Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia



Login:

Hasło:

Matthew Bott
AutorWiadomość

Matthew Bott

Data urodzenia: 13 Maj 1930
Nazwisko matki: Blythe
Miejsce zamieszkania: Londyn, Nokturn
Czystość krwi: Półkrwi
Status majątkowy: Ubogi
Zawód: zarabia na tym, na czym się da. Człowiek orkiestra
Wzrost: 178
Waga: 85
Kolor włosów: brunet
Kolor oczu: brązowy
Znaki szczególne: Typowe, portowe tatuaże na prawym ramieniu i na lewej łopatce. Blizny po mniejszych i większych bójkach głównie na korpusie i ramionach. Mięśniak. Na lewym przedramieniu rozległa blizna po poważnej ranie szarpanej.


Timothy był przebojowy, wygadany, rezolutny dzięki czemu w Hogwarcie pomimo swojej przeciętnej wiedzy i pochodzenia wyróżniał się z tłumu, zjednywał sobie czarodziei z różnych środowisk. Na szkolnych korytarzach trafił jednak na równą sobie czarownicę. Słowne potyczki szybko zaprowadziły do żarliwego uczucia. W porywie młodzieńczego zrywu, zaraz po opuszczeniu murów zamczyska ku przerażeniu swych rodziców - oboje uciekli w świat wracając na jego łono jako już młode małżeństwo podnosząc tym samym niemały raban wśród najbliższych. Rodzina Chloe się jej momentalnie wyrzekła. Rodzina Tima również łapała się za głowę z obawy o przyszłość pary za którą nikt nie potrafił nadążyć - nim udało się im zorganizować mieszkanie czy pracę ci byli już w trakcie meblowania własnego gniazdka w portowej dzielnicy Londynu szykując się na narodziny swego pierworodnego.

Timothy i Chloe jako para śmiałych czarodziei parała się różnego rodzaju transakcjami dotyczącymi bardziej, a z czasem mniej legalnego handlu. Timothy był tą charyzmatyczną częścią interesu, która dużo czarowała, zjednywała sobie klientów, sprzedawców, kupców. Umiał sprzedać siebie, towar i jak trzeba było to i nawet babkę dziadkowi tak, że ten wręczając pieniądze jeszcze dziękował. Niestety jego umiejętności na mówieniu się kończyły. Wówczas to Chloe zaczynała błyszczeć. Jako córka handlarza posiadała już pewną smykałkę do interesów, do wyceniania kruszywa, do rachowania zysków. Spędzony w branży czas działał tylko na jej korzyść szlifując umiejętności wypatrywania okazji. Po kliku latach stali się niemalże Bonnym i Clydem dokowego interesu.

Mając takich rodziców Matthew po prostu musiał rosnąć na zuchwałego, nieco aroganckiego urwiska, którego w miejscu utrzymać potrafił jedynie levicorpus, czy drętwota zaś w ciszy silecio lub jęzlep. Jeżeli nie plątał się pod nogami swoich opiekunów to wraz ze zgrają zjednanych sobie innych portowych rozbójników dokazywał na klatkach schodowych, dziedzińcach, mniej lub bardziej opuszczonych magazynach zapuszczając się z roku na rok coraz bardziej w głąb Londynu nieraz znikając ze swoją zgrają z oczu wszystkim na całe dnie i noce. Podczas jednej z takich eskapad niemal nie został zagryziony przez stróżującego przy magazynach psa. Nie nauczyło go to jednak niczego prócz strachu do tych stworzeń. To samo tyczyło się bury jaką dostawał od rodziców po każdej takiej akcji. Tu jednak pojawiała się wina rodziców. Krzyki zawsze jakoś przeradzały się w napawające dumą przekąsy rodziców bo przecież bardziej wykapanym synem być już nie mógł. Miał w sobie tą iskrę przyciągającej charyzmy po tacie, niepokojące spojrzenie matki którym go samego oblepiała gdy to podpił sobie bez zezwolenia piwa z matczynego kufla oraz podwójną porcję buty jak i odwagi. No i magię. Ta bardzo mu pomagała w jego dziecięcym życiu radzić sobie z równie dziecięcymi, nielubianymi obowiązkami w bardzo efektywny sposób...  Trzeba było podścielać łóżko? Poplątana kołdra, pościel, a czasem nawet i materac momentalnie potrafiły zniknąć! Matka prosiła o wyjście do sklepu i kupienie mleka, a jemu się nie chciało? Mleko w magiczny sposób pojawiało się już po chwili na kuchennym blacie! Niby zabawne, lecz historie o tym jak Timothy odnajdywał deportowany materac na dachu, a Chloe tłumaczyła się właścicielce sklepu z zamieszania były tak na prawdę jeszcze zabawniejsze!

Świat mniej lub bardziej wesołej portowej patologii nie był jedynym, którego smakował. Rodzina od strony ojca zdawała się być swoistą równowagą. Czasami zdarzało się, że ich odwiedzała lub się nim za berbecia opiekowała, gdy rodzice musieli na jakiś czas zniknąć. Ciotka widząc braki w wychowaniu bratanka starała się je uzupełniać upominając o konieczności mycia rąk przed jedzeniem, strofując gdy odzywał się mając pełne usta, stojąc nad nim gdy szorował zęby i wiele więcej. Teraz wspomina to z rozbawieniem, lecz wówczas traktował wszystkie zabiegi jak karę. Wujek był zaś fotografem. Za jego sprawą styczność z magicznym urządzeniami miała być początkiem do fascynacji tymi niemagicznymi prezentowanymi nieraz przez niepokornego, nieco zrzędliwego dziadka.

W dniu jedenastych urodzin otrzymał list z Hogwartu na mocy którego w dniu odbycia się ceremonii zasilił dom gryfindoru. Pasował tam. Był odważny, lojalny, brawurowy, jak i nieokrzesany. Środowisko w jakim się wychowywał sprawiło, że nie zawsze odnajdywał nić porozumienia z pozostałymi gryfonami nieraz będąc w dormitorium źródłem spięć między jego mieszkańcami. Mniejszych lub większych. Miał też kilku przyjaciół. Tych prawdziwych. To z nimi na zmianę pakował się w kłopoty by zaraz po wykaraskaniu się z jednych poszukiwać kolejnych nie szczędząc przy tym sobie nawzajem kreatywnych przytyków. To szkolne życie, przygody było tym co ukochał. Zwłaszcza kiedy świat poza magicznymi murami stawał się ponury, okrutny, przesiąknięty wojną, której echo ledwie tu dochodziło. Spychał więc naukę na boczny tor. Ze wszystkimi był na bakier. Zajęcia praktyczne z magii wcale nie stawiały go w lepszym świetle. Nie był uzdolniony. Nawet biała magia, którą władał sprawniej nie wykraczała poza zadowalający.

Kiedy zza rogu coraz śmielej wyglądała dorosłość on w dalszym ciągu miał pstro w głowie. Jako nastolatek, a potem młody mężczyzna wakacje spędzał już tam, gdzie nogi lub miotła dały radę go ponieść. Czasem nocował pod gołym niebem w środku kompletnej dziczy skacząc nago do jeziora by kolejnego dnia zwiedzać jakieś mugolskie miasteczko. Dzielił się diablim zielem na dachach obdrapanych kamienic, okradał stragany na przedmieściach, walczył w dokach o sykle, smakował hazardu. Kradł pierwsze pocałunki w pociągach, przeżywał mające trwać wiecznie wakacyjne miłostki. Dorabiał w porcie, coraz odważniej zapuszczał się na Nokturn, coraz częściej towarzyszył ojcu przy pracy po to by jako osiemnastolatek go stracić - nieszczęśliwie pojawił się w złym miejscu o złym czasie stając się postronną ofiarą trwającego konfliktu. Był młody, lecz widział, zwiedził i odważył się na więcej niż nie jeden czarodziej. Czuł, że świat należy do niego, lecz jednocześnie go niemiłosiernie gniecie, uciska. Nie było niczego co by chciał robić, niczego do czego czułby powołanie, a egzaminy końcowe wcale nie niosły odpowiedzi na to co dalej. Zdał je tak jak się uczył - mizernie, a potem... potem pozwolił już na to by porwał go prąd. Wrócił na rodzinne śmiecie, do portu.

Niebezpieczne i obdrapane uliczki przyjęły go z otwartymi ramionami, ucząc go życia i zasad rządzących tą częścią Londynu z jeszcze większą intensywnością. Zaczął pod skrzydłami przyjaciela swojego ojca zajmującego się handlem i okazyjną szmuglerką. Pracował na statkach, magazynach, później uczestniczył nieraz w transakcjach. Jego rola rosła powoli. Odnosił też wrażenie, że to jego życie toczy się równie powoli. Nawiązywał znajomości, tworzył sobie wrogów. Stykał się z czarnoksiężnikami, unikał ich tak jak  nieraz natrętnych patroli magicznej policji. Nie zawsze w tej konfiguracji. Uczył się słuchać, kraść, przeklinać, przekonywać do swoich racji tych do których słowa nie docierały. Poczuł się ważny, istotny - i zachłyśnięcie się tym miało go kosztować.

'53 był rokiem możliwości. Radził sobie w Londynie, porcie. Znał już uliczki na Nokturnie. Miał zaciągniętych kilka zasług oraz znał ludzie, którzy i jemu byli coś winni. To była dobra okazja do tego by spróbować sięgnąć po więcej. Wmieszał się więc w handel diablim zielem, a potem złotą rybką. Do interesu zaprosił go zaufany przyjaciel. Matt miał zająć się rozprowadzaniem, kontaktem z przemytnikami, klientelą, a tamten przetworzeniem oraz kwestiami rachunkowymi. Nokturn witał go chętniej. Interes szybko nabrał na rozpędzie, tak jak życie - podobało mu się to. Zaczynali od rozprowadzania używek na obrzeżach coraz częściej pojawiając się w centrum. To ściągnęło na nich uwagę, lecz nie władz, a konkurencji. Pierwsze brutalne starcia jeżyły włos na głowie, wpychały w bezsenne noce, zmuszały do wykonywania odwetu równie okrutnego lub okrutniejszego. Słowa i układy nie zawsze już wystarczały. Liczyła się odpowiednia mina i pokazanie stanowczości. To było ciężka przeprawa.

Byli zawsze na krawędzi, lecz toczyli się jakoś do przodu. Uważali się za rekinów branży, lecz tak naprawdę byli wciąż młodzi, nie wiedzieli nic. Dało to swoje żniwo w '54, kiedy to zaczęło dobierać się do nich ministerstwo. Bez większych sukcesów, lecz systematycznie zmuszając do ograniczenia zasięgów. Forsa przestawała się zgadzać. Szybko znaleźli się między ministerstwem, a korzystającą z okazji do wycięcia ich konkurencją. Przyparci do muru, zaczęli łatać dziurę budżetową przemytem. To właśnie podczas jednego z nich Matthew wpadł w zorganizowaną zasadzkę Ministerstwa. Szczęśliwie nikt nie puścił nadmiaru pary więc trafił do Tower za przestępstwo na którym go przyłapano - przemycie.

Tower go zmieniło. Wciąż pozostał wyszczekany, butny. Więzienie podsyciło jednak w nim dalszą potrzebę poszukiwania wrażeń i co najważniejsze - korzystania z nich garściami. Zupełnie jak gdyby chciał w ten sposób nadrobić stracony czas. Port powitał go z otwartymi rękami. Nokturn z mniejszą dozą czułości, lecz mimo wszystko z ufnie - nie wydał nikogo by spróbować się wywinąć. Duża część kontaktów się wykruszyła, pojawiła się rotacja we wpływach, on sam już nie miał takiego znaczenia - został zastąpiony przez innych młodych, gniewnych. Nie przeszkadzało mu to. Nie angażował się już w żadne przedsięwzięcie bardziej niż powinien. Powodem nie była przezorność, ostrożność, a raczej obawa przed ponownym więzieniem. Przebywanie w Tower przez tydzień lub dwa to co innego niż przez rok. Jeżeli więc za coś się zabierał to pobieżnie, niezobowiązująco. Nie potrafił przez to zagrzać w żadnej robocie miejsca na stałe. Pojawiał się wszędzie okazjonalnie. Współpracował i dorabiał sobie na zleceniach. Nie robił niczego konkretnego, lecz przy tym był od wszystkiego co było mniej lub bardziej legalne - od kradzieży, poprzez pośredniczenie, a kończąc na szukaniu zaginionych w ciemnych uliczkach kotów. Kiedy sykle przestawały się go trzymać to i tak nie chadzał z pustym żołądkiem. Wiedział w jakim barze znaleźć mógł barmankę lub kucharkę mającą do niego słabość, a on umiał to wykorzystać.


Zamieszkał na Nokturnie, lecz trudno powiedzieć czy to dlatego, że dostrzegł w nim po latach coś ujmującego, czy impulsem była śmiesznie niska cena. Jako wolny duch nieraz gościł pomimo tego pod cudzymi dachami - magicznymi i mugolskimi. Zaszczepiona przez dziadka ciekawość do mugolskiej technologii sprawiała, że utrzymywał kontakt czarodziejami tego pochodzenia. Traktował to raczej jak rodzaj hobby sprawiającego satysfakcję bo o ile z magią był przeważnie na bakier to miał głowę i rękę do ujarzmiania i rozpracowywania tych niemagicznych. Do samych mugoli miał jednak neutralny stosunek, tak jak zresztą i do czarodziei. Zawsze interesował się tylko najbliższym jemu towarzystwem nie czując powołania walki o przekonania czy wyższe idee. Swobodnie przenikał między jednym i drugim. Za kilka sykli był wstanie wczuć się w rolę przewodnika. Gdyby kazano mu wybrać w jakim świecie miałby żyć bez wątpienia wybrałby magiczny.


Patronus: Dzik. Matt lubi siedzieć wśród swoich i nie przykłada znaczącej uwagi do reszty. Tak jak dziki potrafi być agresywny i nieprzewidywalny wobec obcych oraz zaborczy i troskliwy wobec bliskich. Symbolizuje siłę i odwagę - Matthew choć odzwierciedla te cechy w sposób dosłowny i bezrefleksyjny to mimo wszystko nie można mu ich odmówić.
Patronusa przywołuje wspomnieniem młodzieńczych wakacji.  


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 10 Brak
Uroki: 5 Brak
Czarna magia: 3 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 30 +3 (różdżka), czarna perła (+3 do sprawności)
Zwinność: 20 bransoletka z włosów syreny (+3 do zwinności)
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
Zręczne ręceII10
KokieteriaII10
ZastraszanieI2
KłamstwoI2
SkradanieI2
SpostrzegawczośćI2
ONMSI2
AstronomiaI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
MugoloznastwoII10
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Rozpoznawalność I0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
MajsterkowanieI½
AktywnośćWartośćWydane punkty
Latanie na miotle II7
Walka wręczII7
Taniec współczesnyI½
PływanieI½
ŻeglugaI½
Wspinaczka I½
GenetykaWartośćWydane punkty
Wilkołak-25
Reszta: 10,5


[bylobrzydkobedzieladnie]


I'll survive
somehow i always do




Ostatnio zmieniony przez Matthew Bott dnia 28.08.16 15:07, w całości zmieniany 57 razy
Matthew Bott
Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 10
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 3
ZWINNOŚĆ : 20/45
SPRAWNOŚĆ : 30/55
Genetyka : Wilkołak

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott

Powrót do góry Go down

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Likantropia (od kwietnia 56')
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: Garrett Weasley
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Matthew Bott Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down



KOMPONENTY 2 odłamki spadającej gwiazdy,Włosie akromantuli

[22.10.18] Ingrediencje (wrzesień/październik)
[19.08.20] Ingrediencje (kwiecień/czerwiec)
[17.08.20] Kryształ (lipiec/wrzesień)

BIEGŁOŚCI[26.12.16] Wsiąkiewka +1 PB do reszty
[14.01.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[09.06.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[15.06.17] Zakup: +2PB
[30.07.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[23.09.17] Rozwój: I poziom Majsterkowanie, 1PB Lykanotropia
[02.11.17] Wsiąkiewka +2 PB do reszty
[02.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)
[12.11.17] Rozwój Postaci: +5PB do reszty
[14.02.18] Rozwój Postaci: -14 PB (genetyka)
[16.07.18] Wsiąkiewka (majoczerwiec II): +2 PB do reszty
[05.09.18] Wsiąkiewka (lipiec/sierpień) +2 PB do reszty
[14.10.18] Rozwój postaci: -4 PB do genetyki), -2 PB zakup ONMS
[09.03.19] Wsiąkiewka (wrzesień/październik) +2 PB do reszty
[31.07.19] Wsiąkiewka (listopad/grudzień) +2 PB do reszty
[25.02.20] Wsiąkiewka (sty-mar): +0,5 PB
[04.08.20] Wsiąkiewka (kwiecień-czerwiec): +1 PB
[26.01.21] Wsiąkiewka (lipiec-wrzesień): + 0,5 PB

HISTORIA ROZWOJU[28.08.16] Karta postaci -855 pkt
[28.08.16] Czara Ognia +10 pkt
[06.11.16] Mecz Quidditcha - Trybuny +5
[26.12.16] Wsiąkiewka - styczeń/luty: +30 pkt, +1 pkt biegłości
[14.01.17] Wsiąkiewka (marzec): +90 PD, +2 pkt biegłości
[26.03.17] Za zasłoną cienia - udział w evencie; +120 PD
[10.04.17] Organizacja wydarzenia; +60 PD
[14.04.17] Wykonywanie zawodu (kwiecień), +50 PD
[15.04.17] Zaklęcia ochronne (Cave Inimicum, Muffliato), ghul, nóż, oko ślepego, talia kart: -300 PD
[15.04.17] Zdobycie osiągnięć (Do wyboru, do koloru; Księżniczka na wieży), +60 PD
[02.06.17] +5 punktów do statystyk
[09.06.17] Wsiąkiewka (kwiecień), +90 PD, +2 PB
[15.06.17] 2PB: -100PD
[16.06.17] Aktualizacja postaci: +5 opcm, +2Z, -320pd
[17.07.17] Zakupy (piersiówka "Bezdna"), -10 PD
[30.07.17] Wsiąkiewka (kwiecień), +90 PD, +2 PB
[23.09.17] Zdobycie osiągnięcia; Weteran +100PD;
[01.10.17] Zdobycie osiągnięcia: Ślepy Los; +30PD;
[02.11.17] Wsiąkiewka (maj), +90 PD, +2 PB
[12.11.17] Rozwój Postaci: +5PB; - 250PD;
[26.11.17] Klub pojedynków (maj), +20 PD
[28.11.17] Rozwój Postaci: +3 Zaklęć; -240PD
[20.01.18] Zwrot (talia kart), +25 PD
[11.02.18] Nagroda dla drużyny przegranej w wydarzeniu "Śnieżki w dusznej atmosferze": propeller żądlibąkowy;
[28.02.18] Konkurs na parszywki, +1 PD
[26.05.18] Zdobyto podczas Festiwalu Lata: odłamki spadającej gwiazdy (2 kawałki)
[06.06.18] Zakup różdżki dla Lily, -20 PD
[16.07.18] Wsiąkiewka (majoczerwiec II): +90 PD, +2 PB
[27.07.18] Udział w wydarzeniu Odbudowa Białej Wywerny: +5 PD
[21.08.18] Zakupy na jarmarku: bransoletka z włosów syreny (+3 do zwinności) i czarna perła (+3 do sprawności); -200PD
[23.08.18] Płaszcz kameleona - przekazany od Matthew Botta dla Justine Tonks
[05.09.18] Wsiąkiewka (lipiec/sierpieć) +90 PD
[06.09.18] Zdobycie osiągnięcia: Weteran (II), +100 PD
[06.10.18] Zdobycie osiągnięcia: Na głowie kwietny ma wianek, +30 PD
[19.10.18] Zakupy (białe kryształy), -50 PD
[19.10.18] Wykonywanie zawodu (lipiec/sierpień), +50 PD
[26.10.18] Zdobycie osiągnięcia: Mały pędzibimber, +30PD
[28.10.18] Rozwój postaci: 5 punktów statystyk do zwinności, -400 PD
[09.03.19] Wsiąkiewka (wrzesień/październik) +90 PD, +2 PB
[09.03.19] Udział w wydarzeniu Nie wszystko złoto co się świeci +100 PD
[28.03.19] Wykonywanie zawodu (wrzesień/październik): +50 PD
[28.03.19] Rozwój postaci: +2 sprawność, +2 zwinność, -320 PD
[28.04.19] Zdobycie osiągnięcia (Po szczeblach kariery), +60 PD
[20.05.19] [G] Zakupy: zaczarowana torba, brzękadło
[31.07.19] Wsiąkiewka (listopad/grudzień) +90 PD, +2 PB
[24.08.19] Osiągnięcia: Weteran III, Maratończyk, +200 PD
[26.08.19] Rozwój postaci: karta zmiany, -200 PD
[09.09.19] [G] Zakupy: diable ziele (10 sztuk), -10 PM
[22.09.19] Znalezienie kota
[25.02.20] Wsiąkiewka (sty-mar): +30 PD
[30.07.20] Otrzymano: Latający motor (BMW R 51/2), para lusterek dwukierunkowych, królik, królicza łapka, aparat fotograficzny, czosnkowy amulet, talia kart, latający samochód, propeller żądlibąkowy, srebrny łańcuch, wabik na wilkołaki, wygaszacz, płaszcz kameleona, zastraszający amulet, peleryna niewidka, magiczny kompas, zaczarowana torba
[04.08.20] Wsiąkiewka (kwiecień-czerwiec): +60 PD
[27.08.20] Przekazano: oko ślepego
[26.01.21] Wsiąkiewka (lipiec-wrzesień): +30 PD
[14.03.21] Karta zmiany
Mistrz gry
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Matthew Bott Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Powrót do góry Go down

Matthew Bott

Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach