Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Karczma "Pod Mantykorą"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Karczma "Pod Mantykorą"   10.03.12 23:00

First topic message reminder :

Karczma "Pod Mantykorą"

Wszystkie knajpy na Nokturnie wyglądają podobnie. Wnętrze każdej jest tak samo brudne, tak samo zaniedbane i zapuszczone, tak samo chłodne i odpychające, jeżące włos na głowie nowoprzybyłych. Przede wszystkim jednak, wnętrze każdej jest tak samo puste, dzięki czemu załatwianie interesów stawało się odrobinę łatwiejsze i mniej ryzykowne. Handel kradzionymi przedmiotami, truciznami, alkoholem nieznanego pochodzenia, szmuglowanymi zza granicy miotłami, zielem wiedźm przemycanym z Bułgarii, czy ciałem – wszystko uchodziło tutaj na sucho, gdyż bywalców obowiązywał niepisany pakt milczenia. Przysięga zachowania dla siebie wszystkiego, co zostało zobaczone, wszystkiego, co zostało powiedziane. Nic nie wychodziło poza Nokturn. Wszystko zostawało w rodzinie. Po pewnym czasie nawet dało się jednak do tego przyzwyczaić. Do zakapturzonych oprychów, brudnych kufli, pokiereszowanych barmanów, gróźb i klątw maści wszelakiej. Do klientów, którzy już dawno upadli, oczekując końca. Do dziewczyn bez przyszłości, próbujących sprzedać się jak najdrożej.
Przy podniszczonym, wyżłobionym kontuarze, oświetlony upiornym blaskiem zielonych płomieni świec, wiecznie czuwa łysy, barczysty właściciel, łypiący na wszystkich podejrzliwie, szczerzący pożółkłe zęby w posępnych uśmiechach; trunki wątpliwej jakości, jedyne więc jakie można tutaj znaleźć, roznoszą po lokalu młódki - przerażone, wyniszczone przez los, niekiedy wyrwane siłą z rodzinnych domów, porozumiewające się w języku angielskim ze słyszalnym trudem. Znikając za kurtyną prowadzą gości na zaplecze z niechęcią.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : 41
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   07.08.15 18:29

Pomimo tego, że najpewniej zadarł dzisiaj z bliżej nieokreślonymi siłami wyższymi i sprowadził na siebie wyjątkowo nieprzychylne fatum (różdżka odmawiała współpracy, myśli tańczyły chaotycznie i obijały się z łoskotem o wnętrze czaszki, a nieudane zaklęcia rozpuszczały się bezpowrotnie w powietrzu), w pewien pokrętny sposób sprzyjało mu też szczęście; choć był prawie pewien swojej potencjalnej porażki i rozważał nawet zaryzykowanie rozszczepieniem, okazało się, że niepotrzebnie. Nie tylko jego zaklęcia kończyły się niezwykle nieudolnym rezultatem; przypadkowy opryszek niemal wysadził się w powietrze, próbując ochronić się przed nieudanym zaklęciem Weasley'a. A drugi stanął jak wryty, najpewniej nie rozumiejąc, co, do cholery, właśnie się dzieje.
Zaprzestał próby ucieczki; przez chwilę i on miał ochotę tak stać i bezceremonialnie wbijać oczy w przestrzeń, próbując zrozumieć paradoksalność zaistniałej sytuacji, ale wiedział, że nie może sobie na to pozwolić. Korzystając z roztargnienia i podirytowania mężczyzny, ponownie uniósł różdżkę i wskazał nią okolice klatki piersiowej czarodzieja.
- Confundus - bąknął pod nosem; wbrew pozorom nie chciał krzywdzić tego mężczyzny, a jedynie bardziej lub mniej chwilowo go znokautować i poszukać Iwana, który bezpowrotnie zniknął gdzieś w labiryncie ciemnych uliczek.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   07.08.15 18:29

The member 'Garrett Weasley' has done the following action : Rzut kością

'k100' : 81


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   07.08.15 20:07

Iwan, podążasz za zakapturzoną kobietą przez dwie długie uliczki, dopóki nie trafiasz do pobliskiej lecznicy. Gdy stajesz pod drzwiami, twoja towarzyszka uderza intensywnienie w drzwi wejściowe, po czym znika niczym ulotna mgła.

/zt dla Iwana

Garrett, zaklęcie tym razem trafia bezbłędnie, całkowicie dekoncentrując twojego przeciwnika, który z powodu swojego zmieszania zamiast bronić się czarami, próbował uniknąć ciosu. Tym samym i on wyłączony jest z rozgrywki na jedną turę, a przez trzy następne szanse powodzenia jego zaklęć obniżone są kolejno o 75, 50 i 25%.
Jeśli chcesz, możesz opuścić temat i wyruszyć na poszukiwania Iwana - póki co nie widać nikogo, kto próbowałby mieszać się w wasz zatarg. Pamiętaj tylko o nokturniarzach, którzy mogą czaić się w mrokach zawiłych uliczek.


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t2785-skrytka-bankowa-nr-122#44963 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
Zawód : auror
Wiek : 29 lat
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
OPCM : 41
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   07.08.15 21:00

Przyłapał się na tym, że zdziwił się, iż zaklęcie udało mu się za pierwszym razem - potem jednak do jego głowy uderzyła niespodziewana i odkrywcza wręcz myśl, że przecież zarabia rzucając zaklęcia. A przez ostatnie kilka minut próba wyczarowania choćby przeciętnie silnego podmuchu wiatru (czyli jednego z ulubionych zaklęć Garretta, które pozwalało na wytrącenie przeciwnika z równowagi, w dosłownym i metaforycznym tego słowa znaczeniu) kończyła się spektakularnym fiaskiem.
Spojrzał ukradkiem na mężczyznę, który skonfundowany rzuconym zaklęciem zdawał się błądzić oczami i próbować objąć sytuację swoim zdezorientowanym aktualnie umysłem. Weasley miał nadzieję, że udało mu się zbić go z tropu na tyle mocno, aby najnowsze wspomnienia - w tym wizja jego prześmiewczej klęski - odeszły w niepamięć, tak jak barwa rudych kosmyków podskakująca na tle ciemnych uliczek Nokturnu. Wolałby, żeby jego obecność nie została zapamiętana.
Nie miał na co dłużej czekać; obrzucił ostatnim spojrzeniem prawie-że-pokonanego czarodzieja, upewniając się, że ten nie rzuci się za nim w pościg, trzaskając we wszystkie strony morderczymi iskrami z końca swojej różdżki. Nie chciał tracić czasu na kneblowanie go, bardziej wyrafinowane unieszkodliwianie czy, o zgrozo, kaleczące działania, dlatego, wciąż trzymając w lewej dłoni różdżkę, szybkim krokiem oddalił się w kierunku miejsca, gdzie ostatni raz mignęła mu twarz Dobreva. Wkrótce zaczęły rozwidlać się przed nim ścieżki, a on sam nie miał pojęcia, którą wybrać. Sieć ciemnych uliczek plączących się wśród budynków Nokturnu pozostawała dla niego tajemnicą, dlatego woląc nie zdawać się na swoją orientację w terenie, zdecydował się zawierzyć powodzenie poszukiwań magii. Cóż, jeśli zaklęcie mu nie wyjdzie - a nie zdziwiłby się, bo wciąż ból kotłował się nieprzyjemnie w jego głowie - to na własną rękę i bez pomocy czarów wybierze się na zwiedzanie nieprzychylnej mu dzielnicy, ale przecież warto zaryzykować, prawda?
- Wskaż mi - rzucił cicho Zaklęcie Czterech Stron Świata, licząc, że różdżka zaprowadzi go prosto do celu, czyli miejsca, do którego zabrał Iwana ciągnący go człowiek.

||chyba zt, ale znowu nie wiem, co, jak i gdzie, mg kochany, pomóż :c


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   07.08.15 21:00

The member 'Garrett Weasley' has done the following action : Rzut kością

'k100' : 94


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t3342-skrytka-bankowa-nr-330#56362 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
Zawód : sprzedawca u Ollivandera
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
OPCM : 6
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   28.08.15 19:34

/kilka dni po przeprowadzce

Zjawił się zmęczony po pracy u Borgina w Karczmie. Najchętniej by poszedł do mieszkania, by zasnąć, ale nie mógł. Musiał poczekać na klienta, który wybrał sobie akurat taką późną godzinę, by odebrać opium. Niestety Barry'emu inne pory nie odpowiadały, bo sam był zajęty. Gdyby mógł cofnąć czas, to pewnie wszystko inaczej się potoczyło. Teraz pomieszkiwał z rodzeństwem, gdyż jego własne mieszkanie aktualnie stanowiło zagrożenie ze strony służb państwowych.
Wszedł do Karczmy i podszedł do baru. Nie wiedział, czy klient przyjdzie punktualnie, więc postanowił chwilę tu posiedzieć. Poprosił o kufel kremowego piwa, i gdy go dostał, usiadł przy wolnym stoliku dla dwóch osób w kącie. Zwilżył trochę wargi piwem, po czym z przymrużeniem oka przyglądał się w stronę drzwi, czy ktoś nie nadchodzi. Tak bardzo chciał, aby to wszystko jak najszybciej się zakończyło i mógł pójść spać na kilka godzin. Tak naprawdę to myślami był już w łóżku, gdy jego mózg ledwo rejestrował, gdy ktoś wchodził do karczmy. Lewą ręką sprawdził, czy kaptur nie obniżył się, lecz ten spokojnie zakrywał jego rude włosy. W końcu przetarł oczy i wypił kilka łyków kremowego piwa.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 https://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 https://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 https://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 https://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
Zawód : piecze ciastka w Słodkiej Próżności
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
I've been smoking dream dust
OPCM : 2
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 8
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   28.08.15 20:08

Posłużyłam się Linetką i Billym i znalazłam się na Nokturnie. Nie jest to ani przyjemna sprawa, ani też nic czym będę się chwaliła. Od pierwszych kroków w tych uliczkach, po wejście do baru i widok tych nie-twarzy, żałowałam, że nie umówiłam się ze sprzedawcą w innych okolicznościach. Że też zachciało mi się magicznego opium, już na Camden dostałabym wszystko w pięć razy bezpieczniejszych warunkach. Tam mogą mnie mugole zaatakować, ale ja się ich nie boję, najwyżej któremuś trzepnę ogłuszającym i się odwali. Też wszscy są tam naćpani i nikt nie wie co się właściwie dzieje, więc nie zwrócą uwagi na moją nadprzyrodzoną moc. Też wymyślam! Zamiast iść do mojego zwykłego dilera, to siedzę właśnie w łazience w jakimś obskurnym barze na Nokturnie i staram się niczego nie dotknąć, żeby nie złapać syfa. Przed sekundą wyszła pani magiczna prostytutka, spodobał jej się mój czerwony beret, więc najpierw patrzyłam na nią milcząc, a później zdjęłam go jak wyszła, bo nie chciałam się ubierać jak prostytutki. Na pewno zaś rzucam się w oczy w błękitnym płaszczyku, bo tutaj wszyscy są na czarno. Nie przewidziałam stylówy. Bądź co bądź i tak miałam wiele na głowie, bo cały mój plan był zawiły. Po pierwsze musiałam znaleźć magicznego dilera. Wydawało mi się, że to będzie prostsze, bo na Camden to jest tak, że idziesz do gościa z kolczykiem i oboje wiecie wszystko. Nie powiem jak znalazłam Barrego, ale on mnie nie zna i myśli, że przyjdzie do niego Bil. Nie mam w sobie za grosz wstydu i polotu, skoro nie umiem nawet wymyślić innego imienia i posługuje się imieniem brata. W razie czego wytłumaczę, że jestem Bilem, tylko wypiłam eliksir wielosokowy i to mój kamuflaż. Z czerwonym beretem, najlepszy kamuflaż pod słońcem. Po drugie musiałam przekonać, co chce i ile tego chcę. A nie brałam nigdy opium i nie wiem do końca jak to działa. Wzięłam jednak drobniaki na obiad i poszłam na Nokturn. Zastanawiam się, czy magiczni dilerzy chcą żeby płacić im w magicznych pieniądzach, czy w funtach? Stoję w łazience i kręcę się, żeby wyjść do dilera, zastanawiając czy William mi spierze dupsko jak się dowie, że byłam na Nokturnie. Na pewno! Obgryzam paznokcie z tych nerwów, ile to się człowiek napoci przed kupieniem sobie czegoś dobrego, ile sie nacierpi.
Wychodzę z łazienki i idę prosto do stolika przy którym się umówiłam. Nie mam pewności, czy to pan diler, czy może morderca, a ja znalazłam sie w nieodpowiednim miejscu (to na pewno!), w nieodpowiednim czasie. Sterczę przez chwilkę przy stoliku, ale uświadamiam sobie, że to zwraca uwagę innych (jakby mój strój nie zwracał) i sztywno siedząc patrzę w osobę naprzeciwko, chociaż pod tym kapturem nie widzę ani jednego rudego włosa, może chociaż usta widać? Nie są stare, och to dobrze. Uśmiecham się krzywo i mówię: - Bil mnie przysłał tu po coś




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©️endlesslove
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t3342-skrytka-bankowa-nr-330#56362 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
Zawód : sprzedawca u Ollivandera
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
OPCM : 6
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   28.08.15 20:28

Chłopak siedział zmęczony przy stole. Myślał, że ktoś przyjdzie do karczmy po jego wejściu i nie skupiał się zbytnio na osobach, które tu przebywały. Specjalnie wybrał te miejsce, bo tu nie przyjdzie żaden auror i nie zaczepi z głupimi pytaniami. Też może tu przyjść spokojnie przed lub po pracy, więc nie było problemu z dostaniem się do miejsca. Dla niego, bo nie interesował się, gdzie klient mieszka. On zawsze mógł zaproponować inne miejsce, ale Barry musiałby wcześniej upewnić się, czy się nadaje. A po co ma dodatkowo się trudzić? Nawet jeśli miałby za mało opium, to tutaj ma blisko do Burke'a, który dałby tyle, ile klient zechciałby.
Gdy odłożył kufel na stolik, usłyszał jakiś damski głos. Zdziwiony lekko, odżył z półsennej pozycji i spojrzał na nieznajomą. Chwila, czy on na pewno dobrze widzi? Młoda dziewczyna z czerwonym beretem? Dodatkowo jej stój był nieco prowokujący. Mrugnął parę razy powiekami przebudzając się całkowicie i przywołał na twarzy lekki uśmiech.
-Proszę śmiało. Piwa?- spytał się początkowo i prawą ręką sprawdził, czy ma worek na swoim miejscu. Był, więc spokojnie wrócił swoje całe zainteresowanie na nieznajomą. Tym razem nie popełni błędu i nie wyjmie towaru, nim się nie upewni co do jej wersji, jak i nie przedstawi pieniędzy. nie chce znów być ponownie okradziony.
-A skąd mogę wiedzieć, że akurat ty jesteś od Niego? I z resztą, po co Cię wysłał?- odpowiedział spokojnie, jakby nie wiedział, o czym dziewczyna mówi. Jaką mógł mieć pewność, że nieznajoma przyszła w imieniu Bila? On lubił, jak klienci osobiście przychodzili, niżeli wysyłali jakichś służących za siebie. Dlatego przecież odbywają się spotkania taką późną porą, aby nikt nie dostrzegł, co się naprawdę dzieje. Nie jest to wątpliwe, że dziewczyna jest ładna, ale musi mieć dowód, że nie został oszukany. Bo same jej słowa i zapewnienia mogą jemu nie wystarczyć.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 https://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 https://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 https://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 https://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
Zawód : piecze ciastka w Słodkiej Próżności
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
I've been smoking dream dust
OPCM : 2
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 8
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   28.08.15 22:02

- A polecasz? - patrzę tępo na szklankę w której dostał swoje kremowe (tu pewnie jest pięć razy mocniejsze!), bo pewnie czekam tylko aż spuści z niego wzrok i wtedy mu wsypię conieco do środka. Chociaż wydaje mi się, że nie muszę, zaraz zacznę zgrywać biedną owieczkę co nie umie ćpać opiomu i on mi pomoże, razem się zrobimy i tyle będzie z tego mojego ugotowywania dilerów. Unoszę jednak wzrok i udaję, że dziwi mnie, że zadaje mi takie pytanie. Prawie by mnie oburzyło, gdybym się go nie spodziewała. - Zgadza się imię, dzień, godzina i dobrze zlokalizowałam stolik. Myślisz, że gdybym nie miała dokładnych informacji, to wiedziałabym po co tu jestem? - rezolutnie odpowiedziałam, starając sie utrzymać dość stabilną pozycję. Byłoby mi niezmiernie źle, gdybym została wyśmiana po tak wielkich staraniach. Nawet postarałam się i udało mi się dowiedzieć gdzie jest ta karczma. Bo przecież nie znam się na Nokturnie i nie bywam tu zasadniczo, n i g d y tu nie bywam. Przestaję się się miotać z myślami i unoszę pewna siebie głowę, wiem że w rozmowach z dilerami nie wolno być ciepłą kluchą, bo zerżną z ciebie wszystko.
- Wolisz funty czy galeony?- pytam krótko, chociaż kiedy w końcu przestanę się obawiać Nokturna (może dzięki piwku?), zwrócę uwagę na to, że mój nowy diler nie jest starym prykiem, nie wygląda także na ćpuna, ale musi być zboczeńcem, bo maca się pod stołem.
Billy mnie zabije, jak się dowie, że siedziałam ze zboczeńcem na Nokturnie i kupowałam od niego opium.


Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t3342-skrytka-bankowa-nr-330#56362 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
Zawód : sprzedawca u Ollivandera
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
OPCM : 6
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   28.08.15 22:24

-Zależy, czy chcesz.- sięgnął po szklankę i ujął z niej kolejnego łyka. Zaraz spojrzał na nieznajomą, czy chce. Jeśli chciała, to Barry mógł jej zamówić jedno piwo i by wypili. Chyba że się gdzieś śpieszy, to nie będzie jej na siłę wciskać alkoholu. Bo raczej wierzył, ze jest pełnoletnia. Inaczej by jej rodzice o takiej porze nie puścili z domu. Kolejny atut spotykania się taką późną porą w takich miejscach. Od razu można rozpoznać po zachowaniu dzieciaka.
-Kto tam wie w dzisiejszych czasach. Ludzie też potrafią kłamać i oszukiwać... A masz jakąś rzecz należącą do Billego? - zadał jej kolejne pytanie. Mówi rozsądnie, ale słowa to nie wszystko. Każdy może powiedzieć, że jest od Billego i podać wszystkie szczegóły co do spotkania. Także miałby rzecz osoby, od której pochodzi, ale taką rzecz jednak jest trudniej zdobyć. Dlatego takowej Barry zażądał. Pokaże jakąś rzecz, a dostanie to co chce. Proste, logiczne, prostoliniowe.
-Galeony, lecz ty pierwsza je rzucasz.- odpowiedział krótko i stanowczo. Nie chciał pokazywać swego worka, póki nie ujrzy pieniędzy na stole. Po ostatnim razie wiele się nauczył i tym razem nie da tak szybko swego towaru osobie, która dodatkowo przyszła jako posłaniec. Rozejrzał się spokojnie po knajpie obserwując, czy ktoś im się usilnie nie przygląda. Ich spotkanie dla obcych może wyglądać jak zwykłe załatwianie interesów, albo jakieś omawianie tajemniczej strategii. Tak czy siak, po około pół minucie wrócił wzrokiem na dziewczynę. W międzyczasie wysłuchał tego, co mogła powiedzieć, chyba że coś biadoliła, to sobie darował.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Polly Havisham
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1033-polly-havisham#5949 https://www.morsmordre.net/t1038-pan-darcy#6085 https://www.morsmordre.net/t1035-polly#6012 https://www.morsmordre.net/f130-robert-adam-st-28-6 https://www.morsmordre.net/t1128-pola-havisham#7455
Zawód : piecze ciastka w Słodkiej Próżności
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
I've been smoking dream dust
OPCM : 2
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 8
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   29.08.15 0:34

Wzruszam ramionami, sama nie wiem czy chcę, bo to może być tylko krótka wizyta na Nokturnie i wolałabym, żeby krótka była. Mogę się napić nawet pięć litrów piwa z nim, ale jak wyjdziemy na normalne dzielnice. Trochę się zestresowałam tymi regulacjami bezpieczeństwa. - Słuchaj, chcesz dziś coś sprzedać, czy sobie pogadać - brzmię jakbym się zdenerwowała i najprawdopodobniej ma to miejsce, w końcu jestem na głodzie - William nie mówił nic takiego, ale mam.. - wyjmuje z kieszeni list, który był zamówieniem napisanym od Bila do dilera. Zastanawiam się chwilkę, ale tylko macham nim obok głowy.
Patrzę przez chwilę jak palcami przesuwa po szklance, nie waham się, sięgam do torebki przewieszonej przez ramię. Podobno w damskiej torebce zawsze musi być pierdolnik, ale w mojej nie ma dziś nic prócz woreczka z dokładnie wyliczoną sumą, którą ustalaliśmy z panem dilerem. Wyjmuję woreczek i zerkając co jakiś czas uważnie przez stół, kładę na środku to co tam ze sobą przyniosłam. - Mam tyle co ustalaliśmy, więc mam nadzieję, że ty też masz tyle ile trzeba... Ile ustalaliście - poprawiam się i uciekam na sekundę wzrokiem w bok, co jak myślę dało mu do myślenia, że robię go w bambuko. Z drugiej strony on też był kłamcą, więc nie czułam żadnych wyrzutów sumienia z racji swojego zachowania. Dlaczego więc miałam go za kłamcę, to pytanie może się pojawić, a wyjaśnienie jest dość proste: sprzedawał narkotyki dzieciom po nocach i jeszcze oczekiwał, że nikt się do niczego nie przyczepi. Szkoda, że byliśmy w okolicy na którą nigdy nie zajrzała magiczna policja (jest coś takiego?), nie ma kto go zgarnąć. Tak teraz mówię, ale nie chciałbym wcale być powodem dla którego dziś zakuliby Barrego w kajdanki i odprowadzili do Azkabanu. Dlatego też lepiej będzie, jak mnie nikt tu nie zabije, bo chociaż mam wywzywający strój, wolałabym żyć niż umrzeć.
Zakładam włosy za ucho i wracam spojrzeniem na sprzedawcę. - Um, napiłabym się ale może najpierw - pokazuję oczami na opioma, którego mi ma dać diler i którego spożycie umożliwi mi, jak mniemam, spędzenie na Nokturnie względnie miłych chwil. Oczywiście wolę o tym nie myśleć jak wrócę do domu, jeżeli się nie naćpam. To będzie horror!




    I get down to Beat poetry  ◇ They say I'm too young to love you I don't know what I need They think I don't understand The freedom land of the seventies I think I'm too cool to know ya You say I'm like the ice I freeze I'm churning out novels like Beat poetry on Amphetamines ©️endlesslove
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t3342-skrytka-bankowa-nr-330#56362 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
Zawód : sprzedawca u Ollivandera
Wiek : 24
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
OPCM : 6
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   29.08.15 19:22

Widząc, że jest jej obojętnie co do piwa, dał jej spokój. Lecz trochę się zirytował, że nie podoba się jej to, co robi. Czy ona nie rozumiała, że lepiej wygląda, jak spokojnie rozmawiają, a nie zamieniają trzy słowa i rozchodzą się? Nie są na ciemnej i ciasnej uliczce, gdzie można to w kilka sekund załatwić cały ten precedens. Jednak powstrzymał swój język od wypowiedzenia swego zadowolenia, tylko puścił karcące spojrzenie. Przytaknął głową rozumiejąc, że ten list napisał Bil. Wolałby go przeczytać, ale pozostał na spojrzeniu na list. Trochę już jej uwierzył, ale musi poczekać do końca formalności. Gdy wyjęła pieniądze i położyła je na stole, wzrokiem skupił się na worku. Na oko by się wszystko zgadzało.
-Pozwolisz, że wpierw sprawdzę. Ostatnio klient oszukał mnie i okradł. Pani pozwoli.- uśmiechnął się do nieznajomej, po czym schwycił worek z galeonami i lekko je otworzył. To że się na oko zgadzało, nie musiało znaczyć, że tka jest w rzeczywistości. On teraz bardzo potrzebuje pieniędzy i wolałby naprawdę ujrzeć całą kwotę. Na szczęście dla niej, tak było. Zadowolony zamknął worek z pieniędzmi i sięgnął prawą ręką do pasa, na którym miał przewieszony swój worek, a w nim drogocenne [dla niego] rzeczy. Swój worek położył na stole blisko krawędzi i schował w nim worek z galeonami. Zerknął na dziewczynę, której chyba śpieszyło się.
-Spokojnie, już wyciągam.- powiedział rozbawiony i włożył prawą rękę, która zanurkowała. - Tak z ciekawości, na pewno to jest dla Bila?- dopytał się spoglądając na nieznajomą, po czym zerknął do worka. Ach jest! Wyciągnął mały, czarny woreczek. Przełożył go do lewej dłoni, gdy prawą zamykał swój worek i przywiesił go z powrotem do paska. Lewą rękę wyciągnął w jej stronę i położył na środku stołu. Jest tyle, ile zażądano.
-Wszystko powinno się zgadzać, co do uncji.- powiedział spokojnie. Jeśli to wszystko, to postawi jej jeszcze piwo [jak zechce] a swoje opróżni i opuści te miejsce. Czas iść do łóżka. Prawą ręką schwycił swój kufel i wypił kolejne dwa łyki zerkając zaciekawiony na posłanniczkę i czekając na jej dalsze słowa lub podziękowania.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 32
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 40
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   21.09.15 21:26

| z zaułka przy sklepie z trującymi świecami

Darcy w swojej wystraszonej bezradności naprawdę prezentowała się niezwykle słodko, wręcz porażając Bena dziewczęcym urokiem małej księżniczki zagubionej w mrocznym lesie. Pełnym przerażających zbirów, potworów i typów spod ciemnej gwiazdy, tylko czekających na tak śliczne panienki z dobrego domu, błądzące w gąszczu nokturnowych uliczek. Łakomy kąsek dla każdego złodzieja lub, co gorsza, osobnika skrajnie niemoralnego. O ile sam Wright uważał złą sławę swojej ukochanej ulicy za mocno przesadzoną - lubił tą duszną atmosferę - czując się tutaj lepiej niż na wypielęgnowanej Pokątnej, to jednak musiał przyznać, że Nokturn nie stanowił bezpiecznego miejsca dla żadnej kobiety. Zwłaszcza po zmroku, zwłaszcza dla szlachcianki, nieprzywykłej do śmierdzących niepokojem miejsc. Rita z pewnością poradziłaby sobie i w gorszych oparach, co do tego nie miał wątpliwości, ale subtelna Darcy...To była całkiem inna, łagodniejsza bajka, nawet jeśli nigdy nie traktował panny Rosier jako porcelanowego chucherka. Chuchanie i dmuchanie na kruche dziewczątko pozostawiał jej naturalnemu bratu, sam kierując się raczej zasadami twardego chowu. Dlatego też nie załamywał rąk nad ewentualnym niebezpieczeństwem ani też nie wzruszał się zbytnio strachem Darcy, akceptując jej przytulenie. Zazwyczaj drażniły go takie dziewczyńskie gesty, ale ta konkretna brunetka nigdy nie działała mu na nerwy; ba, ciepło jej ciała było nawet przyjemne, co nie oznaczało, że zamierzał pocałować ją w czółko i biadolić nad ciężkim doświadczeniem życiowym. Zamiast tego poklepał ją po plecach - niezbyt delikatnie - po czym uśmiechnął się szeroko na jej szelmowskie rozkazy.
- Już się robi, panienko Rosier. Niestety pozłacana karoca została w moim zamku, dlatego do najwspanialszej restauracji w tej dzielnicy udamy się pieszo - zadeklamował naprawdę czarującym tonem, ściskając jej drobniutkie palce w swojej dłoni, po czym poprowadził ją za sobą w głąb Nokturnu.
Prosto do naprawdę luksusowego przybytku. O Mantykorze śpiewali najstarsi bardowie, nie skłamał więc komplementując pięciogwiazdkowy urok karczmy. Kompletnie ciemnej od dymu, rozjaśnionej jedynie mrocznym zielonym światłem z nad baru; błysk nie docierał jednak do najbardziej oddalonego stolika, przy którym w końcu usiedli. Benjamin szarmancko odsunął Darcy krzesło, przeganiając przy tym rodzinę karaluchów, raźno przemykającą po blacie stołu.
- Podoba ci się? Mam postarać się o kartę stałej klientki? - spytał słodko, kiedy już zajął miejsce na przeciwko brunetki, posyłając jej szeroki uśmiech. Zabieranie szlachcianki do tak podłej speluny powinno być karalne, ale miał nadzieję, że kiedy Rosierówna namacalnie przekona się o obrzydliwościach Nokturnu, następnym razem pojawi się tutaj z odpowiednią obstawą. Teraz, w jego towarzystwie mogła się tutaj czuć bezpiecznie i komfortowo. Przynajmniej ona, gdyż Ben z każdą sekundą wspólnego przebywania z Darcy coraz mocniej bił się z myślami. W półmroku karczmy było to szalenie widoczne - zapewne dzięki brodzie, nieco zniekształcającej komunikat - ale im dłużej wpatrywał się w jej duże, ufne oczy, roziskrzone czarującymi błyskami, tym podlej się czuł. Do tego dochodził głód i chęć uśpienia frustracji w alkoholu, czego jednak obiecał sobie nie czynić. Machnął ręką w kierunku przechodzącej barmanki, a kiedy przyjęła już zamówienie Darcy, wyciągnął z kieszeni papierosa. Nie pytał o pozwolenie jaśnie panienki tylko po prostu odpalił fajurkę, zaciągając się nią powoli. - Nie wiem, czy chcesz rozmawiać o pogodzie, polityce, głupich wycieczkach na Nokturn czy może o swoim narzeczonym? - zaczął dość retorycznie, mimowolnie kładąc nacisk na ostatnie słowo. Dzięki plotkarskim gazetom upewnił się w tym, że kilkanaście dni temu całował usta przyszłego męża Darcy. Ta świadomość znów uderzyła go z pełną siłą - aż zakasłał, jakby znów miał szesnaście lat i pierwszy popalał papierosy na skraju Zakazanego Lasu. - Nie powiadomiłaś mnie o tej wspaniałej nowinie...albo byłem zbyt zalany, by to pamiętać - dodał ochryple, dziękując magicznym bóstwom za słabe oświetlenie Mantykory. Inaczej Darcy na pewno zauważyłaby jego nerwowy wzrok człowieka boleśnie trzeźwego i świadomego swoich win.




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Darcy Cressida Rosier
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
http://morsmordre.forumpolish.com/t593-darcy-rosier http://morsmordre.forumpolish.com/t615-artemis http://morsmordre.forumpolish.com/t611-darcy http://morsmordre.forumpolish.com/f116-rosier-park-dover-kent http://morsmordre.forumpolish.com/t969-darcy-rosier
Zawód : astronom & bywalczyni salonów & wierna narzeczona
Wiek : 23 lata
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczona
past and present now embrace,
worlds collide in inner space
unstoppable, the song we play
OPCM : 8
UROKI : 12
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
nulla rosa sine spina

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   25.09.15 20:35

Była wdzięczna za to benjaminowe podejście, którym raczył ją już od lat. Nie skakał dookoła niej, nie upewniał się, że ma wszystko, o czym tylko zamarzy i nigdy nie wdepnie swoim eleganckim, szlacheckim bucikiem w jakąś paskudną, brudną kałużę. Był szczery, hartował ją na swój sposób i głównie dzięki temu wiedziała, że w jego towarzystwie może czuć się bezpieczna i zawsze może być przy nim sobą. W świecie masek posiadanie takiej relacji było bardzo zdrowe dla duszy. I jak widać również tyłka, uratowanego w ciemnym zaułku Nokturnu.
Panna Rosier dała się poprowadzić przez kolejne uliczki i ścieżki, ciekawa tego, dokąd zabiera ją jej towarzysz. Czy będzie to miejsce, w którym on często bywa? A może takie, które po prostu trzeba było odwiedzić, pałętając się po okolicy? To mogło jej wiele o nim powiedzieć, a nie widzieli się już jakiś czas, więc miło było odkrywać coraz to nowe drobnostki o osobie, którą znało się już kilka ładnych lat.
Dotarli wreszcie na miejsce, które z zewnątrz nie różniło się właściwie od żadnej mijanej wcześniej knajpy. A w środku…no cóż, nie spodziewała się wystroju jak w Złotym Zniczu, chociaż należało przyznać, że w jej wyobrażeniach wnętrze było mniej surowe, niż w rzeczywistości, nie sprawiało też tak ponurego wrażenia. Nie śmiała oczywiście narzekać, w końcu sama zadecydowała, że to nie koniec jej nokturnowych podbojów. Gdy tylko ruszyła za Benjaminem, poczuła na sobie wzrok klientów i obsługi – nie miała odwagi by odwracać się i sprawdzać, czy to wrażenie było słuszne. Zresztą, na dobrą sprawę w półmroku i tak niewiele by zobaczyła.
- Na dobry początek może być zniżka na alkohol – odpowiedziała, siadając na odsuniętym dla niej krześle.
Poprawiła szatę i rozejrzała się dookoła, za chwilę karcąc się za to w myślach i powracając spojrzeniem na swojego towarzysza, zajmującego miejsce naprzeciwko. Nie kontrastował z tym miejscem, Darcy nie była jednak pewna, czy zabrzmi to jak komplement, dlatego zatrzymała tę uwagę dla siebie. Chwilę później i tak musiała się odezwać w kwestii wyboru trunku, a było to bardziej problematyczne, niżby się spodziewała.
Przecież w karczmie nie zamówi wody goździkowej, prawda? Ale z drugiej strony, czemu nie? Skoro i tak już wyraźnie odstawała od tego miejsca, co na pewno zauważyli wszyscy zainteresowani zebrani, dlaczego miałaby udawać, że jest inaczej? Odpuściła więc całkowicie pozowanie na kogoś, kim nie była i czując, że jej samoocena podnosi się z powodu podjęcia rozsądnej decyzji, zamówiła skrzacie wino. Bardzo w swoim stylu.
- O moim narzeczonym? Czyżbyś miał niebywałe szczęście poznać Parysa, skoro rozmowę o nim stawiasz w jednym szeregu z pogawędką o pogodzie? – zażartowała, uśmiechając się lekko, zwracając uwagę na zapalonego papierosa, który nie przeszkadzał jej ani trochę – Musisz być więc wstawiony od kilku miesięcy. Albo twoja prenumerata Czarownicy szwankuje, bo szczerze mówiąc, dodatkowy pierścionek nie robi różnicy – czyżby właśnie w krótkiej rozmowie dwa razy wbiła szpilę swojemu przyszłemu mężowi, na dodatek w rozmowie z innym mężczyzną?
To z miłości, mogłaby sobie tak tłumaczyć i byłoby w tym ziarenko prawdy. Panicz Bulstrode już dawno przestał być tylko jej formalnym narzeczonym, z którym wymienia jedynie nic nieznaczące komplementy i uwagi.
- Wiesz jaki jest jedyny minus twojego podejścia do związków? Nie mogę Cię zapytać co u twojej lubej, bo nie znam imienia aktualnej. Nie wyczytam tego w Czarownicy, nie wyciągnę z Tristana. Za dobrze się kryjesz – powiedziała z udawanym wyrzutem, przyjmując swoje zamówienie od barmanki, którą przez chwilę odprowadzała wzrokiem, by zaraz powrócić do konwersacji przy stoliku. Brudnym, zaciemnionym, ale także dziwnie klimatycznym, bo panna Rosier czuła się przy nim coraz swobodniej.





Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 https://www.morsmordre.net/t4339-skrytka-bankowa-nr-178#92647 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
Zawód : eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
Wiek : 32
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
may the bridges I burn
light the way
OPCM : 40
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 40
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Pod Mantykorą"   26.09.15 10:47

Naprawdę lubił tą filigranową - chociaż która kobieta była przy Benjaminie innej postury? - szlachciankę, całkowicie wyłamującą się ze sztywnych stereotypów nadętej paniusi, spoglądającej nieśmiało zza drogiego wachlarza lub ramienia swojego zaborczego tatusia. Była niesamowicie bystra, miała pasję, potrafiła pójść swoją drogą, czyniąc to w ten zachwycający pokojowy sposób. Może odrobinę manipulacyjny, ale wolał wyobrażać sobie Darcy jako osóbkę umiejętnie pogrywającą ze swoją rodziną niż panienkę szantażującą wszystkich swoim krzykiem i humorkami. Kto wie, może prawdziwa natura Rosierówny odbiegała od przychylnych wyobrażeń Jaimie'go, jednak naprawdę nie miał chęci na zgłębianie tajemnic kobiecości. Wystarczyło mu to, czego doświadczał bezpośrednio. Odważnego spojrzenia, soczystego poczucia humoru, bezkompromisowości i jakiegoś nieopisanego hartu ducha, niespotykanego u przedstawicielek płci pięknej. Nie, nie był szowinistą i stereotypowym pederastą, potrafił stracić głowę dla kobiety, ale...to wszystko wypaliło się wraz z odejściem Harriett, pozostawiając go stetryczałym brodaczem, wałęsającym się gdzieś po przedmieściach życia.
Dramatycznie, ponuro, nerwowo; atmosfera idealnie wpasowywała się w Benjaminowe wyrzuty sumienia, narastające z każdą sekundą obecności uśmiechniętej Darcy. Gdyby tylko mógł zalać winę hektolitrami alkoholu, gdyby tylko tak kurczowo nie trzymał się tej przeklętej trzeźwości. Niestety delirka pozostawała poza jego zasięgiem: siedział więc przed Darcy niczym petent w Ministerstwie Magii, jednocześnie pewny potrzeby dokończenia swoich spraw jak i nieco zdenerwowany obecnością Siły Wyższej.
Nie chciał jej zranić, nie chciał też wyjść na ględzącego brata ani - tym bardziej - zdradzić jakichś prywatnych, pokrętnych pobudek tej rozmowy. Nigdy nie wierzył w takie podniosłe zabobony, ale teraz naprawdę czuł zapach zbyt ciężkich perfum Parysa i dotyk jego zębów na swoich ustach. Oblizał spierzchnięte wargi, śmiejąc się tylko - zbyt sztucznie, musiała wyczuć ten fałsz w zazwyczaj radosnym, benjamnowskim rechociku - z jej konkretnego pytania. Mistrzyni konwersacji, przyszła panna młoda, dzieląca razem z nim wspomnienia pocałunków tego samego autorstwa. Śmiech dziwnie ugrzązł mu w gardle razem z papierosowym dymem, którym nie zakrztusił się tylko dzięki łutowi szczęścia.
- Poznałem go - powiedział tylko, zastanawiając się, czy uda mu się silić na swobodną radość przez resztę rozmowy. Zamówienie butelki Ognistej kusiło jak nigdy, ale trzymał na wodzy swoje pragnienia, i tak czując się wystarczająco żałośnie. Przywiązanie było sukinsynem uczuć - gdyby nie słabość do Darcy, pewnie od razu opowiedziałby jej ze szczegółami o zapoznaniu się z Parysem, ale...nie chciał jej zranić. Niemalże wzdrygnął się po uświadomieniu sobie tak czystych emocji. - Trudno nie znać tak doskonałego muzyka - dodał oczywistą-oczywistość, nie wybijając się z rytmu straceńczych myśli nawet widząc wyrafinowane zamówienie Darcy. Cóż, mógł się tego spodziewać.
- Mam zbyt bogate życie uczuciowe. Czarownica nie nadążyłaby z dodrukiem stron a Tristan...wolę nie wpędzać go w kompleksy - skomentował szczerze, bez grama przechwalania się, w ogóle nie zwracając uwagi na konwenanse, zabraniające mu dzielenia się takim niemoralnym podejściem do życia z młodą kobietą. Nawet gdyby miał na względzie cnotę Darcy, nie potrafiłby ująć tego inaczej, coraz mocniej gryząc się z tym, co naprawdę mogłoby zburzyć jej niewinność. Zaciągnął się ponownie papierosem, podejmując na szybko decyzję o szczerości.
- Nie chcę brzmieć jak upierdliwa przyzwoitka, Darcy, ale...Parys nie jest dla ciebie odpowiedni - zaczął w końcu z nieco nerwowym wydechem, dzielnie wytrzymując roziskrzone spojrzenie brunetki. - Wiem o nim coś, co całkowicie przekreśla go jako materiał na wspaniałego narzeczonego. Nie pytaj skąd, nie pytaj co to, po prostu...zaufaj mi - dodał tempem paradoksalnie dość powolnym, chociaż najchętniej wyrzuciłby z siebie potok słów, zmieniając temat i niwecząc ewentualne wątpliwości. Rosierówna była zbyt bystra, by ot tak zostawić rzuconą jej deskę ratunkową, chociaż zamiast wdzięcznie przyjąć dar z pewnością rozpoczęłaby analizę pobudek troszczącego się o nią ratownika.




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
 

Karczma "Pod Mantykorą"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Karczma "Męty i odmęty"
» Karczma
» Karczma "Pod Niedźwiedziem"
» Karczma "Mały Pony" i Stajnie
» Karczma

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: City of London :: Ulica Śmiertelnego Nokturnu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18