Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Wrzesień, 1948, Hogwart
AutorWiadomość
Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]16.09.16 22:39
Pierwszy września był dla Titusa wyjątkowym dniem - dniem, w którym miał wyruszyć na swoją pierwszą przygodę z daleka od domu i przede wszystkim z daleka od rodziców. Dzień, w którym oficjalnie stanie się uczniem Hogwartu. Przygotowywał się do tego już od kilku miesięcy, od czasu kiedy sowa przyniosła mu list, od kilku dni przeglądał nowiutkie, pachnące podręczniki, machał różdżką, z której co rusz leciały iskry i o niczym innym nie mówił! Za dwa dni będę już w Hogwarcie! Na pewnie zostanę Krukonem, tak jak ty, tatku. - powtarzał, a ojciec klepał go po przylizanych włosach, obdarzając delikatnym uśmiechem. Matka patrzyła na to wszystko z tym swoim łagodnym błyskiem w oczach, co rusz łkając, że jej syn dorasta...
Aktualnie cała trójka znajdowała się na peronie numer dziewięć i trzy czwarte - Titus wbiegł na niego jako pierwszy, pchając przed sobą wózek, zza którego wystawała mu tylko głowa - zwykle jasne policzki zaróżowione były od słodkiej ekscytacji, błękitne ślepia błyszczały jak nigdy dotąd. Niby obydwoje rodziców od małego raczyło go historiami o tej niezwykłej szkole, o parującej lokomotywie i wszystkich niesamowitościach kryjących się w murach zamku, ale i tak było to dla niego niezwykle podniecające i całkiem... nowe. Zatrzymał się tylko na moment, by odetchnąć i już miał pognać dalej wzdłuż pociągu, gdy poczuł jak czyjeś palce zaciskają się na jego kołnierzu. Odwrócił głowę, patrząc prosto w rozbawione oczy swojego ojca.
- Nie tak szybko, Titus. Nie pryśniesz nam przed samym odjazdem, musimy nacieszyć się twoją obecnością. - roześmiał się. Młody zmarszczył brwi. Już otworzył usta by coś powiedzieć, ale wtedy matka chwyciła go w ramiona, tuląc do okazałej piersi - widział łzy w jej oczach.
- Skarbie, tylko uważaj na siebie! Dużo jedz i bądź grzeczny. Pisz do nas codziennie i pamiętaj, żeby nosić czapkę jak tylko zaczną się przymrozki... - dziecko wywróciło oczami - Ale mamo... no weź, nie przy ludziach... O patrz! Tam jest Lyra! - wyrwał się z żelaznych objęć pani Ollivander, przystając na palcach i energicznie machając do rudej przyjaciółki. Zupełnie zapomniał o swoim wózku, w zamian biegiem zmierzając w kierunku dziewczynki. Poły dziecinnej szaty wirowały na wietrze, otaczając jego sylwetkę jak dwa wielkie skrzydła, a on gnał slalomem, uważając by nie wpaść na starszych uczniów.
- Dzień dobry pani Weasley! - zawołał, zatrzymując się tuż obok niej i kłaniając nisko jak na szlachcica przystało - Mam nadzieję, że wszystko u pani w porządku. - obdarzył ją szerokim uśmiechem, tym samym ukazując brak lewej, górnej dwójki - wczoraj wybił sobie ostatniego mleczaka, kiedy uciekając przed kuzynem wpadł do fontanny w ogrodzie. Zaraz jednak zwrócił twarz w kierunku Lyry, tym razem to jej posyłając uśmiech - znacznie jednak bardziej łobuzerski niż wcześniej.
- Dzień dobry, lady Weasley. - ukłonił się, zaraz za sprawą jednego, długiego susa znalazł się tuż obok niej. Pojawili się także państwo Ollivander, wraz z wózkiem, który młody zostawił pod ich opieką. Od razu zajęli się rozmową z mamą Lyry, podekscytowani faktem, że ich jedyne dziecko wyfrunie wreszcie z rodzinnego gniazda. Tymczasem Titus, niepostrzeżenie, by żaden dorosły tego nie zobaczył, pociągnął Lyrę za włosy.
- Usiądziesz ze mną w przedziale, co? - zapytał, tym razem szturchając ją w bok.
Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]16.09.16 23:14
| 1 września 1948

Lyra od lat czekała na ten dzień, właściwie odkąd tylko pamiętała. Gdy co roku Garrett, a potem także Barry, wyjeżdżali we wrześniu do szkoły, stęskniona za ich obecnością Lyra pytała matki, kiedy ona będzie mogła jechać razem z nimi. Mama głaskała ją po głowie i odpowiadała: „Jesteś jeszcze za mała, Lyro, ale ten dzień nadejdzie szybciej, niż myślisz”.
Kolejne lata mijały Lyrze na beztroskiej zabawie i oczekiwaniu na lato, kiedy to bracia wracali do domu. Garrett parę lat temu ukończył już całkowicie szkołę i zaczął dorosłe życie, ale Barry wciąż jeszcze się uczył, więc Lyra cieszyła się, że będzie mieć obok chociaż jednego z braci. Pomijając fakt, że kilka lat temu jej ojciec zaginął, pozostawiając rodzinę w bardzo niewesołej sytuacji, zdaną wyłącznie na matkę i Garretta, była szczęśliwym dzieckiem.
Dzieckiem, które dopiero miało się przekonać, że odstaje od innych swoich rówieśników.
Razem z matką i bratem pojawili się na peronie. Ten zapewne oddalił się za swoimi sprawami, jednak mała, drobna i onieśmielona Lyra początkowo stała tuż obok mamy, nieprzyzwyczajona do takiego zgiełku. Jej drobne dłonie mięły brzegi sukienki, najschludniejszej i najmniej sfatygowanej, jaką miała. Mama na miarę swoich skromnych możliwości starała się przygotować córkę do rozpoczęcia nauki, choć książki i większość przedmiotów miała po starszych braciach i chyba tylko jej różdżka była nowiuteńka. Odkąd kupiono ją dla niej w dzień jej urodzin, nie mogła się doczekać, kiedy będzie mogła nią czarować.
Peron numer 9 i ¾ wywarł na niej spore wrażenie; lokomotywa już stała nieopodal, osnuwając zebranych kłębami pary. Starsi uczniowie odnajdywali kolegów i koleżanki, młodsi żegnali się z rodzicami. Niektórzy mieli już na sobie szaty. Wokół było słychać gwar ich rozmów oraz odgłosy wydawane przez zwierzęta należące do uczniów. Przez chwilę nie mogła uwierzyć, że naprawdę doczekała tego dnia, i odkąd trzy dni temu skończyła jedenaście lat, prawie cały czas myślała o Hogwarcie.
Także teraz, gdy pierwsze onieśmielenie już minęło, zaczęła z podekscytowaniem trajkotać do mamy, a jej włosy zaczęły zmieniać kolory. Nadal jeszcze nie panowała dobrze nad swoją metamorfomagią, więc kiedy odczuwała silne emocje, jej włosy lubiły spontanicznie zmieniać swój kolor.
Wtedy jednak usłyszała szybkie kroki i obok nich zmaterializował się jej przyjaciel, Titus, w nowiutkiej szacie i najwyraźniej równie podekscytowany wyjazdem do szkoły, jak Lyra.
- Titus! – powitała go dziewczynka, podczas gdy jego rodzice, którzy dołączyli do nich chwilę później, zajęli się rozmową z matką Lyry. Oczywiście ich też Lyra wcześniej przywitała równie kulturalnie, jak Titus jej matkę, jednocześnie odrobinkę mu zazdroszcząc, że jego tata także tutaj był. – Jak się cieszę, że już jesteś... – zaczęła mówić, ale wtedy Titus pod nieuwagę rodziców pociągnął ją za włosy. Kosmyki Lyry zmieniły kolor na zielony, by po chwili pojaśnieć, zanim znowu zmieniły się w rude. Zdążyła jednak przyzwyczaić się do tego typu okazywania zainteresowania przez przyjaciela, chociaż kiedy byli młodsi, oboje lubili sobie wzajemnie dokuczać. Dopiero później w końcu się polubili, by do Hogwartu pójść już jako przyjaciele. – Oczywiście, że tak! – dodała, odwzajemniając kuksańca w bok tuż po tym, jak poczuła lekkie uderzenie Titusa na swoich żebrach. – Barry na pewno pójdzie do swoich kolegów. On jest już na piątym roku i na pewno wie bardzo dużo o Hogwarcie – powiedziała z niejaką dumą ze starszego brata. – Jak myślisz, czy spotkamy się w tym samym domu? – Pewnie nie, ale pomarzyć zawsze mogła, bo przyjemnie byłoby spotykać się z Titusem w pokoju wspólnym, chodzić razem na zajęcia i wspólnie się uczyć i bawić.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Wrzesień, 1948, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]17.09.16 23:35
Roześmiał się widząc jak zielona fala zalewa jej kosmyki, by za moment na nowo zalśniły płomiennym rudym.
- To pewnie dużo ci o nim mówił! Opowiesz mi wszystko w pociągu. - pokiwał głową, a kiedy z jej ust wypadło pytanie o dom, Titus wyszczerzył zęby, kątem oka zerkając w kierunku ojca.
- Ja będę Krukonem! Ty też byś mogła, byłoby fajnie. - pokiwał głową. Byłoby ekstra gdyby mogli codziennie rano jeść śniadanie przy jednym stole, gdyby grzali się razem przy kominku i odrabiali prace domowe przy tym samym stoliku w Pokoju Wspólnym. Czułby się raźniej od początku mając przy boku kogoś znajomego. Z drugiej jednak strony był dzieckiem otwartym i energicznym takim, które nie miało żadnego problemu z nieznajomymi i chętnie gawędziło z każdym, kto rzucił mu się w oczy. Istniało więc wielkie prawdopodobieństwo, że jak tylko przekroczy próg Hogwartu to od razu znajdzie sobie znajomków.
- Ej! Mam pomysł! Ścigajmy się do pociągu! Zajmiemy sobie jakieś miejsce! - i nie czekając na Lyrę, ani tym bardziej na żadne pozwolenia, pognał przed siebie rozkładając ręce na boki i uważając na wszystkie przeszkody - te ruchome i te całkiem sztywne. Minął kamienny słup, przeskoczył ponad szczurem, uciekającym po peronie przed chudym chłopakiem w okularach, prawie wpadł na jakąś wysoką brunetkę i przemknął pomiędzy parą, która spacerowała w jedną i drugą stronę trzymając się za ręce. W końcu wpadł w pierwsze otwarte drzwi, mocno zaciskając palce na rurce. Obejrzał się na pannę Weasley.
- Szybko! Bo zaraz zajmą nam wszystkie miejsca i będziemy musieli siedzieć na dachu! - roześmiał się. Wszedł do pociągu, od razu mierząc wzrokiem korytarz, zajrzał do pierwszego przedziału - ten był jednak pełen trzecioklasistów, którzy rozprawiali o najnowszych modelach mioteł wyścigowych.
- Zajęte, zajęte, zajęte... - mówił do siebie, mijając kolejne przedziały. Co rusz głęboko wzdychał, albo wywracał oczami, a kiedy wreszcie znalazł wolne miejsca, klasnął w dłonie.
- Tu jest wolne! Ej, Lyra! Tu jest wolne! - krzyczał machając łapami. Kiedy pojawiła się obok niego, otworzył przed nią drzwiczki wpuszczając ją jako pierwszą - Zajmij i mi, pójdę powiedzieć tacie żeby pomógł nam z bagażami. - pokiwał łbem. Jakoś nie wyobrażał sobie by panna Weasley miała wtaszczyć tutaj taki wielki kufer! Skoro zresztą Titus był obok to wcale nie musiała tego robić. Sam pan Ollivander zapewne również uzna, że trzeba wyręczyć kobiety i być może za pomocą różdżki ułoży kufry na kratkach pod sufitem. A nawet jeśli będzie chciał zrobić to bez użycia czarów to Titus na pewno przybędzie z pomocą, szczególnie, że do odjazdu nie zostało za wiele czasu.


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]18.09.16 0:52
- Oczywiście, że opowiem – zapewniła Lyra. Odkąd pamiętała, zamęczała swoich braci, by opowiadali jej o Hogwarcie, więc na ten moment była pewna, że wie o nim dość sporo. Dopiero pojawienie się w ogromnym, tajemniczym zamczysku utwierdzi ją w przekonaniu, że te wszystkie opowieści to nic, naprawdę nic w porównaniu z możliwością samodzielnego zgłębiania tajemnic nowej szkoły. – Moi bracia trafili do Gryffindoru, większość mojej rodziny tam była – dodała. Ciekawe, czy i ona tam trafi? Z jednej strony chciałaby być tam, gdzie jej bracia, a z drugiej, czuła w głębi duszy, że nie była wystarczająco odważna na Gryfonkę. – Ale nie wiem, gdzie ja trafię. Mam nadzieję, że jeśli nie do Gryffindoru, to uda mi się być tam, gdzie ty.
Wtedy przynajmniej kogoś już by znała, a była osóbką bardzo nieśmiałą i bała się trochę tego pierwszego kontaktu z nowymi rówieśnikami. To Titus z ich dwójki był tym śmielszym, który pomagał Lyrze nieco się ośmielić. Czy pomoże jej z tym również w Hogwarcie, gdzie nie będzie mamy ani Garretta?
Słysząc propozycję przyjaciela, uniosła lekko brwi, już miała coś powiedzieć, kiedy Titus nagle odwrócił się i zaczął biec. Lyra tylko na moment obejrzała się na mamę, ale po chwili rzuciła się za nim. Była tak niziutka i drobna, że z łatwością lawirowała między ludźmi na peronie. Raz tylko prawie potknęła się o czyjś kufer i wpadła na jakiegoś mężczyznę, który prawie zwalił ją z nóg, jednak szybko wybąkała przeprosiny, otrzepała sukienkę i wróciła do pogoni za oddalającym się Titusem.
Dogoniła go w momencie, gdy dopadł już drzwi i wspinał się do pociągu. Zdyszana dziewczynka także wdrapała się jakoś do środka i szybkim krokiem ruszyli przez korytarz, oboje zarumienieni, ale podekscytowani. Spora część przedziałów była już zajęta. Lyra co prawda nigdzie nie zauważyła brata, ale nie miałaby odwagi usiąść ze starszymi uczniami, więc liczyła, że idący z przodu Titus odnajdzie jeszcze jakiś pusty przedział.
Kiedy do niej pomachał, natychmiast przyspieszyła i wsunęła się do przedziału, rozglądając się po wnętrzu. Jej policzki pod piegami wciąż były zaczerwienione od wcześniejszego biegu, a rude włosy były rozwiane, choć przed udaniem się na stację mama starannie je uczesała.
- Zaczekam na ciebie – zapewniła go. Chętnie wyszłaby wraz z nim, ale któreś musiało popilnować z trudem znalezionego wolnego przedziału, więc została, zamierzając już po przyniesieniu kufrów wyjść i pożegnać się jeszcze z mamą, którą zobaczy ponownie dopiero w ferie świąteczne w grudniu.
Usiadła na przedziałowej kanapie, przygładzając dłońmi materiał skromnej sukienki i z ekscytacją spoglądając w okno. Ten dzień nadszedł, naprawdę miała za chwilę pojechać do Hogwartu, zobaczyć te wszystkie wspaniałości, o których mówili jej bracia! Ale w pewnym momencie usłyszała czyjeś kroki i odgłosy rozmowy i miała nadzieję, że to Titus i jego ojciec, jednak po chwili drzwi otworzyły się i okazało się, że to niewielka grupka starszych uczniów w czarnych szatach z ciemnozieloną podszewką. Wyglądali dosyć nieprzyjemnie, a Lyra od razu poczuła się jeszcze bardziej niepewnie.
- Proszę proszę, mała, ruda i piegowata... To na pewno jakaś Weasley – powiedziała wysoka dziewczyna o nieprzyjemnym wyrazie twarzy. – Która w dodatku bezczelnie zajęła nasz przedział.
Jej towarzysze przytaknęli, któryś rzucił mimochodem uwagę na temat jej wyświechtanej sukienczyny i rudych włosów, które znowu zaczęły przebarwiać się na końcach.
- To nie jest wasz przedział... – próbowała się bronić drobniutka Weasleyówna, mimo swojej z góry przegranej pozycji uparta, bo przecież obiecała Titusowi, że zaczeka i zajmie przedział do jego powrotu, ale jeden ze Ślizgonów chwycił ją za ramiona i podniósł, jakby nic nie ważyła, z wyraźnym zamiarem wyrzucenia jej na korytarz. Lyra zaczęła się z nim szarpać, kopnęła go nawet w kostkę i nie wiadomo, jak potoczyłaby się dalej ta sytuacja, gdyby nie to, że drzwi po chwili znowu się otworzyły...




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Wrzesień, 1948, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]18.09.16 17:32
Po drugiej stronie drzwi stał Titus, aktualnie wciąż samotny, bo zostawił ojca w tyle jak tylko uprzedził go, że bierze wózek Lyry i czeka przed wejściem do pociągu. Szybko jednak znudziło mu się bezczynne stanie na peronie, a pan Ollivander wciąż był daleko za nim dyskutując ze swoją małżonką, więc młody zostawił kufer koleżanki pod opieką konduktora (bardzo miłego pana z wąsami) i wrócił do wnętrza lokomotywy z całkiem nowym planem w głowie - ot, będzie przez okno wyglądał na ojca a jak tylko zobaczy jego ulizaną czuprynę to zamierzał machać i krzyczeć dopóki nie zwróci jego uwagi.
- Tata powiedział, że... - zaczął, ale mina mu zrzedła jak zobaczył, że wcale nie są tutaj sami - Hej! Co robisz, głupku! - krzyknął, marszcząc brwi i robiąc groźny wyraz twarzy - o ile oczywiście można wyglądać groźnie bez górnej dwójki, mając ledwie jedenaście lat. Nie cofnął się jednak nawet o krok, kompletnie nie przejmując się faktem, że każdy z tych uczniów był od niego większy, silniejszy i pewnie znał ze sto razy więcej zaklęć! Titus jednak nie dałby zrobić Lyrze krzywdy - on, owszem, mógł ciągnąć ją za włosy i poszturchiwać, ale ktoś inny? Nigdy w życiu! Sięgnął zaraz po swoją różdżkę i wyciągnął ją w kierunku Ślizgonów, na co cała grupa zareagowała śmiechem, a młody panicz Ollivander ściągnął wargi, już za moment rozchylając je by...
Nie zdążył jednak powiedzieć nic - za jego plecami pojawił się ojciec, ciągnął za sobą wielki kufer opisany inicjałami L.W. i chyba wcale nie zdawał sobie sprawy z powagi sytuacji, bo zaraz obdarzył każdego delikatnym uśmiechem, najwyraźniej dochodząc do wniosku, że to całe zbiegowisko to po prostu nowi przyjaciele jego syna. Nie przejął się także tym, że Tito dzierży różdżkę, w zamian rozglądając się po przedziale w poszukiwaniu miejsca odpowiedniego na kufry, a gdy tylko je znalazł, zrobił użytek ze swoich czarów i już za chwilę najpierw jeden, a później drugi znalazły się wysoko ponad siedzeniami, ułożone na metalowych kratkach. Tymczasem Ślizgoni chyba nie chcieli kłopotów - o ile Tytus nie stanowił dla nich żadnego zagrożenia, a tyle pan Ollivander mógł wyglądać trochę groźnie, nawet pomimo uśmiechu, który wykrzywiał jego usta. Jeden z uczniów szturchnął młodego w ramię, wychodząc z przedziału, ale teraz Titus miał to głęboko w nosie. Posłał mu ostatnie spojrzenie, a później zwrócił się do Lyry, chowając swoją różdżkę za pas.
- Za trzy minuty odjeżdżamy, idź pożegnaj się, ja będę pilnował miejsca. - kiwnął głową. Sam czym prędzej pożegnał ojca, już za moment wspinając się na siedzenia by przez otwarte okno ucałować matkę, która o mało nie wyciągnęła go z pociągu!


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]18.09.16 18:42
W drzwiach stanął nie kto inny jak Titus. Grupka Ślizgonów na moment straciła zainteresowanie drobnym dziewczątkiem, chociaż Lyra wciąż próbowała przydepnąć stopę trzymającego ją zwalistego chłopaka.
- Titus, uważaj! – krzyknęła do swojego przyjaciela, patrząc, jak ten wyciągnął różdżkę, bo naprawdę zaczęła się o niego obawiać. Ani on, ani ona nie znali jeszcze czarów, nie mieli żadnych szans w starciu z kilkorgiem uczniów mogących nawet być z piątego lub szóstego roku, w każdym razie, Lyrze wydawali się strasznie wielcy i bardzo dorośli w porównaniu z ich dwójką.
Ale zanim Titus zdążył zrobić coś bardzo głupiego i zasłużyć na bęcki od innego Ślizgona, który się nim zainteresował, w drzwiach pojawił się jego ojciec. Na widok dorosłego Ollivandera grupka uczniów nagle straciła rezon i szybko czmychnęła, zapewne chcąc uniknąć kłopotów i narażenia się komuś takiemu, jak ojciec Titusa.
Lyra przygładziła sukienkę pogniecioną podczas szamotaniny ze starszym chłopakiem.
- Dziękuję – powiedziała do pana Ollivandera, który po chwili wyszedł, zapewne by przynieść też kufer Titusa, po czym zwróciła się do przyjaciela. – Tylko pożegnam mamę i zaraz wracam!
Wypadła z przedziału i opuściła pociąg, odnajdując w pobliżu swoją matkę. Przytuliła się do niej i pozwoliła pogładzić po włosach, na pożegnanie obiecując, że będzie pisać dużo listów i tęsknić za domem. Ani słowem nie wspomniała o niemiłej przygodzie w przedziale, nie chcąc martwić mamy. Zresztą nawet coś takiego nie mogło być w stanie zepsuć jej radości z wyjazdu do Hogwartu! Po chwili jednak nadszedł czas, by wsiadać; mała oderwała się od matki i wróciła do pociągu, machając jej, gdy ruszył i dopiero, gdy przestała już widzieć ludzi na peronie, wróciła do przedziału, gdzie czekał Titus.
- Już jestem! – powiedziała, opadając na kanapę, pod którą leżał wciśnięty jej kufer. Na ten moment byli tu sami, najwyraźniej Ślizgoni postanowili im odpuścić (na razie?) i poszli gdzieś indziej. – Więc jedziemy do Hogwartu! – zerknęła z entuzjazmem w okno, za którym coraz szybciej przesuwały się zabudowania Londynu. – Och, Titusie, już nie mogę się doczekać, kiedy się tam znajdziemy!
Denerwowała się przed Ceremonią Przydziału, ale z drugiej strony, chciała dowiedzieć się, dokąd trafi, no i zobaczyć Hogwart na własne oczy, zweryfikować opowieści usłyszane z ust braci.
- Jak myślisz, które przedmioty będą najciekawsze? Ja już się nie mogę doczekać, kiedy będziemy uczyć się zaklęć – mówiła, jednocześnie wyciągając z kufra swoją różdżkę, przeciętnej długości, wykonaną z ciemnego hebanowego drewna, którą podczas zakupów na Pokątnej mama kupiła dla niej w sklepie należącym do rodziny Titusa. – Wypróbowałam chyba z dziesięć innych, zanim w końcu znalazłam tą – powiedziała, delikatnie wodząc palcami po gładkim drewnie. To była jej jedyna całkowicie nowa rzecz, więc musiała traktować ją z dużym szacunkiem.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Wrzesień, 1948, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]19.09.16 17:58
Przyciskał nos do szyby, dopóki jego rodzice nie zniknęli za zakrętem, a gdy stracił ich z oczu poczuł się jakiś taki... całkiem wolny! Nie ograniczało go już gadanie ojca (Titus! szlachcicowi nie wypada łapać żab gołymi rękami!) ani prośby matki (proszę, synu, wytrzyj buzię zanim wejdziemy do środka). Mógł robić co chciał i kiedy chciał! Cudownie!... Zamiast jednak od razu wziąć się do roboty, wyłożył się na siedzisku, czekając na powrót Lyry, a gdy ta pojawiła się w przedziale, na nowo wyszczerzył zęby w szczerbatym uśmiechu.
- Ja też! Zaklęcia na pewno będą fantascynujące, ale nie mogę się też doczekać zielarstwa i latania na miotle. - pokiwał głową. Tworzył czasem swoje własne słowa, bo już jako jedenastolatek chciał posługiwać się piękną, kwiecistą mową, tylko po prostu nie zawsze mu to wychodziło. Aż podskoczył na swoim miejscu, kiedy wyciągnęła różdżkę - jeśli lubił coś bardziej od kremu czekoladowego to z pewnością było to różdżkarstwo. Do owego fachu był przygotowywany odkąd tylko stanął na nogi i zamienił plucie oraz smarkanie na konkretne słowa.
- Oooo! - klasnął w dłonie - Pokaż mi twoją różdżkę, powiem ci o niej wszystko! - wyciągnął w jej kierunku obie dłonie. W domu ćwiczył na egzemplarzach zalegających w warsztacie, ale zupełnie czymś innym było badanie tych nieużywanych patyków, a czymś innym takich, które najlepiej leżały w dłoni jednego, wybranego czarodzieja. Teraz, jak już będzie w Hogwarcie to pewnie nie da spokoju swoim kolegom i koleżankom, z którymi przyjdzie mu dzielić Pokój Wspólny. Jego różdżkę zrobił ojciec - lata obserwacji sprawiły, że bezbłędnie dobrał drewno i rdzeń i jak tylko Titus jej dotknął to poczuł przyjemne ciepło rozpływające się po ciele od opuszków palców po sam czubek głowy oraz wielkich paluchów u stóp.
Tymczasem na korytarzu robiło się coraz bardziej gwarno - niektórzy wciąż szukali miejsca, inni wyglądali na panią z wózkiem, jeszcze inni wpadali w ramiona swoich przyjaciół, których przecież nie widzieli całe wakacje! Rozmowy, śmiechy, huk zaklęć i fajerwerków, które jakiś łobuz odpalił jak tylko pociąg ruszył, z powodzeniem przykuwały uwagę wszystkich. Nawet Titusa, który jednym uchem słuchał głosu Lyry, a drugim już był za drzwiami przedziału, pośród tych wszystkich dźwięków.


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]19.09.16 22:08
Lyra nigdy nie zaznała w swoim życiu większych ograniczeń, przynajmniej pod względem tego, co mogła robić. Bo pod względem materialnym sprawa przedstawiała się zupełnie inaczej, mama ledwie wiązała koniec z końcem nawet mimo pomocy najstarszego z gromadki swoich dzieci. Dziewczynka nigdy nie miała pięknych strojów ani nowiutkich książek, ale była nauczona bardzo dbać o każdą swoją rzecz. Nigdy nie miała nawet ułamka tego, co Titus, ani nie uczyła się tego, co on, ale nikt jej nie ganił, kiedy wałęsała się po okolicznych łąkach, próbowała latać na miotle czy wchodzić na drzewa. Była zwyczajnym dzieckiem, ale dopiero miała się przekonać, jak mocno odstawała od dzieci z innych szlacheckich rodzin. Przy Titusie tak tego nie czuła, bo znała go od dawna, ale w Hogwarcie miała poznać dużo innych osób.
- Ja też! Co prawda już troszkę umiem latać, ale i tak czekam na te zajęcia. I na transmutację, no wiesz, zmienianie jednego przedmiotu w drugi! – ucieszyła się. Na wszystkie zajęcia czekała, bo była tak bardzo ciekawa nauki magii! Z przejęcia aż znowu zmieniła kolor włosów. – Nadal same się zmieniają – westchnęła, łapiąc w palce kosmyki, które teraz miały kolor różowy jak guma do żucia. Jeszcze tego nie widziała, ale minie kolejnych parę lat, zanim nauczy się znacznie lepiej kontrolować swoją umiejętność.
Kiedy Titus z entuzjazmem poprosił ją o różdżkę, Lyra podała mu ją.
- Och, powiedz mi, co o niej wiesz! – rzuciła; pan Ollivander co prawda powiedział jej w sklepie, z jakiego drewna jest zrobiona różdżka i jaki rdzeń znajduje się w środku, ale i tak była ciekawa, czy i Titus umiał już rozpoznawać różdżki. Bystre, jasnozielone oczy małej zwróciły się na twarz przyjaciela i jego dłonie, którymi ten zaczął obracać w palcach jej różdżkę. Trochę mu teraz zazdrościła, że uczono go takich fascynujących rzeczy.
Także słyszała odgłosy dobiegające z korytarza, świadczące o tym, że w pociągu znajdowało się mnóstwo innych uczniów. Ale pochłonięta rozmową z Titusem i onieśmielona perspektywą znalezienia się w gronie nieznajomych, siedziała na miejscu, jedynie zerkając kątem oka na drzwi, za którymi czasami przesuwały się jakieś sylwetki. Może z niektórymi z nich jeszcze wieczorem znajdzie się w tym samym domu? Póki co opuścili już Londyn i pociąg sunął teraz głównie przez pola i niewielkie lasy. Lyra, która w swoim zaledwie jedenastoletnim życiu nie widziała zbyt wiele poza okolicami, w których mieszkała oraz ulicą Pokątną, na którą została zabrana kilka dni temu, była naprawdę zafascynowana widokami i czasami milkła na chwilę, gdy akurat zauważyła za oknem coś wyjątkowo interesującego.
- Widziałeś kiedyś takie rzeczy? – zapytała go w którymś momencie, a jej włosy znów zmieniły swój kolor. Czuła się jednak szczęśliwa i już prawie nie pamiętała, co wydarzyło się na początku podróży.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Wrzesień, 1948, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]21.09.16 14:42
Był równie podekscytowany co ona - jasne, przeglądał podręczniki przed pierwszym września, ćwiczył jakieś proste zaklęcia z mniejszym lub większym powodzeniem, ale to było coś zupełnie innego od tego co czeka go w Hogwarcie! Parsknął śmiechem, kiedy jej włosy zmieniły kolor i delikatnie, z rozbawieniem, pokręcił głową.
- Kiedyś je opanujesz, a jeśli nie... Fajnie mieć czasem różowe włosy. - wzruszył ramionami. Dziewczynie to nawet pasowało i gdyby ktoś spytał Titusa o zdanie to bez mrugnięcia okiem uznałby, że to bardzo interesujące i niezwykle oryginalne. A lubił wszelkie przejawy ekstrawagancji już wtedy, kiedy miał ledwie jedenaście lat.
Schwycił różdżkę Lyry, przez chwile obracając ją w dłoniach, w końcu oparł palce na obu jej końcach i uniósł na wysokość oczu, najpierw sprawdzając długość.
- Dziesięć i ćwierć cala. - to było proste. Uniósł kciuki, napierając nimi na środek patyka, tym samym badając giętkość - Hm, raczej sztywna. - pokiwał głową. Prawdziwa zabawa zaczynała się dopiero teraz! Przesunął palcami po wypolerowanym drewnie, sprawdzając jego fakturę, długo przyglądał się ciemnemu kolorowi, tak mocno marszcząc brwi, że prawie złączyły się w jedną kreskę - Heban? - zerknął na Lyrę - A w środku... hm, niech się zastanowię... - obejrzał ją ze wszystkich stron, bardzo dokładnie, w ogromnym skupieniu... W końcu jednak wydał z siebie zduszony okrzyk - Już wiem! Kieł chropianka! - kiwnął głową, niezwykle z siebie dumny, po czym oddał jej różdżkę - Dobra do transmutacji. Wcale się nie dziwię, że cię wybrała, kieł chropianka sprzyja artystom, a heban lubi nieśmiałych, ale twardych. - może gdyby się lepiej przyjrzał to mógłby nawet powiedzieć spod czyich rąk wyszła, jednak to wciąż było dla niego trochę skomplikowane. Kiedyś się jednak nauczy! Ba! Kiedyś to te dłonie będą tworzyć, a przecież miał ambicję na zostanie najlepszym spośród wszystkich mistrzów różdżkarstwa! Prawdziwym wirtuozem w swojej dziedzinie. Najbardziej znanym z Ollivanderów. Tym Ollivanderem, który kiedyś odkryje sto nowych rdzeni, który będzie tworzył z drewien, o których innym się nie śniło! Ech, dobrze było mieć marzenia.
Podobnie jak Lyra zerkał za okno, podziwiając niesamowite widoki rozciągające się za szybą.
- Pięknie, co nie? Ale Lancashire jest równie niesamowite. - kiwnął głową. Wychował się w pięknym miejscu, w otoczeniu wielu lasów, przy niewielkim jeziorku i fontannie w ogrodzie. Całe hrabstwo przeszedł wzdłuż i wszerz, bo ojciec często zabierał go na piesze wycieczki, a Titus szczerze je uwielbiał.
- Chodź! Zobaczymy co dzieje się na korytarzu!Chyba ktoś robi jakieś czary! - zeskoczył z siedzenia, czym prędzej wygładził swoją szatę i ruszył w kierunku wyjścia z przedziału. Drzwi otworzył jednym mocnym szarpnięciem. Miał rację! Na korytarzu aż wrzało! Ktoś właśnie obsypał resztę srebrnym pyłem i choć zrobiło to na Titusie niemałe wrażenie, to machnął ręką.
- Pff! To jeszcze nic! - stwierdził, przystając gdzieś w przejściu - Ja, na przykład, umiem wyczarować wielkiego, ognistego smoka, który pewnie przeleciałby przez cały pociąg! - rozłożył ramiona. Kilka osób się roześmiało, inni z rozbawieniem pokręcili głowami, tym samym wyrażając swoją niepewność, ale Ollivander zarzekał się na pamięć Merlina, że to prawda! Tak? To pokaż!
No i zaczęło się - młody sięgnął po różdżkę, machnął nią kilka razy.
- Iskra, płomień, pyłu obłok, niech tu przybędzie ognisty smok! - rzucił zaklęcie, które zresztą wymyślił na poczekaniu. Sam był w sumie ciekaw co się zaraz wydarzy... Huknęło, błysnęło, a z końca różdżki posypały się iskry, które zatańczyły w powietrzu osiadając na blond kosmykach jednej dziewczynki. Wokół zapanował chaos - krzyki, piski, głośne śmiechy, dym i w końcu niewielkie płomyczki, które na szczęście zostały ugaszone przez jednego ze starszych prefektów. Biedne dziewczę było roztrzęsione, wciąż głośno płakało, a zanim Ollivander zdążył umknąć do swojego przedziału, poczuł jak czyjeś palce zaciskają się na jego uchu.
- Ała! To prawdziwe zaklęcie, tylko nie wyszło! To nie moja wina!... - tłumaczył się, kiedy wysoka brunetka wciąż na niego wrzeszczała grożąc, że resztę podróży spędzi z przodu pociągu, pod czujnym okiem prefektów. Nuuuuda!
- Lyra! Przyjdę do ciebie zaraz!... Ała, no przecież idę! - pomachał do koleżanki i zniknął gdzieś w tłumie uczniów, którzy wciąż ryczeli ze śmiechu. Mógł nawet przysiąc, że ktoś poklepał go po ramieniu, a jeden starszy chłopak pokazał mu uniesiony w górę kciuk. Tak czy siak resztę podróży spędził z dala od innych, wśród prefektów, dyskutując z nimi o wszystkim i o niczym - jak już się udało ich udobruchać to opowiedzieli mu trochę o Hogwarcie, a później Titus długo oglądał ich różdżki, bardzo trafnie identyfikując każdy egzemplarz, co zresztą bardzo podobało się zgromadzonym.
Dopadł pannę Weasley dopiero kiedy lokomotywa zatrzymała się na peronie - rzucił się Lyrze na plecy, zarzucając splecione dłonie na jej szczupłe ramionka.
- Chodź! Zajmiemy sobie miejsce zanim nam ich zabraknie! - złapał ją pod rękę ciągnąc w kierunku tego, z którym mieli przepłynąć jezioro, zanim ich stopy tkną wreszcie kamiennych schodów zamku. Ach, i w łodzi Tytus tak się wiercił, że o mało nie wypchnął swoich towarzyszy. Co rusz wskazywał na wodę krzycząc o wielkich ośmiornicach albo innych głębinowych potworach...


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]21.09.16 22:22
Lyra westchnęła. Lubiła swoją zdolność, zdążyła już do niej przywyknąć, skoro według słów mamy zaczęła się zmieniać jeszcze tego samego dnia, kiedy się urodziła, ale czasami denerwowało ją to, jak włosy łatwo zdradzały targające nią emocje. Zacisnęła więc powieki i skupiła się, próbując nadać swoim kosmykom ich naturalny, rudy kolor, co po chwili się udało. Ciekawe tylko, na jak długo?
Szybko jednak zainteresowało ją coś innego – oględziny różdżki. Obserwowała z zainteresowaniem, jak Titus ogląda ją ze wszystkich stron, próbując odgadnąć drewno i rdzeń.
- Tak, w sklepie powiedzieli mi, że to heban i kieł chropianka. I że ten rdzeń lubi wybierać artystyczne dusze – potwierdziła, gdy poprawnie to zgadł, mimowolnie robiąc na niej spore wrażenie. Była też ciekawa, jak ten opis będzie się miał do rzeczywistości. Lubiła rysować odkąd pamiętała, czy to możliwe, że różdżka w jakiś sposób to wiedziała, wybierając ją? Tamtego dnia u Ollivandera bardzo zastanawiało ją, jak to jest, że różdżki same wybierają sobie określonych czarodziejów, podobno dopasowując się do ich osobowości i talentów. Czy tak było też w jej przypadku?
Jednak Titus nie dał jej już zapytać się, co o tym myśli ani podjąć dyskusji na ten temat, bo po chwili zainteresował się odgłosami dobiegającymi z korytarza i wypadł z przedziału.
- Zaczekaj! – krzyknęła i ruszyła za nim. Nie chciała niczego przegapić ani zostać tu sama, podczas gdy Titus będzie patrzył, co tam się ciekawego dzieje. Jak się okazało, na korytarzu była gromadka kilku innych uczniów, z których część była pokryta czymś srebrnym.
- Titusie, nie! – powiedziała do przyjaciela, kiedy ten zaczął zarzekać się, że wyczaruje ognistego smoka. Z ich dwójki to Lyra była tą spokojniejszą, często próbującą powściągnąć szalone pomysły młodego Ollivandera, ale Titus nie zawsze jej słuchał. Teraz też nie, chociaż Lyra obawiała się efektów jego czarów w wąskiej przestrzeni zatłoczonego korytarza. – To nie jest dobry...
Ale zanim dokończyła, z różdżki jej przyjaciela wystrzeliły iskry, które podpaliły włosy stojącej w pobliżu dziewczynki zapewne również będącej z pierwszego roku. Drobna blondynka zaczęła płakać, mimo że ktoś szybko ugasił płomyki, a Titus szybko został zabrany przez kogoś ze starszych uczniów, którzy pojawili się, by rozgonić zbiegowisko na korytarzu.
Mała próbowała ruszyć za nimi, ale szybko została przegoniona, więc wróciła do swojego przedziału. Resztę podróży spędziła w większości samotnie, czekając na powrót Titusa, bo była pewna, że przyjaciel lada chwila się pojawi, później zajęła się wertowaniem jednej z nowych (a właściwie to mocno zużytych) książek, by w końcu schować ją i założyć na siebie nieco wyblakłą i zmniejszoną szatę kupioną w sklepie z używanymi ubraniami. Niebo za oknami powoli zaczęło barwić się kolorami zachodzącego słońca, a pociąg w końcu zaczął zwalniać, by później zatrzymać się na stacji Hogsmeade. Byli na miejscu.
Na korytarzu znowu zapanowało zamieszanie, gdy uczniowie zaczęli wychodzić z przedziałów i tłoczyć się do wyjść. Dopiero wtedy pojawił się także Titus.
- Och, jesteś wreszcie! Już się bałam, że wybierasz się do Hogwartu beze mnie – powiedziała, lekko szturchając go w bok, jak on ją jeszcze w Londynie. – Dlaczego nie wróciłeś? Wpadłeś w kłopoty? – na jej nakrapianej buzi pojawiło się zmartwienie, bo nie chciała, żeby przyjaciel już pierwszego dnia wpadł w jakieś tarapaty.
Razem opuścili pociąg i znaleźli się na peronie. Dziewczynka natychmiast zaczęła rozglądać się z ciekawością po otoczeniu i pewnie rozglądałaby się dłużej po tym nowym dla siebie miejscu, kiedy rozległ się czyjś głos nawołujący pierwszorocznych. Oboje ruszyli w tamtą stronę, i, jak się okazało, mieli przepłynąć przez jezioro na łódkach.
- Więc Barry nie kłamał, naprawdę jest tu to wielkie jezioro... Och, ciekawe, co kryje się w środku! Myślisz, że coś zobaczymy? – szeptała z ekscytacją, kiedy oboje wsiedli do tej samej łódki. Wtedy jeszcze Lyra nie bała się wody, ale i tak czuła pewien niepokój, kiedy już sunęli przez ciemną toń. Do czasu, aż przed nimi zamajaczył zarys majestatycznego zamczyska pocętkowanego plamkami okien, z wieżami sprawiającymi wrażenie, jakby muskały wieczorne niebo.
- Oooch! – wyrwało się z jej ust; była naprawdę urzeczona tym widokiem i wpatrywała się w niego, dopóki łódki nie zatrzymały się przy przystani. Później podekscytowani uczniowie zostali poprowadzeni w kierunku zamku i Lyra po raz pierwszy w swoim jedenastoletnim życiu mogła znaleźć się w środku.
- Jest po prostu wspaniały – mówiła z przejęciem, prawie wpadając na kogoś, gdy się zagapiła. Sala wejściowa była tak wielka, że bez trudu zmieściłoby się tu kilka jej rodzinnych domów. Na ścianach było pełno ruchomych obrazów (które oczywiście natychmiast zafascynowały Lyrę), ale nie było czasu się im przyjrzeć, bo niedługo później wprowadzono ich wszystkich do kolejnego pomieszczenia – Wielkiej Sali, oświetlonej mnóstwem świec unoszących się nad głowami uczniów siedzących przy czterech długich stołach, z sufitem imitującym niebo nad budynkami Hogwartu. Przy którymś z nich niedługo miała usiąść, jej spojrzenie najdłużej zatrzymało się na tym, przy których siedzieli uczniowie z bordowymi podszewkami szat – Gryfoni. Próbowała wypatrzeć między nimi swojego brata, ale nie było to łatwe, bo nie było czasu przystanąć i rozejrzeć się. Pierwszoroczni dotarli do stołu nauczycieli i zostali ustawieni na podwyższeniu przodem do reszty uczniów, a starsza czarownica, która ich tu wprowadziła, ustawiła przed nimi stołek ze starą, połataną tiarą i wyjaśniła zasady przydziału. Lyra miała wrażenie, że niektórzy z uczniów byli dużo bardziej wystraszeni jak ona. Na pewno byli tu i tacy, którzy nie wiedzieli wcześniej o Hogwarcie, chociaż Lyrze trudno było sobie to wyobrazić, bo sama od zawsze wiedziała, że kiedyś tu trafi.
Kiedy nauczycielka wywołała pierwszego z uczniów, Lyra, drżąc nieznacznie pod wyświechtaną szatą, wyglądającą wyblakło na tle idealnie czarnych szat innych dzieci, spojrzała na stojącego obok Titusa. Już za chwilę oboje będą wiedzieli, gdzie trafią, być może zostaną rozdzieleni... Cóż, to Titus pierwszy pozna swój przydział, bo Lyra zapewne zostanie wyczytana jako jedna z ostatnich.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Wrzesień, 1948, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]22.09.16 0:32
Machnął ręką, ostatecznie opowiadając jej o tym, że przez kolejne pół godziny słuchał wrzeszczenia pani prefekt, później kategorycznie zabroniła mu opuszczać przedział i nie pozwoliła nawet wyjść do wózka ze słodyczami, a na sam koniec jakoś się dogadał z innymi rządzącymi i zanim się obejrzał byli już w Hogsmeade. Stwierdził także, że była to całkiem przyjemna podróż, chociaż oczywiście wolałby spędzić ją w towarzystwie przyjaciółki!
- To najpiękniejsze co w życiu widziałem! - stwierdził z nutką wzruszenia w głosie, kiedy na horyzoncie zamajaczyło potężne zamczysko. Wsparł dłonie na krawędzi łódki, tak bardzo wychylając się do przodu, że o mało nie wylądował w jeziorze. Zakołysał całym pojazdem, na zmianę głośno się śmiejąc i wrzeszcząc, że to wielka ośmiornica chwyta ich swoimi obślizgłymi mackami...
Wszyscy byli zadowoleni kiedy wreszcie dobili do lądu. Później wszystko poszło w miarę sprawnie - stłoczyli się w sali wejściowej, gdzie zostali oddani w ręce starszej czarownicy, która z uśmiechem powitała ich w Szkole Magii i Czarodziejstwa w Hogwarcie, skąd z kolei udali się do Wielkiej Sali, wciąż w ciasnej grupie pierwszoroczniaków. Titus wodził spojrzeniem po zaczarowanym sklepieniu, gdzie migały malutkie punkciki, po długich stołach oblężonych przez uczniów z różnych domów, nieco dłużej przyglądając się niebieskim. Tak, tam dzisiaj zasiądzie! - a przynajmniej tak mu się wydawało.
Zasady były jasne jak słoneczko i proste jak drut - siadasz na stołku, wciskasz na łeb ten stary kapelusz i czekasz, czy coś mogło pójść nie tak? Raczej nie, chociaż Ollivander i tak uważał, że to trochę podejrzane i jakieś takie... dziwaczne. Niby słyszał o Tiarze Przydziału, ale i tak podzielił się z Lyrą wszystkimi swoimi wątpliwościami, zaś kiedy profesorka wyczytała jego nazwisko, drgnął. Głośno wciągnął w płuca powietrze i ruszył przed siebie. Klapnął na stołku, powoli wsuwając głowę w rondo kapelusza - za duża Tiara opadła mu na oczy, kompletnie odcinając go od świata zewnętrznego. Teraz otaczała go już tylko ciemność, zaś w uszach słyszał ciche pomrukiwanie, które zapewne pochodziło z samego kapelusza. Złożył ręce na kolanach.
Czekał. Czekał minutę i drugą, później jeszcze kilka, z tego wszystkiego zaczął kręcić kciukami młynka. Co jest? Powiedz Ravenclaw! - powtarzał w myślach, niecierpliwiąc się coraz bardziej... W końcu usłyszał chrząknięcie i wreszcie po sali rozszedł się donośny głos.
- Gryffindor! - COOOOOO, to chyba był jakiś kiepski żart! Nie, nie, nie! Ktoś tu się pomylił! Pomylił na wskroś! Titus zacisnął palce na krawędziach szmacianego ronda, jeszcze mocniej wciskając kapelusz na głowę - nie zdejmie go, póki ten głupi łach nie przyzna się do błędu! W tym momencie nie obchodziła go fala oklasków, która przeszła przez tłum, ani to, że ktoś ciągnął już za koniec Tiary próbując ściągnąć ją z jego łba. Jeszcze chwilę siłował się z profesorką, ostatecznie dając za wygraną. Zeskoczył z siedziska, powoli ruszając w kierunku wskazanego stołu i choć kilka osób zechciało uścisnąć mu dłoń, to owe uściski wymieniał bez żadnego entuzjazmu, tęsknie zerkając w kierunku innego końca sali. ALE DNO. Wcisnął się pomiędzy dwójkę uczniów, ciężko opadając na siedzisko. Wcale mu się tu nie podobało, a przecież miało być tak pięknie!


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]22.09.16 18:08
Lyra chyba nigdy na nic tak nie czekała, jak na ten dzień. No, może na powrót taty, ale mijał kolejny rok i ojciec wciąż nie wrócił, więc dziewczynka powoli i niechętnie zaczęła oswajać się z myślą, że pewnie już nigdy go nie zobaczy. I chociaż w Hogwarcie pewnie miała bardzo tęsknić za mamą, którą zobaczy dopiero w grudniu, teraz jeszcze niewiele o tym myślała, skupiona na nowych doznaniach. Ogrom zamku dosłownie ją przytłaczał, choć widziała go zaledwie z zewnątrz, a później przeszła przez salę wejściową i wielką salę. W powietrzu niemal namacalnie było czuć krążącą w tych murach magię.
Inni pierwszoroczni szeptali z ekscytacją. Niektórzy snuli teorie na temat tego, jak będzie wyglądał przydział, inni już wpatrywali się w Tiarę Przydziału, która wyglądała na niezwykle starą i wyświechtaną, w porównaniu z nią nawet szaty i sukienka Lyry prezentowały się przyzwoicie.
Kolejni uczniowie otrzymywali swój przydział i grupka na podwyższeniu stopniowo się zmniejszała. Aż w końcu oboje mogli usłyszeć: „Ollivander, Titus!”. Lyra rzuciła mu szybkie spojrzenie, chcąc mu dodać otuchy, gdy szedł w stronę stołka i na jego głowę opadła tiara. Lyra nie słyszała, co stary kapelusz do niej mówi, aż w końcu... Gryffindor!
Sama się zdziwiła, bo podobnie jak sam Titus, podejrzewała, że ten wyląduje w Ravenclawie. Tiara jednak zaskoczyła ich, najbardziej samego Titusa, który wydawał się mocno zszokowany, gdy w końcu zdjął Tiarę i ruszył w kierunku stołu Gryfonów. Lyra patrzyła jeszcze, jak siadał przy nim, i po kilku kolejnych osobach wreszcie usłyszała: „Weasley, Lyra!”.
Na drżących nogach podeszła do stołka, jak wcześniej jej przyjaciel i wielu innych uczniów. Gdy usiadła, jej nogi ledwie sięgały podłogi, bo tak niska była. Chwilę później na jej kosmyki (które znowu zaczęły zmieniać kolor) opadła Tiara.
- Widzę tutaj duży potencjał – odezwał się cichy głosik w głowie Lyry, która aż drgnęła. Za chwilę dowie się, gdzie trafi. Czy tam, gdzie bracia? - Spory talent, brakuje tylko śmiałości, żeby go rozwinąć... Ze swoją wrażliwą duszą i zadatkami na uzdolnioną czarownicę pasowałaby panienka do Ravenclawu, ale wydaje mi się, że to Gryffindor lepiej pomoże ci znaleźć w sobie hart ducha... Więc dobrze, niech będzie... Gryffindor! – to ostatnie Tiara krzyknęła już na głos. Lyra drżącymi rękami zdjęła ją, prawie się potykając, gdy schodziła z podwyższenia i szła w kierunku stołu. Udało się, podążała ścieżką wytyczoną przez braci, w dodatku będzie razem ze swoim najlepszym przyjacielem! Tiara mówiła jej o pasowaniu do Ravenclawu, ale może w jakiś sposób wyczuła, że Lyra potrzebuje Gryffindoru, chce czuć pewną jedność ze swoimi braćmi i innymi członkami rodziny, z których większość trafiało właśnie do tego domu?
Opadła na ławkę obok Titusa, wcześniej przyjmując gratulacje od starszych Gryfonów, którzy witali nowych.
- Udało się, jesteśmy w tym samym domu! – powiedziała, czując, jak całe napięcie zaczyna z niej opadać. – Cały czas byłam pewna, że nas rozdzielą... Co się stało, Titusie? – zapytała nagle, widząc jego niewyraźną minę.
Zanim jednak odpowiedział, ostatni uczeń już usiadł na swoim miejscu i po chwili na stołach pojawiła się uczta. Dopiero teraz Lyra uświadomiła sobie, jak bardzo była głodna po długiej podróży.
- Oooch! – sama nie mogła się zdecydować, czym napełnić swój talerz. Dorastając w biedzie, nigdy nie miała okazji spróbować większości ze znajdujących się tu potraw, więc ostatecznie starała się nabrać po trochu wszystkiego i przez kilka minut po prostu pałaszowała, czując jeszcze więcej sympatii do całego świata. Później próbowała zagadywać Titusa, ciekawa, czy i jemu tak smakowała kolacja, i dopiero dużo później, gdy już wszystko zniknęło ze stołów, odbyła się przemowa powitalna, po której zakończeniu uczniowie mieli zostać poprowadzeni do pokojów wspólnych.
- Zaraz pokażą nam wieżę Gryffindoru! – pisnęła z ekscytacją, próbując sobie przypomnieć, co o niej mówili jej bracia. – Garrett i Barry mówili, że to fantastyczne miejsce, zobaczysz! – próbowała go jakoś udobruchać, kiedy już całą gromadką może dziesięciu, góra parunastu nowych uczniów szli za prefektami, którzy mieli pokazać im drogę.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Wrzesień, 1948, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]23.09.16 0:09
Siedział przy stole obserwując uczniów, którzy wciąż czekali na swój przydział. Właściwie wlepiając spojrzenie głownie w pannę Weasley - jeśli już był w tym nieszczęsnym Domu Lwa, to miał chociaż nadzieję, że i jej przyjdzie mieszkać w tej samej wieży. Wstrzymał powietrze, gdy zasiadła na stołku, zaś gdy eter przeszył donośny krzyk Tiary, odetchnął z niemałą ulgą. Chociaż tyle! Zrobił Lyrze miejsce - chciałby podzielać jej entuzjazm, ale nie mógł, wciąż był w niemałym szoku, co zresztą było widać po niezbyt wyraźnej minie. Uchylił usta chcąc wylać wszystkie żale, ale zanim zdążył cokolwiek powiedzieć półmiski wypełniły się jedzeniem, a on jedynie wzruszył ramionami. Jednocześnie był głodny jak diabli i całkowicie stracił apetyt. Długo grzebał widelcem w jedzeniu, zanim wreszcie skosztował kilku smakołyków, najwięcej uwagi poświęcając oczywiście deserom. Nie był także zbyt rozmowny - każde pytanie odbijał zdawkową odpowiedzią, lub jakimś mniej bądź bardziej subtelnym gestem. Zrobił się jakiś taki marudny, a przecież jeszcze przed chwilą był pełen energii!...
Kiedy skończyła się mowa powitalna i ostatni uczniowie skończyli śpiewać szkolny hymn, Ollivander głośno odetchnął, powoli ruszając z grupą innych pierwszoroczniaków.
- Mhm, pewnie tak. - nie było w jego głosie nawet nutki przekonania. Ojciec opowiadał mu o Pokoju Wspólnym Krukonów, matka czasem przywoływała dormitorium Hufflepuffu, ale Gryffindor? Nawet nie potrafił sobie tego wyobrazić!
I wcale nie musiał, bo po przejściu chyba z tysiąca stopni, które znikały i pojawiały się w najmniej odpowiednich momentach, wreszcie dotarli pod portret Grubej Damy, która zmierzyła ich spojrzeniem.
- Hasło? - zapytała, a prefekt, któremu w przydziale przypadło zajmowanie się najmłodszymi, odwrócił się ku swojej grupie, pokrótce tłumacząc jak wygląda wejście do Pokoju Wspólnego i przedstawiając wszystkim panią wymalowaną na płótnie.
- Szczurzy ogon! - rzucił głośno i wyraźnie, a portret odskoczył ukazując tajemne przejście.
A więc byli w środku! I było tu fantastycznie - okrągłe wnętrze utrzymane w barwach domu (czerwień i złoto), przytulne, ciepłe... Wysłużone kanapy sprawiały wrażenie wyjątkowo wygodnych, zaś stare stoliki zachęcały do nauki. Były tu także inne obrazy i cała masa uczniów, którym wcale nie spieszyło się do snu.
- Podoba ci się tu? - zapytał. Sam był szczerze zachwycony tylko dusił w sobie wszelkie pozytywne emocje. Rozejrzał się dookoła, a gdy dostrzegł w tłumie uczniów pannę  skrobiącą coś na pergaminie, klasnął w dłonie - Muszę wysłać list! - kiwnął głową i ruszył w kierunku dziewczęcia, zaczepiając ją z prośbą o kawałek pergaminu oraz pióro. Uśmiechnęła się podając mu i to i to, więc czym prędzej naskrobał kilka słów - Tato, jestem Gryfonem. Titus. po czym oddał właścicielce co jej.
- Lyra, gdzieś w tym zamku jest sowiarnia, chodźmy jej poszukać. - poprosił. Był już trochę zmęczony, szczególnie teraz, kiedy większość emocji opadła, ale nie mógł czekać do rana! Swojej sowy nie posiadał, więc zostało mu korzystanie z tych szkolnych i chociaż nie miał pojęcia gdzie się udać, to i tak wierzył, że w końcu znajdzie drogę. Nawet jeśli wcześniej będzie błądził korytarzami przez pół nocy.


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]23.09.16 22:37
Lyra szybko zauważyła, że Titus jest jakiś nieswój. Wcześniej, w pociągu i już po jego opuszczeniu był pełen energii i ciekawości tego, co ich czeka, a teraz odpowiadał zdawkowo i grzebał widelcem w talerzu, niewiele jedząc. Podczas gdy Lyra była szczęśliwa i pełna ulgi, że ma za sobą przydział i trafiła tam, gdzie czuła, że powinna, Titus wydawał się nie podzielać jej zachwytów i nie dowierzać w powtarzane od braci opowieści o życiu w Gryffindorze.
Ale może Titus tak naprawdę nie chciał tu trafić? Może był pewien, że pójdzie w ślady któregoś z rodziców, tak jak Lyra pragnęła pójść w ślady braci? Wiedziała zapewne, w jakich domach byli niegdyś państwo Ollivander. Żadne nie było Gryfonem. Inne wyjaśnienie jego zachowania nie przychodziło jej do głowy.
- Zobaczysz, spodoba ci się – próbowała go jakoś udobruchać i pocieszyć, kiedy już opuścili Wielką Salę. Najedzona i zmęczona, po dniu pełnym wrażeń, marzyła przede wszystkim o tym, by się położyć, wyspać i od rana być gotową do poznawania sekretów zamku.
Wydawało jej się, że szli bardzo długo, może dlatego, że była zmęczona, a wszystkie korytarze na ten moment wydawały się dość podobne; obwieszone obrazami i gobelinami, ze strzelistymi oknami złożonymi z malutkich szybek. Na dodatek schody się poruszały i wszystko wydawało się ciągle zmieniać miejsce. Będzie musiało minąć trochę czasu, zanim nauczy się odnajdywać tutaj drogę bez błądzenia.
Ale w końcu zostali doprowadzeni do wieży, gdzie przejścia strzegła Gruba Dama.
- Bracia też mi o niej opowiadali – wyszeptała, kiedy portret po wypowiedzeniu hasła odskoczył w bok, przepuszczając ich. Tym sposobem Lyra po raz pierwszy mogła na żywo zobaczyć pokój wspólny, przytulne pomieszczenie urządzone w odcieniach czerwieni i złota, pełne stolików, foteli i kanap, z płonącym kominkiem i zdobionymi ścianami. Z okien za dnia musiał roztaczać się piękny widok, ale obecnie i tak była skupiona na rozglądaniu się po wnętrzu. Przez najbliższe siedem lat to tu będzie spędzać sporo swojego czasu.
- Tak, jest przepięknie! Wygląda jeszcze wspanialej, niż go sobie wyobrażałam – powiedziała, okręcając się wokół własnej osi, żeby się lepiej rozejrzeć.
Kiedy jednak Titus wspomniał o liście, spojrzała na niego z konsternacją.
- Jest już późno, nie powinniśmy chodzić sami po zmroku, skoro nawet nie znamy zamku i nie wiemy, gdzie szukać tej sowiarni... – próbowała ostudzić jego zapał, choć sama też chciała jak najszybciej napisać do mamy i Garretta, że została Gryfonką i że Hogwart jej się podoba. No, ale chyba nie miała dość odwagi, by już pierwszego dnia pakować się w tarapaty, bo nie znając zamku mogli błądzić po nim przez całą noc i jeszcze zostać złapani przez nauczyciela... – Poczekajmy do rana, Titusie! Zapytamy kogoś, jak tam dojść. Pójdę razem z tobą, obiecuję, bo też muszę wysłać listy do mamy i brata.
Może Tiara słusznie zauważyła, że Lyrze brak śmiałości. Chociaż z jednej strony kusiło ją, by jak najszybciej wysłać list, zdrowy rozsądek i niechęć do ryzykowania, i to już na samym początku, skutecznie ją hamowały. W końcu słyszała, że chodzenie nocą po zamku jest zabronione. Zapewne kiedyś to zrobi, ale nie teraz, nie pierwszego dnia.




come on look into the expanse and breath all these around come on don’t be afraid to look don’t be afraid
to look at distance
Lyra Travers
Zawód : Malarka
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zamężna
Dream of the perfect life
Dream of the sand, the sea, the sight
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Wrzesień, 1948, Hogwart Ba3e6d5d7f4fbeb7824016f18b6a4c28
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t800-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/t838-zlotko https://www.morsmordre.net/t828-lyra-travers-weasley https://www.morsmordre.net/f15-norfolk-corbenic-castle https://www.morsmordre.net/t2780-skrytka-bankowa-nr-233 https://www.morsmordre.net/t962-lyra-travers
Re: Wrzesień, 1948, Hogwart [odnośnik]26.09.16 0:29
Titus zmarszczył nos. Przez chwilę dumał nad jej słowami, w końcu jednak pokiwał głową, choć aż go trzewia paliły by już teraz pozwiedzać zamek! Nie bez powodu został Gryfonem - chęć do łamania wszelkich zakazów i nakazów płynęła w jego żyłach razem z błękitną posoką.
- Wiesz co? Masz rację. - stwierdził, chociaż w jego głosie czuć było nutkę niepewności - Listy mogą poczekać do rana. - zwinął kawałek pergaminu w rulonik, wciskając go za pas. Raz jeszcze rozejrzał się po pomieszczeniu, zatrzymując spojrzenie na każdym kolejnym obrazie oraz twarzach innych uczniów, którzy powoli zbierali się do swoich pokojów.
- W takim razie ja idę spać. - złapał ją za rękę, ściskając ją delikatnie w ramach pożegnania - Dobranoc, Lyra, widzimy się skoro świt. - uśmiechnął się, po czym pognał schodami na górę, do pokoju opatrzonego napisem rok pierwszy. W środku już czekały na niego wszystkie bagaże oraz chłopcy, z którymi spędzi tu kolejne siedem lat. Chociaż tego wieczora Titus nie był zbyt rozmowny, szybko złapał z nimi kontakt i minęło jeszcze sporo czasu zanim wreszcie przytulił twarz do poduszki. Z resztą pierwszoroczniaków dyskutowali o tym jak wspaniale będzie uczyć się w murach Hogwartu, choć Ollivander nie zawsze podzielał ich entuzjazm, szczególnie w kwestiach wyboru domu - chyba jako jedyny z tej niewielkiej grupki wcale nie był zadowolony z przydziału. Ale Tiara podobno się nie myli, prawda? Już niedługo okaże się, że warto ufać jej wyborom, a w przypadku młodego Ollivandera miała całkowitą rację.

* * *

Obudził się wraz ze wschodem słońca, kiedy pierwsze promienie zatańczyły mu na powiekach, spędzając z nich sen. Przetarł dłońmi ślepia, pozbywając się zaległego w kącikach piasku i przeciągle ziewnął, przysiadając na swoim łóżku otoczonym czterema kolumienkami. Inni wciąż smacznie spali, ale Titus miał przed śniadaniem zdążyć do sowiarni. Przeciągnął się i sięgnął do kufra wygrzebując zeń uczniowski mundurek, który czym prędzej przyodział, nie przejmując się wymiętym kołnierzykiem ani koszulą, którą niedokładnie wcisnął w spodnie i która niechlujnie wystawała zza paska. Nawet tym, że w całym swoim roztargnieniu założył dwie różne skarpetki! Schwycił różdżkę, umieszczając ją za uchem i ten króciutki list, który naskrobał jeszcze wczoraj, po czym zbiegł do Pokoju Wspólnego. Jedna, jedyna dusza grzała się przy kominku, przysypiając w miękkim fotelu i z pewnością nie była do Lyra. Titus zmarszczył brwi. Przeszedł się po pomieszczeniu - krążył tak kilka minut w nadziei, że przywoła ją tu telepatycznie, albo coś w tym guście - niestety, nawet jak się wysilił i przyłożył dłonie do skroni mrucząc pod nosem Lyra, przyzywam cię, to nic to nie dało. Musiał więc znaleźć inny sposób, a ten wpadł mu do głowy w jednym momencie - czemu po prostu nie wparuje na górę, do dziewczęcego pokoju i nie zwlecze jej z łóżka? To nawet miało sens, a wtedy jeszcze Ollivander nie wiedział, że niestety jest niewykonalne. Postawił kilka kroków wgłąb klatki schodowej, następując na pierwsze stopnie - jeden, drugi, trzeci, czwarty i piąty - mniej więcej w tym momencie poczuł, że traci grunt pod nogami. Podłoże zrobiło się nagle śliskie i pochyłe jak ślizgawka, a on runął na nie jak długi wyciągając przed siebie ręce - nie było jednak czego się chwytać. Mundurkiem wytarł cały kurz, do tego krzyknął tak głośno, że brunetka w fotelu aż podskoczyła, a później ryknęła głośnym śmiechem obserwując jak Titus próbuje wspinać się po zjeżdżalni. Ona płakała ze śmiechu, on nie dawał za wygraną, a cały ten hałas pewnie obudził kilku kolejnych uczniów.


Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Titus F. Ollivander
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769

Strona 1 z 2 1, 2  Next

Wrzesień, 1948, Hogwart
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach