Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Poczekalnia
AutorWiadomość
Poczekalnia [odnośnik]12.09.16 13:43
First topic message reminder :

Poczekalnia

Po wyjściu z windy, tuż po lewej stronie znajduje się poczekalnia z ciasno ustawionymi ławkami, na których, po przedstawieniu celu wizyty i odebraniu przepustki, mogą oczekiwać przybyli goście. Niektórzy trafiają tu w charakterze świadka lub też chcą złożyć donos, inni znów liczą na przyjęcie przez urzędników. Czas oczekiwania bywa różny, lecz nierzadko można dostrzec tu zirytowane miny petentów.
Przez wielkie okna do pomieszczenia wpływa duża ilość świtała, rzucającego mieniące się refleksy na zaczarowane obrazy. To właśnie one stanowią pewne urozmaicenie dłużących się minut - w ramach desperacji można podjąć się rozmowy z uwiecznionymi postaciami, nikt jednak nie gwarantuje, na jakie tory zejdzie dyskusja; mówi się, że malowidła mają dość nietypowe usposobienie.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Poczekalnia - Page 11 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Poczekalnia [odnośnik]30.05.21 12:59
4 października 1957


Rejestracja różdżki w dzisiejszych czasach okazała się być smutną koniecznością. Castor najchętniej nie wyjeżdżałby z Doliny, lecz zmartwione spojrzenie matki i niema prośba ojca wystarczyły, by szarpnąć delikatnymi strunami sumienia. Jeżeli Aurora czuła potrzebę wyprawy do Londynu — a co za tym idzie także rejestracji różdżki — kim byłby, nie zapewniając jej odpowiedniej opieki i swoistej obstawy?
Nawet kosztem swego komfortu psychicznego.
Nie lubił Londynu. Po tym wszystkim, co miał okazję zobaczyć, po prostu nie mógł. Za sprawą kuzynki Pomony nazwisko Sprout było wyraźnie kojarzone z poglądami promugolskimi, a dwójkę złotowłosego rodzeństwa ratował tylko fakt, że ich przodkowie jakimś cudem nie dopuścili do rozrzedzenia czystości krążącej w ich żyłach krwi. Marna to pociecha, lecz zawsze jakaś i to jej postanowił trzymać się kurczowo, gdy skupiał się wyłącznie na tym, aby nie dać po sobie poznać, jak bardzo się denerwuje. Wizyta w Ministerstwie nie mogła w końcu należeć do przyjemności, a on — nawet jeżeli nie miał się szczególnie czego obawiać, w końcu  znany był raczej z kursu alchemicznego czy pracy w sklepie jubilerskim — nie miał na pierwszy rzut oka żadnych powodów do obaw. Nikt przecież nie wejdzie mu do głowy i nie będzie grzebał we wspomnieniach, prawda?
Prawda?
W przeciwieństwie do siostry zajął grzecznie miejsce na jednym z krzeseł. Niebieskie spojrzenie wodził jednak za jej postacią, obserwując z rosnącym niepokojem i coraz to mocniej ściskającym się żołądkiem, jak skubie swój sweter. Niedobrze, niedobrze, myślał sobie wtedy, gotów już powstać i prawie siłą przeprowadzić Aurorę do zajmowanego wcześniej siedzenia. Z pomocą, lub jak kto woli, naprzeciw, przyszedł mu jednak urzędnik, który zwrócił się najpierw do niego.
Różdżka — 7 i 1/4 cala, agar, rdzeń z pióra żmijoptaka. Podał ją do sprawdzenia może nieco zbyt szybko, umiarkowanie gwałtownie; wszystko po to, by udawana pewność siebie zdolna była przykryć wszelkie oznaki zaniepokojenia. Przez cały czas trwania rejestracji niemal nie oddychał, jakby nawet najmniejszy ruch z jego strony miał urosnąć w głowie do powodu odmowy rejestracji, czy, co gorsza, aresztowania.
Gdy wyszedł wreszcie z pokoju, trafiając ponownie na korytarz, odetchnął z ulgą. Różdżka wróciła za pazuchę płaszcza, zdrętwiałe od zimna palce trafiły do kieszeni i tylko biel na jego twarzy pozostała do momentu, gdy także siostra mogła powiedzieć, że tę specyficzną nieprzyjemność miała już za sobą.
Miał nadzieję nie wracać do tegoż budynku tak długo, jak tylko będzie to możliwe.

| z/t
Castor Sprout
Zawód : Twórca talizmanów, właściciel sklepu "Bursztynowy Świerzop"
Wiek : 24
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
gdzie rzucą kość
będziesz jak szczeniak biegł
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9918-castor-sprout#299830 https://www.morsmordre.net/t9950-irys#300995 https://www.morsmordre.net/t9949-i-will-keep-my-flowers-safe#300972 https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t9952-skrytka-bankowa-nr-2255#301004 https://www.morsmordre.net/t9951-c-sprout#300999
Re: Poczekalnia [odnośnik]11.06.21 15:31
1 października 1957
Przyjemny chłód wieczornego wiatru smagał twarz czarodzieja spacerującego przez londyńskie dystrykty. Jak nikt inny, Hannibal nie przepadał za miejskim zgiełkiem, który nieubłagalnie rósł na sile z każdym kolejnym krokiem. W skupieniu jednakże odnalazł upragnioną ciszę. Kiedy stłumił percepcję, oddając się marzycielskiej pokusie błądzenia głową w chmurach, brudne ulice nabrały kolorytu. Ta wizytacja w stolicy różniła się od poprzednich. W powietrzu unosiło się podniecające uczucie czystości. Świadomość przebywania na terenie wolnym od promugolskich farmazonów syciła fascynację idealisty. Samotnik nabrał pewności siebie i przyśpieszył kroku; oczyszczenie myśli pozwoliło mu ponownie zaadoptować się do tego miejsca. Wespół ze swymi towarzyszami podróży, Lumen i Luną - dwójką psów myśliwskich, wśród których szczególnie pierwszy odznaczał się wyraźną nadpobudliwością, dotarł pod ministerialny gmach. Przykucnął teraz przed suczkami, by zrównać się z nimi spojrzeniem i objął je rękoma, racząc ciepłym dotykiem.
— Zadbajcie o siebie i nie róbcie nic głupiego. Wrócę najdalej w ciągu kilku godzin. Zostańcie w okolicy, żebym nie musiał Was szukać. — Wiedział, że zwierzęta go usłuchają. Psi partnerzy byli ze swoim właścicielem niemalże nierozłączni. Bliska relacja, którą z nimi zbudował stanowiła nierozerwalną więź, której nie rozłączy nawet śmierć.
Przekroczył próg Ministerstwa Magii, rozejrzał się po zgromadzonych tłumach. Syknął niezrozumiałe przekleństwo pod nosem, przypominając sobie dziesiątki godzin zmarnowanych w tym gmachu na administracyjnej, papierkowej robocie. Nie mitrężył zbyt wiele czasu i skierował się na drugi poziom, nie racząc wielu ludzi spojrzeniem. Wzniosła atmosfera dawała się tutaj we znaki i nic tak nie napawało satysfakcją Hannibala, jak widok przewijających się po piętrze aresztowanych bezprawników, którzy odmówili dopełnienia obowiązku zarejestrowania różdżki, przebywając w Londynie nielegalnie. Ku zaskoczeniu czarodzieja, komisja poprosiła go do okienka poza kolejnością, najprawdopodobniej świadoma jego cichego sojuszu z przedsięwzięciem Czarnego Pana.
— Hannibal Rookwood. — Pracownik z okienka przyjął siedemnastocalowy kawał drewna z duszą, który w rękach łowcy poskromił niejedną bestię. Identyfikacja stanowiła formalność i trwała zdecydowanie krócej, niźli w innych przypadkach; nie zadawano mu nawet pytań. W drodze powrotnej pokazał się jedynie dawnym znajomym z Brygady, których mijał na schodach i gwizdnął przed budynkiem, przywołując do nogi duet wiernych pupili.

zt
Hannibal Rookwood
Zawód : Łowca wilkołaków z grupy Sigrun, dystrybutor zwierzęcych ingrediencji
Wiek : 33
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Moja natura mówi głośniej
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Zwierzęcousty

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10003-hannibal-rookwood https://www.morsmordre.net/t10021-kwatera-w-harrowgate https://www.morsmordre.net/t10020-hannibal https://www.morsmordre.net/f373-harrogate-12-jesmond-rd https://www.morsmordre.net/t10024-skrytka-bankowa-nr-2264#302725 https://www.morsmordre.net/t10023-hannibal-rookwood
Re: Poczekalnia [odnośnik]22.08.21 15:52
08.01.58


Powrót do Londynu odbiegał nieco od wyobrażeń Treya. Nie tak miały wyglądać pierwsze po latach kroki w tym otulonym mglistym szalem mieście. Najpierw kontrole graniczne, a teraz jeszcze rejestracje różdżek. No tak, oczywiście jakaś kontrola musi być. Byle mugole nie mogą się tu pałętać. Ale dlaczego cierpią na tym porządni obywatele? To wszystko wydawało mu się niesprawne i zbyt mocno przesiąknięte biurokracją.
Trey stanął w korytarzu i, podczas gdy topniejący śnieg spływający z jego długiego płaszcza kapał na posadzkę, omiótł wzrokiem siedzących na krzesłach ludzi. Jedni wydawali się pewni siebie, inni znudzeni, część osób zaś wyglądała na wyraźnie spiętych. Tremaine uśmiechnął się pod nosem i wypowiedział bezgłośnie "mugole". Oczywiście wiedział, że nie ma tu prawdziwych mugoli, ale tak nazywał także czarodziei mugolskiego pochodzenia. Dla niego nie było większej różnicy.
Zajął jedno z wolnych krzeseł naprzeciw jakiejś dziewczyny o wystraszonym spojrzeniu. Zastanawiał się, ile czasu tutaj zmarnuje. Dobrze, że z kącika prasowego udało mu się zgarnąć jakąś gazetę, której strony zaczął przerzucać dla zabicia czasu. Tymczasem "Walczący mag" przyniósł kolejne wiadomości, które nie przypadły mu do gustu.
-Godzina policyjna? To chyba jakieś kpiny- powiedział do siedzącego obok mężczyzny, który w odpowiedzi wbił wzrok w podłogę. Tego naprawdę było za wiele. Trey jako nastolatek uwielbiał włóczyć się po zapyziałych londyńskich uliczkach w środku nocy i zamierzał powrócić do swoich młodzieńczych zwyczajów. Ograniczanie praw czarodziejów było zupełnie nie na miejscu.
-"Rosnące zagrożenie z strony mugoli"... - prychnął. On sam mugoli się nie obawiał. To raczej oni powinni obawiać się jego.
Już i tak kiepski humor Treya wyraźnie się pogłębił. Do tego tak długo trzeba było siedzieć w tym dusznym korytarzu. "Co oni tam robią? Produkują te różdżki" - zastanawiał się, patrząc na wciąż zamknięte drzwi, zza których nie dobiegał nawet jeden szmer.
Nadszedł jednak ten moment, gdy otworzyły się na oścież, a łysiejący czarodziej z okularami zsuwającymi się na czubek nosa powiódł wzrokiem po czekających.
-Który z panów to Trey Tremaine? - zapytał głosem wskazującym na nadmierne upodobanie do ognistej whisky.
Trey z westchnięciem wstał i wszedł do pokoju. Chciał mieć te formalności już za sobą.


zt


We are all evil in some form or another, are we not?
Trey Tremaine
Zawód : handlarz magicznymi kamieniami i ziołami
Wiek : 28
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
We are all evil in some form or another, are we not?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t10157-trey-tremaine https://www.morsmordre.net/t10457-bob#316749 https://www.morsmordre.net/t10468-they-call-me-trouble https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t10475-skrytka-bankowa-nr-2291

Strona 11 z 11 Previous  1, 2, 3 ... 9, 10, 11

Poczekalnia
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach