Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Opuszczona chata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Opuszczona chata   04.04.15 18:45

First topic message reminder :

Opuszczona chata

Na północ od Londynu znajduje się opuszczona chata, należąca niegdyś zapewne do jakiegoś mugola. Otaczające to miejsce zarośla i drzewa chronią je przed nieproszonymi gośćmi.
Sam budynek nie wyróżnia się niczym szczególnym. Ot, strzelisty dach, kamienne ściany i cztery izby, w których hula wiatr. W jednej z nich znajduje się wejście na strych. Nie ma tam jednak czego szukać; przed laty chata została splądrowana do cna. Może jednak służyć za dobrą kryjówkę.
Na podwórku znajduje się studnia - tuż pod nią norę wykopały sobie gnomy. W powietrzu unosi się mdły zapach dyptamu i dzikich ziół, które rosną tuż za budynkiem.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t6371-agent-carter#161664 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   14.10.16 23:47

Nie chciał specjalnie zagłębiać się w tę sprawę. Wiedział, że pewnie po jakimś czasie zostanie to przekazane innym policjantom. Z McKenną mieli już wystarczająco dużo spraw, ale musieli przez to przejść. W końcu na tym polegała ich praca - zbieranie informacji wstępnych, a przynajmniej gdy kazano im to zrobić. Więc to robili, by potem skupić się na czymś innym, do czego początkowo był wysłany kto inny. Taki zawód. O nic nie pytali, chociaż wszystko naprawdę cuchnęło. Szczególnie trupem o poranku. A Raidenowi niezbyt to przypadło do gustu. Dodatkowo kawa zaczynała mu stygnąć. I to w o wiele szybszym tempie niż by chciał. Skrzywił się, czując zimno napoju w przełyku.
- Chcesz? To masz - mruknął Carter, wyciągając kubek w stronę Rowan. Ziewnął przeciągle w chwili, w której rudowłosa pani koroner mówiła o jakże poważnym problemie przebiegającego tu śledztwa. Raidenowi się to nie podobało. Zdecydowanie nie. - A czy kamień musiał być podniesiony ludzką ręką? - spytał, wpatrując się w studnię. - Każdy kretyn z różdżką to potrafi. Dzięki temu można było zatuszować sprawę. A szczególnie gdy chodziło o kogoś... Ubranego jak nasz Bob. Nie wierzę, że ktoś spanikował i wrzucił naszego denata do studni. Gdyby to był wypadek, człowiek zostawiłby trupa i zwiał. Zresztą treść wiadomości nie wyglądała na specjalnie...
- Przejętą? - dokończył za niego McKenna, a Raiden pokiwał głową. Obaj zaczęli obserwować z powrotem panią koroner, podchodząc za nią do trupa leżącego na osuszonej zaklęciem ziemi. Grupa policjantów kręciła się po okolicy spisując dane, a Carter zastanawiał się co jeszcze ciekawego mogą tam znaleźć. Szczególnie gdy ofiarą był człowiek z podobnymi upodobnieniami. Coś wprawiało w Carterze odruch wymiotny na ten żałosny widok, ale nie dane mu było zbyt długie stanie w bezczynności, bo nagle Rowan podskoczyła i wpadła prosto na niego, wytrącając mu kubek z resztą kawy.
- Hej, hej! Co ty robisz? - rzucił, chociaż napój był już zimny, ale dalej był! - Mogłaś spokojnie spytać czy nie mam planów na dzisiaj. Nie musiałaś pokazywać tego, aż tak - dodał, obracając kobietę przodem do siebie i trzymając ją za ramiona. Zmarszczył jednak brwi, widząc jej obrzydzenie i przerażenie w jednym. - Co jest? - spytał poważnie. Odpowiedział mu jednak McKenna, który zrobił to samo co Rowan, ale zwymiotował kawałek dalej.
- Trzeba to dodać do możliwego motywu zabójstwa - wycharczał jego towarzysz, wypluwając resztę śliny. Raiden ciągle nie rozumiał. Zaraz jednak coś podsunęło mu wyjaśnienie. Zbladł, nie wiedząc czy zaraz sam nie opróżni swojego pustego żołądka. Przeniósł uwagę na Rowan, którą ciągle trzymał.
- Można już go zabrać? - spytał ją, chcąc jak najszybciej zająć myśli czym inny. Wszystkim byle nie denatem.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   15.10.16 1:21

Właśnie o tym mówiła. Błoto... kto to ochydztwo wymyślił? Przez to, że tak nagle wstała jej obcasy ugrzęzły niestety w tej okrutnej nawierzchni, a ona z myślą z tyłu głowy, że teraz to samo czeka i ją na szczęście w nieszczęściu wylądowała na czymś zupełnie innym. Niestety kubek z kawą, którą miała zamiar podkraść Raidenowi wypadł mu z dłoni wylewając jej część na ziemie, drugą zaś na ich ubrania. Na słowa mężczyzny skrzywiła się jedynie bardziej. No przepraszam bardzo, ale gdybyś zobaczył to co ja uciekłbyś z piskiem. Długo nie było jej dane opierać się plecami o klatkę piersiową mężczyzny gdyż została dość brutalnie, jak na jej gust odwrócona w jego stronę. Już chciała mu odpowiedzieć, lecz wyręczył ją po części w tym biedny McKenn. Na jego widok jeszcze bardziej zbladła i tylko przytaknęła burkliwie na jego słowa, po czym swój wzrok przeniosła ponownie na Cartera, wciąż trzymającego ją za ramiona i jak zauważyła po jego wyrazie twarzy rozumiejącego już reakcje swoich towarzyszy.
-A niech go zabierają i oby jak najszybciej.-Jeszcze bardziej od tych widoków przerażała ją myśl, że to nie koniec jej przygody z ofiarą, a on sama trafi do prosektorium gdzie będzie musiała się nim zająć dokładniej. Taka praca... Zaczerpnęła oddech, po czym rozumiejąc w jakim znajduję się teraz położeniu odchrząknęła robiąc ostrożny krok do tyłu. Nie miała zamiaru ponownie się potknąć tym razem lądując na znacznie mniej "przyjemniejszym" osobniku jakim był aktualnie denat za jej plecami. Poprawiła włosy i lekko zabrudzoną sukienkę unikając jak tylko mogła wzroku mężczyzny stojącego przed nią.-Przepraszam za kawę.-Zerknęła na niego mówiąc cicho. Okazanie odrobiny dobrego wychowania nigdy nie zaszkodzi, a jej samej było trochę głupio, choć sama nie wiedziała czy z powodu kawy, czy może jakiegoś innego?
-Mam nadzieję, że Pan Sykes ma dużo wolnego czasu, bo autopsja tego człowieka nie jest na moje zdrowie.-Patrząc na dwójkę mężczyzn stojącą obok niej ta cała sytuacja nie wyjdzie im wszystkim na dobre. McKenn na szczęście już się opanował i teraz stał dzielnie u ich boku unikając jak ognia patrzenia się w stronę przebierańca i jej samej. Zapewne było mu wstyd, nie miał powodu. Ludzie reagowali różnie na takie... niespodzianki. I choć ona sama ma twardy żołądek to w takich momentach dość kruche nerwy.
-Teraz to naprawdę będę musiała się napić.- Zdjęła rękawiczki rzucając je po prostu na ziemie. Jakoś szczególnie się porządkami w tej chwili nie przejmowała.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight


Ostatnio zmieniony przez Rowan Yaxley dnia 16.10.16 16:33, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t6371-agent-carter#161664 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   15.10.16 8:58

Raiden zawołał kręcących się niedaleko funkcjonariuszy czarodziejskiej policji o niższym stopniu i kazał im przetransportować ciało do prosektorium. Tutaj już im się nie przyda. Wciąż było mu niedobrze, gdy myślał o tym co się tutaj działo.
- Też nie przejdę tego na trzeźwo - odparł Carter.
- Jakaś ognista po pracy? - rzucił nagle McKenna, patrząc to na swojego partnera to na Rowan. - Oczywiście, jeśli możesz wpaść na chwilę - dodał od razu. No, tak. Edward McKenna był człowiekiem wciąż pamiętającym o tym jakie podejście mają do tego arystokraci. W przeciwieństwie do swojego towarzysza pracy. Raiden jednak był zbyt zajęty czym innym. Wyminął kobietę i przeszedł kilkanaście metrów, dzielących ich od studni.
- Bob ważył dobre sto dwadzieścia kilo... - mruknął. - Kto przerażony przypadkowym zabójstwem ma czas i siłę na wrzucenie takiego ciężaru do studni? - spytał sam siebie, przechodząc dalej do domniemanego przedmiotu, którym dokonano morderstwa. Dziwnie i podejrzanie sterylny kamień leżał w milczeniu w tym samym miejscu, w którym go znaleziono. Carter przykucnął i odwrócił się lekko przez ramię, patrząc na studnię. Odległość od obu obiektów była znacząca. Rzucając zaklęcie musiał stać gdzieś pomiędzy - w połowie drogi między studnią a kamieniem. Był to idealny punkt obserwacji. Można było zobaczyć nie tylko jak nasza ofiara zostaje zatłuczona na śmierć, ale i całą okolicę. Stojąc na lekkim pagórku za opuszczoną starą chatą widać było okręg po horyzont. Oczywiście lasy dookoła nieco to utrudniały, ale nie było to coś niepokojącego. Nikt się nie zapuszczał w to miejsce. Nagle ktoś krzyknął, przykuwając uwagę wszystkich.
- Gnomy! Paskudne gnomy! Mają gniazdo pod studnią! - opanował policjant, chociaż jego przerażenie wszystkich wybiło z rytmu.
- Może podasz je za mordercę, co? - rzucił Raiden, a zaraz po tym wszyscy wrócili do poprzednich zajęć. Carter zszedł z lekkiego wzgórza i podszedł z powrotem do stojących w miejscu Rowan i McKenny. - Syfiasta sprawa. Obstawiałbym za planowaniem zabójstwa, ale potrzebujemy danych z autopsji, zanim zaczniemy łączyć fakty - powiedział, patrząc po dwójce uważnie. - I nie wykluczam obecności trzeciej osoby - dodał.




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   16.10.16 17:13

Uspokoił ją widok zabieranego ciała mężczyzny przez pozostałych funkcjonariuszy, ale nie na długo gdy uświadomiła sobie co ją czeka po powrocie do prosektorium. Uwielbiała tą prace, Raiden zapewne też, ale tego typu przypadki nie były naszymi ulubionymi.
Uniosła w końcu głowę słysząc pytanie McKenna, który o dziwo patrzył również na nią. Nie piła, bo nie miała za dużo do tego okazji. Lampka wina przy obiedzie, szampan na jakąś uroczystość, no i raz, tylko raz w życiu piła Ognistą. To było jeszcze za czasów Hogwartu, dość ciekawa i niechwalebna opowieść, ale na pewno jedna, z tych którą dobrze wspomina. Uśmiechnęła się lekko na wypowiedzianą przez mężczyznę, dość niepewnie drugą część zdania, ale nie zdążyła nawet odpowiedzieć, gdyż ich wzrok skupił się na dedukującym tą całą sytuacje Carterze. Przysłuchiwała się dokładnie jego słowom. Musiała mu przyznać, nawet jeśli niechętnie, że miał racje. Zresztą to on był funkcjonariuszem nie ona. Jej jedynym zadaniem było podsuwanie mu wskazówek, poszlak, które miały doprowadzić go do rozwiązania sprawy. Jej przemyślenia jak i pozostałej dwójki przerwał krzyk. Na słowa policjanta pokręciła jedynie głową Nie bardziej paskudne niż ty.
Wskazanie gnomów jako morderców na pewno byłoby jakimś rozwiązaniem. Chciałaby widzieć tą rozprawę. No i oczywiście artykuł w Proroku. Skierowała swój wzrok ponownie w stojącego teraz już przy niej i McKennie Raidena.
-Musicie sprawdzić kim był w ogóle ten cały Robert Atckinson. Ktoś musiał mieć dobry motyw by go zabić, tym bardziej jeśli nie zrobił tego sam. I skąd się tu wziął, w dodatku w takim stroju? Wątpię aby dostał zaproszenie na bal przebierańców do takiego miejsca.-Świat jest pełen świrów, żyje już wystarczająco długo aby to stwierdzić, a szczególnie widząc codziennie dość nietypowe przypadki. Nie okłamując samej siebie, takie są najlepsze. Gdy była jeszcze stażystką czekała jedynie na jakiś, tego typu przypadek. Tym dziwniejszy, bądź trudniejszy tym lepszy. Tak samo zostało jej teraz, będąc już koronerem i choć akurat tą sprawę uważała za obrzydliwą to była ona równie ciekawa.
-Jeśli pospieszą się z wynikami w laboratorium, powinniście mieć pełny raport z autopsji już jutro wieczorem.




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Raiden Carter
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3256-raiden-carter#55069 https://www.morsmordre.net/t3274-tales#55392 https://www.morsmordre.net/t6371-agent-carter#161664 https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3526-skrytka-bankowa-nr-834#61585 https://www.morsmordre.net/t3275-raiden-carter#117377
Zawód : funkcjonariusz policji, brygadzista
Wiek : 31
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I don't know but I been told
A big legged woman ain't got no
s o u l
OPCM : 15
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   17.10.16 11:05

Raiden już nie spał. Dziwne wydarzenia jak i dodanie nowych tropów do śledztwa zupełnie go otrzeźwiło. A może to kofeina zaczęła działać? W sumie to nie miał pojęcia, co tutaj miało swój powód, ale najważniejsze, że było skuteczne. Chociaż oglądać tego co McKenna i Rowan nie chciał i nie zamierzał. Pewnie też by w końcu zwymiotował jak jego towarzysz. Przejechał dłonią we włosach i zerknął na Yaxley, wbijając w nią spojrzenie spod lekko pochylonej głowy. Myślał i słuchał tego, co mówiła.
- Sprawdziliśmy - odpowiedział, odprowadzając Edwarda wzrokiem, gdy sam poszedł w końcu przyglądać się całemu miejscu zbrodni. Trup został już zabrany dla dobra jego, pani koroner i całego świata. Najgorzej, że jeszcze się z nim nie żegnali. Rowan miała jeszcze przeprowadzić badania, a oni pewnie musieli zejść do prosektorium, by skontrolować niektóre informacje. Martwa ofiara czasem mogła powiedzieć więcej niż żywa. I Raiden mimo że chciał poznać prawdę, w tej chwili czuł jedynie uścisk w żołądku. - Był pracownikiem Departamentu Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami na wydziale Komisji Likwidacji Niebezpiecznych Stworzeń. Dostaliśmy jego akta, a teraz... - Spojrzał na zegarek i uniósł brwi. - Zaraz udamy się do Ministerstwa Magii i będziemy przesłuchiwać jego przełożonych i kolegów z pracy. Był czysty. Nigdy o nic go nie podejrzewano, nawet nie spisano go jako nastolatka za zaburzanie porządku. Przykładny obywatel, aż do... Znudzenia. Nie wiem co miałby tu robić. I w tej sukience, peruce... Musimy to ustalić.
Westchnął, patrząc na uwijających się policjantów. Musiał tu jeszcze powęszyć. Zerknął na Rowan i skinął głową.
- Wiem, że będzie ciężko, ale musimy dostać te wyniki. Na razie możesz się zwijać do domu - dodał, posyłając jej ciepły uśmiech i odwrócił się, by dołączyć do reszty egzekutorów prawa.

|zt




Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again

Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   17.10.16 15:43

Pożegnała się z McKennem, który jedynie się do niej uśmiechnął i sam zajął się oględzinami miejsca zbrodni. Przez chwile go obserwowała słuchając w tym samym czasie Raidena, na którego słowa  jedynie się lekko skrzywiła. Oczywiście, że musiał to być biurokrata, na dodatek fetyszysta. Nie ma chyba gorszego połączenia. Wiedziała od początku, że politycy to nie są normalni ludzie. Ta sprawa była naprawdę dziwna i sama nie wiedziała czy chce się w nią zagłębiać lepiej. Zapewne dla jej własnego dobra psychicznego lepiej by było nie. Teraz czeka ją jedynie "przesłuchanie" ofiary w prosektorium.
Wiem, że mogę iść, nie potrzebuje twojego przyzwolenia. Miała to już na końcu języka, ale skończyło się na tym, że oddała uśmiech kiwając mu również na pożegnanie głową.
-Nigdy nie jest lekko.-Przerwała na chwilę jakby się nad tym zastanawiała.-I to jest w tym wszystkim najlepsze.
Z cichym pstryknięciem przeteleportowała się do domu. Musi się przecież przebrać po tej całej wycieczce krajoznawczej zanim zacznie swój z pozoru normalny, w teorii jeszcze nie rozpoczęty dzień pracy.

|zt




Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Rowan Yaxley
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t3571-rowan-yaxley https://www.morsmordre.net/t3601-magnus https://www.morsmordre.net/t3618-rowcia https://www.morsmordre.net/f103-fenland-yaxley-manor https://www.morsmordre.net/t3917-skrytka-bankowa-nr-899 https://www.morsmordre.net/t3640-rowan-yaxley
Zawód : Tłumacz i nauczyciel języków obcych, były koroner
Wiek : 29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Wdowa
When the fires,
when the fires are consuming you
And your sacred stars
won't be guiding you
I got blood, I got blood,
blood on my name
OPCM : 5
UROKI : 11
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 15
ZWINNOŚĆ : 9
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   01.01.17 10:29

I ponowna teleportacja, która już całkowicie wyprowadziła ją z równowagi. Ile można?! Była zmęczona, zła i zniecierpliwiona, co z jej naturalnym temperamentem tworzyło wybuchową mieszankę. Dobrze, że nie miała okazji w czasie tych niefortunnych teleportacji trafić na jakiegoś biednego człowieka. Nie ręczyłaby w takim wypadku za siebie i możliwe wszędobylskie rzucane przez nią klątwy. Czkawka za nic nie chciała ustąpić, a jej nie uśmiechała się kolejna myśl o teleportacji. Było już ciemnawo gdy przeniosła się na teren opuszczonej chaty, która jakoś dobrze się jej nie kojarzyła. Ostatnim razem była tu z Raidenem w sprawie dość ekscentrycznego topielca w studni. Ta sprawa nie należała do zbyt miłych, jak i dla niej, tak i dla funkcjonariuszy, którzy jej towarzyszyli. Zła chodziła w kółko grzęznąc w ziemi i tylko czekając na kolejny "atak" czkawki, który uparcie nie chciał nastąpić. Z lekkim uśmiechem nadziei, już była niemal pewna, że ta ustąpiła, a ona sama będzie mogła już w spokoju powrócić do domu. Pomyliła się, gdyż kolejny raz już dzisiaj niespodziewanie zniknęła... Niech ten dzień się wreszcie skończy.





Anguis in herba

But I'm holding on for dear life
Won't look down, won't open my eyes
'Cause I'm just holding on for tonight
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : 11
UROKI : 15
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   09.01.17 2:31

/14, bo to jest nasz przeklęty dzień i dopiero wtedy mam całkowicie wolną datę Laughing

Jutro. - tak mu powiedziała Lotta jak widzieli się siódmego w sklepie Ollivandera, ale szybko się okazało, że ten cudowny dzień, który mieli spędzić tylko we dwoje, ten ostatni dzień, odpowiednie pożegnanie, przesunie się trochę w czasie. Ósmego wraz z Floreanem ratował olbrzyma, dziewiątego miał przyjąć w rodzinnej posiadłości klienta o szlachetnej krwi, dziesiątego pracował od rana do wieczora przemieszczając się z domu do różdżkarni i w drugą stronę, jedenastego niańczył swoją młodszą siostrę, dwunastego odbierał mandragory, a trzynastego... Trzynasty był z natury pechowy, więc wykorzystał go na rozmowę z wujem (musiał zapowiedzieć, że nazajutrz nie pojawi się w sklepie) oraz rodzicami (im z kolei powiedział, że zamierza odetchnąć trochę świeżym powietrzem i wybrać się na wycieczkę do serca lasu, przemilczał właściwie tylko jedną kwestię - nie zamierzał być sam - ale nie dopytywali, a on nie kwapił się do opowiadania).
Miał również problem z miejscem - nie mogli ot tak przechadzać się po Pokątnej, wycieczka na mugolską stronę Londynu również odpadała, nie było czasu by jechać na drugi kraniec wysp... I tedy coś przyszło mu do głowy - stara chata raczej nie należała do najromantyczniejszych miejsc (właściwie to straszyła wybitymi oknami), ale przecież nie zależało im na luksusach, mieli po prostu cieszyć się swoją obecnością, a tutaj, poza miastem, z pewnością byli bezpieczni. Zapytacie pewnie skąd Ollivander znał takie miejsca? Ot, natknął się kiedyś na ową ruderę podczas jednej z wycieczek z ojcem. Nie myślał wówczas, że jeszcze kiedyś tu zajrzy...

L.
Dziękuję ci za sowę! Oktawian August to najlepszy ptak pod słońcem! Wiem, że mieliśmy spotkać się dzisiaj, ale wynikły pewne sprawy niecierpiące zwłoki... Wiesz, pomyślałem, że 14 jest dla nas jakimś dziwnym dniem, spotkajmy się wtedy. Czekaj na mnie przed Dziurawym Kotłem zanim zacznie świtać.

Tak brzmiała krótka wiadomość, którą wysłał jej następnego dnia - ufał, że zrozumie, a czekanie wzbudzało ekscytację... Serio, w przeddzień spotkania Titus myślał, że wybuchnie. Ciężko mu było zmrużyć oczy, a gdy wreszcie wybiła trzecia zerwał się z łóżka jakby ktoś je podpalił. Wymknął się z domu nie budząc nikogo i deportował w jedną z bocznych uliczek przy Dziurawym Kotle. Co prawda nie dostrzegł tam Lotty (serce mu prawie pękło), ale wkrótce i ona się pojawiła, więc powitał ją soczystym buziakiem, od razu łapiąc za rękę.
Na przedmieścia Londynu dotarli Błędnym Rycerzem, później musieli iść pieszo.
- To już niedaleko. - Titus pokiwał głową, poprawiając pasek torby zwisającej mu z ramienia - ostatnio pani Ollivander nałożyła nań zaklęcie zmniejszająco-zwiększające, więc Merlin raczył wiedzieć co też Tytus tam dzisiaj napchał (sądząc po odgłosach chyba pół domu). Wyciągał przed siebie różdżkę, bladym światłem oświetlając leśną ścieżkę, choć niebo już jaśniało - O, czekaj, to już za tamtym krzakiem, zamknij oczy. - poprosił, gasząc koniec różdżki i wpychając ją za pazuchę. Delikatnie pociągnął Lottę za sobą, co rusz oglądając się na nią żeby sprawdzić czy faktycznie ma zamknięte oczy - Nie podglądaj! - pouczył ją, prowadząc przez zarośla, a gdy wreszcie zatrzymał się przed starą chatą, wypuścił z uścisku jej rękę, obie dłonie wspierając na dziewczęcych ramionach.
- Ta daaaa! Możesz patrzeć! - przesunął się przystając z nią ramię w ramię i wyciągając jedną rękę coby zaprezentować jej to cudowne dzieło architektury. Brzmiał zresztą jakby właśnie stali przed małym, białym domkiem z ogródkiem, w którym zamieszkają w trójkę - on, ona i pies.
- Jak ci się podoba? No wiesz, ogródek się odgnomi, trochę się odmaluje, wstawi firanki i będzie idealnie! - parsknął śmiechem, z wolna ruszając w kierunku wejścia.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   09.01.17 20:09

Czekała, choć wcale nie odliczała dni. Kiedy myślała o tym spotkaniu, czuła dziwną ekscytację pomieszaną z melancholią. Słowo ostatnia brzmiało jej w tym kontekście koszmarnie. Mimo to przyszła czternastego. Dokładnie dwa miesiące od momentu w którym ptak imieniem Katastrofa połączył ich losy na okrągły miesiąc i dokładnie miesiąc odkąd przyznała się Titusowi do bycia zakłamaną charłaczką.
Mimo to przyszła i uśmiechnęła się na jego widok, bo przecież dziś miało być inaczej. Mieli to skończyć, ale skończyć jak należy. Ruszyli więc Rycerzem, a ona jakoś nie wiedziała co mówić. O sobie mu nigdy nie mówiła, więc byłoby dziwne i bez sensu, gdyby teraz zaczęła. Chciała go wypytywać o wszystko, co się z nim działo, ale nie wiedziała jak sformułować jakiekolwiek pytanie. Ogólne tematy też jakoś nie wpadały jej do głowy, bo o czym rozmawiać? Świat staje na głowie, a nie chciała dzisiaj zbyt poważnych tematów.
W lesie po prostu złapała go za rękę i dała się prowadzić, udając przed sobą, że wszystko jest w porządku. Kiedy jej kazał, zamknęła oczy i szła powoli, żeby się nie potknąć, choć wierzyła, że nie dałby jej polecieć na ziemię. I kiedy otworzyła oczy i zobaczyła ruderę przed sobą, lekko uniosła brwi. Dopiero po chwili lekko się uśmiechnęła.
- Będziemy wywoływać duchy? - zapytała zaraz. Miejsce wydawało jej się idealne - będzie wspaniale odciągać ich uwagę od przykrych spraw. Ruszyła w stronę chaty chcąc zobaczyć, jak jest w środku. Nie bała się kurzu i nie brzydziła pleśni, nie przerażało jej, że deski mogły nadpleśnieć i mogą pod nimi pęknąć. - Jak myślisz, kto tu mieszkał? Może jakiś zbrodniarz? Morderca albo złodziej, musiał uciekać przed światem. Albo dementor, który nie chciał pracować w Azkabanie. - podsunęła, rozglądając się dookoła. Weszła do pierwszego pokoju jaki zobaczyła. Okazał się starą kuchnią. Dość paskudną, przerdzewiałą, sądząc po ilości kurzu nikt tu od dawna nie był.
- Jak trafiłeś na to miejsce? - odwróciła się, żeby spojrzeć na Ollivandera.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : 11
UROKI : 15
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   10.01.17 20:02

- A chcesz? - uniósł obie brwi. W sumie ciężko stwierdzić czy wywoływanie byłoby konieczne - ten dom naprawdę wyglądał jakby w nim straszyło. Rozejrzał się kiedy przekroczyli próg, jego nozdrza zaatakował niezbyt przyjemny zapach, ale Titus się nawet nie skrzywił - dla Lotty to nawet ten swąd wytrzyma, a co!
- Nie mam pojęcia. - wzruszył ramionami - Może ten morderca ciągle tu jest... - zamilkł na chwilę, oglądając się na swoją towarzyszkę pełnym powagi spojrzeniem - Halo! Panie morderco, to tylko my, proszę schować nóż! - zawołał, a później parsknął głośnym śmiechem, razem z nią wchodząc do kuchni, gdzie rzucił torbę na podłogę.
- Jak zwykle. - wzruszył ramionami - Włóczyliśmy się z ojcem po lesie i zaszliśmy tu całkiem przypadkiem. Obejrzeliśmy dom, ale już wtedy nic tu nie było. Nie myślałem, że jeszcze kiedyś tu wrócę, no ale... później mi przyszło do głowy, że tutaj przynajmniej nikt nie będzie nam przeszkadzał. - ponownie wzruszył ramionami - Wiem, że to niezbyt przyjemne miejsce, ale chociaż ogród jest całkiem ładny. Taki w stylu angielskim, dziki, malowniczy. - stwierdził, pochylając się nad torbą, z której wyjął... czajnik; niezbyt duży, metalowy, w kolorze czerwonym oraz puchaty kocyk, który już za moment rozłożył na brudnej podłodze. Przysiadł na nim krzyżując nogi, a zaraz machnął różdżką wyczarowując kilka przenośnych płomyczków, które zawisły kilka centymetrów nad podłogą. Kolejne proste zaklęcie napełniło czajnik wodą.
- Muszę napić się kawy, ostatnio źle sypiam. - stwierdził, przesuwając jedną dłonią po czole, w drugiej ściskał rączkę czajniczka przytrzymując go ponad płomieniami, bo nie wziął niczego co mogłoby służyć za podstawkę - Masz ochotę? Mam też herbatę, jeśli wolisz. - zaproponował, wbijając w nią spojrzenie.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   11.01.17 19:42

Zaśmiała się cicho z wygłupów Titusa, choć gdzieś w jej sercu znowu zapiekło. Będzie za tym tęsknić. Za sobą taką, jaką tylko on zna też. Bo faktycznie poznał inną Lottę, Lottę bez zmartwień, wesołą, dość zwyczajną dziewczynę, której jutro już nie będzie. Wróci ponure dziecko zamknięte w swoim małym świecie z którego już więcej się nie wyrwie.
Siadła zaraz na przygotowanym kocu, z zaciekawieniem przyglądając się magicznej torbie chłopaka, z której wyjęto jeszcze kilka przedmiotów.
- Chętnie się napiję, szczególnie, że chyba nie zamierzamy dziś spać. - uśmiechnęła się lekko. Nie chciała stracić ani chwili z tej doby nawet, jeśli kolejnego dnia ma paść wykończona i bez życia. Zaraz jednak spojrzała na to, co wyczynia Ollivander z niedowierzaniem i umiechnęła się szczerze rozbawiona, zabierając mu zaraz z rąk czajnik. - Nawet ja wiem, że istnieje zaklęcie do lewitowania przedmiotów, więc machaj tym badylem.
Powiedziała, nie kryjąc rozbawienia i odłożyła czajnik obok siebie, żeby patrzeć jak Ollivander czaruje. Lubiła patrzeć na magię. Jasne, że zazdrościła jej innym, ale patrzenie i tak jej się podobało. Czasem sobie wyobrażała, że też tak potrafi. Chyba z samego tego zainteresowania wiedziała o magii względnie sporo.
- Chciałeś się popisać, że udźwigniesz czajnik pełen wody, przyznaj się. - kontynuowała jeszcze pokpiewanie, opierając się przy tym o szafkę za sobą i trochę wręcz uderzona kontrastem pomiędzy Titusem, a Benem u którego ostatnio dość sporo przesiadywała. Nie tylko fizycznym kontrastem, bo ten był wręcz uderzający. Choć zdecydowanie podobał jej się ten chudy chłopak. - Co ci spędza sen z powiek, co?
Spytała jeszcze, jak zwykle domagając się wszelkich informacji z życia Ollivandera. Lubiła go słuchać.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : 11
UROKI : 15
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   12.01.17 21:07

Posłusznie oddał jej czajnik, z początku otwierając szeroko oczy, a później się głośno roześmiał, bo nie miał nic na swoje wytłumaczenie. Chyba serio potrzebował mocnej kawy, która rozrusza trochę ten zastany mózg. Klepnął się w czoło, z rozbawieniem kręcąc łepetyną i idąc za wskazówkami panny Moore machnął różdżką umieszczając czajnik ponad płomykami.
- Masz mnie. Ale serio, trochę ostatnio przypakowałem. - pochwalił się. Jako, że raczej nie miał już przerw podczas pracy w sklepie (bo po co, skoro i tak nie miał co ze sobą zrobić, a nie był aż takim fanem papierosów by palić co dwie godziny) to ciągle przekładał pudełka z różdżkami, a jak pracował w warsztacie to znowuż przestawiał bez przerwy wszystkie zgromadzone tam słoje... A jeśli z panną Sprout wszystko pójdzie po jego myśli to już czuł w mięśniach te wszystkie skrzynki z mandragorami, które będzie musiał nosić - niby mogła to robić służba, ale jak Titus sam trochę pobiega w jedną i drugą stronę, jak się napoci i nadźwiga, to go z pewnością nauczy szacunku do pracy. Tak mu zawsze powtarzał wuj Garric, kiedy się mu przyglądał z wolna pykając drewnianą fajeczkę - Patrz jaki ze mnie mięśniak. - cały się aż napiął, ale właściwie niewiele to dało - wciąż nie robił wrażenia. Roześmiał się, po czym opuścił ręce, obejmując dłońmi skrzyżowane kostki.
- Różne rzeczy. - wzruszył ramionami - Ale głównie to... - zawahał się, na moment opuszczając spojrzenie. Przygryzł pliczek od środka, drapiąc się po nosie, po czym ponowie wbił wzrok w swoją towarzyszkę - No głównie to ty. - stwierdził w końcu. Taka prawda - najpierw, jak się rozstali, myślał, że zejdzie z żalu i włóczył się tylko po posiadłości jak jakiś duch wprawiając wszystkich w swego rodzaju zakłopotanie - pojawiał się nagle, nic nie mówił, a jak już uraczył kogoś spojrzeniem to nikt nawet nie chciał pytać co mu dolega. Później mu trochę przeszło, to dostał list od nestora i znowu się zaczął zamartwiać. A jak i to puścił w niepamięć to pokłócił się z Lyrą... Na koniec ogłoszono wyniki referendum i znowu zaczął się głównie przejmować losem Lotty, więc można rzec, że koło się zamkło - Ale też polityka i praca. Ostatnio dużo pracuję, bo muszę się wkupić w łaski starego Waylona. Dowiedział się o aucie, nie był zadowolony... W sumie to był wściekły. - kiwnął łbem - Pewnie dlatego, że nie zaproponowałem mu przejażdżki. - parsknął śmiechem, bo wyobraził sobie jak siedzi z nim w Miętusie i mkną gdzieś ponad chmurami, albo chociaż śmigają przedmieściami z otwartym dachem - W każdym razie musiałem odpuścić i odstawić auto do Bertiego. Ale nie widzieliśmy się prawie miesiąc, chciałbym się dowiedzieć co się z tobą działo przez ten czas. - poprosił, w międzyczasie wyciągając kubki oraz woreczek z kawą. Jedno z naczyń pozbawione zostało ucha, bo przecież nosił to wszystko rzucone w odmęty zaczarowanej torby, nic dziwnego, że szkło się kruszyło obijając o inne zgromadzone wewnątrz przedmioty.




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   12.01.17 23:03

Zaśmiała się i aż sięgnęła do tego jego chudego ramienia, żeby ścisnąć napięty mięsień w palcach, zanim znów oparła się o szafkę. Titus miał niesamowity dar żartowania w każdej chwili. Można było przy nim odsuwać poważniejsze rzeczy, a jeśli nie dało się od nich uciec to przynajmniej były otoczone milszą, niż zwykle atmosferą.
- No, no, jeszcze trochę i zaczniesz siać postrach. - puściła mu oczko. Odwróciła wzrok na imbryk, który już lewitował nad ogniem i pokręciła głową. Czy istnieje na tym świecie większy roztrzepaniec?
Zaraz jednak Titus przyznał, że to po części przez nią jest taki roztrzepany i nawet nie próbowała odwracać spojrzenia od imbryczka. Trochę zrobiło jej się ciepło, trochę jej serce mocniej zabiło zupełnie jakby usłyszała jakieś szczególne wyznanie. I przeklęła się w duchu za bycie zakochaną idiotką, bo przecież wiedziała, że jest idiotką, że to wszystko nie ma sensu i nie powinna brać tego do siebie, bo Ollivander zaraz zniknie z jej życia.
Zagwizdała pod nosem, kiedy Titus powiedział o swoich problemach.
- Nieźle. Myślisz, że na prawdę by ci zaszkodził? - nie wiedziała, co jeszcze nestor Ollivanderów wie, ani jakie może wyciągać konsekwencje za podobne niesubordynacje.
- Może za jakiś czas będziesz mógł znowu jeździć? Wiesz, pewnie mu przejdzie, zapomni, na pewno ma ważniejsze rzeczy na głowie niż obserwowanie jakiegoś zwariowanego dzieciaka. - podsunęła, uśmiechając się przy tym szerzej na jego żart. Pamiętała większość Ollivanderów ze zdjęć w salonie Titusa i wyobrażenie tego starszawego człowieka w Miętusie było całkiem niezłe.
- Myślę, że gdyby spróbował się przejechać, przestałby się tak czepiać.
Spojrzała na niego, na te potłuczone kubki i pokręciła głową. To wszystko bardzo jej pasowało, jakoś pasowało do nich. Stara chata gdzieś daleko od wszystkich, koc na podłodze i dość kaleczny piknik. Idealnie się tu wkomponowywali.
Zaraz jednak Titus spytał, co robiła łamiąc przy tym tę drobną, niepisaną zasadę. Choć mogła go przecież zbyć prostym praca-dom, co ja mogę robić?. Spojrzała znów na niego, zabierając przy tym jeden z kubków.
- Nie odnajduję się w Graciarni. Nie umiem wysiedzieć. Podróżuję między kilkoma punktami. Czasem nocuję w Zwierzyńcu. Wróciłam chyba na Nokturn. Ale nie do domu. Do... znajomego? Troszkę mi chyba ojcuje, czy bratuje. Powinieneś go zobaczyć, Ben jest takim mięśniakiem, że oboje wyglądalibyśmy przy nim jak krasnale ogrodowe. - spróbowała się uśmiechnąć na koniec, bo pomyślała sobie, że nie powinna mu tego wszystkiego mówić. On chyba nawet nie wiedział, że przed Pokątną mieszkała na Nokturnie i nie musiał wcale tego wiedzieć. Nie musiał wiedzieć, że nie może znaleźć swojego miejsca. Choć póki co dobrze jej u Bena, może tam jest trochę u siebie?
- Wybacz, o bzdurach gadam. W ogóle miałam zamówienie na wozaka i niuchacza i to na raz. Pani Pickle oczywiście stwierdziła, że chyba jest chora. Mówi, że od przekleństw boli ją głowa. Ja się z nim dogadałam całkiem nieźle z resztą. Z obydwoma, choć niuchacz strasznie się czaił na kasę. Miałam kilka całkiem urozmaiconych dni przez te bestyjki. - dodała, bo i faktycznie dwa TAKIE zwierzęta na raz były może i męczące, ale zajmowały czas i zdecydowanie miały swój urok.




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
Titus F. Ollivander
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3427-tytus-flawiusz-w-budowie#59470 https://www.morsmordre.net/t3451-poczta-titusa#59932 https://www.morsmordre.net/t3450-tytus-flawiusz#59928 https://www.morsmordre.net/f240-lancashire-holcot-dworek-ollivanderow https://www.morsmordre.net/t3485-t-f-ollivander#60769
Zawód : uczy się różdżkarstwa
Wiek : 19
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
first learn the rules,
then break them
OPCM : 11
UROKI : 15
ELIKSIRY : 3
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 7
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   13.01.17 23:56

- Gdyby chciał to mógłby. Nawet nie chcę o tym myśleć! - machnął ręką. Gdyby Waylon rzeczywiście był takim strasznym nestorem z kłami i szponami, jak to go Titus czasem przedstawia, to młody pewnie już dawno straciłby nazwisko, możliwość nauki różdżkarstwa i... w zasadzie to wszystko inne (dom, rodzinę, fortunę, pewnie także szacunek). Konsekwencje, które mógłby wyciągnąć, były naprawdę poważne, ale nie chciał teraz o tym myśleć - Mam nadzieję, nie zamierzam się go całkowicie pozbyć. - wzruszył ramionami. Wydał na to auto prawie wszystkie oszczędności, które składował w skarpecie pod materacem swojego łóżka (tak na wszelki wypadek, jakby pewnego dnia faktycznie kazano mu opuścić Lancaster Castle), więc szkoda by było gdyby Miętus wylądował na złomie... Zresztą zdążył już pokochać ten samochód i aż go palce świerzbiły by znowu zacisnąć się na kierownicy - Tylko żebym do tego czasu nie zapomniał jak się prowadzi. - słabo by było jakby wreszcie usiadł za kółkiem i nie wiedział który pedał to gaz, a który hamulec.
Kiedy czajnik zaczął gwizdać odstawił go z ognia od razu zalewając kawę, przygasił także płomyki, bo przecież nie chcieli tu żadnego pożaru. Starą kuchnię wypełnił przyjemny aromat świeżej kawy całkiem dobrej jakości. Titus sięgnął po kubek bez ucha otaczając go obiema dłońmi i powoli spijając pierwszy łyk. Patrzył przy tym na Lottę dając jej opowiadać.
- Na Nokturn... - powtórzył, mocno się przy tym krzywiąc - do tej pory na Nokturnie był tylko raz i raczej nie zamierzał tam wracać po tym jak Florean wdepnął w rozkładające się zwłoki. Uch, na samo wspomnienie dreszcz przebiegł mu po kręgosłupie, wprawiając w drżenie całe ciało. Już nawet nie komentował jej wyborów, bo musiałby się złapać za głowę, a ona i tak by go nie posłuchała - Poczekaj jeszcze miesiąc, a będę mógł się mierzyć z Benem. - wyszczerzył zęby w uśmiechu. Ta jasne, taki Ben to by go zmiótł z powierzchni planety jednym palcem. Albo kichnięciem... Zaś kiedy wspomniała o wozaku i niuchaczu to uśmiechnął się jeszcze szerzej (o ile to w ogóle było możliwe).
- Wcale nie o bzdurach. - zauważył na początek - Wozaka i niuchacza! Co za szaleniec kupuje takie połączenie! - z rozbawieniem pokręcił łbem, ale doskonale wiedział co stało się później z tymi bestyjkami i miał nadzieję, że dobrze im w nowych domach. Spił kolejny łyk kawy, trochę przy tym siorbiąc, po napar wciąż parował, a kubek nadal rozgrzewał dłonie.
- Zobaczymy resztę domu? - zapytał, przekrzywiając łeb na jedną stronę - było tu w końcu jeszcze kilka pokoi i strych, który chyba pociągał go najbardziej, bo kto wie co znajdą w jego kątach?




Every great wizard in history has started out as nothing more than what we are now, students.
If they can do it,

why not us?

Powrót do góry Go down
Charlotte Moore
avatar

Niemagiczni
Niemagiczni
https://www.morsmordre.net/t3142-charlotte-moore-budowa https://www.morsmordre.net/t3147-poe#51864 https://www.morsmordre.net/t3146-char#51861 https://www.morsmordre.net/f287-smiertelny-nokturn-13-12 https://www.morsmordre.net/t3187-charlotte-moore#53052
Zawód : Pracownica sklepu ze zwierzętami
Wiek : 16
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Altruiści i idioci umierają młodo.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Charłak

PisanieTemat: Re: Opuszczona chata   14.01.17 14:13

- Oczywiście. Dam mu znać, może ustawię was na sparing, potrenujecie. - powiedziała zaczepnie, chętnie zgadzając się na skończenie tematu, który nawet się nie zaczął. Pod tym względem nie mieli szans się dogadać. Zbyt wiele ich różniło, a Titus zbyt mało siedział, nie było senu tego zmieniać.
Uśmiechnęła się weselej, kiedy Titus podchwycił temat zwierząt. Miała z nimi masę roboty, ale było całkiem zabawnie. Podobało jej się, szczególnie niuchacza polubiła, bawiło ją to jak wielką miał potrzebę zbierania cennych rzeczy. Gdyby mogła sobie na to pozwolić, dawałaby mu drobiazgi tylko po to, żeby patrzeć jak je chwyta i się cieszy.
- Wcześniej na święta sprzedawałam wozaka. Zaczynam sobie z nimi nieźle radzić. Choć zdziwiłbyś się, jakie słowa poznałam. - puściła mu oczko nie wątpiąc przy tym, że miała znacznie większy zasób tego typu słownictwa niż Titus jeszcze zanim przeszła wozakowe przetrenowanie. W sumie ciekawe co by się działo, gdyby takiego zwierza wpuścić na jakiś szlachecki dwór. Może damy by mdlały, a ich lica by się czerwieniły? Mogłoby być całkiem zabawnie.
- Możemy. - podniosła się. - Może znajdziemy jakiegoś ghula. To miejsce by pasowało do podobnego przyjemniaczka.
Uśmiechnęła się lekko, ruszając do wyjścia i zerkając czy Titus idzie z nią. Ruszyła od razu po schodach, bo góra domu jakoś bardziej ją interesowała.


A jako, że dom stary i spleśniały... Rzucaj!

1-35 - pod Szatlotką załamuje się spleśniała deska schodka. Nie spadła, ale trzyma się barierki, ratuj!
35-70 - pod Tobą załamuje się decha, łap się czegoś i ratuj magią albo wołaj pomocy
70-100 - udało nam się wejść bez problemu c:




One day
the Grave-Digger had been approached by the stranger, who asked the way to town. He seemed strangely familiar, although they had never met.
Powrót do góry Go down
 

Opuszczona chata

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 6Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6  Next

 Similar topics

-
» Opuszczona stacja kolejowa
» Opuszczona radziecka baza
» Opuszczona leśniczówka
» Opuszczona klasa
» Opuszczona fabryka

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18