Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Pracownia alchemika

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Pracownia alchemika   30.03.15 23:48

First topic message reminder :

Pracownia alchemika

Obszerne, skryte w półmroku pomieszczenie, w którym pracuje jeden z zatrudnianych przez Munga alchemików. Znajdujące się w nim obszerne, strzeliste regały mieszczą niezliczone zakurzone woluminy, słoje czy buteleczki różnych kształtów i kolorów. Na mocnym, dębowym stole ustawionym w centrum ulokowane zostały kociołki mniejszych rozmiarów, stojaki na drobne, kryształowe fiolki czy moździerze i niewielkie, służące do krojenia ingrediencji nożyki. Z boku, nad dużym, okrągłym palnikiem, zawieszony jest miedziany kocioł numer pięć – przydatny do masowej produkcji antidotów czy lekarstw.
Okna zostały przesłonięte ciężkimi materiałowymi zasłonami, gdyż niektóre z przygotowywanych tutaj specyfików muszą dojrzewać w ciemnościach. Alchemicy pracują przy blasku świec, zazwyczaj samotnie, spędzając całe dnie w oparach bulgoczących cicho wywarów.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemika   24.06.17 17:16

The member 'Alastair Nott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 90


Powrót do góry Go down
Estelle Slughorn
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4587-estelle-slughorn-budowa#98562 https://www.morsmordre.net/t4635-volare https://www.morsmordre.net/t4599-niepokorna-slughornowna#98986 https://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka https://www.morsmordre.net/t4632-estelle-slughorn
alchemik w św. Mungu
24
Szlachetna
Panna
better never means better for everyone. it always means worse for some.
1
10
11
12
1
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemika   26.06.17 0:12

Patrzyła czujnym okiem na poczynania Alastaira, nie odzywając się i nie przerywając mu; chciała, by stworzył eliksir sam, niż ze znaczną jej pomocą, bo głównie przez to miała zamiar udowodnić, że absolutnie każdy jest w stanie uwarzyć specyfik składający się z zaledwie dwóch składników. Powiodła wzrokiem za składnikami, które znalazły się już w kociołku, mieszając całość.
- Naprawdę jest tak kiepsko z twoim zielarstwem? - Zagadnęła, zastanawiając się czy rzeczywiście byłoby możliwe pomylenie zwyczajnego krzaku od tego, który potencjalnie mógł wyrządzić krzywdę. Osobiście uważała, że każdy posiadał choć minimum instynktu samozachowawczego i nie dotykał wszystkich podejrzanych roślin na swojej drodze - szczególnie obyty w świecie lord.
Eliksir zabulgotał, zaś jego barwa przyjęła intensywną, miodową barwę oraz charakterystyczny zapach. Zerknęła więc do środka, chochlą nabierając odrobiny płynu. - Nie było chyba tak trudno, prawda? - Eliksir wyglądał na uwarzony poprawnie, zgodnie z przepisem, więc śmiało przelała go do jednej z fiolek, opisując odpowiednią nazwą.
- Łyżeczka eliksiru raz dziennie, gdy wystąpi uporczywy kaszel. Przechowuj w ciemnym miejscu. Samodzielnie uwarzonym eliksirem się nie otrujesz, więc możesz spać spokojnie. - Zakorkowała fiolkę, wręczając ją Alastairowi, po czym usiadła na krześle, wzrokiem prześlizgując po widniejących w księdze przepisach na inne lecznicze specyfiki.
- Chcesz spróbować uwarzyć coś trudniejszego? Dobrze ci poszło. Myślę, że maści też byłbyś w stanie już poprawnie przygotować. - Planowała właśnie zrobić kolejną porcję zielonej papki na swoje blizny, by mieć jej naddatek niż obudzić się bez zapasowego pojemniczka pod ręką.





better never means better for everyone. it always means worse for some.
Powrót do góry Go down
Alastair Nott
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3799-alastair-nott https://www.morsmordre.net/t3820-iuventas https://www.morsmordre.net/t3819-the-sky-is-the-limit https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t3821-alastair-nott
Urzędnik Departamentu Międzynarodowej Współpracy Czarodziejów
26
Szlachetna
Zaręczony
Hell is empty and all the devils are here
5
20
0
0
5
1
3
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemika   26.06.17 13:00

Wciąż czuję na sobie Twoje czujne spojrzenie, ale staram się je ignorować. Nie lubię kiedy ktoś patrzy mi na ręce, ale wiem, że robisz to z najlepszą intencją. Kiedy eliksir bulgocze, a następnie mętnieje i przybiera barwę niemal czystego złota, jestem z pewnością zszokowany. Zszokowany to nawet najlżejsze określenie jakiego mogę użyć - wierzyłem raczej w swoją porażkę niż to, że mi się uda. Nie jestem zawiedziony, to z pewnością. Ale czuję, że pod wieloma względami miałem po prostu szczęście.
- Właściwie to nie. Myślę, że wyjątkowo miałem też szczęście - odpowiadam cicho.
Uśmiecham się gdy widzę własny wytwór w fiolce - do czego to doszło, żebym ja warzył eliksiry. Może już za niedługo faktycznie rzucę to wszystko i wyjadę do Finlandii hodować mandragory. Może to właśnie moje przeznaczenie.
Potrząsam głową, starając się odgonić od siebie zabawne myśli, po czym spędzam chwilę by skupić się na sensie Twojego pytania. Owszem, miło byłoby osiągnąć sukces w czymś jeszcze, może nieco nawet trudniejszym, ale obawiam się, że nie do końca tak może to wszystko wyjść. Prycham kiedy słyszę Twoją wypowiedź o truciźnie.
- Nie byłem aż tak poważny, mówiąc o tym, że ktoś koniecznie chciałby mnie otruć. Nie popadłem jeszcze w skrajną paranoję - wyjaśniam, z szerokim uśmiechem na twarzy. - Ale w razie potrzeby wiem już jak wygląda eliksir na kaszel.
W moim głosie słychać wdzięczność, choć zdaję sobie sprawę, że zapewne jest mnóstwo innych złotych eliksirów. Których i tak nie będę mógł odróżnić. Ale chciałem nabrać nieco wprawy chociaż w samym procesie warzenia ich.
- Naprawdę jest tak źle. Dlatego staram się raczej unikać wszelkich roślin. I dlatego wolałbym właściwie żebyś pokazała mi jakieś podstawowe zioła - odpowiadam zupełnie szczerze. - Z warzeniem dałbym sobie na dzisiaj spokój, choć nie mam też nic przeciwko obserwacji czegoś trudniejszego.  
W ogóle nie miałem żadnych problemów z obserwacją - lubiłem nawet niekiedy spoglądać na niektóre wywary, szczególnie te, które poza konkretnym działaniem cieszyły także oko swoim pięknym wyglądem. Yvette nie raz i nie dwa pokazywała mi wspaniale wyglądające mikstury.




Let's stay lost on our way home
Powrót do góry Go down
Estelle Slughorn
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4587-estelle-slughorn-budowa#98562 https://www.morsmordre.net/t4635-volare https://www.morsmordre.net/t4599-niepokorna-slughornowna#98986 https://www.morsmordre.net/f291-westmorland-dworek-nad-zatoka https://www.morsmordre.net/t4632-estelle-slughorn
alchemik w św. Mungu
24
Szlachetna
Panna
better never means better for everyone. it always means worse for some.
1
10
11
12
1
0
2
0
Czarownica

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemika   29.06.17 22:05

Szczęście czy nie - wciąż obstawała przy tym, że każdy potrafiłby uwarzyć prosty eliksir stosując się do przepisu i podstawowych zasad, których uczono w szkole już na pierwszych lekcjach. Ale nie miała zamiaru dalej naciskać i przekonywać go do swojej wiary; wiedział lepiej, nie był zbyt przekonany do swoich umiejętności - czemuż właściwie miała przekonywać lorda, że jest inaczej? W świecie, w którym żyli, raczej nie było na to miejsca. Później wzruszyła jedynie ramionami. może i wersja z otruciem w tej chwili była mało prawdopodobna, jednak nikt nie wiedział co mogło przytrafić im się w niedalekiej przyszłości. Alastair był pracownikiem ministerstwa, a więc z marszu stawiało go to na bardziej zagrożonej pozycji, niż ją, jako alchemika i przyszłego uzdrowiciela. W zasadzie, z praktycznego punktu widzenia, ona nawet mogła się przydać potencjalnemu oprawcy.
Zgodnie z prośbą zebrała kilka pojemniczków z w miarę prostymi do rozpoznania ziołami; później zaś przedstawiła każde z osobna, opowiedziała do czego służą, jak je obrabiać i do jakiej mikstury mogły służyć. Swój zamiar ze zrobieniem maści odrzuciła, uznawszy, że nie ma dłużej siły przebywać w ciemnym i zaduszonym pomieszczeniu pracowni.
- Pójdziemy się przejść? Po ostatnich wydarzeniach nie chciałabym chodzić sama po okolicy. - Uśmiechnęła się, przechodząc do szybkiego sprzątania pomieszczenia. Gdy skończyła, wraz z lordem Nottem udała się na spacer do pobliskiego parku, opowiadając mu o tym, co zaszło w salonie piękności. Po jakimś czasie każde wróciło do swojej rezydencji.

zt oboje





better never means better for everyone. it always means worse for some.
Powrót do góry Go down
Lupus Black
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black https://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa https://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303
Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
25
Szlachetna
Zaręczony
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
5
11
0
28
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemika   21.12.17 14:01

/05.05

Kolejka do alchemików ustawiła się wręcz horrendalna. Pacjentów nie ubywało, wręcz przeciwnie, to z kolei powodowało ogromne zapotrzebowanie na wszelkie maści oraz wywary lecznicze. Nawet uzdrowicielom zaczęto odmawiać wydawania określonych specyfików, bo po prostu nie nadążano z ich wyrabianiem. Niestety zrządzenie losu sprawiło, że dostałem ważnego i poszkodowanego pacjenta. Potrzebowałem najprostszego kremu, który złagodziłby ból mężczyźnie, ale nawet najzwyczajniejszych smarowideł już nie było. Pewnie każdy brał cokolwiek, co przynajmniej chwilowo mogłoby złagodzić objawy podopiecznych i dla mnie już nie wystarczyło.
Obszedłem wszystkie piętra w poszukiwaniu interesującej mnie maści, ale wszędzie na półkach świeciły jednakowe pustki. Za to na zatruciach eliksiralnych i roślinnych wszyscy alchemicy poszli do domu z powodu przepracowania. To oznaczało, że pracownia stała pusta. Zamierzałem to wykorzystać samemu przyrządzając nadający się do leczenia krem. Bardzo się obawiałem tej chwili, bo z eliksirami nie miałem praktycznie nic wspólnego oprócz tego, że podawałem je swoim pacjentom należycie je dawkując. To wszystko.
Po przekroczeniu progu wziąłem od razu odpowiednią książkę dla początkujących. Usiadłem gdzieś w rogu, zaczytując się w teoretycznych niuansach. Następnie podszedłem do palnika zaczynając już gotować w kotle wodę. To najważniejszy etap ponoć. Bez którego nie da się nic więcej zrobić.
Jeśli małpa siedząca nad książką cokolwiek czuje, to na pewno musi się czuć tak jak ja. Gapiący się w obrazki, wyczytujący technikę przyrządzania maści żywokostowej. Dobrze, że mam przynajmniej pojęcie o roślinach i zwierzętach, w przeciwnym razie musiałbym przeglądać atlasy ze zdjęciami. Zresztą, to i tak mały problem. Większym jest istotny fakt, że nie wiedziałem całkowicie gdzie są te wszystkie składniki, w której szafce. Przetrząsnąłem każdą, oglądając słoiczki, zaglądając do woreczków, puszek i skrzynek. Wreszcie wybrałem te, o których pisali w przepisie. Mogłem zabrać się do dzieła.
Po pokrojeniu, rozdrobnieniu, obraniu oraz ogólnym przyrządzeniu potrzebnych ingrediencji nadszedł czas na praktykę. Wziąłem głęboki wdech. Napisali, że muszę zacząć od serca. Wrzuciłem więc jagody jemioły, dziesięć deko, tak jak radzili w książce. Zamieszałem ruchem okrężnym, kilka razy w każdą ze stron. Następnie dodałem rozdrobiony żywokost, sztuk jedna. Znów zamieszałem. Zerknąłem w instrukcję, wtedy dosypałem sypkiego cynamonu, pięć czubatych łyżek. Wywar zaczął pięknie pachnieć, w dodatku przyjemnie rozgrzewać. Na koniec dorzuciłem sproszkowany róg byka oraz słoiczek krwi salamandry. Zamieszałem całość w kilka stron. Ponoć należało zwiększyć ogień i czekać do odparowania wody, tak też zrobiłem czekając na wynik moich starań. Miałem wrażenie, że to będzie istna katastrofa.




It caress the serpentthat devours us, until it has eaten away our heart.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemika   21.12.17 14:01

The member 'Lupus Black' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 67


Powrót do góry Go down
Lupus Black
avatar

Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
Jednostka badawcza (Rycerze Walpurgii)
https://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black https://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa https://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303
Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
25
Szlachetna
Zaręczony
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
5
11
0
28
0
0
0
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Pracownia alchemika   21.12.17 14:08

Dość długo czekałem na odparowanie wody. Aż przysiadłem sobie na krześle, w międzyczasie czytając przepis raz jeszcze i starając się wychwycić miejsca, w których mogłem ewentualnie popełnić błąd. Nerwowo poruszałem nogą, niecierpliwiąc się coraz bardziej. Wreszcie odłożyłem książkę na jej miejsce. Podszedłem do kociołka, stwierdzając, że to już. Efekt końcowy przedstawiał się tak jak w tamtym tomie. Nawet widok pokrywał się ze zdjęciem. Uznałem więc, że wszystko przebiegło pomyślnie. Zdjąłem naczynie, zgasiłem ogień, posprzątałem po sobie, a maść przełożyłem do niewielkiego pudełeczka. Kiedy wszystko było gotowe, poszedłem do swojego pacjenta. Był mi bardzo wdzięczny za zniwelowanie bolących siniaków.

z/t




It caress the serpentthat devours us, until it has eaten away our heart.
Powrót do góry Go down
 

Pracownia alchemika

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

 Similar topics

-
» Pracownia alchemika
» Pracownia alchemika
» Pracownia malarska
» Pracownia Nanaś~
» Prywatna pracownia/Komnata Hiro [pierwsze piętro]

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of Westminster :: Szpital Świętego Munga :: IV piętro: Zatrucia eliksiralne i roślinne-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18