Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ulica Henryka Kapryśnego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Ulica Henryka Kapryśnego   10.03.12 23:05

First topic message reminder :

Ulica Henryka Kapryśnego

Otoczona z obu stron uroczymi przyportowymi kamieniczkami ulica otrzymała swą nazwę na cześć Henryka Kapryśnego, jednego z najwybitniejszych siedemnastowiecznych czarodziejów, który zasłynął z licznych zwycięstw podczas wojny czarodziejów z olbrzymami. Dzielny mag bywał częstym gościem jednej z dwóch kamienic, gdzie mieszkała jedna z jego kochanek, a także mieszczącego się tutaj do dziś warsztatu miotlarskiego.
Ulica ta jest cicha i spokojna, rzadko kiedy bywają na niej jakiekolwiek tłumy. Z oddali dostrzec można przepływające Tamizą statki, a gdyby wytężyć wzrok jeszcze bardziej, dostrzegłoby się stąd jeden z urokliwych mostów tejże dzielnicy. Po obu stronach znajdują się liczne drzwi do klatek schodowych, a także mrowie maleńkich balkoników jak zwykle pełnych zielonych kwieci, które cudownie odcinają się na tle bieli ścian. Na samym końcu ulicy umiejscowiono warzywniak ze straganem najświeższych w całym Londynie warzyw, a także niewielki mugolski antykwariat. Wieczorami słychać tu bicie dzwonów pobliskiego kościoła, co jeszcze bardziej dopełnia tę miłą i uroczą atmosferę.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Maisie Elliott
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t2150-margaery-elliott#32097 https://www.morsmordre.net/t2361-skrzynka-pocztowa-maisie#36607 https://www.morsmordre.net/t2367-margaery-maisie#36626 https://www.morsmordre.net/f236-warneford-lane-21-4 https://www.morsmordre.net/t2368-maisie-elliott#36659
Właścicielka kawiarni Fidelius
26
Półkrwi
Panna
It's affection always...
13
5
0
0
10
0
0
1
Jasnowidz
 .

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   16.03.16 20:06

- Ależ oczywiście. Następnym razem pozdrów go ode mnie – w pierwszym odruchu mam zamiar pacnąć się otwartą dłonią w czoło. Jak mogłam zapomnieć, że kilka przecznic stąd ulokowane jest mieszkanie wuja, do którego wejście zawsze myślę z tym obok. Może sama nie jestem zbyt świadoma tego, gdzie się znajduje – taki mój problem, zwykle koncentruje się na najbliższym otoczeniu. Fakt, że Alice zapomniała, gdzie pozostawiła samochód także mnie nie dziwi – uliczki wyglądają tu bardzo podobnie, a dziewczyna nie należy do najbardziej uporządkowanych osób; pewnie wysiadła z pojazdu, nawet nie koncentrując się zbytnio na miejscu, gdzie zaparkowała. - Możemy razem go poszukać. Sprawdźmy tę uliczkę, a potem następne – proponuję, by zaraz ruszyć w dół wzniesienia. Chwila spędzona z kuzynką nastroi mnie pozytywniej, a przecież nigdy mi się nie śpieszy. Dopiero za dwie godziny powinnam wstąpić do kawiarni, by przypilnować zamknięcia lokalu. A później… Później może odwiedzę Rogera albo wyciągnę się na kanapie z jedną z kupionych pozycji w ręku, a jeszcze lepiej byłoby mieć rudego kota przy swoim boku.
- Byłam odwiedzić antykwariat. Zawsze mi jakoś do niego nie po drodze, jednak dzisiaj nie trafiłam najlepiej – same muzyczne i książkowe bibeloty, które będą stały i się kurzyły – wzdycham ciężko, trochę zrezygnowana tym, że nie natrafiłam na żadną perełkę do swojej coraz to bardziej powiększającej się kolekcji. - Ruch jest coraz to większy. Ostatnio zatrudniłam dwóch nowych pracowników, w pojedynkę chyba musiałabym tam zamieszkać – śmieje się, ale w moim głosie można wyczuć nutkę dumy, że kawiarnia znalazła swoich zwolenników w magicznej części portu, gdzie wszystko było niesamowite – na tyle, że wybicie się to nie lada sztuka. - Nie chce jednak zapeszać, w takich interesach wszystko może się zmienić w ciągu miesiąca. Tak więc, kochana, musisz jak najszybciej do mnie wpaść i spróbować jednej z kaw. Cynthia Vanity ostatnio zrobiła dla mnie cudowne tarty truskawkowe, nie mam pojęcia, co ona tam dodaje, jednak w całym pomieszczeniu pachnie owocami – rozkładam bezradnie ręce, tajemna receptura pozostanie na zawsze sekretem panny Vanity, to oczywiste, jednak nie mogę udawać, że współpraca z jej cukiernią nie miała żadnego wpływu na ilość klienteli w lokalu. Co jest lepszego o wczesnym poranku niżeli croissant z jagodami i wielki kubek kawy?


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott https://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 https://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   19.03.16 1:13

- Jasne. Jestem pewna, że się ucieszy. Możesz kiedyś do niego wpaść – zaproponowała; wiedziała, że jej ojciec bardzo lubił dzieci swojego brata i pewnie ucieszyłby się z wizyty Maisie lub Rogera. Którego, swoją drogą, Alice ostatnimi czasy trochę unikała, odkąd się posprzeczali, gdy zastała w jego mieszkaniu współpracownicę wyglądającą jak sobowtór Bellony Greyback, z którą Alice swego czasu aż się pobiła. Co prawda później wyjaśnili sobie sytuację, ale i tak czuła się głupio, kiedy o tym myślała.
No niestety, uporządkowanie zdecydowanie nie było mocną stroną Alice. Często zdarzało jej się tak wyłączać i potem nie ogarniać, co dokładnie się działo wokół niej, lub zapominać, gdzie coś zostawiła. Nieraz potrafiła przewrócić do góry nogami cały pokój w poszukiwaniu jakiejś rzeczy, którą gdzieś rzuciła i potem o tym zapomniała. Ale samochód jednak wypadałoby znaleźć, tym bardziej że nie należał do niej.
- Nie ma sprawy – zgodziła się. – I jeśli będziesz chciała, odwiozę cię później do domu, zawsze to szybciej niż powrót komunikacją miejską.
Dla niej nie stanowiło to żadnego problemu, a ostatnimi czasu zauważyła, że jej kuzynka, jak przystało na przedstawicielkę Elliottów, naprawdę się zmugolszczyła (Alice rzecz jasna nie znała prawdziwego stanu rzeczy).
- Chyba też kiedyś powinnam odwiedzić takie miejsce, mam wrażenie, że przeczytałam wszystkie swoje książki i przydałoby mi się coś nowego. Może czytałaś ostatnio coś ciekawego? – Alice uwielbiała książki mugoli, w Ameryce czytała tego sporo i oczywiście przywiozła swój niewielki zbiorek do Anglii, ale nie pogardziłaby jakimiś nowymi nabytkami, a w antykwariatach można było znaleźć ciekawe rzeczy po niższych cenach. – Miło słyszeć, że dobrze ci się powodzi. Oby tak dalej! – pogratulowała jej. – Oczywiście, że wpadnę. Jak mogłabym sobie odmówić okazji do słodkich przekąsek? Podjadę po pracy, obiecuję.
Mrugnęła do niej lekko; po pracy w ministerstwie często potrzebowała poprawiaczy humoru, więc wizyta w kawiarni będzie jak znalazł.
Skręciły w kolejną uliczkę. Wzdłuż niej stało kilka samochodów, jednak żaden nie przypominał wozu jej ojca.
- To chyba jednak nie tutaj... Na drugi raz muszę bardziej patrzeć, gdzie parkuję, tym bardziej, że teraz tak szybko się ściemnia – rzekła, rozglądając się.
Dopiero w kolejnej uliczce dopisało im szczęście.
- Och, tutaj jest! – powiedziała, z troską poklepując jasną maskę. Alice uwielbiała samochody, więc nie było w tym nic dziwnego. – To co, masz ochotę na podwózkę? Po drodze możemy jeszcze pogadać.


Powrót do góry Go down
Maisie Elliott
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t2150-margaery-elliott#32097 https://www.morsmordre.net/t2361-skrzynka-pocztowa-maisie#36607 https://www.morsmordre.net/t2367-margaery-maisie#36626 https://www.morsmordre.net/f236-warneford-lane-21-4 https://www.morsmordre.net/t2368-maisie-elliott#36659
Właścicielka kawiarni Fidelius
26
Półkrwi
Panna
It's affection always...
13
5
0
0
10
0
0
1
Jasnowidz
 .

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   28.03.16 19:10

- Byłoby cudownie – zachwycam się na samą myśl, mogę mieć duszę podróżnika i odczuwać silną potrzebę wędrowania po całym kraju i stopniowo zaczyna mnie już korcić, by spędzić choć jeden weekend poza domem. Otworzenie kawiarni przyniosło swojego rodzaju profity, nawet jeśli polegały one na zakotwiczeniu mojej osoby w Londynie. Spotkania w rodzinnym gronie zawsze są mile widziane i nie mogę się tego wyzbyć, chyba to taka rodzinna cecha Elliottów. - Z przyjemnością. Chodźmy go odnaleźć – przyjmuję propozycję kuzynki, spaceru starczy mi już w jedną stronę, szczególnie że za chwilę lunie deszcz, czuję to w kościach. Ruszamy w dół ulicy i staram się przypomnieć jaki to Alice miała samochód – kolor i model, bo chyba te mugolskie środki transportu mają konkretne nazwy. Mam nadzieję, że kuzynka chociaż to pamięta, bo pomimo całego zmugolacenia nie znam się na tym najlepiej, jeśli nie mam czasu na piesze wędrówki, korzystam z rozbudowanej sieci metra, rzadko, gdy już naprawdę się śpieszę, zdarza mi się użyć sieci fiuu. Pomimo braku zdolności, nie potrafię wyzbyć się udogodnień z magicznego świata, czy to źle?
- Ostatnio wgłębiam się w mugolską fantastykę. Dorwałam historię o niziołkach zwanych Hobbitami, wyobrażasz sobie! Są tam krasnoludy, elfy, a nawet smoki. Czasami jestem pełna podziwu co do wyobraźni mugolskich autorów. Jeśli nie czytałaś, mogę ci pożyczyć – mówię z wyraźną fascynacją; nie udawałabym, jeśli by pomysł sam w sobie mi się nie podobał. Jako dla osoby urodzonej wśród magii, każda wizja świata pełnego czarów i magicznych stworzeń jest czymś niesamowitym – nieraz wywołuje śmiech, innym razem czyste zdziwienie. Pochwały mile łechtają moje ego, kawiarnia się udała, owszem, lecz nie powinnam popadać w samozachwyt – takie miejsca przeżywają wzloty i upadki, z których zdarza się im już nie powstać. - Wszystko jeszcze przede mną, nie chcę zapeszać, ale zapraszam, oczywiście – gdyby Alice przyprowadziła jakieś koleżanki z pracy, byłoby jeszcze milej – przypadkowo stałaby się żywą reklamą, której także potrzebowałam poza promocjami i wieczorkami z muzyką na żywo czy poezją.
Wędrujemy wśród uliczek, a gdy już wydaje się, że samochód wyparował w jakiś magiczny sposób, Alice w końcu go dostrzega. Nie przeszkadza mi to, lecz ciężko ukryć uśmiech. - Z chęcią skorzystam, naprawdę mam wrażenie, że do mieszkania dotarłabym przemoczona do suchej nitki – rzucam, otwierając sobie drzwi od strony pasażera i lokując się na skórzanych fotelach. - Długo wyrabia się pozwolenie na prowadzenie tego mugolskiego środku transportu? – pytam, gdy już poradziłam sobie z pasami, nie że nie ufam kuzynce, jednak nie chciałabym wylecieć przez szybę. A samo zainteresowanie… Może nie myślę o tym, by wyrabiać licencje, jednak kto wie, czy nie okaże się to konieczne, jeśli nie zrobię czegoś, by ściągnąć klątwę… O ile jest to jeszcze możliwe.


Powrót do góry Go down
Alice Elliott
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1201-alice-elliott https://www.morsmordre.net/t1911-poczta-alice#26809 https://www.morsmordre.net/t1208-alice-elliott
brak
24
Półkrwi
Panna
...
4
8
2
0
7
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   30.03.16 13:22

Tak więc szukały samochodu po uliczkach. A Alice obiecywała sobie, że musi zacząć bardziej zwracać uwagę na to, gdzie go zostawia. Była bardzo roztargniona, co pewnie było zaskakujące jak na osóbkę, która w tak młodym wieku zwiedziła już trochę świata, i parę lat temu samodzielnie zjechała wzdłuż i wszerz całe Stany swoim poprzednim autkiem. Które niestety musiała sprzedać przed wyjazdem do Anglii, a wiązało się z nim tyle pięknych wspomnień! Na szczęście miała całe mnóstwo zdjęć z tamtego okresu i obiecywała sobie, że jeszcze kiedyś powtórzy taki objazd. A skoro teraz była w Anglii, to może na wiosnę urządzi sobie podobną wycieczkę tutaj?
- Chyba to kiedyś czytałam, wydaje mi się, że pamiętam – powiedziała; będąc w Ameryce czytała sporo, praktycznie same mugolskie książki, gdyż wśród magicznych trudno było znaleźć teksty fabularne. A Alice nie przepadała za literaturą naukową, wolała się po prostu dobrze bawić. – Mugole mają naprawdę fascynującą wyobraźnię. – Alice zawsze była pełna podziwu; chociaż wieki temu przestali wierzyć w magię i nie znali jej, to potrafili kreować własne fikcyjne magiczne światy i to w tak ciekawy, fascynujący sposób. Miała spory ubaw, porównując ich wizje magii do tego, co sama znała i czasem znajdując jakieś podobieństwa. – Z tak wieloma rzeczami potrafią sobie radzić, mimo że nie potrafią czarować. – Wymyślili w końcu całe mnóstwo rzeczy, żeby ułatwić sobie życie na swój sposób, i z wielu z nich sama Alice także z przyjemnością korzystała. Jak choćby z samochodów, jak ten, do którego właśnie podeszła i otworzyła go za pomocą kluczyka.
- Jasne, podrzucę cię. Wskakuj – powiedziała, zachęcając Maisie by wsiadła do środka. Sama usadowiła się na miejscu kierowcy. – Żeby jeździć samochodem, trzeba zrobić specjalny kurs i potem zdać prawo jazdy. Ja zrobiłam to krótko po ukończeniu szkoły i zamieszkaniu w Ameryce. Gdy dostałam pozwolenie na jazdę ojciec kupił mi samochód i od tamtego czasu rzadko poruszałam się w inny sposób.
Teleportacja była szybsza, jednak Alice nieszczególnie za nią przepadała, odkąd kilka lat temu rozszczepiła się w dość nieprzyjemny sposób.
Uśmiechnęła się pod nosem i odpaliła wóz, po czym, rozejrzawszy się, ruszyła ulicą.
- Myślałaś o tym, żeby też nauczyć się jeździć? – spytała po chwili. – Jeśli chcesz, mogę zabrać cię kiedyś na jakieś polne drogi za miastem, żebyś mogła spróbować.
O tak, Alice bardzo chętnie pouczyłaby kuzynkę tej jakże ciekawej i przydatnej umiejętności. Chociaż tyle dobrze, że nie skręcała się na samą myśl o znalezieniu się w samochodzie, a wielu czarodziejów w Anglii wydawało się przerażonych na samą myśl o tym. Ale cóż, bycie Elliottem i posiadanie amerykańskich korzeni do czegoś zobowiązywało, prawda?
- Przypomnij mi, gdzie dokładnie teraz mieszkasz. – Była u Maisie parę razy, ale mogła się pogubić, tym bardziej, że teraz nie jechała od siebie, no i jej znajomość Londynu nadal nie była powalająca mimo że jeździła sporo, ale nie wszystkie uliczki znała na pamięć, wiadomo.

/kontynuujemy w mieszkaniu Maisie?


Powrót do góry Go down
Czara Ognia
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/u731contact https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153 https://www.morsmordre.net/t437-szukam-towarzystwa#1153
n/d
0
n/d
n/d
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
0
0
0
0
0
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   10.07.16 15:16

Para nr 3

Styczniowe wieczory nigdy nie były ciepłe, dlatego i ten nie różnił się, smagając mrozem śmiałków, którzy zdecydowali się na późny powrót. A nie było ich teraz wielu. Bleach, jako jedna z niewielu wędrowała brukowaną, chociaż ostro oblodzoną uliczką, zamierzając jak najszybciej znaleźć się w osłoniętym od chłodu pomieszczeniu. Jednak pośpiech nie był tym, co ułatwiało sprawne dotarcie do celu, bo nim kobieta się obejrzała, runęła na ziemię, niefortunnie i nienaturalnie przekrzywiając stopę. Upadła twardo na  bruk, czując bolesne pulsowanie w obitej kostce. Nawet jeśli  nie był to poważny uraz a chwilowa niedyspozycja, to wciąż bolało i ciężko było się podnieść, a tym bardziej poruszać.
Niedaleko, po drugiej stronie ulicy wędrował kolejny, śpieszący się przechodzeń, którym była czarownica - Luna. Teraz, marzyła tylko o gorącym kubku herbaty i ciepłym łóżku, ale trudno było nie zauważyć jasnowłosej kobiety, która podnosiła się właśnie z ziemi. Czy Luna pomoże nieznajomej kobiecie? Czy Bleach poprosi o pomoc?

Datę spotkania możecie założyć sami. O skończonym wątku z rozwiązaną sytuacją możecie poinformować w doświadczeniu. Czara Ognia nie kontynuuje z Wami rozgrywki. Wszystko jest w Waszych rękach.
Miłej zabawy!  



[bylobrzydkobedzieladnie]


Powrót do góry Go down
Bleach Pistone
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t2179-bleach-pistone#33158 https://www.morsmordre.net/t3081-karton-blicz https://www.morsmordre.net/t3082-masz-cos-dla-mnie https://www.morsmordre.net/t3163-blicz
Wagabunda
27
Charłak
Panna
Nic mnie nie dręczy, niczego nie żałuję. Bez przeszłości, bez jutra. Wystarcza mi teraźniejszość. Dzień po dniu. Dzień dzisiejszy! Le bel aujourd'hui!
0
0
0
0
0
0
0
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   16.07.16 13:14

| wybierz dowolną datę

Szlag. Ulicą niesie się moje głośne i bardzo niecenzuralne słowo, a w zasadzie ich wiązanka, zwielokrotniona dziwnym echem. Nieliczni spacerowicze patrzą się na mnie wilkiem, zatykając dzieciom uszy, ale ja nic sobie z tego nie robię, próbując podnieść tyłek z oblodzonego chodnika. Zamiast efektownego i zgrabnego podniesienia się, funduję sobie jednak tylko kolejny nieprzyjemny upadek, tym razem z półwysokości. Syczę z bólu, bo niefortunnie obita kostka (chyba kostka) daje o sobie znać pulsującym bólem. Jestem pewna, że to nie skręcenie, ani zwichnięcie - chyba bym to zauważyła - ale zwykłe zbicie. Tym bardziej czuję się wściekła, że druga, trzecia i kolejne próby podźwignięcia się o własnych siłach kończą się fiaskiem. Nie przyznaję się jednak do porażki, choć chwilowo zaniechuję podjęcia się tego karkołomnego wysiłku. Postanawiam przeczekać, aż ból odrobinę minie, a wówczas doczołgać się do jakiegoś znaku drogowego, czy czegoś w tym rodzaju, aby podeprzeć się i tak jakoś powstać na nogi. Na szczęście znajduję się zaledwie o kilka przecznic od opuszczonego mieszkania, w którym urządziłam sobie tymczasowe schronienie. Tyle przekuśtykać raczej dam radę.


Powrót do góry Go down
Luna Spencer-Moon
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2180-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t2253-poczta-luny https://www.morsmordre.net/t2238-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/f224-evelyn-ave-184 https://www.morsmordre.net/t2269-luna-spencer-moon
amnezjatorka
22
Czysta
Panna
Idź za marzeniem i znowu idź za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
7
14
0
0
5
0
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   16.07.16 21:48

| początek stycznia może być Smile

Jak przystało na styczeń, było zimno, a niebo ciemniało wyjątkowo szybko. Gdy Luna opuszczała pracę, właściwie zawsze było już ciemno. I choć zwykle wybierała teleportację lub sieć Fiuu, dzisiaj coś tknęło ją, by przejść kawałek pieszo, zażyć trochę świeżego powietrza, z którym zazwyczaj do czynienia miała głównie wtedy, gdy posyłano ją do zadań w terenie. Pomijając to, większość czasu spędzała zakopana w książkach. Spacer zdecydowanie jej nie zaszkodzi.
Tak czy inaczej, szła sobie jedną z podmiejskich ulic, poprawiając kaptur płaszcza, a następnie wsuwając zziębnięte dłonie do kieszeni. Marzyła o tym, by napić się ciepłej herbaty i zaszyć się w pokoju z nowym egzemplarzem „Horyzontów zaklęć”, ale właśnie wtedy jej uszu dobiegły głośne przekleństwa.
Rozejrzała się, dostrzegając kobietę – wyjątkowo wysoką, o jasnych, prawie białych włosach, która właśnie wywróciła się na oblodzonym chodniku i teraz próbowała podnieść się z powrotem. Jej sylwetka wydała się Lunie skądś znajoma, tak charakterystyczny wygląd musiał zapaść w pamięć. Widząc, że miała kłopoty, coś ją tknęło, by ruszyć w jej stronę, nawet nie dlatego, że sama wiedziała już z wyścigu na lodowisku, że takie upadki są nieprzyjemne, jej siniaki trzymały się do tej pory.
- Może w czymś pomóc? – zapytała jej. Mugolka, czarownica, to było nieistotne, zresztą... Myśli o niedawnym wyścigu na łyżwach w Dolinie Godryka i lądowaniu na lodzie nałożyły się na widok wysokiej kobiety o jasnych włosach i Luna już sobie przypomniała, skąd może ją znać. Ta kobieta była wśród uczestników, na pewno mignęła jej ta sylwetka podczas tego niefortunnego etapu, kiedy dała się wyprzedzić większości uczestników. Luna nie wiedziała o niej zupełnie nic, ale była gotowa jej pomóc, jeśli tylko ta wyrazi taką chęć.


Powrót do góry Go down
Bleach Pistone
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t2179-bleach-pistone#33158 https://www.morsmordre.net/t3081-karton-blicz https://www.morsmordre.net/t3082-masz-cos-dla-mnie https://www.morsmordre.net/t3163-blicz
Wagabunda
27
Charłak
Panna
Nic mnie nie dręczy, niczego nie żałuję. Bez przeszłości, bez jutra. Wystarcza mi teraźniejszość. Dzień po dniu. Dzień dzisiejszy! Le bel aujourd'hui!
0
0
0
0
0
0
0
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   16.07.16 22:07

Przypomina mi się, jak bardzo nie lubiłam dzieciństwa. Nie chodzi o to, że moje było specjalnie złe, że ojciec mnie lał, że matka zapominała, że trzeba mnie nakarmić... Po prostu patrzenie na świat z perspektywy dolnej, nigdy mi się nie podobało - cóż to za różnica, malutki, czy maluczki. Nieustanne zadzieranie głowy, niewygodne skręcanie szyi, dopominanie się o uwagę i mówienie do cudzych kolan, istny koszmar. I teraz czuję się dokładnie tak samo, jakbym właśnie przechodziła powtórkę z rozrywki. Zagryzam zęby, żeby ponownie nie wypluć z siebie jakiegoś niezbyt wyszukanego słowa, gdy po raz kolejny ląduję tyłkiem na oblodzonym chodniku. Ślizganie się na łyżwach nie stanowiło takiego problemu, jakim cudem więc nie mogę ustać na własnych nogach? Zgrzytam zębami, ale przecież nie jestem w stanie zrobić niczego. Jedynie czekać, aż pulsujący ból minie, albo na jakieś inne zbawienie. Bo z pewnością nie na cudzą łaskę. Jestem na nią uczulona, znacznie bardziej niż na jakieś pylące roślinki. Nie kicham, nie czerwienią mi się oczy, ale reaguję na nią naprawdę alergicznie. Dlatego mrużę oczy, jak wściekła kotka, kiedy słyszę jakiś słodki do orzygania głosik. Wzdrygam się z obrzydzenia, bo nic, nic nie mierzi mnie bardziej od pokazowego współczucia.
-Tak, proszę - odpowiadam, uśmiechając się. Złośliwie, a jakże - zsuń się, lala, bo ludzie nie mogą przejść - burczę, choć to ja, nie ona tarasuję przejście. I to ja, nie ona, znajduję się w znacznie bardziej żałosnej sytuacji.


Powrót do góry Go down
Luna Spencer-Moon
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2180-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t2253-poczta-luny https://www.morsmordre.net/t2238-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/f224-evelyn-ave-184 https://www.morsmordre.net/t2269-luna-spencer-moon
amnezjatorka
22
Czysta
Panna
Idź za marzeniem i znowu idź za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
7
14
0
0
5
0
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   17.07.16 0:12

Luna zdecydowanie nie należała do najbardziej empatycznych ludzi, czasem wręcz trudno było jej sobie wyobrazić odczucia innych (chyba że sama przeżyła coś wcześniej na własnej skórze), ale praca wyrobiła w niej jakieś odruchy i przeświadczenie, że jednak nie wypada udawać, że się nie widzi, kiedy coś się dzieje. Oczywiście, łatwiej byłoby nie widzieć pewnych rzeczy i żyć sobie spokojnie swoim życiem, zajmować się własnymi sprawami, których wbrew pozorom sporo absorbowało jej młody umysł... Ale, choć chłodna i rzeczowa, nie była bezduszna.
Skoro jednak kobieta miała siłę, żeby złorzeczyć i posyłać złośliwe uśmiechy, to chyba nie było z nią aż tak źle. W każdym razie, przynajmniej jej język nie ucierpiał podczas upadku. Inna sprawa mogła się mieć z dumą, ta nieraz potrafiła boleć mocniej niż obite ciało. Luna również czuła się niezręcznie, gdy na lodowisku wywróciła się siedem razy na jednym odcinku. Szczęśliwie nikogo z jej rodzeństwa tam nie było, bo pewnie lubiliby sobie żartować z jej niezdarności. Nieznajoma starała się jednak stwarzać pozory hardej i niezależnej.
- Cóż, to nie ja leżę teraz na chodniku – zauważyła, uśmiechając się blado i nieznacznie wzruszając ramionami. – Ale jeśli przeszkadzam to oczywiście mogę sobie pójść – dodała, bez cienia płochliwości i niepewności. Nadal była spokojna i opanowana, ale nie miała w zwyczaju się narzucać, jeśli ktoś wybitnie nie życzył sobie jej obecności. Póki co jednak czekała, obserwując nieznajomą z zainteresowaniem, jakby właśnie trafiła na wyjątkowo ciekawe stworzenie.


Powrót do góry Go down
Bleach Pistone
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t2179-bleach-pistone#33158 https://www.morsmordre.net/t3081-karton-blicz https://www.morsmordre.net/t3082-masz-cos-dla-mnie https://www.morsmordre.net/t3163-blicz
Wagabunda
27
Charłak
Panna
Nic mnie nie dręczy, niczego nie żałuję. Bez przeszłości, bez jutra. Wystarcza mi teraźniejszość. Dzień po dniu. Dzień dzisiejszy! Le bel aujourd'hui!
0
0
0
0
0
0
0
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   17.07.16 11:52

-Brawo, nareszcie dotarło - warczę, bo nie rozumiem, jak można być na tyle tępym, żeby nie wywnioskować z mych niezbyt zachęcających do integracji słów prostego komunikatu. Oznaczającego ni mniej ni więcej, by zabierała swój szacowny tyłek i swoją twarzyczkę sprzed moich butów, bo nie przepadam za takimi wypacykowanymi paniusiami, szczególnie, jeśli w jakiś sposób proponują mi pomoc. Nie przejechałam się nigdy, ponieważ nie zwykłam przyjmować pomocy od takich ludzi - od nikogo, szczerze mówiąc, gardząc takim wolontariatem. Staram się wszyściutko robić na własną rękę... przynajmniej przeważającą część czynności niezbędnych do przeżycia.
W końcu udaje mi się również wygrzebać z chodnika, choć nadal stoję niepewnie, chybocząc się na miękkich nogach. Z przykrością oglądam swoje trzęsące się odbicie w sklepowej witrynie, bo wyglądam jak człowiecza galareta, ale dzielnie utrzymuję się w pionie, tym dumnym, w jakim utrzymać się potrafi wyłącznie homo sapiens - na co jeszcze czekasz? - pytam bezczelnie ciemnowłosą dziewczynę, wpatrzoną we mnie jak w obrazek. Pewnie jest lesbijką albo handlarką Śnieżką, wzięła mnie za wilę i postanowiła wyrwać moje serce, żeby przerobić je na narkotyki. Doprawdy nie mam pojęcia, skąd we mnie takie myśli, aczkolwiek zbywam je szybko, podobnie jak staram się zbyć dziewczynę groźnym spojrzeniem.


Powrót do góry Go down
Luna Spencer-Moon
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2180-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t2253-poczta-luny https://www.morsmordre.net/t2238-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/f224-evelyn-ave-184 https://www.morsmordre.net/t2269-luna-spencer-moon
amnezjatorka
22
Czysta
Panna
Idź za marzeniem i znowu idź za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
7
14
0
0
5
0
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   22.07.16 12:47

Kobieta wydawała się niezbyt zadowolona z zainteresowania Luny. W takich chwilach Spencer-Moon zaczynała powątpiewać, czy aby na pewno powinna się mieszać, tym bardziej, że nieznajomej chyba nie stało się nic złego, bo jakoś dała radę się podnieść, chociaż chwiejnie. Ale Luna przy takich gabarytach zapewne też miałaby problem z utrzymaniem równowagi, przynajmniej tak myślała, przyzwyczajona do dosyć niskiego i drobnego ciała.
Nie była też świadoma, jak jej obecność i zainteresowanie były odbierane przez nieznajomą, ale właściwie nieszczególnie o tym myślała, skupiona raczej na tym, by upewnić się, czy wszystko gra (dla spokoju własnego sumienia), a kiedy wyglądało na to, że tak, jej myśli znowu zaczęły krążyć wokół ciepłego koca, herbaty i ciekawej książki, które czekały na nią w domu.
- W takim razie pozostaje mi chyba tylko życzyć miłego wieczoru - powiedziała jeszcze, po czym uśmiechnęła się niezgrabnie i ruszyła powoli chodnikiem. Cóż, Luna nie należała do ludzi, którzy lubili narzucać się innym, gdy ci wyraznie nie życzyli sobie ich obecności i zainteresowania. No, trochę inną sprawą była praca i konieczność zmieniania wspomnień osobom, które zazwyczaj wcale tego nie chciały, ale teraz nie była w pracy, a jedynie zainteresowała się problemem mijanenj akurat nieznajomej kobiety.


Powrót do góry Go down
Bleach Pistone
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t2179-bleach-pistone#33158 https://www.morsmordre.net/t3081-karton-blicz https://www.morsmordre.net/t3082-masz-cos-dla-mnie https://www.morsmordre.net/t3163-blicz
Wagabunda
27
Charłak
Panna
Nic mnie nie dręczy, niczego nie żałuję. Bez przeszłości, bez jutra. Wystarcza mi teraźniejszość. Dzień po dniu. Dzień dzisiejszy! Le bel aujourd'hui!
0
0
0
0
0
0
0
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   23.07.16 20:45

Kołyszę się niezgrabnie na skutym lodem chodnikiem, bluzgając w myślach dosłownie na wszystko: od krzywych krawężników, nieposypanych piaskiem ulic, trzeszczącego mrozu, oblodzonych poręczy, śliskich schodów oraz... namolnych kobiet, które nie rozumieją, że ktoś może nie życzyć sobie wtykania nosa w swoje sprawy. Mało brakuje, bym zaczęła wygrażać jej pięścią: z natury jestem dość porywcza, a upadek dodatkowo mnie rozsierdził, czyniąc z zazwyczaj opanowanej Blicz, tykającą bombę. Gotową lada chwila wybuchnąć i pokiereszować wszystkich w pobliżu za swojego pecha.
-Będzie miły, jak zejdziesz sprzed mych butów - mruczę pod nosem, ciekawa, czy mówię na tyle głośno, aby mnie jeszcze usłyszała. Może nawet tego chcę? Matka zawsze mi powtarzała, żebym nie kusiła losu... a ja nigdy nie słuchałam. Jeśli trafiłam na temperamentną osóbkę, niewykluczone, że mogę nawet wypluć zęby. Jeśli nie, cóż, o własnych siłach dowlokę się do najbliższego moteliku, wysupłam drobne na łóżko na jedną noc i jeszcze przez kilka dni ze śmiechem będę wspominać napotkaną mimozę, która nawet nie potrafiła się postawić. Definitywnie szukam guza, wściekła na cały świat o to, że już jednego sobie nabiłam. Gorzej być już nie może, prawda?


Powrót do góry Go down
Luna Spencer-Moon
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2180-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t2253-poczta-luny https://www.morsmordre.net/t2238-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/f224-evelyn-ave-184 https://www.morsmordre.net/t2269-luna-spencer-moon
amnezjatorka
22
Czysta
Panna
Idź za marzeniem i znowu idź za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
7
14
0
0
5
0
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   24.07.16 0:23

Wygrażanie pięścią raczej nie wywarłoby na Lunie wielkiego wrażenia ani nie wpędziłoby jej w przerażenie, bo w końcu sama siła fizyczna nie była wystarczająca w starciu z magią, chyba że taka osoba wykazałaby się ogromnym refleksem. Młódka podczas interwencji amnezjatorskich niekiedy miała do czynienia z agresywnymi mugolami, próbującymi walczyć ze starającymi się ich okiełznać czarodziejami, i pewnie nie raz skończyłaby z podbitym okiem, gdyby nie potrafiła sobie jakoś z nimi radzić. Na jej bladej twarzy ani w lekko skośnych oczach nie było widać strachu ani uległości, raczej obojętność, może lekkie zaciekawienie. Mugole byli naprawdę interesującymi istotami... Ale przecież teraz nie mogła mieć do czynienia z którymś z nich, bo gdyby tak było, nie spotkałaby tej kobiety na łyżwach w Dolinie Godryka. Dlatego musiała brać poprawkę na to, że nieznajoma o białych włosach i nieprzystępnym usposobieniu może w którymś momencie wyjąć różdżkę i spróbować miotnąć w nią zaklęciem. Charłacy byli na tyle rzadkimi przypadkami, że tej opcji nie poświęciła wiele uwagi. Tak czy inaczej, sama nie zamierzała pierwsza jej atakować, tym bardziej, że znajdowali się w okolicy zamieszkałej przez mugoli, a nieznajoma wydawała jej się raczej mocna w gębie niż w czynach, choć jej postura mogła budzić respekt nawet u niektórych mężczyzn.
Teraz jednak Luna stała kilka metrów dalej i nie czuła się w żaden sposób zagrożona ani spłoszona. Zachowywała dystans.
- Oczywiście – powiedziała. – Choć dla mnie również byłby milszy, gdybyś przestała złorzeczyć i zebrała się z tego chodnika. – Kolejny lekki, może nieco pobłażliwy uśmiech z jej strony.


Powrót do góry Go down
Bleach Pistone
avatar

Nieaktywni niemagiczni
Nieaktywni niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t2179-bleach-pistone#33158 https://www.morsmordre.net/t3081-karton-blicz https://www.morsmordre.net/t3082-masz-cos-dla-mnie https://www.morsmordre.net/t3163-blicz
Wagabunda
27
Charłak
Panna
Nic mnie nie dręczy, niczego nie żałuję. Bez przeszłości, bez jutra. Wystarcza mi teraźniejszość. Dzień po dniu. Dzień dzisiejszy! Le bel aujourd'hui!
0
0
0
0
0
0
0
0
Charłak

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   25.07.16 12:23

O, proszę, jednak niedorobiona, drobniutka panienka posiada język w gębie i nie boi się go używać. Wciąż jej jeszcze brakuje do mojej wojowniczości - może asy w rękawie chowa na później, a może (co mym wielce nieskromnym zdaniem jest nieco bardziej prawdopodobne) nie ma już po prostu nic do dodania. Wzdrygam ramionami, bo jej docinek to dla mnie wyłącznie kolejny świst zimowego powietrza między uszami. Nie wytykam kobiecie jednak - jeszcze się przeziębię, jeśli niepotrzebnie będę otwierać usta - że przecież już dawno wstałam, nawet, jeśli na swych nogach nie trzymam się nazbyt pewnie. I nagle, jakby mój upadek odkurzył niedawne wspomnienia - przypominam sobie widowiskowe orły, jakie moja urocza rozmówczyni wywinęła w Dolinie Godryka podczas wyścigu na łyżwach. Uśmiecham się kpiąco, po czym z gracją godną słonia w składzie porcelany balansuję wzdłuż jakiejś barierki, żeby uniknąć obciążania obitej kostki. Przychodzi mi na myśl, żeby skorzystać z bezpłatnych dobrodziejstw Świętego Munga, lecz prędko odchodzę od tego pomysłu, przypominając sobie tamtego świra, który w grudniu usiłował mnie tam zatrzymać, wmawiając choróbsko.
-Goń się - warczę, oddalając się posuwistymi krokami, marząc tylko o ciepłym łóżku. Postanawiam jednak odwiedzić aptekę i nabyć chociażby bandaże, aby nie nabawić się gorszego urazu przez zwykłe zaniedbanie.

|Blicz ałt


Powrót do góry Go down
Luna Spencer-Moon
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2180-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/t2253-poczta-luny https://www.morsmordre.net/t2238-luna-spencer-moon https://www.morsmordre.net/f224-evelyn-ave-184 https://www.morsmordre.net/t2269-luna-spencer-moon
amnezjatorka
22
Czysta
Panna
Idź za marzeniem i znowu idź za marzeniem, i tak zawsze aż do końca.
7
14
0
0
5
0
0
3
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ulica Henryka Kapryśnego   25.07.16 15:02

Nie dało się nie odczuć, że atmosfera pomiędzy nimi była niezbyt przyjemna. Dziewczęta ewidentnie nie zapałały do siebie sympatią, zresztą, czy było to konieczne do tej krótkiej i jakże szorstkiej rozmowy na chodniku? Raczej nie. Na pewno nie dla Luny. Mając tyle innych, ciekawszych spraw, Luna zapewne szybko zapomni o upartej i opryskliwej kobiecie o białych włosach. Słysząc jej rzuconą na odchodne uwagę, tylko wzruszyła ramionami, bo było jej to właściwie obojętne. Teraz jej myśli były zaabsorbowane wyłącznie perspektywą rychłego powrotu do domu i oddania się lekturze, a żeby oszczędzić sobie czasu, który zmarnowała na to jakże niepotrzebne (jak się okazało) zainteresowanie upadkiem nieznajomej, skręciła w pobliski zaułek i teleportowała się prosto na własne podwórze.

| zt.


Powrót do góry Go down
 

Ulica Henryka Kapryśnego

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 5Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

 Similar topics

-
» Kawiarenka Starbucks - Ulica Nankińska
» Główna ulica
» Ulica czerwonych latarni
» Główna ulica
» Ulica

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Enfield-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18