Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Salon
AutorWiadomość
Salon [odnośnik]04.09.16 16:44

Salon

Jest to duże, dobrze oświetlone pomieszczenie z charakterystycznym sufitem. Główną część Salonu stanowią dwie skórzane sofy oraz kominek. Za to naprzeciw niego stoi duże czarne pianino, którego muzyka, jeśli któryś z domowników odważy się za nim zasiąść umila czas gościom.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Salon 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Salon [odnośnik]21.10.16 19:28
Razem z młodą kobietą weszły do salonu gdzie wskazała Cece na jedną z kanap, sama siadając naprzeciwko niej. Zaraz później niczym na zawołanie zjawił się również lokaj, który położył przed nimi na tacy herbatę i poczęstunek. Zawsze gotowi na przyjście gości, na pewno bardziej od gospodarzy. Podziękowała mu i pozwoliła odejść. Mieszka tu już tyle lat, ale wciąż nie jest do końca przyzwyczajona do usługiwania sobie przez ludzi. W jej domu rodzinnym w Durham ceniąc swoją prywatność całej jej rodzinie służyły i służą nadal skrzaty. Jak widać jaki ród taki obyczaj.
-Jesteś magizoologiem, prawda? Ojciec bardzo sobie ciebie chwali.-Najwięcej jej rozmów toczonych z Panem Sykes krążyło wokół tematyki ich dzieci. Co jak co, o swoich małych i trochę większych pociechach mogli rozmawiać godzinami. Chwyciła filiżankę herbaty upijając z niej łyk napoju i wygodniej siadając na sofie.
-Mogę zapytać dlaczego akurat ta specjalizacja?-Gdyby miała pracować jako uzdrowiciel, a cóż nie ukrywając prawie do tego doszło zapewne teraz leczyłaby choroby genetyczne, bądź urazy pozaklęciowe. Wydawało jej się to ciekawsze, choć niewątpliwie w specjalizacji Cece musiały jej się zdarzać dość często ciekawe przypadki. Czasem myślała o tym jak jej życie potoczyłoby się gdyby jednak zdecydowała się na zostanie medykiem, ale nigdy, nawet gdyby nadarzyła jej się taka okazja nie zmieniłaby swojej decyzji sprzed lat. Praca koronera nie była łatwa, zresztą jak każda inna, ale nie nadawała się ona do pracy przy... żywych pacjentach. Poza tym wykonywany przez nią aktualnie zawód przynosił jej mnóstwo satysfakcji, a chyba to jest najważniejsze? Oczywiście, że jako utrzymanka Yaxleyów mogła równie dobrze zrezygnować z wykonywania jakiegokolwiek zawodu i tak jak jej znajome szlachcianki skupić się na byciu panią domu. Nie wyobrażała sobie jednak tego. Zawsze starała się być jak najbardziej niezależna, zresztą jest zbyt ambitna na takie sielankowe życie i choć nie jest łatwo, szczególnie gdy wisi nad nią widmo samotnego wychowywania syna to jakoś szczególnie nie ma powodów do narzekania.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Salon 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Salon [odnośnik]16.11.16 1:19
Cece tym bardziej nie była do tego nawykła. Jej matka może i korzystała z pomocy służby, ale sama młoda Sykes nigdy nie kłopotała się zatrudnianiem jej w swoim domu. Zresztą, czy to miałoby jakiś sens? Większość dnia i tak spędzała poza domem, najczęściej w pracy. Nie miała na tyle dużo wolnego czasu, aby po sobie nabrudzić, a jedzenie śniadań podawanych do łóżka może byłoby miłe, gdyby nie nawykła do samodzielności. Pewnie bardzo wyróżniała się na tle dziesiątek młodych dziewcząt, które marzyły o życiu w luksusach, ale nie dbała o to. Dla niej liczyły się tylko jej własne priorytety, ustalone w zgodzie ze samą sobą. Miała sprawne obie dłonie? Była zdolna sama się obsłużyć. Rachunek był dla niej nadzwyczaj prosty. Mimo to, nie kwestionowała pobytu lokaja w posiadłości Yaxleyów. Zdarzało jej się bywać na salonach, więc doskonale wiedziała, że wśród arystokracji, nie było w tym absolutnie nic dziwnego, co tylko potwierdzała sama Phillys.
- Nie do końca - sprostowała, wyrwana z zamyślenia. Wzięła w dłonie filiżankę z herbatą, wpatrując się przez moment w klarowny napar. - w większej mierze jestem uzdrowicielem. Moja specjalizacja łączy się z prawdziwą magizoologią jedynie w kilku aspektach. Znam się na istotach magicznych w takim stopniu, aby móc rozpoznać ślady zębów i podać odpowiednie antidotum. Rozpoznaje ślady po kolcach czy oparzeliny, choroby odzwierzęce… kiedy jeszcze byłam w Hogwarcie, już snułam plany na przyszłość. Wtedy już wiedziałam, że będę leczyć, a zwierzęta przyszły mi dość… naturalnie. - chciała przybliżyć jej swój wybór, chociaż to co mówiła wcale nie rozjaśniało jednoznacznie ewentualnych wątpliwości. Spróbowała z innej strony. - Może to zabrzmi banalnie, ale podczas stażu, jaki odbywa każdy przyszły uzdrowiciel, sama jeszcze nie wiedziałam na co się zdecyduję. Miałam styczność z każdym oddziałem. Powykręcane palce czy nagłe utraty przytomności po utracie ważnego organu nie były dla mnie. Nieprzytomni pacjenci, pokiereszowani i krwawiący lub wciąż wymiotujący po zatruciach niewprawnie przyrządzonym eliksirem również. Magipsychiatria czy zakażenia w ogóle nie wydały mi się pociągające. Urazy magizoologiczne były tym, co mnie zainteresowało, nie wiem jak inaczej to tłumaczyć. - zanim się zorientowała, naprawdę się rozkręciła. Zorientowawszy się jak wiele powiedziała, ponownie wróciła spojrzeniem, którym obdarzyła Rowan podczas swojej wypowiedzi, do filiżanki. Upiła łyk czy dwa gorącego napoju, czując na przyjemnie ogrzewa jej wnętrze. - To trudne pytanie. - westchnęła jeszcze. - A czy ty posiadasz na nie jednoznaczną odpowiedź? Dlaczego właśnie koroner? Nie chciałabyś leczyć tych, dla których jeszcze nie jest zbyt późno?


DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART
Cece Sykes
Zawód : uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes https://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca https://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste https://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t3741-skrytka-bankowa-nr-913#68534 https://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
Re: Salon [odnośnik]19.11.16 16:25
Z zaciekawieniem słuchała słów kobiety. Wybranie specjalizacji nie było łatwym zadaniem. Należy rozważyć wszystkie za i przeciw. Co nas bardziej ciekawi? W czym jesteśmy lepsi? Przy pomocy, której z nich będziemy mogli bardziej pomóc innym?-To prawda.-Uśmiechnęła się do niej. Łatwe pytania były nudne.
-Oh, faktycznie jednoznacznej nie. Na pewno chciałam utrzeć nosa kilku osobą. Może dziecinnie to brzmi, ale jestem dość ambitną osobą, która nigdy nie lubiła gdy podcinało się jej skrzydła.- A jej matka potrafi robić to znakomicie.-Dlatego też uznałam to za dobrą okazję. Kto to widział, aby szlachcianka pracowała jako koroner? Gdy skończyłam naukę do końca nie wiedziałam co chce robić to wszystko naprostowało się gdy wyjechałam do Francji. Mój brat przyjaźnił się  z uzdrowicielem, którego miałam okazję tam poznać, a później odbyć u niego staż. Wiadomo, że jak każdy stażysta miałam kontakt z wieloma dziedzinami. Zresztą tak samo jak ty. Ale jedne, szczególne zajęcia przyciągnęły moją uwagę. Te z anatomii odbywające się w prosektorium. To kolejna rzecz, która brzmi dziwacznie, ale najwidoczniej samo moje panieńskie nazwisko - Burke do tego zobowiązuję.-Zaśmiała się, krótko na to trafnie stwierdzenie. Nie było jej również łatwo znaleźć później zatrudnienie. Początkowo nie chcieli przyjąć jej nigdzie ze względu na niezbyt chlubną przeszłość jej rodziny. A dokładnie mówiąc chodziło o jednego z jej przodków, który niegdyś zabijał ludzi, których ciała sprzedawał czarodziejskim szpitalom aby przyszli uzdrowiciele mieli na czym ćwiczyć. To niezbyt dobrze wyglądało z połączeniem do tego pracy koronera.-Nie jestem do końca empatyczną osobą. Zresztą większość pacjentów w Mungu trafia tam z własnej głupoty, której ja nie potrafiłabym przemilczeć. Ze zmarłymi sprawa wygląda inaczej. Dla nich nie muszę być miła.-Nic nie poradzi... geny to jednak geny. A jej ród nie jest zbyt towarzyski.-Nasza praca przynosi mnóstwo satysfakcji. Tobie gdy uda ci się kogoś wyleczyć, mi z kolei gdy przyczynie się do rozwiązania zagadki czyjejś śmierci. Jako potencjalna bliska tych zmarłych chciałabym wiedzieć jak do tego doszło? Co się stało? Kto zawinił? Będąc ofiarą nie chciałabym ot tak przepaść w niepamięć. A jako koroner chcę po prostu pomóc.-Nie zawsze się oczywiście udawało. Niektóre przypadki już zawsze będą tymi nierozwiązanymi. Niektórzy zmarli już zawsze będą bezimienni.
-Najwidoczniej o pracy można rozmawiać godzinami.-A przynajmniej jeśli się ją lubiło. Nie zawsze jest łatwo, nie zawsze jest przyjemnie, ale i tak codziennie chętnie idzie do Ministerstwa, bądź do Munga, a nawet w teren aby ostatecznie wrócić zadowolona do domu.
-Twój ojciec nie zachęcał cię do pójścia jego śladem?-Chwyciła filiżankę już lekko przestygniętej herbaty upijając łyk napoju.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Salon 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Salon [odnośnik]21.11.16 19:41
Słuchała uważnie, jednocześnie korzystając z możliwości na zwilżenie gardła. Na zewnątrz nie panował może ogromny mróz, ale podczas tej pieszej wycieczki z kartonem, Cece i tak zdążyła nieco zmarznąć. Ciepło panujące w rezydencji mile ją otulało, a przy okazji dziewczyna korzystała nieco na tej relaksującej, dość luźnej rozmowie o aspektach zawodowych. Nie spodziewała się, że szlachcianka, w dodatku znajoma jej ojca otworzy się aż tak przed dopiero co poznaną osobą. Z reguły podczas takich spotkań wymieniano się jedynie niewiele znaczącymi uprzejmościami. Sykes bynajmniej nie narzekała na taki stan rzeczy.
- Rozumiem - stwierdziła, bo w istocie tak było. Rowan klarownie przybliżyła jej motywy własnych decyzji i Cece nieco się zawstydziła. Sama nie potrafiła aż tak sensownie wyjaśnić metod swojego postępowania, ale też i nie było w tym większej filozofii. Gdyby mogła jeszcze raz podjąć tę decyzję, pewnie w ogóle nie zastanawiałaby się nad tym i ponownie wylądowała na swoim oddziale. - Brzmi to o wiele ciekawiej od „niech zgadnę co go ugryzło” - przyznała, uśmiechając się z rozbawieniem. Właśnie tego typu problemy napotykała z reguły w swojej pracy i już teraz, kiedy przecież nie minęło aż tak wiele czasu, czuła już, że poddaje się codziennej rutynie. Koroner pewnie także ją odczuwał, ale czy tak wyraźnie jak uzdrowiciel?
- Nie dopada Cię może rutyna? - zapytała wprost zanim zdała sobie sprawę z tego, że wypowiada te słowa na głos, ale nie wycofała się z nich. Ukryła się jedynie za filiżanką herbaty, kiedy to pociągnęła z niej kolejny łyk, najpewniej jedynie po to, aby na moment zamknąć sobie usta, aby nie wydobyło się z nich znowu coś niekontrolowanego. Westchnęła, odstawiając herbatę na spodek. Czy ojciec nie chciał, aby poszła w jego ślady? Dobre pytanie.
- Może poniekąd na to liczył - przyznała, zastanawiając się nad tym. - widział, że interesuje mnie medycyna, ale nigdy niczego mi nie narzucał. Wiedział, że pewnie ciężko byłoby mi przyjąć podobny do niego styl życia. Tato naprawdę rzadko bywa w domu, a ja bardzo lubię przed zaśnięciem sięgnąć po pędzel i farby. - zwierzyła się rudowłosej lady. W oczach Cece zamajaczyła odrobina tęsknoty. Nic nie mogła poradzić na to, że nieobecność jej taty z reguły budziła w niej jedynie smutek, a nie dumę z jego osiągnięć zawodowych. Każde dziecko chce mieć rodzica. - Ostatecznie chyba i tak wpadłam po same uszy. Mam więcej nadprogramowych dyżurów niż wolnych weekendów. - zaśmiała się, zauważając iż właśnie tak to wyglądało. Harald zaraził ją pracoholizmem czy od zawsze taka była? Teraz to już nawet trudno na to pytanie odpowiedzieć.


DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART
Cece Sykes
Zawód : uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes https://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca https://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste https://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t3741-skrytka-bankowa-nr-913#68534 https://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
Re: Salon [odnośnik]01.12.16 16:54
Jakby nie patrzeć to też było ciekawe wyzwanie i wierzyła, że praca Cece nie ograniczała się tylko do dociekania jakie ugryzienie znajduje się na ciele pacjenta. Widząc ponownie zmieszanie na twarzy kobiety, która zadała według zapewne siebie samej niestosowne pytanie jedynie się lekko uśmiechnęła. Była osobą, która została przeszkolona w zasadach etykiet jak mało kto, w końcu jej matka nosiła nazwisko Crouch, a to zobowiązywało. Z kolei jednak była osobą, która bardzo ceniła sobie tego typu luźne pogawędki, bez gryzienia się cały czas w język, bądź rozmowy wyłącznie o pogodzie. Dlaczego miałaby się ograniczać na własne życzenie?
-Rutyna dopada chyba po jakimś czasie każdego. Tak jak w moim przypadku po prawie dziesięciu latach w zawodzie. Ale też niekoniecznie... wiadomo praca papierkowa to niezmienna katorga, powtarzająca się w kółko, ale sprawy jakie prowadzi koroner to nie są zwykłe zgony. Nigdy nie ma dwóch takich samych przypadków, więc nie możemy z twoim ojcem narzekać na nudę.-Oh.. nie mogli, szczególnie teraz. Od śmierci Albusa Dumbledora liczba dziwnych zgonów, czy po prostu morderstw cały czas wzrasta. Ktokolwiek rządzi aktualnie tym bajzlem może mydlić oczy ludziom, ale statystyki nigdy nie kłamią.
Słysząc ton głosu kobiety pomyślała o Tobiasie. Może on też będzie miał w przyszłości pewnego rodzaju żal do niej, że częściej nie ma jej w domu? Wyrzuciła jednak szybko tą myśl z głowy.-Malujesz?-Zapytała z zaciekawieniem. Może nie interesowała się jakoś niesamowicie sztuką, ale szczerze podziwiała osoby w tym kierunku uzdolnione.
-Najwidoczniej wszystkie osoby, które posiadają zawód związany z medycyną skazanie są na pracoholizm.-Stwierdziła niby żartem, ale też i oświadczając swoje zdanie. Z nią było podobnie. tak naprawdę w pracy bywała częściej niż w domu, wiedziała również, że tym samym nie postępuje dobrze patrząc na to przez pryzmat Tobiasa. Powinna poświęcać mu więcej uwagi, ale tak naprawdę praca jest jej  wytchnieniem i jedynym miejscem gdzie ma wolną rękę, dlatego też nie trudno było się dziwić kobiecie.-Ale to wcale nie musi znaczyć, że tego nie chcemy.-Zbliżyła ponownie do ust filiżankę dopijając herbatę, a następnie odłożyła ją z powrotem na tace. Ironia losu, że to właśnie my skazujemy się jak ostatni masochiści na pracoholizm. Człowiek to rzeczywiście dziwna istota...


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Salon 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Salon [odnośnik]09.12.16 22:21
- Racja - stwierdziła prosto, gdyż odpowiedź na jej pytanie w istocie nie mogła chyba okazać się banalniejsza. Sykes mimo wszystko uśmiechnęła się lekko, co mogło wydawać się odrobinę karykaturalne, skoro Rowan dopiero co mówiła o trupach. - Och tak - przytaknęła natychmiast, gdy rozmowa wtoczyła się na znajome tory i mimo, że o malarstwie potrafiła rozprawiać godzinami, tym razem powściągnąwszy samą siebie, jedynie przywołała w myślach wspomnienie swojej mamy, godzinami wystającej przed sztalugą. - Moja mama jest wspaniałą artystką, ale zawsze śmieje się, że obchodzenia się z pędzlem czy instrumentami da się szybko nauczyć i słynny talent Fawleyów niekiedy bywa przeceniany. Nie jestem pewna czy nie dogryza w ten sposób mojemu świętej pamięci dziadkowi, ale po tylu latach od złożenia go w grobie to już chyba nie ma większego znaczenia. - rozgadała się ponownie, w pewnym momencie w dziwny sposób odbiegając od tematu. Udzielił jej się poprzednio omawiany temat? - Okropna z niej kłamczucha - zdradziła lady Yaxley. - ja nigdy nie malowałam tak pięknie jak mama. Chociaż ona maluje głównie kwiaty. Czy może być coś piękniejszego od polany usłanej tysiącami stokrotek? - zdaje się, że zapomniała powiedzieć czym ona się zajmuje, ale to nie szkodzi. Być może uda im się wrócić do tego tematu przy następnej okazji. - Och - westchnęła nagle, zrywając się na równe nogi, kiedy uświadomiła sobie z czym tak naprawdę wiąże się dla niej w tej chwili słowo „pracoholizm”. - Przepraszam najmocniej, wyleciało mi z głowy coś ważnego. - odniosła wrażenie, że te słowa brzmią jak wymówka, ale nie zdawała sobie sprawy z tego, iż mimika twarzy działała na jej korzyść. W istocie zmartwiła się upływającymi minutami i teraz kierowała się już w stronę holu, gdzie zostawiła płaszcz. - Dziękuję za herbatę i pogawędkę, Rowan. - uśmiechnęła się do rudowłosej, gdy otulała się kilkoma ciepłymi warstwami ubrań. - W razie, gdybyś jeszcze czegoś potrzebowała, wyślij sowę do mnie lub do taty. - po tych słowach obrzuciła ostatnim spojrzeniem posiadłość, po czym prędzej wyszła. Nie kłamała, naprawdę umknęło jej coś niezwykle istotnego, a najlepszym tego świadectwem była znikająca w powietrzu peleryna, gdy z cichym trzaskiem deportowała się z bagien.

|zt


DANCE, ballerina, DANCE AND DO YOUR PIROUETTE
IN RHYTHM WITH YOUR ACHIN' HEART
DANCE, ballerina, DANCE YOU MUSTN'T ONCE FORGET
A DANCER HAS TO DANCE THE PART
Cece Sykes
Zawód : uzdrowicielka, oddz. urazów magizoologicznych
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
To możliwość spełnienia marzeń sprawia, że życie jest tak fascynujące.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3619-celeste-sykes https://www.morsmordre.net/t3727-a-to-franca https://www.morsmordre.net/t3728-tylko-nie-celeste https://www.morsmordre.net/f239-pokatna-6-6 https://www.morsmordre.net/t3741-skrytka-bankowa-nr-913#68534 https://www.morsmordre.net/t3732-cece-sykes
Re: Salon [odnośnik]10.12.16 15:24
Z rozbawieniem słuchała słów kobiety przed nią. Na malarstwie słabo się znała, ale jeśli miałaby mówić o grze na instrumentach to wyglądało to tak, że nie wszystkiego da się jednak nauczyć. Można oczywiście brać lekcję z gry, ale bez słuchu, czy bez po prostu drygu do tego nikt nie będzie dobrze grał. I jeśli się nie myli tak samo było również i z malowaniem.-Polana usłana tysiącem maków.-uśmiechnęła się lekko na swoje stwierdzenie. Maki były symbolem rodu Burke. Nieodzowną częścią jej życia. Mieszkając jeszcze w Durham w sezonie nie było dnia, w którym nie szlajała by się po właśnie polanach nimi usłanych. I faktycznie nie było piękniejszego widoku na świecie niż one w popołudniowym świetle. Zdziwiona obserwowała poczynania kobiety również wstając. Razem z kobietą skierowała się w kierunku holu rejestrując kątem oka, że ktoś już się pojawił aby zabrać tacę z wypitą przez nie herbatą.-Nie szkodzi, ja również dziękuję. -Odwzajemniła uśmiech. Faktycznie było miło porozmawiać z kimś spoza rodziny, tym bardziej, że przez chorobę nie miała do tego okazji.-Podziękuj proszę swojemu ojcu i przeproś go proszę za moją nieobecność.-Miała małe poczucie winy, że musiała zostawiać mężczyznę niemal samego z tym całym bałaganem na głowie. Cieszyła się jednak, że kobieta poświęciła trochę swojego czasu aby przynieść jej te dokumenty. Chociaż tak mogła go odciążyć. Cece nie musiała jej się tłumaczyć. Od razu zauważyła, że kobieta nie kłamie i rzeczywiście przypomniała sobie o czymś ważnym. Zresztą, jej samej zdarzało się coś takiego dość często. Miała jednak nadzieję, że kiedyś będą miały jeszcze okazję do rozmowy. Pożegnała się z kobietą i wzdychając przeniosła wzrok na pudło dokumentów.

|zt


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Salon 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Salon [odnośnik]09.01.17 17:24
Nie minęło wiele czasu kiedy całą czwórką znaleźli się w salonie. Craig musiał oprzeć się wielkiej pokusie by traktować Rowan jako główną gospodynię. Mimo wszystko liczyła się dla niego bardziej niż jej teściowa, co było w sumie dość zrozumiałe. Wprowadził ją, użyczając jej swojego ramienia a następnie pomógł usiąść.
Tak naprawdę nie ważne co by Yaxleyowie zrobili, Craig i tak nie byłby tym zadowolony. Nawet gdyby rodzina jego świętej pamięci szwagra traktowała Rowan z największym szacunkiem i ciepłem, gdyby całkowicie włączyli ją do swojej wspólnoty i zaakceptowali jako jedną ze swoich, a nie jedynie jako "matkę dziedzica rodu"... być może wtedy nawet byłoby gorzej. Być może czułby się wręcz zagrożony. Zazdrosny. Jego siostra w końcu należała mimo wszystko do Burke'ów. Tak zażyłe relacje z innym rodem sprawiłby pewnie, że uznałby iż został niejako zdradzony.
Ach, i tak źle i tak niedobrze.
- Tobias, nie biegaj proszę - zwrócił się do chrześniaka, który wpadł za nimi do salonu. Zajął miejsce obok siostry a potem odwrócił się do niej przyciszonym głosem: - Mam nadzieję, że nie kazałaś podać tych paskudnych ciasteczek, którymi ostatnio próbowałaś mnie nafaszerować?


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Salon [odnośnik]24.01.17 16:56
Rozumiała, że teściowie jak i Morgoth mogą być nie przychylni dzisiejszej obecności Craiga, ale jej rodzina nie kończyła się wyłącznie na Yaxleyach. Wciąż należała do rodu Burke, a nie było osoby wśród nich jej bliższej od Craiga. Jego obecność tu dziś choć może nie potrzebna podnosiło ją na duchu. Przypominała ona jej o tym kim naprawdę jest.
Nie czuła się jednak w żaden sposób pokrzywdzona. rzeczywiście rodzina jej męża raczej już nigdy nie stanie się jej rodziną, ale nie miała prawa narzekać. Dobrze ją tu taktowano, miała też dach nad głową i przede wszystkim mogła opiekować się synem... na razie.
Z zadowoleniem spojrzała na syna, który słysząc karcący głos wuja od razu się uspokoił i usiadł po jej drugiej stronie. Nawet teść się odnalazł i przywitał się z nowo przybyłym gościem, a następnie wskazał mu ręką miejsce bok siebie i żony. Na kanapie naprzeciwko pozostałej trójki. 
Słysząc słowa brata rzuciła mu karcące spojrzenie uderzając go lekko w bok. A myślała, że ma tylko jedno dziecko... W tym samym czasie również pojawił się jeden z lokajów kładąc przed nimi tacę z poczęstunkiem i dość szybko ulatniając się z pomieszczenia. Oczywiście na tacy znajdowały się również wspomniane przez Craiga ciastka. Cóż... arszeniku w sobie nie miały.
Zdawało jej się czy wyczuwała niezręczną atmosferę? Na pewno jej się tylko tak wydawało...
-Rowan mówiła Nam o Lei. Mam nadzieję, że jej stan zdrowia choć trochę się polepszył. -Inicjatywę dzięki Merlinowi postanowiła objąć teściowa co Rowan przyjęła z nieukrywaną ulgą.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight


Ostatnio zmieniony przez Rowan Yaxley dnia 30.01.17 19:29, w całości zmieniany 1 raz
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Salon 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Salon [odnośnik]30.01.17 19:26
Morgoth przejechał spojrzeniem po znajomych miejscach, jednak na tyle dyskretnie i zupełnie spokojnie, że zapewne dostrzec mógłby to jedynie jego stryj, którego aktualnie jeszcze nie było w ich towarzystwie. Z chęcią pomówiłby z nim o kilku sprawach, chociaż wiedział, że może to nastąpić dopiero pod koniec jego wizyty w Yaxley Manor. Sam miał do niego kilka pytań, a także do przekazania i przedyskutowania zahaczających o kwestie zleconych mu przez ojca uwag. Leon Vasilas wciąż był niezwykle zajęty, dlatego nie dziwne, że niekiedy pomagał mu w tym Morgoth. Możliwe jednak że częściej niż się spodziewał. Podążył spojrzeniem za synem Rowan, który energię odziedziczył po swoim ojcu. W ogóle nie przypominał większości zamkniętych w sobie, milczących Yaxley'ów. Słabo pamiętał kuzyna, chociaż mógł śmiało powiedzieć, że był dobrym człowiekiem. Może nieco za bardzo roztrzepanym, ale nigdy nie przyniósł wstydu rodzinie. Dbał o nią i to się liczyło. W końcu jednak dołączył do nich również stryj, który przywitał się bardzo skromnie jak zresztą i potomek jego brata. Nie potrzebowali słów, by wyrazić swój szacunek. Czasem starczyło im spojrzenie, zupełnie jakby każdy z nich opanował czytanie w myślach na wysokim poziomie. Gdy wskazano mu miejsce, Morgoth chwilowo odmówił, wiedząc, że nie tego chcieliby Yaxley'owie. Sam nie był przyzwyczajony do takiej bliskości, dlatego przesunął się w stronę osamotnionego fotela z wysokim oparciem i usiadł, gdy cała reszta domowników zrobiła to przed nim. Nie wiedział czy Rowan zdawała sobie sprawę, ale w ten sposób był to niezwykle wymowny gest - trójka Yaxley'ów przeciwko ich trójce. Nie zamierzał jednak popełniać błędu i pokazywać rozłamów przy obcych. Przez chwilę milczeli, gdy odezwała się ciotka.
- Tak - odparł krótko Morgoth. - Powinna stanąć na nogi w przyszłym tygodniu. List na pewno doda umili jej czas - dodał, by znowu zamilknąć. Nie przeszkadzała mu cisza. Przeniósł jednak wzrok na Tobiasa. - Czarowałeś już? - spytał, wyłapując spojrzenie chłopca. Wiedział, że tak. W ich rodzie u dzieci bardzo szybko ujawniały się zdolności. Pytanie było jednak takie - jak je kierunkowano?



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: Salon [odnośnik]27.02.17 8:36
Craigowi nie umknął fakt, jak wszyscy zostali rozsadzeni - lub jak usiedli z własnej woli. Powiódł jednak tylko spojrzeniem po zebranych i nie powiedział ani słowa. Miał nadzieję, że Rowan nie dojrzy tego drobnego, acz wymownego szczegółu. Czuła się w tej posiadłości wystarczająco osamotniona, nawet bez ostentacyjnego pokazywania jej, że nie należy w pełni do tej rodziny. Z drugiej strony, to bardzo mocno podkreślało, że Craig był po jej stronie. Bo oczywiście był, bez względu na wszystko.
Atmosfera była bardziej niż niezręczna, kiedy już wniesiono jedzenie (a wśród nich te przeklęte ciastka), chyba najłatwiejszym wyjściem było zajęcie się konsumpcją. Jednocześnie nie było to jednak grzeczne. Niech cię diabli porwą, Rowan. Rozmowa z samym Morgothem nie byłaby jeszcze może tak krępująca, ale kiedy naprzeciwko niego siedzieli jeszcze teściowie jego siostry... Gdyby chociaż była tu jakaś piękna, młoda niewiasta, którą mógłby zabawić rozmową...!
Kiedy Tobias otrzymał pytanie, nieco speszony cofnął rękę, którą sięgał po jedno z ciastek.
- No pewnie, że tak, wujku! Wystraszyłem przy tym guwernantkę! - pochwalił się głosem, w którym pobrzmiewała ukryta duma.
Craig spojrzał na niego z zainteresowaniem. Straszenie służby nie było czymś godnym pochwały, ale oczywiście potrafił zrozumieć zadowolenie z siebie chłopca. Po tamtym małym wybuchu w salonie, guwernantka musiała wziąć tydzień wolnego.
- Rowan opowiadała mi o tym. Ładnych szkód narobiłeś, młody człowieku. - odezwał się do chłopca, udając surowego, chociaż nie trzeba się było wysilać, by dostrzec, że tak naprawdę w kącikach jego ust kryje się rozbawienie.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Re: Salon [odnośnik]01.03.17 20:32
Musiałaby być ślepa by nie zauważyć tego drobnego podziału. Nazwisko Yaxley zawsze miała i będzie już mieć jedynie na papierze. Zależy jej na tej rodzinie. To ród jej męża, jej syna, a i po tym jak wyszła za mąż za Longinusa po części i jej. Wyniosła z Durham to, że największą wartością w jej życiu powinna być rodzina. Burke nią byli. Yaxleyowie nią byli. A ona bez względu na te podziały jest gotowa poświęcić wszystko dla nich obu. Nie zmienia to jednak faktu, że zawsze gdy zostanie postawiona przed wyborem. Takim jak na przykład teraz. Zawsze wybierze swój panieński ród. I nie tylko ona zdawała sobie z tego sprawę.
-To nie jest rzecz którą powinieneś się chwalić. - Skarciła syna posyłając m,u nieco surowsze spojrzenie. Tobias choćby nie wiadomo jak się starał i tak nie przewyższy w straszeniu guwernantek swoich rówieśniczych kuzynek.
Głos tym razem postanowił zabrać teść co bardziej ją zaskoczyło niż zadowoliło.
-Twój ojciec ma zapewne dość sporo obowiązków teraz na głowię od kiedy został Nestorem. -Wbił w Morgotha nieodgadnione spojrzenie i dopiero po dłuższej chwili dokończył swoje krótkie przemyślenia.
- Dobrze, że to właśnie on nim został. -Czyżby przez jej teścia przemawiała zazdrość? Nawet jeśli to i tak nie dało się tego w żaden sposób wykryć. Jego emocja, jak zresztą zawsze były nienagannie ukryte. A przynajmniej te, których nie chciał ujawniać.


Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Rowan Yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Salon 950bdbd896f0137f2643ae07dec0daf4
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Re: Salon [odnośnik]03.03.17 21:49
- Hm - mruknął jedynie na słowa stryja, przy czym przeniósł na niego spojrzenie. Był dobrym Yaxley'em. Jeśli ktokolwiek sugerowałby jakikolwiek rozłam między nim, a jego bratem powinien zastanowić się nad swoim zachowaniem. Może i słyszał pewną nutę w głosie starszego mężczyzny, ale nie chciał interpretować tego w sposób, w który robiła to Rowan. Nie wiedział jak to było u nich, u Burke'ów. Tutaj nie było miejsca na słabości czy wewnętrzne niesnaski. Żaden Yaxley nie powiedziałby ani nie pokazał komuś obcemu co myśli. Jeśli już stryj mógł jedynie wydawać się lekko zainteresowany tym, że jego młodszy brat został najmłodszym nestorem od wielu wielu lat. Była przecież grupa ludzi, która mogła spokojnie przejąć tę funkcję. Nie stało się to jednak. Jeśli ktoś wątpił w tę jedność, zapominał o czymś. O tym że senior został wybrany jednością głosów męskich członków rodziny. W tym również jego stryja. Morgoth wbił chwilowo spojrzenie w Rowan, wiedząc, że zauważyła tę wypowiedź. W tym świecie wszystko miało swoje drugie dno i trzeba było wielkiej rozwagi jak i uwagi, by się w nim odnaleźć. By przeżyć i nie popełnić żadnego błędu. Za dużo w Tobiasie było Burke'a niż Yaxley'a. Było to widać gołym okiem i nie miało upłynąć zbyt wiele czasu nim miało się to zmienić. Nie wiedział czy jego stryj tego nie dostrzegał czy zaślepiała go miłość do wnuka. Dziecko było dzieckiem, ale kształtowało go otoczenie. Brak ojca i zbyt usilne przywiązanie do matki nie było właściwe. Niedługo powinien nauczyć się innych, męskich rzeczy. Czy było mu to zapewniane? I jeśli tak to przez kogo? - Był tu Cyneric? - spytał w pewnym momencie, przenosząc uwagę na mieszkańców posiadłości.



They call him The Young Wolf. They say he can turn into a wolf himself when he wants. They say he can not be killed.

Morgoth Yaxley
Zawód : a gentleman is simply a patient wolf, buduję sobie balet trolli
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
Thus he came alone to Angband's gates, and he sounded his horn, and smote once more upon the brazen doors, and challenged Morgoth to come forth to single combat. And Morgoth came.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-the-young-wolf#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3525-skrytka-bankowa-nr-803#61584 https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#51390
Re: Salon [odnośnik]07.03.17 8:50
Craig przeniósł spojrzenie najpierw na Rowan, kiedy ta zabrała głos, a potem na Morgotha. Szczerze powiedziawszy, zmiany które zachodziły w rodzinie Yaxleyów, nawet na tak wysokich szczeblach, jego interesowały zdecydowanie mniej. Nie mógł się w tej kwestii nawet wypowiedzieć, nie widział chyba nigdy ojca Morgotha na oczy. Nie wiedział o jego stosunku do swojej siostry, chociaż gdyby był ich świadom, zdecydowanie nie siedziałby teraz tak spokojnie w tym salonie.
Przyglądał się też przez chwilę teściowi Rowan, jednak po kilku sekundach odwrócił wzrok, jakby stracił zainteresowanie. Mógłby zacząć snuć domysły i teorie spiskowe o niezadowoleniu seniora, który siedział z nimi przy stole, ale na dobrą sprawę po co. Wewnętrzne niesnaski innych rodzin, nawet jeśli tak mocno związanych z jego rodem, nie były jego sprawą. Czasem nie warto wtykać nosa w nie swoje sprawy. Rzadko, ale jednak.
Jeśli zaś szło o Tobiasa, pomimo braku ojca miał zapewnione najlepsze możliwe warunki do rozwoju, o tym Burke był zdecydowanie przekonany. Z dumą patrzył na siostrzeńca, na swojego chrześniaka, i widział jak wiele z jego rodu zostało w tym młodym człowieku, który przecież dopiero rozpoczynał swoją podróż przez życie. I Craig nie zdziwiłby się zbytnio, gdyby tuż obok lilii wodnej, Tobias równie blisko serca trzymał krwistoczerwone maki. W końcu męski wzorzec również miał przy swoim boku - zarówno w postaci jakże szanowanego dziadka, teścia Rowan, ale również w osobie Craiga. Chociaż w jego przypadku Burke był niemal pewien, że Yaxleyowie zgrzytali zębami na myśl, że ich dziedzic miałby się uczyć od niego.
Ale cóż zrobić, rodziny się nie wybiera.
Nie odezwał się więc tym razem w ogóle, szczególnie gdy padło pytanie o Cynerica. Nie znał odpowiedzi więc nie pchał się, by jej udzielać. Dziś, jak nigdy, zachowywał się niemalże jak stereotypowy Burke, taki, który słów używa tak rzadko, jak to się tylko da. Zupełnie jak nie on.


monster
When I look in the mirror
I know what I see
One with the demon, one with the beast
The animal in me
Craig Burke
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 34
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
If I die today, it won’t be so bad
I can escape all the nightmares I’ve had
All of my angry and all of my sad
Gone in the blink of an eye
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Salon
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach