Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Sypialnia Bertiego
AutorWiadomość
Sypialnia Bertiego [odnośnik]03.08.16 1:42
First topic message reminder :

Królestwo Bertiego

Pokój nie jest duży, ale całkiem wygodny. Duże łóżko w drewnianej ramie, drewniana podłoga, mały dywanik. Zaraz pod łóżkiem znajduje się klatka z najpiękniejszym królikiem świata (Rogerem), choć sam tuptuś zazwyczaj kica sobie swobodnie po podłodze między gratami swojego przyjaciela (Bertieg), który nie koniecznie ma tendencję do odkładania wszystkiego na miejsce.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.


Ostatnio zmieniony przez Bertie Bott dnia 13.11.16 13:20, w całości zmieniany 1 raz
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Bertiego - Page 6 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott

Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]25.06.19 22:56
Dawno nie czuła się bezpiecznie - to dziwne oraz niecodzienne, że poczuła się w ten sposób z Bertiem. Mimo wszystko był on człowiekiem szalonym, nieprzewidywalnym, co nie sprzyjało podobnym emocjom; a jednak odnalazła w jego ramionach spokój. Dzięki temu żadne wyznanie nie było tak przerażające, jak spodziewała się, że będzie. Oddech Clary uspokajał się, natomiast piekące od zbierających się łez oczy zaczęły powoli wysychać. Westchnęła bezgłośnie, dając się pochłonąć intensywności chwili. Właściwie dopiero teraz zaczęła dostrzegać dwuznaczność ich położenia - leżeli w jego łóżku, pod kołdrą, tak blisko siebie. Zamrugała szybko, usiłując odeprzeć obawy zdrowego rozsądku, przecież nie robili niczego złego. Rozmawiali. Potrzebowała tego. Wyrzucenia z siebie bagażu paskudnego ciężaru, kogoś, kto jej wysłucha, nie oceniając nazbyt źle. Choć Waffling początkowo obawiała się, że konwersacja potoczy się niekorzystnie dla niej samej, to wreszcie zrozumiała, że powinna ofiarować mężczyźnie większy kredyt zaufania. Jakby nie patrzeć, to ona zawiodła jego, nie odwrotnie - nawet jeśli Clarence miała powody do niezbyt optymistycznych myśli dotyczących ich dwojga, to właśnie ona była główną winowajczynią zepsucia ich relacji. To jej nie można ufać, nie jemu.
- Zgoda - przytaknęła z uśmiechem. Przymknęła na chwilę oczy, nie dowierzając tym miłym gestom, jakimi została obdarzona. Nie zasłużyła na nie. Powinien być zły, zarzucać ją pretensjami, domagać się wyjaśnień. Nie zdziwiłaby się słysząc gniew pobrzmiewający w tak znajomym głosie. Czy to historia jej nędznego życia go tak zmiękczyła? Postanowił, że nie powinien być dla niej surowy? Czy naprawdę pod tym kątem nigdy się nie zmienił i pozostał tym samym, wiecznie wybaczającym człowiekiem jakiego poznała w Hogwarcie? W ciągu ostatnich kilku minut w kółko mieliła te same pytania, zapadając przy tym w komfortową ciszę jaka zapadła między nimi. Nie chciała już rozmyślać o sobie, swojej przeszłości; nie istniała taka siła na tym świecie, która mogłaby zmienić historię. Nie powinna więc w kółko zapadać się w tą samą beznadzieję, skoro nie ma na nią wpływu. Musiała iść dalej.
Jednak kolejne słowa zburzyły każdy mur, jaki jeszcze trzymał Clarę w ryzach. Patrzyła na spowitą w ciemnościach twarz Bertiego i nie dowierzała. Po raz kolejny zamrugała szybko, czując, jak wzruszenie ściska jej gardło. Przed długie sekundy nie potrafiła wydać z siebie żadnego dźwięku, pozwalając na to, żeby niecodzienne ciepło promieniujące z klatki piersiowej rozpłynęło się po całym ciele. - Dziękuję. To wiele dla mnie znaczy - wychrypiała wreszcie, głosem przesączonym emocjami, choć te chciała raczej ukryć. Nie powinna wprowadzać podobnej atmosfery, skoro zdołali ją odsunąć paroma żartobliwymi uwagami. Z drugiej strony nie mogła nic na to poradzić, jakoś tak wyszło, że nie umiała podejść do tego na trzeźwo, bez zbędnych w tamtym momencie uczuć. zresztą, te szybko zostały zastąpione kolejnymi, jakie wzbudził krótki, ulotny pocałunek złożony na jej ustach. Clarence nie zdążyła właściwie zareagować, a mimo to poczuła przyjemne motyle trzepoczące skrzydłami w jej brzuchu. Zupełnie tak jak wtedy, kiedy się spotykali jeszcze w szkole, co natomiast wywołało soczysty rumieniec wykwitający na policzkach. Dobrze, że wokół było ciemno, choć Waffling mogłaby przysiąc, że pod dotykiem palców skóra na pewno była rozgrzana, ponieważ ona sama czuła potworny gorąc na twarzy. Oby tego nie odkrył! Musiała szybko zacząć myśleć o czymś innym - najlepiej nie o przeszłości, której zmienić już zwyczajnie nie mogła. Koniecznym było ruszyć dalej, patrząc w przyszłość, którą rzeczywiście mogła jeszcze zmienić. Przecież była wolna. Niestety, następne słowa wraz z dotykiem na policzkach sprawiły, że Clara poczerwieniała jeszcze mocniej, co przed chwilą wydawało się niemożliwe. Zaśmiała się nerwowo. - To dobrze czy źle? - spytała niemalże spokojnie, choć to określenie było mocno na wyrost.



Odpłynę wiotkim statkiem w szerokie ramiona horyzont pęknie jak szklana obroża pożegnają mnie ciszą gęstych drętwych zmierzchów iluminacje światła jak ostatni pożar.

Clarence Waffling
Zawód : numerolog, włóczęga, kelnerka
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
mieć ręce pod głową
zmrużone oczy
patrzeć jak życie
się toczy…
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t6362-clarence-waffling https://www.morsmordre.net/t7114-poczta-clary#188541 https://www.morsmordre.net/t6383-wafelek https://www.morsmordre.net/t3566-pokoj-clary
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]27.06.19 17:43
Wydawała się taka drobna i krucha, że Bertiemu nie mieściło się w głowie, że pewnie swoimi przejściami i doświadczeniem mogłaby w paru kwestiach przebić Matta. Nie widział w tym nic złego. Możliwe, że powinien, jak jednak mógłby oceniać dziewczynę, która radziła sobie całkiem sama w młodym wieku? Chyba nawet to podziwiał - fakt, że po prostu sobie poradziła w podróży i całkowicie obcych miejscach. Clara jaką wydawało mu się, że znał, siadłaby i zaczęła płakać, pewnie wróciłaby szybko do domu. Możliwe jednak, że tamta Clara nigdy nie istniała, a on jako nastolatek był ślepym głupkiem.
Jednocześnie przetrwała olbrzymią podróż i teraz rumieniła się od najdrobniejszego gestu. Trochę nawet to Bertiego bawiło i trochę zastanawiał się co jeszcze się w niej kryje. Nie zadawał jednak pytań - pewnie z czasem wyciągnie z niej niejedną niesamowita opowieść.
Póki co po prostu oddał się chwili, obejmował ją i w sumie to cieszył się, że nie uciekła jak już dotarło do niego, że mogła to zrobić i nie byłoby w tym nic niezwykłego. A jednak leżała dalej obok i zdawało się, że nigdzie się nie wybiera.
Uśmiechnął się na jej słowa łagodnie, nic już więcej nie mówiąc. Obejmował ją nadal i w sumie to nie miał zamiaru wypuścić na kanapę, czy gdziekolwiek, przynajmniej do rana. Na szczęście z resztą nie wyglądało na to żeby Waffling planowała się temu buntować.
- Dobrze. Czekam na kolejne zaskoczenia i fantastyczne historie. Na pewno jakieś skrywasz. - stwierdził absolutnie tego pewien, zauważając przy tym że jej twarz stała się jakaś taka bardziej wyrazista. - Tylko powoli, nie przeraź mnie za mocno.
Kto wie, co ona jeszcze może skrywać. Póki co jednak była po prostu uroczą dziewczyną, a on robił się już senny, przymknął po prostu oczy, palcami bezwiednie przesuwając przy tym po plecach dziewczyny.
- Dobranoc. - dodał tylko ciszej, po dłuższej chwili milczenia, oddając się snom. Niewątpliwie przyjemnym, może nawet lepszym niż utracony sen o smoku. Z kimś u boku w końcu zawsze śpi się najlepiej.


zt x 2 <3



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Bertiego - Page 6 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]08.10.19 18:58
Wiele rzeczy w ostatnim czasie robił dla bliskich czy dla Zakonu, w kwestii uroków był jednak dość egoistyczny. Uczył się dla siebie i swojego bezpieczeństwa. Łatwiej mu się zasypiało kiedy czuł się silniejszy, kiedy miał poczucie że może, potrafi więcej, kiedy więcej osób był w stanie po ludzku pokonać.
Schodząc po schodach z tacką z herbatą i rzecz jasna ciasteczkami, bardzo uważał by tym razem nie zlecieć. Tak czy inaczej zachwiał się na tym jednym wyższym stopniu, w ostatniej chwili utrzymał jednak równowagę, uśmiechając się przy tym szeroko do towarzyszki.
- Ten schodek planuje zamach na mnie od dawna. Wyjątkowo wredny. - przyznał wprost, zaraz skręcając do swojego pokoju gdzie beztrosko kicał jego zwyczajowy królik doświadczalny. Przynajmniej przy tego typu treningach, nigdy nie potraktowałby Rogera rzecz jasna czymkolwiek co może mu zaszkodzić.
- Robiłaś to kiedyś? - spytał nie wiedząc czy powinien się wymądrzać na start, czy po prostu brać do roboty. Tackę postawił na szafce, zabierając przy tym swój żółty kubek i siadł z nim na podłodze, głaszcząc królika wolną dłonią, kiedy ten znalazł się w zasięgu. Wyciągnął spod łóżka książkę do numerologii.
- Mam też fajny opis tego zaklęcia. Wyjaśnia gest, który jest wykorzystywany, ma być powiązany z symbolem czasu. - wzruszył ramionami. - Choć to bardziej runiczna kwestia, a pod tym względem nigdy nie nabiorę rozumu. - dodał wprost. Runy są dla niego po prostu zbyt skomplikowane, nie na jego rozum. Możliwe, że gdyby zmusił się i przysiadł, z czasem nabrałyby sensu jak numerologia, ale nawet jego doba miała swoje ograniczenia. Szczególnie ostatnimi czasy.
- W każdym razie mi to pomogło. Nie wiem na ile lubisz takie rzeczy - dodał obojętnie. Każdy uczy się po swojemu. On do Uroków miał wyczucie od właściwie zawsze, choć do obecnego poziomu na pewno dotarł po części dzięki numerologii, która sprawiła że jego intuicyjne gesty i zapamiętane inkantacje nabrały większej logiki i sensu. Po to chciał poćwiczyć z kimś, żeby poobserwować też drugą osobę, znaleźć to czego sam nie zauważał. Po chwili złapał za swoją różdżkę.
- Gotowa żeby postarzeć o kilka minut w stosunku do reszty świata? - puścił jej oczko, pamiętając ostrzeżenie przyjaciela o zagrożeniu przedwczesnego starzenia po nadużywaniu tego zaklęcia. Z tym, że Bott cholernie je lubi i ma względem niego spore ambicje. Wygląda na to, że będzie cholernie pomarszczonym trzydziestolatkiem.
- Horatio.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Bertiego - Page 6 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]08.10.19 18:58
The member 'Bertie Bott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 75
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Bertiego - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]20.10.19 23:45
Nie odmówiła, gdy Bertie zaprosił ją do siebie. Głównie dlatego, że określił cel jej wizyty. Poza tym lubiła go i do tej pory czuła wobec niego coś w rodzaju długu wdzięczności. Gdyby nie on, możliwe że zaklęcie Mulcibera dosięgłoby celu, nie miała też pojęcia po które zaklęcie sięgnął, ale wiedziała, że nie należało ono do tych przyjemnych. To był Mulciber - po nim, spodziewała się tylko i wyłącznie wszystkiego, co najgorsze. Uniosła lekko brwi obserwując jak próbuje utrzymać równowagę na jednym ze schodów - z sukcesem. Odetchnęła lekko ruszając za nim do pokoju. Spojrzała na zwierzaka wyciągając ku niemu dłoń.
- Pytasz o rzucanie zaklęć, czy picie herbaty? - zapytała, żartobliwie i celowo wykręcając wypowiedziane przez niego słowa. Wyciągnęła dłoń i odebrała od niego książkę otwierając ją na odpowiedniej stronie. Zanim jednak zanurzyła się w słowach usiadła na krześle podciągając nogę na siedzenie, a książkę układając na nogach. Uniosła na niego wzrok.
- To nawet dość sensowne. - mruknęła spokojnie, pochylając się nad stronicami. Horatio zatrzymywało czas, nie na zawsze i nie na długo, ale powiązanie ruchu z symbolem zdawało się zwyczajnie logiczne. Chociaż sama numerologii znała jedynie podstawy, a na Runach znała się dokładnie tak samo jak Bertie. Ale miała zamiar zagłębić się w nie chociaż na tyle, by ogarniać podstawy, nadal jeszcze tego nie zrobiła. Czas, paradoksalnie mijał tak szybko, że kolejne mijające godziny czy dnie czasem zdawały się ledwie mrugnięciem. W natłoku rzeczy i spraw trudno było znaleźć chwilę by usiąść spokojnie i pochylić się nad księgą. Zmarszczyła lekko brwi skupiając się na słowach zapisanych na kartkach. Na kolejne słowa Bertiego uniosła głowę spoglądając na niego.
- Ravenclaw. - mruknęła, wskazując na siebie palcem. Lubiła książki, chociaż wcześniej przez jakiś czas odstawiła je na półki. Teraz znów się w nie zagłębiała poszukując zarówno wiedzy, jak i odpowiedzi. Cały czerwiec i lipiec spędziła przypominając sobie wiedzę, która uleciała podczas la pracy w pogotowiu, a była sprawdzana przy podejściu do egzaminu na kurs aurorski. Skinęła tylko głową na wypowiedziane przez Bertiego słowa, wyciągając swoją różdżkę i odkładając na bok książkę. Formuła znanego zaklęcia wymknęła się z jego ust i choć dla niej nie zmieniło się wiele, zauważyła niewielkie zmiany których dokonał.
- Po co chcesz ćwiczyć, jak już umiesz? - zapytała spoglądając na niego. Sama zaraz wzięła wdech w płuca i wykonała gest. - Horatio. - powiedziała i ona, chociaż nie liczyła na tak dobry efekt.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Sypialnia Bertiego - Page 6 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]20.10.19 23:45
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 94
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Bertiego - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]02.11.19 22:32
- Oh, tak dobrej herbaty na bank nie piłaś. Malony osobiście suszyłem latem, więc nie zadałbym ci tego pytania. - zapewnił tonem znawcy wszech herbat i naparów choć w sumie to nie był pewien czy zmieszał z tymi malinami liście zielonej herbaty czy pokrzywy. To jednak nie jest aż tak szalenie istotne.
Patrzył jak niewiele starsza od niego kobieta siada na krześle i przegląda jego podręcznik. Nie przeszkadzał jej, sam siedział na podłodze, dając czasem Rogerowi skakać po swoich nogach i od czasu do czasu go głaszcząc.
Na nazwę domu dla mądrali, Bott uśmiechnął się pod nosem. Sam był dość oporny i łapał tylko wybrane rzeczy i często dopiero kiedy się przymusił, więc możliwe że Just jeśli ma lepsze predyspozycje lepiej to rozpracuje.
- Rzecz polega na podziale słowa i gestu. Muszą się idealnie pokrywać, trzy głoski pod koniec których różdżka ma być w odpowiednim punkcie symbolu. - dodał to, co wyczytał, a co zapewne widziała właśnie Just. - Czytanie o zaklęciach takich rzeczy jest o tyle niezłe, że najpierw udaje ci się to intuicyjnie, a potem odkrywasz że w sumie to miałaś niesamowity fart. Przynajmniej ja tak to odbieram. - podciągnął jedną nogę i podparł o nią łokieć. Miał w życiu szalenie wiele szczęścia, a im więcej czytał o Urokach, im bardziej robiły się zagmatwane, tym bardziej odkrywał jak wiele mogło mu się nie udać w bardzo newralgicznych momentach. I nagle nawet nieuk miał ochotę się uczyć.
Jego różdżka opadła. Justine i Roger stanęli w miejscu, znieruchomieli. Bott lubił to obserwować. Czuł się trochę jak w jakiejś bajce, przynajmniej kiedy był w tak spokojnej sytuacji oczywiście. Minęło jednak zaledwie kilka chwil, a wszystko wróciło do normy.
- Czasem umiem. - mruknął. Wzruszył ramionami. - Jeśli avada ruszy w moim kierunku lub w stronę kogoś dla mnie ważnego, nie mogę zdać się na przypadek. Na to, że możliwe, że mi się uda. - wzruszył ramionami. Oczywiście najbardziej logicznym wyjściem było protego, ale protego nie zawsze wystarcza, daje mniej możliwości. - To zaklęcie ma olbrzymi potencjał. A ja, chwaląc się, jestem dobry w te klocki. Ale chyba tobie akurat nie muszę wyjaśniać, że nie da się być "dość dobrym", jeśli nie wiesz jaki psychopata i kiedy stanie na przeciwko ciebie.
Zdziwiło go, że Justine zadała mu takie pytanie. Najpierw uzdrowiciel, potem auror, do tego gwardzistka, sądził że akurat ona powinna jego postawę rozumieć najlepiej. W końcu wystawiała się o wiele silniej i częściej niż on.
- Lepiej mi się śpi jak próbuję więcej. - dodał po chwili. - I po prostu to lubię. Alex twierdzi, że szybko się od tego zestarzeję. Możliwe. Ale póki co to zaklęcie jest najfajniejszym wyzwaniem jakie w urokach znalazłem. - na jego twarzy pojawił się klasyczny gryfoński uśmiech człowieka, który postawił sobie cel i musi go osiągnąć. Po chwili usłyszał inkantację wypowiadaną przez Just. Chyba nawet uznałby że jej się nie udało, gdyby nie fakt że jej ręka zmieniła położenie.
- Witaj w klubie wczesnej starości. - przysunął się bliżej, żeby zerknąć w książkę.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Bertiego - Page 6 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]28.12.19 1:58
- Nie bardzo znam się na herbatach. - przyznała po prostu i zgodnie z prawdą. Nie znała się na nich. Pijała te, które posiadała Margaux i nigdy nie narzekała na żadną z nich. Gdy jej zabrakło prawie po nie nie sięgała. A jeśli już, jedynie po zwyczajnie zwyczajną. Inne, a może bardziej wybór, trochę ją konfundował.
Sądziła, że trafiła do odpowiedniego domu. Wiedza wchodziła jej szybko, a książki nigdy nie zdawały jej się odstręczające. Słuchała wypowiadanych kolejnego przez Bertiego słów, jednocześnie przesuwając spojrzeniem po wersach zapisanych w księdze. Pokiwała kilka razy głowa na znak przyswojenia wypowiedzianych przez niego słów, po podobnych mknęła właśnie wzrokiem w trzymanej na kolanach książce. - Zawsze można zacząć od teorii i przejść do praktyki. - odpowiedziała unosząc jedynie spojrzenie na swojego gospodarza. Pracowała już i w jedną i w drugą stronę i nie posiadała opinii na temat tego, która z opcji jest tą lepszą. Dostrzegła niewielkie zmiany które świadczyły o tym, że Bertiemu się udało.
- Nie tylko Horatio, broni przed avadą. - odpowiedziała mu poważnie, unosząc ponownie na niego spojrzenie. Wiedziała, że ma rację, chociaż nie tak dawno temu, to właśnie on obronił ją przed czarnomagicznym urokiem. Horatio, jednak było cholernie trudne, trudno było stwierdzić, żeby było inaczej. Jej samej ta sztuka nie udawała się tak często, jakby tego chciała. Odchyliła się lekko na krześle słuchając słów wypowiadanych przez Bertiego. Odłożyła książkę na bok i splotła dłonie na piersi spoglądając na niego. - Nie tylko ten, Bott. - stwierdziła ze spokojem, rozplatając ręce i unosząc je, by założyć kilka kosmyków jasnych włosów za uszy. - Wszystko zawsze zależy od tego, jak wygląda sytuacja. W niektórych przypadkach, nawet Horatio nie jest w stanie odwrócić sytuacji. - stwierdziła z powagą sięgając w końcu po herbatę, której napisała się trochę uprzednio w nią dmuchając. Przez kilka chwil milczała, spoglądając na trzymane w dłoniach naczynie, jednak słowa wypowiedziane przez Bertiego na nowo przyciągnęły jej uwagę. Zmarszczyła lekko brwi nie odpowiadając od razu tylko zastanawiając się nad wypowiedzianymi słowami.
- Cóż, czysto teoretycznie, coś w tym jest. Kiedy zatrzymujesz czas, mija on tylko dla ciebie. Choć znów… - wzruszyła lekko ramionami. - .. nie wydaje mi się, żeby była to aż tak znacząca zmiana. - wypowiedziała, by w końcu unieść różdżkę a z jej warg pomknęła inkantacja, która tym razem zadziałała, zgodnie z jej wolą. Rozejrzała się ze spokojem dookoła, spoglądając na zatrzymanie w czasie rzeczy i ludzi. Kiedy czas znów ruszył uśmiechnęła się do Bertiego. - Obrona nadal jest moją trochę mocniejszą stroną. - ponowne stwierdzenie, które było całkowitą prawdą. To nad nią pracowała więcej i dłużej niż nad urokami. - Co teraz? - zapytała jeszcze, podwijając nogę na siedzisko.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Sypialnia Bertiego - Page 6 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]28.12.19 19:43
- Grunt żebyś wiedziała kiedy ci smakuje. - stwierdził jakże filozoficznie. Wiele osób jakie znał, miało informacje o tym, jakie zioło polega na co, co cennego daje ludzkiemu organizmowi. Bertiemu wystarczył tutaj sam smak, nie znał się więc za szczególnie, ale miksować zioła, owoce i ewentualne dodatki bardzo lubił.
- Mhmm. To będzie miało sens. W sensie zacząć od teorii. Potem chociaż wiesz co spieprzyłaś i to frustruje troszkę mniej. - przyznał i rozłożył ręce, uśmiechając się przy tym, bo wiadomym było że ile czasu by tu nie spędzili, i tak przyjdzie im nie raz spotkać się z niepowodzeniami. To równie pewne jak rychła śmierć i podatki.
Teraz może i zaklęcie mu się udało, ale był pewien, że niepowodzeń wiele jeszcze przed nim. Nie tylko w tym jednym zaklęciu, a w setkach kolejnych. Magia nie zawsze słucha, a rozproszony ferworem walki czarodziej nie zawsze sięga po nią we właściwy sposób.
- Pewnie, że nie. - stwierdził trochę zdziwiony, że Just czuje potrzebę wyjaśniać mu to. Choć może źle się wyraził? Ostatnimi czasy dość często mu się to zdarzało. - Ale horatio nie jest jedynym zaklęciem nad jakim pracuję. Lepiej idzie mi przy urokach niż obronie. Są dla mnie bardziej logiczne i naturalne, więc w nich sięgam wysoko. To nie znaczy że jeśli ktoś mnie zaatakuje czymkolwiek, zamiast protego będę próbował zatrzymywać czas. - uśmiechnął się trochę rozbawiony tą wizją. Jakie ego musiałby mieć? Lub raczej jak olbrzymią pewność siebie. Wiedział jednak, że jego zdolności nie są dość dobre, by robić coś takiego.
- Wiem, że nie tylko ten czar ma potencjał. Ale nie nauczę się wszystkich zaklęć na raz. Uważam, że to co horatio ma do zaoferowania jest bardzo cenne, więc staram się wypracować sobie to zaklęcie i tyle. Poza tym to zaklęcie jest cholernie trudne, a im bardziej skomplikowany czar wymagający w jednej chwili wielu czynników opanuję, tym bardziej jasne wydają mi się prostsze zaklęcia. Łatwiej je wpajać. Więc to kolejny plus. - dziwiło go, że tłumaczy Just po co uczy się kolejnych rzeczy. Przy kolejnych słowach uniósł lekko brew. - Just, ty sądzisz że to jedyne zaklęcie jakiego się w życiu uczę, lub z jakiego korzystam, czy że uczenie się czegokolwiek nie ma sensu bo i tak umrzemy? - uśmiechnął się lekko. - Przepraszam, ale tak to brzmi. Powiedz mi wprost jak głupkowi jakim jestem, do czego dążysz. - dodał, uśmiechając się szerzej, bo jeśli w całej tej rozmowie był jakiś prosty przekaz to gdzieś go widocznie omijał i Bertie miał wrażenie, że tylko się zapętlają. - To może być niewielka lub bardzo istotna zmiana. To kupiony czas. Jeśli zaklęcie się uda, wszystko inne leży w tym, jak to wykorzystasz. - Wzruszył ramionami.
- To kwestia temperamentu. - Uśmiechnął się znów na jej słowa. - Ja raczej psuję niż naprawiam. Chyba w większości dziedzin. - obrona była taką czystą dziedziną w oczach Botta. Do niedawna był przekonany, że trzeba mieć jakąś wewnętrzną predyspozycję do tej dziedziny, że musi się z tym wiązać jakaś dobra cząstka człowieka. Potem jednak dostrzegł, że nawet ich przeciwnicy bywają w tej dziedzinie całkiem dobrzy i ten czar prysł. Więc w czym leży sekret?
- Intuicyjnych składowych jest więcej. - powiedział, zaraz otwierając na nowo, przymknięty przez Just podręcznik. Podobał mu się przez ilustracje, które ładnie przedstawiały to, co było w tekście. Na obrazku na kolejnej stronie jaką Bott otworzył czarodziej wypowiadający konkretne fragmenty zaklęcia przy odpowiednim geście, sam tak na prawdę na chwilę się zatrzymuje. - Tak na prawdę, sami też ulegamy czarowi, ale jako świadomi tego oraz przez fakt że to nasze zaklęcie, płynące z naszej magii, jesteśmy w stanie się z niego wyrwać. Według tej teorii, jeśli nam się nie udaje, czasem tak na prawdę czas staje ale i my o tym nie wiemy. Chodzi o to, że to zaklęcie wymaga absolutnego skupienia i czystego umysłu. I to w chwili walki jest w nim chyba najtrudniejsze. Nie wiem czy dobrze tłumaczę, nigdy nie byłem w tym dobry. - przyznał. - W razie czego będę mógł ci pożyczyć tę książkę.
Zaproponował jeszcze, stukając palcem w kartkę na której rysunkowy czarodziej raz za razem wykonywał zaklęcie.
- To chyba wszystko. Tak w skrócie. Gest, inkantacja, czysty umysł, skupienie żeby nie zatrzymać samego siebie. I dużo, dużo szczęścia. - dodał, obracając różdżką w dłoniach. - I ćwiczenia.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Bertiego - Page 6 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]06.01.20 17:08
Skinęła lekko głową na stwierdzenie, które wypowiedział w jej kierunku Bertie. To znów nie było wcale takie trudne do osiągnięcia. Wiedzieć, kiedy coś jej smakowało, a kiedy znów nie. Uniosła ku górze kubek, by napić się z niego trochę herbaty. Uniosła lekko wargi ku górze.
- Każdy chyba uczy się na własny sposób. - stwierdziła szczerze, bo właśnie tak myślała. Podczas lat nauki w Hogwarcie widziała wiele różnych systemów przyswajania nauki i każdy na jakiś sposób był odpowiedni i działał, dla tego, kto z niego korzystał. Rozmowa szła dalej, jej wzrok zawisł na mężczyźnie gdy odpowiadał na stwierdzenie, które padło z jej ust. Skinęła lekko głową na słowa, które wypowiedział, jednocześnie gestem przyjmując do wiadomości znaczenie zdań. Zmarszczyła lekko nos, gdy zaczął mówić zastanawiając się nad wypowiedzianymi słowami.
- Ale, czy nie jest też tak, że nasze umiejętności rosną liniowo? Nie lepiej przeskakiwać stopnie po kolei? - zapytała ze spokojem nie odejmując od niego spojrzenia. - Wiesz, jeśli po czymś trudniejszym, przechodzisz do czegoś łatwiejszego nie wydaje ci się to po prostu… - zastanowiła się chwilę marszcząc nos. - ..nudne? - zakończyła, pozostawiając pytanie między nimi. Z jej punktu widzenia, a może dla niej samej, lepszy był rozwój liniowy, jeden prowadzący do kolejnego. Jej brwi zmarszczyły się jeszcze bardziej, gdy kolejne słowa opuściły usta Bertiego. Co ona sądziła? Gdyby było prawdą to co mówił, nie zmieniłaby całej swojej ścieżki kariery, by zakończyć żywot jako kursant mając prawie trzydzieści lat.
- Nauka zawsze ma sens. I rozumiem, że lepiej się czujesz w urokach, niż w obronie, ale jednocześnie… - uniosła kubek by upić znów z niego herbaty. - ... horatio to trudy choć pomocny urok, temu nie mogę zaprzeczyć, ale prawdopodobieństwie jego rzucenia w walce, gdy dochodzi wiele innych czynników… sam wiesz - bywa różnie. - westchnęła lekko odkładając na stół kubek. - Warto też pamiętać o obronie. - zakończyła wzruszając lekko ramionami. Jej umiejętności w dziedzinie uroków podskoczyły znacznie od czasu, gdy rozpoczęła kurs. Obrona Przed Czarną Magią zwolniła, ale jej poziomów był już naprawdę wysoki. Kolejną dziedziną na której zamierzała się skupić, miała być transmutacja. Choć jeszcze trochę czasu chciała poświęcić obronie. Rozumiała, że każdy posiada dziedzinę, która jest bardziej jego, ale szybko zrozumiała też, że nie należy zaniedbywać żadnej z dziedzin i umiejętności nie wiedząc, kiedy ta ponownie może się przydać. Przejście na filozoficzne tematy dotyczące zatrzymywania czasu zdawały się dla niej skrojone. Kiedy ostatnio pozwoliła fantazji prawdziwie pognać?
- Chyba dobrze. W tej teorii czas staje dla wszystkich, ale rzucający pozostaje świadom jego zatrzymania i to to pozwala mu funkcjonować w tym zawieszeniu? - zebrała wszystko co powiedział w kilka słów. - Chętnie. - powiedziała zgodnie z prawdą. Przeczytała wszystkie książki posiadane przez Skamandera, biblioteczka Jackie też powoli się kurczyła a jej nadal było mało.
- Eh, szczęście, ono nie za bardzo za mną przepada. - mruknęła podwijając na krzesło jedną z nóg. Sięgnęła ponownie po kubek.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Sypialnia Bertiego - Page 6 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]15.01.20 18:31
- Pewnie. - co więcej mówić? Bott wzruszył ramionami z obojętnością. On tak na prawdę na serio uczyć się zaczął daleko po Hogwarcie i jeszcze wyrabiał sobie jakieś sposoby. Na pewno podstawą sukcesu było to, że coś w podjętym temacie musi mu się podobać, a dalej? Byle tylko nie musiał czytać zbyt długich tekstów nie przeplecionych rzeczami wizualnymi, tabelkami, ilustracjami czy czymkolwiek to da sobie radę.
- Nie. - uśmiechnął się zaraz szeroko. - Bo wszystko trzeba dopracować. Na Merlina, nawet najprostsze rzeczy czasami mi się nie udają, więc wracanie do postaw też może być spoko, kiedy właśnie szukam informacji na temat tego co dokładnie się nie udało. A zaklęć jest tyle, że to nigdy nie będzie nudne. A bardziej skomplikowane zaklęcie to fajne wyzwanie. - dodał. Mówił z wyraźnym zaangażowaniem, bo szczerze lubił te tematy, zaklęcia były właśnie tą dziedziną, do której sięgał najchętniej. - A co do liniowości... to chyba indywidualne. Ale bardziej skomplikowany czar obejmuje więcej aspektów więc trochę... uczy skupienia na kilku rzeczach na raz? Nie wiem. Mi tak jest łatwiej. - dodał, bo tu znów zapewne ile ludzi tyle opinii i każdy podejdzie do tematu po swojemu.
Słuchał jej dalszych słów, ujmując przy tym własny kubek w dłonie. Był przyjemnie ciepły ale już nie gorący. Napił się powoli, zastanawiając nad tym co mówiła kobieta.
- Pewnie. Ale to już kwestia i sposobu nauki i chyba podejścia do samej walki. - Bott stosunkowo często sięgał po ten czar. Oczywiście, nie zawsze jest to najlepsza droga, ale jest wiele sytuacji w których kupienie odrobiny czasu może bardzo pomóc, on przynajmniej widział to w ten sposób. - O obronie nie zapominam. Wszystko u mnie po prostu idzie własnym tempem. I trochę w tym chyba predyspozycji, że mistrzem w niej nigdy nie będę. - dodał wprost. Wiedział, że nie jest zły. Bardziej można ująć, że jest całkiem niezły, może nawet dobry i ćwiczył, żeby z tego poziomu nie spaść, choć jakiekolwiek postępy w tej dziedzinie były dla niego mozolne. Atak był dla niego widocznie bardziej naturalny.
- Ale spokojnie, wolę tworzyć tarczę z magii niż ze swojego ciała. - dodał ten jakże słaby żart-nie-żart, uśmiechając się przy tym po swojemu, a palcami przesuwając po leżącym przed nim podręczniku. Znów uniósł kubek z herbatą.
Bardzo ożywał w chwili, kiedy rozmowa robiła się abstrakcyjna. Kiedy opowiadał o teorii dotyczącej zaklęcia, jego dłonie jak zazwyczaj poruszały się żywo, także uczestnicząc w opowieści, aż - co nie dziwne - część herbaty wylądowała na jego spodniach. Nie była już gorąca, więc ledwo spojrzał na plamę, zaraz znów patrząc na Just. Pokiwał lekko głową.
- Tak. Rzucający jest w stanie jakby wyrwać się z efektu własnego czaru. - potwierdził, czy może doprecyzował. - Trochę jak ucieczka z cudzej drętwoty. Tylko tamto jest trudniejsze, bo nie jest się przygotowanym i zaklęcie płynie z cudzej magii.
Nie mógł mieć pewności czy ta teoria jest słuszna, ale bardzo mu się podobała.
- Noś ciasteczka w kieszeni, żeby je wabić. Polecam, działa. - odpowiedział na słowa kobiety dotyczące szczęścia, a uśmiech na jego twarzy znów lekko się poszerzył.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Bertiego - Page 6 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]29.01.20 21:09
Uniosła odrobinę kącik ust na słowa, które wypowiedział Bertie, odchylając się na krześle, unosząc rękę, by jej kawałek oprzeć o stolik obok którego siedziała. Zadając kolejne pytania i wypowiadając kolejne słowa. Słuchając też odpowiedzi, które wypływały z ust Bertiego. Przekrzywiła lekko głowę i zmarszczyła brwi wydymając lekko usta.
- Są dwa rodzaje ludzi. - zaczęła ze spokojem, podciągając do siebie nogę. - Ci, którzy uczą się pływać po kolei, najpierw na mieliźnie i Ci, którzy wolą wskakiwać na głęboką wodę. Ty musisz być z tych drugich. - uśmiechnęła się do niego. Sama raczej stawiała kolejne kroki pnąc się wyżej. Raz w życiu skoczyła z klifu, dosłownie i wcale nie należało to do przyjemnych wspomnień. Jej natura była też inna. Rozumiała ekscytację, gdy sięgało się po - można by pomyśleć - niemożliwe, czy może nawet adrenalinę, która temu towarzyszyła. Ale ona sama… chyba wolała rozwijać się liniowo, niż skakać w rozpiętości trudności konkretnych rzeczy i samych zaklęć. Uniosła jednak zaraz obie dłonie w teatralnym akcie poddania. - Ale cokolwiek działa dla ciebie lepiej. - poddała się, bo też nie jej było ingerować w to, jakie ktoś wybrał metody własnego samodoskonalenia. Jeśli ten sposób, był dla niego odpowiedniejszym, to właściwie nic jej do tego nie było. Rozmowa szła dalej, w towarzystwie hebarty, którą przyniósł wcześniej Bertie i pokoju w którym się znajdowali. Jasne tęczówki znów znalazły się na nim. Słuchała go uważnie, nie odciągając od niego wzroku. Marszcząc lekko nos, gdy zastanawiała się nad tym, co mówił. Zaśmiała się krótko na ostatnie stwierdzenie.
- Kamień z serca, Bott. - mruknęła pojednawczo. Miał rację, wiele zależało od tego, jak ktoś walczył, ale chciała jedynie by nie zapominał o tym, że czasem lepiej się obronić niż rzucać horatio. I gdy to potwierdził poczuła się trochę lżej.
Zmarszczyła po raz kolejny nos na jego stwierdzenie. Koncepcja Horatio, jako czaru podobnego do Drętwoty, ale w jakiś sposób odwrotnego i posiadającego działanie obszarowe było dość ciekawe.
- Więc istnieje prawdopodobieństwo uwięzienia siebie samego podczas rzucania uroku? - jeśli skupienie będzie zbyt niskie, lub magia odmówi całkowicie współpracy mogło to zadziałać też w ten sposób. Jak drętwota odbita w rzucającego. Wiążąca rzucającego swoją własną magią.
Zaśmiała się krótko na kolejne stwierdzenie i pokręciła głową przecząco.
- Obawiam się, że jak dołożę coś jeszcze do kieszeni albo na siebie, to znacząco spadnie moja mobilność. - zażartowała, ale miało to wiele wspólnego z prawdą. Nie rozstawała się z pasem na eliksiry. W kieszeni zawsze trzymała różdżkę. Noszenie ze sobą ciastek, mimo wszystko zdawało jej się abstrakcyjne i… cóż, bezcelowe.



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Sypialnia Bertiego - Page 6 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]07.02.20 16:05
Uśmiechnął się szeroko, kiedy Just wypowiedziała się do końca i lekko rozłożył ręce. W dużej mierze miała rację, po części był to temperament, po części zapewne coś jeszcze.
- Bardziej wpadać niż wskakiwać, ale po upadku trzeba sobie jakoś radzić. - stwierdził trochę zaczepnie, trochę żartem, trochę prawdą. Jego palce przesunęły się powoli po miękkim futerku Rogera, który wskoczył mu na kolana. Podrapał go za długim, lekko klapniętym uchem i paplając sobie dalej, spojrzał na królika.
- Sugerujesz, że nie byłbym tarczą doskonałą? A przynajmniej najpiękniejszą z możliwych? - uśmiechnął się pod nosem, pomijając już czy uroda tarczy ma tu jakiekolwiek znaczenie. Ilość powagi w tej rozmowie już i tak przerosła jego możliwości na jeden raz, tym bardziej że raczej doszli do wspólnych wniosków.
- Tak. To znaczy w teorii, bo właściwie to szukałem nawet za takimi przypadkami ale nie dałem rady niczego znaleźć. - przyznał. - To dość trudne do zbadania zaklęcie, tylko jedna osoba może widzieć efekty, więc i niepowodzenia trochę trudno oceniać. Ale też prawda jest taka, że własne zaklęcie o wiele łatwiej przerwać lub się z niego uwolnić, więc nasz teoretyczny delikwent musiałby mieć bardzo, bardzo dużo pecha. - przyznał. Trochę były to fantazje, trochę nauka, nie byli na ten moment w stanie dojść do tego jak jest na sto procent, te próby zrozumienia bardzo jednak Botta pociągały. Uśmiechał się szeroko opowiadając, a po chwili królik zeskoczył z jego kolan oburzony, że dłonie Botta bardziej opowiadają swoją historię, niż głaszczą jego futerko. Bezczelność.
- Hm. Zrobię ci kiedyś ciasteczkowy wisiorek. W sumie to to całkiem niezła myśl. - jego oczy rozszerzyły się lekko, bo ciasteczkowa biżuteria to jest coś, co mogłoby się nawet spodobać. Narazie jednak pochamowywał swoje twórcze zapędy, do kombinowania się zabierze potem. Pewnie niebawem, ale jeszcze nie teraz. - Tym sposobem będziesz mogła wabić szczęście bez problemów. - puścił jej jeszcze oczko.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sypialnia Bertiego - Page 6 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Sypialnia Bertiego [odnośnik]27.02.20 12:52
Trochę rozluźnienia należało się każdemu. Zwykłej rozmowy, nawet wtedy, kiedy cały świat stawał na głowie. Brakowało jej Garretta, miała wrażenie, że pogubiła się trochę i nie potrafiła wrócić na właściwy tor. Zaśmiała się lekko, by pokręcić głową na wypowiedziane przez Bertiego słowa.
- Cóż, póki nie toniesz, nie będę się o ciebie martwić. - obiecała z uśmiechem, który jednak nie utrzymywał się długo na jej twarzy. Zerknęła na królika, a później znów na Bertiego. Wywróciła oczami na kolejne słowa, unosząc dłonie w geście poddania.
- Nie śmiałabym. - stwierdziła siląc się na teatralną powagę. Martwiła się, oczywiście że tak, o wszystkich na raz i każdego z nich osobno. Czuła się odpowiedzialna i nie umiała nic na to poradzić. Przekrzywiła lekko głowę wsłuchując się w kolejno padajace przez Botta słowa. Zagdaki funkcjonowania danych uroków czy zaklęć nie były jawne, a po te trudniejsze nie sięgali ci, którzy na nich nie znali się naprawdę. Dlatego też niewielu odnosiło jakieś pamiętne porażki, najczęściej magia po prostu nie słuchała rzucającego. Ale sama myśl o uwięzieniu się w zatrzymanym w stopklatce świecie była odrobinę przerażająca. Szczęśliwie dla nich - a może dla niej samej, była to jedynie teoria, której nie potwierdzało nic ani nikt. Zamyśliła się, zawieszając wzrok w jakimś miejscu na ścianie. Marszczyła brwi próbując dojść do jakiś innych wniosków, ale na razie nie miała żadnych. Dlatego też, drgnęła lekko wyrwana ze swojej głowy na kolejne słowa Botta. Zmarszczyła lekko brwi nie do końca przekonana do jego pomysłu.
- Chcesz żebym nosiła na szyi ciastka? - zapytała unosząc jedną z brwi do góry, bo sama wizualizacja tego pomysłu, zdawała jej się odrobinę abstrakcyjna. - Cóż, jeśli udowodnisz, że działa może spróbuję. - powiedziała w końcu unosząc na chwilę kącik ust ku górze. Wygładziła materiał na spodniach i podniosła się z miejsca które zajmowała. - Będę szła, Bott. Mam jeszcze kilka rzeczy do zrobienia. - powiedziała do niego przez kilka chwil spoglądając na niego ze swojego poziomu, by później skinąć głową. - Było, ciekawie. Musimy to kiedyś powtórzyć. - zawyrokowała odwracając się na pięcie. - Nie musisz mnie odprowadzać. Znam drogę do wyjścia. - zapewniła chwilę później znikając.

| zt :pwease:



And oh, stupid things I do. I'm far from good, it's true. But still, I find you
next to me.
Justine Tonks
Zawód : Rebeliantka
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +3
UROKI : 31 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Sypialnia Bertiego - Page 6 Just6
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701p15-just-tonks

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Sypialnia Bertiego
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach