Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Sala numer jeden
AutorWiadomość
Sala numer jeden [odnośnik]31.03.15 0:00
First topic message reminder :

Sala numer jeden

Wszyscy wiemy, jak ma się rzeczywistość w Mungu i że nie jest ona lepsza od tej poza jego murami. Niedawna wojna zrobiła swoje - znaczna większość pomieszczeń potrzebuje remontu dosłownie na gwałt. Pociemniała biała farba na sufitach, którą bardziej określić można jako szaro-żółtą lub zwyczajnie szarą, w zależności od oświetlenia, parapety pomalowane paskudną olejną farbą, wszelkiego rodzaju rysy, obdrapania, ślady po stuknięciach... Chybotliwe łóżka, pod których nogi częstokroć podstawiane są drewniane klocki lub kawałki gazet, by jakoś je ustabilizować, z lekka nieszczelne okna, na które niby rzucane są wszelkiego rodzaju zaklęcia, lecz raczej z dosyć marnym skutkiem... Długo by wymieniać wszelkie mankamenty.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala numer jeden - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Sala numer jeden [odnośnik]21.11.16 16:52
Cece uśmiechała się lekko do siebie, gdy słuchała tej opowieści. Chociaż starała się skupić na pracy, mimowolnie spoglądała co chwila to na mówiącą, a to znów na porzucających swoje trzy grosze pacjentów. Było coś takiego w tej dziewczynie, co pozwalało jej z łatwością zjednywać sobie ludzi. Nie inaczej było z samą Cece. Polubiwszy ją po krótszej chwili, nawet sama się zaśmiała, wyobrażając sobie całą tę sytuację, a co jak co, ale akurat wyobraźnię miała niezwykle dobrze wykształconą.
- I wybrałaś się tam sama? Jesteś naprawdę szalona. - oceniła, wiedząc, że ona sama nigdy w życiu nie zdecydowałaby się na wejście na statek w samotności. Chyba, że byłby przy niej jej brat, wtedy wszystko stałoby się zdecydowanie łatwiejsze. Nie dość, że potrafił lepiej pływać, to i Cece doskonale wiedziała, że nie pozwoliłby się jej utopić. Nie wiedziała co by zrobiła, gdyby w istocie nie miała innego wyjścia jak wypłynięcie na pełne morze. Wolała dbać o to, aby nigdy nie postawić się w podobnej sytuacji. - Dobrze, że nie musieli amputować Ci palców razem z barierką. - zauważyła teoretycznie poważnie, chociaż na jej wargach błąkał się nieznaczny uśmiech. - To wszystko - zwróciła się do aktualnie łatanego pacjenta, zakręcając buteleczkę z roztworem i powoli układając wszystko na wózku. Pacjent, którego „obsługiwała” Tonks był ostatnim w kolejce, a że aktualnie okazał się niezwykle rozbawiony opowieścią, Sykes nikogo nie pospieszała. Obserwowała jak radzi sobie koleżanka. - Odpowiedzialna praca - stwierdziła wreszcie, gdy wstała, odprowadzając ponownie wózeczek pod ścianę i zdejmując z niego wszystko, co należało odnieść do biurka (włącznie z zestawem herbacianym). Zdezynfekowała zaklęciem narzędzia, obserwując przez moment jak jasna piana pojawia się i znika ze szczypiec. - można wręcz powiedzieć, że ratownicy z pogotowia są naszymi bohaterami. - uśmiechnęła się ciepło, bo w istocie tak właśnie uważała. Jeden błąd mógł pozbawić nie tylko pracy, ale także i życia. Cece wiedziała, że sama nie nadawałaby się na takie stanowisko i podziwiała ludzi, którzy byli w stanie żyć w takim ciągłym pośpiechu i ogromnym stresie. - Dziękuję za pomoc, Tonks. - zwróciła się jeszcze do niej, gdy poklepała ją delikatnie po ramieniu. - Lepiej pójdę już poszukać następnych pacjentów. - wymówiła się, chociaż obie wiedziały, że raczej zamknie się w dyżurce i rozwali się na kanapie pielęgniarek, gdzie spędzi najbliższy kwadrans. - Panowie, proszę posiedzieć jeszcze pięć minut, a potem zgłosić się do rejestracji. - po tych słowach opuściła salę, a zamknąwszy za sobą drzwi, przyspieszyła kroku. Żeby tylko nie dopadł jej teraz ordynator…

|zt


DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART
Cece Sykes
Zawód : uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes https://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca https://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste https://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t3741-skrytka-bankowa-nr-913#68534 https://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
Re: Sala numer jeden [odnośnik]15.12.16 15:36
| 30 marca, popołudnie

Do sali przetransportowany został Cassian Morisson. Mężczyzna był przytomny, choć majaczył, miał wzrokowe omamy. Towarzyszyły temu sporadyczne drgawki, wysoka gorączka oraz trudności z oddychaniem. Przedramiona poszkodowanego pokryte były licznymi, bardzo głębokimi, źle odkażonymi ugryzieniami. Układ szczęk nie przypominał ani ludzkich, ani zwierzęcych. Oprócz tego na całym ciele występowały liczne otarcia oraz zranienia. Pacjent niekiedy tracił świadomość - można było stwierdzić jego niedawny kontakt z nieznaną, być może nawet czarną magią, zbyt potężną, by dało się ją jednoznacznie określić. Stan pacjenta wymaga natychmiastowego ustabilizowania.
Zaleca się kontakt z przedstawicielem Biura Aurorów oraz wypisanie pacjenta o poranku następnego dnia.

Mistrz gry nie kontynuuje rozgrywki w tym temacie - wszystko leży w gestii uzdrowiciela.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala numer jeden - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala numer jeden [odnośnik]17.12.16 22:48
Wyjątkowo ciężkie dyżury jej nie oszczędzały. Cece miała wrażenie, jakby przez ostatnie dni istniała gdzieś obok, zupełnie poza swoim ciałem, bez kontaktu z rzeczywistością. Żyła jedynie kawą i zimnymi, chwytanymi w biegu posiłkami, a chociaż była zmęczona jak jeszcze nigdy w życiu, nie mogła (nie potrafiła?) się zatrzymać. Wpadła do sali niemalże natychmiast, gdy tylko usłyszała co się stało, chociaż tak na dobrą sprawę to nie wyciągnęła ze swego informatora zbyt wielu konkretów. Tylko, że jej wystarczyło jedynie to, iż na jej oddziale leżał Cassian. Mógł być sobie nieokrzesanym gburem, ale dopóki był żywy, Cece zamierzała walczyć o jego zdrowie ze wszelkich, chociaż w tej chwili niezmiennie nadwyrężonych, sił. Wciąż nie wyrzuciła z pamięci tego, kto tłukł jej do głowy medyczne mądrości. Mężczyzna ten nigdy nie zapominał o upomnieniu, a młodej, docierającej się uzdrowicielce mogły one wyjść zdecydowanie bardziej „na zdrowie” niż wszelkie pochwały. Chociaż, może to i dobrze się złożyło, że jej pacjent okazał się nie do końca obecny w pomieszczeniu. Nie mógł w ten sposób komentować jej posunięć, co na pewno zrobiłby, gdyby tylko dostrzegł rozległe zasinienia pod jej oczami - symbol chronicznego niewyspania. Może nawet ośmieliłby się zakwestionować jej obecne kompetencje… cóż, niech tylko spróbuje, gdy odzyska pełnie świadomości. Bojowy nastrój Sykes dobrze nastroił ją do zmagań z przypadłością Morissona. Przywitała uzdrowiciela zaklęciem zbijającym gorączkę. Nie potrzebowała diagnostycznego, skoro podniesioną temperaturę ciała było widać już na pierwszy rzut oka. Kiedy zadbała o usprawnienie jego oddychania i zaobserwowała niemalże natychmiastowe podniesienie saturacji, mogła zainteresować się pozostałymi objawami. Marszczyła brwi, kiedy oglądała ślady na jego ciele, ale nie one niepokoiły ją najbardziej, a właśnie te utraty świadomości. Postanowiła zawiadomić Biuro Aurorów natychmiast, kiedy stan Cassiana się unormuje. Sądziła, że to gorączka sprawia, iż mężczyzna dostrzega rzeczy wyimaginowane oraz sporadycznie mdleje. Teraz przyglądała mu się badawczo, próbując poradzić sobie z jego objawami kilkoma prostymi czarami. Czy była odpowiednią osobą na właściwym miejscu? Przetarła rękawem kitla zmęczoną twarz. Odszukała jeden z przydatnych na tym oddziale eliksirów wzmacniających, spodziewając się, że za chwilę jej pacjent odzyska świadomość, a następnie machinalnie i dość sprawnie zaczęła kolejno oczyszczać oraz zaleczać każdy ślad po zębach jaki tylko udało jej się odnaleźć.
Dalej, Morisson, wróć do mnie.


DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART
Cece Sykes
Zawód : uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes https://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca https://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste https://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t3741-skrytka-bankowa-nr-913#68534 https://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
Re: Sala numer jeden [odnośnik]28.12.16 15:02
Cassian trwał gdzieś na pograniczu jawy ze snem. Nie wiedział co dokładnie się z nim wydarzyło. Nie pamiętał nic od momentu otwarcia tajemniczych drzwi w skrytce Grindelwalda. Wszystko zatarło mu się od momentu pociągniecia za klamkę. Chyba coś tam widział, w środku, coś chwytało go za rękę, ale ogarnęła go wtedy ciemność, krzyk żony, być może już wtedy wymysł jego wyobraźni. Tak jak teraz. Widział to, co chciał widzieć. Patrzyła na niego ona, swoimi łanimi oczami. Ciepło jej spojrzenia go rozczulało, otulało do snu, dlatego co chwila przymykał powieki i oddawał się w jej ramiona – mdlał po prostu. Na krótkie momenty, zaraz znów przebijał się do rzeczywistości, bardzo brutalnej, w której wszystko go rwało. Nie widział już żadnych twarzy, nie czuł żadnego ukojenia. Tylko ból, straszliwy, cholerny ból, po stracie bliskich, ból tak silny, ze czuł go fizycznie. W zdartych plecach i każdej innej części ciała, poranionych ramionach, zapadniętej piersi. Dopiero póżniej dotarlo do niego, że przynajmniej ten ból, w przeciwieństwie do wszystkich innych wizji, nie był wyimaginowany. Przełknął boleśnie ślinę, półprzytomnie patrząc na młodą uzdrowicielkę, której nigdy nie ufał, a której teraz musiał poświęcić swoje zdrowie.
Syk… — oddech ugrzązł mu w gardle. Chciał jej podpowiedzieć co powinna zrobić. Miał jej powiedzieć, ale sam nie wiedział co. Majaczył. Przez te majaki przebijały się jaie uzdrowicielskie zagadnienie, kwestie, które poruszał instynktownie o swoim stanie. Przewijały się też prośby do żony, żeby go nie zostawiała. Wszystko się ze sobą mieszało. Gorączka wcale nie chciała ustąpić, wywoływana cały czas przez dziwne ugryzienia, najpewniej spowodowane czarną magią
Inni… ktoś… w szpitalu ktoś jest? Dzisiaj ktoś przybył prócz mnie?
Gdzieś podświadomość kazała mu pytać o takie rzeczy, pomiędzy wieloma innymi, bezsensownie wypowiedzianymi zdaniami. Nawet nie miał pewności, czy Cece zrozumie, że gdzieś w tym całym chaosie wypowiedzianych na głos myśli znajdowało się jakieś istotne pytanie.


I don't want to understand this horror
There's a weight in your eyes

I can't admit

Everybody ends up here in bottles



Cassian Morisson
Zawód : UZDROWICIEL ODDZ. URAZÓW POZAKLĘCIOWYCH
Wiek : 33 LATA
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
I will not budge for no man’s pleasure, I
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2183-cassian-t-morisson#33199 https://www.morsmordre.net/t2797-whisky#45280 https://www.morsmordre.net/t2247-witaj-w-piekle#34028 https://www.morsmordre.net/f225-blackhorse-lane-13-5 https://www.morsmordre.net/t3257-skrytka-bankowa-nr-618#55081 https://www.morsmordre.net/t2795-cassian-tobias-morisson#45256
Re: Sala numer jeden [odnośnik]29.12.16 10:43
Nigdy wcześniej nie widziała czegoś podobnego. Dotknęła czoła Cassiana, sprawdzając temperaturę jego ciała i natychmiast cofnęła rękę. Nadal było rozpalone. Ściągnęła brwi, nagle znów niepewna siebie, tak jak jeszcze parę lat temu na kursie medycznym. Kiedy zaklęcie nie skutkowało, musiała rozszerzyć zakres działania i zrozumieć, dlaczego tak się działo, ale to nigdy nie było takie proste.
- Ingelacidus - szepnęła, układając na czole pacjenta kawałek wilgotnego materiału. Póki co, będzie musiało mu to wystarczyć. Sięgała właśnie po maść z wodnej gwiazdy, chcąc wspomóc nią swoje czary, kiedy dosłyszała coś na kształt słowa. Zamarła z pudełkiem w dłoniach, ale jedynie na dwie długie sekundy. Zaraz znowu przysunęła się do Morissona, ale nie rozumiała jego pytania w odpowiedni sposób. - Tak - odparła po prostu. - Do szpitala codziennie trafiają dziesiątki pacjentów. - czy pytał o kogoś konkretnego? Nie umiała mu w ten sposób pomóc. Miała swój oddział, a na nim aktualnie tylko tego jednego, aż tak poranionego pacjenta, który wymagał jej natychmiastowej interwencji. Reszta przekleństw trytona i innych temu podobnych w tym momencie nie była istotna. - Co się stało? - zapytała, chcąc skorzystać z tej chwili świadomości, do której się przebił, chociaż nie spodziewała się odpowiedzi. Cassian za moment pewnie znów uleci w głąb samego siebie. Uchyliła pudełko, nabierając na palce zielonkawej maści. Jedną dłonią wcierała ją w odkażone magicznie ślady zębów, a drugą kręciła kółka w powietrzu, różdżką przyspieszając działanie specyfiku. Rany goiły się lepiej, ale wciąż powoli. Jeżeli Morisson nie miał styczności z czarną magią, to ona miała zostać treserem trolli górskich. Ponowiła zaklęcie zbijające gorączkę. Spodziewała się, że znów efekt będzie mierny, ale pracowała nad tym. Następne w kolejności było zaklęcie diagnostyczne, które zamierzała podtrzymywać. Musiała nieustannie monitorować jego stan. Uniosła rękę mężczyzny prostym zaklęciem lewitującym, aby zająć się jej spodem. Została jeszcze druga oraz dziesiątki zadrapań oraz otarć. Ponownie sprawdziła temperaturę jego ciała, a potem było już tylko monotonne nacierania i czarowanie.


DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART
Cece Sykes
Zawód : uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes https://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca https://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste https://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t3741-skrytka-bankowa-nr-913#68534 https://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
Re: Sala numer jeden [odnośnik]02.01.17 0:12
Cassianowi trudno się teraz prowadziło dyskusje. Pierś opadała mu w nierównym oddechu, a wszystkie otarcia, ugryzienia i efekty czarnej magii trawiły jego ciało w takim stopniu, że miał wrażenie, że jego mózg się topi i zaraz ulegnie eksplozji. Był uzdrowicielem. Powinien wiedzieć co się z nim dzieje, ale nie miał pojęcia. Omamy, jakie przewijały mu się przed oczami zakłócały zdrowy rozsądek. Przez chwilę wydawało mu się, że dziwna kreatura, jaka zaatakowała go w kryjówce Grindelwalda, znajduje się właśnie przed nim. Mimo bólu, szarpnął się, korzystając z uprzejmości Cece, która zaklęciami stabilizującymi podniosła nieco jego kondycję. Zamiast jej jakoś za to podziękować, wymierzył w nią pięścią, chociaż w swoim obecnym stanie nie zdziwiłby się, gdyby nie trafił. Po prawdzie, miał chęć chwycić za różdżkę i załatwić to jak czarodziej, ale nie miał pojęcia gdzie ten kawałek badyla się podział. Przez chwilę, jego głowa podrzucała mu fałszywe obrazy. Jakby znajdował się w tej ciemnej grocie, a nie w szpitalnym łóżku mając przed sobą dobrą duszę, która przecież chciała mu tylko pomóc.
Kurwa! Won! — warknął w kierunku kreatury (Cece).


I don't want to understand this horror
There's a weight in your eyes

I can't admit

Everybody ends up here in bottles



Cassian Morisson
Zawód : UZDROWICIEL ODDZ. URAZÓW POZAKLĘCIOWYCH
Wiek : 33 LATA
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Wdowiec
I will not budge for no man’s pleasure, I
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t2183-cassian-t-morisson#33199 https://www.morsmordre.net/t2797-whisky#45280 https://www.morsmordre.net/t2247-witaj-w-piekle#34028 https://www.morsmordre.net/f225-blackhorse-lane-13-5 https://www.morsmordre.net/t3257-skrytka-bankowa-nr-618#55081 https://www.morsmordre.net/t2795-cassian-tobias-morisson#45256
Re: Sala numer jeden [odnośnik]02.01.17 0:12
The member 'Cassian Morisson' has done the following action : rzut kością


'k100' : 99
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala numer jeden - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala numer jeden [odnośnik]03.01.17 17:03
Cassian miał chyba zbyt duże doświadczenie w pijackich burdach, aby teraz chociaż marzyć o spudłowaniu. Cece zupełnie nie spodziewała się agresji z jej strony. Był taki jaki był, starała się to zaakceptować, ale w żadnym razie nie spodziewała się, że kiedykolwiek będzie w stanie podnieść na nią rękę. Nie był sobą, wiedziała o tym dobrze, a jednak dała się zaskoczyć. Miała dłonie zbyt zajęte, a refleks pojedynkowy u niej niemalże nie istniał. Zdążyła tylko wypuścić z dłoni pudełko z maścią, a następnie spadł na nią cios. Nie broniła się nawet. Ręka mężczyzny wbiła się twardo w jej twarz. Szczęśliwie ominęła nos oraz większość ważnych kości. Za to jej usta wydały z siebie ciche westchnienie zaskoczenia, kiedy pięść wylądowała na jej łuku brwiowym. Głowa odleciała jej do tyłu i byłaby się przewróciła, gdyby nie godziny baletowych ćwiczeń. Co prawda, żaden instruktor jeszcze nie postanowił ukarać jej za niepowodzenia podobnym ciosem, ale za to świetnie nauczono jej utrzymywania równowagi. Zatoczyła się jak pijana, wspierając się o łóżko Cassiana. W uszach eksplodował jej jego wściekły krzyk i to właśnie on sprawił, że jej oczy wypełniły się łzami. Wystraszyła się go. Dodatkowo przeraziła ją krew - jej krew - skapująca na podłogę, tworząca na niej powoli niewielką, gorącą kałużę. Zacisnęła palce nad okiem, jakby chcąc powstrzymać jej upływ w jakimś dziwnym odruchu, ale nie miało to większego sensu, zrozumiała to dopiero po chwili. - Episkey - szepnęła chrapliwie, celując w swoją własną głowę, czego nie robiła od czasu intensywnych ćwiczeń baletowych i towarzyszącym ich drobnych kontuzji. Otarła krew spływającą jej do oka, zaburzającą jej widzenie, starając się ignorować pulsujące, jednostajne łomotanie pod czaszką. Nawet nie wiedziała czy ma być na niego po prostu zła czy nie, ale nie wahała się ani chwili przed kolejnym czarem. Upewniła się tylko najpierw, że Cassian przez sekundę będzie łaskaw się nie poruszać. - Incarcerous - tylko czy pójdzie ono po jej myśli? Miała teraz taki mętlik w głowie…

[bylobrzydkobedzieladnie]


DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART


Ostatnio zmieniony przez Cece Sykes dnia 17.02.17 22:48, w całości zmieniany 1 raz
Cece Sykes
Zawód : uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes https://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca https://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste https://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t3741-skrytka-bankowa-nr-913#68534 https://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
Re: Sala numer jeden [odnośnik]03.01.17 17:03
The member 'Cece Sykes' has done the following action : rzut kością


'k100' : 15, 80
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala numer jeden - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala numer jeden [odnośnik]26.01.17 12:28
Był to zwykły dzień w szpitalu, nikt nie spodziewał się, że właśnie teraz trafi do niego dość problematyczny pacjent. Znaczy się, na samym początku był to po prostu jeden z wielu, którzy trafiali na co dzień na ten lub inny oddział. Co z tego, że miał na sobie dość sporo ran od bliżej nieokreślonego czegoś. W ogóle gdzie ci ludzie się pakowali, że przybywali tutaj w takim stanie? Nosz normalnie nie mogą usiedzieć spokojnie na tyłku? Nie nie, oczywiście taka była ludzka natura. Pchać się w nieznane lub przeceniać swoje umiejętności, no tak, jasne, że było jeszcze milion innych możliwości. Nie było nawet dnia w którym mogła sobie spokojnie posiedzieć, bez zastanawiania się co tak naprawdę przydarzyło się pacjentowi, lecz to nie jest najgorsze. To właśnie personel szpitala musiał głowić się nad tym jak im pomóc. Rzec można, taki wybrali sobie zawód, jednak wypalenie może trafić się każdemu. Tak właśnie było w jej przypadku, Rita jednak wciąż pracowała w swoim zawodzie i właśnie w tej chwili szykowała rzeczy potrzebne do uleczenia niejakiego Morissona. Gdy już to zrobiła ruszyła do jego pokoju, gdzie miała na nią czekać panna Sykes, zapukała, po czym weszła do środka. Na początku nie zauważyła co się właściwie wyczynia, tak więc ot tak położyła tace na stoliku nieopodal łóżka pacjenta i uzdrowicielki.
- Proszę, oto eliksir i maść o które panna prosiła - powiedziała, po chwili wyczuwając napiętą atmosferę. Potem spojrzała najpierw na pacjenta, a potem na pannę Sykes i już mniej więcej wszystko było wiadomo - Agresywny pacjent, niedobrze, panna pozwoli, że opatrzę tą ranę - sekundę później wypowiedziała zaklęcie opatrujące - To powinno wystarczyć, potrzeba czegoś jeszcze? - zapytała licząc na możliwość szybkiej ewakuacji, jednak coś czuła, że właśnie wpakowała się w niezłe bagienko.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Sala numer jeden - Page 3 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala numer jeden [odnośnik]28.01.17 17:27
Krew zaczynała zalewać jej oczy. Rozbity łuk brwiowy zawsze był dość niewygodnym zranieniem. Stosunkowo nieszkodliwy, ale jakże efektowny. Cece spodziewała się, że wieczorem przetestuje te nowe maści na stłuczenia. Tyle dobrego było z tej idiotycznej decyzji Cassiana o uderzeniu jej w twarz. Już wolałaby podarować je Matthewowi, jemu na pewno by się przydały, skoro wiecznie żył na krawędzi. Usłyszała szczęknięcie zamka w drzwiach i drgnęła lekko, ale zamiast starać się jakoś poprawić swoją sytuację, trwała w bezruchu. Jej zaklęcie się nie powiodło, co zupełnie jej nie zaskoczyło. Była zdenerwowana, a dłonie jej drżały. Mało brakowało, aby łzy w jej oczach postanowiły spłynąć po policzkach i spocząć na biało - czerwonym, od koloryzującej go posoki, kitlu. Wyglądała żałośnie, a Rita musiała to widzieć, a mimo wszystko potrafiła zachować spokój. Sykes w duchu westchnęła, podziwiając ją za tą twardość i spojrzała na nią z wdzięcznością, kiedy opatrzyła jej głowę. - Dziękuję - odpowiedziała miękko na jej słowa, ale dopiero po cichym chrząknięciu. Zerknęła na związanego Cassiana, a następnie na pielęgniarkę. - Przydasz mi się, słonko. Podejdź tutaj. - zaprosiła ją gestem, aby zbliżyła się do łóżka, po czym wskazała ślady na ciele Morissona. - Dasz sobie z tym radę? Smarujesz i czarujesz, mogę Ci pokazać. - zaoferowała, ale wiedziała, że zanim to nastąpi, będzie musiała doprowadzić siebie samą do stanu używalności. Wyglądała jak ofiara ulicznej napaści. Kto to słyszał, aby bić uzdrowicieli na ich własnym oddziale! - Przejmij go, ja musze się przebrać. - wrobiła Ritę, po czym wymknęła się z sali, aby migiem wymienić swoje ubranie na świeże. Oczyściła też twarz z krzepnącej posoki, jaka za kilka chwil miała utworzyć na jej twarzy przerażającą skamielinę, aby następnie zaaplikować sobie też coś przeciwbólowego. To łupanie pod czaszką było nie do zniesienia i zupełnie nie pozwalało jej się skupić. To tylko kilka minut, na pewno sobie poradzi.

[bylobrzydkobedzieladnie]


DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART


Ostatnio zmieniony przez Cece Sykes dnia 17.02.17 22:50, w całości zmieniany 2 razy
Cece Sykes
Zawód : uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes https://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca https://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste https://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t3741-skrytka-bankowa-nr-913#68534 https://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
Re: Sala numer jeden [odnośnik]31.01.17 19:52
Pracując tak długo w szpitalu człowiek w końcu przyzwyczajał się do pewnych widoków. Tak więc zupełnie niewzruszona patrzyła na pobitą uzdrowicielkę, choć w głębi serca było jej trochę szkoda panny Sykes. Oho, czyżby właśnie miękła? Nie może być, to się na pewno nie dzieje. Przecież przyszła tu po prostu wykonać swoją robotę, a nie rozczulać się nad innymi - no nie patrz tak na mnie - pomyślała, kiedy ich spojrzenia na chwilę się spotkały. Skinęła głową na jej podziękowanie, ach ci młodzi, minie parę lat, a zachowanie uzdrowicielki zapewne znacznie się zmieni. Choć z drugiej strony, czy ona sama miała jakiś powód, aby zachowywać się tak źle w stosunku do młodszej koleżanki? No nic, postara się przynajmniej nie okazywać niechęci do tego co właśnie będzie wykonywała, a wiedziała już, że będzie musiała zostać tu na dłużej. Nie potrafiła ukryć zdziwienia słysząc, że ktoś nazywa ją słonkiem, bliżej jej było do chmury burzowej, śnieżnej ciapagi, czegokolwiek, tylko nie słońca. Przyczłapała z powrotem do łóżka (bo licząc na to, że będzie mogła sobie pójść była już prawie przy drzwiach), po drodze przewracając oczyma, oczywiście tak, aby nikt inny nie wiedział, że to zrobiła.
- Oczywiście, że sobie poradzę, robiłam już to jak jeszcze byłaś dzieckiem - odpowiedziała jakże typowym tekstem starszego stażem pracownika - No już, idź doprowadzić siebie do porządku - pogoniła ją, jednak milszym tonem niż można było się spodziewać po jej nastawieniu. Wyglądało to prawie tak, jakby się o nią martwiła, oczywiście PRAWIE. Przejęła te wszystkie smarowidła i zaczęła robić swoje, dodatkowo jak poleciła koleżanka rzucając odpowiednie zaklęcia, czy cokolwiek. W każdym razie wiedziała co robi. Z niecierpliwością oczekiwała powrotu panny Sykes póki co nie rozmyślając nad niczym innym, a to wyczyn, bo przecież mogła rozprawiać nad swoją beznadziejną sytuacją.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Sala numer jeden - Page 3 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Sala numer jeden [odnośnik]31.01.17 22:03
Ach, cudowna Rita. Cece nie mogła się nadziwić jej dobroci, kiedy tak spacerowała po szpitalnym korytarzu, odbywając na nowo całą tę drogę od dyżurki do sali, w której leżał Cassian. Będzie musiała jutro przynieść jej jakiś smakołyk, podstępem wyproszony u Edwarda. Och tak, na przerwie natychmiast napisze do niego list, aby mógł jej przygotować listę zakupów. Nawet zabawnie byłoby, gdyby pozwolił jej sobie pomóc! Odwieczne wojny rodzeństwa w kuchni od zawsze były intrygującą odskocznią od codzienności. Znając jej zdolności, cudeńko Edena pewnie okazałoby się niejadalne. Byłoby szkoda, więc pewnie jeszcze to przemyśli. Wkroczywszy znowu do sali, przywdziała na twarz maskę profesjonalizmu. Przyjrzała się temu co zmalowała w tym czasie Rita i pokiwała z uznaniem głową.
- Spadłaś mi z nieba! - westchnęła z prawdziwą ulgą, przyłączając się do namaszczania i czarowania. - Dziękuję - to jedno słowo wypowiedziała z zaskakującą miękkością w głosie, jaką mógł wyjaśniać uśmiech wykwitający na jej twarzy. - Byłabyś tak miła, aby z nim pomóc? Kiedy skończymy, mogłybyśmy urwać się na kilka minut na kawę i ciastko. Mój brat piecze cudowne kruche ciasteczka z czekoladowym nadzieniem. - rozmarzyła się na moment i rozproszona prawie strąciła słoiczek z maścią niezdarnym ruchem dłoni. Opamiętała się jednak dość szybko, wszak mimo wszystko Morisson wciąż był problematycznym pacjentem. Ponownie spróbowała zbić jego gorączkę, miała nadzieję, ze już po raz ostatni. Chciała jak najszybciej powiadomić biuro aurorów o tym zdarzeniu. Może przy okazji aresztują go za napaść na uzdrowiciela? Wolałaby, aby jednak nie doszło do takiej sytuacji, zawsze mogła powiedzieć, że uderzyła się w domu. Musnęła dłonią czoło mężczyzny i przez chwilę upewniała się w swoim wrażeniu. Zdawało jej się, że było lepiej, ale ludzki dotyk nigdy nie był wyjątkowo miarodajny. W ruch poszedł odpowiedni czar diagnostyczny i wkrótce wiedziała już wszystko. Odnotowała w karcie pacjenta konieczność podania mu za parę godzin kilku eliksirów, nie tylko wzmacniających, ale również tych, które miały pomóc mu w uzupełnieniu wody i elektrolitów w wyczerpanym walką z czarną magią organizmie. Zbyt wysoka temperatura nie zagrażała już jego zdrowiu, oddech zdawał się wracać do normalności. Odetchnęła głęboko, to był koniec na dziś.

|zt


DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART
Cece Sykes
Zawód : uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes https://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca https://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste https://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t3741-skrytka-bankowa-nr-913#68534 https://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
Re: Sala numer jeden [odnośnik]19.02.17 22:24
26 kwietnia
Godziny spędzane na oddziale urazów magizoologicznych nie zawsze potrafiły się nie dłużyć. Praca uzdrowiciela była jednym z tych zawodów, który z zasady powinien dostarczać ciągłych wrażeń. Kiedy zjawiałeś się na którymkolwiek z dyżurów, nigdy nie mogłeś być w stu procentach pewien co ci się trafi. Czarodziej nieumiejętnie opiekujący się jadowitymi ropuchami czy być może znowu zjawi się opiekun smoków, któremu zdarzył się drobny wypadek w rezerwacie? Wyroki losu bywały doprawdy nieprzewidywalne, gdyż mogło okazać się również, że przez cały dzień na magizoologii będą panowały prawdziwe pustki. Nie byłoby w tym nic dziwnego, wszak czarodzieje nie zawsze byli tak lekkomyślni, aby wpędzać się w tarapaty i zdarzało im się spędzać spokojne weekendy z dala od bahanek, widłowęży czy niuchaczy, mogących pozrywać im boleśnie złote kolczyki, otrzymane w prezencie od teściowej, z uszu. Wówczas należało spodziewać się niespodzianek i oczekiwać na towarzystwo, co potrafiło ciągnąć się w nieskończoność. Wszak jak długo można było przekładać papiery z miejsca na miejsce? Od sprzątania, szpital św. Munga posiadał specjalną ekipę, więc nawet i tym nie mógłby się zająć znudzony niczym prawdziwy mors mops uzdrowiciel. Nawet warzenie eliksirów było domeną alchemików i nie każdy wykwalifikowany medyk pchał się do ich pracowni, aby przeszkadzać im w codziennej pracy. Większość z nich traktowała ich raczej jak dodatek do szpitala, zupełnie tak jak te wszystkie urocze recepcjonistki, odnotowujące pojawienie się nowych pacjentów czy zapisujące ich na wymianę opatrunków, co samo w sobie było dość grubiańskim podejściem. Sama Celeste Sykes, niejednokrotnie udowadniała już, że jest w stanie podjąć się nie tylko uzdrawiania swoich, pokąsanych i zadrapanych pacjentów, nierzadko przyjmując do siebie także innych, jeżeli inny oddział akurat cierpiał na brak wolnych miejsc. Tak samo naturalnym dlań było poszukiwanie nowych medycznych wrażeń, kształtowanie wyobraźni i odkrywanie ciekawych sposobów na leczenie popularnych urazów. Nigdy nie była utalentowanym eliksirowarem, za czasów szkolnych niejednokrotnie udało jej się to udowodnić, ale obserwacja od zawsze była jej pasją. Dzisiejszego dnia, całe popołudnie spędziła w pracowni szpitalnego alchemika, zajmując się siekaniem korzonków, liczeniem oczu traszek składowanych w sterylnych pojemnikach czy podawaniem odpowiednich ziół lub pudełeczek z ingrediencjami. Umówiła się z ordynatorem, że zostanie wezwana na swój oddział dopiero wówczas, gdy pojawią się potrzebujący, aby w tym czasie mogła spożytkować swój czas w pożyteczny sposób. Alchemik nie był specjalnie zadowolony z jej nikłej wiedzy, ale jednocześnie wykazywał się ogromną szczodrością w dzieleniu się własną. Zadręczał Cece, na jej własne życzenie, dziesiątkami opowieści o właściwościach przeróżnych roślin oraz składników pozyskiwanych od zwierząt w celu leczenia magicznych chorób i urazów, a ona chłonęła jego słowa z prawdziwie godnym eliksirowara  zapałem. Mężczyzna nie pozwalał jej na dodawanie przygotowanych przez nią składników do kotła, co przyjęła z aprobatą. Nie chciałaby zniszczyć ich wspólnej pracy i zaszkodzić pacjentowi, w duchu więc pochwalała jego wrodzoną czy może wykształconą latami doświadczenia ostrożność i po prostu przyglądała się jego ruchom, parze zbijającej się w kolorowe obłoczki, unoszącej się znad kociołka i szalonym przemianom, gdy urocza żółć bladła, aby stać się delikatnym różem, naznaczonym prawdziwie królewskim, perłowym poblaskiem. Atmosfera w pracowni była wręcz magiczna, hipnotyzująca. Wonne opary skręcały zazwyczaj proste włosy Cece w zabawne spirale, a jej oczy zaczynały zasnuwać się lekką mgłą. Jak nic byłaby się nimi zatruła, gdyby drzwi nagle nie zostały rozchylone. Atmosfera skupienia nagle prysła niczym bańka mydlana, a spłoszona uzdrowicielka niemalże pozbawiła się palca, gdy w wyniku trzasku drzwi, omsknęła jej się ręka, w której dzierżyła ostry nóż. Zamiast w zioła, trafiła we własne dłonie i teraz musiała szybko opatrzeć głębokie skaleczenie prostym zaklęciem uzdrawiającym. Okazało się, że posłano po nią, gdyż zjawił się wreszcie potrzebujący jej pomocy mężczyzna. W drzwiach ukazała się znajoma jej już Rita, dziewczyna, która pomogła jej podczas uzdrawiania Cassiana Morissona w zeszłym miesiącu. Cece obdarzyła ją pogodnym uśmiechem, zobowiązując się do natychmiastowego przyjścia do sali numer jeden, gdy tylko po sobie posprząta. Nie trwało to długo. Zebrawszy do kupy wszystkie rośliny i zamknąwszy pojemniki, poustawiała je na właściwych miejscach, aby następnie pożegnać się z alchemikiem. Potem już tylko prostym czarem doprowadziła swój kitel, jak i włosy do porządku, nim wkroczyła do krainy białych ścian. Uchyliła drzwi do sali i wkroczywszy do niej, natychmiast zabrała się za rozpoznanie swojego dzisiejszego szczęśliwca. Nie było ono specjalnie skomplikowane, co zresztą można było już stwierdzić na pierwszy rzut oka. Hodowcy koni mieli już to do siebie, że co jakiś czas spotykała ich niemiła niespodzianka ze strony ich podopiecznych. Wystarczył jeden niewłaściwy ruch czy nawet niezwiązany z nimi samymi głośny odgłos, aby koń spłoszył się i narobił szkód. Nie inaczej było tym razem. Wsunąwszy na dłonie ochronne rękawiczki, Cece zapoznała się na szybko z kartą podstarzałego pomocnika w stadninie Carrowów, stwierdzając, że historię urazów miał równie długą, jak ona za czasów szkolnych treningów baletowych. Nie napawało jej to optymizmem, ale postanowiła sama się przekonać w jak złym stanie jest jego noga, gdyż to o nią tutaj się rozchodziło. Wielokrotnie urażana już podczas pewnych incydentów, tym razem została przygnieciona przez końskie kopyto, gdy mężczyzna spadł ze zwierzęcia. Sykes poprosiła pacjenta, aby ułożył się wygodnie na łóżku, w czym postanowiła mu pomóc. Podprowadziła go do niego, a gdy już wylądował na bielutkich prześcieradłach, przysunęła sobie stołek. Trzask rozdzieranego materiału był jedynym odgłosem przerywającym tę pełną skupienia ciszę. Dobrawszy się do rannej kończyny, Cece od razu dostrzegła o co było tyle hałasu. Westchnęła, nie mogąc się nadziwić jak można było mieć aż tyle podobnych blizn i dalej nie nauczyć się na własnych błędach. Ślady końskich kopyt poznaczyły skórę mężczyzny nie jeden raz, a najświeższy z nich, sinofioletowy, zniekształcił kończynę w doprawdy makabryczny sposób. Złamanie otwarte wyglądało naprawdę poważnie. Dziewczyna przygryzła dolną wargę, prosto z mostu informując pacjenta, że rehabilitacja tak uszkodzonej nogi może być niezwykle bolesna, ale on zdawał się być zbyt beztroski, aby przejąć się tym na poważnie. Poprosił ją o pomoc, tłumacząc, że za jakiś czas ma zawody jeździeckie, z których nie może zrezygnować. Cece jedynie popatrzyła na niego ze smutkiem, poddając jego uczestnictwo w wątpliwość, ale nie prawiła mu zbyt wielu kazań. Zdawał się nieco zaniepokoić, kiedy wreszcie zaaplikowała mu naprawdę silne znieczulenie, prześwietliła zaklęciem ranną nogę i znalazła wiele odłamków kości, rozpryśniętych po całej łydce. Pogodziwszy się w duchu ze żmudną pracą, raz po raz zaczęła usuwać je za pomocą cieniutkiego narzędzia, zaklęciem wciąż obserwując czy czasem nie naruszy jego nerwów tą ingerencją. Pozbywszy się wszelkich kawałków, złączyła jego strzaskaną kość w jedną całość, a następnie zasklepiła ranę eliksirem, aby na końcu posmarować jego skórę maścią upiększającą. Ostrzegła pacjenta, że to może nie wystarczyć. Zaleciła mu spożywanie eliksirów regenerujących i poinformowała, iż odpoczynek w domu przez co najmniej kilka dni może być niezwykle wskazany, aby kontuzja się nie odnowiła. Nie sądziła, aby przystał na jej słowa z entuzjazmem, ale pogodził się z nimi w milczeniu. Uśmiechnęła się więc do niego pocieszająco, informując, że jeżeli tylko o to zadba, wcale nie będzie musiał rezygnować z gonitwy na końskim grzbiecie. Dopiero te słowa ostatecznie go pocieszyły i zmobilizowały. Kilka minut później czarodziej opuścił już jej gabinet z receptą na odpowiednie medykamenty, a Sykes mogła zająć się posprzątaniem śladów krwi, uzupełnieniem kartoteki medycznej oraz zasłaniem łóżka świeżą matą przed przybyciem następnego pacjenta. Nie zdążyła nawet porządnie umyć rąk, nim poinformowano ją o kolejnym rannym. Nieszczęścia, jak wiadomo, chodzą parami. Cóż jej pozostało poza uśmiechem i zaproszeniem nieszczęśnika do siebie?

|zt


DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART
Cece Sykes
Zawód : uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes https://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca https://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste https://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t3741-skrytka-bankowa-nr-913#68534 https://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
Re: Sala numer jeden [odnośnik]04.03.17 16:05
Spetryfikowane ciało Edgara wylądowało na twardej posadzce znajomych rewirów magicznego miejsca, obok, z niemałym bólem, wylądowała Mia, a krok od nich Tristan i Deirdre. W korytarzu jakaś uzdrowicielka wypuściła z rąk miskę z ingrediencjami i w panice uciekła.
Ból w nodze Mii rwał okrutnie, krwawienie wewnętrzne postępowało, noga coraz bardziej puchła; pot wstąpił na skronie, gorączka dawała już o sobie znać w postaci drżenia mięśni. Ciało Edgara poszarzało już do pasa, petryfikacja jednak nie zatrzymywała się i pięła się coraz bardziej ku górze, mężczyzna nie miał kontaktu ze światem. Od jego stopy odkruszyły się trzy najmniejsze palce, a rysa, która powstała po odkruszeniu, pięła się coraz wyżej, ku kostce, ostrzegając o nieubłaganym odłupaniu się kamiennej stopy od reszty posągu lorda Burke’a. Palców nie dało się już uratować.
Tristan i Deirdre byli cali i zdrowi oraz… trzymali w dłoniach cztery egzemplarze Baśni Barda Beedle’a. W każdej z nich była imienna dedykacja dla Lorda Tristana Rosiera, Lorda Edgara Burke’a, Panny Deirdre Tsaigart i Panny Mii Mulciber, a między stronicami każde z was mogło znaleźć bazyliszkową łuskę.

„Za zasługi i poświęcony czas, za siłę i zdolność podejmowania decyzji w niesprzyjających ku temu warunkach. Za ratunek.

Z najwyższą wdzięcznością,

Bard Beedle”




| Wydarzenie dobiegło końca! Dla Mii i Edgara mniej szczęśliwie, Tristan i Deirdre mieli tego szczęścia nieco więcej. Każde z was może dopisać do swojego wyposażenia we wsiąkiewce bazyliszkową łuskę oraz piękne, nowe wydanie Baśni Barda Beedle'a.
Uzdrowiciele, którzy przybędą i Mia - macie czas na odpis 72h. Tristan i Deirdre są już wolni.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Sala numer jeden - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 3 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Sala numer jeden
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach