Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Jadalnia/salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10
AutorWiadomość
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 37
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Jadalnia/salon   03.08.16 1:39

First topic message reminder :

Salon

Jak widać na załączonym obrazku: duży kominek podłączony do sieci fiuu, drewniane podłogi (jak w całym domu), trochę rozgardiasz, trochę magicznych i trochę mugolskich bzdurek dookoła. W samym środku pomieszczenia stoi drewniany stół z białym obrusem. Dwa krzesła przy nim wyglądają jak na zdjęciu - są bujane (znalezione w domu i naprawione) - dwa pozostałe są zwyczajne, dokupione przez właściciela. Właściciel uprzejmie prosi nie obrażać firanek. Firanki są piękne.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.


Ostatnio zmieniony przez Bertie Bott dnia 13.11.16 12:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10/26
SPRAWNOŚĆ : 25/38
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Jadalnia/salon   03.04.18 8:04

- Aaaaa....! - jęknąłem czując, jak lukrowa szczęka szczypie boleśnie moją skórę. Małe drożdżowe(?) cholerstwo! Poruszyłem gwałtownie dłonią, chcąc pozbyć się przyklejonego do niej zębami(?) piernika. Dziadostwo było uparte do tego stopnia, że gdy niefortunnie (dla niego) zarył nogami o krawędź komody z takim impetem, że jego obie kończyny skruszały to jednak tułów ze szczęką trzymał się skóry. Z drugiej strony zaraz cos mnie szarpnęło za wąsa.
Wyraźnie traciłem kontrolę nad sytuacją. Byłem oblegany i chociaż wątpiłem w to by mnie pożarły bądź jakkolwiek inaczej przybliżyły mój stan do tego podobnego Lanie to jednak nie zamierzałem pozwalać im na przejmowanie takiej swobody.
- Zjeżdżaj - rzuciłem do zjawy, przez którą zaraz potem przeskoczyłem byle tylko szybciej dostać się do mojej lichej różdżki leżącej na kredensie. Może to co miałem teraz zrobić było głupie i nierozsądne biorąc pod uwagę anomalie i inne takie ale...no ja pierdolę - ciastka wpieprzały mnie żywcem!
- Balneo! - zażądałem kierując różdżkę na siebie, oczekując że zaraz się zrobi zimno i mokro ale być może rozmoknięte ciastka stracą przy tym na żywiołowości.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia/salon   03.04.18 8:04

The member 'Matthew Bott' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 86

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :


Powrót do góry Go down
Lily MacDonald
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 https://www.morsmordre.net/t3545-kukulka https://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 https://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 https://www.morsmordre.net/t4801-skrytka-bankowa-nr-878#102962 https://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Zawód : Iluzjonistka
Wiek : 26
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Creagan an fhithich!
OPCM : 5
UROKI : 13
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia/salon   09.04.18 13:04

Nic nie działało, a ciasteczka już zaczynały wyglądać jak stado mrówek albo faktycznie jakichś krasnali na Macie. On z kolei szarpał się coraz bardziej i Lil zwyczajnie cofnęła się, by nim przypadkiem nie oberwać, lub nie zostać stratowaną czy coś. Cofnęła się mocniej, gdy złapał za różdżkę, w sumie to wsunęła się za drzwi na wszelki wypadek, bo czarowanie teraz zdecydowanie nie należało do najbezpieczniejszych rzeczy jakie można robić.
Przeszły ją dreszcze, bo może i zaklęcie jakiego Matt chciał użyć nie było niebezpieczne, nic jednak w tej chwili nie wiadomo. Nic złego się jednak nie stało, po chwili usłyszała plusk, a kiedy wyjrzała zza drzwi, zobaczyła zmoczone ciasteczka, które niezgrabnie usiłowały się poruszać, szło im jednak znacznie gorzej i powoli obracały się w lepką papkę.
- No tak. - odetchnęła, kiedy trochę jej serce przestało tłuc w piersi jak nienormalne. - Nie wiem czy nie będzie to zbyt konwencjonalne i nudne, ale chciałam ci życzyć dużo radości w tradycyjny sposób.
Uśmiechnęła się nieznacznie, patrząc na lekkie zaczerwienienie na policzku, najwidoczniej ślad po ugryzieniu.
- Idź się wysusz, postaram się opanować to ciasteczkowe bagno. - dodała po chwili, sięgając jednak jeszcze po sweter. Ten sam zielony, który kiedyś dostała od Botta w jego kawalerce na Nokturnie z resztą. Lubiła go.




Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10/26
SPRAWNOŚĆ : 25/38
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Jadalnia/salon   13.05.18 15:49

Woda była była lodowata. Przygarbiłem się, skrzywiłem gdy mnie odświeżyła. Wilgotne ubrania zas nieprzyjemnie przywarły do ciała. Ciastka zmieniły się w lepką breję. Tyle dobrego. Ja sam stałem tak jeszcze chwilę wypluwając z ust drobną fontannę - to doskonale moim zdaniem podsumowywało obecną sytuację.
- Nie, nie - konwencjonalne i nudne jest super. Tego mi dziś trzeba. Dzięki - zapewniłem uśmiechając się, by zaraz kichnąć. Wspominałem już, że woda była lodowata? No, więc wcale nie trzeba było mnie przekonywać bym skierował swe kroki w stronę łazienki. Wtedy też spotkała mnie kolejna niespodzianka - wdepnąłem w tort ustawiony zaraz za moimi drzwiami. Nie mogłem go ominąć bo w końcu jak na przykładnego Botta nie patrzyłem pod nogi. Syknąłem mugolskim przekleństwem. I skacząc na jednej nodze, niczym jakiś kombatant dobrnąłem do miejsca w którym udało mi się doprowadzić do porządku, tak samo jak Lily uporała się z pokojem. Nawet część tortu dało się jakoś poratować. Nie był za słodki - tak jak lubiłem. No, przynajmniej na tutaj faktycznie Bertiemu udało się popisać. Po takim śniadaniu postanowiłem oddalić plan zemsty.

|zt x2




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 37
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia/salon   17.07.18 21:06

|13.07.1956r


Trzynasty dzień miesiąca już od dawna był szczególny. Prawie zawsze działo się coś dziwnego. Bertie nie nastawiał się jednak negatywnie - chyba nawet nie miał takiej zdolności z resztą - i zaraz po pracy wrócił by ugotować coś na tyle sensownego na ile pozwalał mu portfel. A ostatnimi czasy pozwalał w sumie na niewiele - Ari wyprowadziła się już dość dawno, ostatnio wyniósł się Matt by żyć w dzikiej puszczy a życie małżeńskie porwało Eileen - trzy pokoje opustoszały, więc i trzy części czynszu wróciły na jego głowę, pomijając już fakt że do Próżności jakoś tak mniej chętnie chodzili ludzie odkąd kilka przecznic dalej wybuchła jakaś szalona anomalia, ziemia drżała i dało się oberwać ognistą kulką. Jak się okazuje, ludzie nie kochają jego babeczek tak mocno by ryzykować dla nich życiem i zdrowiem. Szokujące!
Cóż jednak mógł zrobić, gotował jakiś gulasz, a w kuchni unosił się jego przyjemny, lekko grzybowy zapach. Jak tylko skończy zamierzał zabrać się za pakowanie rzeczy dla obozowiczów - w salonie leżały już części składne wszystkiego na co zrzucili się chętni do zabawy czarodzieje, trzeba tylko to rozdzielić, upakować i zmniejszyć żeby był w stanie cały majdan przewieźć. Ostatecznie zgłosiło się całkiem sporo chętnych!
Nawet ekscytował się leśnymi planami i w sumie to wolał myśleć o nich niż o problemach finansowych, żyjąc jednym z głównych mott Bottów, zaraz obok jakoś to będzie czy damy radę! - jeśli nie możesz nic z tym zrobić, nie myśl o tym.
Więc nie myślał, słuchał marudzenia Lany.
- Wparował tu do domu, buciory brudne, nie posprząta za sobą nawet a mówiłam że ma posprzątać, bo tak się składa że ja myć podłogi za jego butami nie będę ale zignorował mnie bezczelny! - nadawała zupełnie jakby w swoje niewidzialne dłonie w ogóle mogła być w stanie złapać za mop - I łazi po kuchni jakby był u siebie, szpera w szafkach, wykrada alkohol, mówię mu że ma się w moim domu nie rozpijać, jak od pierwszego dnia mówię, tak wszyscy gdzieś to mają, rodzina pijaków! Nigdy więcej Bottów pod dachem. W ogóle lokatorów nigdy więcej, co ja z wami mam. - kontynuowała, Bertie jedynie uśmiechnął się lekko, w jakiś sposób nawet marudzenie rodzinnego ducha lubił od czasu do czasu. Do tego stopnia że jak się obrażała i jej tydzień nie było słychać to się w sumie zastanawiał co ją ostatnio drażni.
- I słuchaj no, jedzenie wybiera, bierze co mu się podoba, owoce przegniłe to pewnie dla ghula ale kto go tam wie. - dodała jeszcze. - I idzie do piwnicy i się zamyka i Merlin jeden wie co on z tym ghulem tam wyprawia ale siedział tam prawie tyle ile ja nie żyję po prostu, po czym wyszedł jakby nigdy nic.
Założyła ręce na piersi, zapewne oczekując wyrazu oburzenia na twarzy Bertiego. Ten jednak był kiepskim kłamcą, wzruszył więc jedynie ramionami, ani się nie dziwiąc ani głębiej nie interesując. Dziwną przyjaźń kuzyna i ghula Erniego przyjął raczej na spokojnie, ostatecznie wcale nie była niczym szokującym.
W chwili gdy usłyszał pukanie do drzwi, nawet nie zastanawiał się kto to może być - dość dużo osób przechodziło przez ten dom od chwili w której Bert go wyremontował - by z wesołym uśmiechem powitać nieznajomego.
- Na wszelkie datki za późno, zakupy zrobiłem ale mogę dać listę zakupów. - stwierdził wesoło, bo i niewątpliwie miał do czynienia ze spóźnialskim obozowiczem który zapomniał o wpłacie. Bo i czego innego obcy mógłby tu chcieć?





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Ernie Prang
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6139-ernest-prang https://www.morsmordre.net/t6223-keto https://www.morsmordre.net/t6226-good-guy-ernie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6224-skrytka-bankowa-nr-1526 https://www.morsmordre.net/t6225-ernest-prang
Zawód : Kierowca Błędnego Rycerza; Szatan nie człowiek
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
My name is Ernie Prang, and I am the fastest man alive...
OPCM : 20
UROKI : 11
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
nanananana Ernie!

PisanieTemat: Re: Jadalnia/salon   25.07.18 16:08

Trzynasty dzień lipca. W dodatku trzynasty piątkowy dzień lipca. Nie bywał nigdy przesądny. Nie, inaczej, bo to w sumie nie tak do końca prawda, choć do kłamstwa też jakoś daleko. To nie tak, że nie bywał nigdy przesądny — on najzwyczajniej w tym jakże niezwyczajnym świecie, po prostu nie potrafił być przesądny. Wszelkie znaki na niebie i ziemi przyjmował jako naturalny element swego istnienia, złe omeny komentował wzruszaniem ramion, a pozytywne wróżby spotykały się z reakcją godną głazu, o który ktoś wzburzony różdżką rzuca. Niby fajnie, ale po co mu to? No więc nie potrafił być przesądny. Dlatego też piątek trzynastego przywitał przeciągłym ziewnięciem, ostrożnym przestąpieniem nad leżącą na ziemi gitarą oraz uważnym sprawdzeniem, czy wiekowy puchacz zalegający na dnie całkiem sporej klatki, jeszcze oddycha. Była to bardzo ważna czynność, bowiem Keto nie tyle miał wartość sentymentalną, ile towarzyską i zawsze było miło z rana gębę do kogoś otworzyć, nawet jeśli były to głównie utyskiwania, że gorące masło syczące na patelni niemal go oka pozbawiło i niby kto powiedział, że karmel nie jest perfekcyjnym dodatkiem do jajecznicy i syropu korzennego? Zapewne nikt, bo nikt nie był na tyle skłócony z życiem, by mógł śmiało wypróbować to jakże przedziwne połączenie. Niemniej dzień był całkiem w porządku, taki leniwy i ciasny, bo tego dnia od Błędnego miał odpoczynek — ich związek był zbyt sobie bliski, że aż szefostwo martwić się zaczęło. Więc w domu tkwił, bo prawdopodobnie przyjdzie udać mu się na poszukiwanie jakiegoś zimnego kufelka piwa, ale do tego czasu miał czas. I to postanowienie było dobre, naturalne, znajome. Przynajmniej dopóki uporczywe pukanie do okna nie zburzyło koncentracji, a układane w elegancką wieżę ołówki nie posypały się z cichym odgłosem upadku na ziemię. Ernie wzdycha, bo wie, że jego nawiedzona kanapa pochłonie kolejne życie. Znaczy nieżycie. A nawiedzoną być musiała, bo nigdzie tak mu nie znikały knuty, ołówki, papierosy, skarpetki, gazety oraz z jakiegoś niezrozumiałego powodu krówki ciągutki, jak w tej jednej jedynej kanapie.
No idęęęęę — mruknął Ern, poruszając się powoli i jakby w zwolnionym tempie, bo lubił czasem tak oszukiwać własną podświadomość, że zamieszkiwana klitka to jednak większa jest i wcale w mniej niż dziesięć kroków, to się jej nie przejdzie. Ale okno otwiera i na twarzy ląduje mu sowa, sowa co list niesie i zaraz ucieka ze skrzekiem (sowa, nie twarz — bądźmy poważni!), a on tak stoi oszołomiony, z piórem zaplątanym w rozwianych włosach i listem w dłoni. Trochę zdziwiony, a trochę taki no bywa stary. Wzrusza zaraz ramionami, nawiązuje kontakt wzrokowy z Keto, który może jest urażony wtargnięciem kolejnej sowy, a może właśnie ma zawał serca — młody Prang nigdy nie potrafił stwierdzić, które z tych dwóch jest najbliżej prawdy. Zaraz też sadowi się na parapecie i bierze się za czytanie, bo może znowu o kimś zapomniał, albo jednak ma dziś prace, a zaspał, albo to miłość jego życia ogłosiła się milionerką i chciałaby kupić mu samochód. Nigdy nie wiesz. Ale to nie był nikt zapomniany ni praca bądź życiowa milionerka. Zakończył czytanie, a w jego głowie błąkała się jedna, przerażająco spokojna myśl:
O ty kurwiu.
Droga nie jest daleka, chociaż trochę nudna, bo dziwnie tak być pasażerem Błędnego i nie rozbijać się po drodze. Ale dociera, uzbrojony w list, sowie pióro we włosach oraz oburzenie. Bo Ernest Prang jest absolutnie i niepodważalnie oburzony. Urażony też. Zemdlony raczej, bo ta jajecznica i karmel to takie nie ten tego. Jednak głównie jest oburzony i oburzenie to widnieje na jego twarzy, w momencie, gdy drzwi się otwierają i jakiś berbeć do niego z datkami gada. W sumie mógłby walnąć go w twarz, mógłby rzucić jakieś zaklęcie, mógłby też zacząć stepować, bo to byłoby w sumie niespodziewane. Jednak Ern nie jest swoim ojcem, nie lubi bić ludzi — nie od razu.
Czy ty się matce swojej z kocyka nad progiem jakimś wyślizgnąłeś? — pyta grzecznie Prang, choć mniej grzecznie chwyta Botta za koszulę i do siebie przysuwa — Czy ty masz serce i godność czarodzieja, czy już na dobre anomalie mózg ci wyżarły? Czasu masz za dużo? Mało śmierci i rozboju na ulicy, żeby się w kłamstwa, podstępy i wyłudzenia bawić? I to jeszcze porządnego obywatela? Jak jakieś kampanie masz prowadzić, to może zrób takie proernowskie, bo to jest jakaś hańba i kpina panie! — kończy swój wywód, odpychając mocno młodzieńca i dosyć boleśnie list mu do rąk wciska — Żądam wyjaśnień, przeprosin i odszkodowania za wyrządzone urazy moralne i estetyczne — oświadcza wreszcie urażony kierowca, zaraz to dostrzegając półprzezroczystą postać kobiety jakiejś — Proszę wybaczyć lady moje zachowanie, ale ten drań, łazęga i oszukista w jednym okrada niewinnych — wyjaśnia z uśmiechem miłym, który znika, gdy zimnym spojrzeniem przeszywa nieszczęsnego, skołowanego Bercika. Tak, piątek trzynastego mocno.




The risk I took was calculatedBut man, I'm so bad at math...

Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 37
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia/salon   29.07.18 1:46

Bertie Bott otworzył drzwi z entuzjazmem - bo entuzjazm i dobry humor to takie dwie cechy, które mocno się go trzymają. Nie zawsze - bo nie jest chory psychicznie przecież! - ale te trzysta sześćdziesiąt dni w roku to raczej tak. W każdym razie ten dzień nie jest wyjątkowy, tylko trudno mieć entuzjazm, radość i miłość do świata całego, kiedy jakiś obcy człowiek łapie cię za koszulę i zaczyna tobą szarpać.
Złapał go więc za nadgarstki i spróbował się wyszarpnąć, kiedy to obcy człowiek zamiast rzucić składką na obóz o co był pierwotnie podejrzewany, zaczyna rzucać obelgami.
- Ejejejejej. Ej. - zaczął, bo najpierw trzeba uwagę nieznajomego na siebie zwrócić, żeby przestał szarpać i obrażać i spojrzał na niego i zrozumiał, że ma do czynienia z Bottem prawym i sprawiedliwym i zapewne szuka kogoś innego. - Ewidentnie ci się Botty pomyliły, Matt tu już nie mieszka.
Zapewnił, bo jego szare komórki powiązały koniec z końcem i sprawa była jasna. Matt coś przeskrobał, ten obcy pytał o Botta, dostał adres nie tego Botta co trzeba i tyle. Mimo to był w sumie ciekaw, co się stało i o co chodzi, zazwyczaj nie zadawał pytań, bo wiedział że odmęty znajdujące się w czaszce starszego kuzyna skrywają rzeczy jakie się filozofom nie śniły. Czasami po prostu lepiej nie znikać.
A jednak kiedy nieznajomy go puścił to Bertie złapał za ten list który to mu brutalnie wciśnięto i od razu wiedział, że ma rację bo rozpoznał grezmolenie Matta. Nawet z rozbawieniem się uśmiechnął widząc jakiegoś zawijaska przy literce "a" i, że końcówka "j" jest zakończona jakimś szlaczkiem. No, postarałeś się kuzynie, doprawdy. Nikt się nie połapie.
Zaraz jednak wczytał się w treść, która chyba miała naśladować treść formalną i wzywać do zapłaty za jakąśtam dziwną składkę. Pod jego adres. Brwi Bertiego aż powędrowały ku górze i w sumie to nie wiedział co ma czuć, bo z jednej strony był to straszny debilizm i młody Bott obawiał się, że więcej takich jak ten tutaj przyjdzie tu dzisiaj, a może i któryś mu poważnie nastuka. Z drugiej strony nie mógł nie docenić troski jaką się wykazał starszy Bott.
- Dobra. - odetchnął, nie myśląc już dalej o Macie, bo musiał się skupić na tym tutaj nieznajomym, którego Matt chciał zrobić na kasę. - Słuchaj no, nie ja to wysłałem. Ktoś myślał że mi robi przysługę bo mam chwilowo problemy z kasą.
Dodał w gwoli wyjaśnienia, a dopiero kiedy wypowiedział te słowa na głos, zrozumiał że one na prawdę brzmią jak bardzo głupia wymówka w stylu "to nie ja, to mój kolega, ale go tu nie ma" i w tej chwili uznał, że chyba jednak jest zły na Matta. Lekko się cofnął, żeby ten-ktoś nie zaczął go znowu szarpać, ale w tej chwili do Lany doszło, co właśnie usłyszała. Bertie posłał Ernowi spojrzenie pełne wyrzutu chłopca na którego kolega doniósł nauczycielce. I w dodatku jeszcze w tym donosie kłamał!
- Wiedziałam! Wiedziałam, od początku to mówię. Obaj jesteście siebie warci, a nawet trzej wszyscy! - zaczęła swoje lamenty. - Kogo ja w swoim domu znosić muszę, no KOGO! Najpierw wchodzi do MOJEGO domu. Pokazuje jakieś dokumenty, że niby go kupił! I sprząta w nim, niby sprząta, ale tu młotkiem bije, tu coś farbą chlapie, co chwila sobie kogoś tu sprowadza, jeszcze pije przy tym! I wyobrazi pan sobie, remontem to nazywa. A ten starszy MOJE rzeczy wynosi, że niby śmieci magiczne, obraz ciotki by mi wyrzucił o MALUTEŃKI włos, ale go wywalczyłam, żeby go ten młody z powrotem przyniósł.
- Lano, proszę...
Odetchnął, tego się jednak nie dało zatrzymać.
- I jeszcze w CHWILĘ PO TYM jak mi zaczęli młotkami w ściany walić to IMPREZĘ sobie tutaj robią, wyobraża pan sobie? Przebierają się ludzie za jakieś skorupiaki, dookoła piana, ALKOHOL się leje! - po swojemu akcentowała wyrazy, mając okazję opowiedzieć o swojej traumie i pomarudzić nowej osobie. No to Bertie czekał, bo nauczony był, że tylko czekać wolno. - I mało tego! Chwilę potem cały dom mi topi, woła tłumy jakieś, że niby ratować, ale ja to wiem swoje. I znowu wali młotkami na lewo i prawo! I ludzi tu jakichś jeszcze sprowadza, że do mieszkania, kto normalny kupuje dom i OBCYM ludziom pozwala w nim żyć! No kto?! I teraz się dowiaduję, że złodziej, ja wiedziałam, po żadnym mężczyźnie, żadnym chłopaku nie można się nic dobrego spodziewać, oni wszyscy to siebie są warci, nigdy więcej faceta w tym domu!
Choć najwidoczniej słowo lady na tyle połechtało jej ego, że w tej chwili w jej oczach Ernest chyba nie należał do tej strasznej, męskiej rasy.
Zapadło kilka sekund ciszy i wyglądało na to, że Lana skończyła, więc Bertie uśmiechnął się lekko, może trochę skrępowany, bo o ile w sumie to nie obchodziło go co kto o nim myśli, o tyle za każdym razem jak Lana dobierała się do głosu przy kimś nowym, przy kim mogła całą tę historię - ciągle wzbogacaną - opowiedzieć i się pożalić to jakoś jednak czuł się skrępowany.
- Nikogo nigdy nie okradłem ani nie próbowałem okraść. To pomyłka. Serio. Znaczy nie pomyłka, ale rany, jaki posiadający rozum człowiek wysyła coś takiego? No spójrz sam na to, przecież to musiał wysłać... - Matt. W sumie to całkiem to zabawne nawet. O ile ten typ go nie pobije to uzna, że w sumie Mattowi wyszło i doceni starania. - W każdym razie przeprosiny możesz dostać, a odszkodowanie...hm, jeśli interesuje cię forma ciasteczka albo gulaszu to zapraszam.
Kto normalny zaprasza na obiad czy ciasteczka kogoś, kto go przed chwilą szarpał. Ale czy Bertie kiedykolwiek mówił, że jest normalny? Bertie był Bottem. Po prostu.
No i chciał przekonać nieznajomego o swoich czystych - najczystszych! - intencjach.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Ernie Prang
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6139-ernest-prang https://www.morsmordre.net/t6223-keto https://www.morsmordre.net/t6226-good-guy-ernie https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t6224-skrytka-bankowa-nr-1526 https://www.morsmordre.net/t6225-ernest-prang
Zawód : Kierowca Błędnego Rycerza; Szatan nie człowiek
Wiek : 25
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
My name is Ernie Prang, and I am the fastest man alive...
OPCM : 20
UROKI : 11
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej
nanananana Ernie!

PisanieTemat: Re: Jadalnia/salon   10.08.18 11:20

To było tak przedziwnie nierealne, tak się denerwować znaczy, bo denerwować to on się nie denerwował niemalże nigdy — zupełnie tak, jakby w tej swojej głowie, po której czasem zwykł wiatr hulać, mieściły się wprost nieskończone pokłady cierpliwości oraz zobojętnienia. Jednak tego dnia, w obliczu tak jawnej niesprawiedliwości oraz ołówkowej straty, nie potrafił zignorować nieszczęśliwych podrygów serca i równie dziwnego ssania w żołądku. Pozostał więc zdenerwowany oraz oburzony, z ciemnoniebieskimi tęczówkami wbitymi w sylwetkę złodzieja, który jak to bywa w przypadkach kryminalistów, od razu zaczął się wykręcać. Ernie znał się na takich ludziach. Znaczy, nie znał się, bo jakby zbytnio aż takiej styczności z nimi nie miał, ale za kumpla miał aurora i mu opowiadał, jakie to męty się po świecie kręcą oraz jak kończą. Co prawda wtedy dodawał też, że Prang prawdopodobnie skończy tak samo, jeśli na jeszcze jedną randkę w ciemno go wyśle, lecz szatyn był dosyć sceptyczny wobec tych gróźb — raz, gość był zbyt uczciwy na takie zabawy, dwa musiał sobie zdawać sprawę, że i tak nie jest mu pisana hodowla jednorożców na balkonie, więc po co się powstrzymywać? Jego siostra to zrozumie, toż to zuch dziewczyna była. Ale stał tak sobie Erniutek, z rękoma na piersi splecionymi, z miną srogą oraz wzrokiem zimnym. No postrach przedmieść po prostu.
I to ma być usprawiedliwienie? Że rzekomo pan pisma tego nie wysłał, to i odpowiedzialności brać nie musi? — zapytał, unosząc przy tym jasną brew i przeniósł ciężar z jednej stopy na drugą, bo się nagle poczuł niekomfortowo. Jak w szkole, kiedy uczniaki wskazywały na siebie wzajemnie palcem oskarżyciela, powtarzając głośne 'to nie ja, to on'. No przecież nie mogli się tak w rozwoju cofnąć! To się nie godziło i było poniekąd nader uwłaczające. Uwaga młodzieńca została jednak raptownie rozproszona przez duchową damę, spojrzenie jakby od razu złagodniało i nawet był w stanie wtrącić odpowiednie ochy oraz achy, kręcąc przy tym głową w jawnym oburzeniu, jakby się po Bertim niczego innego nie spodziewał.
Jest pan okrutniejszy, niźli mogłem się spodziewać. Nie tylko okradasz pan ludzi niewinnych, ale jeszcze krzywdzisz i unieszczęśliwiasz niewiasty. Tak serca w magii nie mieć — zauważa z wyrzutem Ern, jakby jeszcze przed momentem młody Bott miał jakieś resztki przyzwoitości i nagle stracił je bezpowrotnie — Ja nie wiem, jaki człowiek wysyła coś takiego, dlatego właśnie przybyłem się dowiedzieć i rozumu do głowy nabić, bo to jest po prostu niemożliwie durne. Czy ty wiesz, że ten cholerny list kosztował mnie wieżę z ołówków, którą moja nawiedzona kanapa albo właśnie pożera, albo przenosi na jakieś odludzie, bo jest nienormalna? — zapytał z absolutną powagą kierowca, wyraźnie niezadowolony i naburmuszony. Jednak z dobrych wieści, raczej się nie zapowiadało, że ponownie w stronę cukiernika z łapami wyskoczy. Co było już postępem. Na kolejne słowa wprost oniemiał, zdziwione spojrzenie na ducha przenosząc, a potem na Botta.
Na piśmie przeprosiny chcę — odpowiedział z westchnieniem, wplatając zaraz palce w niesforne kosmyki włosów, które zaraz zmierzwić jeszcze bardziej mógł — Lady wybaczy, bo nie chcę tak bez pozwolenia pani wchodzić, ale te przeprosiny to jednak ważne są. Ciastka też są ważne, ale honor odzyskać to jednak priorytet — słowa te kieruje do Lany, podświadomie nie chcąc drażnić kobiety, bo jakoś tak nie lubi denerwować płci przeciwnej, jeśli nie musi — A ty... - tutaj zerka zdecydowanie mniej uprzejmie na chłystka — ...obyś się seryjnym mordercą nie okazał — dodał zaraz, bo coś mu nie pasowało, żeby tak obcych do domu zapraszać. To nie było normalne, lecz cała ta sytuacja do najnormalniejszych nie należała, tak też Ern był w stanie ją zaakceptować. Ale oburzał się nadal.




The risk I took was calculatedBut man, I'm so bad at math...

Powrót do góry Go down
Bertie Bott
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Cukiernik
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 37
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Jadalnia/salon   11.08.18 23:10

Czy nie musi brać odpowiedzialności? Jego rodzina to w sumie jego biznes, trochę jego odpowiedzialność, choć przecież Bertie nie ma panowania nad tym co wyprawia jego pięć lat starszy kuzyn. W sumie to nikt nad typ panowania nie ma, chyba nawet on sam tak na prawdę, to w końcu Bott, a prawdziwy Bott to nieprzewidywalne stworzenie. Odetchnął więc Bertie patrząc na tego swojego rozmówcę i wzruszył ramionami, bo żadne słowa nie wyrażą tego, jak bardzo człowiek który ich nie zna nie ma szans tego zrozumieć. I tego, że całe to zamieszanie to w gruncie rzeczy miły gest. Nawet, jeśli Bertie ma zamiar ukręcić za to Mattowi łeb.
Co może być bardzo trudnym zadaniem, jednak dla Bertiego nie ma przecież rzeczy niemożliwych.
W tej chwili jednak do rozmowy wtrąciła się Lana, triumfując jako, że w końcu mogła udowodnić całe zło jakie się tu szerzy i nowej osobie opowiedzieć o swoim dramacie, Bertie więc słuchał cierpliwie i czekał, bo nauczył się już, że nie ma sensu przerywać. Mieszkał w Ruderze już siódmy miesiąc w końcu.
- Ja się z całego serca swojego staram Lanę uszczęśliwiać. - zapewnił, a potem dodał ciszej starając się żeby szanowna dusza go nie słyszała. - Poza tym Lana mnie tak na prawdę lubi, ale się nie przyzna, bo popsułoby jej to image.
Zapewnił, całkowicie pewien swych słów, kiedy sama zainteresowana psychnęła z niezadowoleniem, zaplatając swoje przezroczyste ręce na swojej przezroczystej piersi. Wbiła w niego spojrzenie swoich przezroczystych oczu i tym spojrzeniem - już bez słów - starała się wyrazić całą swoją niechęć do wszystkiego, co działo się w jej domu. Nie ważne, że w sumie to się cieszyła, że w końcu po dwustu latach coś się tu dzieje, NIGDY się do tego nie przyzna.
Nie do końca zrozumiał o co chodziło z ołówkami, jednak jako że sam mieszkał w domu dość magicznym i że jego poprzedni dom też nosił dość silne znamiona magii, oczyma wyobraźni faktycznie widział mebel z tendencją do pożerania grafitowych pisadeł. Brzmiało to całkiem sensownie, tak samo jak wieża z ołówków. Mając wuja który chciał startować w kosmos przy pomocy kilku złączonych ze sobą mioteł owiniętych latającym dywanem ciężko jest postrzegać cokolwiek jako absurd. Mając rodzinę pełną takich wujów - trudno jest w istnienie absurdu wierzyć.
- A próbowałeś dać jej trochę patyków czy coś? Może brakuje jej drewna, a coś się w środku niej złamało. - zasugerował zaraz, jak się zastanawiał po co kanapa może ołówków potrzebować. No bo w sumie ołówki są z drewna, a kanapa ma drewniane fragmenty, więc może to to?
Lana z kolei najwidoczniej mile połechtana tym w jaki sposób się do niej ów nieznajomy zwraca (od miesięcy była Laną, nigdy w swoim życiu nie była lady!) na chwilę zapomniała, że jej niechęć obejmuje całą męską rasę. Eh, zaraz Bertie będzie zazdrosny, doprawdy!
- Pan lepiej uważa, on ludzi kupuje na jedzenie, a to tak działać nie powinno, ciasteczko to żadne zadośćuczynienie nie jest. - zaznaczyła, uprzedziła tajemną metodę Bertiego, bo i Bertie doskonale wiedział, że ludzi to najłatwiej jest podejść słodyczami jak się wie jak te słodycze robi. Nie można się w końcu na człowieka wściekać przy idealnym ciasteczku orzechowym albo przy tarcie z odpowiednimi proporcjami kremu i galaretki. To dopiero byłby absurd!
Bertie w końcu tylko wzruszył ramionami.
- Nie zabiłem nawet puszka pigmejskiego, a ten który tu mieszkał był prawdziwym psychopatą. To chyba dowód, że nie mógłbym zabić nikogo. - oznajmił, kręcąc głową, jak dla niego to jest dowód. Znając Bertiego raczej nikt nie uznałby za dziwny fakt, iż nieznajomego zaprasza do kuchni. W sumie to kuchnia była centrum jego domu. Nieznajomy nie mógł tego wiedzieć, nie znał także nader ufnego sposobu bycia młodego Botta, najwidoczniej jednak słodkie pożywienie kusiło wystarczająco. Bertie wskazał różdżką na rondelek w którym bulgotał gulasz i w sumie to już się nabulgotał więc blondyn ugasił ogień pod nim. Na drewnianym stole znajdował się faktycznie talerz pełen porannych ciasteczek, a Bertie siadł na jednym z drewnianych krzeseł, patrząc na nieznajomego którego właśnie wpuścił do domu.
- Zaraz zacznę się robić zazdrosny, Lana jeszcze żadnego faceta w tym domu nie zaakceptowała, a miałem tu już trochę lokatorów. - oznajmił niby to niezadowolony. Tak na prawdę to wiedział, że Lana go lubi. Albo to sobie wmawiał.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
 

Jadalnia/salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 10 z 10Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10

 Similar topics

-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» [P2] Jadalnia - Zebranie Kolczatki
» Salon
» Bar i salon gier "Chaco Taco"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Rudera, Dolina Godryka-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18