Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Maj 1952, czasy Hogwartu
AutorWiadomość
Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]25.07.16 0:09
| maj 1952

Czwarty rok nauki Lyry dobiegał powoli końca i już wkrótce miało zawisnąć nad nią widmo końcoworocznych egzaminów. Zależało jej, żeby zdać je jak najlepiej – przecież pragnęła zostać wspaniałym, dzielnym aurorem, jak jej brat! Już za rok czekały ją sumy, od których zależało, czy w ogóle będzie mogła kontynuować przedmioty potrzebne do dostania się na kurs. I choć już za dwa lata życie miało skorygować jej plany i zmienić priorytety, i to w dosyć brutalny sposób, teraz w ogóle nie brała pod uwagę możliwości, że coś mogłoby się nie udać. Garrett w jej oczach jawił się jako ideał – sporo starszy, odważny i tak dobrze radzący sobie w dorosłym życiu poza szkołą. Podziwiała go, ignorując głos rozsądku, że przecież była bardzo kruchą i delikatną artystyczną duszą i to, co było dobre dla niego, nie koniecznie musiało być takie dla niej.
Póki co cieszyła się jednak urokami ostatniej w tym roku szkolnej wycieczki do Hogsmeade. Od samego rana była podekscytowana i kręciła się po wieży Gryffindoru, w tym roztargnieniu prawie gubiąc plik kartek, który nosiła przy sobie w celu szkicowania i czując ukłucia zazdrości za każdym razem, gdy inni rozprawiali, ile słodyczy sobie kupią. W Wielkiej Sali przysiadła się do swojego dwa lata starszego znajomego, Bertiego, którego czuprynę wypatrzyła wśród innych Gryfonów.
- Masz jakieś plany na dzisiejsze wyjście? – zapytała, opadając na ławeczkę obok niego i przysuwając sobie półmisek z kanapkami. Znając pomysłowość kolegi, była pewna, że z nim ciężko byłoby się nudzić. Znała go przecież nie od dziś, poznali się jeszcze gdy była na pierwszym roku. Była wtedy małym, wyjątkowo niskim (niemal głowę niższym od rówieśników) piegowatym rudzielcem szkicującym na czym popadnie, nawet na papierowych serwetkach, a także częstym obiektem drwin Ślizgonów, którzy gardzili nią za pochodzenie ze zubożałego rodu Weasleyów.
- Lubię Hogsmeade. Szkoda, że tak rzadko pozwalają nam tam chodzić. – Wypady odbywały się kilka razy w ciągu roku szkolnego, bardzo mało zdaniem Lyry, choć z drugiej strony, rzadziej musiała znosić wyrzeczenia, gdy tyle słodyczy ją kusiło, a nie było jej na nie stać. Uśmiechnęła się jednak lekko do znajomego, starając się nie myśleć o tym, jak znowu będzie musiała długo się zastanawiać, na ile może sobie pozwolić. Były jednak też dużo piękniejsze strony: luźny dzień wolny od nauki, w innym otoczeniu, w towarzystwie znajomych, którym nie przeszkadzało to, że jej włosy były rude, a szaty wcale nie tak nowe.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Maj 1952, czasy Hogwartu Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]25.07.16 1:16
Bott był świeżo po zerwaniu. Jednym z kilku zerwań, jakie zaliczył w ciągu swojej edukacji w Hogwarcie - I to wszystkie były z jedną dziewczyną! Za każdym razem myślał, że to już na stałe. Awantura, jaka opanowała cały pokój wspólny, wszystkie przedmioty, jakie uderzyły w ścianę, lub w Botta, wszystkie przykre słowa. A jednocześnie trudno pomyśleć, że któryś koniec może być ostatni.
Bertie nie tracił swojego entuzjazmu na długo. Minęły trzy dni, a on nie był typem osoby, która długo rozpacza. Brakowało mu Ev. Nawet bardzo mu jej brakowało ale to nie oznacza, że zamierzał to nadmiernie okazywać. Tym bardziej ucieszył się, kiedy u jego boku zjawiło się małe, słodkie towarzystwo.
- Witaj, piękna. Mam plan zaprosić cię do Miodowego Królestwa, co o tym myślisz? - podłapał zaraz, nie zamierzając sobie odpuścić takiej okazji. Uwielbiał Hogsmeade. Zamek też kochał, no jasne, że tak ale taka odmiana, wycieczka na cały dzień brzmiała, jak idealny pomysł na oderwanie się od jakichkolwiek codziennych problemów i rozerwanie. Chyba właśnie tego brakowało blondynowi!
- Szczególnie, że robi się coraz więcej, wiosna w pełnej krasie, ty z każdym dniem piękniejsza, jak tu nie wykorzystywać okazji na takie wyjście?
Nie był aż tak szczerze radosny, jak zazwyczaj, ale do tego Lyra powinna być przyzwyczajona. Jakiś czas tak będzie. Ale z każdym kolejnym dniem bardziej jego uśmiech będzie wracał do naturalnej szerokości, a radosne bliki w jego oczach znów staną się absolutnie normalne. Wystarczy dać mu czas.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Maj 1952, czasy Hogwartu Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]25.07.16 1:50
Lyra nie wiedziała zbyt wiele o tej konkretnej sytuacji, choć oczywiście była świadoma tego, że Bertie miał swoje wzloty i upadki z pewną dziewczyną. Dawno przestała nadążać za tym, kiedy byli w zgodzie, a kiedy akurat się kłócili i nawet nie próbowała. To przecież nie miało większego znaczenia dla jej przyjaznych stosunków wobec zwariowanego chłopaka, którego towarzystwo lubiła.
- Miodowe Królestwo to moje ulubione miejsce w Hogsmeade – westchnęła z rozmarzeniem, wyobrażając sobie ogromny wybór słodyczy, z których tak niewiele mogła zabrać ze sobą! Na moment wygięła usta w podkówkę, ale po chwili znowu się uśmiechnęła. Ostatecznie powinien liczyć się sam fakt miłego spędzania czasu poza murami zamku. – Oczywiście, że chętnie tam z tobą pójdę. Namówiłabym cię nawet gdybyś sam mi tego nie zaproponował. Miałabym sobie odpuścić obejrzenie słodyczy?
Była w trakcie pochłaniania drugiej kanapki, kiedy zdała sobie sprawę, co powiedział Bertie.
- Przesadzasz – stwierdziła, rumieniąc się lekko pod piegami. Nawet końcówki jej włosów zmieniły na moment kolor, choć powinna dawno przywyknąć do tego typu uwag ze strony swojego dość bezpośredniego kolegi. – Ale wiosna rzeczywiście jest piękna.
Wciąż lekko zaczerwieniona, dokończyła swoje śniadanie.
- To co, idziemy? Zobacz, inni też już się zbierają. Chodźmy, zanim zatłoczą całe Miodowe Królestwo i nie uda nam się przecisnąć do półek – rzuciła kilka minut później, wiercąc się na ławeczce. Nie brakowało jej energii i entuzjazmu, chciała już iść do wioski i spędzić tam ten piękny, pogodny dzień.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Maj 1952, czasy Hogwartu Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]28.07.16 11:36
Bertie uwielbiał te szalone włosy Lyty i chyba przez nie tym mocniej ją zaczepiał. A może to tylko wymówka, może po prostu są osoby, które mają w sobie to magiczne coś, co sprawia, że tym bardziej ma ochotę je zaczepiać, im dokuczać i na każdy inny sposób odrobinkę uprzykrzać/umilać (niepotrzebne skreślić) życie.
Tak, czy inaczej uśmiechnął się tylko szerzej postanawiając nie przejadać się tutaj, żeby zostawić sobie miejsce na słodycze. Nie był żadnym bogaczem i niestety nie mógł kupić tyle ile chciał, jednak jak większość dzieci (a Bertie prawdopodobnie z tego stanu nie wyrośnie nigdy) kochał słodycze i był w stanie oddać za nie nieodpowiedzialnie dużą ilość pieniędzy. Z drugie strony na co ma je wydawać, skoro w szkole niczego nie kupuje, a wszystko, co najpotrzebniejsze po prostu ma?
W razie czego Ana mu coś pożyczy. Ona zawsze ma pieniądze. Jest odpowiedzialna i potrafi oszczędzać. Biedna.
- Ruszamy, ruszamy. - podniósł się zaraz, ruszając do wyjścia z zamku.
Odruchowo rozejrzał się jeszcze za jedną osobą, z którą dopiero co wrzeszczeli na siebie jak nienormalni w Pokoju Wspólnym. I zastanawiał się, co ta osoba właśnie robi. Czy też idzie do wioski? A może siedzi u siebie?
- Chcę startować do drużyny za rok. - stwierdził kiedy szli już w stronę miasteczka chyba, żeby zacząć jakąkolwiek rozmowę. Próbował już kilka razy i doskonale wiedział, że się nie dostanie. Chciałby i chyba dlatego próbował (i przez małe "czemu nie?", potworka, który wiecznie siedzi na jego ramieniu, lub w jego głowie), ale nie było mu smutno, kiedy się nie udawało. Byli tacy, którzy sugerowali, że gdyby się udało, Bott już dawno byłby jednym z duchów nawiedzających szkołę.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Maj 1952, czasy Hogwartu Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]28.07.16 17:33
Dzieciństwo Lyry było niestety bardzo skromne. Mogła tylko pomarzyć o warunkach, jakie mieli rówieśnicy ze szlachetnych rodów. A przecież sama także była szlachcianką, tyle że poza pochodzeniem niczego nie miała, nawet nie pamiętała już czasów, gdy jej rodzina była szanowana na równi z innymi. Pamiętała tylko niewyraźnie opowieści ojca, jego samego również pamiętała bardzo mgliście, bo zniknął, gdy była dzieckiem i już nigdy więcej go nie zobaczyła. Nie wiedziała nawet, czy w ogóle żyje, więc z czasem jej tęsknota trochę przygasła i pogodziła się (choć z trudem) z tym brakiem w swoim życiu i zwróciła się w kierunku najstarszego brata, który niejako stał się głową ich małej rodziny, i wzorem do naśladowania dla niej.
Po zjedzeniu śniadania oboje opuścili Wielką Salę, a chwilę później także zamek.
- Naprawdę? Chyba nie masz na myśli quidditcha? – uniosła brwi. – Jesteś pewien, że to dobry pomysł? – Nie, żeby wątpiła w zdolności kolegi. Raczej po prostu się martwiła, że przy swojej niezdarności ten zrobi sobie krzywdę, gdyby tak zaczął mocniej zaprzyjaźniać się z miotłami. Sama zawsze lubiła latać, ale nigdy nie czuła się na siłach, by startować do drużyny, więc ograniczała się do spokojnego polatywania w wakacje nad łąkami otaczającymi jej rodzinny dom. Zresztą, Bertie za rok kończył szkołę.
Szli teraz ścieżką w kierunku wioski. Za nimi i przed nimi szli grupkami inni uczniowie, a podszewki ich szat i kolory krawatów mówiły z jakich byli domów.
- Naprawdę ładny mamy dzisiaj dzień – stwierdziła, czując dotyk słońca na swoich bladych, piegowatych policzkach. – Ale coraz bliżej do egzaminów, a potem wakacji... Och, wreszcie będę mogła zobaczyć Garretta i Barry’ego! Nawet nie wiesz, jak za nimi tęsknię! – Bertie raczej nie mógł pamiętać najstarszego brata Lyry, ale być może pamiętał Barry’ego. – Jestem taka ciekawa, jak układa im się poza szkołą... Bo mnie to czeka dopiero za trzy lata. A ciebie już za rok... Wiesz już, co chcesz wtedy robić?
Mimo to już snuła pełno myśli i planów, co będzie robić, gdy opuści mury szkoły i tak jak bracia, będzie musiała zmierzyć się z prawdziwym życiem. Pewne było jednak, że jej obecne wyobrażenia nie do końca znajdą odzwierciedlenie w tym, co ją czeka gdy skończy siódmy rok.
Niedługo później zaczęli już widzieć zabudowania wioski.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Maj 1952, czasy Hogwartu Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]09.08.16 13:35
- A co innego? Jak tracić życie to przy czymś fajnym.
Stwierdził wesoło. Bott doskonale wiedział, że jego umiejętności chodzenia nie są jeszcze na tyle dobre, by biegać, a już tym bardziej latać. O czym tu z resztą wiele mówić, skoro mógł nawet z łóżka zlecieć, siedząc na nim? Czy to kłopoty z błędnikiem, czy może zwyczajny brak koncentracji, tendencja do zagapiania, nierozgarnięcie, lub najzwyklejsza fajtłapowatość - cóż, ocenę wystawi zapewne każdy swoją.
Tak, czy inaczej nie miał zamiaru przez swoją tendencję do zarówno destrukcji jak i autodestrukcji odmawiać sobie jakichkolwiek przyjemności, a nią były chociażby egzaminy do drużyn. Dziś już wiemy, że w ciągu siedmiu lat Bott nigdy się do niej nie dostał - najwidoczniej nie dał rady, lub kapitan lubił go na tyle mocno, by nie chcieć, żeby umarł.
Tak, czy inaczej każda próba to jakaś przygoda!
- Wieem. Anna jakoś niewiele pisze ostatnio. A to strasznie dziwne nagle nie mieć pod ręką kogoś, kto spędził z tobą większość życia, co nie? - stwierdził wesoło. Jasne, rodzeństwa się kłócą, to normalne ale jednak to właśnie są osoby do których zazwyczaj człowiek przywiązuje się najmocniej. Są obok przez długie lata. I nagle oni kończą szkołę, a młodsza część zostaje. I jakoś tak dziwnie, kiedy nie ma się z kim kłócić.
- Na bank dają radę. To Wesleyowie, co nie? Najfajniejszy ze szlacheckich rodów. - puścił jej oczko. Bo na prawdę tak uważał. Lubił rudzielców, choć nie znał wszystkich, większość jedynie przez kogoś, ale sam obraz rodziny szlacheckiej, która żyje całkowicie inaczej niż reszta im podobnych (nie ważne, czy z własnej woli, czy nie) wydawał mu się ciekawy. Nie byli tak napompowani. Między innymi szlacheckimi rodami też bywały fajne osoby, które uwielbiał, ale obraz samych rodów jawił mu się zdecydowanie mniej przyjemnie.
- Jaa... sam nie wiem. Nie chcę jakiegoś nudnego zawodu. I nie oszukuję się, same oceny nie na wszystko mi pozwolą. Ale nie przeszkadza mi to, bo skoro z czegoś jestem kiepski to tego nie lubię, więc to by było mordowanie się. Tyylko... no, ja lubię podróżować. I co dalej? Lubię robić zdjęcia, ale sam nie wiem, czy to to. Znaczy ojciec by mi pomógł i w ogóle, ale nie wiem, czy aż tak mnie to ciągnie. Może na start jakieś gotowanie? Lubię gotować. Choć wolę piec. Myślę, że zaraz po szkole po prostu pooglądam ogłoszenia i znajdę coś, cokolwiek żeby jakoś zarabiać i będę myślał, czego chcę. A może wyjadę?
Nie wiedział. Opcja z wyjazdem na jakiś czas najbardziej go kusiła, ale w miejscu trzymał go brak pieniędzy na coś fajnego. Więc może zarobi w jakiekolwiek robocie i ruszy w świat? Albo ruszy i gdziekolwiek będzie łapał czegoś dorywczego? Nie wiedział. Pewnie jak opuści mury tej szkoły, będzie na szybko klecił jakiś pomysł, byle coś robić. Jedyne, co wiedział to to, że nie zamierza bezczynnie siedzieć u rodziców. To już coś!
- Trochę ci zazdroszczę, że masz jeden plan na siebie i wiesz, czego chcesz. Mnie zawsze nosi. - przyznał. Lyra, mała, słodka Lyra, dzielny auror. Może i wydawała mu się na to zbyt delikatna, ale wierzył w nią: jeśli ona na prawdę tego chce to da radę i nikt nie powinien podcinać jej skrzydeł.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Maj 1952, czasy Hogwartu Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]12.08.16 19:24
Lyra parsknęła śmiechem. Nadal jednak nie traktowała tego pomysłu zupełnie poważnie, podchodziła do niego z przymrużeniem oka, jak do większości szaleństw Bertiego. Co do niego nigdy nie można było być pewnym, kiedy robi coś na poważnie, a kiedy tylko żartuje. Tak więc pomysł z drużyną również brzmiał trochę jak żart, bo Bertie nie musiał odrywać nóg od ziemi, by wpadać w tarapaty.
- Tak, bardzo dziwne. Chociaż Garrett poszedł do Hogwartu, gdy miałam zaledwie rok, a gdy go ukończył, od razu zamieszkał osobno, ja zresztą też wkrótce poszłam do szkoły... I tym sposobem się minęliśmy, niestety – wygięła usta w podkówkę. Jak wyglądałyby relacje z Garrettem, gdyby chodzili razem do szkoły i nie byłby tylko niedostępnym ideałem, za którym wzdychała będąc małą dziewczynką, gdy ten znikał na dziesięć miesięcy w szkole, i którym zachwycała się również teraz, gdy był samodzielnym dorosłym aurorem, a ona uczennicą Hogwartu łudzącą się jeszcze, że może podążać jego śladami. Jak bardzo się myliła!
- Ty przynajmniej zaznałeś wspólnej nauki ze swoją siostrą – zauważyła. Chociaż ona też zaznała, ale z Barrym, i choć z nim również miała bardzo bliskie relacje, miał jedną wadę – nie był Garrettem. A to Garrett jawił się w głowie dziewczęcia jako ten idealny brat, wzór do naśladowania (który za kilka lat przestanie nim być, ale o tym również nie wiedziała). . Może przez tą różnicę wieku i doświadczeń? Garrett niejako zastąpił jej ojca, gdy ten zaginął. – Ale wiem jak to jest, sama również to odczuwam, czekając na ich listy i wiedząc, że mają już swoje życie poza szkołą.
Powoli dotarli do wioski, wchodząc między pierwsze zabudowania. Drewniane chatki o spadzistych dachach otaczały ich po obu stronach drogi.
- Oczywiście, Bertie! Ale... zastanawiam się czasem, jakby to było... No wiesz, być szlachcianką, taką prawdziwą. Mieć piękne suknie, uczyć się tylu ciekawych rzeczy, jak malarstwo... – westchnęła; tak żałowała, że nie miał kto nauczyć jej malować i musiała wszystko robić sama przy pomocy skromnych, prowizorycznych materiałów, bo tylko na takie było stać jej rodzinę. – I być szanowaną przez innych. Nie uważaną za biedną, gorszą.
Nie wiedziała jeszcze, że po Hogwarcie ośmieli się sięgnąć po to szlacheckie życie, które teraz wydawało jej się bardzo odległą mrzonką, zaledwie nierealną myślą. Ona, skromna Lyra Weasley w zniszczonych ubraniach i z twarzą usianą piegami miałaby stać się szlachcianką umiejącą się dobrze prezentować i braną pod uwagę jako kandydatka do małżeństwa? Dobre sobie.
- Pieczenie brzmi dobrze. Jeśli kiedyś to zrobisz, pamiętaj, masz mnie poczęstować swoimi wypiekami – zerknęła na niego znacząco. Uwielbiała słodycze, wiedziała, że Bertie ma talent do różnych przysmaków, więc jak dla niej to dobry wybór. – Ja od pewnego czasu myślę... – zawahała się na moment i zarumieniła. – Fajnie byłoby zostać aurorem, jak Garrett. Opowiadał mi tyle ciekawych rzeczy o swojej pracy... Co o tym myślisz? – Pewnie to, że była zbyt drobna, delikatna i wrażliwa na taki zawód. Ale Lyra udawała, że wcale o tym nie myśli, i że mimo tych cech może być tak dobra, jak jej brat. – Ale żeby zostać aurorem, trzeba być naprawdę dobrym... Muszę podszlifować przedmioty potrzebne do sumów, zwłaszcza eliksiry. Nigdy sobie z nimi nie radziłam – westchnęła. Eliksiry mogły stanąć jej na drodze do marzenia o podążaniu śladami Garretta.
- Wejdziemy do Miodowego Królestwa? – zaproponowała, ruszając w stronę drzwi znajomej cukierni, którą tak uwielbiała, i która zawsze wzbudzała w niej tęsknotę, gdy patrzyła, jak inne dzieciaki kupują całe naręcza słodyczy, a jej nie było na to stać.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Maj 1952, czasy Hogwartu Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]14.08.16 17:50
- Nudno. Pomyśl sobie. Od małego dziecka stroiliby cię jak laleczkę, nie mogłabyś się bawić jakbyś sama chciała, wszystko musiałoby być jak należy. Szkoda mi tych wszystkich szlachciców. Popatrz, jak większość z nich się zachowuje. Nie wszyscy, jasne, że nie wszyscy, niektórzy są super, ale cała masa jest nadęta i jakby stara, chociaż są w naszym wieku.
Nie umiał patrzeć na swoich rówieśników, którzy pozowali na dojrzałych i dorosłych, bo to przecież nie przystoi być dzieckiem, młodym człowiekiem, bawić się i doświadczać życia! Bertie żył w przekonaniu, że gdyby połowie Ślizgonów dać się po prostu normalnie bawić z dzieciakami, jak byli mali i odpuścić kilka lekcji etykiety, savua-coś i czego oni tam się uczyli, cały dom nagle stałby się przyjemniejszy i generalnie łatwiej byłoby się z ogółem zielonych żmij dogadać.
- Nie wyobrażam sobie czegoś takiego, straciłabyś całą zabawę z życia. Warto dla kilku kiecek i bali? - nie można powiedzieć, że Bertie cieszył się, że nie jest bogaty, miał w końcu plan na przyszłość, żeby odnieść sukces i zdobyć bogactwo. Sukces jest mu z resztą pisany z przepowiedni jego własnej babki! Sukces, albo tragedia. Ale mniejsza o to. A jednak doceniał fakt, że musiał kombinować i szukać zabawy tanimi kosztami, bo te ostatecznie okazywały się świetne. Podobnie, jak cieszy go, że połowę życia spędził bardzo blisko mugoli.
- Z szacunkiem też bym nie przesadzał. Tylko oni go dla siebie mają odgórnie. I osoby, które zastraszają. Ale to nie jest prawdziwy szacunek. Jest kompletnie bezwartościowy. - dziwiło go, że Lyrze może zależeć na szacunku z takiej przyczyny. W końcu była wspaniałą wierną przyjaciółką, piękną młodą kobietą o łagodnym usposobieniu, kimś z kim aż chciało się spędzić każdą wolną chwilę i, jeśli ktoś potrzebował jeszcze, żeby jej rodzina była bogata, żeby móc ją szanować, musiał być idiotą!
- A malarstwa nie musisz się uczyć, ty już jesteś w tym świetna. Znaczy w rysunku, więc w malarstwie na pewno też. Jak już będę bogaty, zamówię u ciebie obraz. - mówił to z pełnym przekonaniem i już widział, jak wiesza ten wielki portret na którym jeszcze sam nie wie, kim jest, ale na pewno kimś, kto zrobił coś świetnego! I obraz jest świetny, bo przecież Lyra ma talent i w związku z tym talentem jest wart bardzo, bardzo wiele.
- W sumie to może to będzie mój pomysł na biznes? Posprzedaję twoje rysunki, jak będziesz słynną malarką, pierwsze dzieła będą warte fortunę. - stwierdził po chwili całkowicie przekonany o prawdziwości swoich słów. I co z tego, że Lyra ma zamiar zostać aurorem?
Choć nie, Bertie raczej nie pozbyłby się takich pamiątek. Ale pogdybać sobie zawsze można!
- Jeśli tylko uważasz, że dasz radę i jesteś pewna, że tego chcesz, będę ci kibicował z całych sił. - w jego oczach Lyra była delikatna i subtelna. Ale skoro ona w to wierzy to czemu podcinać jej skrzydła? Zobaczy szkolenie, może zacząć i być może zadziwi wszystkich dookoła? W odpowiedniej chwili może w końcu okazać się twarda i silna!
- Eliksiry są po to, żeby ludzie mieli problemy. - skrzywił się na wszystkie złe wspomnienia, jakie miał w związku z tym przedmiotem. I dobre, śmieszne. Z czasem zgadywanie, jaki dym tym razem pójdzie z jego kominka albo czy będzie wybuch, czy po prostu zero reakcji zrobiło się całkiem zabawne.
Kompletnie nie miał talentu w tej dziedzinie. I nie chciało mu się tego uczyć.
- Jasne. To najlepsze miejsce pod Słońcem. - stwierdził, kierując się we właściwą stronę. Już po chwili dołączyli do tłumu radosnych dzieciaków oglądających i kupujących słodycze. - Nie wiem, czego chcę najbardziej. Kiedyś będę musiał kupić całe Miodowe Królestwo chyba. - stwierdził. Nigdy nie przywykł do widoku bogactw, jakie podziwiał na każdym wypadzie. Nie da się, tego jest za dużo i jest zbyt dobre!



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Maj 1952, czasy Hogwartu Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]15.08.16 18:54
Lyra westchnęła. Wiedziała, że Bertie miał dużo racji, ale w jej oczach błysnął cień tęsknoty za czymś, czego nigdy nie miała, i, jak teraz myślała, nigdy nie będzie mieć. Jej przyjaciel z roku, Titus, był szlachcicem z zamożnego rodu i Lyra nie raz i nie dwa zazdrościła mu licznych możliwości, ale i współczuła presji, jaką musiał znosić. Dzieciństwo Lyry było stosunkowo lekkie. Prawie niczego od niej nie wymagano, mogła całymi dniami bawić się na dworze, rysować lub czytać nieliczne i mocno sfatygowane książki. Matka wpoiła jej podstawy wychowania, ale w żadnym stopniu nie mogło się to równać z naukami odbieranymi przez ich rówieśników. Lyra była szczęśliwym dzieckiem, ale im była starsza, tym bardziej czuła, że odstaje, że jest inna.
- Wiem, ale... Może to wcale nie wygląda tak strasznie, jak się wydaje, patrząc z zewnątrz? – próbowała go przekonać. Naiwna i zakompleksiona Lyra, która nie wiedziała, jak to wygląda naprawdę, widziała tylko dziewczęta w pięknych strojach, które stać na wszystko, i które potrafią tyle rzeczy, o których Lyra może tylko marzyć. Może gdyby od urodzenia była jedną z nich, nie byłaby darzona taką pogardą? Och, dlaczego w oczach niektórych ludzi tylko czyjś stan posiadania stanowił wartość i nie było ważne to, kim ktoś był?
- Mogłabym malować, tak naprawdę. Uczyć się od prawdziwych malarzy, poznawać tajniki sztuki – mówiła z rozmarzeniem. Co z tego, że miała talent, skoro nawet nie mogła go odpowiednio rozwijać, bo wszystko rozbijało się o kwestię pieniędzy, a raczej ich braku? – Przede mną jeszcze daleka droga, żeby robić to naprawdę dobrze i... nie wiem, czy kiedykolwiek mi się uda. – Bo to przecież nie była pasja dla biednych, którym los rzucał kłody pod nogi, i którzy mieli znacznie mniejsze szanse, by coś w życiu osiągnąć. – To urocze, że tak we mnie wierzysz, ale daj spokój, to oczywiste, że nigdy nie będę malarką. Nie zostanę też pewnie nawet aurorem, bo nie jestem tak zdolna jak Garrett. – Wygięła usta w podkówkę. Kim więc będzie? Wiedziała, kim chciałaby być, ale to bardzo, bardzo trudne.
- I nie musiałabym tylko patrzeć na te słodycze – powiedziała, przechodząc wzdłuż półek i mając ochotę się rozpłakać, gdy widziała, jak inni napełniają torebki słodyczami, podczas gdy jej paru mizernych monet wystarczyło tylko na czekoladę i paczkę musów-świstusów. Podchodząc do lady, minęła grupę Ślizgonek, które zaczęły z niej szydzić, gdy wysupłała z kieszeni zaledwie parę srebrnych sykli. Zacisnęła usta i opuściła wzrok, zaraz po dokonaniu zakupu pospiesznie opuszczając sklep.
- Wystarczy mi jeszcze tylko na kufel kremowego piwa w Trzech Miotłach – westchnęła z żalem. Nie znosiła być biedną, jednak z troską schowała słodycze do kieszeni i zapatrzyła się przez moment na zabudowania wioski, unikając wzroku kolegi.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Maj 1952, czasy Hogwartu Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]30.08.16 3:23
Ważniejszym pytaniem jest: dlaczego Lyra tak bardzo przejmuje się opinią kogoś, kogo obchodzi tylko jej stan majątkowy? Bertie przyglądał jej się uważnie, jakby właśnie mu oznajmiła, że nie lubi być Gryfonką, czy inną bzdurę. To pewnie nie pierwszy raz, kiedy słuchał o jej marzeniach, ale zawsze reagował w podobny sposób. Nie pojmował tego.
- To inne życie. Na pewno nie lepsze. Może i nie gorsze. Nie wiem. Ale czy twoje jest takie złe? Gardzi tobą banda idiotów. Nie powiesz mi chyba, że chciałabyś być jedną z nich, kiedy obchodzi ich tylko to, jakie rzeczy nosisz i czy twoje książki są nowe. - pokręcił głową z niedowierzaniem. - Lyra, jesteś jedną z najbardziej uroczych dziewczyn jakie znam, do tego piękna, zdolna, z każdym rokiem twoje rysunki są lepsze i lepsze. Nie potrzebujesz nauczyciela. Pokazać ci pierwszy z portretów jakie mi zrobiłaś? Wtedy myślałem, że jesteś zdolna, a ostatni jest jakieś milion razy lepszy. A to znaczy, że cały czas się rozwijasz i jesteś coraz lepsza, więc na prawdę możesz to robić. - oznajmił jej pewnym tonem, bo przecież to prawda! Jasne, że ubogim jest o wiele trudniej, ale talent to przecież już część sukcesu, pracowitość kolejna część... reszta jakoś przyjdzie! - Masz świetną rodzinę. Nie masz domu jak księżniczka, ale dla kogoś pewnie niedługo nią zostaniesz. - uśmiechnął się lekko. Lyra była słodka i urocza. Przyciągała go i nie mógł patrzeć na to, jak czuje się gorsza od innych. I irytowała go myśl, że nic nie może z tym faktycznie zrobić, przemówić do niej, przekonać.
Bertie też kupił trochę słodyczy i zaraz poszedł za dziewczyną. Trudno było sprawić, żeby jakakolwiek kobieta go na prawdę odrzucała, choć w tej chwili sam miał ochotę rzucić jakimś nieprzyjemnym zaklęciem w Ślizgonkę, której twarz sobie zapamiętał. Zaklęcie to za wiele, a Bott nie bywał agresywny wobec niego, ale jeśli ktoś jej podrzuci jej cukierki wywołujące czkawkę, lub łajnobombę, pewnie będzie miał z tym coś wspólnego.
- Ja stawiam piwo. - stwierdził, kiedy wyszli, uśmiechając się do niej - W końcu sam cię zaprosiłem. - dodał, puszczając jej oczko. - Może nawet pozwolisz mi mówić, że to randka?
Noo, serce Botta leżało w czyichś rękach na zmianę przez nie gniecione i głaskane, ale dobrze było wyskoczyć z kimś bardziej zrównoważonym, niż jego miła! W sumie to w tej chwili była.
Jeszcze nie wiedział, że już za rok przez chwilę trochę poważniej pomyśli o pannie Weasley.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Maj 1952, czasy Hogwartu Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]31.08.16 23:48
Była wrażliwa, dlatego się przejmowała. Nawet jeśli nie zawsze okazywała to na zewnątrz, pogardliwe uwagi zawsze ją bolały i wpędzały w kompleksy. Osoby pokroju tych Ślizgonek, które z niej drwiły, osiągały swój cel, wpędzały ją w przekonanie, że jest od nich gorsza, ale i motywowały do starań, by kiedyś, w przyszłości, coś zmienić.
- Nie jest złe – powiedziała po chwili wahania. – Kocham moją rodzinę, są naprawdę wspaniali. Chciałabym tylko... Nie być taka biedna. – Łypnęła ponuro na sklepowe witryny, gdzie czekało tyle przysmaków, których nie mogła sobie kupić. – Och, Bertie, naprawdę tak uważasz? To... bardzo miłe – Aż się zarumieniła pod natłokiem jego komplementów. – Wiesz, że i tak chciałabym nauczyć się malarstwa. – A nie umiała uwierzyć w to, by sama mogła sobie dać radę, bo czym jest sam talent bez odpowiedniego szlifowania go? – Ale dziękuję, że chociaż ty we mnie wierzysz.
Przez chwilę szli uliczką. Lyra niespokojnie mięła w dłoni maleńką paczuszkę ze słodyczami.
- Myślisz, że to będzie w porządku? – zapytała, gdy zaoferował, że on postawi piwo. Gdy wspomniał o randce, jej policzki znowu pokryły się intensywnym rumieńcem. Tego typu tematy zawsze wpędzały ją w zakłopotanie, tym bardziej że nie należała do kochliwych dziewcząt, które marzyły o takich sprawach. Dlatego nie skomentowała tego, a jedynie rzuciła mu szybkie spojrzenie.
- Jeśli tak... Cóż, chodźmy do środka, może jeszcze znajdziemy wolny stolik.
Znaleźli, jeden z ostatnich. Stał gdzieś w koncie, a Lyra szybko pomknęła w jego stronę, żeby zająć go zanim zrobi to ktoś inny. Usiadła przy nim i przywołała na twarz blady uśmiech. Wnętrze Trzech Mioteł było przesycone gwarem rozmów i zapachem kremowego piwa, tak bardzo kojarzącym jej się z tym miejscem. Powoli wyrzuciła z pamięci incydent w sklepie, pozwalając, żeby Bertie zamówił dla nich kremowe piwo.
- Lubię tu przychodzić, wiesz? – zauważyła, biorąc swój kufel i pijąc łyk. Starała się nie myśleć, że to Bertie za wszystko płacił.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Maj 1952, czasy Hogwartu Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]20.09.16 12:29
- Nawet bardziej, niż w porządku. - Bertie może i był bankrutem, ale on był bankrutem z własnej woli. Miał pieniądze od rodziców, tylko jakoś się go nie trzymały, za wiele było słodyczy i głupich przedmiotów dookoła i Bott się poddawał i te bzdury kupował, a rodzice pisali coś w stylu, że musi się uczyć rozsądnie rozporządzać pieniędzmi i nie dostanie więcej do kiedyśtam. Wtedy z reguły ratowała siostra, która może i ostatnimi czasy była jakby wycofana w swoje życie, ale chyba zawsze będzie miała słabość do młodszego brata!
No, w każdym razie Bertie podchodził do tej kwestii bardzo luźno nie myśląc jeszcze o tym, że po szkole na prawdę będzie musiał troszeczkę poważniej zacząć patrzeć na pieniądze i tym chętniej się nimi dzielił - w rozsądnej proporcji rzecz jasna.
Kiedy Lyra pomknęła zająć im wolny stolik, Bertie zamówił piwo i przecisnął się z nim do stolika, co wcale nie było łatwym zadaniem. Jakimś sposobem dał radę nawet zanieść dwa kufle na miejsce bez zbytniego rozlewania ich zawartości!
Kto go zna wie, że należy mu się za to aplauz.
- Ja też. Nie wyobrażam sobie, że niedługo to będzie tylko wspomnienie. Znaczy no, do Hogsmeade zawsze można będzie wpaść, ale to nie będzie to samo, kiedy to nie będzie wolny od szkoły dzień, wycieczka prosto z Hogwartu. - wzruszył ramionami. Nie wierzył, żeby inne knajpy kiedykolwiek dorównały temu miejscu! Jasne, pewnie pierwszą i drugą swoją wypłatę przepije w całości, żeby udawać przed sobą, że myśl o wchodzenie w dorosłe życie w ogóle go nie przeraża, ale teraz miał wrażenie, że żaden trunek nie będzie się równał temu niemal całkowicie bezalkoholowemu napitkowi.
- Chciałbym kiedyś zobaczyć upitego skrzata domowego. - Wpadło mu do głowy na myśl o alkoholach. - Kiedyś słyszałem, że skrzaty domowe są w stanie upić się kremowym piwem. Ciekawe, czy to prawda.
Czy w głowie Botta właśnie rodził się jakiś głupi plan?



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Maj 1952, czasy Hogwartu Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Maj 1952, czasy Hogwartu [odnośnik]02.10.16 0:18
Lyra nigdy nie miała takich problemów. Skoro czegoś nie miała, to nie mogła tego tracić na bzdety. Dorastanie wśród Weasleyów musiało wyrobić w niej pewien zdrowy rozsądek i świadomość ograniczeń. Tego, że nigdy nie będzie jak jej koleżanki i koledzy z zamożnych rodów, a ludzie będą się litować nad jej biedą, jak teraz Bertie, co nie było dla niej zbyt przyjemne. Bo w końcu kto lubił budzić w innych litość?
Szybko jednak odsunęła od siebie te rozważania, zaciskając drobne dłonie na kuflu kremowego piwa przyniesionym przez starszego kolegę Gryfona. Bertie nie był jej tak bliski, jak Titus, co do którego miała nadzieję, że jednak pojawi się wkrótce w wiosce, ale też lubiła jego towarzystwo i dlatego dała się skusić na propozycję pójścia z nim, zamiast czekać na Titusa.
- Tak... Też mi się wydaje, że to nie to samo, choć myślę, że nawet jak skończę szkołę będę lubić to miejsce i będzie mi się kojarzyć z czasami szkoły – powiedziała, rozglądając się po wnętrzu pubu. Czy Trzy Miotły mogłyby kiedykolwiek przestać się kojarzyć z Hogwartem i weekendowymi wyjściami do wioski? Chyba nie.
- Też to słyszałam, ale nigdy nie widziałam pijanego skrzata – rzekła. W Hogwarcie były skrzaty i chyba każdy uczeń o tym wiedział, chociaż na co dzień nie było ich widać. Skrzaty miały też w swoich posiadłościach stare rody, ale nie Weasleyowie, którzy żyli w skromnych warunkach i musieli radzić sobie sami. Lyra nie miała więc gdzie zaobserwować, czy pogłoski o pijanych skrzatach są prawdziwe. – Wielu ciekawych rzeczy jeszcze nie widziałam... Ale może kiedyś? – zastanowiła się. Oboje byli młodzi, mieli przed sobą całe życie na to, by dowiadywać się nowych rzeczy i zaspokajać ciekawość.
Spędzili ze sobą całkiem miły czas. Podczas siedzenia w Trzech Miotłach rozmawiali o różnych sprawach; od pijanych skrzatów szybko przeszli do obgadywania grupki Ślizgonów siedzących kilka stolików dalej, by później zająć się innymi, w większości lekkimi i błahymi tematami. Lyra nawet się nie obejrzała, kiedy czas spędzony w wiosce tak szybko minął. Po opuszczeniu pubu jeszcze trochę pospacerowali, ale później przyszedł czas na powrót do zamku i do zwykłej, szkolnej codzienności.

| zt. x 2




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Maj 1952, czasy Hogwartu Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Maj 1952, czasy Hogwartu
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach