Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Sala przesłuchań
AutorWiadomość
Sala przesłuchań [odnośnik]06.08.16 23:22
First topic message reminder :

Sala przesłuchań

To jedna z niewielu sal, nieprzypominająca typowych zimnych klit więzienia. Pokój nie jest przeznaczony do przesłuchiwań najgroźniejszych przestępców, ale - zwykle - czarodziejów z nieskazitelnym aktem urodzenia, którzy z jakichś powodów muszą złożyć zeznania. Świadkowie mają się tam czuć jak najbardziej komfortowo, co zapewnia w miarę domowy wystrój i styl mebli. Dobrze ogrzewane pomieszczenie pełni swoją funkcję w każdej porze roku, niezależnie od godziny. Centrum stanowi stół z czterema krzesłami dookoła, które znajdują się na małym podwyższeniu. Lustro weneckie odgradza znajdujących się w pokoiku obok magicznych policjantów od przesłuchiwanych. Mimo wszystko pomieszczenie służy pracownikom, a nie wygodzie ludzi wewnątrz.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Sala przesłuchań - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Sala przesłuchań [odnośnik]29.03.19 3:00
Drażnił go tryb pracy, jaki ostatni prowadził. Wydarzenia w Salisbury zmusiły go do przymusowej przerwy i skupieniu się na sobie. To ile nerwów kosztowało go znalezienie chwiejnej równowagi z tu zebranych mógł domyślać się jedynie Brendan. Co gorsze, chwilę po powrocie musiał stawić czoła ponownej przerwie w pełnieniu obowiązków - zawieszeniu trwającego pełne dwa tygodnie. Powietrzem były dla niego konspiracyjne ruchy Biura, sprawy Zakonu oraz nowy sezon w Klubie pojedynków. W sztuczny sposób wypełniały jego codzienny schemat dnia pomagając mu w pochwyceniu ułudy tak bardzo potrzebnej mu normalności. Ta jednak ponownie przyjęła go w swoje ramiona nie obciążając go niczym innym jak ciężarem zaległości i nadmierną uwagą jaką skupiał. Nie miał pojęcia w jaki sposób Bones tego dokonała, lecz był jej wdzięczny.
Przez ostatnie dni wracał do swojego rytuału pracy. Wszystko wracało na swoje miejsce, wpasowywał się w rytm biura, odnajdywał porządek, ład. Akta, akcje, raporty, odprawy, treningi, biurowy gwar, przepychanki z innymi Departamentami oraz szkolenia. Tak właściwie nigdy by nie posądził Brendana o zorganizowanie czegokolwiek co wykraczało poza brutalne miotanie każdym o wszystko w treningowej sali przez jego osobiste ja. Dlatego z markowanym zainteresowaniem sunął za nim spojrzeniem gdy przecinał pomieszczenie biura raz, drugi, czwarty i jeszcze kolejny znikając za drzwiami na dłużej co Skamander odczytał jako znak, że zbliża się czas. Sprawdził jeszcze godzinę upewniając się, a następnie z wierzchu biurka sprzątnął wszystkie akta które przeglądał i zgodnie z nawigacją sekretarki udał się do sali przesłuchań - swoją drogą wyjątkowo zabawny dobór sali.
Powitał wszystkich skąpym gestem kiwnięcia głową kierowanym bardziej do organizatora niż do kogokolwiek z tu obecnych, a następnie usiadł w pierwszej wolnym miejscy, które się napatoczyło. Z kieszeni wyprasowanej, eleganckiej szaty wyciągnął drewniane pudełko w którym skrywało się pióro oraz notatnik. Założył nogę na nogę narzucając na oparcie krzesła większe obciążenie mając nadzieję, że osoba mająca prowadzić szkolenie pojawi się nim drepczący w kółko ryży auror doprowadzi go do obłędu.


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 50
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]29.03.19 18:05
19 listopada

Odkąd ministrem został mój ojciec, nie mogłem pozbyć się wrażenia, że znów jestem traktowany jak dziecko.
I więzy krwi nie miały z tym nic wspólnego.
Zgodnie z zapowiedziami Bones na biurka trafiały coraz to bardziej błahe sprawy, a śledztwa w sprawie popleczników Voldemorta umażano. Biuro aurorów z dnia na dzień, z instytucji, która ścigała najcięższe zbrodnie popełnione przy użyciu czarnej magii stało się wesołym miasteczkiem dla bezrobotnych stróżów prawa. Tego się spodziewałem - i być może przygotowanie na tak żenującą ewentualność sprawiło, że moja irytacja odeszła w kąt. Z resztą, czego innego miałem spodziewać się po własnym ojcu, który na domiar wszystkiego był tylko figurą ustawioną na szachownicy przez Czarnego Pana? Nic się nie zmieniło. Pozornie sprawował władzę, a w gruncie rzeczy tańczył tak jak mu zagrano.
Jakim cudem nazwisko Malfoy nadal wiązało się z prestiżem?
Informację o szkoleniu przyjąłem z entuzjazmem. Moja wiedza z dziedziny klątw była niemal żadna, co z pewnością wpłynęło na niepowodzenie jednego z niedawnch pościgów, który miał miejsce w dokach. Pozwoliłem zwabić się w pułapkę czarnoksiężnikowi - czy też raczej czarnoksiężniczce - biegle posługującą się sztuką starożytnych run. Był to mój błąd, zapewne wystarczyło przezorne hexa revelio, ale hulające anomalie dolewały oliwy do ognia, utrudniając rzucanie zaklęć.
Co czyniło klątwy jeszcze potężniejszymi, bo o ile dobrze rozumiałem, anomalie nie miały na nie wpływu.
Lubiłem poszerzać swoją wiedzę. Zawód aurora wymagał ode mnie z resztą nieustannego dokształcania się - pojawiały się nowe zaklęcia, nowe klątwy, nowe eliksiry, nowe metody. Wróg nie spał, a więc nie mogłem spać także i ja. Wojna wisiała na włosku, dało się to wyczuć w kościach, a biegli w różnych sztukach czarnej magii poplecznicy Voldemorta zapewne szykowali przeciwko nam najcięższe oręże.
Odnajcując spojrzenia poszczególnych osób, które zgromadziły się w pomieszczeniu, każdego witałem lekkim skinięciem głowy, po czym zająłem miejsce mniej więcej na środku sali.
Prawie jak świadek.


Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Frederick Fox
Zawód : Rebeliant
Wiek : 33 (36)
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : 51
UROKI : 35
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag
Sala przesłuchań - Page 4 Giphy
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f413-devon-lisia-nora https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]29.03.19 21:15
| 19 listopada

Zgodził się właściwie od razu na pytanie o szkolenie w dziedzinie znajomości run. Zbyt dobrze pamiętał kilka wydarzeń, spędzających długi czas, sen z powiek. Znajomość run mogła prawdopodobnie im pomóc podczas odsieczy. Mogła też uratować ich przez przykrą koniecznością miniaturyzacji. Nie miał ochoty powtarzać błędów, które już zdążył popełnić. Znajomość podstaw, okazywała się być bardziej konieczna niż początkowo zakładał. Wiedza, którą zdobył w czasach szkolnych, zdążyła wywiać się z jego pamięci.
Zdołał nawet zakreślić oznaczoną datę w terminarzu, ale dzisiejszego dnia, kilkukrotnie musiał czaić się nad notatkami, żeby rozczytać się we własnym piśmie i przekreśleniach, których notatnik był pełen. Dopiero, gdy zauważył, jak kolejne sylwetki aurorów znikają z pola jego widzenia - a nie pamiętał o organizowanych akcjach, trąciły odpowiednią informację. Pognał pospiesznie do wskazanej przez Brendana sali. Nie dostrzegł wśród mijanych kobiety, która miała im dziś przeprowadzić szkolenie, dlatego zdecydował się wyjść na bardzo spiesznego papierosa. Tym bardziej, że czuł się paskudnie niepotrzebny, gdy rzucono mu przed nos stertę papierów, z których musiał wyłuskać idiotyczne dowody winy podejrzanego o konszachty z Grindewaldem... woźnego. Nie miał nic do pełnionej przez mężczyznę funkcji, ale niemal czuł śmiech osób, które rozdysponowywały zadania dla aurorów. Mieniło mu się już w oczach, od suchych notatek, które urzędniczym tonem ktoś wkleił w segregator.
Rzucił dogasającego peta pod buta i ruszył w kierunku miejsca docelowego. Czuł swoisty dyskomfort idąc korytarzami, które jeszcze dwa miesiące wcześniej opuszczał, gdy gnała go szalejąca pożoga. Odbudowane ze zgliszczy przez tych samych?, którzy doprowadzili do jego upadku.
W sali przesłuchań, zdarzyło już pojawić się trochę osób. powitał wszystkich skinieniem głowy, nieco dłużej zatrzymując się na kilku bardziej znajomych sylwetkach. Cieszył się, że Thony wrócił do pełnionych obowiązków, nawet - jeśli sprowadzały się do niewdzięcznych zadań. Był aurorem i nie wierzył, by cokolwiek miało to zmienić. usiadł na jednym z wolnych miejsc za kuzynem, zaznaczając swoją obecność zapachem palonego jeszcze przed chwila papierosa. Wyciągnął nawet notatnik, odnajdując kilka, wciąż niezapisanych stron. A na pewno, niezapisanych runami.


Darkness brings evil things
the reckoning begins
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I've come too far, to go back now
I'll never close my eyes
OPCM : 54
UROKI : 31
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Sala przesłuchań - Page 4 9l89Y7Y
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]30.03.19 1:19
Nie wpadł w zachwyt na wieść o zbiorowym szkoleniu dla aurorów, ale również nie podważał z góry jego sensowności. Właściwie podstawowa wiedza o klątwach, a więc też i o starożytnych runach, z pewnością przyda się wielokrotnie podczas wykonywania obowiązków zawodowych. Nie staną się ekspertami w tej dziedzinie z dnia na dzień, jednak minimum pojęcia to im się przyda. Zatem Kieran nie wahał się, gdy składał podpis na liście zbieranej przez Brendana. To akurat dobrze, że Weasley wyszedł z inicjatywą i myślał przyszłościowo, nauczony już własnym doświadczeniem, że lepiej co nieco o klątwach wiedzieć. Nastały trudne czasy, stan wojenny dalej trwał, zatem powinni oczekiwać wszystkiego. Znali wroga, choć to Zakon Feniksa miał większą wiedzę na temat wrogich sił.
Rineheart zjawił się w sali przesłuchań punktualnie, już od progu witając się ze wszystkimi sztywnym skinieniem głowy i milczącą postawą. Krzyknąć potrafił, to był fakt niezaprzeczalny, jednak dobrze też wiedział, kiedy powinien siedzieć cicho i po prostu słuchać. Nie on miał dziś dzielić się wiedzą, miał nią zostać obdarzony. Zajął jedno z miejsc siedzących, wybierając takie w pobliżu wyjścia, aby nie zablokować sobie drogi ucieczki. Rozejrzał się też po reszcie zgromadzonych, zapoznając się z twarzami i notując w pamięci odpowiadające im nazwiska. Z tak długim stażem, jakim chwalić mógł się Rineheart trudno jest kogoś nie znać. Wszyscy funkcjonariusze z Biura Aurorów byli mu w mniejszym lub większym stopniu znani. Obserwował rozwój wielu z nich, raczej mimowolnie, lecz w niektórych przypadkach bardzo świadomie śledził cudze ścieżki kariery.
Człowiek uczy się całe życia, dlatego nie wstydził się swojej niewiedzy w niektórych obszarach. Sprawdzał się jako auror, nie musiał więc być zdolnym runistą. Po prostu nie był typem naukowca, zdecydowanie bardziej wolał działać. Naukowe dziedziny zostawiał tym wszystkim mądrym głową, które gotowe były spędzić całe życie na nieustannych badaniach. Kieran sprawdzał się w ganianiu za czarnoksiężnikami, co mu w zupełności wystarczało, aby osiągnąć spełnienie.



There’s a storm inside of us. A burning. A river. A drive. An unrelenting desire to push yourself harder and further than anyone could think possible. Pushing ourselves into those cold, dark corners where the bad things live, where the bad things fight. We wanted that fight at the highest volume. A loud fight. The loudest, coldest, hottest, most unpleasant of the unpleasant fights.
Kieran Rineheart
Zawód : Rebeliant
Wiek : 53
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 47
UROKI : 28
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
when we all fall asleep where do we go
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]31.03.19 14:02
Nadal trochę się czuła zaskoczona tym wszystkich - i chyba też przerażona trochę. Bo oto ona. Tangwystl Hagrid, miała wziąć i być nauczycielką. I nie przerażało ją za bardzo to, że stanie naprzeciw grupy groźnych aurorów i równie groźnych minach, a bardziej to, że nauczyciele mówili. A ona czasem jak mówiła, cóż… ciężko było to jednoznacznie nazwać. Ale próbowała odsuwać od siebie te myśli możliwe jak najdalej. I siedząc przy łóżku ojca planowała jak najlepiej przeprowadzić to szkolenie tak, żeby ci ludzie wynieśli z niego możliwie jak najwięcej korzyści.
Rozpisywała sobie wszystko na pojedynczych skrawkach papieru i rozkładała na podłodze szpitalnej sali. Violet jak weszła za pierwszym razem zatrzymała się w drzwiach z uniesionymi brwiami i zapytała co właściwie u licha robi. Tangie spojrzała wtedy na nią z ziemi i wyjaśniła po krótce, co wcale nie spotkało się ze zrozumieniem uzdrowicielki która jedynie pokręciła głową, uniosła ręce i wyszła.
W końcu kilka dni później była już gotowa, a przynajmniej tak jej się zdawało. Zgodziła się ze swojego ramienia poprowadzić szkolenie, więc słowa musiała dotrzymać. Bo jego to dotrzymywała zawsze. Dowiedziała się dokąd się ma skierować i lekko uniosła w zdziwieniu okazałe brwi, przez chwilę zastanawiając się, czy to rzeczywiście ma być szkolenie, czy jednak naboriła coś tym, a tym listem tylko dobiła sobie gwóźdż do ministerialnej trumny. Niosła w dłoniach kilka roll podłużnych pergaminów, które wykaligrafowała dokładnie już w domu - nie szpitalu. Błękitna sukienka sięgała za kolana, a beżowy sweter otulał ją niemal do kolan. Może wyglądał na za duży, ale był wygodny. Płaszcz zostawiła gdzieś wcześniej. Dmuchnęła odsuwając kosmyk włosów, który opadł jej na twarz i dziarskim krokiem weszła do sali. Omiotła salę spojrzeniem na chwilę zawieszając je na weneckim lustrze. Zauważyła tablicę i to koło niej pochyliła się i wypuściła zwoje z dłoni, tak że ułożyły się koło niej.
- Dobra. - mruknęła do siebie, podnosząc się do pionu. Dłoń powędrowała do góry i odrzuciła włosy na plecy. Jasne spojrzenie prześlizgnęła się raz jeszcze po zebranych i fakt, że wszyscy patrzyli na nią jakoś, nie zrobił jej różnicy. Uśmiechnęła się szeroko i stanęła przed krzesłem, które było ustawione w drugą stronę do reszty - więc założyła, że najpewniej dla niej.
- Nazywam się Tangwystl Hagrid. A że moje imię zazwyczaj sprawia więcej problemów niż przyjemności, możecie je omijać. Myślę że bez panów i pań będzie nam też ino łatwiej. - dłonie zacisnęła na oparciu krzesła. Jeszcze raz przesunęła wzrokiem po sali i wróciła wzrokiem do krótkich rdzawych włosów należących do kobiety. Postanowiła jednak, że pytanie które zawisło w jej głowie zada później. - Jestem Łamaczem Klątw na usługach szanownego - słowo lekko zadrżało na jej wargach, sprawiając wrażenie jakby Hagrid ostatnio nie szanowała go tak mocno jak wcześniej -  Ministerstwa. Więc w sumie, pewnie niektórzy mnie kojarzą, bo zdarza mi się bywać w waszym biurze. Pracuję też jako tester w Katedrze Zaklęć Ofensywnych, ale to trochę bez związku. Więc… no ten, zaczynajmy. - zakończyła trochę koślawo, ale wcale nie wydawało się tym przejęta. Uniosła w dłonie i klasnęła w nie lekko. Sięgnęła odruchowo do kieszeni swetra sprawdzając czy ma w niej różdżkę.
- I teraz tak, zanim przejdziemy  do samych Run, trochę tak zwanego wprowadzenia - bo zarówno same klątwy jak i same runy to - no tak najprościej ujmując - pokręcenie z pogmatwaniem. Dobrze by było więc pamiętać - jak już skończymy i będziecie wychodzić - że lepiej nie rzucać się w pojedynkę na smoka, jak nie jesteście pewni tego, co robicie. Zawsze, ale to zawsze najsampierw, trzeba sprawdzić miejsce na obecność klątw. Wtedy najlepiej wezwać Łamacza. Nasz system działa dość sprawnie, choć brak teleportacji trochę wydłuża moment dotarcia na miejsce. Spotkałam się już z przypadkami, gdzie wzywają mnie jak już mleko się rozlało. I nie skłamię jak powiem, że ten ostatni fircyk miał szczęście, bo klątwy to parszywe twory i równie parszywe rzeczy potrafią zrobić. Zwłaszcza jeśli ten, który je nakłada ma o nich dużą wiedzą i duże umiejętności. - wzruszyła leciutko ramionami i pozwoliła im opaść na wcześniejsze miejsce. - Więc teraz będą dwa pytania. Pierwsze: kto wcześniej miał jakąkolwiek styczność z klątwami? I drugie: czy coś konkretnie w temacie Starożytnych Run was interesuje? Bo mogło się zdążyć, że o czymś nie pomyślałam układając plan i dobrze od razu go naprostować. - wyjaśniła przesuwając znów spojrzeniem po sali. - Ah, i przedstawcie się, jak pierwszy raz głos zabieracie, to trochę łatwiej mnie samej będzie. - dodała i w sumie jak już wyrzuciła z siebie pierwsze słowa, zrozumiała że właściwie to się nie denerwuje. Dość nawet zwyczajne jej sto to zdawało, ale może zwyczajnie ona do końca zwyczajna nie była.

Dobra misiaki, umówmy się, że czas wasz na odpis, jest zawsze do godziny 17:00, bo w tygodniu wtedy jakoś do domu docieram i mogę się za odpis zabierać. Jedna kolejka trzy dni więc na wasze posty czekam (jak dobrze liczę) do
03.04.19 godziny 17:00
Tangwystl Hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : 35
UROKI : 7
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]31.03.19 22:10
Braki w wiedzy były naturalną wypadkową zachodzących w życiu zmian. To co, że w Hogwarcie, a potem jeszcze na kursie poruszano te kwestie – jeśli nie planowało się kariery łamacza klątw, informacje uzyskane na kursach ulatywały jak para znad gorącej kawy. W takiej sytuacji nawet pojemna pamięć aurorskiego umysłu nie była w stanie spamiętać wszystkiego. A niestety rozbestwiona społeczność czarnoksiężników coraz częściej wykorzystywała swoje zdolności, żeby dopiec swoim wrogom, zagrozić ich reputacji, dołożyć wszystkich starań, by czuli się na jeszcze gorszej pozycji. Klątwy i znajomość ich nakładania w tym wypadku sprawdzały się doskonale.
Z biegiem czasu elementarna wiedza, jaką uzyskała w Hogwarcie, zaczęła być wypierana przez wymuszoną od pracy znajomość wszystkich procedur związanych z praktyką zawodu, a to z kolei ciągnęło za sobą poznanie formułek prawnych, schematów działania, obowiązków aurorskich. Pamięć mięśniowa liczyła się wtedy znaczniej bardziej niż suche teorie i hipotezy czytane w książkach – runy przestały mieć dla niej tak wielkie znaczenie. Dlatego kiedy usłyszała, że organizowany będzie kurs, z chęcią zgłosiła swój udział w nim, choćby po to, żeby przypomnieć sobie podstawy. Nie chciała o nim zapomnieć, więc zadbała kolorowym pergaminem o to, żeby cały czas o tym pamiętać.
Problem pojawił się, kiedy wpełzła do archiwum, żeby poszukać jakichkolwiek notek na temat podejrzanego, którego obserwowała od kilku dni. I zaginęła wśród wypisanych akt, przeszukując kolejne i kolejne regały, chowała jedne teczki i wyciągała drugie, notując wszystkie potrzebne informacje w starym, nieco już przepracowanym notatniku. Schowała się gdzieś pod parapetem, czytanie kolejnych dokumentów umilając sobie jedzeniem kanapki z dżemem – łamiąc przy tym regulamin korzystania z archiwum, bo spożywanie tutaj posiłków było raczej zabronione. Miała już kończyć i powoli zbierać się do domu, kiedy nagle coś ją tknęło.
Kurs.
Psidwacza mać – wepchnęła kanapkę do ust, łykając ją niemal w biegu. W pośpiechu schowała wszystkie materiały na miejsce i wybiegła z archiwum, szybką parafką potwierdzając wyjście. Kątem oka dostrzegła dziwne spojrzenie znajomego aurora, z którym mijała się w drzwiach, ale nie zastanawiała się za bardzo, o co chodziło. Nie zorientowała się, że na policzku miała ślad po dżemie truskawkowym. Wbiegła na korytarz prowadzący do sal przesłuchań zziajana, poprawiając pasek ciążącej na ramieniu torby. Zanim jednak weszła, wzięła głęboki wdech i na chwilę oparła się o ścianę, żeby nie dyszeć na sali. Sięgnęła po klamkę i rozejrzała się po wszystkich, ostatecznie spojrzeniem lądując na prowadzącej. Weszła chyba w dobrym momencie, akurat padało słowo „zaczynajmy”. – Przepraszam, obowiązki.
Szybka analiza miejsc – mogła usiąść koło ojca, ale instynkt podpowiedział, że dawno już wyrosła z trzymania się kurczowo przy jego boku i wybrała krzesło przy Brendanie. Chciała mu wyszeptać to, co udało jej się ustalić, ale w tej chwili to nie byłoby na miejscu. Wyciągnęła notatnik i pióro, kiedy ich prowadząca (negatywna strona niepunktualności) kontynuowała swój wykład. Chodziło jej już po głowie kilka pytań, ale na razie chciała posłuchać innych, ułożyć sobie informacje w głowie.



pora, żebyś ty powstał i biegł, chociaż ty nie wiesz,
gdzie jest cel i brzeg,
ty widzisz tylko, że
ogień świat pali
Jackie H. M. Rineheart
Zawód : zbrodniarz wojenny
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
our souls speak
as loud as
the thunder upon
our heads

OPCM : 35
UROKI : 14
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica
Sala przesłuchań - Page 4 OUREPPN
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5414-jackie-rineheart#122455 https://www.morsmordre.net/t5418-kluska-jackie https://www.morsmordre.net/t5419-jackie-boy https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5423-skrytka-bankowa-nr-1349 https://www.morsmordre.net/t5424-jackie-rineheart
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]02.04.19 18:29
Gdy na salę wkroczyła dziewczyna, w pierwszej chwili byłem przekonany, że to jakaś asystentka. Naręcze pergaminów i młody wiek nie wskazywały na kogoś, kto miał prowadzić szkolenie w temacie tak poważnym, jakim były klątwy. Nie to, żebym narzekał. Chyba po prostu spodziewałem się kogoś... starszego? Bardziej doświadczonego? Może pojawiła sę tutaj, ponieważ tak naprawdę była moją daleką kuzynką? Nepotyzm był mocno zakorzeniony w mojej rodzinie, obsadzanie nie do końca wykwalifikowanych, ale pochodzących z odpowiednich środowisk osób ostatnio stało się wyjątkowo modne.
Na moje barki natomiast spadały coraz to bardziej błahe zadania.
Uprzedzenia zniknęły jednak, gdy tylko zabrała głos. Uwagą na temat imienia oraz porzucenie formalnego języka szybko zdobyła moją przychylność. Nigdy nie byłem zwolennikiem sztywniackich formułek - zdaje się, że było to pokłosie tresury w kierunku szlacheckiej etykiety, z którą zawsze byłem trochę na bakier. Formalności były nudne, tworzyły bariery, usawiały ludzi w piramidach, na pozycjach lepszych lub gorszych, co przywodziło jednoznaczne skojarzenie ze światem, który porzuciłem przed laty. I z którym nie chciałem mieć nic wspólnego.
A kiedy na wspomnienie szanownego ministerstwa zadrżał jej głos, byłem już całkowicie kupiony.  
Frederick Fox, najpilniejszy uczeń w klasie.    
Rozejrzałem się na lewo i na prawo - nikt nie wyrywał się do tego, żeby zabrać głos, za to w sali zmaterializowała się Jackie, której odgroziłem się palcem za spóźnienie, by w drugiej chwil podrapać się po policzku, tym samym próbując jej zasygnalizować, że na jej twarz widniał ślad zbrodni. Albo obiadu.
Nieładnie, Rineheart.
Odwróciłem się, przenosząc uwagę z powrotem na młodą dziewczynę. Postanowiłem przerwać wymową ciszę jako pierwszy.
- Frederick Fox - Nieznacznie skinąłem głową w kierunku prelegentki. - O klątwach nie wiem nic poza tym jak je wykryć. I że istnieją trzy typy. - Na miejsca, na ludzi, na przedmioty - podstawową wiedzę wyniosłem jeszcze z kursu. - Chętnie dowiedziałbym się, czy istnieją sposoby na ich alternatywne rozpoznawanie. W obliczu anomalii i kapryśnej magii często nie jesteśmy w stanie stwierdzić, na ile próby sprawdzenia miejsca czy przedmiotu z naszej strony są skuteczne. - Dokładnie w ten sposób sam dałem się klątwie, choć fakt ten wolałem przemilczeć. Nie było się czym chwalić.


Kundle, odmieńcy, śmieci, wariaci,
obywatele degeneraci,
ej, duszy podpalacze,
Róbmy dym
Frederick Fox
Zawód : Rebeliant
Wiek : 33 (36)
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Kawaler
fire is catching
and if we burn
you burn with us
OPCM : 51
UROKI : 35
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 13
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag
Sala przesłuchań - Page 4 Giphy
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t2155-frederick-fox#32552 https://www.morsmordre.net/t2178-poczta-fryderyka#33148 https://www.morsmordre.net/t2176-fantastic-mr-fox#33126 https://www.morsmordre.net/f413-devon-lisia-nora https://www.morsmordre.net/t3769-skrytka-bankowa-nr-605#69393 https://www.morsmordre.net/t2332-freddie-fox#35856
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]02.04.19 19:41
Aurorów zbierało się w sali całkiem sporo. Najwyraźniej nie tylko ona chciała dowiedzieć się czegoś więcej na temat starożytnych run, a także klątw i sposobów ich wykrywania oraz radzenia sobie z nimi. Nie była też jedyną ignorantką w tej materii, skoro na szkoleniu pojawiło się więcej osób. W końcu każdy prędzej czy później mógł mieć do czynienia z klątwami, a że klątwy miały charakter czarnomagiczny, musieli wiedzieć, jak się przed nimi bronić.
Czekała cierpliwie i w milczeniu, od niechcenia przesuwając spojrzeniem po innych obecnych. Znała wszystkich, a zdecydowana większość należała do Zakonu Feniksa z paroma nielicznymi wyjątkami. Nie wiedziała też, kto miał przeprowadzać szkolenie. Spodziewała się raczej jakiegoś podstarzałego czarodzieja lub czarownicy przesyconego wonią starych runicznych manuskryptów, a tymczasem zauważyła niepozorną młodą dziewczynę, która mogła być w podobnym do niej wieku. Kobieta przedstawiła się i zaczęła mówić, a i Sophia wyczuła w jej głosie zawahanie, kiedy wspomniała o szanownym ministerstwie. Uśmiechnęła się nieznacznie pod nosem, odnosząc dziwne wrażenie, że Hagrid jest równie niezadowolona z obecnych porządków jak Sophia i większość porządnych ludzi. Aurorka milczała do końca słów kobiety, postanawiając zabrać głos dopiero wtedy, kiedy ta umilkła i pozwoliła zgromadzonym zadawać pytania.
- Sophia Carter – zaczęła od przedstawienia się. – Moja wiedza na temat runicznych klątw również ogranicza się do tego, że są nakładane na przedmioty, ludzi i miejsca, a także że do ich wykrycia używa się zaklęcia Hexa Revelio. Ale co dalej? Jak rozpoznać, że klątwa nie tylko w danym miejscu lub na przedmiocie jest, ale też co to za klątwa? Czy to w ogóle jest możliwe bez bardzo zaawansowanej znajomości run, jaką dysponują łamacze po kursie? – zapytała. Znała zaklęcie Hexa Revelio i wiedziała też, jak zachowywało się w momencie wykrycia klątwy, ale nie potrafiła rozpoznawać ich dokładnego charakteru, nie wiedziała też, w jaki sposób wyczuć klątwę kiedy nie ma możliwości sprawdzenia jej zaklęciem lub kiedy zaklęcie zawodzi, bo podczas anomalii nie było pewności, że czar, nawet dobrze znany, zadziała jak potrzeba. Podejrzewała, że było to jakoś powiązane z runami. Podobno każda miała swoje runy, ale na ten moment wszystkie dla Sophii były tylko bezładnymi zawijasami, których znaczenia nie znała. Kurs aurorski nie skupiał się w końcu na łamaniu klątw, tego uczono łamaczy, dlatego nie miała okazji zgłębić wiedzy z zakresu run. – Miałam jednak okazję widzieć miejsce, na którym ciążyły klątwy, choć wówczas zajmował się nimi wykwalifikowany łamacz – dodała po chwili, pamiętając stary warsztat i Verę wnikliwie analizującą runiczne zapiski, ale nie był to jedyny raz, kiedy aurorzy musieli angażować łamaczy. – Nie zawsze jednak mamy taką osobę pod ręką, więc dobrze wiedzieć, jak uniknąć potencjalnej pułapki.



Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Sophia Carter
Zawód : Auror
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
OPCM : 41
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 12
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarownica

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3765-skrytka-bankowa-nr-925 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]02.04.19 20:26
Po mnie w sali przesłuchań pojawił się Skamander, Fox oraz Rineheart, których przywitałem skinieniem głowy. Zatrzymałem spojrzenie na Anthonym o chwilę za długo, zaskoczony, że się pojawił – sądziłem, że ostatnią rzeczą, do której mógłby się przyznać, jest przyznanie się do własnej niewiedzy. Najwyraźniej wrodzona, krukońska ciekawość zwyciężyła nad arogancją. Całkiem słusznie. Sądziłem, że zgromadzili się już wszyscy, zająłem więc wolne miejsce, wstając z krzesła, gdy pojawiła się w drzwiach drobna sylwetka niskiej, młodej kobiety. Przez pierwsze chwile sądziłem, że to obca mi sekretarka, może pracownica administracyjne, której nie zdążyłem jeszcze poznać.
Świadomość, że to prowadząca dzisiejszej prelekcji wprawiła mnie w konsternację.
Spodziewałem się specjalisty w swoim fachu, doświadczonego runisty, który zechciał podzielić się z Biurem Aurorów swoją wiedzą. Starożytne runy były fascynującą, choć niesłychanie trudną dziedziną, zgłębianą przez czarodziejów i czarownice przez dziesiątki lat, a i tak miały przed nimi swe sekrety. Sądziłem, że lekcję tę poprowadzi ktoś… Starszy. Kobieta wydawała się bardzo młoda, na pewno liczyła kilka lat mniej ode mnie.
Pomyślałem jednak, że miała przekazać nam podstawy wiedzy o starożytnych runach. Do tego nie potrzebowała długich lat doświadczenia. Przywołałem się więc do porządku, przysłuchując temu, co miała do powiedzenia panna Hagrid z uwagą. Mówiła chaotycznie, dość nieskładnie, lecz z sensem. Zamoczyłem pióro w kałamarzu, aby zapisać na rozwiniętym pergaminie jej nazwisko. Tangwystl Hagrid. Ciekawe jak wielu urzędników i nauczycieli łamało sobie pióra, próbując zapisać to imię poprawnie.
Podniosłem spojrzenie na spóźnioną Jackie Rineheart, nie zdecydowałem się skomentować tego w żaden sposób. Sądziłem, że wie już, co myślę o spóźnieniach. Nie zakłóciło to jednak przebiegu spotkania, panna Hagrid kontynuowała swoją wypowiedź, zdobywając moje zainteresowanie rozsądnym podejściem do tematu. Zaintrygowało mnie wspomnienie ostatniego fircyka i byłem już pewien, że zostanę po zakończeniu tej lekcji, by zapytać o szczegóły, jeśli tylko zechce ze mną porozmawiać.
Cedric Dearborn – przedstawiłem się, po Fredricku i Sophii. – Mogę powiedzieć, że ja miałem – powiedziałem ostrożnie. Nie wiedziałem, czy powinienem był wspomnieć, że na szóstym i siódmym roku kontynuowałem naukę starożytnych run, choć wiedziałem już wtedy, że moim celem jest dostanie się na kurs aurorski, a moja wiedza wykraczała ponad tę podstawową, wyniesioną z pierwszy lat nauki. – Nie nazwałbym się jednak specjalistą – sprostowałem. Przeniosłem spojrzenie na Foxa, po chwili na Carter. – Rozpoznanie natury klątwy jest niemożliwe bez znajomości run. Każdy symbol ma inne znaczenie, a każda klątwa to inna ich kombinacja. Im potężniejsza, tym trudniejsze ich rozpoznanie – powiedziałem, szukając potwierdzenia w oczach panny Hagrid.


when injustice
becomes law
resistance
becomes duty



Cedric Dearborn
Zawód : Rebeliant
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
anger makes you stupid

stupid gets you killed
OPCM : 29
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej
Sala przesłuchań - Page 4 Hss7
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t7241-cedric-dearborn https://www.morsmordre.net/t7249-nike#195067 https://www.morsmordre.net/t7242-znajde-cie https://www.morsmordre.net/f238-oaza-chata-nr-30 https://www.morsmordre.net/t7248-skrytka-bankowa-nr-1776#195061 https://www.morsmordre.net/t7247-cedric-dearborn#195054
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]02.04.19 23:52
Trudno było mu pojąć istotę uśmiechu czarownicy, która miała zaprezentować im treści związane z klątwami. Kieran nie łudził się, że którekolwiek z nich ma większe pojęcie o zagadnieniu, skoro uczestniczyli w tym szkoleniu. Zgromadzili się tu przecież z jakiegoś powodu, czyż nie? Być może ktoś pamiętał podstawy jeszcze z czasów szkolnych, ale on nawet takich fundamentów nie miał. Co prawda pozwolił sobie kilka dni wcześniej przejrzeć jakiś stary podręcznik traktujący o starożytnych runach, jednak nie za wiele zdołał sobie przyswoić. Aczkolwiek w pamięci wciąż miał symbole, ale za cholerę nie potrafił ich zidentyfikować czy przypisać im odpowiedniego znaczenia. Ilustracje zapamiętał jednak bardzo dokładnie. Dzięki lekturze zdołał jedynie wysnuć wniosek, że to odpowiednie ułożenie decyduje o ich mocy, wskazuje intencję, z jaką zostały z sobą zestawione poszczególne symbole. Każdy ciąg mógł co innego znaczyć, w zależności od kolejności. Wiedział jednak, że mechanizm nakładania klątw jest bardziej złożony, bo wspierany również sztuką eliksirowarstwa. W każdym razie jego samego perspektywa nauczania kompletnie nieobeznanych w tej dziedzinie grupy aurorów nie nastrajałaby pozytywnie.
Przynajmniej Hagrid łatwo rozpoczęła wykład, zaczynając od zaprezentowania własnej osoby. Wynotował sobie dokładnie w myślach brzmienie jej imienia oraz miejsce zatrudnienia. Dopiero krótkie klaśnięcie kazało mu przerwać sporządzanie mentalnych notatek. Tak jak wtargnięcie do sali spóźnionej Jackie. Przyjrzał jej się uważnie, śledząc każdy jej ruch. Prowadzenie dokładnych obserwacji niewątpliwie było spaczeniem zawodowym. Nie spodziewał się, że usiądzie koło niego, starego ojca, jednak szybko zwrócił uwagę na to, jak dosunęła krzesło, aby znaleźć się bliżej Weasleya. Dlaczego uznał ten fakt za cholernie istotny? Aż zmarszczył brwi z powodu swej zadumy, w którą nagle wpadł. Może był przewrażliwiony. Czyżby prowadzili wspólnie jakąś sprawę?
Nie winił jej za spóźnienie. Wydawało się, że w każdym ministerialnym organie panuje chaos. I mimo wszystko aurorzy nadal mieli sporo zajęć, choć obecna władza stale próbowała ich marginalizować. Dobrze, że każdy funkcjonariusz swój rozum miał, dzięki czemu Biuro Aurorów nie zamieniło się w bandę bezmyślnych marionetek w rękach przekupnych i zepsutych polityków. Przynajmniej jeszcze Wizengamot pozostał ostoja praworządności. Jednak coraz bardziej zuchwały Minister Malfoy mógł zatrząść jego fundamentami.
Wysłuchał swoich współpracowników, będąc mimowolnie pod wrażeniem, że jakąś tam wiedzą się wykazali. Nadeszła jego kolej, aby zabrać głos. Dumnie poderwał się ze swojego miejsca, aby Hagrid mogła mu się przyjrzeć.
Rineheart – przedstawił się w pierwszej kolejności jak najkrócej, jednak szybko zwątpił, czy była to najlepsza prezencja. Takim nazwiskiem mogła pochwalić się jeszcze jedna osoba w pomieszczeniu, przez co zmarszczył brwi, zerkając na córkę. – Kieran Rineheart – doprecyzował po krótkiej chwili. – Nigdy nie zgłębiałem natury samych klątw, ale wielokrotnie widziałem skutki ich działań – oznajmił bez cienia emocji, na chwilę obecną dobrze radząc sobie z zamaskowaniem odrazy, jaką darzył tych, co te klątwy nakładali. – O runach mam znikomą wiedzę, co najwyżej mógłbym przytoczyć podstawę podstaw – po wypowiedzeniu tego zdania usiadł z powrotem na krześle, postanawiając nie odzywać się zbyt szybko, jeśli nie pojawi się żadne pytanie do jego osoby. Dziś chciał słuchać, aby czegoś się nauczyć.



There’s a storm inside of us. A burning. A river. A drive. An unrelenting desire to push yourself harder and further than anyone could think possible. Pushing ourselves into those cold, dark corners where the bad things live, where the bad things fight. We wanted that fight at the highest volume. A loud fight. The loudest, coldest, hottest, most unpleasant of the unpleasant fights.
Kieran Rineheart
Zawód : Rebeliant
Wiek : 53
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 47
UROKI : 28
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
when we all fall asleep where do we go
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5879-kieran-rineheart https://www.morsmordre.net/t5890-aedus#139383 https://www.morsmordre.net/t5891-aurorskie-sprawki#139384 https://www.morsmordre.net/f205-opoka-przy-rzece-wye-walia https://www.morsmordre.net/t5895-skrytka-bankowa-nr-1467 https://www.morsmordre.net/t5907-k-rineheart#139780
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]03.04.19 0:46
Klątwy. Coś, z czym miał zdecydowanie zbyt wiele wspólnego, jak na takiego ignoranta w znajomości run. Tyle razu przyszło mu się mierzyć ze skutkami, że powinien dużo wcześniej ruszyć z nauką, którą podjął dopiero, gdy padła propozycja. Prawdopodobnie najlepsza z możliwych - w dodatku wpisana w zakres jego obowiązków. I chociaż większość miała na głowie więcej do zrobienia, niż wypadałoby w dziennym zakresie, na szkoleniu pojawiła się całkiem spore zgromadzenie.
Większość oczekiwania poświęcił na prześlizg pośród zebranych. Większość znał zbyt dobrze, by mógł zignorować ich obecność. Uniósł nawet brew, gdy dostrzegł nienaturalnie dla kobiety, krótkie włosy u Sophii, ale wiedział, że każdy jego komentarz skończy się niezrozumieniem, dlatego milczał, skupiając się ostatecznie na wolnym siedzisku, które zająć miała ich nauczycielka. I kiedy obca sylwetka kroczyła próg sali, wiedział, z kim miał do czynienia. Wystarczyło mu chwilę skupienia i uwagi, by prześledzić oblicze nieznajomej, wyłapując drobne znamiona mimiczne, niejako "opowiadające" o emocjach, które jej towarzyszyły. Bystre spojrzenie wychwyciło lekkość, z jaką zaczęła opowiadać, dlatego to na treści skupił się bardziej, zamiast zbyt bezczelnej obserwacji - chociaż ta, dla aurorów była wręcz naturalna.
Tożsamość, którą się przedstawiła, wywołała niewidoczna konsternację. Skamander nie podejrzewał, że ktoś mógłby mieć tak niecodzienne imię i pierwszej chwili, nie był pewien, czy zdołałby je powtórzyć, ale panna Hagrid, już nie nastręczało problemów. Do tej pory nie miał okazji pracować z kobietą, chociaż z usług łamaczy korzystał dosyć często. Nie wspominając o całej, idiotycznej akcji, o której ciężko byłoby wspominać, nawet, jeśli znalazła się notką w raporcie. bardzo lakoniczną na szczęście.
Pierwsze sylwetki podnosiły się, odsłaniając tożsamość i Skamander - na krótką chwile - rzeczywiście sięgnął do wspomnień szkolnych. Brakowało mu tylko podniesionej ręki w górę, by zaznaczyć, że chce się mówić. Zduszona, ta bardziej zawadiacka natura kusiła go, by zrobił dokładnie tak, jak pomyślał, ale przekuł wszystko na powagę - Skamander - podniósł się, gdy sylwetka starszego aurora opadła na miejsce - Samuel - skinął głową kobiecie, chwytając jej spojrzenie we własne - Częsty kontakt z klątwami. Kilkukrotnie na miejscu zdarzenia, podczas akcji, a nawet doświadczane  w praktyce - zaczął lakonicznie - I w wersji tak przed, kiedy wzywano łamaczy, jak i po, kiedy sama klątwę należało zdjąć - pamiętał choćby akcję z dokach i paskudnym artefakcie, który nieświadomie znalazł się  rękach jego towarzysza. Dopóki to nie było konieczne, o "przygodzie" swojej, Anthonego i Jackie, wolał nie opowiadać - interesuje mnie kwestia przede wszystkim praktyczna - domyślał się, że runy miały swoje zastosowanie także w wielu innych dziedzinach, ale Skamanderowi do szczęścia nie było to potrzebne. Chciał znać podstawy, by nie popełniać więcej idiotycznych błędów.


Darkness brings evil things
the reckoning begins
Samuel Skamander
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
I've come too far, to go back now
I'll never close my eyes
OPCM : 54
UROKI : 31
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
Sala przesłuchań - Page 4 9l89Y7Y
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#280340
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]03.04.19 1:58
Kiwał głową kolejnym wchodzącym do sali czarodziejom; kiedy Cedrik powitał panów i Sophię, w pierwszej chwili z dezorientacją chciał go poprawić, że Carter jeszcze nie przyszła - ugryzł się jednak w język, gdy dostrzegł, że ognistowłosa aurorka ścięła swoje włosy - niecodziennie - po chłopięcemu. Nie zdążył jednak odpowiedzieć na pytanie aurora, kiedy obiekt jego zainteresowania przedstawił się sam. Nie znał kobiety, do której pisał list - jej nazwisko otrzymał z polecenia, wziął pierwsze z listy. Musiał przyznać, że spodziewał się kogoś... odrobinę mniej niepozornego, pierwsze wrażenie jednak prędko zmyła kompetencja. I podkreślenie, co sądzi o Ministerstwie - nie sądził, by miała powody czuć, że jej poglądy były niewygodne w miejscu takim jak to, najbardziej znienawidzonej dziś przez Malfoya jednostce Ministerstwa Magii.
Słuchał jej w milczeniu, słuchał czynnie, skupiając się na tym, co mówiła, również milczeniem przyjmując brzmiące rozsądnie rady, a kłopotliwe pytania wytrąciły go ze stabilnego poczucia bezpieczeństwa, ciężko było przyznać się, że o runach i bazujących na nich klątwach wiedziało się tak niewiele, kiedy na co dzień toczyło się batalię z tymi, którzy jako jedyni potrafili je nakładać. Przeszło mu przez myśl, że dzisiejsze spotkanie powinno się tak naprawdę odbyć pod klauzulą tajności - gdyby ktokolwiek, kto naprawdę był tym zainteresowany, dowiedział się, jak źle przygotowani są aurorzy, bez trudu przy kolejnej akcji wprowadzono by ich w pułapkę - wszystkich na raz lub każdego z kolei. Gdy jednak padły pytania, ciszę w sali przerwało wtargnięcie Jackie.
Powiódł ku niej spojrzeniem, dostrzegając ślad po marmoladzie na jej twarzy - jakby nie dość dziwny był dziś widok Sophii. I wpatrywał się w nią tak przez chwilę, dostrzegając gest Foxa, który najpewniej miał jej dyskretnie dać do zrozumienia, że na jej twarzy coś tkwiło - on sam otworzył usta, kiedy znalazła się obok, odchrząknął, chcąc coś powiedzieć, ostrożnie warząc w ustach słowa - ale w ten sposób niechcący tylko zwrócił na siebie uwagę. Spojrzał więc na dzisiejszą ekspertkę, czując się w tej mało zręcznej sytuacji w obowiązku zabrać głos, by choć spróbować zatrzeć złe wrażenie - podniósł się i on.
- My się znamy - zaczął, znali się, choć tylko listownie - to on ją tutaj zaprosił, kiwnął głową na powitanie. - Brendan Weasley - Nie miał nic przeciwko przejściu na ty, pochodził z rodziny, która zasłynęła kpiną z tytułów wszelkiej maści, a zwłaszcza tych z pompą. - Nie dodam już wiele ponad to, co powiedzieli inni - Podstawową klasyfikację zapewne też by wskazał, o fakcie, do czego runy służyły, wiedział - dlatego zresztą zwołał to zgromadzenie. - Nasza praca wymusza na nas kontakt, nawet jeśli raczej nie zajmujemy się klątwami bezpośrednio. Zajmujemy się jednak tymi, którzy te klątwy nakładają. Kryjówki czarnoksiężników, miejsca zbrodni, pieczęcie z klątwami to najprostszy sposób, by mieli pewność, że nikt nie dostanie się do środka. Często też działają przez artefakty - ale i o tym pani... i o tym wiesz - poprawił odruch. Była łamaczką klątw na usługach Ministerstwa Magii, jeśli sama nie brała udziału w aurorskich akcjach, bez wątpienia wiedziała, na czym polegała ta praca. - Najważniejsze dla nas to potrafić je rozpoznać i wiedzieć, jak się zachować do momentu przybycia specjalisty. Sama znajomość procedury ściągania klątw ułatwi naszą pracę operacyjną, musimy zrozumieć, z czym się właściwie mierzymy.  - Nie rozumieli, pamiętał, jak pomagał Jackie pozbyć się skutków tamtej klątwy. Przyznanie się do niewiedzy przed kimś, kto miał te braki uzupełnić, było może upokarzające, ale też konieczne - a on zawsze kierował się prosto do celu.


Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Brendan Weasley
Zawód : auror, szkoleniowiec
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
if thou gaze long into an abyss, the abyss will also gaze into thee
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 25
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]03.04.19 13:45
Prowadząca szkolenie wydawała się młoda, bardzo młoda. Na dźwięk jej nazwiska, o wiele łatwiejszego do wymówienia niż imię, w oczach Michaela błysnęło skojarzenie. Komnata Tajemnic, czasy kiedy martwił się o rodzeństwo...
Spuścił szybko głowę, udając zajętego pustym notatnikiem na własnych kolanach. Wszyscy zainteresowani wiedzieli, że był w rejestrze wilkołaków, ale przynajmniej nie nosił tej skazy na własnym nazwisku. Potrafił sobie wyobrazić jak to jest, być kojarzonym z kimś, kto otworzył Komnatę Tajemnic. Znał też tych, którzy zmienili własne nazwisko aby uciec od przeszłości - jeden z nich był jego kolegą aurorem i krewnym samego Ministra Magii. Fox musiał wyrzec się nazwiska, ale Mike nabrał mimowolnego szacunku do Hagrid za to, że tego nie zrobiła. Widać była twarda, pomimo niepozornego wyglądu. Miał nadzieję, że dobrze ich nauczy.
Zdziwiło go pytanie o ich doświadczenie, bo cóż, wszyscy mieli dość mierne. Stykali się z klątwami w pracy, a niektórzy nie byli w stanie czytać run - nawet doświadczony Rineheart. Ewidentnie kurs aurorów miał jakieś braki.
-Tonks, Michael. - uśmiechnął się blado, zorientowawszy się, że jest już trzecim uczestnikiem kursu, mającym aurorów w rodzinie. Jego rodzeństwo akurat się nie stawiło, więc przynajmniej nie będą się nikomu mylić.
-Miałem doświadczenie z klątwami...w pracy. - przyznał ogólnikowo, mając nadzieję, że wilkołactwo nie liczy się jako klątwa. To też był wypadek przy pracy, ale akurat taki, przed którym runy nie mogły go ochronić - tylko zdrowy rozsądek. -Głównie w Norwegii. W Hogwarcie nie przykładałem się do run, więc chciałbym nauczyć się podstaw. Dotychczas radziłem sobie dzięki Hexa Revelio, ale to za mało. - zgadzał się z tym, aby nie porywać się na smoka bez doświadczenia, ale chodzenie do Łamaczy lub Dearborna z każdą runą bywało upokarzjące. Nie przyznał się też nikomu do swojego doświadczenia w Hotelu Transylwania, kiedy zamiast czytać runy wybierał je na oślep. Uratował go wtedy łut szczęścia, ale w życiu nie można liczyć na ślepy los.


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Sala przesłuchań - Page 4 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]03.04.19 16:23
Przesunął źrenice na kuzyna specjalnie się jednak przy tym w jego stronę nie przechylając. Go jednego powitał wprost przelewając na niego w sposób szczególny uwagę. Dostrzegł, że na dłużej zawiesił spojrzenie na Sophii, której fryzura od kilku dni robiła furorę w biurze. On sam spawy jednak nie komentował. Jak na razie mówił sobie, że zapewne została z jakiegoś powodu zmuszona do takiej decyzji, a teraz nie ma czasu z powodu obowiązków by uwarzyć odpowiedni eliksir. Podświadomie jednak obawiał się, że jest to prawdopodobnie jej kolejny krok do przemiany w chłopca. Nie chciał jednak tej myśli zaakceptować. Byłoby mu po prostu wstyd.
Skupił się jednak zaraz na runistce, która nie szczędziła sobie wstępu nie mającego dla niego żadnej konkretnej wartości. Nie interesowało go co myśli na temat Ministerstwa ani przestroga połączona z przypowieścią o współpracy obu działów. To nie było żadne odkrycie. Była to wiedza powszechna. Wątpił by ktokolwiek z tu zebranych nie zdawał sobie z niej sprawy z konieczności wzywania runistów. Czasem jednak nie było na to miejsca, czasu. Z tego powodu Hagrid wcale nie była mu nieznajomą. Niestety często miał w zwyczaju rozlewać mleko. Ktoś je musiał potem wycierać
- Anthony - przedstawił się wiec z imienia skoro chciała być na ty. Nie podawał nazwiska, które nie było jej obce, a nawet jeśli już zdążyło się zatrzeć to nie było jej potrzebne. Nie mówił też o swojej wiedzy z zakresu runoznastwa bo jej nie posiadał, a nie wiedzą nie zwykł się chwalić. Nie odrywając swojej uwagi od kobiety konspiracyjnie szturchnął butem Samuela, kiedy wspomniał o tej akcji chcąc go upomnieć by nie wchodził w szczegóły. Niech trzyma się ogólników.
- Chciałbym poznać runy, których używa się do zapisywania tych śmiertelnych lub działających wyjątkowo szybko działających klątw. Jeżeli jest ich zbyt dużo na jedno spotkanie to zależałoby mi na opracowanie tych najpopularniejszych, najczęściej występujących w zapisach i polecenie jakiejś literatury - podzielił się swoimi oczekiwaniami


Find your wings


Anthony Skamander
Zawód : Rebeliant
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You don't need a weapon when you were born one
OPCM : 25
UROKI : 50
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5456-budowa#124328 https://www.morsmordre.net/t5494-hrabina#125516 https://www.morsmordre.net/t5473-thony#124691 https://www.morsmordre.net/f256-bexley-high-street-27-4 https://www.morsmordre.net/t5495-skrytka-bankowa-nr-1354#125517 https://www.morsmordre.net/t5479-anthony-skamander#124933
Re: Sala przesłuchań [odnośnik]04.04.19 23:39
Jak już zaczęła mówić, to słowa same wzięły i poszły. I zwyczajnie pozwoliła im na to. Na chwilę zawieszając wzrok na kobiecie, która odrobinę się spóźniła - skinęła jej jedynie głową i mówiła przesuwając spojrzeniem po osobach zgromadzonych w sali. Może gdyby nie była sobą, dostrzegła by reakcję na nią - a może bardziej na jej wiek, czy też jego brak. Ale nie dostrzegła nic co zwróciłoby jej uwagę. Przesuwała spojrzenie po każdym, kto zabierał głos.
- W dychę, Cedric. - pochwaliła mężczyznę, zdając sobie sprawę że gdy zacznie mówić może zapomnieć o pytaniach, które zadawali siedzący tutaj aurorzy. - Chociaż to odrobinę bardziej skomplikowane, ale będę o tym mówić. - dodała ginąc na chwilę pod piórkiem przy którym postanowiła swoją torbę.
- O ładne listy piszesz. - powiedziała do Brendana, wychylając się na chwilę znad biurka i odnajdując go spojrzeniem. - Z takim piórem pewnie i z raportami nie masz problemów. - dodała choć informacja nie miała związku z niczym, to ona swoje raporty czasem poprawiała kilka razy, znów pochyliła zanurzając dłonie w torbie. Wyciągnęła z niej pergamin z planem tego co mówiła i atrament z piórem, którym dopisała zadane pytania. Podniosła się i uniosła dłoń, by podrapać się po nosie, zmarszczyła pokaźne brwi, porównując pytania które dopisała z planem. Przez chwilę lustrowała wzrokiem pergamin, by w końcu skinąć lekko głową.
- Jest dobrze. - zawyrokowała w końcu unosząc dłoń by podrapać się po karku. Jeszcze raz sprawdziła zapisane pytania, by porównywać je ze swoim planem. Przesunęła spojrzeniem po aurorach i uniosła wargi w uśmiechu. - Na wszystkie pytania padnie odpowiedź, w czasie kiedy będę mówiła a coś będzie niezrozumiałe, nie miejsce oporów, żeby przerywać i pytać. - zaanonsowała unosząc dłonie i odrzucając włosy na plecy.
- Klątwy. - powiedziała spokojnie, sugerując, że to właśnie od nich postanowiła zacząć. Najpierw przekazać ich strukturę, to z czego się wzięły i jak się składają. - Historię samą w sobie mają długą - sięgająca setki a nawet tysiące lat wstecz - i jeśli ktoś chce o niej posłuchać, chętnie opowiem bo ino czytałam o nich sporo żeby wiedzieć z czym dokładnie przychodzi mi się stykać, ale wyszłam z założenia, że w waszym przypadku od niej ważniejsza jest ich praktyczna struktura. Ułatwieniem i jednoczesnym zagrożeniem w ich przypadku jest to, że posiadają uniwersalny dla wszystkich krajów język, którym są Starożytne Runy. Jednak same runy nie tworzą klątwy, mało kto pamięta o tym, że runy w swoim znaczeniu nacechowane są pozytywnie i dopiero użycie ich odwróconych pozycji i napełnienie czarną magią i wykonanie odpowiednich technicznych konieczności skutkuje całą kompletną klątwą. I o tych koniecznościach trochę powiem. - przerwała na chwilę dając czas na zadanie pytań, jeśli jakieś się pojawiły. Jasne bez skrępowania przesuwało się po twarzach groźnych aurorów i wielkich też przy okazji co zdążyła zauważyć po posturach. Trochę mniejszych niźli Rubeusa ale i tak robili wrażenie. Na niej przynajmniej. - Tak jak już padło, są trzy rodzaje klątw w sensie, można je nałożyć na miejsca, przedmioty i osoby. I każdy z tych sposobów jest inny, ale i posiada cechę wspólną która je łączy. A nią samą jest mikstura, którą trzeba przygotować i do której używa się ludzkich części: krwi, gałki, szpiku lub wkłóna z serca. To, co zostaje użytwe warunkowane jest wymogiem danej klątwy, albo tym, jaki efekt chce uzyskać zaklinający. Już sam fakt posiadania tych ingrediencji jest jasnym znakiem powiązania z klątwami lub alchemicznymi truciznami. Nie zawsze prostego, ale to coś, co nie każdy trzyma na półce w domu.  - przerwała na chwilę biorąc wdech. Spojrzała na szklankę która stała na biurku i sięgnęła po nią by zanurzyć w niej usta. - Dalej się sprawa trochę rozchodzi. Przy przedmiotach spisuje się formułę a do zapisania jej używa się miksutry a spisuje się to przeważnie na pergaminie. Ten pergamin musi wejść w interakcję z przedmiotem i przykrywać go przez określony czas. Tą runę, która jest jakby fundamentem całej klątwy i oddziałuje najmocniej ryje się na przedmiocie, a ci, którzy naprawdę wiedzą co robić ukrywają ją dodatkowo. Co do miejsc, odwrócone runy ryje różdżką zanurzoną w miksturze na ścianach, czy kamieniach które wyznaczają krąg - nawet nie krąg, dany obszar. Klątwy na osoby są zgoła inne, bo nakładający nie musi znaleźć się obok - tak jak jest to w przypadku miejsca, czy przedmiotu. Do jej nałożenia starcza krew osoby którą chce się przekląć. Wtedy spisaną klątwę razem z krwią dodaje się do wywaru. - wzięła wdech, nie pamiętała kiedy ostatnio tyle mówiła. Ale była pewna swoich słów, gdy zaczęła pracę w Departamencie Przestrzegania Prawa, pierwsze kilka miesięcy chodziła na interwencje razem ze starszym runista i to on poradził jej, by poznać możliwie jak najdogłębniej wroga - czyli same klątwy. Nie było to proste i wymagało zezwolenia od przełożonego i dostępu do ksiąg, które opisywały rzeczy okrutne i straszne. Ale też dzięki nim, wiedziała lepiej co i jak robić. - Należałoby pamiętać, że każda magia pozostawia po sobie ślad. I w przypadku miejsc i przedmiotów jeśli jesteśmy w miarę uważni, jesteśmy w stanie dostrzec to, co zostało ukryte. Choć sam wygląd run z daleka, czy mały może przypominać jedynie rysy, czy zabrudzenia. Może w tym też pomóc Veritas Claro, jeśli Runy, czy właśnie kamienie na których się znajdują zostały dodatkowo ukryte. Jeśli chodzi o klątwy na osoby sprawa jest trudniejsza dlatego swojej krwi trzeba pilnować najmocniej. W przypadku, kiedy ktoś posiadł naszą krew i postanowi nas przekląć możemy reagować po rzuceniu klątwy. Jeśli klątwa zostanie rzucona i aktywowana Hexa ją ujawni. Teraz przejdę do przybliżenia run, klątw i rozpoznawania. Jakieś pytania jak dotąd? - zapytała z entuzjazmem, spoglądając dla pewności na pergamin, który miała rozłożony przed sobą.


|sorry za opóźnienie, do 7.04 do 17:00
Tangwystl Hagrid
Zawód : Łamacz Klątw, tester nowych zaklęć
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
And it's to cold outside
for angels to fly
OPCM : 35
UROKI : 7
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 7
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t6463-tangwystl-hagrid https://www.morsmordre.net/t6471-ansuz#165284 https://www.morsmordre.net/t6474-o-cholibka-chwytliwa-nazwa#165288 https://www.morsmordre.net/f211-harley-street-1-2 https://www.morsmordre.net/t6472-skrytka-bankowa-nr-1634#165285 https://www.morsmordre.net/t6837-tangie-hagrid

Strona 4 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Sala przesłuchań
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach