Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Wnętrze pubu

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Wnętrze pubu - Page 9 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Wnętrze pubu - Page 9 Empty
PisanieTemat: Wnętrze pubu [odnośnikWnętrze pubu - Page 9 I_icon_minitime03.04.15 17:55

First topic message reminder :

Wnętrze pubu

Pub pod Trzema Miotłami to najbardziej znany bar w Hogsmeade. Położony w centrum wioski, zawsze jest pełny - w weekendy tłumnie odwiedzają go uczniowie Hogwartu, aby skosztować kremowego piwa, lecz w pozostałe dni również tętni życiem, za sprawą pitnego miodu dojrzewającego w dębowych beczkach, słusznie cieszącego się opinią jednego z najlepszych trunków w Wielkiej Brytanii. W środku jest ciepło, przytulnie i czysto. Na parterze znajduje się bar, gdzie mieszczą się stoliki dla licznych przybyszów odwiedzających to miejsce, natomiast na piętrze zlokalizowano część sypialną. Drewniane, spiralne schody prowadzą na górę, do kilku pomieszczeń, które właściciel lokalu przeznaczył na pokoje dla gości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Wnętrze pubu - Page 9 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

Wnętrze pubu - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze pubu [odnośnikWnętrze pubu - Page 9 I_icon_minitime05.01.21 15:39

Lucinda miała podobne odczucia względem wojny co Tom. Odkąd wstąpiła do Zakonu Feniksa wiedziała, że śmierć będzie jej towarzyszyć niemal każdego dnia. Jednak doświadczenie jej było o wiele trudniejsze. Nie da się przygotować na stratę. Można ją wypierać, można ją ignorować, ale strata zawsze będzie stratą i musi ze sobą nieść żałobę nawet jeśli finalnie nie ma na nią czasu. Kiedyś myślała, że do śmierci da się przyzwyczaić, da się z nią pogodzić. Teraz jednak dochodziła do wniosku, że im częściej się z nią człowiek spotyka, tym gorzej ją znosi. Jak bardzo przykry jest fakt, że częściej przeżywa się śmierć niż życie? – Na niektóre rzeczy niestety nie jesteśmy w stanie się przygotować – zaczęła mrużąc lekko oczy. – Czasami żałuje, że nie mamy już w sobie tej dziecinnej wyobraźni. O wiele łatwiej było dorastać z myślą, że świat nie niesie ze sobą tak wiele cierpienia. – dodała. Nieświadomie zeszli na tematy, których starała się unikać. Z drugiej strony to wszystko otaczało ich każdego dnia. Ciężko było to zignorować i przestać o tym rozmawiać, a już w szczególności, gdy ich życia są podyktowane przez wojnę.
Słowa mężczyzny dotyczące brata przypomniały jej o własnej, trudnej sytuacji rodzinnej. Doskonale wiedziała jak to jest być z kimś powiązany krwią, ale nie znać go zupełnie. Ona nawet nie chciała wspominać o relacjach ze swoim rodzeństwem. Wszyscy życzyli jej śmierci i zdążyła się już z tym faktem pogodzić. – Nie chce nikogo usprawiedliwiać – zaczęła ze smutkiem w głosie. – Ludzie jednak robią różne rzeczy, aby przetrwać. Jesteśmy przestraszeni, a takim narodem najłatwiej manipulować.- dodała. Nie wiedziała jakie motywacje miał brat Toma i czy naprawdę to co robił było zgodne z jego sumieniem, ale nauczyła się, że nic nie jest ani czarne ani białe. Świat miał o wiele więcej barw. Przykrych i trudnych. – Ciężko było tu wrócić? Zmierzyć się z tym wszystkim? – żył tak długo poza granicami kraju, że na pewno o wiele trudniej było mu się odnaleźć w tym wojennym krajobrazie. Nie tylko dlatego, że wojna była ciężka dla wszystkich obywateli, ale też dlatego, że to miejsce przestało przypominać dla niego dom.
Blondynka uniosła szklankę w toaście. – Za jakąkolwiek starość – poprawiła z szerokim uśmiechem na ustach. Dźwięk uderzającego o siebie szkła był jej dobrze znany. Z jednej strony powinna się tym przejąć, ale z drugiej nie znała innego sposobu na znalezienie sensu w tym wszystkim. Nie zniknęła, nie zapadła się w tym wszystkim. Starała się to przetrwać i chyba nikt nie powinien jej za to winić.
- Możemy odświeżyć je sobie razem – zaczęła zadowolona z tego, że mogą porozmawiać o czymś szczególnie dla niej przyjemnym. – To kwestia wyćwiczenia. Umiejętności czytania ich symbolicznego znaczenia. Jestem niemal pewna, że bez większego problemu sobie z tym poradzisz. – może i nie znali się na tyle mocno by znać swoje umiejętności, ale z drugiej strony blondynka była wystarczająco spostrzegawcza by dodać sobie dwa do dwóch. Skoro mężczyzna tak dobrze pojął sztukę majsterkowania to z symboliką też nie powinien mieć problemów.
Czarownica roześmiała się głośno na pytanie o czesne. – Powiedźmy, że nie kupuje się kota w worku. Najpierw sprawdź czy moje techniki nauczania są dla ciebie wystarczające. – dodała ze wzruszeniem ramion. – To co? Jesteśmy umówieni? – zapytała jeszcze trochę ciszej.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Tom Genthon
Tom Genthon

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8696-tom-genthon https://www.morsmordre.net/t8745-drusilla#260227 https://www.morsmordre.net/t8746-tesla-za-2-knuty#260261 https://www.morsmordre.net/f290-kent-reculver-domek-na-klifie https://www.morsmordre.net/t8743-skrytka-bankowa-numer-1211#260222 https://www.morsmordre.net/t8753-tom-genthon
Zawód : Złota rączka, właściciel "Czarodziejskiego Warsztatu Genthona"
Wiek : 33
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Kto pod kim zaklęcie rzuca, ten sam w siebie celuje.
OPCM : 11
UROKI : 14
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 8
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Wnętrze pubu - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze pubu [odnośnikWnętrze pubu - Page 9 I_icon_minitime10.01.21 21:55

Tom kiwnął głową, uśmiechając się gorzko, gdy usłyszał słowa Lucindy o tęsknocie o dziecięcej wyobraźni. Doskonale pamiętał siebie sprzed kilkunastu lat, siedzącego przy tym samym stoliku w Pubie pod Trzema Miotłami i razem z Edrisem Pokeby i Lydią Fogler żartującego nad kremowym piwem ze zbliżających się Owutemów. Choć mugolska wojna trwała wtedy w najlepsze, a Tom z wytęsknieniem oczekiwał sów od ojca, który zaangażował się w pomoc sąsiadom, to jednak wtedy wszystko wydawało mu się jakieś inne, mniej beznadziejne. Zdecydowanie bardziej wierzył wtedy w szczęśliwe zakończenie niż teraz. Być może dlatego, że wtedy - w przeciwieństwie do teraz - rzadziej przeżywał czyjąś śmierć.
Wciąż próbuję go zrozumieć — odpowiedział po chwili i, krzywiąc się - czy to na smak trunku czy na wspomnienie listu z Oddziału Kontroli Magicznej Ministerstwa Magii, informującego go o śmierci Teo - upił łyk whiskey. Szczerze powiedziawszy, Tom nie miał pojęcia, czy jego bratem, gdy dołączał do policji antymugolskiej, bardziej kierował strach czy nienawiść. Może jedno i drugie? Niezależnie jednak od tego, Lucinda miała rację. Ludzie robią różne rzeczy, aby przetrwać. Czy wyjazd do Francji i zostawienie wszystkiego za sobą nie był sposobem Toma na przetrwanie? Może tak. Nie chcąc jednak zbyt długo o tym myśleć, mężczyzna uśmiechnął się, jakby na pokrzepienie samego siebie, i przeniósł wzrok z niemal pustej szklanki na siedzącą po drugiej stronie stolika czarownicę. — Cóż, na początku okazało się, że nie mam domu — zaśmiał się, przypominając sobie puste klepisko w miejscu domku na klifie w Reculver, gdy wrócił do kraju. — Gdy byłem we Francji, nawałnica zdmuchnęła go z powierzchni ziemi, a Teo... No, już go nie było, aby temu zapobiec. Ale jakoś udało mi się go odbudować, z pomocą przyjaciela — wyjaśnił. — Byłaś w kraju w czasie nawałnicy? Jak w ogóle żyło się w takich warunkach? — zapytał. Przypomniał sobie ucieczkę Moore'ów do Francji, gdy w Anglii rozpętał się przesiąknięty do cna czarną magią kataklizm. — Potem zabrałem się za warsztat... Powoli, o ile można to tak nazwać, rozgaszczam się — dodał po chwili i delikatnie wzruszył ramionami. Tak naprawdę Tom wciąż nie wiedział, czy jego powrót do kraju jest ostateczny czy może jest to tylko tymczasowy epizod. Jeśli by się nad tym zastanowić, w zasadzie nic go tu nie trzymało. Był sam. Jego rodzina - Billy, Lydia i pozostali Moore'owie oraz Genthonowie - radzili sobie dobrze i bez niego, pochłonięci swoimi sprawami. Jedynym, co trzymało go w wojennej Anglii (choć kompletnie nie rozumiał, dlaczego) zdawał się być teraz tylko jego obwoźny czarodziejski warsztat.
Pokiwał głową z wdzięcznością, słysząc propozycję Lucindy, aby wspólnie odświeżyli sobie runy. Choć wiedział (a poza tym tak mu też podpowiadała krukońska ambicja, którą nadal w sobie miał), że lwią część pracy powinien wykonać samodzielnie, to jednak był też świadom, że zawsze lepiej uczyć się od dobrego nauczyciela, niż ugrzęznąć samotnie w materiale. Nie bez powodu do wszystkich egzaminów uczył się zawsze razem z Lydie i Edrisem. Jedynym problem wydawało mu się teraz zdobycie jakiegoś podręcznika do run. Ostatnie miesiące nie były najlepsze i Tom musiał liczyć się z każdym groszem, dlatego też na razie nie było go stać na zakup nowej książki. Postanowił jednak nie dzielić się z Lucindą tą informacją, jakby zawstydzony swoją sytuacją. Zamiast tego postanowił, że napisze do Billy'ego. Może on posiada jakiś stary podręcznik?
Na pewno będziesz świetnym nauczycielem — odpowiedział uprzejmie, a przy tym zupełnie szczerze, i uśmiechnął się do niej. — Jesteśmy umówieni — kiwnął głową. — Wyślij mi sowę z datą, która będzie dla ciebie najwygodniejsza, a ja postaram się znaleźć jakieś bezpieczne miejsce do spotkania — dodał. Nie chciał narzucać się Lucindzie, a jego domek w Reculver nie był na tyle zabezpieczony zaklęciami, aby zagwarantować czarownicy ochronę, zwłaszcza przed ewentualnymi niepowołanymi gośćmi. Zdecydowanie nie chciał narażać jej na kłopoty. Po chwili spojrzał na niemal puste szklanki z whiskey i uśmiechnął się zawadiacko. — No nic, Luci. Nie odwlekajmy nieuniknionego. Dopijmy to na raz... dwa... trzy.Chlup.
Tak, Ognista wciąż smakowała okropnie.


/ 2x zt fluffy




Jakieś tęsknoty się we mnie szamocą,

Za świa­tłem, ży­ciem, spo­ko­jem i mocą.
I próż­no, próż­no sen du­szy mej zło­ty
ści­gam bez­gwiezd­ną oto­czo­ny nocą.


Powrót do góry Go down
Julien de Lapin
Julien de Lapin

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9230-julien-de-lapin#280581 https://www.morsmordre.net/t9250-walentyna https://www.morsmordre.net/t9252-wrozbita-julek https://www.morsmordre.net/f314-dolina-godryka-makowka https://www.morsmordre.net/t9251-skrytka-bankowa-nr-2157#281325 https://www.morsmordre.net/t9253-julien-de-lapin
Zawód : poeta i wróżbita
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

je raisonne en baisers

OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

Wnętrze pubu - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze pubu [odnośnikWnętrze pubu - Page 9 I_icon_minitime05.04.21 18:10

16 października, godzina 13:13
 
Trzynastego października była niedziela, a jednak pech liczby wydawał się emanować na środę, w którą młody Francuz doznał okrutnej przypadłości czkawki teleportacyjnej. Gdyby tego było mało, rankiem obudził się z dziwnymi zdobieniami na rękach, które najwyraźniej powstały w wyniku jakiegoś niezbyt śmiesznego żartu. Jakim cudem poltergeist znalazł się w Makówce? Młody czarodziej mógł zaledwie gdybać, bo ślad po duchu zaginął, pozostała jedynie pamiątka, która w postaci szarżującego jednorożca zdobiła prawe przedramię poety. Druga ręka miała natomiast na sobie instrukcję i prawdopodobnie Julien pognałby do jakiejś sąsiadki lub sąsiada, prosząc o pomoc w zdjęciu niewinnej klątwy, lecz przez zbieg okoliczności za sprawą czknięcia znalazł się gdzieś, gdzie go nie powinno być. Poetycka biała koszulka, zielona kamizelka, fioletowe spodnie, kolorowe skarpetki i zwykłe trzewiki. Płaszcza brak, nawet szalika nie zdążył ze sobą zabrać, a nosiło go po przeróżnych czeluściach Anglii i… wreszcie wylądował między uliczkami, których nie był w stanie rozpoznać. Drżał z wyziębienia, aż w kieszeni spodni zabrzęczało kilka monet. Odruchowo dotknął tylnej kieszeni, upewniając się, że wciąż posiadał w niej różdżkę. Uderzył plecami o ścianę, spoglądając w kłębiące się na nieboskłonie chmury. Jak miał wrócić do domu? Przecież z czkawką ryzykował bardzo niestabilną teleportacją, chociaż… czyżby czkawka mu wreszcie przeszła? Wciągnął powoli powietrze, a potem wypuścił z płuc, obserwując obłok pary, tańczącej przed jego twarzą. Poczuł dziwne ukłucie intuicji, mając wrażenie, że w kłębach coś zobaczył, jakiś znak, który być może wskazał mu gdzie winien się udać. Powolnym korkiem powlókł się do głównej ulicy, gdzie nie było wielu osób, a mijano go ze spojrzeniem wykazującym co najmniej zdziwienie. Przygryzł lekko wargę, a potem spróbował spytać kilku osób, zatrzymać i dowiedzieć się gdzie jest, lecz rzucona w jego kierunku nazwa niewiele mu powiedziała. Dopiero gdy skierował się do pobliskiego pubu usłyszał magiczne słowo Hogwart. Czyli był w Szkocji? Wpadł do pubu, zwracając na siebie uwagę okolicznej klienteli, jednak sam zdawał się być gdzie indziej myślami. Zależało mu na tym, aby prędko się ogrzać i… i co tak właściwie? Może pożyczy od kogoś sowę i napisze do Alexa, żeby po niego przyleciał? Przecież nie powtórzy teleportacji do miejsc, w których była zaledwie raz i nie wiadomo czy jego przypadłość nie zakamuflowała się jedynie, aby doprowadzić go do przypadkowego rozszczepienia.
Wygrzebał z kieszeni kilka galeonów i postawił na ladzie. – Czy mógłbym prosić o papier, pióro i sowę? Muszę napisać list do przyjaciela – wyjaśnił, lecz barmanka zmierzyła go dosyć dziwnym spojrzeniem. – Nie mam wiele ze sobą, to… nagła sytuacja, proszę – dodał, lecz kobieta wzruszyła zaledwie ramionami, a jej usta wygięły się w dziwnym grymasie. – Mogę podać piwo kremowe – stwierdziła, na co młodzieniec, po prostu kiwnął głową z rezygnacją. Wróżbita spuścił wzrok na blat baru i westchnął zmieszany, a zaraz potem zerknął na swoje przedramiona, podsuwając rękawy koszuli do góry. I jeszcze to… dziwny rysunek, którego nawet nie mógł sam dokończyć.




A on biegł wybrzeżami coraz innych światów. Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów
Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
Mathilda Wroński

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9242-mathilda-wronski#281180 https://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 https://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 https://www.morsmordre.net/f354-szkocja-timbermoore-marefield-grove-13 https://www.morsmordre.net/t9271-skrytka-bankowa-450#282368 https://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
Zawód : malarka
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
OPCM : 6
UROKI : 19
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Wnętrze pubu - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze pubu [odnośnikWnętrze pubu - Page 9 I_icon_minitime05.04.21 22:51

Peterowi nie podobało się w Szkocji, o czym mógł się przekonać każdy mieszkaniec części sypialnianej w Pubie pod Trzema Miotłami. Dziecko płakało dokładnie cała noc, a dał sobie spokój dopiero lekko po piątej rano, kiedy wycieńczony zasnął. Próbowałam wielu rzeczy, by go uspokoić, poprosiłam nawet barmana o kieliszek whisky, bo kiedy był młodszy, to faktycznie, jak dawałam mu possać palca umoczonego w alkoholu to szybciej zasypiał. Ale dziś nie chciał nic ssać. Jedyne co mi pozostało to rzucić zaklęcie wyciszające, by sąsiedzi nie mogli słyszec krzyków i płaczu mojego syna. Niestety byłam chyba mocno zmęczona, bo rzuciłam zaklęcie nieudolnie i wyciszyłam jedynie drzwi, natomiast ścian już nie.
Nic dziwnego, ze obsługa nie miała serca zagadywać do przedziwnego mężczyzny, który pojawił się przy barze. Powiem szczerze: ja tez nie miałam jakiegoś interesu, by z nim rozmawiać, ale po wczorajszym przedziwnym spotkaniu, którego efektem było to, ze miałam gdzie spać - chociaż spać to wiele powiedziane - widok kolorowego młodzieńca, wydał mi się zbyt osobliwym, bym mogła go zignorować. Wiedziona jakimś przeczuciem, zatrzymałam się przy nim i mierząc spojrzeniem szczupłą figurę, pytam : - Czy ten dobór kolorów był celowy? Proszę wybaczyć, ale czuje, ze muszę go uwiecznić - a kończąc zdanie, wyjmuje z torebki zawieszonej na nadgarstku mały szkicownik. W pełnym skupieniu staram ske dobrać tak kolory na papierze, by oddawały rzeczywisty dobór barw, który zaprezentował mi dziś pan przybysz. Pracowałam bardzo szybko, mając na uwadze, ze jest taka możliwość, ze owy człowiek nie będzie zachwycony moim pomysłem. Ba, może nawet nie zgodzi się na to, żeby zostać uwiecznionym. Mając to w głowie, wiedziałam, ze muszę się nieco pospieszyć. Moja różdżka wertowała różne kolory, aż w końcu dźgnęłam jegomościa w fiolet spodni i tym samym pobrałam idealny odcień. Unoszę szkicownik do oczu i kręcę głowa:  - coś nieprawdopodobnego - mówię i właściwie... to chce już odejść.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Julien de Lapin
Julien de Lapin

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9230-julien-de-lapin#280581 https://www.morsmordre.net/t9250-walentyna https://www.morsmordre.net/t9252-wrozbita-julek https://www.morsmordre.net/f314-dolina-godryka-makowka https://www.morsmordre.net/t9251-skrytka-bankowa-nr-2157#281325 https://www.morsmordre.net/t9253-julien-de-lapin
Zawód : poeta i wróżbita
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

je raisonne en baisers

OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

Wnętrze pubu - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze pubu [odnośnikWnętrze pubu - Page 9 I_icon_minitime06.04.21 0:45

Powoli przeniósł spojrzenie z przedramion na kremowe piwo, które postawiła przed nim barmanka, aby ostatecznie zawiesić na kobiecie błagalne spojrzenie, jakby liczył, że może uda mu się ją jeszcze namówić na pomoc. Nadzieje spełzły na niczym, gdy kroki poniosły czarownicę na zaplecze. Młodemu poecie zostało więc pokładanie wiary w dobrych sercach ludzi odpoczywających w pubie. Nostalgicznie zaczął zabierać się wraz z kuflem na przechadzkę między stolikami, niczym żebrak, prosząc o pomoc nieznajomych. Problemu z samym w sobie zagadywaniem, raczej by nie miał, lecz po prostu obawiał się, kogo może spotkać w progach takiego przybytku. Nim jednak zdążył zsunąć się z barowego stołka, w jednej chwili dopadła go nieznajoma kobieta, zadając mu pytanie, którego absolutnie się nie spodziewał. Omiótł spojrzeniem jej lico, zatrzymując się na dłużej w intensywnej zieleni jej spojrzenia, aby zaraz potem zsunąć się po uroczo zadartym nosie i dotrzeć do ust, z których wydobyło się intrygujące pytanie. Uśmiechnął się leciutko, może nawet odrobinę głupio, jakby zdążył już wypić kilka kremowych piw. – Można tak rzec, choć to ma intuicja i podświadomość raczyła tu zadziałać najwięcej – wyjawił, kiwając głową na znak, że zgadza się na uwiecznienie, gdy tylko dostrzegł szkicownik. Ileż to razy służył za modela dla swych szkolnych przyjaciół? We francuskiej akademii magii, było to raczej na porządku dziennym – uczniowie często korzystali z tak naturalnych modeli jak przyjaciele. Postarał się zastygnąć w miarę odpowiedniej pozie, podnosząc odrobinę wyżej brodę, jak gdyby świadom, że jego szczęka w ten sposób wyrysuje się dokładniej, a przez to będzie ciekawsza w uwiecznieniu. Sam zresztą wielokrotnie szkicował i malował przyjaciół, a przez samo dźgnięcie różdżką, nawet na jego licu nie pojawił się jakikolwiek negatywny grymas. Przez te kilka chwil zdążył odpuścić myślom, przez co dopiero opamiętał się gdy usłyszał kolejne słowa nieznajomej. Chwila, chwila… potrafiła malować, a jego przedramiona natychmiast wymagały artystycznej pomocy. – Pani raczy zaczekać – wyrwał się, natychmiast pozostawiając piwo na blacie i paroma sprytnymi susami znalazł się już obok niej. – Widzi pani, mam straszliwy problem i tylko pani wdzięczny talent mógłby mnie uratować z tej opresji! La tragédie – westchnął, podwijając rękawy i wskazując, pierwej na jednorożca, a potem na instrukcję. – Zdolnemu w dłoń farb daj, a w twojej głowie zagości maj, zdolny na ręce rysunek dokończy, a wstyd dla ciebie się skończy – przeczytał, wierząc, że chociaż pozbędzie się tego problemu. Błagalne spojrzenie godne oczu malutkiego szczeniaczka, wpatrywało się z nadzieją w urokliwą artystkę, wierząc, że będzie jego wybawicielką. A jak wróci do Doliny? O tym przyjdzie mu myśleć za chwilę.




A on biegł wybrzeżami coraz innych światów. Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów
Powrót do góry Go down
Mathilda Wroński
Mathilda Wroński

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9242-mathilda-wronski#281180 https://www.morsmordre.net/t2026-sowa#30026 https://www.morsmordre.net/t1622-this-is-for-matilda#16765 https://www.morsmordre.net/f354-szkocja-timbermoore-marefield-grove-13 https://www.morsmordre.net/t9271-skrytka-bankowa-450#282368 https://www.morsmordre.net/t1698-mathilda-wronski#18244
Zawód : malarka
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Deszczowe wtorki, które przyjdą po niedzielach
Kropelka żalu, której winien jesteś ty
Nieprawda że tak miało być
Że warto w byle pustkę iść
To wciąż za mało, moje serce, żeby żyć
OPCM : 6
UROKI : 19
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Jasnowidz

Wnętrze pubu - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze pubu [odnośnikWnętrze pubu - Page 9 I_icon_minitime06.04.21 23:22

-Ma pan zadziwiająco dobrą rękę do kolorów, zupełnie jak mój... - zawahałam się i nie dokończyłam, ze chodziło mi o pana Fortesque, mojego niegdysiejszego najbliższego przyjaciela. Ja wciąż uważałam, ze Florean to mój przyjaciel, ale niestety zawirowania wojenne oddaliły nas od siebie. Zamykam usta i tylko przez sekundę moje oczy zahaczają o jego oczy. Jakbym chciała mu przekazać, ze to już nieważne, ze niepotrzebnie poruszam temat. A jest to przecież temat bardzo dla mnie ciężki. Codziennie boje się, ze usłyszę wiadomość, o jego śmierci. I mam w głowie ten ciężar, jak się rozstaliśmy i to, ze nie jest dobrze rozstawać się w takich okolicznościach. Do końca życia będę sobie wyrzucała, ze tak to właśnie wyglądało. Gdybym wiedziała tylko, gdzie teraz jest...
Doceniam to, ze pan piękny kolorystycznie, tak zgrabnie ustawił się do mojego szkicu. Co prawda nie rysowałam jego szczęki, bo pierwsza rzecz, która mnie na nim skupiła, to właśnie te ubrania, ale kiedy ją tak eksponował, to nie mogłam oprzeć się wrażeniu, ze chyba mam do czynienia z najbardziej estetyczną buzią na całej wyspie. A mimo to, miałam już go opuścić. Ruszyłam, kiedy on nagle pojawił się przede mną. Czyżby moja zaczepkę zrozumiał opacznie? Och, przecież mi chodziło tylko o rysunek. Nie można już podejść do mężczyzny, żeby nie zrozumiał, ze spojrzenie na niego nie oznacza zgody na jakieś tanie romanse. Wzdycham do wszystkich świętych, gotowa wyjaśnić mu, że się chyba przeliczył, ale wtedy on zaczyna mówić pierwszy.
I skupiam na nim spojrzenie zielonych oczu. Zaraz, zaraz, skąd u niego ten wesolutki akcent... wcześniej myślałam, ze to tylko maniera, ale, tak, on zdecydowanie mówi w sposób, który nie pomaga rozumieć. Szczególnie ja mam problem, ja, która zdecydowanie wole języki słowiańskie. Oczywiście sens słów zrozumiałam, ale wcale nie przypadł mi do gustu. Mierze go wzrokiem. Och jakie piękne ma kości policzkowe. Taka twarz powinna być wykuta w kamieniu.
Odsuwam się, widząc bazgroł na jego ramieniu. Wyglądał jak tatuaż ! A wiadomo, kto ma tatuaże! Bandyci i zboczeńcy.
- Czy to jakiś żart? - oburzona chowam szkicownik i robię krok od pana Juliena - Co pan mi tu pokazuje, nie wstydzi się pan?!
Ja już dobrze wiem, kto to jest. Widywałam takich jak on w San Francisco i w Nowym Yorku. To jest wariat. Kompletny wariat. I gdybyśmy nie byli w Trzech Miotłach, to pomyślałabym, ze do tego mugol.




If there is a past, i have
forgotten it
Powrót do góry Go down
Julien de Lapin
Julien de Lapin

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9230-julien-de-lapin#280581 https://www.morsmordre.net/t9250-walentyna https://www.morsmordre.net/t9252-wrozbita-julek https://www.morsmordre.net/f314-dolina-godryka-makowka https://www.morsmordre.net/t9251-skrytka-bankowa-nr-2157#281325 https://www.morsmordre.net/t9253-julien-de-lapin
Zawód : poeta i wróżbita
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler

je raisonne en baisers

OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Jasnowidz

Wnętrze pubu - Page 9 Empty
PisanieTemat: Re: Wnętrze pubu [odnośnikWnętrze pubu - Page 9 I_icon_minitime08.04.21 1:49

Uśmiechnął się, słysząc jej pochlebne względem barw słowa, ciekawiło go czy również inni dostrzegali jego wdzięczny gust. Kolory stanowiły trzon rzeczywistości dla młodego Francuza i nie wyobrażał sobie życia, aby widzieć je w mniejszym zakresie, tudzież biedniejsze w jakiś sposób – chciał je żywe i kochał całą paletę barw, którą oferował mu świat. I nie tylko świat, lecz również wizje pętające umysł w najgorzej wybranych momentach.
Podobnie jak sam właściciel daru, który najwyraźniej również miał dosyć kiepskie wyczucie, sądząc po tym, jak zareagowała młoda czarownica na jego prośbę. Oczęta rozszerzyły się w przestrachu, a policzki zalały pąsem zawstydzenia, gdy dotarło do niego, jak został odebrany. Cofnął się również o krok i wzniósł lekko dłonie do góry niemal w poddańczym geście.
Przepraszam – wyrwało mu się natychmiast z ust. – Ja… Ja właśnie się wstydzę i-i… i ten żart – spojrzał na przedramiona, zaciskając lekko usta. Przyjdzie rozprawić mu się z duchem, wyjaśni mu jeszcze kiedyś, jak okrutnie niemiłym zachowaniem było robienie takich psikusów. Chociaż może i rysunek jednorożca nie był, aż tak tragiczny, lecz przecież nie mógł z nim paradować ani między znajomymi, ani przy obcych! Kto by co o nim sobie pomyślał? Właściwie to już chyba wzięto go za kogoś, kim do końca nie był. A co powiedziałaby o czymś takim piękna Isabella? Młodzieniec westchnął, zwieszając bezradnie dłonie. – Proszę, ja… ja mogę zapłacić – chociaż nie mam wiele – albo – zawahał się, zerkając po klientach pubu, którzy uznali de Lapina, za całkiem ciekawe widowisko. Teatr? Czyż nie? – Powróżyć, przewidzieć przyszłość w podzięce za ratunek – wyrzekł, przyciszając lekko głos, aby ta informacja została raczej między dwójką. Przez dłuższą chwilę rozważał również złożenie jej prośby o to, aby mógł wykorzystać jej sowę wraz z jakimś pergaminem i piórem, aby nakreślić kilka słów do przyjaciela, lecz powstrzymał się w ostatniej chwili. Westchnął ciężko, łapiąc oparcie wolnego krzesła i wspierając się o nie, jak gdyby był naprawdę zmęczony – właściwie to trochę był, czkawka przeciągnęła go po całej Anglii, aż do Szkocji, miał jak najbardziej prawo do tego, by czuć się zmęczony. Jednak jego spojrzenie było wciąż utkwione w nieznajomej, aż zdał sobie sprawę, że chyba – jak ostatnio zbyt często – zapomniał się przedstawić.




A on biegł wybrzeżami coraz innych światów. Odczłowieczając duszę i oddech wśród kwiatów
Powrót do góry Go down
 

Wnętrze pubu

Powrót do góry 
Strona 9 z 9Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja :: Hogsmeade :: Pub pod Trzema Miotłami-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21