Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Cela
AutorWiadomość
Cela [odnośnik]25.07.16 15:44
First topic message reminder :

Cela

Najmniejsze pomieszczenie wysunięte najbardziej na wschód wewnątrz rozległego podziemnego labiryntu to stara niewielka cela, o czym niewątpliwie świadczą kraty i przykute do kamiennych ścian łańcuchy. W środku nie ma nic, ani pryczy, ani siana, ani świecy, która mogłaby dawać światło. Prawdopodobnie pochodzi z bardzo dawnego okresu i od lat nie była używana – od lat, aż do teraz, ale w ciemnościach nie widać świeżych kropli krwi zraszających zakurzoną posadzkę. Klucze do niej wiszą na ścianie naprzeciwko, a przy celi znajdują się dwa ciężkie krzesła o stalowych okuciach – pomiędzy nimi wąski stolik – prawdopodobnie służące niegdyś strażnikom.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Cela - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Cela [odnośnik]08.10.18 15:26
Oczywiście, że się udało. Może nie powinienem dziwić się zdziwieniu Grindelwalda, przecież uważał się za istotę idealną, człowieka bez skaz, najpotężniejszego czarnoksiężnika. Ale może właśnie ktoś powinien mu uświadomić, że te chwile dobiegły już końca. To Czarny Pan dzierżył palmę pierwszeństwa, to on teraz zawładnie wszystkim, czym tylko chce, a on, zdetronizowany terrorysta, nie miał już w tej grze żadnego znaczenia. Pozostało mu powiedzieć wszystko i liczyć, że Lord Voldemort w swej łaskawości zdobędzie się na akt miłosierdzia pozwalający Gellertowi na swą żałosną egzystencję, ale jeśli miałbym być szczery, to taki scenariusz wydawał mi się bardzo nieprawdopodobny.
Słuchałem opowieści oraz toczącej się dyskusji. – Chyba nie mówiłeś o sobie? – spytałem unosząc zdziwiony brwi. Bo Quentin słusznie zauważył, że ten, kto zadusi owe krety przejmie moc, ale przecież Grindelwald nie mógł mówić o sobie, skoro tkwił tutaj słaby i bezbronny? Czy jednak wciąż miał w sobie na tyle tupetu oraz szaleństwa, by sądzić, że ta wizja miała jeszcze szanse się ziścić? Dlatego logiczniejszym byłoby założenie, że ktokolwiek, kto się tego podejmie, ten przekaże władzę Gellertowi. To było jednak poplątane. – To jasno wskazuje na zakon – przytaknąłem Cassandrze, kiedy podzieliła się z nami swoją przepowiednią. – Skoro to był Hogwart… a ty byłeś jego dyrektorem, może wiesz coś o tych złodziejach? – spytałem już bezpośrednio mężczyzny. Może on zdołałby podać nam jakiś trop, o ile w ogóle dalej byłby chętny do współpracy. Jednak zebrane informacje były na tyle istotne, że mogły zawęzić krąg poszukiwań. Dzieci były w rękach bojowników o równość świata?
Lupus Black
Zawód : Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black https://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa https://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t4464-skrytka-bankowa-nr-1060#95257 https://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303
Re: Cela [odnośnik]10.10.18 8:06
Gellert słabł z każdą chwilą, ale widocznie zachowywał w swoim głosie i oczach oznaki dawnego szaleństwa.
— Brawo, wiedźmi strażniku — zaśmiał się, lecz krótko, bo zbierająca w ustach ślina i krew wciąż utrudniały mu swobodną rozmowę. Swoimi słowami potwierdził jednak przypuszczenia Quentina i Cassandry. Mówił o dzieciach, to je nazywał kretami. O szczególnej trójce dzieci. Gdy Quentin spytał o przeniesienie mocy, Grindelwald popatrzył na niego dość sceptycznie, z mieszaniną rozbawienia i pogardy. Przeciągał chwilę z udzieleniem odpowiedzi, jakby analizował sytuację, a kiedy uznał, co jest dla niego bardziej opłacalne, odpowiedział:— Wciąż nie wiesz?— Powoli obejrzał każdego z badaczy bardzo wnikliwie. Milczał przez pewien czas, oddychając ciężko. Kiedy znów się odezwał wydawał się bardziej skory do współpracy. — Tylko czarna różdżka w Azkabanie jest w stanie skutecznie pokonać anomalie. To tam jest ich dom. To tam musicie przyprowadzić dzieci i pokonać ich siłę za pomocą czarnej różdżki. Tylko tam— błysnął oczami na uzdrowicielkę. — Jeśli mnie tam zabierzecie, pomogę. Przeniosę magię anomalii na kogo będziecie chcieli — przyrzekł, uśmiechając się powoli, swoim wyrazem twarzy nie wzbudzając zaufania. Bez wątpienia nie zamierzał zdradzić wszystkich szczegółów - od tego zależało jego życie i najprawdopodobniej tego był świadom.
— Nie — odpowiedział Cassandrze lekceważąco. Wyraźnie nie doceniał kobiety i gardził jej obecnością. — Wykradli skrzynię. Pożarci ciekawością ją otwarli, a wtedy to wszystko się zaczęło. Uaktywnili krety, moją tajna broń. — I był z siebie bardzo dumny.
Badacze wiedzieli, że Gellert mówił o przełomie maja i kwietnia, kiedy to nocą nastąpiła potężna eksplozja, która zmieniła całą Wielką Brytanię - w Londynie wybijając szyby, niszcząc dachy, budynki, ujawniając wiele niewidzialnych do tej pory dla mugoli lokacji, wywołując moc w niemagicznych, dręcząc anomaliami dzieci i dorosłych. Przysłuchiwał się uważnie czarodziejce, której słowa rozbrzmiewały w celi. Jej dedukcja z jakiegoś powodu nie robiła na nim wrażenia, raczej wzbudzała wyraźną niechęć, choć ani jeden grymas nie wskazał, by była w błędzie. Badacze mogli więc przypuszczać, że tok ich myślenia jest jak najbardziej prawidłowy, a Gellert nie próbował ich wprowadzić w błąd. O ile w ogóle był z nimi szczery.
— Wróżbitka — oczy mu błysnęły, a wyraz twarzy gwałtownie zmienił się z jakiegoś dziwnego powodu. Patrzył na Cassandrę długo. Najwyraźniej lubił wyjątkowość wśród czarodziejów. — To wyjątkowy dar, czyż nie? — zadumał się na moment. —Zakon Feniksa, czy Klasztor Hipogryfa, jakkolwiek się zwą. Liczna grupa czarodziejów o bardzo szlachetnych ideach, głupich i naiwnych. Gotowi ukrywać czarodziejów przed mugolami przez kolejne wieki. Ślepi poplecznicy Dumbledore'a. Nie rozumieją, że rewolucje wymagają ofiar, że świat czarodziejów tylko na tym skorzysta. Pod koniec życia Albus mawiał podobnie — mówiąc to drwił w swoich słowach. Ci ludzie bez wątpienia go drażnili. — Pojawili się na Wyspie Rzeźb, w Kruczej Wieży na Wyspie Wight i w Hogwarcie. Udało im się wcześniej wiele dowiedzieć, pokonali moich ludzi. — Splunął, tym razem w bok. — Byli wśród nich nawet sami pracownicy Hogwartu, moja uzdolniona kadra. Powinienem był przybić ich ciała do ścian i pozwolić wydziobać wnętrzności krukom.

Badacze nie wiedzieli, że Czarny Pan stał w progu od pewnej chwili, ale Gellert dostrzegł go od razu.
— Nie uda wam się im przeszkodzić. Ich światło was oślepi — powiedział na jego widok, znów drwiąc sobie z sytuacji, w której się znalazł, pomimo iż była beznadziejna.
— Gdzie one są?— Głos Czarnego Pana wypełnił cele i przeszył zgromadzonych badaczy. Był lodowaty, podobnie jak jego spojrzenie. Twarz zastygła, niczym marmurowy posąg. Wkroczył do celi sunąc po ziemi ze swoją różdżką skierowaną wprost na Gellerta. Ale on nie zamierzał już dłużej współpracować. Czarny Pan nie był jego sojusznikiem, nie był towarzyszem i najwyraźniej nie uważał go za równego. Gellert Grindelwald miał bardzo wysokie mniemanie o sobie, gardził swym spojrzeniem Tego, Którego Imienia Nie Wolno Wymawiać. Nie doceniał czarnoksiężnika - błędnie.
— Na co czekasz? Zabij mnie. I tak nigdy nie zwyciężysz— odpowiedział mu, plując krwią przy każdym wypowiadanym słowie. Czarny Pan wydawał się zły, bardzo zły. Badacze nigdy wcześniej nie mieli okazji zobaczyć w obliczu Pana podobnego gniewu. Szmaragdowy błysk zaklęcia oślepił wszystkich na jedną chwilę. Czarnomagiczna inkantacja rozbrzmiała dźwięcznie wśród kamiennych ścian Wywerny. Towarzyszący Czarnemu Panu badacze widzieli, jak szaleńczy błysk w oczach Gellerta Grindelwalda gaśnie, matowieje, jak mięśnie wiotczeją. Jego ciało opadło bezwładnie na ziemię.
Najpotężniejszy czarnoksiężnik wszech czasów został pokonany. Jego era dobiegła końca.

Czarny Pan pozostawił badaczy w ciszy i samotności, oddając ciało czarnoksiężnika do ich dyspozycji. Jego gniew pozostawił też w nich niepokój i liczne obawy. A milczenie, z jakim ich pożegnał nie mogło wróżyć niczego dobrego. Badacze musieli przygotować ostateczny plan, który mu przedstawią, kiedy nadejdzie odpowiednia pora. Wiedzieli już, że Zakon Feniksa interesuje się anomaliami, a więc mogli przypuszczać, że mogą być na tropie rozwiązania sytuacji, do której — według skromnego Gellerta — doprowadzili, otwierając skrzynię, która ujawniła się badaczom w Azkabanie. Również według niego, jeśli oponenci ubiegną Rycerzy w ostatecznym powstrzymaniu anomalii, mogą coś otrzymać w zamian. Coś, czego niewątpliwie mógł pragnąć Czarny Pan. Zadaniem badaczy było więc uzgodnienie, co należy zrobić, aby nie dopuścić do takiej sytuacji. Bez wątpienia musieli udaremnić dotarcie Zakonowi do Azkabanu, zabezpieczyć więzienie tak, aby wkroczenie do niego przez wrogą organizację nie było możliwe. Badacze wiedzieli, że w tej sytuacji będą mogli liczyć na wsparcie Rycerzy.

| Na odpis macie 48h. W tym czasie możecie napisać dowolną ilość postów, w dowolnej kolejności, dowolnej długości. Możecie swobodnie prowadzić rozmowę, jeśli jest to konieczne. Waszym zadaniem jest przygotowanie propozycji dalszych działań na podstawie wniosków wyciągniętych ze wszystkiego, czego się dowiedzieliście.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Cela - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Cela [odnośnik]11.10.18 22:59
Nie uważam, że pytanie było bezzasadne, chociaż na pewno zależało od interpretacji. To nieważne, i tak sprawa zostaje wyjaśniona. Wywracam jednak oczami na propozycję oddania Grindelwaldowi różdżki, który rzekomo przeniesie magię na kogokolwiek chcemy. Naprawdę jest szalony skoro wierzy, że damy się nabrać na te idiotyczne sztuczki. To jednak nie jest istotne w całej sprawie; ważniejsze jest to, że wciąż nie do końca wiemy jak tego dokonać. Krety, czarna różdżka, serce mieszańca i kamień wskrzeszenia, który ponoć przestał istnieć. I zero konkretnego przepisu na to, jak uczynić Czarnego Pana jeszcze potężniejszym. Mimo wszystko współpraca z tym terrorystą idzie naprawdę nieźle - przynajmniej w porównaniu do moich najczarniejszych scenariuszy kłębiących się w głowie.
Wejście Lorda Voldemorta oraz zamordowanie Gellerta wzbudza we mnie uczucie przerażenia, niepokoju i wątpliwości. Co teraz? Ciało jako takie nam się chyba nie przyda, z kolei kilka pytań pozostaje bez odpowiedzi. Nie mam odwagi ani odezwać się, ani zrobić właściwie żadnego ruchu w kierunku Pana, więc po prostu stoję zamurowany, jak słup soli.
- To teraz… - mruczę skołowany, nie mogąc zebrać myśli. Demoniczna cisza oraz ciężka atmosfera osiadła wraz ze śmiercią nie sprzyja kreatywnemu myśleniu. - Musimy ułożyć plan - rzucam niezwykle odkrywczo. - Jeśli Zakon rzeczywiście jest w posiadaniu tych dzieci… są od nas dużo bliżej celu. Nie mają czarnej różdżki i prawdopodobnie kamienia wskrzeszenia, ale to i tak nie polepsza naszej sytuacji - dodaję, drapiąc się po brodzie. - Azkaban jest zniszczony, ale skoro nam udało się podejrzeć fragmenty… lepiej byłoby zabezpieczyć ten teren przed dostaniem się ich w to miejsce. Nie wiem jak to zrobić. Jako alchemikowi przychodzi mi do głowy eliksir ochrony, ale musiałyby go być chyba niebywałe ilości, pomijając już konieczność jego modyfikacji oraz innych rzeczy, które na chwilę obecną są nierealne. Oprócz tego myślę o nałożeniu klątwy lub zabezpieczenia runicznego, ale tamci na pewno mają swoich łamaczy. W ogóle sprawa się komplikuje, bo powinniśmy zabezpieczyć każde miejsce skażone anomalią - a jak wiemy tych cały czas przybywa i co więcej nie wiemy gdzie się odrodzą, więc to syzyfowa praca. Nawet jak eliksir, który stworzył Valerij wskaże nam bytność owych kretów, to wciąż nie wiemy czym zastąpić kamień wskrzeszenia. Wizyty u hogwarckiej kadry, która może, ale nie musi mieć informacje? Nie wiem, mam wrażenie, że stoimy w martwym punkcie. Żadne rozwiązanie nie jest dobre - mówię i mówię i aż mi zasycha w gardle. Szkoda tylko, że nic z mojej gadki nie wynika. Trochę liczę na burzę mózgów.


Mil­cze­nie, cisza gro­bowa, a jakże wy­mow­na. Zdmuchnęła is­kry złudzeń. Zos­ta­wiła tło stra­conych nadziei.
I po­wiedziała więcej niż słowa.

Quentin Burke
Zawód : alchemik, ale pomaga u Borgina & Burke'a
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Unikaj milczenia
z którego zbyt często korzystasz
ono może rozwiązać ci język.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3067-quentin-burke#50373 https://www.morsmordre.net/t3092-skrzynka-quentina#50608 https://www.morsmordre.net/t3083-disco-inferius#50538 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t3300-skrytka-bankowa-nr-783#55807 https://www.morsmordre.net/t3261-quentin-burke
Re: Cela [odnośnik]12.10.18 0:08
Pojawił się Czarny Pan. Cassandra odsunęła się od więźnia, kornie opuszczając wzrok i nie odezwała się już ani słowem, uważnie wsłuchując się jednak w dyskusję tych dwojga. Krótką - zwieńczoną jedynym rozwiązaniem, jakim można ją było zwieńczyć. Oto, na ich oczach, Gellert Grindelwald został pozbawiony życia przez ich przywódcę. Kiedy cała ta wojna zaczynała się po raz pierwszy, nie sądziła, że kiedykolwiek znajdzie się tak blisko tego człowieka  - ani tym bardziej, że znajdzie się jeszcze bliżej człowieka, który będzie mu oprawcą. Miała się rozpocząć nowa era, a przeczucie podpowiadało, że nie będzie wcale mniej krwawa, niż poprzednia. Drgnęła dopiero, kiedy Czarny Pan ich opuścił, a Quentin podjął dyskusję.
- Nie możemy pozwolić im dotrzeć na miejsce - powtórzyła za Quentniem oczywistość. Jeśli Grindlewald miał rację, jeśli moc anomali mogła wsiąknąć w człowieka, nie mogli pozwolić jej trafić w niepowołane ręce - w ręce swojego wroga. Jeśli zwycięży, nie okaże litości. Wszystko zostanie pogrzebane. Wszystko i wszyscy.
- A czy kamień jest nam potrzebny? - zwróciła się do alchemika, zastanawiając się nad każdym wypowiedzianym przez niego słowem. - Czarny Pan jest dzierżycielem czarnej różdżki: musi zabić dzieci wewnątrz Azkabanu. Musimy odebrać je od Zakonu. A Zakon - najpewniej będzie próbował wprowadzić je do środka. Powinniśmy przejąć dzieci wcześniej. Jesteśmy w stanie dostać się do Azkabanu, mamy przygotowane świstokliki: choć najpewniej to miejsce nie pozwoli nam się utrzymać w środku zbyt długo. Azkaban nas wyrzucił, kiedy tam byliśmy. Jednak te parę chwil może wystarczyć, by wzmocnić jego... odporność? Zamiast zabezpieczać anomalie, których jest tak wiele, można zabezpieczyć samą wyspę. W środku jest anomalia - czerpiąc z jej mocy możemy wzmocnić działania tak eliksirów, jak i klątw, czy zaklęć. Mówisz o eliksirze ochronnym - czy efekt protego kletva nie zadziałałby podobnie? Trzeba by je wzmocnić na tyle, by odrzuciło nieskażone czarną magią serca Zakonników, otoczyć nim całą wyspę, więzienie. Jeśli to nie starczy, by ich zatrzymać, dodatkowym zabezpieczeniem winna być klątwa nałożona, znów, na wyspę. Klątwa kręgu jest w stanie zabić czarodzieja, kiedy ten postanie w danym miejscu. Póki nie mamy dzieci - nikt nie powinien móc nawet zbliżyć się do anomalii. Możemy także wykorzystać pomoc  dementorów. Jeśli dotrzymają umowy, powinni nam w tym pomóc - leży to zresztą w ich interesie, będą bowiem chcieli zachować anomalię dla siebie, podczas gdy Zakon zamierza ją zniszczyć. Powinniśmy ich napuścić na Zakon, zlecić dodatkową czujność.




bo ty jesteś
prządką

Cassandra Vablatsky
Zawód : Szeptucha
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
wdarły się znowu upiory w twój sen
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Jasnowidz

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t569-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/t943-zorya-utrennyaya#4959 https://www.morsmordre.net/t687-cassandra-vablatsky https://www.morsmordre.net/f94-ulica-smiertelnego-nokturnu-17 https://www.morsmordre.net/t2811-skrytka-bankowa-nr-3#45477 https://www.morsmordre.net/t1510-cassandra#13947
Re: Cela [odnośnik]12.10.18 12:24
Czyli w przypadku części z nich wiedzieliśmy gdzie szukać. Skoro wśród nich była kadra Hogwartu, powoli mogliśmy dojść po nitce do kłębka. I wraz z eliksirem tropiącym odnaleźć zaginione dzieci, krety jak to mówił Grindelwald. Niestety przesłuchania nadszedł kres, a wraz z nim zaczął się maraton przerażenia, ciszy oraz zgładzenia. Ostatecznego. Czarnoksiężnik, który uważał się za pana świata, skonał unicestwiony przez Czarnego Pana, którym tak pogardzał. Lord Voldemort i tak okazał mu wielką łaskę, zabijając od razu zamiast pozwolić mu cierpieć w agonii katusze; musiałem przyznać, że zrobiło to na mnie wrażenie. Widziałem śmierć wielokrotnie, ale nigdy tej spowodowanej niewybaczalnym zaklęciem. Tak blisko i namacalnie będącej tuż przed moimi oczami. Z groźbą, że i mnie mógł spotkać podobny los.
Odetchnąłem, odrywając się od myśli dopiero wtedy, kiedy pozostali zabrali głos. Słuchałem ich z uwagą, choć głosy dochodziły do mnie przytłumione i z opóźnieniem, jakbym dopiero co wybudził się z długiego snu.
- Tak naprawdę to nie weszliśmy do Azkabanu – zauważyłem. – Nie byliśmy tam namacalnie. Byliśmy zawieszeni jakby w połowie drogi, widzieliśmy raptem fragmenty z przeszłości. Nie wiemy czy uda nam się tam dotrzeć fizycznie – stwierdziłem trochę zły, bo to wiele utrudniało. – Chyba, że dałoby się ten świstoklik naładować większą mocą – dodałem, choć wątpiłem w to. Czarny Pan go stworzył, nikt nie posiadał większej mocy. Nie wyobrażałem sobie też tego, by musieć go wesprzeć ze strony Rycerzy, to chyba wyglądałoby nienaturalnie. – Być może faktycznie kamień wskrzeszenia nie będzie potrzebny. To znaczy, on chyba był potrzebny do wzbudzenia anomalii w dziecku? Do przejęcia mocy w istocie mogą być potrzebne krety i czarna różdżka. Przy założeniu, że Grindelwald mówił prawdę, a nie skazał nas na śmierć – powiedziałem w zastanowieniu. – Protego kletva wydaje mi się złym rozwiązaniem. Nie wiemy czy tamci w istocie nie znają czarnej magii. Longbottom zezwolił aurorom na jej używanie, zorganizował im szkolenia, kto wie jakie tamci mają talenty – dopowiedziałem i skrzywiłem się na samą myśl o tym głupcu i jego wiernych psiakach. – Cała reszta wydaje mi się dobra i sensowna. Tylko właśnie wciąż nie możemy być pewni, czy dotrzemy tam namacalnie. Została uwolniona potężna anomalia, być może wyspy już nie ma i został sam… czas – zakończyłem niezbyt optymistyczne wnioski.
Lupus Black
Zawód : Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black https://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa https://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t4464-skrytka-bankowa-nr-1060#95257 https://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303
Re: Cela [odnośnik]12.10.18 13:25
Po krótkiej dyskusji badacze wiedzieli już na co zwrócić uwagę i na czym się skupić. Mogli udać się do domów na spoczynek.

18 sierpnia Czarny Pan spotkał się z badaczami w podziemiach Białej Wywerny i wysłuchał uważnie tego, czego się dowiedzieli podczas przesłuchania Gellerta. Wypytał ich również o dalsze plany. Nie był zły. Zaaprobował ich działania, był zadowolony ze wszystkiego, co do tej pory osiągnęli.
— Cassandro, Lupusie, Quentinie  — odezwał się do nich z zadowoleniem. — dobrze się spisaliście.
Zaznaczył, że ich wielka wiedza i umiejętności są nieocenione i bardzo im wszystkim potrzebne. Badacze nie mogli jednak spocząć na laurach, bowiem Pan wciąż wymagał więcej. Liczył ciągłego zaangażowania i samych sukcesów. Propozycje badaczy przysłużą się w niedługim czasie. Na podstawie tego, co odkryli i czego się dowiedzieli, według ich planu Rycerze będą musieli podjąć próbę ochronienia Azkabanu. Kwestią odszukania dzieci - wciąż mieli zająć się badacze.

30 sierpnia Quentin, który nadzorował cały czas przygotowany eliksir tropiący uznał, że jest on już zdatny do użytku. Może nie być w pełni wartościowy, lecz jeśli poszukiwali prawdziwego źródła anomalii - dzieci, to ich energia była wystarczająco wyraźna i wielka, aby dojrzewający eliksir był w stanie ją wytropić. Dzień później odbyła się wyprawa trójki badaczy - Cassandry, Quentina i Lupusa. Przygotowani na wszystko, samodzielnie i bez wsparcia Rycerzy udali się śladem wskazanym przez eliksir. Ich zadaniem było odnaleźć drogę do źródła anomalii, którą później będą mogli wskazać Rycerzom. Stworzone przez eliksir wskazówki doprowadziły całą trójkę do Doliny Godryka. Wyraźne znaki wskazały również jeden konkretny dom. Badaczom bez trudu udało się dowiedzieć do kogo on należał - do Bathildy Bagshot, wybitnej znawczyni historii magii, autorki podręcznika używanego w Hogwarcie, a także… ciotki Gellerta Grindelwalda. Alchemicy mieli pewność co do tego, że eliksir zaprowadził ich we właściwe miejsce. Zapukanie do drzwi obcej kobiety, która ich nie znała nie wydawało się złym pomysłem. Drzwi nie otworzyła jednak stara czarownica, a chłopiec. Ten sam, który objawił się badaczom w pracowni, podczas rozdarcia anomalii. Ten sam chłopiec, którego Lupus próbował zatrzymać na Nokturnie, a któremu się wyrwał, znikając w ciemności źródła mocy. Na widok badaczy w pierwszej chwili zesztywniał, a po chwili wydał z siebie ostrzegawczy krzyk i trzasnął drzwiami, uciekając w głąb domostwa. Czarodzieje odważyli się wejść do środka, podążając za chłopcem. Przez chwilę w domu panował istny harmider, zewsząd zaczęły spadać przedmioty, a na końcu długiego, ciemnego korytarza stanęła kobieta, która musiała być gospodynią tego domu. W dłoniach dzierżyła różdżkę. Nim badacze zdążyli cokolwiek zrobić machnęła nią i zniknęła, a wraz z nią trójka dzieci, która mignęła czarodziejom przed oczami. Działania badaczy Rycerzy ujawniły ich obecność - oddalali się. Kobieta razem z dziećmi podjęła szybką decyzję o ucieczce z własnego domu. Przez cały ten czas badacze deptali jej po piętach, dopóki nie dotarli na obrzeża Londynu. Wszystkie ślady zatarły się w jednej chwili, zaklęcia ujawniające obecność niczego nie wykazały tak jakby cała czwórka w momencie rozpłynęła się - dosłownie w powietrzu.

Po powrocie do domu Bathildy badacze mogli odnaleźć wiele przedmiotów wskazujących na obecność dzieci. Prawdopodobnie mieszkały tam już jakiś czas - co jedynie potwierdzało zeznania Grindelwalda. Jeśli trójka dzieci została wyrwana ze szponów czarnoksiężnika przez Zakon Feniksa, to w tej chwili znajdowały się one pod opieką Bathildy Bagshot. Jaki miała związek z Zakonem i po co były jej dzieci? To wciąż pozostawało tajemnicą. Bez wątpienia jednak wszyscy byli aktualnie poza zasięgiem Rycerzy, a to znaczyło, że najważniejszym elementem w rękach Rycerzy Walpurgii pozostał Azkaban.


| Wydarzenie zostało zakończone. Możecie napisać posty kończące, ale nie musicie. Jednostce badawczej zostało stworzenie planu mającego na celu zakończenie majowego terroru z korzyścią dla własnej organizacji.

Badania jednostki badawczej mające na celu ulepszenie różdżek są gotowe do użycia i mogą być wykorzystane w każdej chwili, według podanej procedury.

Za udział w evencie przyznano następujące punkty doświadczenia i biegłości Rycerzy Walpurgii:

Cassandra Vablatsky, Lupus Black, Quentin Burke - 150 PD, 3 PB
Valerij Dolohov - 100 PD, 2PB
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Cela - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 7 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Cela
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach