Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Walentynkowe bałwany, 1948
AutorWiadomość
Walentynkowe bałwany, 1948 [odnośnik]23.10.16 16:38
Odkąd poznał młodą Skamanderównę, zaczął spędzać z nią całą masę czasu. Oczywiście nie byli ze sobą, bo gdzie tam, jak to i w ogóle takie rzeczy, to nie tak! Ale i tak było wiadomo, czyją walentynką Judy musi w tym roku być i nikt inny oficjalnie i nieoficjalnie nie miał do tego prawa, tylko właśnie Bertie Bott! I nawet starał się (na prawdę bardzo!) walentynkę zdobyć sam, ale niestety znowu go przyłapano na próbie przedostania się do Hogsmeade i znowu skończyło się to szlabanem. Ale próbować było warto! Jakżeby inaczej.
W każdym razie kiedy siostra dostarczyła mu, co zamówi i uszczupliła odpowiednio zawartość jego portfela, odkrył, że musi trochę zmienić opakowanie, bo Anastasia z jakiejś przyczyny ozdobiła je naklejkami-serduszkami. A przecież to bez sensu! Potrzebował kilku prób i zaklęć i zajęło mu to dużo czasu, ale w końcu pozmieniał te ozdoby, których sensu nie pojmował w złote znicze, które machały skrzydełkami. I od razu wszystko wyglądało lepiej!
Teraz jeszcze trzeba było znaleźć Judy, którą już od jakiegoś czasu nazywano "jego dziewczyną", a przecież oni się po prostu przyjaźnili i lubił ją bardziej, ale no, bez przesady! I zjeść z nią zawartość paczki, no bo przecież się podzieli?
Zajęło mu chwilę chodzenie i rozglądanie się, ale w końcu narzucił ciepłe rzeczy i wyszedł na błonia, gdzie udało mu się ją wypatrzyć. Podszedł więc wesoło i wręczył jej paczuszkę nieudolnie pięknie przystrojoną w najlepszy możliwy wzór.
- Chodź nad jezioro. - zadecydował wesoło, bo przecież nie będzie jej składał życzeń, bo przecież nie są parą, a te słodycze to bo tak. Uśmiechnął się do niej przy tym szeroko, już planując w jak wielkiego bałwana ją zaraz zamieni.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Walentynkowe bałwany, 1948 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Walentynkowe bałwany, 1948 [odnośnik]23.10.16 17:29
No ale co to  w sumie znaczy, że ktoś jest moim „chłopakiem”? Pytała ale nikt nie potrafił jej tego wytłumaczyć. Koleżanki w jej wieku same nie wiedziały a starsi znajomi nie potrafili jej tego wytłumaczyć. Bardzo prawdopodobne, że ta niemoc wynikała ze wkręcającego się w nich wzroku starszego Skamadera. W końcu jednak znalazła się jedna odważna. Rekcja Judith natychmiastowa. Fuj! Oszalałaś! Nigdy w życiu! .  Przez następne dwa dni unikała Botta jak ognia. Jak ktoś w ogóle mógł pomyśleć, że ona mogłaby robić takie okropne rzeczy jak całowanie.  Po tych 48 godzinach Bertie i tak wyrósł przed nią jak spod ziemi oznajmiając, że koniecznie musi jej coś pokazać. Poszła…bo przecież i tak nie dałby jej spokój. Martwiła się może jeszcze dwie minuty a potem Bertie znowu zrobił coś głupiego a ona nie mogła przestać się śmiać.
Walentynki były bardzo niepokojącym okresem. Koleżanki z dormitorium podjudzały małą Judith, że na pewno coś dostanie od swojego przyjaciela .  Już niemal purpurowa z zawstydzenia Skamander twierdziła, że Bertie nawet nie wie co to są Walentynki i szybko zmieniła temat. W końcu nadszedł sądny dzień i tak na wszelki wypadek należało omijać więżę gryffonów wyjątkowo szerokim łukiem. W końcu namówiła dziewczyny by przeszły się na błonia, był taki piękny dzień. Grupa puchonek owinięta w ciepłe szalik i czapki wypadła na plac postanawiając, że urządzą sobie małą bitwę na śnieżki. W końcu któraś z dziewczyn podbiegła do Jude i pisnęła jej do ucha, że Bott zmierza w ich stronę. Jak na komendę wszystkie trochę się odsunęły zajęte obserwowaniem jakieś zaspy. Dzięki Merlinowi za mróz, przynajmniej można było na coś zrzucić czerwień na policzkach. Jude grzecznie podziękowała za prezent i niemal odetchnęła z ulgą widząc w jaki sposób został zapakowany. Teraz nikt nie będzie opowiadał głupot. Uśmiechnęła się wesoło do Bertiego zgadzając się jednocześnie na jego propozycje. Ruszyła za nim. To nie byliby Bertie i Judith gdyby jedno z nich nie wylądowało w końcu na ziemi. Tym razem była to Skamander która poślizgnęła na się na oblodzonym chodniku. Mrucząc coś niewyraźnie pod nosem  w końcu podniosła się z miejsca. Bott oczywiście jej nie pomógł bo był za bardzo zajęty zanoszeniem się od śmiechu. Za karę oberwał pośpiesznie zrobioną śnieżką. Ta przyjaźń kosztowała ją ostatnio jakoś bardzo dużo siniaków. Na szczęście udało im się dostać nad jezioro bez dalszych przygód.
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Walentynkowe bałwany, 1948 [odnośnik]23.10.16 18:06
Bertie nigdy nie przejmował się tym, co ludzie dookoła mówią. No, chyba że to coś śmiesznego, ale jakiekolwiek plotki zazwyczaj go omijały i cokolwiek inni o nich myśleli, on po prostu wiedział swoje i nie zamierzał się od swojej przyjaciółki odsuwać. Zachowanie koleżanek Judy jedynie go bawiło, ale no co on poradzi? Dziewczyny lubią wymyślać romantyczne historie i gadają często o księciach na białych koniach, wspinaniu się na wieżę po warkoczach i czasem patrzą na starszych chłopców. Zazwyczaj na starszych, jeśli już w tym wieku w ogóle na jakichś.
Kiedy Judy wylądowała w śniegu, na prawdę chciał jej pomóc! Na prawdę, bardzo, bardzo chciał! Ale no, nie da się rechotać i pomagać, a patrzenie, jak ona się wychyla i podskakuje i przebiera nogami i rękami było zbyt zabawne, a kiedy jeszcze wylądowała jako śniegowy bałwan no to co biedny Bott mógł zrobić? Nie zdążył przestać się śmiać, a ona już stała na nogach i obrzucała go śniegiem, a on nawet nie oddał, bo chyba uznał, że może i zasłużył. Za to, kiedy byli nad jeziorem, wywalił ją tym razem sam, z pełną premedytacją i zaraz zaczął ją w śniegu tarzać i okręcać, bo Judy właśnie została jego walentynkowym bałwanem, tak postanowił. Jak udało mu się ją rozpłaszczyć na śniegu, zaczął ją więc turlać ku większej zaspie - co wcale łatwe nie było, takie przewracanie człowiekiem w śniegu! - żeby zaśnieżyć ją jak najdokładniej.
Tak, zima to zdecydowanie jego ulubiona pora roku, zabawy w śniegu zapewne nigdy mu się nie znudzą i będzie turlał śniegową Judy i za rok i za dwa i tak mniej więcej do siedemnastego roku życia. To fajniejsze, niż śnieżki, choć i za nimi przepada.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Walentynkowe bałwany, 1948 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Walentynkowe bałwany, 1948 [odnośnik]23.10.16 18:42
I myśl tu człowieku, że znalazłeś sobie fajnego przyjaciela. Z którym możesz sobie o wszystkim pogadać, pośmiać się, ponapychać policzki czekoladowymi żabami i ewentualnie wylądować od czasu do czasu na jakieś podłodze. A jak  przyjdzie co do czego to nawet ręki ci nie poda żebyś mogła spokojnie wyjść z zaspy. No dobra no trudno, już w sumie przez te kilka miesięcy zdążyła się do tego przyzwyczaić.  Judith naprawdę chciała być dzisiaj dla niego bardzo miła  i przeprosić za to, że ona nic dla niego nie kupiła. Ale przecież byli przyjaciółmi, co to za zabawy w walentynki ze zniczami machającymi skrzydełkami? Chciała jeszcze sprawdzić co dostała ale gdy tylko znaleźli się nad jeziorem Judith powrotem w śniegu. Między wpadnięciem w drugą a trzecią zaspę próbowała protestować ale Bertie najwyraźniej świetnie się bawił.  Protesty, prośby, krzyki nic nie dawały. Jeśli myślał, że będzie się z tego śmiać to grubo się mylił.  Śnieg miała już centralnie wszędzie a coraz grubsze grudy zaczęły przylepiać się do jej ubrania. Turlając się w to jedną stronę to  w drugą słyszała tylko głośny śmiech Bertiego. Pożałuje tego! W końcu się skończyło. Judith uniosła się z ziemi niczym mumia wyłaniając się ze swojego sarkofagu. Spod śniegu który oblepił ją centralnie ze wszystkich stron wystawały tylko zwężone w szparki oczy w który tliła się żądza mordu. Kilka sekund później mierzący niewiele ponad metr dwadzieścia walentynkowy bałwan rzucił się w stronę Bertiego z wojowniczym okrzykiem na ustach. Z racji tego, że Bott nie słynął z umiejętności zachowania równowagi przewrócenie go nie sprawiało Judith żadnej trudności. Nie miała na tyle siły bo go tarzać to tu to tam ale za to wybrała największą zaspę w obrębie jej wzroku a na koniec postanowiła usiąść mu na brzuchu. Gdy zajęła już swoją pozycję otrzepała się ze śniegu na tyle umiejętnie by większa część spadła na Botta. Teraz jego kolej żeby zostać bałwanem. Jej się nigdzie nie śpieszyło. Mogła sobie tak na nim posiedzieć nawet do kolacji. Jeszcze sobie poskacze ze dwa razy. - Przeproś- - burknęła patrząc na niego wilkiem.
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Walentynkowe bałwany, 1948 [odnośnik]23.10.16 19:36
I przestał ją tarzać i turlać dopiero, kiedy się zmęczył i wyglądała wystarczająco jak bałwan i patrzył na nią i śmiał się tak chwilę. A śmiech to zdrowie, więc mu go nie żałujcie! I kiedy sam w zaspie wylądował, wcale się chichrać nie przestał, bo to w sumie całkiem zabawne, że ona taka mała i drobna i słodka mu grozi i próbuje być niebezpieczna i na niego warczeć. Co więc miał zrobić, skoro na nim siedziała?
- Nie moja wina, że ze śniegiem ci do twarzy. - oznajmił jej tylko i zrzucił ją z siebie i teraz znowu on nad nią wisiał i prysnął na nią śniegiem. - Ale jak nie będziesz się boczyć to dam ci się wytarzać. - dodał dobrodusznie, żeby jego bałwankowa walentynka się na niego nie obrażała. No, bo jak to tak? Z resztą jak chce to niech też się cieszy, że może kogoś wytarzać. A byle komu by tak łatwo nie pozwolił! Więc mogła w jakiś sposób czuć się wyjątkowa. Bo Bertie przyjaźnił się jeszcze z kilkoma osobami, ale jakby mniej, ich nie widywał tak często, jak uparł się widywać pannę Skamander. I im na pewno by się tak nie poddał, żeby im humor poprawiać i nie kupiłby walentynki nawet opakowanej w znicze. To po prostu jest taka inna trochę przyjaźń.
A potem już mogą posiedzieć i może odpakować prezent, jak już nie będzie się gniewała. A potem znowu ją pozaczepia pewnie i znowu jakoś coś zrobi, żeby się nie obrażała.
- W ogóle to musisz się dołączyć do moich prób, bo trzeba znaleźć jakąś drogę do Hogsmeade, ale taką, żeby nas nie łapali w drodze. Muuszę tam w kocu dotrzeć, ale no, sam w końcu nie dam rady i zawsze jakoś mnie łapią prędzej czy później.
No, jak to ma czekać jeszcze pół roku, no chyba świat oszalał. Judy mu pomoże i we dwójkę dadzą radę, on po prostu potrzebuje wspólnika w tej zbrodni i tyle.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Walentynkowe bałwany, 1948 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Walentynkowe bałwany, 1948 [odnośnik]23.10.16 20:21
Niech on się kiedyś udusi od tego śmiechu . Przeszło jej jeszcze przez myśli gdy nie przestał się chichrać nawet gdy sam wylądował w zaspie. Zdenerwowanie go, czy nawet wejście na ambicje było przeraźliwie trudnym zadaniem. - Aha - mruknęła niezbyt przekonana. - Tak samo jak z liśćmi we włosach, ziemią na twarzy, siniakiem pod okiem i wtedy jak zmieniam się w buraka - wyliczała mu kąśliwym tonem. W ostatnim przypadku chodziło oczywiście o rumieniec - To przestaje już ładnie brzmieć - upomniała go ale jakoś nie zwróciła uwagi, że się przy tym uśmiecha. Ciężko zrozumieć kobietę, nawet tak mała i niewinną. Pisnęła cicho gdy zrzucił ją z siebie. - Bertie skończ już - zaśmiała się gdy prysnął ją śniegiem. Jeszcze chwila a oboje skończą z przeziębieniem. Judith jakoś sobie poradzi ale ciekawe co zrobi Bott gdy okaże się, że przez tydzień nie będzie mógł ruszyć się z łóżka.  Skamader oddałaby tygodniowy zapas słodyczy żeby to zobaczyć! Nie trąc czasu na zastanawianie się przystała na tę propozycję. Cieszyła się jak głupia gdy w końcu po ciężkiej pracy Bertie tez mógł pretendować do tytułu pięknego bałwanka. Już była szczęśliwa, wesoła i gotowa na kolejne zaczepki panicza Botta. W końcu usiedli na jakimś głazie , kawałki pnia czy może zwykłej ławce a Judith  w końcu mogła się zająć odpakowaniem prezentu. Musiała jednocześnie słuchać co też nowego wymyślił. Wciągać ją w swoje wielkie plany! Jeszcze będzie miała przez niego kłopoty - Bertie przecież w przyszłym roku już normalnie będziesz mógł chodzić - próbowała przemówić mu do rozsądku jakby to cokolwiek miało pomóc. Chociaż wizja swobodnego dostępu do wioski bardzo się jej uśmiechała. W przeciwieństwie do chłopca ona musiałaby czekać jeszcze półtora roku. Zagryzła dolną wargę wahając się nad przyjęciem propozycji. -Wpędzisz mnie w kłopoty - burknęła oskarżycielsko. - Ale pomyślę nad tym - dodała dyplomatycznie i w końcu rozpakowała paczkę. Oczy aż się jej zaświeciła go zobaczyła swoje prezenty. Zaczęło wszystko oglądać skupiając się na piórze. W przypływie tej euforii odwróciła się w stronę chłopaka i pocałowała go w policzek. - Dziękuje Bertie - uśmiechnęła się wesoło jeszcze nie zdając sobie sprawy jak żenujące to było. Zaraz jednak uśmiech jej zrzedł bo przypomniała sobie o czymś ważny, - Ale ja nic dla ciebie nie mam - mruknęła z zawstydzeniem spuszczając wzrok. Przecież Bertie się tak postarał.
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Walentynkowe bałwany, 1948 [odnośnik]23.10.16 20:56
- Nie no, z siniakiem pod okiem to już nie aż tak. - no, bo dziewczyny nie powinny mieć siniaków. No chyba, że te siniaki powstały przypadkiem, przy zabawie to ewentualnie, ale i tak powinno się na nie uważać, bo one jakieś takie delikatniejsze są i w ogóle. Więc siniaków Bertie pewnie by nie komplementował, za to na pewno by chciał wiedzieć, kto je zrobił i jakim sposobem!
I znowu zmusił ją do śmiechu i był z tego powodu bardzo zadowolony. A potem dał się zbałwanić. Jak się pochorują to najwyżej będą cierpieć w Skrzydle Szpitalnym. I Bertie będzie cierpiał bardzo, bo jak to w naturze ma większa część męskiej populacji, nieznosi chorować i bardzo chorowanie przeżywa jako koszmarnie złe samopoczucie i straszną nudę. No, bo trzeba siedzieć w łóżku i jest niefajnie, a jak chce coś porobić to zaraz się pielęgniarka czepia! I jeszcze te koszmarne eliksiry.
Ale może we dwójkę nie byłoby tak nudno?
- Ale to całe pół roku jeszcze. Poza tym co to za zabawa chodzić tak po prostu, to będzie całkiem co innego. Poza tym jak znajdziemy sposób to będziemy mogli razem tam chodzić za rok. A tak ty musisz czekać. - wyjaśnił jej to tonem, jakby mówił o największej oczywistości, którą trzeba zrobić i no, po prostu nie mają wyboru, muszą i tyle, no tak ustawione jest życie!
Kiedy powiedziała, że nad tym pomyśli, on już się cieszył, że ma towarzystwo do szlabanu wspólnika w zbrodni i, że w końcu się im uda, no bo po prostu musi się udać, nie ma innej opcji.
I widząc, że spodobał jej się prezent, już w ogóle się cieszył. A potem dostał buziaka i jakoś kompletnie nie wiedział, jak się zachować. I jego policzki też były wyłącznie mrozem wyszczypane, to absolutnie nic poza tym!
Oczywiście wiedział, że gdzieś z tyłu pewnie widzą ich koleżanki Judy i, że pewnie zaraz będą o tym trąbić. I jakoś pierwszy raz mu się dziwnie w tym zrobiło, ale postanowił się tym nie martwić dłużej, bo Judy znowu posmutniała.
- Jak nic? Dałaś mi walentynkowego bałwana, był świetny. - oznajmił jej, pociągnął za jej czapkę, żeby odsłonić głowę na moment, poczochrał drugą ręką włosy, żeby ją trochę podorażnić na stworzone własnoręcznie gniazdo znowu czapkę nałożył.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Walentynkowe bałwany, 1948 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Walentynkowe bałwany, 1948 [odnośnik]23.10.16 21:42
Czasem nie potrafiła go zrozumieć. Gdy się przy nim przewracała to się śmiał. Ale czasem gdy widział, że  miała gdzieś jakąś nową fioletową palmę to się tak dziwnie patrzył. Dla tego wymyślała coraz to nowe historie  o tym, że strąciła książkę z szafki albo wpadła na klamkę od drzwi. Przecież nie powie mu, że się z kimś pobiła bo jeszcze by się z niej zaczął śmiać. Chłopcy są przecież strasznie dziwni! Mogła już tylko przewrócić szarymi oczętami i niech się dzieje co chce.
Jude przyglądała się mu kontem oka. O tym zupełnie nie pomyślała. To nie może być tak, że Bertie będzie gdzieś chodził bez niej. To jest jakiś argument żeby jednak się zgodzić na tę eskapadę która i tak pewnie skończy się szlabanem. - Nie muszę czekać - odwróciła w jego stronę szczerząc się wesoło. Właśnie wymyśliła genialny plan. - Mam ciebie. Jak cię ładnie  poproszę to mi kupisz co będę potrzebowała a za rok wszystko mi pokażesz - to nawet nie było pytanie. Jude po prostu stwierdziła fakt nawet przez chwilę się nie wahając. Mówiąc szczerze wolałaby, żeby Bertie uniknął przynajmniej jednego szlabanu. Oczywiście nigdy mu tego nie powie. Niech sobie głupek nie myśli, że się przejmuje jego losem. W ostateczności na pewno znajdzie się jakiś sposób żeby ją tam przemycić.
Widząc jak Bertie się czerwieni nie mogła się powstrzymać od lekkiego uśmiechu. To nawet miłe, że tak zareagował. W sumie nie zdziwiłaby się gdyby ją odepchnął krzycząc coś w stylu fuj!fuj!. Ale może lepiej tego wszystkiego nie komentować. Jude już  niemal słyszała chichot swoich koleżanek. Daj Merlinie żeby to była tylko wyobraźnia! I tak pewnie nie dadzą jej spokoju gdy wróci do dormitorium.
- Ej zbuntowała się gdy postanowił zaingerować w ułożenie jej włosów. Oczywiście, że później dostał po łapach ale nie zamierzała się na niego gniewać. - To się bardzo cieszę - uśmiechnęła się zakładając za ucho kosmyków słów który wysunął się z czapki. Na takich zasadach mogła mu wybaczyć to całe bałwanowanie.
Judith Skamander
Zawód : zielarka
Wiek : 21
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : n/d
Why do you have such big ears?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Wilkołak

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3112-judith-skamander#51169 https://www.morsmordre.net/t3164-maya#52396 https://www.morsmordre.net/t3155p15-maly-szalony-wilk#52539 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3
Re: Walentynkowe bałwany, 1948 [odnośnik]23.10.16 22:21
Oh, wcale nie powiedziane, że by jej tak wszystko nosił! No, pewnie by nosił, ale się do tego nie przyzna, a co. Niech się postara, żeby z nim iść, no bo jak to tak? Muszą razem iść do Miodowego Królestwa i dać się wyrzucić spod Świńskiego Łba, bo przecież nikt im tam niczego nie sprzeda, ale ciekawski dzieciak będzie chciał wleźć i spróbować, muszą pooglądać wszystkie sklepy i wydać kieszonkowe na jakieś kompletnie im niepotrzebne bzdury. No, przynajmniej Bertie jakieś bzdury na pewno kupi. Poza tym zawsze to nowe miejsce, a ile czasu można spędzać w Hogwarcie? Jak się chodzi z natury takim szybkim tempem jak Bertie i jak się tak chętnie wszystko zwiedza i ogląda to się szkoła nagle okazuje zdecydowanie zbyt mała! I się dziwić, że znudzone chłopię ciągle w tarapaty wpada.
Widział, że ją bawi, że mu się dziwnie zrobiło i, że się chyba trochę zawstydził, ale nawet nie był zły. On się milion razy z jej rumieńców już cieszył to niech ona ma ten jeden raz. I zaraz patrzył jak układa sobie włosy. Bo czochranie to sposób na wszystko, a na pewno najlepszy na odwrócenie jej uwagi.
- W ogóle to Anastasia mówiła, że jej się śniłem. Byłem dorosły i jeździłem na motorze, który latał.
Musiał jej się przecież pochwalić. Starsza siostra miewała sporo wizji o rodzinie. Zwykle miała je we snach. Czasami przewidywała jakieś drobiazgi przyjaciół, czasami się śmiała, że wie kto z kim będzie, ale rodzice, kuzyni i brat śnili jej się najczęściej. Bertie zawsze się dziwił, że nie miewała wizji o sobie, ale może to i w jakiś sposób normalne? Tak, czy inaczej wizja latającego motoru brzmiała mu świetnie! Nawet, jeśli już za samą wizję siostra zaczęła mu prawić morały i normalnie go opieprzała za coś, czego jeszcze nie zrobił, no hej, to nie fer!
W każdym razie rozmawiając o podobnie poważnych rzeczach i jedząc słodycze z pudełeczka (no jasne, że jej podjadał!) przesiedzieli dosyć długo. Może nawet dłużej, niż powinni, bo oboje wracając już dosłownie dygotali z zimna, a później biegli każde w swoją stronę, żeby się przebrać w coś nie ośnieżonego o kocem otulić, a jak.

Koniec <3



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Walentynkowe bałwany, 1948 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Walentynkowe bałwany, 1948
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach