Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Masochista i agresywna puchonka (1947)
AutorWiadomość
Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]22.10.16 12:40
Tak, to już ten moment w którym Jude zaczęła się przyzwyczajać do ziemi pod paznokciami i zamiast bić się z każdym kto śmiał na nią spojrzeć grzecznie liczyła do dziesięciu wspak. Nie zawsze pomagało! Nie zawsze bo niektórym ślizgonom naprawdę dobrze zrobiłoby kilka kolorowych plam na tych ich białych twarzach! Skamander pokręciła głową chcąc jak najszybciej pozbyć się tej myśli, niegodnej żadnej dziewczynki. Udało jej się nawet przyspieszyć kroku byleby tylko zostawić te wredne uśmiechy za sobą. Tak więc szła przez jeden z korytarzy ściskając w ręku wiekowy atlas roślin. Plan był prosty. Dotrzeć do swojego dormitorium, zakopać się pod kołdrą i resztę dnia przeglądać książkę. Żadnych bójek, żadnego potykania się o własne nogi i żadnych kłopotów. Ponad połowa drogi miała już za sobą. Jeszcze tylko skręcić w prawo, zbiec po schodach i już była przed wejściem do pokoju wspólnego. Na drobnej twarzyczce pojawił się uśmiech pełen samozadowolenia. Bo przecież nie wpaść w kłopoty przemierzając cały zamek to prawdziwe osiągnięcie!
W pewnym momencie poczuła jak coś uderza w nią z dużym impetem. Książka wyślizgnęła się jej z rąk lądując na ziemi. Co gorsza po drodze zgubiła sporą liczbę stron które właśnie szukały swojego miejsca wzdłuż całego korytarza. Biedna Jude wciąż stała w jednym miejscu próbując zrozumieć co się właściwie stało. W końcu szaro niebieskie oczy ( trochę za duże w odniesieniu do całej twarzy ) zaczęły błądzić za rozsypanymi kartkami. Teraz cały jej wysiłek skupił się na tym by nie zacząć płać. Przecież obiecała, że będzie uważać. Czy to naprawdę możliwe żeby uderzyła w ścianę albo kolumnę która nagle postanowiła wyrosnąć sobie na środku korytarza. Judith słynęła ze swojej nieporadności ale to była już przesada. I wtedy zobaczyła to . To bo na pewno nie był człowiek. Zdaniem Judith to musiała być rozgwiazda nienaturalnej wielkości która właśnie postanowiła przyssać się do podłogi. Zrobiła dwa kroki w stronę tego dziwnego zwierzęcia i postanowiła lekko kopnąć je w jedno z ramion, które okazało się nogą. Przy bliższych oględzinach okazało się, że to nie żadna gwiazda wyłowiona z dna mórz tylko zwykły przygłupi gryfon. - Zamiast tak leżeć pomógłbyś mi - warknęła na niego i sama zaczęła zajmować się zbieraniem rozrzuconych stron. Jeden gryfon i chętnie zapomniałaby o wszystkich burach jakie padły z ust jej opiekuna. Tylko parę małych siniaków, przecież od tego się nie umiera. Może przestałby się uważać za geparda czy inne lwio podobne zwierze. W taki przypadkach to nawet liczenie do dziesięciu nic nie pomoże!
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]22.10.16 15:52
Minęło niewiele ponad rok, odkąd Bertie Bott po raz pierwszy przytulił się do Hogwarckiej podłogi, zderzył ze ścianą, kolumną, wleciał na rzeźbę i dał się szkole poznać jako osoba, której nigdy nikt nie da do potrzymania szklanej kuli. Opinią publiczną się jednak zbytnio nie przejmował i ta nie była z resztą wcale taka zła, bo może i ofermą był niesamowitą, ale ofermą bardzo towarzyską, która zawsze ludzi dookoła siebie potrafiła rozbawić i rozruszać. Ciągnął do wygłupów, żartów, wypadów. Nieznosił się nudzić, więc szybko znalazł dobrych znajomych, zapewne w przyszłości przyjaciół między osobami, które także rozpierała młodzieńcza energia.
I teraz właśnie wpadł mu do głowy GENIALNY plan i biegł czym prędzej, żeby o nim kogoś poinformować. Może Maggie, może Minnie, może Duny'ego? Eh, kogo będzie łatwiej znaleźć. Tylko w tej pogoni przeszkodziło mu właśnie zderzenie. Najpierw z kimś, potem z podłogą, po której aż się przesunął jeszcze po upadku, bo takiego impetu to wszystko nabrało.
Zaraz został też kopnięty i przyszło mu do głowy, że to pewnie jakiś Ślizgon i zaraz będzie, że on ludzi zaczepia. Ale kopniak był słaby, raczej zaczepny, więc może Ślizgonka? Podniósł się, bo ile można romansować z podłogą i jakie było jego zdziwienie, kiedy Puchonkę zobaczył! Uśmiechnął się zaraz szeroko i spojrzał na bałagan jakiego narobił, najpewniej za sprawą jej notatek. Dziewczyna wydawała się zdenerwowana, więc zgodnie ze swoją naturą, który młodo zapewne skłoni kogoś do morderstwa poczochrał jej włosy. Bo jakaś taka urocza mu się wydawała, kiedy tak mierzyła go tym złym spojrzeniem. Bertie bardzo szybko wyrósł z "fe, dziewczyny są beznadziejne" i polubił ich towarzystwo.
- Spokojnie, zaraz to pozbieramy i poukłada się wszystko przecież. - bo od czego mają różdżki?
I pewnie wszystko byłoby inaczej, gdyby tylko nie pomylił zaklęcia.
To się samo działo. Nie chciał. Na prawdę. Chciał pomóc i skupiał się na tym i bardzo pilnował, ale potem mu nie wychodziło często, bo po prostu się zagapił, przejęzyczył, coś pominął. I tym sposobem kartki zamiast wylądować w jego rękach, stały się całkiem białe. I trochę pobladł, bo wcale się tej dziewczynki nie bał, ale poważnie nie chciał jej zrobić na złość, on chciał pomóc, serio! Wziął jedną z tych kartek i ją poobracał i spojrzał na nią. I na prawdę było mu przykro!
- Zaniosę je komuś i to cofnie. Nie martw się, serio. Zaraz je ktoś naprawi, przepraszam. - powiedział zaraz, żeby się nie rozpłakała, albo bardzo nie zasmuciła. Bo bardzo wierzył, że to się da naprawić! I już różdżki nie ruszał, a po mugolsku zaczął kartki zbierać.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Masochista i agresywna puchonka (1947) Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]22.10.16 16:56
100,99,98 Najchętniej ugryzłaby go w tą brudną rękę którą śmiał dotknąć jej włosów. Albo przynajmniej mocno by go w nią uderzyła. Sam przecież ostrzegał siostrę, że nie może pozwolić by żaden chłopak się do niej zbliżył. Mówił, że chłopcom to tylko jedno w głowie . Judith nie bardzo wiedziała o co właściwie chodziło ale nigdy nie ośmieliłaby się podważyć słów brata. 97,96,95 skończyło się tylko na tym, że posłała mu wilcze spojrzenie i szybko poprawiła włosy. Wszystko wyglądała tak jakby próbowała powiedzieć „Moje włosy! Nie dotykaj!”. Trochę udobruchał ją tym, że zaraz sam wziął się do roboty i zaoferował pomoc. Ucieszyła się gdy wyciągnął różdżkę. Miał jedną, jedyną szansę żeby zaimponować młodej puchonce i pokazać jak wiele nauczył się przez ten rok. Byli niemal równego wzrostu ale Jude nie pamiętała go z zajęć stąd założenie, że ma do czynienia z kimś starszym. Z tłumionym zachwytem czekała na efekt zaklęcia, kartki wzniesione przez delikatny podmuch ułożą się grzecznie w jej dłoni. Czekała i…nic. Schyliła się po jedną z kartek i nagle jej twarz przybrała równie biały kolor. 94,3,2,1 zazgrzytała wściekle zębami. Zacisnęła drobne dłonie w pięść i już miała go uderzyć ( naprawdę była blisko) ale wtedy zauważyła jak nerwowo ten gryfon zbiera rozrzucony pergamin. Wzięła głęboki wdech i burknęła niby do siebie ale na tyle głośno żeby usłyszał każde słowo - A podobno do ślizgoni są trollami w przebraniu - teraz już nie był rozgwiazdą ludzkich rozmiarów, od dzisiaj był trollem. Mogła znaleźć dla niego dużo gorsze określenie! Przecież na nie zasłużył! Żeby na niego nie patrzeć i przy okazji jeszcze mocniej się nie denerwować dalej schylała się po kartki jednocześnie próbując wymyślić jakąś dobrą wymówkę dla bibliotekarki. - Aha i po drodze wpadną ci jeszcze do jakiegoś kominka albo do kociołka. - kiwała głową już niemal wyobrażając sobie podobną scenę. - Sama sobie jakoś poradzę - mruknęła trochę ciszej wciąż zastanawiając się nad tym co powinna zrobić. W najgorszym razie pobiegnie do brata a on coś wymyśli. Przecież od tego są starsi bracia! Wzięła głęboki oddech - Jestem na pierwszym roku, mnie nic nie zrobią - dodała chyba domyślając się, że dla gryfona znajdowanie się na dywaniku u tego czy innego nauczyciela było już chlebem powszednim. - Jeszcze ci każą powtarzać rok za nieznajomość podstawowych zaklęć - fuknęła na koniec. To nie była troska w jakiejkolwiek postaci. Była zła i czuła potrzebę ponabijania się z chłopca.
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]22.10.16 17:37
Uśmiechnął się lekko na jej zaczepkę i cieszył się, że dziewczyna nie jest smutna, czy wystraszona. Nie chciał, żeby przy jego wypadkach cierpieli inni. A ta pannica ewidentnie starała się mu wejść na ego! Zaśmiał się na słowa o trollach, bo co miał niby zrobić? No, znowu ją poczochrał, bo mina jaką zrobiła za pierwszym razem była słodka. No i zabrał się zaraz do zbierania tych jej kartek i intensywnego kombinowania, jak możnaby je uratować.
- Coś ty, Ślizgoni? Trolle są super. Wielkie i silne. Oni to bardziej jak gnomy ogrodowe, zy coś. Małe, irytujące i całkowicie bezużyteczne pasożyty. No, z małymi wyjątkami. - powiedział jej absolutnie pewnym tonem znawcy, bo przecież już zastanawiał się nad tym, do czego najlepiej porównywać tę gromadę i miał na to rok więcej, niż Puchonka z jaką tu właśnie miał do czynienia!
- I nie, myślę, że wyczerpałem już ilość wypadków na jeden dzień. - dodał, przemilczając fakt, e myślał to samo z rana zlatując z wieży Gryfonów po schodach. Znaczy, w trakcie turlania nie myślał o niczym poza tym, że boli i, że dobrze byłoby się zatrzymać, ale potem, jak już się pozbierał i nadziwił, że nic mu nie jest to stwierdził, że chyba limit na dzisiaj zapełnił. A jednak życie lubi płatać figle i powiększać swoje rekordy! - I mi też nie zrobią. Chyba nie myślałaś, że zamierzam iść do biblioteki i powiedzieć, że wybieliłem im książkę. - spytał rozbawiony. No, po prostu NIE. Miał dość szlabanów w ostatnim czasie, potrzebował trochę czasu wolnego no i jaki by to miało cel, skoro ktoś na pewno wie, jak to naprawić? Od czego są Krukoni? Na pewno ktoś pomoże to naprawić! - I nie myl sobie, znam zaklęcia. To po prostuu... no, nie wyszło. Nie poradzę. Ale ktoś poradzi. Chodź. - dodał i kiedy podniósł ostatnią z leżących na ziemi kartek złapał ją za rękę, żeby nie próbowała się buntować i ruszył w stronę części zamku w jakiej najczęściej Krukonów można było spotkać. Stereotypy stereotypami, ale prędzej mu pomoże Dunny, niż Matt, to na pewno! Choć w sumie mógł zawrócić i Minnie szukać, ona też jest mózgiem, ale stąd było jakoś bliżej w tę stronę. - Co to właściwie było? - zagadnął jeszcze ciekawsko.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Masochista i agresywna puchonka (1947) Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]22.10.16 18:17
Gdy po raz drugi naruszył jej przestrzeń osobistą w końcu dostał po łapach. Należało mu się! Jeszcze chwila i przez niego będzie wyglądać jak wpadła w tornado! Wówczas nawet posiadanie sarnich oczu w niczym nie pomoże. A pro po, Jude obmyśliła sobie, że musi zapamiętać twarz  gryfona i gdyby jeszcze raz próbował takich lub podobnych sztuczek naskarży na niego bratu. Będzie miał za swoje! Oczywiście dużo prościej byłoby gdyby poznała jego imię ale nie wiedziała czy sama chce mu się przedstawiać.
Szybko poprawiła włosy wyraźnie niezadowolona, że jej przytyk przybrał odmienny skutek niż zakładała. - Rozumiem, że to jakaś rodzina - odszepnęła ale o tak nic nie dało. W sumie bardzo się nie myliła...wystarczy przypomnieć sobie zdjęcie siedemnastoletniego Matta.
Porównanie ślizgonów do gnomów ogrodach wywołało u niech uśmiech świadczący o rozbawieniu. Tą bitwę zwyciężył ale to jeszcze niczego nie zmienia. Nie da się tak łatwo pokonać byle trollowi.
- Też sobie to zawsze potarzam i nigdy się nie sprawdza - dobrotliwie podzieliła się z nim swoją mądrością kiwając przy tym głową dla podkreślenia swoich słów. Zaraz jednak przypomniała sobie, że nie rozmawia z żadnym swoich kolegą i wróciła do miny naburmuszonej księżniczki. Po jego kolejnych słowach poczuła, że wyszła na głupią dla tego na bladych policzkach pojawił się lekki rumieniec zawstydzenia. Wzruszyła ramionami dając do zrozumienia, że w sumie jest jej obojętne co by zrobił bo i tak nie mam zamiaru mu ufać. - To jest żadna wymówka - wytknęła mu. - I mamy w to wciągać więcej ludzi? - spytała wyraźnie nie zadowolona z podobnego planu.  Jeśli miała być szczera w ogóle go nie rozumiała. Po co chce się dalej ośmieszać? Tylko po to żeby jej pomóc i odpokutować to co zrobił? W sumie słusznie i nawet miło z jego strony, że się stara ale i tak wciąż jest głupim gryfońskim trollem.  Z tych rozmyślań wyrwał ją fakt bezceremonialnego chwycenia ją za dłoń. Chciała się jak najszybciej wyrwać i przypomnieć, że przecież sama może pójść. I tak w sumie szli czy pędzili w kierunku gdzie znajdowała się biblioteka. Ścisnęła książkę i pozostałe strony w wolnej dłoni jednocześnie kombinując jak tu się od niego uwolnić. - Atlas roślin - odpowiedziała na jego pytanie. Niby po co miała to przed nim ukrywać? To takie dziwne, że w szkole ktoś próbował się czegoś nauczyć?
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]22.10.16 18:36
- Może i masz rację. Ale wierzę, że limit gdzieś istnieje. - odpowiedział całkowicie pewnym tonem. I w trakcie kolejnych lat Judy miała być świadkiem, jak Bertie owego limitu poszukiwał i poszukiwał, odkrywając, że jeśli on jest to jest on niesamowicie daleko. Nie wybiegajmy jednak zbytnio do przodu, na inne aspekty związku w jaki obróci się ta niewinnie zapoczątkowana znajomość przyjdzie jeszcze czas!
Wyglądał na lekko rozbawionego, kiedy się zawstydziła. Na prawdę lubił patrzeć na dziewczyny. Oczywiście jako jedenastolatek patrzył na nie całkowicie inaczej, ale i tak wydawały mu się niesamowite w dużej większości, a ta tutaj była po prostu przeurocza. Szczególnie, kiedy zaraz znowu strugała naburmuszoną i, że niby jest taka okropnie zła i groźna!
- Jasne, że tak. Skoro sami nie umiemy tego naprawić to trzeba iść do kogoś, kto potrafi. - oznajmił jej tę najbardziej oczywistą oczywistość. Bo przecież nie zostawi jej tak ze zniszczoną książką. Nie zostawiłby jej, gdyby sama ją zniszczyła, a co dopiero, kiedy on był zepsuciu winien! A, że nigdy nie miał problemów z poproszeniem o pomoc to sprawa była bardziej, niż oczywista i zaraz już byli w bibliotece i już siedział cicho, bo tu nie można paplać i już go i tak bibliotekarka nie lubi. Bo Bertie zawsze strasznie dużo paplał.
Teraz jednak przeszedł przez pomieszczenie ewidentnie kogoś szukając i puścił rękę dziewczyny (całkowicie nie rozumiejąc zainteresowania, jakie wzbudzali tak sobie idąc za rączkę!) i sam do kogoś podszedł i zamienił kilka słów. I owy ktoś może i wywrócił oczami, ale książkę do swojej torby schował i rozweselony Bott wrócił do nowej koleżanki.
- Jutro ci ją przyniosę. A teraz możesz ze mną iść do Wielkiej Sali. Skoro nie możesz się uczyć to w coś pogramy. - oznajmił jej i chyba odezwał się za głośno, bo już widział ten wzrok bibliotekarki, jaki ona zawsze rzuca, zanim każe jakiemuś uczniowi mówić szeptem, lub w ogóle nie mówić. Ruszył więc szybko do wyjścia, zastanawiając się jaką właściwie grę wybrać.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Masochista i agresywna puchonka (1947) Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]22.10.16 19:12
Ogólnie był bardzo brzydki. Tak w skali od jednego do dziesięciu było po prostu bardzo brzydki. I przy okazji wyjątkowo denerwujący. Jak można tak jawnie okazywać rozbawienie widząc, że ktoś czuje się zawstydzony. Bo umówmy się Bertie Bott nigdy nie był mistrzem w ukrywaniu swoich uczuć. Ale mimo wszystko zdarzało się, że brzmiał rozsądnie. No tak skoro oboje mogli uniknąć szlabanu to niby czemu nie korzystać z okazji? To nie tak, że Judith niechętnie zobaczyłaby jak gryffon sprząta łazienki czy wyciera kurze w bibliotece. Czy to nie jest już drugi punkt dla niego? To trochę niesprawiedliwe…
W końcu dotarli do biblioteki a Judith czuła jak kolejne spojrzenia skupiają się na złączonych dłoniach pary jedenastolatków. Czerwone plamy pokryły już niemal całą jej twarz i mogła już tylko dziękować wszystkim znanym jej bogom gdy  w końcu postanowił ją uwolnić ze swojego uścisku. Gdzieś sobie poszedł zabierając książkę Judith ze sobą. Skamander zastanawiała się czy nie lepiej teraz przed nim zwiać i niech inni się martwią. Ale w sumie musiała wiedzieć co się stanie z nieszczęsnym atlasem. Skupiła się więc na tym by zlać się z szafkami pełnymi książek i wierzyć, że nikt nie widział jak tu wchodzi.  
Gryfon wrócił i  zaczął krzyczeć. Na standardy biblioteki był to przecież krzyk. Jude czuła na sobie spojrzenie bibliotekarki i aż się cała wyprostowała. Marzyła o tym by najbliższa szafka spadła na tego chłopaka i żeby  w końcu miała od niego spokój. - Dobra, dobra - zgodziła się na wszystko byle by tylko był cicho i żeby w końcu stąd wyszli. Dopiero po opuszczeniu progu biblioteki pożałowała swoich słów i szukała wymówki jak z tego wyplątać. Miała wrażenie, że jeśli teraz z nim pójdzie to już więcej się do niego nie uwolni. Miała racje! Trzeba było posłuchać własnej intuicji! Rada na przyszłość panno Skamander: wszystkie przypuszczenia odnośnie Bertiego Botta w końcu okazują się prawdą! Ale z drugiej strony był całkiem miły  a ona chyba powinna się jakoś odwdzięczyć za pomoc. No chyba powinna ale w sumie nie wiedziała czemu. Przecież to wszystko była jego wina!  Mimo całego wewnętrznego sprzeciwu i tak szła obok niego myśląc tylko o tym, że ona przecież nie umie grać w szachy.
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]22.10.16 19:58
Oj, owy brzydal i paskuda wcale też nie był typem, co by potrafił grać w szachy gdyby nie fakt, że wiąże się to z patrzeniem, jak te się potem rozwalają. No, czego oczekiwać? Nie był może całkowitym cymbałem, ale zdecydowanie bardziej lubił ruch i energiczne zabawy, czy chociażby łamanie szkolnego regulaminu albo podpadanie ludziom, którym nie powinien podpadać (w tej chwili wypada chyba serdecznie pozdrowić Samuela Skamandera), niż siedzenie nad nieruszającymi się figurkami. No chyba, że udawał, że toczą ze sobą wojnę, to już całkowicie inna para kaloszy!
- To nic trudnego. Zobaczysz. - obiecał jej, zaraz objaśniając w jaki sposób może poruszyć jaką figurką. Oczywiście ludzie, którzy w tę grę potrafią lepiej, pewnie znają jakieś dodatkowe zasady i ruchy i robią to inaczej, ale on się trzymał wersji całkowicie podstawowej i dobrze mu z tym było.
I już po chwili dał jej zacząć i grali i rozwalali sobie wzajemnie pionki. I odkrył, że na prawdę lubi ją drażnić i jej dokuczać i cieszyć się z tego, że ona mu nie ucieka mimo, że przecież jest taka bardzo oburzona.
- Jak się właściwie nazywasz? Nie trafiłem na ciebie wcześniej to pewnie jesteś z pierwszego roku? - dopytał zaraz, bo coraz bardziej był tej dziewczyny ciekaw. A jak zaraz się dowie, że ma tak samo na nazwisko, jak najlepszy kumpel Matta to już w ogóle! - Musisz pomyśleć, co wygram jak wygram. A ja pomyślę nad nagrodą dla ciebie.
Oznajmił jeszcze po chwili, bo przecież granie takie tylko dla grania to nie to samo, jak kiedy masz dodatkową motywację! Bertie nie był typem, który na siłę dążyłby do zwycięstwa, raczej bawił się samą grą, a dalej... no, dalej to już kwestia tego, o co miał się starać!



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Masochista i agresywna puchonka (1947) Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]22.10.16 21:06
Dziwna sytuacja. Ona ma grzecznie siedzieć przy stole gryffonów i potulnie słuchać jak nadpobudliwy człowiek tłumaczyć jaj grę w szachy. Co jakiś czas kiwała potakująco głową potwierdzając tym samym, że rozumie wszystko co mówi i w sumie nie widzi w tym nic trudnego. Przecież nie mogła wyjść przed nim na głupią? Ale w sumie niby czemu nie? Przecież go nie zna. Zamek jest duży i może więcej się nie spotkają. Co jakiś czas tylko rozglądała się na boki czując, że ktoś się jej przygląda. Czy to naprawdę takie dziwne, że jedna mała niewinna puchnka siedzi nie przy swoim stole i próbuje grać w szachy? Na pewno zwłaszcza dla tych, którzy znają ją jako maleńką siostrę Skamandera.
Zmienianie misternie wykonanych figur w drobny mak okazało się świetną zabawą.  Oczywiście pomijając te momenty w których jej pionki były niszczone. Nie zapominała o tym by okazać swoje niezadowolenie i naburmuszenie. Jej towarzysz  i tak się niczym nie przejmował. Wydawał się cieszyć z każdej chwili. Gdzieś kiedyś coś czytała o takich ludziach. Czy to są właśnie optymiści? Zastanawiała się nad kolejnym ruchem gdy padło pytanie o jej imię. - Sama ci powiedziałam, że jestem z pierwszego roku - pokazała mu język całkowicie ignorując wcześniejsze pytanie. - Więc żadnej z ciebie detektyw-chwilę później uśmiechała się już od ucha do ucha bo właśnie jej drogi gryffon stracił kolejnego pionka. Już niemal pucha z dumy.
- Nie muszę nad niczym myśleć - zapewniła go pewna własnych słów - Bo zaraz przegrasz - uśmiechała się wesoło a nawet nie była pewna czy to prawda. Chłopak miał po prostu mniej pionków od niej i założyła, że to da jej zwycięstwo. Aż zaczęła machać wesoło nogami pod stołem. Mogła się tak bawić częściej. Ale wtedy przypomniała sobie o książce i że przecież nie będzie wiedział komu ją zwrócić. - Jestem Judith Skamander - odpowiedziała w końcu na jego wcześniejsze pytanie. Umiał rozbawić małą puchonkę więc może zasłużył by poznać jej imię - Teraz twoja kolej, musisz się ładnie przestawić - przypomniała mu nie przestając się uśmiechać.
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]22.10.16 22:31
Niewiele trzeba było, żeby Bertie się uśmiechnął. Do połowy lat pięćdziesiątych mu się to utrzymało, a zapoczątkowało się już dawno, bardzo dawno. Tak więc i teraz wyszczerzył się po raz kolejny na wspomnienie o detektywie.
- Nie prawda, jestem jak Sherlock Holmes. Będę sławnym detektywem. Albo chociaż aurorem. - puścił jej oczko. Był w sumie ciekaw, czy załapie aluzję, on sam znał tę postać, bo i byli w domu dość mocno z kulturą mugoli zaznajomieni. Ojciec i matka półkrwi, mugole zawsze byli dookoła nich, zarówno w rodzinie jak i między znajomymi. Ojciec miał na półce książki Artura Conana Doyle'a i nawet Bertie się z częścią kiedyś zaznajomił, postanawiając przy tym, że będzie detektywem. Porzucił dla tego celu plany zostania graczem w quidditcha i od tamtej pory już milion razy zmienił zdanie. I zmieni je jeszcze bardzo wiele razy w swoim życiu, spokojnie.
- Nie koniecznie, mam jeszcze szansę. - stwierdził totalnie pewnym tonem, bo przecież to jasne i pewne! - Mogę ci dać trzy czekoladowe żaby jeśli wygrasz. Ale też musisz coś wymyślić. - oznajmił, patrząc jak jej koń miażdży wieżę przeciwniczki i uśmiechając się przy tym jeszcze weselej. Skoro Bott sam z siebie postanowił pozbyć się części słodyczy, musiało mu towarzystwo żywiołowej Puchonki bardzo przypasować! Zaraz z resztą usłyszał jej nazwisko.
- Bertie Bott. - nie znał jej brata za bardzo, jedynie kojarzył, widywał z Mattem, który go czasem z tarapatów wyciągnął, czasem wyśmiał, a czasem mu dokuczył, bo przecież od czegoś starszy kuzyn jest. Do tej pory Bertie sądził, że skoro Skamander się z nim trzyma, musi być całkiem w porządku i nie myślał, że kiedykolwiek będzie miał okazję poznać go lepiej. Bo i po co, skoro miał rówieśników? Cóż, na pewno nie sądził, że zapozna się kiedyś z jego pięściami.
- Kompletnie nie wyglądasz jak brat. - stwierdził po chwili. No, bo i włosy ma inne i oczy ma inne. I jest taka drobna. - Mam na myśli, e to dobrze, dużo ładniejsza jesteś od niego.
Dodał, żeby sobie nie myślała, że ją krytykuje!



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Masochista i agresywna puchonka (1947) Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]23.10.16 0:02
Rodzeństwo Skamander miało raczej znikomy kontakt ze światem mugoli. Rodzice jednak zadbali by mieli chociaż podstawowe informacje o kulturze własnej ojczyzny dla tego Judith kojarzyła postać Sherlocka Holmesa. Jej wiedza ograniczała się jednak jedynie do tego, że był detektywem, miał śmieszną czapkę i palił fajkę. Dwa ostatnie atrybuty próbowała powiązać ze swoim towarzyszem. Obraz który podsunęła jej wyobraźnia doprowadził ją do wybuchu cichego śmiechu. - Śmiesznie wyglądałbyś w takiej czapce. A co do aurroów to zginiesz na pierwszym treningu - to się dopiero nazywa wiara w ludzi. Mówiąc te jakże wspierające na duchu słowa Judith nie zapomniała o chochlikowatym uśmiechu które dziwnie nie współgrał z jej niewinnym wyglądem.
Gdy stwierdził, że jej wygrana nie jest taka pewna od razu skupiła się na figurach zastanawiając się jak to właściwie jest możliwe. Po długich, trochę bezsensownych oględzinach stwierdziła, że próbuje ją tyko przestraszyć i dalej była pewna siebie. Klasnęła w dłonie na samą myśl o tak łatwo zdobytych słodyczach. Oczywiście zjedliby je razem ale pod warunkiem, że dalej byłby dla niej miły. - Mogę postawić dwie czekoladowe różdżki i toffi -  W tej samej chwili została pozbawiona kolejnego pionka.  Popełniła błąd stawiając słodycze których nie miała.  Znowu będzie musiała prosić brata o przysługę. To przecież nie jej wina, że pierwszemu rocznikowi nie wolno wychodzić do pobliskiej wioski. Ruszyła kolejnym pionkiem wciąż nie tracąc nadziei na zwycięstwo.
- Bott? Jesteś kuzynem Matta? - spytała delikatnie się uśmiechając. Jedenastoletnia Judith uwielbiała najlepszego przyjaciela swojego brata. Nie wiadomo niestety jak siedemnastoletni Matt reagował na małą pannę Skamander. Chciała już wykonać kolejny ruch gdy słowa Bertego całkowicie zbiły ją z tropu. I znów na jej policzkach pojawił się rumieniec. Judith spuściła wzrok nie bardzo wiedząc co ma powiedzieć. Później było tylko gorzej. - No dziękuję - wyjąkała po chwili. To chyba powinno się mówić w takich sytuacjach. Chociaż szczerze mówiąc nie była pewna czy to był komplement. Oj chętnie by sobie teraz uciekła do dormitorium pod ciepłą i bezpieczną kołderkę.
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]23.10.16 11:41
Wspomnienie o czapce i fajce wywołało na twarzy młodego Gryfona szczery uśmiech. A jasne, że fajkę na pewno będzie miał! Czapkę też i będzie się z nimi świetnie prezentował, bo to takie atrybuty do inteligencji, zaraz mu z nimi wszystko lepiej pójdzie.
- Oczywiście, że wyglądałbym świetnie. - stwierdził z całkowitą pewnością w głosie. - I zdam każdy egzamin. No, za kilka lat. Z tego potykania wyrosnę i tyle. Podobno to mija. - wzruszył ramionami, bo i od najmłodszych lat mu wmawiają, że po prostu wyrośnie, że przestanie się potykać o własne nogi i przejęzyczać, co miało miejsce przy atlasie dziewczęcia i tak dalej. A on w to wierzy. Nawet, jeśli rodzina już powoli przestaje.
- Zgoda.
Bertie miał jeszcze zapas żab, bo on musiał mieć zawsze zapas słodkości, ale w razie braku, poprosiłby siostrę. Albo Matta, ale Matt pewnie zacząłby mędzić, a Anna po prostu by mu przyniosła co trzeba przy okazji kolejnego wypadu i tyle. Zaraz skinął głową. I uśmiechnął się szerzej.
- Tak. Wiem, że się przyjaźnią. Choć o twoim bracie w sumie więcej nie wiem. - tyle, co czasem Matt wspomniał, choć nie były to zwykle miłe rzeczy. Ale no, Bertie nauczył się już, że starszy kuzyn w inny sposób okazuje uczucia i mówi o przywiązaniu. W jego wypadku w słowie "oferma" kierowanym do niego potrafiło być więcej ciepła, niż w słowie "kuzyn", więc pewnie "szumowina" mówiące o Skamanderze to jakiś synonim czegoś w stylu "najlepszy kumpel". Do Mattowego języka wystarczy się przyzwyczaić i wszystko robi się jasne.
Zaraz Judy się uroczo zarumieniła i Bertie nie ciągnął tematu tego, że jest zdecydowanie ładniejsza od brata. Choć to komplement nędzny w sumie, bo przecież to normalne, że dziewczyny są od facetów ładniejsze. Ale ona była jakoś tak bardziej. Bertie musi jeszcze porządnie potrenować komplementowanie!
W tym czasie udało mu się zniszczyć kolejną figurkę Judy i może ona miała ich więcej, ale jemu zostało więcej tych fajniejszych! I był już prawie pewien, że wygra i bardzo go to cieszyło. Muszą grać częściej, zdecydowanie.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Masochista i agresywna puchonka (1947) Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]23.10.16 13:26
Jeśli ktoś za parę lat spytałby Judith czy dalej kochałaby Bertiego gdyby w końcu wyrósł ze swojej niezdarności nie umiałaby odpowiedzieć. Z jednej strony miło byłoby włożyć mu coś w dłonie i nie obawiać się, że to zaraz wyląduje na ziemi. Z drugiej strony może straciłby trochę ze swojego uroku i ten uśmiech, który zawsze tak lubiła nie byłby już taki sam. Nawet wtedy gdy ledwo się znali mała Jude nie potrafiła sobie wyobrazić Bertiego jako poważnego szesnastolatka który przyciąga do siebie dziewczyny szelmowskim uśmiechem i opowieściami o tym jak wspaniałym aurrorem zostanie. Potrząsnęła głową brązowe kosmyki zaczęły wirować wokół jej twarzy. Musiała jak najszybciej pozbyć się ten dziwnej karykatury z własnej pamięci. - No skoro tak mówisz - odpowiedziała w końcu. Chciała udowodnić, że w sumie nic ją to nie obchodzi i tylko wzruszyć ramionami ale i tak było widać, że walczy z kolejnym uśmiechem.
Umowa została zawarta i przypieczętowania skinięciem głowy. Oby tylko Sam nie był na nią zły, że zakłada się o słodycze po które on musi biegać. W sumie nie musi ale na pewno byłoby miło gdyby jednak wspomógł siostrę.
Judy kiwnęła potakująco głową potwierdzając tym samym jego słowa. - Może to i lepiej - przyznała gdy dodał, że w sumie nie zna jej brata. Nie, to jeszcze nie było złowróżbne przepowiednie przyszłości. Jude byłoby przykro gdyby Bertie rozmawiał z nią tylko dla tego by przez dziewczynkę dostać się do starszych kolegów. Ona nigdy by na coś takiego nie wpadała ale przecież chłopcy bywają strasznie dziwni.
Jude była wdzięczna za nie kontynuowanie tematu jej wyglądu. Jeszcze jedno słowo a czerwie pokryłaby pewnie nawet jej czoło. Zastanawiała się czy przypadkiem ona też nie powinna była mu powiedzieć czegoś miłego ale teraz jakoś nic nie przychodziło jej do głowy. Pewnie i tak nie byłaby wstanie wyjąkać ani jednego słowa. Po kilku minutach gry jej oczy zrobiły się okrągłe ze zdziwienia. -Przegrałam? - spytała cicho sama jeszcze nie wierząc w swoją porażkę. Najchętniej związałaby ręce na klatce piersiowej i wygięła usta w podkówkę dając do zrozumienia, że nie zgadza się z podobnym wynikiem. Efekt życia pod jednym dachem z Samuelem, który prawie zawsze dawał jej wygrywać. Ale teraz przecież była puchonem a puchoni są do ran przyłóż. Zerknęła na emblemat na piersi i przewróciła oczami. No dobra, niech będzie, że wygrał sprawiedliwie a ten komplement nie był sposobem na to żeby przegrała.
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Masochista i agresywna puchonka (1947) [odnośnik]23.10.16 15:55
Bertie jednak wychował się ze starszą siostrą, która wcale tak łatwo wygrywać mu nie dawała, jeśli sam sobie tego nie wywalczył i bardzo się z tego cieszył. Bo i co to za frajda, kiedy przeciwnik ci grę ułatwia? Nuuudy! A przecież tutaj mieli równe szanse! No dobra, prawie równe jako, że Judith grała pierwszy raz w swoim życiu. Ale jeszcze nie raz dostanie okazję, żeby się odegrać i pewnie za kilka lat będzie go biła na głowę. Albo on nauczy się, że czasami pozwolenie komuś wygrać też może być dobrą zabawą.
- Tak. Ale dam ci się odegrać. Tylko nie możemy codziennie grać na słodycze, bo nam je przestaną dostarczać. - no, następnym razem pewnie już będzie gra bez zakładu, ale co tam, wtedy to Judy będzie zmotywowana tym, żeby się odegrać pewnie, a Bertie tym, żeby jej na to nie pozwolić! No i przecież wiedział, kto tak na prawdę zakład wykupi, jak i ona wiedziała, że Bertie przecież się do Królestwa nie wymknie. Choć może, może? Kiedyś już próbował, ale go przyłapali i dorobił się szlabanu, ale może kolejnym razem się uda? Nigdy nie wolno się poddawać!
- To po obiedzie? Pewnie będę już miał twój atlas. I zagramy. - zaproponował. Albo porobią coś innego, to się zobaczy, na pewno coś sobie wymyśli! Sam nie wiedział, czemu chciał łapać Judy już, zaraz, ale po prostu fajnie mu było w jego towarzystwie i każda wygrana (za jaką uważał zmuszenie jej do uśmiechu) dawała mu satysfakcję.
I pewnie rozeszliby się teraz spokojnie i normalnie, bo przecież już wszystko było: robił z siebie ofiarę, rozzłościł ją, zepsuł jej książkę, poszedł po pomoc, wrócili do wielkiej sali, grali, ona okazała się całkiem fajna i całkiem urocza, poznał jej imię i już ją chciał znowu zaraz wyciągnąć do kolejnej gry, ale przecież musiał coś jeszcze dzisiaj rozwalić w ramach swoich badań nad limitem pecha, więc kiedy on wstawał, jego sweter zahaczył o szachy, które drgnęły, które oczywiście chciał poprawić i poskładać, a które oczywiście poleciały na ziemię. Wzruszył na to więc ramionami i uśmiechnął się jak zwykle w takich sytuacjach, by zaraz zabrać się za zbieranie figurek, zarówno tych całych, jak i zniszczonych, bo pewnie by ich woźny pogonił za śmiecenie w sali, jakby coś zostało.
- Jutro będą jak nowe! - zapewnił ją zaraz, znowu wyjmując różdżkę i z powodzeniem tym razem rzucając zwykłe reparo, które wychodziło mu na prawdę zawsze. A to dlatego, że miał bardzo wiele okazji do ćwiczenia go. Tak więc zebrał wszystkie pionki zniszczone w trakcie gry i te, które rozwaliły się przez upadek i niedługo potem rozeszli się do swoich zajęć.
Tak bardzo niczego nieświadomi.

Koniec <3



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Masochista i agresywna puchonka (1947) Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Masochista i agresywna puchonka (1947)
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach