Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Pokój główny
AutorWiadomość
Pokój główny [odnośnik]04.10.16 3:19
First topic message reminder :

Pokój główny

Po przekroczeniu drzwi wejściowych ląduje się właśnie tutaj - w największym pokoju, choć w praktyce wcale nie tak obszernym. Samo mieszkanie charakteryzuje się obdrapanymi ścianami, których nikomu nie chce się ruszać oraz charakterystycznym zapachem stęchlizny przybierającego na sile zimą porą. Prócz tego znaleźć tu można niewygodną kanapę usadowioną na przeciwko kominka przy której stoi kilka kartonów książek, nieco przeżarty przez rdzę aneks kuchenny w kład którego wchodzi pozbawiony wody kran (ten w łazience ją ma), szafki wypełnione książkami, ubraniami, mugolskimi gratami (które notabene walają się wszędzie i nigdzie) lub alkoholem ale nie jedzeniem. Znajdują się tu dwa okna na ulicę i przejścia do dwóch kolejnych pokoi - do jednego prowadziły drzwi, do drugiego prowizorycznie podwieszona do sufitu kotara. W pokoju znajdował się podłączony do sieci kominek.

[bylobrzydkobedzieladnie]


I'll survive
somehow i always do




Ostatnio zmieniony przez Matthew Bott dnia 16.02.20 15:32, w całości zmieniany 4 razy
Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott

Re: Pokój główny [odnośnik]06.01.17 0:04
- Przepraszam, może trochę wyolbrzymiam...lecz nie myśl za długo. Nie daj sobie wejść na głowę za bardzo - Wyraźnie spuściłem z tonu odczytując, że Lil nie chce ciągnąć tematu, gdyż ten zaczynał podążać w kierunku konfliktu. Upomniałem się w myślach i resztę żalów adresowaną do Jonesa postanowiłem zachować dla siebie. Bo faktycznie nie było potrzeby ciągnąć tematu, tym bardziej, że ona rozumiała w mniejszym lub większym stopniu co ma na myśli, a jej wystarczyło na dziś wrażeń
- ...lodziarnię? - parsknąłem - To do niej takie niepodobne. Obstawiłbym może jakąś księgarnię - zauważyłem wspominając, że wraz z bratem lubowali się bardziej w historii niż kucharzeniu. I tak, w pewien sposób nie poruszałem kwestii Floreana. Nie to, że go specjalnie jakoś nie lubiłem, lecz podchodziłem do niego z chłodną rezerwą mogąc w tej kwestii liczyć na wzajemność.
- I nie chcę być upychany - skrzywiłem się. To brzmiało co najmniej jakbym był kaleką nie potrafiącym znaleźć sobie pracy. Choć nie wątpiłem, że w oczach dziewczyn w tym momencie tak faktycznie może to wyglądać - że nie potrafię znaleźć żadnej LEGALNEJ pracy - Nie jestem desperatem, Lil. Nie potrzebuję rozpaczliwie galeonów i nie chcę robić za piąte koło u wozu...To znaczy, mogę z nią pogadać bo jeśli faktycznie kogoś potrzebuje to mógłbym pomóc, jednak jakby miała się specjalnie na de mną pochylać to...nie chce tego - na sama myśl coś we mnie się aż skręcało. Męska duma. Poczochrałem jej włosy, mijając ją i kierując się do kuchni. Z jednej z szafek wyciągnąłem piwo - Poza tym...rety, wizyta u niej to będzie porażka...W przeciwieństwie do ciebie nie za bardzo utrzymywałem z nią kontakt..


I'll survive
somehow i always do


Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Re: Pokój główny [odnośnik]06.01.17 1:01
- Mi do niej to pasuje. Taki wesoły, przyjemny zawód. Odżyli bardzo oboje. - uśmiechnęła się łagodnie. Bardzo podobał jej się ten interes bliźniaków.
Odetchnęła. Wcale nie miała Matta za niedojdę. Raczej widziała, że tego zbyt mocno pociągają nielegalne interesy. Teraz będzie musiał znaleźć coś innego. Tylko co mógł robić? Pracować za barem, w jakiejś kawiarni, lodziarni, przy towarze. Mógłby też pójść na jakiś kurs, ale jaki, kiedy jego największą pasją jest robienie tego, czego robić nie powinien? Gdyby Lily z jakiego całkowicie abstrakcyjnego powodu straciła pracę, pewnie byłaby w identycznym położeniu.
- Nie mam cię za desperata. Jakoś przeżyłeś te wszystkie lata, nie? Nie mogłeś zawsze zajmować się czymś nielegalnym. Powtarzam tylko, o czym mówiła Florka.
Nie zdziwiło jej, że uniósł się dumą. Właściwie bardzo to do niego pasowało i wcale jej nie przeszkadzało. Szczególnie, jeśli przyjmie tę posadę, jeśli duet Flo&Flo na prawdę kogoś potrzebuje.
Patrzyła, jak on idzie po piwo. Podciągnęła spodnie. Dziwnie się w nich czuła. W tych wszystkich rzeczach z resztą. Musiała wyglądać komicznie w wielkich spodniach i kolorowym, równie olbrzymim sweterku - choć akurat ten drugi jej się podobał. Popodwijane rękawy i nogawki. Jakby zakradła się do szafy starszego brata i przebierała za chłopaka na bal przebierańców.
- Jak właściwie się stąd wydostanę? - zebrała się w końcu w sobie, żeby zadać to istotne, choć bardzo trudne pytanie. Nie wiedziała, czy w tej chwili bardziej przeraża ją myśl o spłonięciu w kominku, rozszczepieniu na miliony elementów, czy przejściu przez Nokturn.
- Ona cię zamorduje. Możesz być tego pewien. Dziś pewnie widzę cię żywego po raz ostatni. - pokręciła głową. Noo... nie tylko brak kontaktu, ale chyba przede wszystkim całe to uwięzienie. O ile Lily była zawsze łagodniejsza, a i jej nerwy w więzieniu zdecydowanie stłumił strach, o tyle Flo zapewne zaatakuje ze zdwojoną mocą.


Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Lily MacDonald
Zawód : Ex iluzjonistka, obecnie wytwórca i naprawiacz mebli.
Wiek : 26
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Creagan an fhithich!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 https://www.morsmordre.net/t3545-kukulka https://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 https://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 https://www.morsmordre.net/t4801-skrytka-bankowa-nr-878#102962 https://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Re: Pokój główny [odnośnik]06.01.17 14:06
Zawiesiłem na niej na chwilę wzrok, a potem utkwiłem go gdzieś w głębi pokoju. Potarłem zarost w zamyśleniu. Czułem się trochę niezręcznie wiedząc, że chcą mi pomóc i zależy im na tym bym odsunął się od ciemnych interesów. Pomijając fakt, że zawsze miałem swego rodzaju alergie na oferowaną mi pomoc to jednak trochę minęło od kiedy Lily pojawiła się na nowo w mojej codzienności, a teraz i Flo czekała pod jej drzwiami. Bałem się, że mogłyby dowiedzieć się o czymś o czym im nie mówiłem, a co nie należało do najchwalebniejszych czynów. Wiedziałem, że na pewno by się ode mnie nie odwróciły, jednak nie chciałem by poczuły się rozczarowane, zawiedzione. Zwłaszcza Lily. Nie myślałem o tym w tych kategoriach gdy były daleko. Teraz więc było to dla mnie nieprzyjemnie upominające, krępujące. Nie potrafiłem jednak odrzucić ich starań, zwłaszcza, że te były szczere. Podobnie zatem, jak Lily teraz i ja swoim milczeniem dałem do zrozumienia, że przemyślę sprawę na poważnie.
- Teleportacja - to najrozsądniejsze i najbezpieczniejsza możliwość w tym wypadku, Lil - oznajmiłem i wiedząc, że może to do niej nie przemawia postanowiłem pociągnąć temat dalej - Najbliższy kominek do którego mogę mieć dostęp to u Borgina&Burkea, a wydaje mi się, że nasza niechęć z wizji skorzystania z niego jest na podobnym poziomie. Znam też, kogoś kto mógłby nam użyczyć świstoklika do Londynu, lecz prowadzi do dzielnicy o niewiele lepszej reputacji niż Nokturn. Mógłbym cie wziąć na spacer...lecz przyznasz mi chyba, że teleportacja jest tutaj naprawdę najbezpieczniejszą opcją. Po prostu, jak poczujesz, że dasz radę to to zrób. - Nie wyganiałem jej, a mi się obecnie nigdzie nie śpieszyło. Mogłem z nią tu siedzieć i odwracać jej uwagę od tego gdzie jest głupim gadaniem. Jednocześnie myślałem o tym, jakimi uliczkami mógłbym ją poprowadzić, gdyby uparła się na piechotomobilność.
Zaśmiałem się.
- Myślę, że mimo wszystko mogę czuć się bezpiecznie - rożek wciśnięty w pierś dość jednoznacznie wskazałby sprawcę. Raczej by tak nie zaryzykowała. Choć może jednak powinienem zastanowić się nad jakąś ofiarą? - tylko czym by ją tu przekupić?


I'll survive
somehow i always do


Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Re: Pokój główny [odnośnik]06.01.17 15:01
Odetchnęła. Jak to się w ogóle stało, że zdała ten egzamin? Nie chciała go, ale oczywiście dowiedziała się o nim rodzina i potem co chwila pytali, jak jej poszło, czy podchodzi i czy zdała. No i musiała próbować. I postawiłaby każdy pieniądz, jaki miała, że Matt miał coś wspólnego z tym, że się dowiedzieli. W kółko od różnych osób słuchała, że to przydatne, że powinna umieć. I zgadzała się z tym - czy istnieje lepszy sposób ucieczki?
W każdym razie się udało i od tamtej pory Lil prawie w ogóle tego nie robiła wystraszona myślami o rozszczepieniu. Choć o dziwo szło jej bardzo dobrze, jeśli już to robiła, nie działo się nic złego, jednak wystarczył drobny stres i była zbyt rozproszona, żeby w ogóle próbować.
- Brzmi sensownie. - przyznała niechęnie. Ale jeszcze nie w tej chwili. Jeszcze trochę odreaguje.
Matt z resztą bardzo jej pomagał odciągać myśli od nieprzyjemnego otoczenia. Uśmiechnęła się lekko i oparła o ścianę, przyglądając mu.
- Flo pozostaje wierna czekoladzie. Kup jej dużo. - podsunęła mu. Sama Lil też kupi sobie pewnie porządną porcję. Należy jej się za cały ten stres. Może nawet zrobi sobie pokaźny zapas w barku. Bardzo pokaźny. Czyli musi wyjść stąd zanim zamkną targ. - Im więcej tym masz większe szanse przeżyć.
Puściła mu oczko. Jeszcze trochę nie ruszała się z miejsca. Gadanie o bzdurach jej pomagało. Odreagowywała, uspokajała się, a w końcu pożegnała z przyjacielem, wzięła głęboki oddech i zniknęła z jego mieszkania.

zt x 2


Maybe I'm scared because you mean more to me than
any other person.

Lily MacDonald
Zawód : Ex iluzjonistka, obecnie wytwórca i naprawiacz mebli.
Wiek : 26
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Creagan an fhithich!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3510-lily-macdonald#61296 https://www.morsmordre.net/t3545-kukulka https://www.morsmordre.net/t3544-zostan-moim-przyacielem#62383 https://www.morsmordre.net/f102-fleet-street-187-9 https://www.morsmordre.net/t4801-skrytka-bankowa-nr-878#102962 https://www.morsmordre.net/t3580-lily-macdonald#64284
Re: Pokój główny [odnośnik]19.10.18 22:18
27 lipca

Wstałem lewą nogą. Zresztą tak jak to miewałem w zwyczaju gdy zmuszałem się do podniesienia się z łóżka przed południem. Wbrew pozorom nie było to dla mnie niewykonalne. Jeżeli wiedziałem, że muszę wstać o takiej i innej nie ludzkiej porze to z automatu budziłem się nawet jakoś chwilę przed. Nie oznaczało to, że byłem z tego tytułu zadowolony. Naburmuszony i skrzywiony wyjrzałem więc przez okno na Śmiertelną Aleję tonącą we mgle. Ponure zerknięcie na zegarek upewniło mnie że jest nieco po szóstej. Miałem czasu. Po tym, jak podrapałem się po jajkach i przemyłem twarz (dokładnie w takiej kolejności) naciągnąłem na siebie kawałek gaci i jakichś innych skarpetek. Nie dbałem o to by były jakieś czyste bo i tak miałem dziś cały dzień dłubać w pyle, gruzie i gładziach więc no - nawet po prostu wziąłem to co miałem na sobie, te upychaną flanelową koszulę. Będzie git. Coś na garba jeszcze narzuciłem - kawałek czarodziejskiej szaty bo ranki wciąż były chłodne, a i wypadało sprawiać wrażenie jakiegoś czarodzieja. Chwyciłem w grabę torbę i myknąłem ze swojej kawalerki w stronę pokątnej, lecz nie tak od razu. Zatrzymałem się w drodze do niej w Warsztacie Kowalskim Flitwicków. Gdy tam do nich dotarłem mgła dalej się wiła w powietrzu, lecz oni na szczęście już byli na nogach. Kupiłem u nich wkrętów oraz śrub w kilku rodzajach zwracając szczególniejszą uwagę na to, by te dwu calowe miały odpowiedni gwint. Wychodząc wziąłem naturalnie kwit będący dowodem na to, że faktycznie zabuliłem tyle, a tyle i ruszyłem dalej. Co prawda wciąż podążałem główna ulicą, jednak niespodziewanie skręciłem w bok przemieszczając się wąską wyludnioną odnogą by ostatecznie znaleźć się u celu - takiej całkiem-całkiem kamienicy wysokiej na trzy piętra. Tak się składało, że od dwóch dni zajmowałem się remontem drugiego u takiego gościa co poznałem w dokach poprzez mojego dobrego znajomego. Typowi wyjebało pół sypialni po tym, jak wyczarował lumos nocą w drodze do kibla. Prawie oderwało mu nogę, lecz to co się stało z parkietem, ścianką działową do salonu to dopiero był dramat. Zwłaszcza ta podłoga która rozlazła się i nic z niej nie zostało, tak że można było z tej sypialni typa na drugim piętrze patrzeć na to co poczyna sąsiadka z dołu w swojej. Ja mogłem im ten remont pyknąć bez magii i o to im w gruncie rzeczy chodziło. Co prawda, jako że po znajomości to było to nie zdzierałem z nich hajsu, jakąś wywaloną w kosmos kwotą, jednak jeżeli ukończę to zlecanie do końca miesiąca to nie musiałbym się specjalnie martwić przyszłym. Więc ten ponury humor z rana jakoś mi przechodził gdy już wspinałem się po schodach do tego mieszkania. Trochę na nowo siadł, gdy stałem pod drzwiami całe pięć minut, a jegomość widać było, że ledwie co wstał. Przynajmniej kawy zrobił.
- To jak to, dasz rade...? - zagaił mnie przecierając wczorajszą twarz i stawiając napar na podłodze bo pokój który ogarniałem był kompletnie pusty. Dziura w podłodze wciąż ziała - dopiero co naprawiłem i wzmocniłem stelaż. Wszystko szło naturalnie wolniej niż przeciętni czarodzieje byli do tego przyzwyczajeni przez co podobne pytanie pojawiało się za każdym razem po kilka razy, a ja ciągle (jeszcze) ze stoickim spokojem odpowiadałem zawsze:
- Spokojna twoja rozczochrana - co zabawne gość był łysy - jest dobrze. Wczoraj poradziłem już sobie ze ścianą, jak widziałeś. Położyłem gładź - pociągnąłem jedną dłonią po surowej ścianie, którą wczoraj obrabiałem ustawiając się nieco pod kątem tak, że przez padające przez okno światło dostrzegałem nieznaczną nierówność. Zaciągnąłem się trzymanym w drugiej ręce papierosem. Wyszło klawo. Co prawda dawno nie miałem okazji bawić się w mugolskiego budowniczego, lecz lawina zleceń pojawiających się od momentu rozsiania się anomalii po Anglii sprawiła, że z łatwością odświeżyłem swoje umiejętności - Dziś wyschła więc wystarczy ją przetrzeć i wyrównać. Pomalujesz se już ją sam, nie? Chyba że nie ale to wtedy kolejny dzień i pięć galeonów więcej będę chciał - zaproponowałem i widziałem, że gość chyba się zastanawiał czy mu to potrzebne, czy jednak nie. Nie zamierzałem naciskać bo forsa forsą, lecz nie lubiłem gdy mi się tu takie zlecenia przedłużały. Bo może praca nie hańbi to jednak takie zobowiązania męczyły. Westchnąłem więc i kontynuowałem trochę bez życia monotonnym głosem wskazując dłonią na podłogę - potem zajmę się podłogą. Te deski mi załatwiłeś nie?
- No, leżą w kuchni - skinął głową w bok. Jego łysy czerep zabłysnął udając podświetloną strzałkę wskazująca przez ścianę niewidoczny z tego miejsca dla mnie pokój
- No, to w dechę - hehe, he - dobiję ci je jeszcze dziś. Przed wyjściem polakieruje się i będzie cacy. Potem nie wiem, musiałbym do tej cizi na dół zejść i ten sufit jej zaklepać. Mówiła kiedy będzie? Potrzebowałbym czterech do sześciu godzin. Dziś może to by była przesada, lecz jutro o dowolnej porze mógłbym to załatwić - zdradziłem podchodząc teraz do kubka z kawą którego upiłem duszkiem do połowy. Ja sam widziałem tą kobietę raz na oczy. Nie wiem czy mnie unikała, czy taka zajęta była. Też trochę frędzla mi latało jak się z typem rozlicza bo to on miał mi wypłacić całą kwotę za fatygę.
- Nie. Postaram się dziś z nią dogadać. Najpewniej da mi klucze i cie jutro tam wpuszczę - trochę mnie to zaskoczyło, lecz po chwili uśmiechnąłem się łajdacko powoli chyba rozumiejąc czemu płacił za remont
- daj znać, jak będziesz potrzebował raz jeszcze połączyć wasze sypialnie. Bryknę wam fajne schody - poruszyłem brwiami i się zaśmiałem. Rozmówca mi zawtórował i wtedy sobie przypomniałem o czymś. Strzeliłem palcami w powietrzu i sięgnąłem do kieszeni portek wyciągając z nich kwitek - kupiłem gwoździ. Bez nich musiałbym na silne ci podłogę kleić i gówno by było - wyjaśniłem niezbędność tego wydatku, a potem dopiłem resztę kawy - dobra, idę na sracz i do roboty - zakomunikowałem czując w kiszkach że dymek i kawka zaraz się zabiorą za swój popisowy numer nie pozostało mi nic, jak tylko uszykować im godną scenę. Chwilę później byłem już na nowo w sypialni i tak jak zapowiadałem zabrałem się za doszlifowanie zastygłej już gładzi  by była równiutka i nie było widać na niej cienistych smug. Pyliło się jak diabli i po chwili cały pokój, jak również ja sam byłem biały jak młynarz - i to właśnie dlatego za podłogę zamierzałem się zabrać później. Drewno było nie polakierowane tylko surowe. Co prawda oszlifowane, lecz nie było wskazane je zapylić. Dlatego przed zabraniem się do dalszego etapu remontu posprzątałem całe pomieszczenie tak, jak swojego mieszkania od roku nie porządkowałem. Następnie ruszyłem się za dobijanie tej podłogi. Deski były już pod wymiar zrobione u stolarza mugolskiemu któremu zleciłem robotę. Potem inny mój znajomy miał je przetransportować do tego gościa u którego pracuję po porozumieniu, a jako że wszystko faktycznie było na miejscu wychodziło na to, że wszystko pięknie się zgrało. Pozostało już tylko dobić do stelażu co trzeba. Naturalnie w całej tej robocie znalazło się miejsce na przerwę obiadową bo jakby nie było, gdy skończyłem to co planowałem to był już wieczór. Wychodząc dogadałem się na sowę bo tak właściwie wszystko zależało już od tego, kiedy gość dostanie kluczyki i jak się z ta laską niżej dogada. Wracając do domu zahaczyłem o bar. Przed położeniem się do wyrka odchyliłem jeszcze na oścież wyrko i wpełzłem do wyrka wiedząc, że jutro będzie już koniec i w końcu się wyśpię jak należy.

|zt


I'll survive
somehow i always do


Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Re: Pokój główny [odnośnik]23.10.18 7:10
|5 września

Balkon był uchylony, a ja siedziałem po turecku przy rozpalonym kominku z grzejącym się w palenisku garnkiem. Byłem otoczony całym tym alchemicznym gównem. Wiedziałem, że słaby ze mnie mistrz eliksirów, lecz wiedziałem, że szykuje mi się niedługo robota. Prawdopodobnie i tak będę się musiał zgłosić do kogoś kto się zna na rzeczy jednak te banalne rzeczy (no, dobra - w miarę banalne dla mnie) postanowiłem sobie zorganizować samemu by zaoszczędzić trochę galeonów. Nie miałem kotła, lecz uznałem że garnek się nada. Włożyłem go w rozpalony kominek przy którym pociłem się jak świnia. W wodzie bulgotał już od pewnego czasu żywokost. Rozczytując stary, szkolny podręcznik którego używałem za gówniaka jako niewygodnej książki dodałem tych, no - goździków oraz korzenia ciemiernika. Pomajtałem chochlą, a potem różdżką nad tym oparem. Następnie spojrzałem w stronę słoika w którym trzymałem gąsienice oraz dżdżownice. Jak dobrze, że to miało służyć do smarowania zewnętrznego bo chyba w innym wypadku bym się porzygał. Gdy wszystkie składniki znalazły się na swoim miejscu, a napar zaczął przypominać kisiel to wysunąłem garnek z ognia. Jeżeli wszystko poszło dobrze to po ostygnięciu powinno się to zmienić w maść. Miałem nadzieję...

|Maść żywokostowa, korzeń ciemiernika, yolo


I'll survive
somehow i always do


Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Re: Pokój główny [odnośnik]23.10.18 7:10
The member 'Matthew Bott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 65
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój główny - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pokój główny [odnośnik]01.05.20 18:41
18.05.67 noc


Delikatny trzask przypominający ten charakterystyczny dźwięk ogniska i płomień zielonego koloru sprowadził młodego Botta do mieszkania, którego w gruncie rzeczy nie znał za dobrze. Jako pierwszy, kominkowy pył opuścił ghul, widocznie nie rozumiejąc co się dzieje, nie akceptując tych dziwnych zmian jakim jest poddawany i rozglądając się za wygodnym kątem, a najlepiej jeszcze jakimiś obierkami do zjedzenia i do rzucania w tych parszywych ludzi. Zaraz Bertie odstawił przed kominek klatkę z Rogerem, także niespokojnym i wyraźnie niezadowolonym z dziwnych zdarzeń jakie mu się dziś przytrafiały i rozejrzał się spokojnie. Raczej to Matt u niego bywał i raczej umyślnie nie zapraszał go w te rejony. Teraz jednak Bertie nie potrzebował zaproszenia, a wręcz miał zamiar się wprosić.
Wychodząc z kominka, pochylił się żeby nie rąbnąć o jego górę głową. W sumie to miał nadzieję, że Matt śpi w spokoju, a rano wstanie w dobrym nastroju i może nie powita go śniadankiem, ale zaakceptuje jego obecność tylko z pewną porcją raczej standardowego marudzenia.
- Jesteś? - odezwał się, niezbyt jednak głośno, nie zamierzając budzić zapewne śpiącego kuzyna. Roger skakał niespokojnie w swojej klatce, ghul cośtam sobie pomamrotał, a Bertie czuł się jak nastolatek który wraca do domu później niż mu zezwolono i usiłuje nie zbudzić przy tym rodziców. Postawił zaraz swoją torbę na kawałku podłogi który wyglądał na w miarę stabilny, a dodatkowo jeszcze nie był zabrudzony, a obracając się uniósł lekko brwi na widok mugolsko-religijnych obrazków. Spodziewał się po tym miejscu doprawdy wiele, ale to przerastało jego najśmielsze oczekiwania i będzie musiał o to zapytać. Póki co jednak chciał się trochę w spokoju przespać, siadł więc na kanapie jak stał, w ubraniu i nie bardzo przejmując się tym jakie rejony tego mieszkania zamierza penetrować w tym momencie Ernie (pewnie znajdzie dla siebie śniadanie i kolację w wielu kątach wielu pomieszczeń). Sam po prostu opadł na kanapę, usiłując znaleźć jakkolwiek wygodną pozycję w której w jego ciało będzie się wbijała jak najmniejsza ilość sprężyn i zamknął oczy.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój główny - Page 4 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Pokój główny [odnośnik]01.05.20 22:42
To by chyba nie było zbyt normalne gdyby moje życie w przeciągu kilku miesięcy nie przewróciło się do góry nogami. Może też dlatego jakoś nie walczyłem z monotonią dnia codziennego, której dałem się wciągnąć skupiając się egoistycznie bardziej na sobie samym. Praca, pub, a potem materac. Może też dlatego wszystkie informacje dochodziły do mnie z opóźnieniem. Nie powiem, że wygodnie spychało mi się to na garb roztrzepania trzymającego mnie po niedawnej pełni i wcale nie śpieszyłem się z tym by nadrobić treści piętrzących się na parapecie listów, czy też nurkować w cudzych kłopotach. Pewnie dlatego też tak wygodnie, beztrosko mi się dziś spało (i wcale nie był to wpływ portowego piwa). Śniłem nawet całkiem przyjemny sen. Leżałem sobie na hamaku, słońce świeciło, a Bojczuk pocił się i troił by utrzymać majestatycznie wyglądający parasol sklecony z jakichś tropikalnie wyglądających liści. Bertie na klęczkach po mojej lewej balansował z trzymaną na głowie tacką na której znajdowały się zimne drinki. Wtem z buszu wyłoniła się dobrze mi znana rudowłosa buzia w jakiejś nieznanej mi dotąd wyzwolonym wydaniu - maszerowała ku mnie powabnym krokiem w rytm puszczonej znikąd muzyki. Ubrana w wyuzdaną bieliznę nie pozostawiającą za wiele do wyobrażenia zmuszała mnie do zastanawiania się już teraz gdzie od tego całego ustrojstwa znajdują się zapięcia i inne klamerki. Uśmiechając się lubieżnie zaczęła od smyrania mnie po nóżce paluszkiem. Polizała też mój duży palec u stopy. Było to eee...dziwne ale w taki dość zabawny sposób więc się tylko zaśmiałem patrząc czule na to jak moja oblubienica w mgnieniu oka zmieniła grę wstępną w zawody w zasysaniu stopy. Dreszcz niepokoju przebiegł mi po kręgosłupie budząc z mojej strony wymuszony łaskotkami śmiech rozbawienia. Wymachiwałem tą nogą by ją strącić. Bertie zaczął klaskać. Bojczuk robił fikołki. A ja za nic nie mogłem się jej pozbyć! Zmęczony i naprawdę wystraszony po prostu zdzieliłem ją po twarzy drugą stopą.

Huk odepchniętego, uderzającego o regał ghula był jak najbardziej już rzeczywisty. Nie wiedziałem o tym od razu. Zaskoczony, zdezorientowany sięgnąłem po trzymaną obok różdżkę. Wywołałem lumos. Zmrużyłem oczy i dopiero mogłem zidentyfikować wystraszone, obrzydliwe stworzenie kulące się w kącie między ścianą, a regałem - Co do... - przetarłem oczy, a potem chwyciłem kawałek kołdry by wytrzeć też bardzo realną ghulą ślinę ze stopy - Ernie...? - zagaiłem odnosząc wrażenie, że te płaty łysiny wydają się całkiem znajome. Jak się on tu dostał? Rozejrzałem się jeszcze po mieszkaniu upewniając się, że jest moje, a potem ruszyłem na rekonesans. Naciągnąłem na tyłek kawałek spodnia i zacząłem rozglądać się po mieszkaniu aż zobaczyłem Bertiego. Na kanapie. Od tek.
- Ej - burknąłem - Ej - poprawiłem się szturchając go na rozbudzenie nogą gdzieś bebeszek - Ej, Bert, powiedz mi...czy ty już do reszty ocipiałeś...? - Zmrużyłem oczy świecąc mu po oczach tym lumosem jak rasowy gestapo - Co ty tu robisz - pominąłem już kwestię jak się w ogóle tu znalazł - I o co chodzi z tym królikiem - wskazałem palcem zwierze w klatce. Czemu ono tu było. Czemu był tu Ernie. Zrobiłem groźną minę chcąc zasugerować, że nie mam humoru na zabawy w owijanie w bawełnę.

|k100 na zastraszanie iksde[bylobrzydkobedzieladnie]


I'll survive
somehow i always do




Ostatnio zmieniony przez Matthew Bott dnia 01.05.20 23:03, w całości zmieniany 1 raz
Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Re: Pokój główny [odnośnik]01.05.20 22:42
The member 'Matthew Bott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 52
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój główny - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pokój główny [odnośnik]01.05.20 23:13
I nawet się udało. Zasnął w sumie od razu. W ciągu dwudziestu czterech godzin zaliczył awanturę z rodzicami, wypad do Londynu w celu przechwycenia lokacji, wizytę policji i ucieczkę z domu, a ostatecznie trafienie tutaj. Potrzebował odpoczynku i kiedy wyczuł, że ktoś go szturcha, zamarudził, usiłując gonić sen którego nawet nie pamiętał. W tym jednak momencie lumos tuż nad oczami zniszczył jego szanse na to. Przetarł twarz niechętnie, siadając i zastanawiając się nad pytaniami jakie zadał mu Matt.
- Mmmm, to mogło poczekać do rana, wiesz? - mruknął, usiłując się przeciągnąć, bo wszystko go w sumie bolało, choć Matt wisiał nad nim z miną jakby zamierzał mu zaraz przyłożyć. I w sumie to była całkiem realna groźba, więc zaprzestał marudzenia.
- Nie mogłem go zostawić, nie miałem gdzie go dać to go wziąłem ze sobą. - wzruszył ramionami, bo kwestia Rogera była w sumie najłatwiejsza ze wszystkiego. Możliwe, że da go na przechowanie komuś, kto ma mniejszą perspektywę na to, że będzie musiał jeszcze uciekać. Ale jakoś w ostatnich godzinach średnio miał głowę, żeby o tym myśleć.
- Mam małe kłopoty. - mruknął w końcu, wyglądało na to, że Matt raczej nie trafił jak dotąd na list gończy z jego twarzą i to dawało mu szansę na trochę spokojniejsze wejście w temat. - No, nie do końca takie małe i lepiej żeby nikt nie wiedział, że tu jestem. - dodał dla jasności, choć nie sądził żeby był tematem numer jeden Matta i jego znajomych. Pewnie raczej mało kto wie w ogóle o istnieniu młodszego z Bottów.
- Przestań świecić, to nie przesłuchanie. - machnął ręką, żeby opędzić się od różdżki, bo jakoś mocno mu się nie chciało wierzyć w taką groźność Matta. Puszył się tak już nie raz. - Mogę zostać jakiś czas? - spytał w końcu. Pasowało mu bycie w bliskiej okolicy Londynu, gdzie ciągle mogło się sporo dziać. Dodatkowo Nokturn jest raczej ostatnim miejscem w którym ktokolwiek by go szukał. Więc plan wydawał się być doskonały.

rzucam na wytrzymałość, jak cie nie przebije to zacznę się bać :<



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój główny - Page 4 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Pokój główny [odnośnik]01.05.20 23:13
The member 'Bertie Bott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 64
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój główny - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Pokój główny [odnośnik]03.05.20 3:23
Zarechotałem pod nosem niedowierzająco.
- Nie byłoby ci za wygodnie? - fuknąłem zdecydowanie nie szastając jakimkolwiek rozbawieniem. Bo tak, cholera, faktycznie bardzo wygodnie by było gdybym niczego nieświadomy zastał go tu od tak z rana, kiedy to pewnie śpieszyłbym się do roboty. Ciekawe czy bym go w ogóle zauważył, gdyby Ernie nie narobił zamieszania.
- Jak to nie miałeś gdzie go dać - nie rozumiałem - ćpałeś coś...? - nachyliłem się i zacząłem go skanować spojrzeniem tak na poważnie bo gadał jakby oderwał się od rzeczywistości - Masz jebaną kamienicę, Bert - przypomniałem mu bo najwyraźniej zapomniał, że mieścił w niej siebie, Erniego i królika. Na kij mi się zwalał z tym na głowę. Na Nokturn. W środku nocy.
- Wbijasz mi do mieszkania w środku nocy lęgnąc się z inwentarzem na mojej kanapie chcąc zostać bo masz kłopoty - będę ci świecił czym chcę i jak długo chcę póki mi nie powiesz o co w tym całym cyrku chodzi i zrobisz to zanim stracę cierpliwość - warknąłem i jak na razie na nasze wspólne szczęście w przenośni. Nie chcemy chyba wyprowadzać mnie z równowagi, prawda? Bo nie powiem, takie przerywanie mi snu za dobrze mi nie robi. Może dlatego też zachowywałem się jakbym wstał z wyrka trzema lewymi nogami. Splotłem ramiona na torsie dając swoją (mimo wszystko ciągle nieco senną) postawą do zrozumienia, że się nie ugnę - Co to za gówno. Wroński coś odwalił? - zgaduję bo przecież ostatnio z takich poważniejszych rzeczy to sprawa tego gangusa się przewinęła - Wysadzili ci cukiernie? - to było trochę bezsensu bo przecież nawet jeśli to w niej ani nie mieszkał, ani nie trzymał zwierząt - czy ściga cię jakiś oddział sekcji podatkowej goblinów - żachnąłem się z rozbawieniem wyobrażając sobie te urzędnicze, miniaturkowe karykatury magicznych istot w jakichś równie miniaturowych, absurdalnych uniformach ściągających z zacięciem cukiernika. Bo jakoś faktycznie nie zdawałem sobie sprawy z listów gończych rozścielanych po świecie ledwie dzień wcześniej. Dla świętego spokoju odcinałem się ostatnio od polityki, tego całego zamieszania. Być może za dzień, czy trzy, jak trafię na trzeźwiejszego znajomego w barze pewnie się dowiem wszystkiego tak jednak na razie kołysałem się w niewiedzy.


I'll survive
somehow i always do


Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Re: Pokój główny [odnośnik]03.05.20 17:29
Chciał już odpowiedzieć, że w sumie to by było w sam raz ale Matt wyglądał jakby żyłka miała mu zaraz pęknąć, zatrzymał więc tę uwagę dla siebie, jakkolwiek szczera by nie była.
I w sumie to niby dobrze że Matt tych listów nie widział, ale do Berta powoli dotarło, że chyba sam musi mu o wszystkim powiedzieć jeśli nie chce, żeby ten jutro narzekał na tę wizytę przy niewłaściwej osobie. Westchnął więc pod nosem, siadając niezbyt wygodnie.
- No, średnio ją mam. - mruknął. W sumie to Matt trochę go przerażał. Niby Bertie wiedział, że nic poważniejszego niż wizyta piąchy na jego nosie się raczej nie wydarzy, ale jednak... no, wolał go nie testować. Do tego stopnia, że stłumił niesamowitą ochotę rzucenia cholernego nox.
- No... z tym ściganiem trochę tak. Ale nie gobliny. - przyznał, nie mógł nie uśmiechnąć się na tę całą ironię, bo przy kolejnych próbach zrozumienia przez Matta sytuacji milczał, nawet nie bardzo chcąc go wyprowadzać z błędu. Mimo, że ostatecznie musiał.
- Na prawdę jeszcze nie widziałeś tego gówna, czy po prostu mnie dręczysz dla zabawy? - mruknął, bo w sumie to Matt był oderwany od jego rzeczywistości, ale z drugiej strony żaden kumpel do flachy nie zagadał go, czy na jego nazwisku aby nie można zarobić?
- Jest nagroda za odstawienie mnie w ręce Ministerstwa. - powiedział po chwili i uśmiechnął się, choć nie było w tym nic śmiesznego, bo... no, bo poważnie? To brzmiało tak absurdalnie i abstrakcyjnie. - Nie żartuję. A jako, że na plakatach jest napisane przeciwnik rządu to... - odetchnął. Pominął dwa pozostałe określenia. Matt jak zobaczy ten syf, sam niech doda dwa do dwóch. - no, w każdym razie policja zrobiła mi wjazd na Ruderę. Lana nas ostrzegła, skrzat Bojczuka wszystkich ewakuował. Ale raczej nie mogę wrócić. - wzruszył lekko ramionami. - W razie co, mam gdzie iść. - dodał spokojnie. Jego życie nie zależało od tego czy Matt pozwoli mu tu zimować, czy nie. Po prostu sam wolał być w Londynie. - No, w każdym razie jeśli tu zostanę to dla swojego dobra nie zapraszaj znajomych. - uśmiechnął się cierpko, uznając że lepiej chyba nie wspominać też, jaka to nagroda.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Pokój główny - Page 4 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Pokój główny [odnośnik]03.05.20 23:20
Nachmurzyłem się. Jak to średnio ją miał. Do tego o co chodziło z tym ściganiem. Tak jak na poczatku zgrywałem się złośliwie, kąśliwie tak jednak nie do końca podobało mi się, że wszystko to zmierzało w jakimś takim poważniejszym kierunku.
- Wybacz, że robię sobie przerwę od śledzenia twojego życia ale mam też swoje w którym też pracuję i okazyjnie biegam sobie po lasach więc czasem mi się nie chce - rozłożyłem ramiona nie czując się ani trochę winny z bycia nieświadomym kłopotów młodego. Wyglądało na to, że tak na co dzień to się przyzwyczaił do tego, że to ja jestem tym który w razie czego drze się na niego pierwszy, lecz w tym tygodniu pozwoliłem mieć sobie wszystkich i wszystkich gdzieś. Nie bardzo też wiedziałem do czego konkretnie pije, co konkretnie miałem zobaczyć i gdzie. Gdzieś w cukierni, gazecie, w Londynie, w Godryku czy co. Albo nie wiem, może ciągle któraś część mojego mózgu ciągle spała.
Żachnąłem niedowierzająco jakbym usłyszał wstęp do jakiegoś żartu które przecież Bertie też lubił płatać. Z chwili na chwilę jednak przestawało mi być do śmiechu. Niepokój przepełznął wzdłuż kręgosłupa, owinął się wokół karku. Potarłem go by rozgonić nieprzyjemne uczucie słuchając kolejnych nieśmiesznych szczegółów i perypetii młodszego. Doskonale pamiętałem udogodnienia jakimi raczyli więźniów Tower i za nic nie widziałem w nich Bertiego.
- Jakim prawem!? - burknąłem z oburzeniem - Im się coś chyba popierdzielić musiało czy coś! Za co niby cię ścigają. Za czekoladowe wtorki czy tam inne lukrowe zniżki w czwartki...?! - jaki z niego był przeciwnik rządu? Przecież nawet silniejszy wiatr mógł go pizgnąć na luzie jakby się rozpędził między uliczkami. Tak to przynajmniej widziałem - Nie mamy przecież mugolskich rodziców czy coś by tu od razu klepać ci łatkę przeciwnika rządu. Myślisz, że to może chodzić o te całe rejestrowanie różdżek? Teraz będą łapanki i najazdy na każdego kto tego nie zrobi...? - no nie kryłem swojego oburzenia - Ciotka i wujek wiedzą? Gadałeś z nimi?


I'll survive
somehow i always do


Matthew Bott
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott

Strona 4 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5  Next

Pokój główny
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach