Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Stoliki w pobliżu sceny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Stoliki w pobliżu sceny   Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 I_icon_minitime06.09.16 22:28

First topic message reminder :

Stoliki w pobliżu sceny

Ku brzegom angielskim już ruszać nam pora, i smak waszych ust, hiszpańskie dziewczyny, w noc ciemną i złą nam będzie się śnił... Zabłysną nam bielą skał zęby pod Dover i znów noc w kubryku wśród legend i bajd...

W obskurnym kącie tawerny ustawiono prowizoryczne podwyższenie, na którym dają występy portowe dziewki nie obawiające się towarzystwa upojonych rumem marynarzy i pracowników portu. Poza tym niewielkim elementem, ta część sali jest tak samo zaniedbana jak cała reszta. Niewielkie stoliki są odrapane i lepkie od warstwy brudu i rozlanego alkoholu, a gęsty dym papierosowy wraz z ciężkim zapachem męskiego potu jeszcze bardziej dławi w gardło niż w pobliżu drzwi. Pomimo to co wieczór właśnie te stoliki są najszybciej zajmowane przez mężczyzn żądnych uciech dla oka.
Możliwość gry w czarodziejskie oczko, darta, kościanego pokera


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Smoczy łowca w Peak District
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35*
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu sceny   Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 I_icon_minitime14.07.18 22:50

1 VII?

Było mi niedobrze. W każdy możliwy sposób. Nie przeszkadzało mi to jednak by chwycić oblepioną szklankę i duszkiem wysiorbać z niej resztkę alkoholu. Wypalającego resztki godności, duszy i galeonów. To ostatnie miało w tym momencie najmniejsze znaczenie. Zażądałem zatem by mi od razu dolano. W głowie mi się zakołatało tak, jakby ktoś mi tam wrzucił jakiegoś wściekniętego kuguchara. Zacisnąłem mocniej oczy przecierając skroń. Gdy mi się trochę polepszyło leniwie oplotłem ramionami wąską talię Rain.
- Popierdolone to wszystko, Rain... - wyrzęziłem przez przepite gardło z jakimś wewnętrznym umęczeniem po czym pozwoliłem sobie oprzeć ciążącą mi głowę o jej miękką pierś. Nadzwyczajny efekt uzdrawiający dokonanego okładu sprawił, że kołysanie które w tym momencie przeżywałem stało się znośne, a nawet przyjemne. Miarowo i silnie dudniące serce czarownicy działało uspokajająco – Gdy się dowiedziałem to wyszło, że była martwa już od tygodnia. Ponad. Czułem ulgę, że nie spłonęła, a ona w tym czasie gniła na jakimś odludziu. Nie powinno mnie to dziwić, prawda? Tacy jak my nie kończą inaczej – czyli szczury i gnidy wychowane na marginesie i na margines pomiędzy dokowymi lub nokturnowymi ruinami. Tym byliśmy. Póki żyła Mia wierzyłem, że istnieje szansa na zmianę. Pomimo wszystkiego parła pod prąd, wydarła się z Nokturnu, doków, dostała się na kurs by jednak ostatecznie skończyć jak zapomniana męta. Skrzywiłem się. Zasługiwała na więcej – Zostało mi po niej obdrapana kawalerka na Nokturnie i cholerna fobia do, kurwa, psów. O ja pierdole, jak ja ich nienawidzę. Opowiadałem ci o tym...? - podniosłem spojrzenie by złapać obmalowane czernią oczy Huxley. Nie widziałem nic zdrożnego w byciu taką kupą żałości akurat przed nią. Wychowywaliśmy się razem między dokowymi ruinami. To ona nauczyła mnie kłamać oraz poruszać się po porcie by nie narobić sobie niepotrzebnej biedy. Była tym złym wzorem w którego byłem wpatrzony za szczeniaka. Może trochę i teraz.




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Rain Huxley
Rain Huxley

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu sceny   Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 I_icon_minitime07.08.18 22:14

Dzisiejszy wieczór była zajęta i nikt i nic nie mogło jej przeszkadzać. Matta znała od małego, przez większość czasu był jak rzep u psiego ogona. Łaził za nią, nie odstępował na krok, a ona uczyła go wszystkiego co sama wiedziała o życiu na ulicy. Pokazywała gdzie najłatwiej coś ukraść, komu nie podchodzić pod nogi. Można więc powiedzieć, że po części była osobą, która pokazała mu jak przetrwać na tym trudnym świecie. A dzisiaj potrzebował jej pomocy. Chociaż nie zawsze go lubiła, za szczeniaka uważała za głupiego przybłędę, którego należy się pozbyć, jednak sympatia przyszła z czasem, a ich znajomość przetrwała już bardzo długie lata. I różnica w wieku absolutnie im w tym nie przeszkadzała. Bo kto by patrzył na coś takiego jak skończone lata.
Huxley siedziała na jego kolanach, z dłońmi wplecionymi w jego ciemne włosy słuchała jego pijackiego bełkotu. Dla kogoś z zewnątrz mógł on brzmieć co najmniej nielogicznie, ale Rain, będąc już poinformowaną o zaistniałej sytuacji, doskonale rozumiała co mężczyzna miał na myśli i skłamałaby gdyby powiedziała, że się z nim nie zgadza.
- Popierdolone to jest wszystko już od dawna. Jeszcze cię na świecie nie było, jak już zdawałam sobie z tego sprawę - westchnęła ciężko.
Całe to życie było do bani. Wszystko to czym się otaczali, jak funkcjonowali i gdzie przyszło im żyć. Tacy jak oni nie mieli łatwo, a grunt to było się z tym pogodzić i nie pozwolić, aby ten cały pierdolony świat za bardzo dał im się we znaki. Musieli być szybsi, sprytniejsi, twardsi. I o ile zawsze im się udawało wyjść ze wszystkiego jak koty na czterech łapach, tak czasami trafiały się gorsze chwile. Najczęściej, gdy ktoś od nich schodził z tego świata. Taką chwilę miał właśnie Matthew. A kto inny jak nie osoba będąca na takim samym dnie jak on mógł mu pomóc? Stąd ten obowiązek spadł na Rain.
- Śmierć w płomieniach byłby straszna. Wiadomo co się z nią stało? To znaczy jak się to stało? - dopytała.
Nie byłaby sobą gdyby nie chciała poznać szczegółów. Taka już była, bardzo ciekawska nawet wtedy, kiedy może nie za bardzo wypadało. Ale Bott znał już ją na tyle dobrze, że wiedział, że Rain momentami nie mogła powstrzymać się przed zadawaniem kolejnych pytań.
- Zamieszkaj w tej kawalerce albo ją sprzedaj - wzruszyła lekko ramionami. - Fobia do psów? Chyba mi jeszcze nie opowiedziałeś - Huxley zacisnęła mocniej palce na jego czuprynie.
Miała wrażenie, że kiedyś już chyba słyszała tą opowieść, ale jeśli tylko ma to mu pomóc w uśmierzeniu bólu, to o psach mogłaby słuchać i po raz setny. Nie dla wszystkich była zimną suką, nie dla Botta. Nie gdy z całkowitą szczerością pokazywał swoją słabość właśnie przed nią, nie gdy obdarzał ją zaufaniem i zapitym spojrzeniem prosił o pomoc.




There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Smoczy łowca w Peak District
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35*
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu sceny   Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 I_icon_minitime03.09.18 11:40

- Zawsze chciałaś to powiedzieć? - Zaśmiałem się rozciągając usta w w wygiętą w pół uśmiech kreskę. Nie była przecież taka stara. Nie wiem, jeżeli próbowała w tym momencie mnie rozbawić to jej się udało. Chociaż tak właściwie nie było to jakąś trudnością teraz, kiedy już miałem wiele kolejek już za sobą. Spojrzałem na jej twarz z lekkim roztargnieniem próbując coś wycenić. Zmrużyłem oczy - Nie jest jeszcze tak źle, Hux, jeszcze masz czas się wyrobić - uniosłem brwi wyżej jednocześnie odsłaniając rząd zębów w lekko zgryźliwym zacieszu. Miałem oczywiście na myśli to, że no - twarz miała jeszcze bardzo w porządku, jak na taką starą torbę. Hehe, eh... - Jeżeli planujesz upolować jakiegoś dzianego gaha to masz jeszcze swoje dziesięć minut, tygrysico - to nie było żadne miłosne życzenie wspaniałych uniesień. Za próbę snucia takich zostałbym wyśmiany. Doskonale zdawałem sobie, że Hux była sprytna. Umiała przyciągać i to nie tylko zgrabnymi nogami bądź opinającym gorsetem. Czy też jego brakiem. Życzyłem jej tego by jeżeli miała dalej się kurwić to by nie robiła tego w takiej spelunie. Nie było to coś poza jej zasięgiem. Na pewno potrafiła znaleźć haka na kogoś sensownego zmuszając go szantażem czy też bardziej sugestywną prośbą do odstąpienia jakiegoś przytulnego kąta w porządnej kamienicy na Pokątnej. A może to tylko ja bardzo chciałem w to wierzyć? Właściwie wypiję za tą wiarę!
- Było takie jakieś przeklęte miejsce na peryferiach. Jakiś gość tam ściągał ludzi. Nie wiem co konkretnie ją zachęciło by się tam pojawić. Zresztą nie tylko ją - Odgen też tam był. Ponoć ktoś płacił niezłą kasę za stawienie się o odpowiedniej godzinie odpowiednia porą... - westchnąłem. Już mi się nie chciało myśleć czy to była pułapka czy też niefortunny zbieg okoliczności. Mii jednak nie zależało na kasie wiec czemu...? - No i skończyli w jakimś budynku, który uległ zawaleniu. Mia nie zdążyła się wydostać - nie przeszkadzało mi mówienie. Właściwie potrzebowałem ciepła drugiego człowieka, kolejnej palącej porcji ognistej i wygadania. Hux była więc najlepszą możliwą opcja towarzystwa tego wieczoru.
- Właściwie to bym ją spalił. Takie to modne ostatnio - zaśmiałem się wspominając Wywernę, a zaraz potem Ministerstwo - Ale Ruben by mnie chyba zabił - mój wspaniały sąsiad mieszkający piętro niżej - Więc może faktycznie sprzedam... Jak się zorientujesz i znajdziesz dobrego kupca to odpale ci dziesięć procent za fatygę - podniosłem na nią spojrzenie i pomimo upojenia propozycja była jak najbardziej poważna. Ja sam nie miałem głowy do szukania i w ogóle się w cenach nie orientowałem.
- A, to w sumie całkiem zabawna historia z początku. Kojarzysz Freda? Tego co...o rety, to z osiemnaście czy tam już prawie dwadzieścia lat będzie... No tyle lat temu Fred miał przy dokach swoją łajbę i magazyn. Dobrze mu szmuglerka szła. Przynajmniej dopóki nie wpadł gdzieś w okolicach '43. Chyba dalej odsiaduje... - zamyśliłem się tracąc nieco wątek - kojarzysz ne?




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Rain Huxley
Rain Huxley

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu sceny   Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 I_icon_minitime29.10.18 21:24

- Zawsze - odpowiedziała mu wyszczerzając zęby.
Chociaż im obojgu nie było do śmiechu - mężczyźnie z wiadomych przyczyn, a jej dlatego, że nie lubiła patrzeć na nieszczęście swoich bliskich. Tak oboje nie mogli się załamywać, a przynajmniej jedna ze stron musiała myśleć trzeźwo i ciągnąć ich oboje ku górze. Jak przystało padło na kobietę, która z męską głową przy piersiach wsłuchiwała już wielu.
- A kto powiedział, że chce się z tego wyrabiać? Mi tu dobrze. Chociaż lepiej by było na statku na pełnym morzu, a jeszcze lepiej w innym kraju, gdzie by mnie z moją kurwmatką nie porównywali - parsknęła śmiechem jednocześnie wzruszając ramionami.
Życie było jakie było i należało je przyjąć takim jakim jest. A jeśli nie potrafiło się go zaakceptować i dostosować do warunków jakie dyktowało, to już lepiej uwiązać sobie kamień do kostki i skoczyć z klifu. Huxley było dobrze tak jak było, nie potrzebowała brylantów by błyszczeć i pięknych sukien by zwracać na siebie uwagę. Miała trochę oleju w głowie, dobre znajomości i pokaźne piersi, a w dokach to wystarczyło by się ustatkować. Z jakiegoś powodu mogła sobie pozwolić na mieszkanie w czymś lepszym niż rudera jej matki. Chociaż Matthew mógł uważać inaczej, to Rain nie chciała stać się własnością jednej osoby. Nie chciała kupczyć ciałem tylko dla jednego mężczyzny. Czułaby się jak ptaszek zamknięty w klatce. A była przecież królową tego miejsca.
A królowa miała swoich ludzi, którzy teraz jej potrzebowali. Dlatego czarnowłosa ze skupieniem słuchała opowieści swojego przyjaciela i nie tylko dlatego, że po paru głębszych język miał jakby trochę zbyt wiotki, a wychodzące z jego ust słowa były jakby trochę mniej wyraźne. A to co mówił było bardzo ciekawe i niepokojące zarazem. Nie wiedziała czy powinno ją to mocno zainteresować, stwierdziła jednak, że postara się zachować te informacje w swojej pamięci. Kto wie kiedy i gdzie coś jeszcze obije się jej o uszy, co będzie mogła ze sobą połączyć dowiadując się rzeczy, których być może wiedzieć nie powinna?
- Coś wiadomo o tej osobie co ściągał tych ludzi? - zapytała wręcz machinalnie.
Nie jej wina, że jej ciekawska natura zawsze była pierwsza. Dzięki temu była kim była i nie można było powiedzieć, że zmarnowała swój “talent”.
- No, sprzedanie to lepszy pomysł niż spalenie. Pomyślałabym, że jesteś chory gdybyś chciał w taki sposób pozbyć się tak ładnej sumki pieniędzy - zauważyła. - Mieszkania na Pokątnej są w cenie. Rozejrzę się, bo nie pogardzę dodatkowym syklem.
Tym razem to ona byłaby chora gdyby pozwoliła, aby taka okazja przeszła jej koło nosa, nawet jeśli propozycja ta szła od dobrego przyjaciela.
- Fred, Fred… Ten co opowiadał, że mu pół palca tryton odgryzł jak pływał po greckich wodach? No łajbę miał i magazyn też. I pamiętam, że mu katarynkę taką małą zwinąłeś jak nie patrzył - zaśmiała się czochrając mu włosy i poprawiając się na jego kolanach. - No pamiętam go, ale weź mi przy okazji wieku nie wypominaj, bo jeszcze ktoś usłyszy. No, ale co z tym Fredem?
Historia zapowiadała się naprawdę bardzo ciekawie, tym bardziej, że Matthew brzmiał tak, jakby zaraz miał opowiedzieć najzabawniejszą opowieść świata. Dlatego Rain z zainteresowaniem przysłuchiwała się i oczekiwała dalszej części dolewając jemu i sobie kolejnej porcji alkoholu. A co, piją za zdrowie Mii, więc nie będą sobie żałować!




There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Powrót do góry Go down
Matthew Bott
Matthew Bott

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Smoczy łowca w Peak District
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 20/35*
SPRAWNOŚĆ : 30/50
Genetyka : Wilkołak

Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu sceny   Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 I_icon_minitime28.11.18 23:13

- Oj jaka ty chytra Rain. Dobrze wiesz, że statek zawsze wraca do tego samego portu. Mimo wszystko kochasz Londyn, co? - a może mówiłem tak bo trudno mi było sobie wyobrażać dzielnicę portową bez myśli, że w Parszywym mógłbym nie spotkać Huxly? Była jak charakterystyczny punkt, a może bardziej jak istniejąca od zawsze w tym miejscu kotwica. Wątpiłem też w to że nie miała okazji zaciągnąć się na jakiś pokład i w porywie impulsu odbić od brzegu Anglii ku otwartemu oceanowi. To było przecież nieco trudniejsze niż zamówienie piwa, a prostsze niż ściągnięcie butów po sześciu kolejkach tychże. Mi to jednak nie przeszkadzało to, że mimo wszystko wciąż tu była.
Palcem wodziłem po odsłoniętym udzie jakbym nęcił ryby mieszkające pod taflą wody. Przeciągnąłem nim w stronę kolana które otaczałem ślizgając się terapeutycznie po materiale naciągniętej pończochy.
- Odgen wie więcej. Coś tam szumiał ale jakoś brakło mi cierpliwości. Zresztą wiesz jak trudno czasem się z nim rozmawia. Skupienia to ze świecą u niego szukać - wyjaśniłem brak konkretniejszej wiedzy, którą prawdopodobnie z czasem uzupełnię. Na razie nie miałem do tego głowy więc wzruszyłem tylko bezradnie ramionami. Ta zaprzątana była głupimi pomysłami o zabawie w piromana. Tak właściwie dobrze, że o tym Huxly powiedziałem. Trochę tak jej rozsądek w tej sprawie nagiął mój własny przekonując mnie mimo wszystko że sprzedaż będzie lepsza, chociaż wciąż jakoś miałem w związku z tym mieszane uczucia. Wiążąca mnie z Mią przysięga na balkonie dźwięczała mi w uszach. Może ten problem uda mi się jakoś wyminąć za pośrednictwem Rain? Ona znajdzie kupca i się jakoś tym zajmie. Nie miałem problemu z odstąpieniem jakiejś części w tym przedsięwzięciu. Nie byłem chciwy gdy przychodziło do spraw prywatnych.
Zaśmiałem się zacierając oczy tak by pochwycić jej spojrzenie.
- Hah, wtedy poszło o większą pierdołę - zacząłem przekrzywiając nieco łeb by lepiej korzystać z pieszczoty jej palców - ...widzisz, to było tak, ze wraz z Mią zakradliśmy się do jego magazynu i właściwie było nam mało. Padł kolejny zakład, kolejna dziecięca podpucha - wiesz zresztą jak wyglądają tu zabawy - oczy zabłyszczały mi wspomnieniem ekscytacji towarzyszącemu mi tamtej nocy - No więc postanowiliśmy pójść dalej i zakraść się do jego domu. Poszedłem pierwszy i na dowód, że mi się udało wziąłem kieszonkowy zegarek. Wracając się jednak potknąłem i wszystko zaczęło się sypać. Uciekaliśmy przez ten sam magazyn myśląc że między ładunkami się schowamy ale poszczuł nas psem. Nie wiem co to za rasa była ale pamiętam go jako nie małe bydle. Akurat ja nie zdążyłem przeskoczyć ogrodzenia w porę - niby się uśmiechnąłem, a jednak skrzywiłem - To jaką burę zgarnąłem to małe piwo przy tym jak wycierpiałem pijąc te eliksiry wszystkie, a ta mała żmija się śmiała. Nazwisko w tamtej chwili wyjątkowo jej pasowało!




Do you wanna stick around to see

How bad can I be?

Powrót do góry Go down
Rain Huxley
Rain Huxley

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5603-rain-huxley https://www.morsmordre.net/t5628-poczta-rain#131770 https://www.morsmordre.net/t5627-it-can-t-rain-all-the-time#131769 https://www.morsmordre.net/f121-dzielnica-portowa-welland-street-5-12 https://www.morsmordre.net/t5630-skrytka-bankowa-nr-1380#131776 https://www.morsmordre.net/t5629-rain-huxley#131774
Zawód : Portowa dziwka, informatorka
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Stoliki w pobliżu sceny   Stoliki w pobliżu sceny - Page 3 I_icon_minitime31.01.19 20:37

No tego się mogła spodziewać, że poszło o coś więcej. Gdyby był to pikuś, to Matthew nie miałby urazu aż po dziś dzień, chociaż uśmiech sam pchał jej się na usta gdy o tym słyszała. Nie chciała się jednak z niego śmiać, jeszcze by ją zrzucił z kolan i tyle by było po przyjemnym wieczorze. Może i pili za zdrowie Mii i wspominali najlepsze z nią chwilę… to znaczy Matthew wspominał, bo Rain nigdy nie miała z nią specjalnie kontaktu, to jednak planowali, czy też ona planowała, aby ten wieczór był jednak przyjemny. Tak przyjemny jak dotyk jego palców na nagich udach i szorstkość jego brody wtulonej w pełne piersi.
Co do Odgena to musiała się zgodzić, czasami miała wrażenie, że móżdżek miał wielkości orzeszka i nic w tym dziwnego, że jej przyjaciel nie dał rady z niego nic wyciągnąć i poddał się nie mając już cierpliwości. Już chciała powiedzieć, że przecież może ją do niego zaprowadzić i ona się tym zajmie, ale uciszyła się wypijając za jednym razem całą szklankę ognistej. Z jej ust wydobyło się westchnięcie, alkohol palił jej przełyk.
- Tak, tak - wycharczała. - Dobrze wiem, jak to tu wygląda. W końcu sama cię tego nauczyłam.
Nie byłaby sobą gdyby chociaż raz tego wieczoru nie przypomniała przyjacielowi, kto mu pomógł w odnalezieniu się w Porcie. Jak za nią człapał godzinami irytując Huxley niemożliwie i ucząc się obserwując jej zachowanie. Co jak co, Matthew łapał szybko i szybko udało mu się stanąć na własnych nogach. Teraz też mu się uda. Był z niego twardy gość, temu nie można było zaprzeczyć.
Rain słuchała go uważnie i z każdą chwilą czuła się coraz bardziej rozbawiona. Jego opowieść połączona z procentami działała niezwykle rozweselająco. Na tyle, że parę razy udało jej się parsknąć śmiechem momentalnie starając się zachować poważnie.
- Ja się wcale nie śmieję. Wredna żmija, tak się z ciebie śmiać, no naprawdę - powiedziała najbardziej sztucznym poważnym tonem jakim tylko potrafiła i zaraz wybuchła śmiechem przyciskając do siebie głowę mężczyzny. - Hahaha! Matt, tylko mi nie mów, że ten pies ugryzł cię w tyłek? Bo zarządzam pokazania blizn!
Zażartowała sobie z niego i ona. Nie byłaby sobą, gdyby nie wykorzystała tego momentu. Matthew znał Huxley na tyle dobrze by wiedzieć, że nigdy nie darowałaby sobie, gdyby przegapiła chwilę. Miała talent do pojawiania się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie i do znikania gdy było trzeba.
Miło było od czasu do czasu spędzić czasu u boku, czy też na kolanach, swojego przyjaciela. Huxley uważała, że tak ma prawo go nazywać. Już lata temu przestała uważać go za szczeniaka nie wartego zachodu, który uczepił się jak rzep do jej kiecki. Teraz był wartościowym człowiekiem w tym świecie i odtrącenie go mogłoby nie być Rain na rękę. Z drugiej strony naprawdę go lubiła, więc nawet nie chciałaby tego robić. Dlatego też z pełną szczerością go teraz wspierała i próbowała pocieszyć dolewając kolejne porcje alkoholu i jemu i sobie. Dzisiejszego wieczora była tylko dla niego i reszta mogłaby sobie tylko popatrzeć.
- Cóż, to może powinniśmy wypić za Freda i tego jego kundla, który cię tak urządził - zaproponowała. - Jeszcze raz z Mię i no nie wiem… kobietę byś sobie znalazł, czy coś.
Sądziła, że nie będzie musiała długo czekać na aprobatę mężczyzny, dlatego nie czekając na niego uniosła swoja szklankę, stuknęła w szklankę należącą do Matthew’a i wypiła zawartość.




There’s nothing wrong with being bad
You know that’s what you like about me
Just run your fingers down my back
Go ‘head and feel up on my bodyooh baby
Powrót do góry Go down
 

Stoliki w pobliżu sceny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Doki :: Parszywy Pasażer-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19