Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Głębia lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Głębia lasu   04.10.16 17:25

First topic message reminder :

Głębia lasu

W południowej części Szkocji znajduje się osnuty dziwną aurą las - wydaje się, że aż pulsuje on magią. Mieszkający w pobliżu czarodzieje doskonale wiedzą, że na zarośnięty niebosiężnymi drzewami teren nałożona jest niezliczona ilość zaklęć ochronnych, nikt nie ma jednak pojęcia, z jakiego powodu. Pewne jest jedno: zaklęcia są zbyt silne, by je złamać i tak stare, że wyłącznie legendy opowiadają o ich źródle.
Powietrze w lesie zawsze jest świeże, jakby na podobieństwo tego towarzyszącego burzy. Wśród gęsto rosnących drzew nie mieszkają jednak żadne zwierzęta - w koronach drzew nie świergolą ptaki, przy grubych korzeniach nie wylegują się jeże, a na horyzoncie nie skaczą nawet wiewiórki. Niekiedy tylko pomiędzy nogami przybyszów przemykają żądne magii chropianki.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   05.01.17 19:25

Zaklęcie chyba nie poszło zgodnie z moimi przemyśleniami, bo wilk zamiast się uspokoić, skoczył na mnie. Nie zamierzałem zostawiać tego bez żadnej reakcji. Może i mógłbym się teleportować, lecz ryzyko jest duże. Mógłby się rozszczepić, wilk mógłby odgryźć w ułamku sekundy jakąś część ciała, czy coś innego. Nie, zamierzałem walczyć ze stworzeniem, póki się nie wyniesie. Albo może...
Może ktoś będzie głodny? Zaraz skierowałem różdżkę w stronę stworzenia. Expulso!- postanowiłem wpierw jego odrzucić w stronę drzewa, co by zyskać kilka sekund nad przeciwnikiem. Nie, nie ucieknę, to nie są zwykłe pojedynki, gdzie po czymś takim by się zakończyła gra. Ja czułem, jak adrenalina rośnie we mnie, jakbym nie mógł odpuścić walki. Nie ważne, czy człowiek, czy zwierzę... Kolejna okazja do treningu.
- Lamino- rzuciłem starając sie tak wycelować, aby w każda kończynę weszło ostrze. Ryzykowałem, ale nie przejmowałem się. Lubię ryzyko. W sumie to polubiłem je. Podoba mi się ono.
Dlaczego tego wcześniej nie zauważyłem? Czyżby narkotyki przyćmiły to wszystko? Może gdyby nie one, byłbym całkiem innym czarodziejem, innym człowiekiem.
-Już rozumiem ciebie Garrett. - rzuciłem nie odrywając wzroku ze zwierzaka. To było niczym.. no właśnie, narkotyk, ale taki zdrowy. - Samantha się myliła, to nie czarna magia daje moc, tylko ta biała... ach, czemu ja byłem taki głupi...- dodałem cicho pod nosem. Gdyby nie Burke... gdyby nie on, wszystko potoczyłoby się inaczej. Może bym poszedł w końcu na kurs aurorski, co by nie siedzieć tylko w różdżkach. Mógłbym robić wiele innych rzeczy, ale no czasu nie cofnę, jak i nie zacznę teraz kursu aurorskiego. Pozostaje mi dalsze leczenie, a potem...
Zerknąłem na stworzenie obserwując jego stan jak i poczynanie, z różdżką w dłoni.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
5
0
0
40
24
5/25
5/62
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   05.01.17 19:26

Expulso podziałało. I to bardzo dobrze. Zdecydowanie za dobrze jak na gust Morgotha, ale nie mógł inaczej zareagować. Poczuł jak coś w połowie skoku odrzuca go w tył, gdzie mocno uderzył w konar solidnego dębu. Nie było to przyjemne uczucie, ale nie usłyszał żadnego chrupnięcia, które mogłoby przypominać łamaną kość. Nie. Wszystko zdawało się w porządku, chociaż bok bolał go jak sto diabłów. Nie był jednak w stanie ustać na grubych łapach. Wciąż lekko oszołomiony zaklęciem, a także uderzeniem osunął się na ziemię, chcąc złapać oddech. Do tego to cholerne kręcenie się całej okolicy było paskudnie przeszywające. Nie chciał czuć się słabo. Nie zamierzał odpuszczać. Teraz to już jedynie Weasley do końca go rozzłościł. Instynkt ponownie wziął górę, a Morgoth przypomniał sobie o tym, że jeden Weasley w dół nie był żadnym wielkim straceniem dla czarodziejskiego świata. Szczególnie taki. Wilk uniósł wargi i pokazał zęby, które pokryte były krwią. Jego własną krwią, która popłynęła z przegryzionego języka, gdy uderzył mocno w konar. Szarpnął łbem, chcąc pozbyć się już jakichkolwiek oznak dezorientacji, które oznaczałyby, że jego siły osłabły. Wręcz przeciwnie. Poczuł jak w jego żyły tryska nowa energia. Obnażył się kły, ogromne jak dłuta, te mniejsze mają długość kciuka dorosłego mężczyzny. Cały garnitur błysnął pod zmarszczoną górną wargą, a z gardła zaczął ponownie dobiegać niski grzmot, przywodzący raczej na myśl rodzący się ryk lwa. Był jednak już gotowy. W momencie w którym poleciało Lamino, odskoczył w bok dość gwałtownie, ale już bez większego wysiłku, nie dając czasu na ponowną reakcję. Najwidoczniej Weasleya wciągnęły jego własne myśli, ale Morgoth nie zamierzał czekać. Dwoma skokami znalazł się tuż przy rudowłosym i wbił zęby w łydkę mężczyzny. Szarpnął, czując na głowie silne uderzenia, ale w końcu coś go oderwało od ciała. Zaczaił się chwilę w ciemnościach, korzystając z czarnego futra, by przejechać językiem po pysku, czując metaliczny posmak krwi. Patrzył na Barryego spod opuszczonego łba. Jego oczy płonęły hipnotyzująco brudną, zielonkawą barwą. Teraz już wiedział. Że nie da zniknąć Weasleyowi.





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   05.01.17 19:26

Zaklęcie jak pierwsze trafiło idealnie, tak już do końca nie udało mi się jednak skupić na tym drugim zaklęciu. Wilkowi udało się jednak pozbyć odznaki dezorientacji. Nie zdołałem odpowiednio zareagować przez siedzenie we własnych myślach, ponieważ chwilę później poczułem okropny ból w łydce. Próbowałem wyszarpnąć nogę, lecz wilk sam mocniej ją szarpał, dlatego kopnąłem go drugą nogą po pysku od dołu. Ugryzłem się w język czując kolejne szpikulce, które od dołu się wbiły mi w łydkę. Nie, musiałem podeprzeć się drzewa, by móc stać na drugiej, zdrowej nodze. Zerknąłem na ranną nogę, gdzie miałem łydkę całą w krwi. Niedobrze, bardzo niedobrze. Wilk się pewnie gdzieś zaczaił, aż się rozejrzałem za nim. Nie, nie widzę jego nigdzie. Na pewno nie uciekł, bo przecież łydka mi krwawi. Postanowiłem zaryzykować.
- Glacius - wskazałem różdżką na powierzchnię dookoła mnie. Znaczy na tyle, ile mogłem się odwrócić bez ruszania się. Gdybym wiedział tylko, gdzie on jest... podpaliłbym krzaki, bo w końcu wilki boją się ognia. Tylko z drugiej strony podpalać las...
Tylko szkoda, że zaklęcie zadziałało na kilka metrów, tworząc niewielki kawałek lodu. Jednak zaklęcie nie poszło mi tak, jak chciałem, lecz wolałem mieć różdżkę w pogotowiu, by rzucić jakieś zaklęcie, niż skupiać się na zamrażaniu powierzchni. Nie zamierzałem się poddawać. Miałem zamiar walczyć do końca.





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.



Ostatnio zmieniony przez Barry Weasley dnia 05.01.17 19:29, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
5
0
0
40
24
5/25
5/62
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   05.01.17 19:27

Zimno zaklęcia ogarnęło go niczym całun, łupało mu w skroniach wciąż od udanego zaklęcia. Skupił się jednak na swojej ofierze. Bo właśnie tym był dla niego Weasley. Nie człowiekiem, intruzem, którego trzeba było przegonić. Pomimo że jego oczy buchały bezlitośnie, można było dostrzec w nich pałające jakieś rozumne okrucieństwo. Może właśnie to różniło animagów od zwierząt? Czuł jego ruch, mimo że nawet nie drgnął, wciąż opierając się koślawo o drzewo. Morgoth rozejrzał się i zobaczył, że tuż obok nich znajdowało się małe wzniesienie, tuż przy Barrym tkwiły skały. Wiedział już jak się tam dostanie. Wystartował kilkoma długimi skokami, a potem bez namysłu, na wysokości tamtego kamienia wystrzelił w niego jak rakieta. Przy pierwszym kroku poczuł kłucie w boku, ale zignorował to. Krew i cały gniew, który się w nim rozniósł nie dał mu czasu o myśleniu nad bólem. Widział to wszystko w jednym, momentalnym błysku, jako jeden układ. Trwało to ułamek sekundy. Ułamek sekundy zanim dosięgnął lewej ręki czarodzieja na wysokości nadgarstka i zatrzasnąć na niej szczękę niczym okrutne kleszcze. Wyczuł jak ciepła krew wytryskuje z naczyń krwionośnych i dostaje się do jego pyska, część również ochlapała mu nozdrza, ale nie puścił. Kości chrupnęły niczym łamana gałąź, a po lesie rozniósł się odbijający się echem krzyk. Morgoth opadł łapami na ziemię i ponownie szarpnął tym razem poprawiając uchwyt i wgryzając się coraz głębiej w ciało. Tkanki jedna po drugiej zaczynały puszczać, a ręka odrywała się powoli niczym mięso od kości. Wrzaski i cała otoczka, która zaczęła się okręcać dookoła jedynie spowodowała, że umysł Yaxley'a przełączył się jedynie na jedno - wyeliminowanie Weasleya. Pociągnął łbem w tył, człowiek poleciał na drzewo za swoimi plecami, a on stał z jego dłonią wciąż zaciśniętą na różdżce w pysku. Krew ściekała na ziemię, a wilk warczał spragniony więcej. I zamierzał to dostać.





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Barry Weasley
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1134-barry-weasley#7558 https://www.morsmordre.net/t1142-zjadacz-mebli https://www.morsmordre.net/t1143p9-barry-weasley#7772 https://www.morsmordre.net/f189-smiertelny-nokturn-19-4 https://www.morsmordre.net/t1144-barry-weasley#7771
sprzedawca u Ollivandera
24
Szlachetna
Kawaler
Well someday love is gonna lead you back to me
But 'til it does I'll have an empty heart
So I'll just have to believe
Somewhere out there you thinking of me...
6
10
0
0
10
0
Zwierzęcousty

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   05.01.17 19:28

Szukałem wzrokiem... szukałem, lecz nie mogłem jego nigdzie znaleźć, co napawało mnie dodatkowym niepokojem. Czy żałuję, że wtedy nie uciekłem? W sumie nie, ja byłem gryfonem, jestem gryfonem. Walczę do końca, więc nie uciekam z miejsca bitwy. Niektórzy by uciekli z radością, że ocalili siebie, ale co to za odwaga, co to za czyn... tchórzowski. Ja tak nie potrafię odejść, po prostu nie mogę.
A podczas nagłego susu wilka... nie, nie mogłem zareagować, nie potrafiłem w ciągu sekundy pozbyć się zwierzaka nie puszczając prawej dłoni z drzewa. Musiałbym dobrze stanąć, by znów rzucić Expulso. A tak w zamian tego zerkałem na jego zielone oczy... Wilki mają kolorowe tęczówki? Wydało mi się to dziwne, lecz nie miałem zbyt wiele czasu do namysłu, ponieważ nadeszła kolejna dawka bólu. Większego, silniejszego, przed którym nie mogłem stać cicho. Krzyknąłem z bólu chcąc jednocześnie wyjąć rękę z pyska. Różdżka nie była stabilnie trzymana, ale mimo wszystko nadal tkwiła w dłoni, lecz i tak ważniejsza dla mnie była moja ręka. Lewa ręka. Pokaleczyłem sobie nieco prawą dłoń jednocześnie czując, że zaraz stracę stabilność. W lesie było czuć woń krwi, która zaczęła osadzać się nawet i w moim nosie. Zaraz moja równowaga odeszła i z dodatkowym bólem zleciałem plecami na drzewo. Auć... zaraz złapałem prawą dłonią za krwawiący kikut jednocześnie siedząc na ziemi. Próbowałem wstać, lecz łydka mi na to nie pozwalała, więc ostatecznie spojrzałem stworzeniowi prosto w oczy. A więc nadszedł i mój czas... niech wie, że nie będę jego błagać o litość... w sumie zasłużyłem od dawna na śmierć, przyjmę ją z otwartymi rękoma. Ale wpierw ...
- Jesteś animagiem. - rzekłem zerkając to na kikut, to na wilko-animaga ponownie. Nie byłem tego pewny, ale no zawsze mogę się mylić. Jedynie zwierze uzna mnie za szalonego na koniec.
- Nas nie da się wyplemić. Nikt tego nie zdoła zrobić, nawet te twoje kły. Jak zginę, zjawi się kilka innych. Nawet ci fanatycy czarnej magii zbyt wiele nie zdziałają. Przegrają.- rzuciłem uśmiechając się na koniec do stworzenia. Marcelyn umarła, bo przegrała z nimi. Samantha żyje, bo jest z nimi, przynajmniej tak mi się zdaje. Garrett i Lyra... oni mogą być w niebezpieczeństwie. Szczególnie Garrett. Niby jest aurorem, ale jest najbardziej narażony na tych fanatyków... Szkoda, że nie mogę jego ostrzec przed nimi, powiedzieć co się wie... teraz może być nieco za późno.

/także moja przygoda się kończy... powodzenia morsy! Obiecuję się już więcej nie zjawiać, by nie siać fermentu na czacie, na którym mam aktualnie bana :< bym przeprosiła tam, ale że nie mogę, to tu przepraszam osoby, których uraziłam i ten.. good game!





Ne­ver fear sha­dows, for sha­dows on­ly mean
     the­re is a light shi­ning so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Zaręczony
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
5
0
0
40
24
5/25
5/62
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Głębia lasu   05.01.17 19:29

Nie obchodziło go już czy to, co robił miało znaczenie. Chciał po prostu pozbyć się tego rudzielca. Zdrajcy całej szlachty, zdrajcy rasy czarodziejów. Zdrajcy wartości. Wcześniej los Barry'ego Weasleya był mu obojętny. Gdy spotkali się na Sabacie u lady Adeline Nott żaden z nich nie wiedział, że to skończy się właśnie w ten sposób. Morgoth przecież nie nienawidził Weasley'a, gdy swobodnie rozmawiali na balkonie. Jednak czasy zmieniały się tak szybko... Ludzie wyostrzali swoje poglądy. Nie musieli się z tym kryć, a jeśli nie było się po jego stronie było się wrogiem. Weasley właśnie nim był. Wilk zmienił środek ciężkości, pochylił łeb jeszcze niżej. Nie miał zamiaru skakać ponownie. Rudzielec nie miał już gdzie uciec. Oparty o drzewo, z jednej strony miał skały, z drugiej pusty lad, gdzie czekały go jedynie dzikie zwierzęta. Musiał to czuć. Nadchodzącą śmierć. Ogarniające go zimno musiało przenikać do szpiku kości. Morgoth czuwał, wpatrując się przez dłuższy czas w człowieka. Nie zwracał uwagi na jego słowa. Przegranym był w tej chwili on - Barry Weasley czekający na nadchodzącą śmierć.
Na ścieżkę wydeptaną przez mieszkańców lasu niedaleko spadła szyszka, po zboczu stoczyły się małe kamyki. Na chwilę zapadła gęsta, martwa cisza. Patrzyli na siebie - człowiek i wilk. Otworzył szerzej pysk, a ciepła jeszcze dłoń z wygłuszonym odgłosem upadła na ściółkę. Cały czas warcząc gdzieś w środku, zaczął podchodzić do opartego o drzewo czarodzieja, nie spuszczając z niego wzroku. Gdy był praktycznie tuż przed nim, stanął. Ale tylko na sekundę. Błyskawicznie wbił zęby w odsłoniętą szyję. Raz. Potem drugi. A potem jeszcze trzeci. Oddychał ciężko, słysząc swój ciężki, charkoczący niemal bulgoczący oddech. Wdech wydech. Serce pracowało mu jak szalone, a żądza krwi uderzyła do głowy. Wspomnienia ostatnich miesięcy przeleciały mu przed oczami jak obrazy dawnych chwil. Tych prawie zapomnianych i tych całkiem świeżych. Twarze osób. Niektóre uśmiechnięte, inne zimne i niedostępne. Zawiedzione. Kłamca… Manipulant. Morderca. Jej głos odbijał mu się w głowie jeszcze na długo po tym jak krzyki ucichły.

|zt x2
RIP Barry





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
 

Głębia lasu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 16 z 16Idź do strony : Previous  1 ... 9 ... 14, 15, 16

 Similar topics

-
» Obrzeża lasu
» Droga obok lasu
» Strumyk w środku lasu
» Południowa część lasu
» Bajeczna część lasu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Szkocja-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18