Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Zimowy Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2  Next
AutorWiadomość
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth https://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 https://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Zimowy Salon   20.10.16 12:28

Zimowy Salon

Tu będzie opis

[bylobrzydkobedzieladnie]




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Edgar Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
łamacz klątw, B&B, diler opium
34
Szlachetna
Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
20
0
0
5
0
20
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   24.10.16 19:21

Kiedy ci pasuje?
Edgar ganił Paprocha za bezpodstawne przeniesienie kilku przedmiotów, kiedy na parapecie usiadła niewielka sówka. Na początku nie zwrócił na nią uwagi, będąc zbyt zajętym wymyślaniem kar dla swojego skrzata, który wyprowadził go z równowagi już nie pierwszy raz. To głupie stworzenie żyło, aby służyć. Nie miało prawa do własnego zdania, a tym bardziej do ruszania jego własności. I Edgara nie obchodziło to, że chciał te rzeczy wyczyścić. Nie było ich na miejscu, kiedy ich potrzebował. A gdyby to był czarnomagiczny przedmiot? Gdyby zwykłe czyszczenie skończyło się uszkodzeniem? Edgar miał za dużo spraw na głowie, by jeszcze przejmować się Paprochem. Dopiero po dwóch minutach zwrócił uwagę na sowę. Nigdy wcześniej jej nie widział. Nie spodziewał się też żadnego listu, więc widok zwierzęcia trochę go zaskoczył. Przerwał rozmowę i podszedł do sowy, która wydawała się być niezbyt przyjemna, ale o dziwo bez problemu odebrał od niej list. A właściwie liścik, jak Edgar się przekonał, kiedy tylko rozwinął pergamin. Od razu zorientował się od kogo ta wiadomość i od razu postanowił na nią odpowiedzieć. Chwycił leżące nieopodal pióro i napisał parę słów, przyczepiając je do nóżki niewielkiej sowy, jak się okazało, należącej do Katyi. Ich ostatnie spotkanie nie skończyło się najlepiej, tak jak i parę wcześniejszych, więc ta wiadomość zdziwiła go i zestresowała. Co musiało się stać, że napisała właśnie do niego? Że nikt inny nie przyszedł jej do głowy? Albo że nikt inny się nie nadawał? Niestety w tym przypadku nie miał powodów do pozytywnego myślenia, więc chodził poddenerwowany przez jakiś czas. Co i rusz spoglądał na okno aż w końcu postanowił teleportować się pod jej posiadłość, nie czekając dłużej na odpowiedź. Miał nadzieję, że ją tu zastanie. Na razie nie zastanawiał się nad tym, co zrobi, kiedy jednak nie będzie jej w środku. Po prostu opatulił się mocniej szalem, bo choć nadszedł marzec, pogoda jeszcze nie rozpieszczała. Oh, Katyo, co tym razem się stało?


Powrót do góry Go down
Katya Ollivander
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t2039-celeste-ellsworth https://www.morsmordre.net/t2291-vesper#34826 https://www.morsmordre.net/t2286-dam-ci-gwiazdke-z-nieba#34654
Zawieszona w prawie wykonywania zawodu
25
Szlachetna
Panna
Mogę się oprzeć wszystkiemu z wyjątkiem pokusy!
8
6
0
0
0
0
0
1
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   26.10.16 19:36

1 marca 1956 roku
/You're always leaving me behind
And I can think of a thousand reasons why
I don't believe in you, I don't believe in you and I/


Kolejny poranek zdawał się być nieznośny i zbyt chłodny, ale nie pozostawiał wyboru. Chciała jak najszybciej spotkać się z Edgarem, bo choć przeszłość mogła im się odbijać czkawką, tak ciągle był jedną z nielicznych osób, którym ufała. Dostrzegała w nim coś więcej, a to tylko dlatego, że oddała mu niegdyś cząstkę siebie, bo gdy pogubiła się w młodzieńczych latach, to właśnie on wyciągnął ku niej dłoń i ofiarował wsparcie. Nie przypuszczała oczywiście, że późniejsze wydarzenia tak drastycznie wpłyną na ich relację, ale runęła ona u fundamentów, które zostały zachwiane przez zwykłe nieporozumienie.
Dzisiaj tego nie pamiętała, choć przebłyski podświadomości jasno sugerowały, że ich stosunki są na tyle chłodne, by nie prosić, ale przecież nie potrafiła zaprzeczyć, że to właśnie rozmowy z nim potrzebuje najbardziej. Quentin był drugim ogniwem, ale prawda leżała gdzieś pomiędzy, a jeśli ktokolwiek był w stanie uporać się z demonami, które zatruwały szarą rzeczywistość, to mężczyzny mający na nią wpływ. Ramsey winien dostać w swoje dłonie kobietę, która nie lęka się samej siebie, ale tym razem było o raz za późno. Nim odważy się na spotkani z nim, potrzebowała kogoś kto zna ją na tyle, by powiedzieć o rzeczach, o których słuchać nie powinna.
Spotkanie z Bartiem przebiegło niezwykle szybko, bo choć przypadkowe, to zdawało się być na tyle płynne, że nawet nie zorientowała się w czasie, który minął. Teleportowała się do Lancashire, a gdy tylko przy drzwiach wejściowych dostrzegła znajomy zarys sylwetki, odetchnęła z ulgą. Nie odczytała sowy od lorda, a tym samym nie wiedziała, że stawi się tak szybko jak to możliwe.
- Edgarze - powiedziała ledwie słyszalnym szeptem, gdy stanęła obok niego, aż w końcu zdała sobie sprawę z tego, że doprawdy minęło wiele tygodni od ich ostatniego spotkania. Podobnie było z Bottem, który wprowadził ją w stan czystego zakłopotania. Przyglądała się przez dłuższy moment twarzy mężczyzny i przygryzła dolną wargę w jakimś dziwnym, niespokojnym geście. Obsydianowe teczówki wlepiały się nieustannie w dawnego przyjaciela i jedyne co pozostało, to zaproszenie go do środka. - Nie spodziewałam się tak szybkiej wizyty, ale... - dziękuję - twoje przybycie wiele dla mnie znaczy, choć ostatnie spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych. Wciąż chowasz urazę? - spytała nieco drwiąco, ale nie było w tym wydźwięku jakiejkolwiek podłości. Spojrzała jeszcze przed siebie i gestem dłoni wskazała mu salon zimowy. Sama oglądnęła się na wysoką okiennicę i teren rozciągający się za nią, by mieć pewność, że nikt jej nie śledził, jakby intuicyjnie wyczuwała czyjąś obecność. Kogoś obecego. [b]- Zechcesz się czegoś napić, lordzie?[/ib]




meet me  with bundles of flowers We'll wade through the hours of cold Winter she'll howl at the walls Tearing down doors of time
Powrót do góry Go down
Edgar Burke
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3108-edgar-burke#51071 https://www.morsmordre.net/t3159-nie-stac-mnie-na-wlasna-sowe#52274 https://www.morsmordre.net/t3158-gburek#52271 https://www.morsmordre.net/f295-durham-barnard-castle https://www.morsmordre.net/t3160-edgar-burke#52278
łamacz klątw, B&B, diler opium
34
Szlachetna
Żonaty
Gdybym był babą, rozpłakałbym się rzewnie nad swym losem, ale jestem Burkiem, więc trzymam fason.
20
0
0
5
0
20
5
5
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   29.10.16 22:05

Nie wiedział jak długo stał pod drzwiami jej posiadłości. Pewnie minęło zaledwie parę minut, lecz wydawało mu się, że minęło ich co najmniej kilkanaście. Przed oczami zaczęły mu się pojawiać coraz czarniejsze scenariusze, tym bardziej ucieszył się na jej widok. Zmierzył ją wzrokiem, jakby miał znaleźć w jej wyglądzie powód dzisiejszego spotkania. Żałował, że ich ostatnia rozmowa skończyła się w taki sposób i gdyby ponownie wpadł na nią na opuszczonym placu zabaw, prawdopodobnie poprowadziłby ją inaczej. Chociaż teraz mógł już mówić wiele rzeczy. Było minęło. W każdym razie nie miał już dwudziestu lat i nie zamierzał zrywać ich znajomości tylko przez tą kłótnię. O ile kłótnią można to nazwać, a nie wylewaniem swoich żalów.
- A ty? - Odpowiedział pytaniem na pytanie, zerkając na nią z ciekawością. Tak, dalej chował do niej urazę, ale nie była na tyle istotna, by o niej wspominać. Miał dużo czasu na przemyślenie ich ostatniego spotkania, jednak wciąż nie potrafił przełknąć tego, co zrobiła. Natomiast nie miał zamiaru na chwilę obecną tego z siebie wyjmować, mieli ważniejsze rzeczy do przedyskutowania. Wszedł za nią do przestronnego holu, odruchowo rozglądając się dookoła. - Katya - powiedział cicho, ponownie skupiając na niej wzrok swoich chłodnych tęczówek. Lordzie? Nie miał zamiaru w tym momencie bawić się w konwenanse. Przysłała mu naprawdę niepokojący list, pojawił się pod drzwiami jej posiadłości najszybciej jak mógł, a teraz miał po prostu usiąść na kanapie i popijać herbatkę? Chciał już, teraz, w tym momencie zaspokoić swój niepokój. - Nie, dziękuję - odpowiedział zniecierpliwiony. - Wolałbym, żebyś najpierw powiedziała mi co się stało - powiedział, baczne ją obserwując. Jakby chciał wyczytać z jej ruchów, wyrazu twarzy czy czegokolwiek innego coś, co pozwoliłoby mu stwierdzić jaki jest powód jego dzisiejszej wizyty. - Twój list był dość niepokojący - stwierdził, po czym zdjął swój płaszcz i podał go skrzatowi, który pojawił się obok nich.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   06.01.17 0:11

9 kwiecień

Craig zawsze podziwiał Ollivanderów. Za ich wspaniały kunszt tworzenia różdżek, przecz jasna, przekazywany w rodzinie z pokolenia na pokolenie. Sam w końcu nosił u boku jedno z ich dzieł. Zastanawiało go zawsze, ile pomniejszych rodów próbowało wykraść Ollivanderom ich tajemnice. I jak kończyły się te historie. Sam również był ciekaw tych tajemnic, aczkolwiek wiedział, że nie byłyby mu one do niczego użyteczne. Wytwórca różdżek byłby z niego żaden bez odpowiedniego mistrza, jak podejrzewał. Te informacje już prędzej przydałyby mu się by je komuś sprzedać... a cena za takowe byłaby wysoka.
Nie takie jednak cele przyświecały Craigowi, kiedy tego dnia zjawił się w dworze rodu wytwórców różdżek, zapowiedziawszy się uprzednio, jak nakazywał zwyczaj. Przybył tu by skorzystać z ofert któregoś z różdżkarzy. Nie podejrzewał by jego wizyta tutaj była długa, nie była też konieczna.
Gdy został zaprowadzony do jednego z salonów, podano mu herbatę a także poinformowano, że jeden z lordów rodu Ollivander lada moment zajmie się gościem. Craig spędził więc kilka chwil pośród pięknie zdobionych obrazów i kanap, gdy w końcu jego oczom ukazał się lord z rodziny różdżkarzy. Ten młodszy.
- Doprawdy, piękną rezydencję mają Ollivanderowie - odezwał się na powitanie, chociaż szczerze mówiąc, liczył bardziej na spotkanie z seniorem. W końcu to od niego kupował różdżkę. Ten podlotek z pewnością potrafił to i owo - inaczej by go tu nie przysłali by zajmował się klientem - Craig jednak był sceptyczny. Wolał by jego różdżką zajął się ten, kto ją, prawdopodobnie, stworzył.
- Twój ojciec, lordzie, musi być na pewno bardzo zajęty. Podejrzewałem, że spotkam się tutaj z nim.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   06.01.17 1:14

Nikogo już nie powinno dziwić, że młody Ollivander dostawał coraz to trudniejsze zadania. Wciąż był co prawda tylko adeptem wytwórstwa, ale z dnia na dzień zdobywał nową wiedzę i doświadczenie; kwiecień zresztą mógł z powodzeniem nazwać miesiącem pracy, bo od kilku dni błądził pomiędzy sklepem Ollivandera, biblioteką i coraz to nowszymi hodowcami. W dworku różdżkarzy aż wrzało, każdy jeden był zabiegany, więc może trochę z tego powodu pozwolono dziś Titusowi zostać w domu by zajął się zapowiedzianym gościem, nie byle jakim zresztą.
- Dziękuję. - skinął głową, w ten sposób odpowiadając na to niestandardowe powitanie. Złożył ręce przed sobą, splatając palce obu dłoni - Owszem, kazał przeprosić, że nie mógł znaleźć nawet chwili na to spotkanie, lordzie Burke, ufam jednak, że będę godnym zastępcą i mój ojciec również ma taką nadzieję. - odkąd Wielka Brytania opuściła MKCz, Gideon był potwornie zajęty! Titus już nie pamiętał kiedy ostatni raz widział go w posiadłości; stary wciąż włóczył się po wyspach nawiązując współpracę z kolejnymi kupcami, rzemieślnikami i hodowcami... Syn czasem mu towarzyszył, a już niedługo sam miał odbyć taką wyprawę! Titus z wolna ruszył w kierunku Craiga, w końcu przysiadł na jednym z foteli nieopodal, założył nogę na nogę, zaś dłonie wsparł na podłokietnikach obitych miękkim, jednobarwnym materiałem.
- Więc? Jak mogę panu pomóc? - zapytał, a kąciki jego ust uniosły się w delikatnym uśmiechu. Ludzie przychodzili tu z różnych powodów - jedni potrzebowali porady, inni mieli w posiadaniu kompletnie szalone różdżki, którym trzeba było jakoś pomóc, jeszcze inni spędzali całe godziny siedząc w fotelach i po prostu gawędząc nad kubkiem herbaty; Ollivanderowie byli zaiste fascynującymi ludźmi!




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   06.01.17 11:28

- Rozumiem. Przekaż mu proszę pozdrowienia, kiedy będziesz go widział, panie. - odparł, siadając naprzeciwko chłopaka. - Gdybym wiedział, że jesteście tak zajęci, nie zajmowałbym wam czasu. Liczę jednak, że nie zabawię tu długo. - uprzejmości, ach, uprzejmości. Czymże byłaby szlachta bez tych formułek, oblepionych grzecznościami, pod którymi jednak bez większego trudu dało się wyczytać prawdziwe intencje. Wszak Craig szanował Ollivanderów za ich pracę, za nic jednak miał sytuację w rodzie. Miał zachciankę związaną ze swoją różdżką i proszę, oto tutaj przybył. Z pewnością nie należał do osób, które lubiły tracić czas na pogawędki przy herbatce. Na ten przywilej mogło liczyć z jego strony bardzo wąskie grono osób, spośród których wszystkie noszą, bądź nosiły w przeszłości nazwisko "Burke".
Ale pora było przejść do rzeczy. Mężczyzna ujął w lewą rękę połę swojej szaty i sięgnął pod spód, wyciągając z kieszeni na piersi swoją różdżkę. Nieco niechętnie rozstał się z nią, oddając ją Titusowi. Czuł się bez niej niemal jak bez ręki.
Miła w dotyku różdżka, pokryta misternym zdobieniem na rączce i gładka aż po koniec. Różdżka która służyła Craigowi od dwudziestu jeden lat aż od momentu gdy kupił ją u starszego Ollivandera na Pokątnej.
Craig podał ją Titusowi, nie mówiąc z początku ani słowa. Był ciekaw czy każdy z rodu różdżkarzy ma naturalny dar do odczytywania jakie drewno i jaki rdzeń zostały użyte do zrobienia danej różdżki.
- Myślę, że "konserwacja" bądź "pielęgnacja" to najodpowiedniejsze określenie na to, o co lorda proszę. - odezwał się w końcu. Różdżka znajdowała się w jego rękach już długo i chociaż dbał o nią jak każdy szlachcic, czas odcisnął na niej swoje piętno. A Craig szykował się do łowów na żonę. Musiał prezentować się godnie pod każdym, absolutnie każdym względem.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   07.01.17 3:21

- Oczywiście. - kiwnął głową - Ależ, lordzie Burke, naszym obowiązkiem jest pomoc czarodziejom, któryś z Ollivanderów zawsze znajdzie czas dla klientów, jeśli nie ojciec, to chociaż syn. - uśmiechnął się. Nie było w jego tonie krzty nieszczerości, tak samo zresztą jak w grymasie zadowolenia, który wykrzywił jego usta. Ot, Titus był jaki był, w ogóle nie wpisywał się w kanon typowego szlachcica. Był trochę... przeciwieństwem przynajmniej połowy arystokracji, chociaż w ostatnim czasie starał się nie odstawać za bardzo od swoich wysoko urodzonych braci.
Poprawił się na siedzisku, kiedy Craig sięgnął po różdżkę. Można rzec, że od razu ulokował w niej spojrzenie, odbierając magiczny patyk z należytym szacunkiem. Obejrzał go z każdej strony - przesunął palcami po gładkiej powierzchni, po zdobieniach, gdzie w misternej fakturze wyczuł znaczek swojego ojca. Uniósł ją do oczu, oglądając oba końce. W końcu ułożył na palcu patrząc jak lekko się chyboce, by ostatecznie zastygnąć w miejscu - idealnie wyważona.
- Jakaranda i pazur garboroga... - rzucił, bardziej nawet do siebie samego niźli lorda Burke. Teraz Titus wiedział z kim ma do czynienia, nie zmylą go już żadne uprzejmości... Różdżki mówiły więcej niż ludzie, to one były zwierciadłami duszy, ich nie dało się oszukać, obnażały wręcz swojego właściciela, jeśli ktoś potrafił odpowiednio patrzeć.
- Rozumiem. - kiwnął głową. Zmarszczył zaraz brwi, na nowo oglądając różdżkę - Wosk zszedł w niektórych miejscach... Ale proszę się nie martwić, jeśli pan pozwoli zdejmę go całkowicie i nałożę nowy, oczyszczę zdobienia, na koniec wypoleruję i wypastuję, zapewniam, że będzie wyglądać i działać jak nowa! - ponownie skinął czerepem - Potrwa to... - zamyślił się zerkając w sufit. Przeanalizował wszystko w głowie, ostatecznie powracając spojrzeniem do swojego towarzysza -powinienem wyrobić się w przeciągu godziny. Chce pan poczekać czy odebrać różdżkę w późniejszym terminie? - zapytał, obracając ją w długich, bladych palcach.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   07.01.17 7:51

- Miło słyszeć, że jesteście zawsze pomóc klientowi w potrzebie. - skinął głową, dając tym samym wyrazy szacunku dla słów Titusa. Albo tylko chciał by tak to wyglądało, to nieistotne.
Craig oparł się o fotel wygodniej, kładąc ręce na podłokietnikach i stykając ze sobą końcówki palców. Spoglądał na Titusa, uważnie przyglądającego się jego różdżce i analizował. Zawsze lubił obserwować specjalistów przy pracy, szczególnie przy pracy, której sam nie rozumiał. Stanowiło to dla niego fascynujące zagadnienie, jak to się dzieje, że jedni posiadali do czegoś naturalny talent i potrafili go wykorzystywać po ledwo niewielkim naprowadzeniu... a inni latami ćwiczyli swoją sztukę i nigdy nie osiągali choć w połowie tak dobrych wyników.
- Ma lord rację - pozwolił sobie na delikatny uśmieszek, który zatańczył mu w kącikach ust. Zdolność do rozpoznania rdzenia, do podania wszystkich szczegółów o różdżce a może także i - o samym czarodzieju. To najbardziej fascynowało Craiga.
Uniósł nieco brodę, gdy Titus ocenił skalę pracy do wykonania oraz czas, który trzeba będzie na to poświęcić. Godzina... cóż, można powiedzieć, że mniej więcej na taką odpowiedź liczył.
- Zaczekam. Jest dla mnie niezwykle ważna, jak zapewne lord się domyśla, więc nie mogę sobie pozwolić by... - zaczął, ale nie dane mu było dokończyć. W tym samym momencie do pokoju wsunęła się niewielka, urocza istotka. Ubrana była zupełnie inaczej niż zwykł ją widywać Titus. Jego siostrzyczka zamiast sukienki poplamionej podczas zabaw, miała na sobie śliczną, seledynową suknię małej lady. Ściskała niewielką tacę na której niosła filiżankę herbaty na spodku oraz cukiernicę.
- A cóż to za młode, urocze stworzenie? - Craig mimo wszystko pozwolił sobie ponownie na uśmiech.
- Witaj, panie. Chciałam cię osobiście powitać w naszych włościach - mała Kyra nieco niezgrabnie postawiła tacę przed Craigiem. Ukłoniła się, tak jak ją zawsze uczyła matka. Potem jakoś odruchowo i z zafascynowaniem wbiła wzrok w różdżkę trzymaną przez Titusa.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   08.01.17 0:51

Kiwnął delikatnie głową - spodziewał się takiej odpowiedzi; czarodzieje raczej nie chcieli zostawiać gdziekolwiek swoich różdżek, nawet pod opieką specjalistów - w końcu bez różdżki jak bez ręki, czyż nie? Titus doskonale to rozumiał, sam również wolałby być przy konserwacji.
Ale i jego uwagę już za moment przykuła urocza istotka w seledynowej sukni - w pierwszym odruchu Titus rozszerzył oczy, później miał ochotę się śmiać, a na koniec powodził wzrokiem za dziewczynkę, unosząc oba kąciki ust.
- To młode, urocze stworzenie to moja siostra, Kyra. - przedstawił ją. I chyba poczuł coś w rodzaju ukłucia dumy, kiedy obserwował jak się dzisiaj pięknie prezentuje, z jaką gracją wita gościa, jak na prawdziwą szlachciankę przystało!
- Pozwoli pan, że na krótką chwilę zostawię pana w jej rękach. Kyra, tylko nie zmęcz za bardzo naszego gościa. - uśmiechnął się, w międzyczasie wstając ze swojego miejsca. Co prawda zamierzał pracować w salonie, w obecności lorda Burke, ale potrzebował dłut, pędzli i wosku, potrzebował papieru ściernego, a na koniec pasty oraz szmatki, by doprowadzić różdżkę do odpowiedniego stanu. Oddał Craigowi magiczny patyk, po czym opuścił pomieszczenie. Ale tylko na chwilę, bo już za moment wrócił wraz z pasem stolarskim przewieszonym przez jedno ramię, gdzie ze szlufek wystawały kolejno dłutka o wąskich ostrzach, niewielkie pędzelki i papier ścierny o różnej granulacji zwinięty w tutki. Miał także ze sobą dwa niewielkie słoiczki - ten z bezbarwnym woskiem oraz z pastą do polerowania, zaś przez drugie ramię przewieszona była śnieżnobiała chusta. Teraz, gotowy do roboty, mógł na nowo zacisnąć palce na różdżce swojego klienta.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   08.01.17 10:32

Craig uśmiechnął się lekko do młodego dziewczęcia. Faktycznie prezentowała się ślicznie, jak urodzona, mała lady. Craig zauważył także jej zainteresowanie swoją własną różdżką i szczerze, nie dziwił się mu. Dzieci zawsze zafascynowane były tym, czego same nie miały - na oko dawał dziewczynce z 8 lat - a jeśli tym bardziej mała pochodziła z rodu Ollivanderów... Craig miał wrażenie, że tylko dobre maniery powstrzymywały ja przed zaciśnięciem małych łapek na jego różdżce.
- Miło mi cię poznać, Kyro. Bardzo dziękuję ci za herbatę - odezwał się do niej, a dziewczynka ponownie ukłoniła się mu delikatnie.
Gdy Titus musiał się na chwilę oddalić, siostra posłała za nim spojrzeniem, marszcząc lekko nosek.
- Ja nigdy nikogo nie męczę - mruknęła cicho. Potem odwróciła się znów do Craiga - Nie musi się pan obawiać, mój braciszek lada dzień będzie najlepszym różdżkarzem na świecie.
Craig mimo swojego burkowego stylu bycia, nie mógł się nie rozczulić. Kyra przypominała mu odrobinę Rowan w dzieciństwie. I chociaż w przypadku rodzeństwa Ollivanderów różnica wieku była zdecydowanie większa niż między Craigiem i jego siostrą, widział tutaj bardzo podobne oddanie i więź. Rodzina zawsze była dla Craiga największą wartością, przez myśl więc przemknęło mu, że pragnąłby by i jego dzieci w przyszłości były właśnie takie. By dogadywały się między sobą, by były tak rozczulające jak Kyra, która właśnie pożerała jego różdżkę wzrokiem, próbując za wszelką cenę opowiadać mu jeszcze o zdolnościach Titusa.
Kiedy starszy z rodzeństwa wrócił, Craig z zainteresowaniem obejrzał narzędzia, które przyniósł. Więc dane mu będzie oglądać osobiście jak wyglądać będzie konserwacja jego różdżki. To niecodzienna okazja.
Kyra podeszła do Titusa i pomogła mu sie wyplątać z pasów. Minę miała jednak nietęgą i w którymś momencie gdy brat się ku niej nachylił, udała, że pokazuje mu plamkę na swojej sukience - ach te pozory! - a w rzeczywistości wyszeptała mu pełna przejęcia: - Tito, ta różdżka nie jest miła.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   08.01.17 22:53

Ollivanderowie zwykle pracowali w samotności, w warsztacie, gdzie żadne niepożądane oko nie będzie mogło dostrzec ruchów ich dłoni, gdzie żadne ucho nie usłyszy czarów rzucanych na różdżki, ale w tym przypadku, w przypadku konserwacji była to bardziej praca rzeźbiarza niż różdżkarza - w końcu miał zająć się tylko powłoką - nie widział więc niczego złego w towarzystwie lorda Burke, ba! Gorzej by było gdyby kazał mu tu oczekiwać w samotności.
Pozwolił sobie pomóc, dając się dziewczynce wyplątać z tych wszystkich pasów i chust, które otulały jego sylwetkę. Układał wszystko na niewielkim stoliku obok swojego poprzedniego miejsca, a gdy zechciała pokazać mu plamy na sukience pochylił się i... mina mu zrzedła. Ale uśmiechnął się, trochę blado i jakby... nie było w tym uśmiechu radości. Kątem oka zerknął na Craiga.
- Tak, wiem, później o tym porozmawiamy, dobrze? Wracaj do siebie... - poprosił, prostując się i odwracając w kierunku swojego klienta - miał nadzieję, że nie słyszał co Kyra szepnęła mu na ucho; on wiedział, że takich rzeczy nie mówi się głośno, ale dziecięca szczerość czasem nie miała granic. Zajął zaraz swoje poprzednie miejsce, zaciskając palce na różdżce Craiga i raz jeszcze ją oglądając, przesunął po niej palcami.
- Właściwie jak pan o nią dbał do tej pory? - zapytał, wolną dłonią sięgając po jedno z dłut i zaczął czyścić rzeźbienia pozwalając drobniutkim ścinkom opadać na własną szatę - ba! Zdawało się, że wcale mu to nie przeszkadza.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   10.01.17 0:48

Craig tylko poruszył się zaciekawiony, obserwując małą. Upił łyk herbaty, którą mu przyniosła - całkiem przyjemnej w smaku, choć on wolał nieco bardziej gorzkawe. Na szczęście dla rodzeństwa, nie usłyszał jaką opinię o jego różdżce - a także zatem i o nim samym - ma mała Kyra. Ale tak po prawdzie, nawet gdyby to usłyszał, to co by mu pozostało? Różdżka wybrała go taka a nie inna. Znała jego prawdziwe "ja", a on sam nie zamierzał się zmieniać. Po co? Jego ród zawsze był powiązany z czarną magią i Craig był z tego dumny.
Mała posłuchała brata i, ukłoniwszy się ponownie ich gościowi, szybko czmychnęła z salonu. Nie chciała przebywać w towarzystwie pana, który miał tak nieprzyjazną różdżkę!
Craig z niejakim zdziwieniem przyjął jednak fakt, że Titus postanowił zajmować się jego własnością ot tak, w salonie. Przyniósł sobie odpowiednie narzędzia, ale czy była tu odpowiednia ilość miejsca? Nie jemu było to oceniać, ale postanowił zaufać w tej kwestii Ollivanderowi. W końcu to on... był tutaj Ollivanderem! Dość czujnie śledził jednak swoją różdżkę, kiedy chłopak podniósł ją i przyłożył pierwsze dłutko. Odruchowo pragnął zabrać mu swój przyrząd do rzucania zaklęć, bo miał wrażenie że chłopak zaraz złamie lub chociaż zadrapie drewno.
Przygryzł delikatnie wewnętrzną stronę policzka.
- Od czasu do czasu pasta do lakierowania i polerowanie. Jako dzieciak nosiłem ją w specjalnym pokrowcu, tak bardzo bałem się ją ubrudzić. - uśmiechnął się kącikiem ust do swoich wspomnień. Matka nakazywała mu wtedy wyciągać różdżkę tylko na zajęcia. Oczywiście, wyciągał ją znacznie częściej!




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
uczy się różdżkarstwa
19
Szlachetna
Kawaler
be sure to wear some flowers in your hair
11
15
3
0
7
0
3
1
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   10.01.17 21:09

Kolejne drobniutkie wióry opadały na kolana Ollivandera, gdy ze zmarszczonymi brwiami czyścił zdobną rękojeść - ściągnięcie wosku w tych zagłębieniach zajmie pewnie najwięcej czasu. Titus robił to powoli, uważnie, bardzo ostrożnie by nie zepsuć zdobienia, a jeno doprowadzić je do porządku.
- Naprawdę? - dłuto zatrzymało się w miejscu, a chłopak uniósł wzrok na Craiga i szeroko się uśmiechnął - W takim razie już mnie nie dziwi jej stan, a jest w naprawdę świetnym stanie. Mogę zapytać ile lat już panu służy? - zapytał, opuszczając wzrok na różdżkę i powracając do pracy. Odłożył płaskie dłuto, na chwilę unosząc dłoń ponad innymi, szukając wzrokiem kolejnego, tym razem trójkątnego, które idealnie wpasowywało się w nieoczyszczone jeszcze rzeźbienia. Na moment przestał, unosząc ją wysoko i oglądając pod światło, obrócił patyk w palcach, już za chwilę wracając do dłubania w rękojeści.
- Chociaż, jeśli mam być szczery, im więcej się czaruje tym lepiej. Różdżka musi przyzwyczaić się do czarodzieja, tak samo zresztą jak on do niej, a jak inaczej to zrobić jeśli nie przez czarowanie? - wzruszył ramionami - Potrzebuje pan pasty? Dostaliśmy ostatnio całkiem nową do wypróbowania, moim zdaniem jest świetna, naprawdę, różdżka wygląda po nałożeniu zjawiskowo, nie kurzy się i podobno ciężej ją zarysować. Oczywiście nałożę ją panu jak skończę ze wszystkim, ale jeśli pan chcę, mogę także dać panu próbkę... Tak na przyszłość. - zerknął kątem oka na lorda Burke.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Craig Burke
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f173-durham-rezydencja-w-tees-valley https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami
32
Szlachetna
Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
3
15
0
0
1
20
9
9
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Zimowy Salon   11.01.17 2:13

Usta Craiga tylko wygięły się w delikatnym uśmiechu, słysząc tę pochwałę. Skinął również głową, dziękując za nią. Cóż, szlachcie musieli dbać o swoje różdżki. Chociaż nikt o tym nie mówił, były one niejako symbolem ich szacunku dla własnej pozycji oraz przekonań rodu. Zadbana oznaczała dumnych czarodziejów, znających swoją rolę w społeczeństwie. W końcu z władzą zawsze wiązała się odpowiedzialność.
Natomiast różdżka brudna, lepiąca się... Craig nie mógł sobie wyobrazić większej obrazy dla własnego talentu magicznego. Tak postępowały chyba tylko niegodziwe szlamy.
- Będzie już dwadzieścia jeden lat. - odpowiedział w końcu. Kiedy wypowiadało się taką liczbę na głos, robiła ona wrażenie. Na co dzień jednak Craig nigdy nie myślał, ile czasu minęło od chwili kiedy pierwszy raz zacisnął palce właśnie na tej różdżce. - Wierzę, że jej dobry stan zawdzięczać można również solidnemu wykonaniu.
W końcu Ollivanderowie zawsze robili najlepsze. A bez dobrego wykonania nie było mowy o utrzymaniu czegokolwiek w należytym stanie.
Nadal uważnie śledził każdy ruch Titusa. Nawet jeśli ta praca wymagała jedynie sprawnych i zdolnych rąk... i tak miło było popatrzeć na tę czynność. W końcu ozdabianie było jednym z elementów różdżkarstwa, nawet jeśli nieco mniej magicznym.
- Byłbym zobowiązany - ponownie skinął głową, dziękując za propozycję. Zwykle nie ufał nowopoznanym ludziom, jednakże Ollivanderom w kwestii różdżek można było zawierzyć. A odrobina pasty z rekomendacją jednego z różdżkarzy na pewno pozwoli mu cieszyć się dobrym stanem swojego przedmiotu czarowania przez kolejne dwadzieścia lat.
Jeśli zaś szło o przyzwyczajenie się Craiga do różdżki i na odwrót... z pewnością przez ten czas mieli okazję się związać. Praktykowanie zaklęć czarnomagicznych - na przykład mordowanie jednorożca - szczególnie mocno łączą czarodzieja i jego narzędzie zbrodni.
- Jeśli mogę zapytać, tak z ciekawości, bez szczegółów... jak wcześnie wasz ród rozpoczyna u latorośli naukę różdżkarstwa? Już od kołyski?




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
 

Zimowy Salon

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 2Idź do strony : 1, 2  Next

 Similar topics

-
» Pokój Dzienny - Salon II - Parter
» Salon z kuchnią
» Bar i salon gier "Chaco Taco"
» Salon
» Bar i salon gier "Chaco Taco"

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Nieaktywni :: Posiadłości-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18