Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Marzec 1955, Hogwart
AutorWiadomość
Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]09.09.16 13:20
| marzec 1955

Do okolic Hogwartu szybkimi krokami zbliżała się wiosna. Śnieg już prawie stopniał, odsłaniając przywiędniętą trawę, a powietrze było coraz cieplejsze. Można by pomyśleć, że to czas, żeby zacząć coraz więcej przebywać na zewnątrz, ale niestety, dla uczniów siódmego roku zaczynał się bardzo trudny czas: owutemy, do których należało przygotować się z odpowiednim wyprzedzeniem. Nauczyciele nakładali na nich coraz to nowe wymagania, próbując przygotować ich do najważniejszych testów wiedzy magicznej po siedmiu latach szkoły. Lyra często musiała odrabiać lekcje nawet po nocach, co nie wpływało dobrze na jej wątłe zdrowie, bo nie było tygodnia, żeby przynajmniej raz nie zasłabła. Była jednak głucha na dobre rady, że powinna odpuścić. Mimo ostrzeżeń uzdrowicieli, że nie powinna w ogóle wracać na siódmy rok, wróciła i dotrwała aż do teraz mimo przeciwności. Musi przetrwać więc także te ostatnie miesiące, zdać egzaminy i z czystym sumieniem zamknąć ten etap, chociaż kosztowało ją to więcej wysiłku niż innych, niedotkniętych komplikacjami po błędnie rzuconej klątwie, którą została trafiona podczas zajęć z obrony przed czarną magią w maju ubiegłego roku. Minęło już prawie dziesięć miesięcy, ale mimo to Lyra nadal odczuwała skutki.
Była jednak bardzo uparta. Ten upór kazał jej podnosić się w chwilach słabości i motywował ją do dalszych starań, chociaż już wiedziała, że plany zawodowe nieśmiało snute na etapie sumów na zawsze pozostaną poza jej zasięgiem i musi znaleźć dla siebie inny sposób na życie.
- Wiesz, Titusie, chyba zostanę malarką – powiedziała, widząc, że przyjaciel usiadł obok niej na kanapie w pokoju wspólnym Gryffindoru. – A przynajmniej spróbuję. Pewnie myślisz, że tylko tak sobie mówię, ale... Coraz poważniej nad tym myślę.
Chociaż miała się uczyć, ołówkiem szkicowała coś na odwrocie pergaminu, który powinna teraz czytać. Był już dość późny wieczór i czuła się zbyt zmęczona, by się skupić, a literki migotały jej przed oczami, gdy przyłapywała się, że piąty raz czytała tę samą linijkę. W pokoju wspólnym prócz nich siedziało może jeszcze tylko paru siódmoklasistów; młodsi uczniowie najwyraźniej już dawno poszli spać.
- To chyba ma sens, prawda? Bez względu na wyniki egzaminów nigdy nie będę jak mój brat. Tylko na mnie spójrz – odwróciła się w jego stronę. Nawet w słabym świetle kominka i kilku wciąż palących się świec mógł zauważyć, że od czasu wypadku znacząco zmizerniała, a jej skóra była kredowobiała pod piegami. Chociaż zwykle starała się ukrywać przed wszystkimi swój stan i zażywała eliksiry, Titus kilkukrotnie musiał być świadkiem jej omdleń. Każdy wiedział, że Lyra była słaba, ale jak przystało na Gryfonkę, chciała walczyć. Nawet jeśli nie o dawne marzenia, to o plan awaryjny, który rodził się w jej głowie.
- Nie jesteś jeszcze śpiący? Chyba jest bardzo późno – znowu na niego spojrzała. Ostatnimi czasy Titus poświęcał dużo czasu na naukę, więcej niż Lyra.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Marzec 1955, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]10.09.16 13:59
Marzec. Do egzaminów końcowych nie zostało wcale tak dużo czasu i już podczas świąt Titus z przykrością stwierdził, że od września powinien przygotowywać się do OWUTEMów, a co robił? Mitrężył czas na jakieś głupie żarty! Tak więc kiedy w styczniu wrócił do szkoły, oznajmił wszystkim swoim znajomym, że jeśli nie chcą się wspólnie uczyć to najlepiej, żeby w ogóle się do niego nie odzywali - irytowało go kiedy ktoś bezsensownie zajmował mu czas, ale najbardziej był zły na siebie samego! Powinien już we wrześniu rozłożyć materiał tak, by zdążyć ze wszystkim przed końcem roku i przede wszystkim tak, by nauka za szybko go nie znudziła. Robił listy i plany, które miały mu w tym pomóc, otaczając się mnóstwem odręcznie spisanych notatek, które porozwieszał na ścianach pokoju, często wprawiając współlokatorów w niemałe zdziwienie. To był naprawdę bardzo dziwny okres w życiu Ollivandera i chyba z powodzeniem można rzec, że wpadł wówczas w tryb szalonego naukowca. Tak samo było zresztą w piątej klasie, kiedy cały rok przesiedział w bibliotece sięgając po kolejne opasłe tomiska pełne teorii i ciekawostek. Teraz wszystko wyglądało podobnie - po lekcjach gnał do biblioteki, przepisywał notatki i odrabiał prace domowe, później ćwiczył praktykę w towarzystwie rówieśników lub młodszych uczniów, którzy zaczepiali go w pokoju wspólnym by wytłumaczył im co trudniejsze zagadnienia. W tej chwili był chodzącą encyklopedią, natomiast jeśli zdarzyło się pytanie, na które nie znał odpowiedzi - no cóż, wtedy wracał do książek i podręczników.
Nic dziwnego, że chodził zmęczony, co rusz pobudzając się mocną kawą. Wszystko odbijało się również w tytusowych oczach - siwe sińce wykwitły na powiekach sprawiając, że te stały się zwyczajnie ociężałe, a same gałki oczne miał tak czerwone od malutkich liter, że wyglądał jakby walczył z potężnym kacem. Z westchnieniem opadł na kanapę obok Lyry, otaczając palcami parujący kubek ciemnego naparu. Odchylił głowę w tył, wspierając potylicę na oparciu i przymknął oczy wsłuchując się w słowa przyjaciółki, choć jego umysł wciąż zaprzątało zielarstwo. To ten przedmiot katował od kilku dni czy to wczytując się w kolejne rozdziały podręcznika czy pomagając nauczycielce poza zajęciami.
- Tak, myślę, że to ma sens. Chociaż myślę też, że jeśli przyłożysz się do ćwiczeń to możesz próbować dostać się na kursy. - wzruszył ramionami, odwracając głowę w kierunku panny Weasley i uchylając fioletowe powieki. Zwykle był całkiem niezłym doradcą, ale teraz, kiedy wciąż myślał o trujących pnączach albo innych śmiertelnie niebezpiecznych roślinach, nie mógł skupić się na niczym - Nie wiem, Lyra, po prostu nie mam pojęcia. Od zawsze lubiłaś malarstwo, więc może to faktycznie niezły plan? - ściągnął brwi, patrząc na nią łagodnie. Kolejne pytanie dziewczyny sprawiło, że upił łyk kawy, odkładając kubek na najbliższy stolik - Jestem, właściwie miałem iść spać, ale skończyłem właśnie rozdział o trujących roślinach i ich użyteczności w dziedzinie eliksirów i czuję, że to za mało. Ten podręcznik to jakaś strasznie okrojona wersja! Próbowałem dzisiaj namówić profesorkę od zielarstwa żeby mi dała pozwolenie na szperanie w dziale ksiąg zakazanych, ale powiedziała, że prędzej obcięłaby sobie rękę! Wyobrażasz to sobie? Później odwiedziłem także kilku innych nauczycieli i żaden mi nie pomógł! - nic dziwnego, większość pewnie bała się, że jeśli znajdzie tam coś nieodpowiedniego to wysadzi w powietrze pół szkoły... - Ale chyba i tak pójdę do biblioteki. Nie jest jeszcze tak bardzo późno - było bardzo późno - poszukam czegoś na ten temat. Zostało tak mało czasu, a ja mam jeszcze tyle do nadrobienia! - westchnął, przecierając palcami ślepia - Idziesz ze mną?


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]10.09.16 18:10
Lyra chyba nie miała takiego bzika na punkcie egzaminów jak Titus. Chociaż dwa lata temu, na poziomie sumów także bardzo zależało jej na jak najwyższych ocenach, teraz odpuściła, nie chcąc, by matka stwierdziła, że zbyt mocno się forsuje i zabrała ją ze szkoły, więc swoimi przygotowaniami nie odbiegała mocno od większości uczniów, choć już to było dla niej męczące i kończyło się częstymi nawrotami komplikacji pozaklęciowych.
Titus także nie wyglądał najlepiej, kiedy podszedł do Lyry. Poświęcał na naukę tyle czasu, wyglądał, jakby od dawna porządnie nie spał. Nawet w panującym obecnie w pokoju półmroku widziała cienie pod oczami i zmęczony wyraz twarzy.
- Chyba już odpuściłam. Z moim zdrowiem to nierealne – stwierdziła. Już dawno pogodziła się z tym, że jej dawne plany na zawsze pozostaną w sferze marzeń. Z tym nie było co dyskutować – tak wyszło i trzeba się było z tym pogodzić. Wymyślić coś innego, bardziej odpowiedniego dla tak wrażliwej i delikatnej dziewczyny, która nawet, gdyby nie przytrafił jej się wypadek, miałaby naprawdę małe szanse przejść przez kurs. Tu nie chodziło tylko o wyniki w nauce, bo samo zdanie owutemów nie powinno przysporzyć Lyrze wielkich problemów, ale przede wszystkim o charakter, a Lyra kompletnie się na aurora nie nadawała, tylko, że będąc na piątym roku i zdając sumy nie przyjmowała tego do wiadomości. Ale czasy się zmieniły, Lyra zaakceptowała swoje ograniczenia i to, że nigdy nie będzie taka, jak Garrett. Miała duszę artysty, zbyt delikatną do zawodu wymagającego znacznej siły charakteru. Musiała poszukać własnej drogi, własnej przyszłości.
- Ale coś muszę robić. Ty bez względu na swoje wyniki nigdy nie będziesz musiał bać się o swoją przyszłość. Ale ja... – urwała i westchnęła smętnie. Gdy tylko skończy Hogwart, musiała zacząć na siebie zarabiać. Jej przyszłość nie zostanie zabezpieczona przez rodzinę, jak to było w przypadku Titusa i jemu podobnych. – Mogłabym spróbować chodzić na Pokątną i malować na ulicy. Myślisz, że ktoś kupiłby moje obrazy? – mówiła dalej, zastanawiając się nad tym intensywnie. Może jeśli bardzo poprosi mamę, ta zakupi jej lepsze przybory. Mogłaby zamieszkać z bratem w Londynie i chodzić do magicznej części Londynu. To brzmiało jak obiecujący plan, dzięki któremu mogłaby robić to, co lubi, i jeszcze na tym zarabiać.
Kiedy znowu zaczął mówić, lekko zmrużyła jasnozielone oczy.
- O tej godzinie? Na pewno jest już zamknięta – zauważyła. Pęd do nauki Titusa dawno przestał ją dziwić, ale... Cóż, naprawdę było późno, z pewnością już zaczęła się cisza nocna i biblioteka na pewno była już nieczynna. – Chyba będziesz musiał zaczekać z tym do rana. – Przeniosła wzrok na dopalające się płomienie w ognisku i zamyśliła się.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Marzec 1955, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]11.09.16 10:52
Titus oszalał na te kilka miesięcy! Głównie dlatego, że nie obchodziły go żadne Powyżej Oczekiwań, celował w same Wybitne - stąd przekonanie, że winien wiedzieć znacznie więcej niż wymagano od uczniów na siódmym roku. Chyba żaden Gryfon w tym, ani nawet w poprzednim stuleciu, nie przykładał się aż tak do jakichkolwiek egzaminów. Ba! Zapewne mógłby równać się z Krukonami, w których naturze leżał pęd za wiedzą...
- Masz rację, ale w tym roku muszę być najlepszy ze wszystkich. - kiwnął głową - Ja bym je kupił. - zapewnił, jeszcze energiczniej skinąwszy łbem - Nie martw się, jak nikt nie będzie zainteresowany, to wykupię wszystkie, o! Albo zaraz po egzaminach wezmę cię za żonę i wtedy nie będziesz się musiała niczym martwić. Ja będę pracował, a ty będziesz mogła oddawać się przyjemnościom i sztuce. A jak będziemy uczestniczyć w salonowym życiu, to wszyscy mi będą zazdrościć takiej małżonki. - obdarzył ją delikatnym uśmiechem. Właściwie brzmiało to jak żarty, ale gdzieś tam w środku Titus wierzył, że marzenia mogą się ziścić - byli w tym samym wieku, znali się od małego, rodzina jego matki żyła w przyjaźni z Weasleyami, a Ollivanderowie? Także nie wkroczyli z nimi na wojenną ścieżkę. Tytus wcale by się nie zdziwił gdyby pewnego dnia oznajmiono, że znaleziono mu żonę a owa panienka nazywa się Lyra Weasley. Byłby nawet zadowolony, bo jak tylko zaczął dorastać ruda przyjaciółka stała się jakaś taka ładniejsza i w ogóle... Nie chciał już ciągnąć jej za włosy, ani śmiać się z piegów rozrzuconych na nosku, wręcz przeciwnie! Otuliłby ją ramieniem i chronił przed całym zewnętrznym światem.
- Lyra, ty naprawdę masz talent, jeśli czujesz, że malarstwo jest tym czym chcesz się zajmować, albo chociaż spróbować to powinnaś bez względu na wszystko. - kiwnął głową.
Machnął ręką kiedy wspomniała o bibliotece.
- Oj tam, jeśli jest zamknięta to przynajmniej będę miał okazję do przećwiczenia zaklęć. - wzruszył ramionami - Właściwie to nawet lepiej, przynajmniej nikt mi nie będzie sapał za uchem i będę mógł oglądać te książki, które chcę, a nie te które mogę, nie ma co czekać do rana! Zresztą... pewnie mnóstwo osób kręci się jeszcze po zamku, a jak nie... Nikt nawet się nie dowie, że nie śpię. - znowu wzruszył ramionami, wciąż przyglądając się swojej towarzyszce. Sięgnął jeszcze po kubek, dopił kawę i wstał, poprawiając ubranie - wygładzając sweter, oraz podciągając spodnie - Ja idę, jeśli chcesz to możesz iść ze mną, a byłoby mi bardzo miło. Ale jeśli się boisz to pójdę sam. - zmrużył ślepia, zaś kąciki ust drgnęły, nieznacznie się unosząc - nie twierdził, że Lyra jest tchórzem, raczej chciał ją jakoś podejść żeby zdecydowała się na tą wycieczkę, a gdyby to jemu ktoś zarzucił, że się boi to nie czekałby ani chwili!


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]11.09.16 12:18
Lyra nie miała aż takich ambicji. Już nie. Może z zaklęć miała szansę na „wybitny”, ale jeśli chodzi na przykład o eliksiry, to będzie cud, jak dostanie chociaż „powyżej oczekiwań”. Ten przedmiot szedł jej słabo odkąd tylko pamiętała, i choć teraz owutem z niego już jej nie był do niczego potrzebny, i tak chciała zdać wszystko.
- Będziesz. – Chyba nikt z Gryfonów się tyle nie uczył, co Titus. – Chciałabym nie musieć się o nic martwić i nie być takim obciążeniem dla rodziny. – Zdawała sobie sprawę, że od czasu wypadku jeszcze bardziej obciążała matkę, i było jej z tym źle, dlatego tak nalegała na powrót do szkoły, żeby czuć się mniej bezużyteczną. Czasami zazdrościła Titusowi i innym ich szlacheckim rówieśnikom, że dla nich jej problemy były czystą abstrakcją, bo nigdy nie zaznali niedostatków. – Może kiedyś? Kto wie, co planują dla każdego z nas. – Póki co Lyra nie myślała poważnie o małżeństwie, więc słowa Titusa uznała raczej za żart, próbę podniesienia jej na duchu, chociaż mimo wszystko nie było tak nieprawdopodobne, że rodziny nie mogłyby zechcieć ich połączyć. Ale Lyra nie miała pojęcia, że za niecały rok będzie już mężatką, chociaż nie z Titusem, i że faktycznie będzie malować obrazy, a nawet zostanie zauważona wbrew swoim obecnym obawom.
- I spróbuję. Może kiedyś zobaczysz mnie na Pokątnej z obrazami? – zapytała go, bawiąc się brzegiem rękawa swojej znoszonej szaty. Z obrąbka wyblakłej, niegdyś bordowej podszewki w barwach domu zwieszała się naderwana nitka, więc urwała ją i rzuciła do kominka. – Przychodź tam do mnie czasem.
Przygryzła lekko wargę, słysząc jego kolejne słowa. Była pewna, że Titus nie żartuje i naprawdę był gotów wybrać się do biblioteki nawet po ciszy nocnej, żeby tylko zdobyć potrzebną mu książkę.
- A co, jeśli ktoś z nauczycieli cię złapie i dostaniesz szlaban? – próbowała go jeszcze odwieść od tego zamiaru, bo w końcu nikt nie lubił dostawać szlabanu, ale Titus wtedy wstał. Gdy ruszył w stronę wyjścia, Lyra zawahała się, ale po chwili również zerwała się z kanapy i pobiegła za nim. – Wcale się nie boję! Idę z tobą – powiedziała szybko. Lyra nie należała do najbardziej odważnych osób, ale utwierdzenie go w przekonaniu, że się boi, byłoby ujmą dla jej dumy, bo chyba jednak coś z Gryfona w sobie miała, skoro trafiła tu, a nie do Ravenclawu, nad którym też myślała Tiara. – Jeśli mamy ryzykować, to razem – wyszeptała, kiedy przechodzili przez dziurę za portretem Grubej Damy i wydostali się na pogrążony w mroku korytarz. Hogwart nocą wydawał się jeszcze bardziej tajemniczy niż za dnia, wręcz niepokojący i groźny. Nie był to dla Lyry pierwszy taki wypad, bo już jej się parę razy zdarzyło, zazwyczaj przypadkiem, kiedy zbyt długo się gdzieś zasiedziała i przegapiła ciszę nocną, ale jednak zawsze, nawet jeśli było to tylko kilkanaście minut po wyznaczonej godzinie, miała wrażenie, że zza rogu zaraz wychynie nauczyciel i wlepi jej szlaban lub przynajmniej odejmie punkty domowi. Ale Lyra była w o tyle dobrej sytuacji, że mogła w każdej chwili zmienić wygląd; gorzej z Titusem, któremu nie byłoby się tak łatwo wywinąć, a nocne eskapady nie wpłynęłyby dobrze na jego wizerunek wzorowego ucznia.
Spojrzała na niego; w blasku księżyca sączącym się przez wysokie okna wydawał się jeszcze bardziej blady, jego twarz sprawiała wrażenie, jakby unosiła się w powietrzu obok niej. Ale opuścili okolice wieży Gryffindoru, starając się trafić w okolice biblioteki; Lyra nie zapaliła różdżki, nie chcąc zwracać niczyjej uwagi, chociaż i tak, gdy mijali obrazy, miała wrażenie, że niektóre postacie poruszały się i próbowały w ciemności dostrzec, czyje ciche kroki zakłócają ich spokój.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Marzec 1955, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]11.09.16 13:12
- Mamy jeszcze kilka miesięcy do końca roku, powinnaś na chwilę zapomnieć o wszystkich zmartwieniach, mówię ci, wyjdzie ci to na dobre. - on nie miał czasu się zamartwiać, nie miał także żadnych powodów oprócz tego, że może nie wyrobić się ze wszystkim przed testami, ale wierzył, że genialny półroczny plan zda egzamin i w maju będzie wreszcie mógł odpocząć. Oj, nie zejdzie wówczas z błoń choćby stado bawołów miało go wciągnąć do zamku!
- Jak tylko cię tam zobaczę to od razu zamówię kilka portretów. - zapewnił. Wiedział, że będzie na Pokątnej częstym gościem - przede wszystkim dlatego, że wuj zamierzał przyjąć go do sklepu żeby dalej szkolił się na różdżkarza, a jeśli skończy szkołę będzie miał na to mnóstwo czasu - Masz to jak w banku! I tak będę latał do sklepu. - wzruszył ramionami.
- No to nie będzie mój pierwszy ani nie ostatni szlaban. Co prawda nie mogę sobie pozwolić na marnowanie czasu na jakieś pierdoły, ale... - machnął ręką - Nikt mnie nie złapie. Znam takie przejścia, że będziemy w bibliotece zanim się obejrzysz. - kiwnął łbem. Faktycznie - wiedział gdzie skręcić by znaleźć się po drugiej stronie zamku, w którą dziurę wleźć by zostać niezauważonym (wieczna włóczęga po szkole miała swoje plusy), a żadne szlabany i minusowe punkty nie były mu straszne! W swojej hogwarckiej karierze zarobił już tyle kar, że wciąż się dziwił, że nie miał własnego trofeum w Izbie Pamięci. Za najwięcej straconych punktów. Albo za to, że tutejsze puchary cieszą oczy swoim nieskazitelnym blaskiem, bo w ramach szlabanów wiecznie je polerował.
- Nooo! I o to chodziło! - ucieszył się, kiedy i ona zerwała się z miejsca i ruszyła za nim w kierunku wyjścia z pokoju wspólnego - A jak! Najlepszy duet! - roześmiał się, wychodząc po drugiej stronie portretu. Wokół panował mrok, plamy księżycowego światła wpadały przez witrażowe okna gdzieniegdzie znacząc podłogę. Mknęły przez nie wysokie cienie kiedy wspólnie przemierzali kolejne korytarze. Ciszę zakłócały jedynie ciche kroki gryfońskiej pary...
Przynajmniej do momentu, w którym coś srebrnoprzezroczystego nie wyłoniło się ze ściany wpadając w zdezorientowanego Titusa, który wydał z siebie zduszony okrzyk.
- Sir Nicholas!... - szepnął, gdy duch zatrzymał się obok. Cóż to było za nieprzyjemne uczucie! Poczuł chłód na całej długości ciała i był pewien, że brwi obsypał mu mróz. Odetchnął jednak z ulgą - Wystraszyłeś nas... - duch wyciągnął usta w uśmiechu - A co wy tu robicie o tej porze? Powinniście już dawno spać! - stwierdził. Titus wzruszył ramionami - Zaraz będziemy szli do wieży. Sir Nicholasie? Czy mogę mieć do ciebie pytanie? - przekrzywił głowę na bok, czekając aż duch kiwnie prawie że oderwanym łbem - Widziałeś gdzieś po drodze jakieś... no nie wiem, może jakiś nauczycieli patrolujących okolicę, albo cokolwiek? - warto było spytać, nawet jeśli Prawie Bezgłowy Nick przyleciał tutaj podróżując przez zamknięte sale. Mężczyzna zamyślił się, dopiero po chwili decydując na odpowiedź - Nie, raczej nie widziałem nikogo, ale wracajcie lepiej do wieży. - poprosił. Ollivander serdecznie podziękował za informacje, obiecał odwrót, zaś kiedy duch odpłynął ginąc w kolejnej ścianie, zwrócił się do Lyry - Widzisz? Droga wolna. - uśmiechnął się, po czym ruszył dalej wgłąb korytarza, uważając na każdym rogu. Byli już tak blisko biblioteki!


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]11.09.16 15:47
Pewnie powinna. Za dużo się zamartwiała, w końcu zbliżał się tak przełomowy moment w jej życiu – ukończenie szkoły, wejście w dorosłość i konieczność znalezienia sobie pracy. Bała się tego nawet bardziej niż egzaminów, i im bliżej było do końca roku szkolnego, tym więcej myślała o tym, jak to będzie wyglądać.
- Wiem, Titusie. Czasem przesadzam – przyznała. – Więc podejdź czasem, może rozłożę się gdzieś niedaleko waszego sklepu? Też będę mogła czasami wpadać i patrzeć, jak radzisz sobie z różdżkami.
Uśmiechnęła się, słysząc o jego szlabanach; rzeczywiście Titus miał ich sporo nawet jak na Gryfona. Czasami zdarzało mu się je łapać razem z Lyrą, bo przecież nie raz i dwa psocili razem, szczególnie gdy byli młodsi. Każdy wiedział o tym, że oboje lubili trzymać się razem. Raźniej też było znosić razem takie niewdzięczne zadania jak polerowanie sreber. Miała jednak zaufanie do jego znajomości zamku, sama też znała trochę przejść i skrótów, bo zawsze lubiła chodzić własnymi drogami, więc trochę ich znalazła, o niektórych pewnie powiedzieli jej starsi bracia, do których wkrótce miała dołączyć jako dumna absolwentka szkoły.
Starając się iść jak najciszej, pokonywali kolejne korytarze. Lyra patrzyła pod nogi, nie odzywała się, nie chcąc, by ktoś usłyszał ich głosy. Zawsze ktoś z nauczycieli lub duchów patrolował korytarze i choć zamek był ogromny, istniało prawdopodobieństwo spotkania kogoś, tym bardziej, że zawsze jakaś złośliwa postać z obrazu mogła zechcieć donieść, że na tym korytarzu błąkają się uczniowie.
I jak się okazało, kilka minut później rzeczywiście ktoś się pojawił. Na szczęście nie był to Irytek ani inny złośliwy duch, a Prawie Bezgłowy Nick, duch wieży Gryffindoru. Lyra poczuła ulgę, bo poważnie wątpiła, żeby ten konkretny duch chciał ich z premedytacją wydać. To Titus z nim rozmawiał, a Lyra obserwowała jego perłową sylwetkę prawie niewidoczną w półmroku. Zanim odszedł, Weasleyówna także mu podziękowała, po czym spojrzała na Titusa.
- Więc musimy się pospieszyć – szepnęła z naciskiem. Mimo słów ducha wolała być ostrożna, więc idąc za Titusem, rozglądała się i nasłuchiwała. Minęli kolejny róg korytarza, niedługo później oboje mogli dostrzec zarys ciężkich drzwi biblioteki. Jak można było się spodziewać, były zamknięte, jednak Lyra znowu się rozejrzała i wyciągnęła różdżkę, rzucając niewerbalną Alohomorę. Zamek ustąpił z cichym skrzypnięciem.
- Wchodźmy – mruknęła, wsuwając się do wnętrza. Dopiero, gdy znaleźli się w bibliotece i znowu zamknęli drzwi, po czym przez chwilę nasłuchiwali, upewniając się, że są sami, Lyra zdecydowała się rzucić ciche Lumos. Koniec jej różdżki zajarzył się światłem, które na wszelki wypadek osłoniła dłonią, tak, by różdżka dawała tylko lekką poświatę pozwalającą im nie wpaść na regały oraz móc odnaleźć szukaną przez Titusa książkę.
- Wiesz, gdzie możemy ją znaleźć? - spytała go półszeptem.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Marzec 1955, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]12.09.16 0:21
- Mhm. Nie ma na co czekać. - kiwnął głową, przyspieszając kroku - mknęli tak kolejnymi korytarzami, aż ich oczom ukazały się wrota prowadzące do książkowego raju! Titus od zawsze lubił to miejsce - pociągały go stare tomiska ułożone rzędami na drewnianych półkach, a najbardziej lubił te wszystkie księgi zakazane, pośród których myszkował raz, jeszcze w czwartej klasie, nie wiedząc dokładnie czego właściwie szukał. Wtedy jednak nie było to ważne! Liczył się ten dreszczyk emocji towarzyszący kolejnej nielegalnej przechadzce. Już sięgał po różdżkę, ale Lyra go ubiegła, więc zaraz za nią wszedł do środka, zatrzaskując potężne wrota.
- Tak, w dziale ksiąg zakazanych, szukaj czegoś o roślinach i truciznach. - nie znał konkretnych tytułów. Gdyby dostał pozwolenie od któregoś z nauczycieli, poprosiłby o pomoc bibliotekarkę, a tak? Tak musieli radzić sobie inaczej. Przeszedł wzdłuż regałów, kierując się do odpowiedniego działu, oddzielonego od reszty mosiężną kratą, która jednak nie stanowiła wielkiej przeszkody. Ollivander wyciągnął i swoją różdżkę zapalając jej koniec, a kiedy przeszedł przez drzwi, skierował światło na księgi, ze zmarszczonymi brwiami rozczytując tytuły. Niektóre brzmiały niezwykle tajemniczo, inne wytarte zostały do tego stopnia, że grzbiety nosiły zaledwie pojedyncze litery wyryte w skórzanej oprawie. Titus przesunął po jednej z nich palcem, czując pod skórą chropowatą powierzchnię i coś jeszcze, czego sam nie potrafił nazwać - wiedział jednak, że owe uczucie nierozerwalnie wiązało się z tajemniczością tego miejsca, z faktem, że było ono niedostępne.
- Mam! To będzie dobre! - rzucił półszeptem, wysuwając jeden egzemplarz opatrzony tytułem najbardziej trujące rośliny i ich właściwości. Przekartkował księgę - już same ryciny sprawiały, że włosy stawały dęba. Tego właśnie szukał, więc wcisnął książkę pod pachę - pożyczy, przeczyta, zrobi notatki i odniesie, nikt pewnie nawet się o tym nie dowie! Nie mógł jednak powstrzymać się od dalszego oglądania, więc sięgnął po kolejny tom, tym razem opisujący najbardziej czarnomagiczne praktyki wieków średnich, jeśli oczywiście wierzyć tytułom. Kiedy tylko zacisnął na niej palce poczuł... coś dziwnego, coś, czego nigdy wcześniej nie doświadczył. Od razu miał ochotę zajrzeć do środka, ale jednocześnie obawiał się tego co mógłby tam znaleźć. Uchylił okładkę i wtedy to usłyszał - niezrozumiałe szepty. Wypełniły pomieszczenie, czy tylko jego głowę? Rozejrzał się szukając wzrokiem panny Weasley. Głos nabierał na sile, więc Ollivander czym prędzej zatrzasnął księgę wsuwając ją na poprzednie miejsce.
- Chodźmy stąd! Szybkoszybkoszybko!


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]12.09.16 1:29
Lyra także zawsze lubiła bibliotekę, choć do tej pory raczej odwiedzała ją w dzień. W nocy to miejsce wydawało się dużo bardziej mroczne i cały czas miała wrażenie, że ktoś lub coś może ich obserwować zza regałów. Prawdopodobnie tylko jej się zdawało, ale i tak poczuła dreszcz rozchodzący się wzdłuż pleców. Obróciła się lekko, wciąż kurczowo zaciskając palce na ciemnym drewnie różdżki, ale niczego nie zobaczyła poza wysokimi regałami pełnymi starych ksiąg. Literki wytłoczone na grzbietach połyskiwały lekko w wątłym świetle dwóch różdżek, ale oczy dziewczyny wypatrywały przejścia do Działu Ksiąg Zakazanych, najbardziej tajemniczego zakamarka biblioteki, w którym sama była do tej pory może raz. Nawet, kiedy była tam legalnie, za pozwoleniem nauczyciela i w świetle dnia, czuła się, jakby robiła coś zakazanego.
- Dobrze – wyszeptała, kiedy pchnęli kratę i znaleźli się w środku. Lyra odniosła dziwne wrażenie, że łatwość, z jaką tu weszli, może okazać się bardzo zwodnicza. Zaczęła jednak świecić różdżką na księgi, próbując wypatrzeć tę, której szukał Titus. Spora część tytułów wydawała się dotyczyć czarnej magii i budziła w Lyrze dreszcz niepokoju i niechęć. Wolała nie mieć z tymi książkami bliższego kontaktu. Wydawało jej się nawet, że na którejś księdze zauważyła coś, co wyglądało jak plamy krwi, więc szybko odwróciła wzrok... I wtedy zauważyła, że Titus chyba coś znalazł, więc szybko do niego podeszła.
- To jest to? – zapytała półszeptem, zerkając na książkę, którą trzymał. – Więc możemy już wracać? Czuję się tu... dziwnie.
Miała nadzieję, że nikt się nie dowie o zabraniu książki i o tym, kto ją zabrał, w dodatku bez niczyjej wiedzy i zgody.
Już miała ruszyć w stronę wyjścia z zakazanego działu, kiedy Titus próbował wziąć do ręki inną księgę. Wysunął ją z półki i ledwie otworzył okładkę, także Lyra zaczęła słyszeć dziwne, niezrozumiałe szepty, które wypełniły jej głowę... A może po prostu było je słychać w całej bibliotece?
- Uciekajmy, zanim ktoś to usłyszy – powiedziała z naciskiem. Wybiegli z Działu Ksiąg Zakazanych, znowu znajdując się w głównej części biblioteki, pogrążonej w mroku rozjaśnianym tylko przez przytłumione światło ich różdżek. I właśnie wtedy oboje mogli usłyszeć zbliżające się kroki, dużo bardziej namacalne od szeptów, które towarzyszyły im chwilę temu. Nie ulegało wątpliwości, że ktoś tu szedł, więc Lyra szybko wygasiła różdżkę, chwytając Titusa za dłoń i niemal na oślep ciągnąc w bok, próbując się oddalić od zbliżających kroków, zapewne należących do woźnego lub kogoś z nauczycieli. Biegnąc, szybko się zmęczyła; ze względu na swoje osłabienie po wypadku nie najlepiej znosiła nawet tak krótki wysiłek. Musieli jak najszybciej się schować.
Minęli chyba coś, co wyglądało na biurko bibliotekarki. Z poprzednich wizyt tutaj Lyra wiedziała, że w pobliżu znajduje się duża szafa, gdzie starsza czarownica trzymała swoje zapasowe szaty. Przez oczami migotały jej przez chwilę kolorowe plamy, ale wiedziała, że nie może w takiej chwili zasłabnąć, więc wzięła się w garść i w ciemności próbowała odnaleźć wzrokiem Titusa.
- Chodźmy tu – ponagliła go; po omacku udało jej się trafić dłonią na drzwi szafy, którą otworzyła, wsuwając się do środka. Wnętrze było dosyć ciasne i przesycone wonią środka na mole, ale powinni się tutaj oboje zmieścić i schować za płaszczami, licząc, że ktoś, kto wszedł do biblioteki, nie wpadnie na to, żeby ich tu szukać, a pomyśli, że krnąbrni uczniowie próbują właśnie przedostać się do drzwi. Nie zdziwiłaby się, gdyby nauczyciel czatował właśnie w ich okolicy, wiedząc, że uciekinierzy mogą chcieć skorzystać z jedynego wyjścia.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Marzec 1955, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]12.09.16 3:20
Czuł zapewne to samo co ona, więc pokiwał głową. Jakaś niewidzialna dłoń zacisnęła mu się na wnętrznościach i chciała wyrwać je w wyjątkowo brutalny sposób. Te wszystkie książki roztaczały wokół siebie bardzo nieprzyjemną aurę, szczególnie kiedy człowiek znajdował się zdecydowanie zbyt blisko. Pognał za nią, przyciskając do piersi księgę o roślinach, w jednej dłoni wciąż dzierżąc różdżkę. Miał nadzieję dopaść do drzwi, biec korytarzem i zniknąć w pokoju wspólnym, gdzie będzie mógł dalej studiować zielarstwo, dopóki zwabieni świtem uczniowie nie stłoczą się wokół kominka, ale ktoś jeszcze nie spał. I właśnie zbliżał się do biblioteki, a Titus był prawie pewien, że to jakiś nauczyciel... W ślad za Lyrą zgasił różdżkę, dając się ciągnąć przed siebie, byle dalej od drzwi książkowego królestwa.
- Wchodź, wchodź. - pokiwał łbem, ponad głową dziewczyny przytrzymując drzwi szafy, do której wślizgnął się zaraz za nią - Ale śmierdzi... - szepnął, nieznacznie krzywiąc usta i delikatnie marszcząc nos. Wokół panowała przeraźliwa cisza, ciemne płaszcze otulały ciała, a Titus wciąż kurczowo ściskał książkę. Czuł także bliskość swojej przyjaciółki. W tym momencie dzieliły ich zaledwie milimetry, choć w ciemnościach niewiele widział. Chwilę zajęło zanim wzrok jako tako przyzwyczaił się do aktualnej sytuacji. Widział jedynie zarys jej włosów, słyszał cichy oddech i czuł ciepło gdzieś w okolicach swojego policzka. Ta sytuacja była jednocześnie spełnieniem marzeń i największym koszmarem. Przecież chciał mieć ją na wyciągnięcie ręki, chciał znaleźć się tak blisko jak w tej chwili, ale z drugiej strony po prostu się bał. Odtrącenia, tego, że jeśli zbyt szybko zrobi krok w przód to potknie się o własne nogi i zniszczy coś, co wspólnie pielęgnowali całymi latami. Słyszał jak głośno bije mu serce, czuł jak organ wyrywa się z piersi, więc mocniej przycisnął doń książkę. W tej chwili nie wiedział już czy ktoś buszuje po bibliotece czy może odpuścił, liczyła się tylko ta ciasna szafa i osóbka, której sylwetka prawie że dotykała jego ciała. Głośno przełknął ślinę, na kilka sekund wstrzymał powietrze, a później... w mroku, po omacku, usta szukały ust z nadzieją, że prędzej czy później zetkną się w krótkim pocałunku.


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]12.09.16 11:38
Lyra naprawdę nie chciała, żeby zostali przyłapani na nocnej wyprawie do biblioteki i zabraniu książki z Działu Ksiąg Zakazanych. Miała więc nadzieję, że ich znaleziona naprędce kryjówka okaże się wystarczająca, żeby uniknąć złapania. Miała nadzieję, że nauczyciel rozejrzy się tylko, uzna, że może to Irytek wydawał te dziwne dźwięki i sobie pójdzie. Otwarte drzwi biblioteki mogły świadczyć, że ktoś tu wszedł, ale równie dobrze, to roztargniona bibliotekarka mogła zapomnieć je zamknąć. Dla Lyry i Titusa byłoby to bardzo na rękę, gdyby ten ktoś tak pomyślał.
Stali obok siebie w ciemnej, ciasnej przestrzeni szafy. Titus mógł wyczuć drżenie jej drobnego ciałka i szybki, ciepły oddech na swoim policzku, czy raczej szyi, bo Lyra była w końcu bardzo niskim dziewczęciem. Nie miała odwagi się odezwać, skupiając się na nasłuchiwaniu. Kroki w którymś momencie wydawały się przybliżać, Lyra wstrzymała wtedy oddech, obawiając się, że drzwi szafy lada chwila zostaną otwarte, a dwójka Gryfonów przyłapana na gorącym uczynku...
Było to kilkanaście sekund pełnych napięcia i oczekiwania. W tym stresie niechcący złapała po omacku rękę przyjaciela i ścisnęła ją mocno. Właściciel kroków przeszedł obok biurka, przez szparę w drzwiach Weasleyówna widziała blask jego różdżki, ale, szczęśliwie dla nich, nie zwrócił się w stronę skrytej w cieniu szafy. Ruszył dalej, jego kroki znowu zaczęły się oddalać, ale dziewczyna postanowiła jeszcze zaczekać z opuszczaniem szafy. Było tu gorąco, ciasno i śmierdziało, ale wolała znieść te niedogodności niż dostać tygodniowy szlaban.
Kiedy najbardziej ryzykowny moment minął i kroki zupełnie ucichły, dopiero teraz uświadomiła sobie, że wciąż kurczowo ściskała rękę Titusa. Puściła ją.
- Wybacz – szepnęła, próbując zwrócić twarz w jego stronę... I właśnie wtedy poczuła coś ciepłego muskającego jej policzek. – Och! – westchnęła, odruchowo się odsuwając, zaskoczona tym gestem, chociaż była przekonana, że to tylko przypadek, że Titus nie widział jej twarzy i po omacku się przysunął, może chciał powiedzieć coś szeptem do jej ucha, a niechcący pocałował jej policzek... Tak, tak właśnie musiało być! Ale chociaż w ciemności żadne nie mogło tego zobaczyć, buzia Lyry pokryła się szkarłatnym rumieńcem.
- Titusie? – szepnęła do niego ledwie słyszalnie, wciąż zakłopotana, ale zarazem i dla niej było w pewnym sensie przyjemnie mieć go obok siebie i czuć, że nie jest tutaj sama.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Marzec 1955, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]12.09.16 19:30
O matko, kiedy poczuł jak jej chude palce zaciskają się na jego dłoni, to serce jeszcze bardziej przyspieszyło. W głowie mu huczało, a na policzkach wykwitły czerwone rumieńce. Wstrzymał powietrze, wypuszczając je z ust dopiero w momencie, w którym puściła jego dłoń. Później zdecydował się na ten felerny pocałunek i pożałował od razu - przede wszystkim dlatego, że się odsunęła. Poczuł jak twarz mu płonie, był pewien, że gdyby zakopać jego głowę w ziemi to mogłaby z powodzeniem robić za dorodnego buraka i w duchu dziękował wszystkim wielkim czarodziejom jakich znał, że we wnętrzu szafy było tak ciemno.
- Przepraszam... to... ten ścisk... - próbował się tłumaczyć. Miał nadzieję, że to kupi, bo w przeciwnym wypadku chyba przez najbliższe kilka dni nie spojrzy jej w oczy. Cieszył się także, że kroki ucichły i mogli wreszcie opuścić swoją kryjówkę. Wypadł z szafy jak z procy, od razu rozglądając się dookoła, nie patrząc jednak na Lyrę.
- Chyba pusto, to do wieży. - pokiwał głową, wciąż unikając jej spojrzenia. Objął książkę obiema rękami, mocno przytulając ją do piersi, starając się nie odwrócić w kierunku rudej, by nie dostrzegła rumieńca, który wciąż pokrywał jego lico. Przodem ruszył ku wyjściu z biblioteki, gnając przed siebie na złamanie karku - miał tylko nadzieję, że Lyra nie zostanie w tyle. Ostatecznie była od niego dużo niższa, a kiedy Titus wyciągał swoje długachne kulosy to mógłby się ścigać ze strusiem. Trochę ochłonął, ale wciąż było mu bardzo wstyd, miał ochotę pukać się w czoło i przeklinać ten felerny dzień, w którym zauważył, że panna Weasley nie jest już tylko rudym dzieciakiem. Zatrzymał się przy drzwiach, ostrożnie wychylając na korytarz - wyglądał na pusty, ale wciąż musieli mieć się na baczności. Nawet jeśli nauczyciel zrezygnował z patrolowania biblioteki, to pewnie wciąż kręcił się gdzieś w okolicy.
- Wygląda, że czysto... - mruknął, marszcząc brwi. Z wolna wyślizgnął się z pomieszczenia, raz jeszcze rozglądając na boki - Lyra? Chyba pusto, teraz biegiem, okej? - zerknął na nią dopiero w tym momencie i to kątem oka, czym prędzej odwracając wzrok. Kompletna porażka! Gdzie ty masz rozum Titusie! Ta nauka chyba wypaliła ci resztki mózgu!


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]13.09.16 0:06
Lyra nie miała pojęcia, że wywołuje w Titusie aż takie odczucia. Nie miała pojęcia, że to, co między nimi istniało, dla niego powoli przestawało być tylko przyjaźnią. Dla niej młody Ollivander nadal był po prostu przyjacielem, z którym spędziła tyle wspaniałych lat i z którym będzie chciała utrzymywać kontakt również po skończeniu Hogwartu. Będąc tak naiwną i niedoświadczoną, uwierzyła w jego wyjaśnienia, nie doszukiwała się w jego geście niczego więcej niż po prostu zwykłego, choć niezręcznego przypadku. Niby dlaczego miałaby podejrzewać swojego przyjaciela o coś dziwnego?
- Nic się nie stało – szepnęła do niego. Wcale się nie gniewała o to, jak myślała, przypadkowe muśnięcie ust na policzku.
Po odczekaniu odpowiedniego czasu od momentu ucichnięcia kroków oboje opuścili szafę. Lyra natychmiast zaczerpnęła haust świeżego powietrza pozbawionego nieprzyjemnej woni, jaka panowała wśród starych płaszczy.
- Tak, chodźmy już, zanim ktoś tu wróci – zgodziła się z nim.
Na szczęście dla nich było ciemno, bo inaczej oboje musieliby się tłumaczyć ze swoich rumieńców. Teraz jednak Lyra, nie myśląc już o tej niezręcznej chwili w szafie, marzyła tylko o tym, żeby znaleźć się z powrotem w wieży Gryffindoru. Titus ruszył przodem, nie ulegało wątpliwości, że był od niej wyższy i szybszy. Drobniutka, osłabiona nastolatka, chociaż usilnie próbowała dotrzymać mu kroku, szybko została z tyłu. W którymś momencie Titus mógł stracić ją z oczu i kiedy się odwrócił, mógł zauważyć jej skuloną sylwetkę opierającą się o ścianę. Podpierała się dłonią i dyszała, a w oczach tak jej pociemniało, że prawie nie widziała jego sylwetki w półmroku korytarza.
- Titusie? Jesteś tu? – zapytała znowu, ale innym tonem niż wcześniej, w szafie. Teraz była raczej wystraszona i zdezorientowana, a także było jej głupio, że ich spowalnia i naraża na złapanie. – Muszę chwilę odpocząć, zaraz mi przejdzie – próbowała go przekonać. Nienawidziła tego, jak osłabił ją wypadek i mimo upływu miesięcy wciąż nie była w pełni zdrowa.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Marzec 1955, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]13.09.16 17:29
Rozejrzał się po wnętrzu szukając jej wzrokiem, a gdy dostrzegł kulącą się pod ścianą sylwetkę, czym prędzej ruszył w tamtym kierunku! Cały wstyd nagle z niego wyparował, bo zwyczajnie przejął się jej stanem. Przez ten naukowy szał zupełnie zapomniał, że nie powinna się przemęczać i teraz pożałował, że wyciągnął ją na tą eskapadę. Trochę dlatego, że nie chciał by stała jej się krzywda (chyba obciąłby sobie język, gdyby przez niego coś jej się teraz stało! żeby następnym razem nie paplać zanim pomyśli), a trochę przez fakt, że gdyby był tu sam pewnie już dawno wróciłby do wieży. Przygryzł dolną wargę, zbliżając się do Lyry i wyciągając w jej kierunku jedną dłoń.
- Jestem. - wsparł dłoń na jej chudym ramieniu, tym gestem chcąc dodać jej otuchy, napełnić spokojem, choć w jego piersi serce wciąż szaleńczo pompowało krew - Lyra, proszę, tylko mi tu teraz nie mdlej. Mogę ci jakoś pomóc? - szczerze? Nie wiedział jak zachować się w takiej sytuacji. Gdyby osunęła się na ziemię chyba umarłby z przejęcia! W ostateczności przerzuciłby biedaczkę przez ramię i pognał do skrzydła szpitalnego. Schwycił książkę w obie dłonie i zaczął nią machać, kierując strumień powietrza w stronę przyjaciółki.
- Lepiej? - zapytał z nadzieja w głosie. Mówił szeptem, w obawie, że ktoś może ich usłyszeć, a przecież wcale nie powinni tu być! - Lyra... przepraszam, nie powinienem był namawiać cię do tej wycieczki. Głupi jestem, odbiło mi całkiem od tej nauki, nie wiem co we mnie wstąpiło. - westchnął, nie przestając machać grubą księgą. Rany, w tym momencie było mu prawie tak głupio jak jeszcze przed chwilą, po incydencie w szafie.


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Marzec 1955, Hogwart [odnośnik]13.09.16 19:26
Lyra także była zawstydzona, tym, że ich spowalnia, naraża na kłopoty, i że Titus znowu widzi ją w chwili słabości. Pewnie powinna skuteczniej próbować wyperswadować mu pomysł tego nocnego wyjścia, ale cóż poradzić, że sama też nie znosiła tych wszystkich ograniczeń i chciała robić wszystko tak, jak dawniej, nie bacząc na to, że jej ciało wciąż było osłabione, czasami zmuszało ją do pokory, gdy usilnie chciała ignorować konsekwencje. Była pewna, że da sobie radę, ale stres w połączeniu z szaleńczym biegiem przez ciemne korytarze musiał zaowocować pogorszeniem, tym bardziej, że w ostatnich dniach forsowała się dużą ilością nauki.
Kiedy poczuła, że jest jej gorzej i że za chwilę może odpłynąć, przystanęła i oparła się o zimną ścianę, słysząc, jak Titus podchodzi do niej, poczuła jego dłoń na swoim ramieniu. Uniosła powieki i zmrużyła oczy, by zobaczyć jego zarysy, a chłopak zaczął machać książką, żeby zapewnić jej ruch powietrza. Wiedziała, że go naraża, ale bała się, że mógłby zniknąć, zostawić ją samą w ciemności w momencie, kiedy lada chwila mogła stracić przytomność i stać się zupełnie bezsilna.
- Jeszcze tylko chwilkę – poprosiła. – Mam nadzieję... że nikt tu nie przyjdzie.
Korytarz był chyba jednym z tych rzadziej uczęszczanych, ale i tak było ryzyko przyłapania, mimo że już oddalili się od biblioteki i byli mniej więcej w połowie drogi między nią a wieżą. Postali tak może parę minut, a oddech Lyry uspokoił się i poczuła się nieco lepiej.
- Dam sobie radę – zapewniła go, nie chcąc wydłużać tego ryzykownego momentu. Chciała, żeby możliwie jak najszybciej znaleźli się z powrotem w wieży. – Mogę się ciebie przytrzymać? – zapytała nagle. Powoli wyciągnęła rękę, chwytając się ramienia Titusa, na wypadek, gdyby nogi miały się pod nią ugiąć, ale kiedy okazało się, że nie jest tak źle, powoli rozluźniła uścisk.
Niedługo później dotarli do wieży Gryffindoru i dopiero tam Lyra naprawdę zaczęła się uspokajać.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Marzec 1955, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Marzec 1955, Hogwart
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach