Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Aneks kuchenny
AutorWiadomość
Aneks kuchenny [odnośnik]26.10.16 19:41
First topic message reminder :

Aneks kuchenny

Skromny aneks kuchenny znajduje się na prawej, patrząc od strony wejścia, ścianie jedynego pokoju. To zaledwie dwie szafki wypchane garnuszkami i czajniczkami wraz z miejscem na kociołek; naczynia, szklanki, talerze, dwie miski, dwie szklaneczki na whisky i jeden mały kieliszek znajdują się na podłużnej półeczce wiszącej nad szafkami. W buteleczkach poustawianych wzdłuż blatu suszą się świeże zioła, a w puszkach przechowywane są herbaty oraz ingrediencje niezbędne do domowej nauki eliksirów.


Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Brendan Weasley
Zawód : auror, szkoleniowiec
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
if thou gaze long into an abyss, the abyss will also gaze into thee
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 25
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242

Re: Aneks kuchenny [odnośnik]27.11.18 0:54
- Fantastycznie - podsumował z werwą, a wąsy nad jego ustami wygięły się w miękki, serdeczny łuk. Nie zważając już na niuanse wtargnął w głąb mieszkania aurora odnajdując dla siebie kawałek miejsca do pracy.
Również nie spodziewał się, że tak potoczy się jego życie, które zostało właściwie od samego początku zdeterminowane w chwili wyboru różdżki odmawiającej czarnej magii, a więc i lwiej części rodzinnego dziedzictwa. Wówczas, wiele lat temu była to dla niego tragedia skrywana za beztroskim uśmiechem. Gryfindor, talent w magii leczniczej... Był przekonany, że los odcina go od rodziny, że wszystko co mu bliskie i znane zmienia się w pył. Teraz, kiedy siedział w ciasnej kawalerce Weasleya wspierając go w [powrocie do kompletności, a co gorsze - w jego racji. Wszystkie te wspomnienia i myśli zdawały się być trywialnym żartem. Jak niewiele wiedział wówczas o świecie.
- Brzmi poważnie, prawda? Nie jest to jednak nic skomplikowanego. Widzisz, dokładne dopasowanie protezy pod fizycznym względem nie jest na dobrą sprawą czymś skomplikowanym. Problem polega jednak w uregulowaniu jej magicznych mechanizmów. Obecnie wszystko dostroiłem w oparciu na przeprowadzonych testach, jednak przepływ magii w kontrolowanych warunkach, a w chwili zagrożenia będzie się od siebie różnił. Będzie większy. Prawdopodobnie spowoduje to poluźnienie magicznych mechanizmów. Trzeba będzie je dociaśnić. Tu... - wskazał na drobną wypustkę w śródręczu - ...wystarczy przyłożyć tu różdżkę, wywołać wiązkę białej magii stanowiącej trzon mechanizmu i dokręcić. Dosłownie. Naturalnie z zachowaniem podstawowych zasad numerologii, rzecz jasna. Stan poluźnienia będzie objawiał się uczuciem nieważkości dłoni i mrowieniem w przedramieniu. Zaradzić temu możesz nawet samemu, możesz też kogoś poinstruować lub poinformować mnie o potrzebie.  Znajdę dla ciebie czas. Nie będzie wymagało to konieczności ściągania protezy. Właściwie lepiej będzie jeżeli będzie podpięta -łatwiej będzie ci wyczuć odpowiedni moment w którym już wystarczy. Wiem że brzmi to dość mętnie, lecz jeżeli dojdzie co do czego to od razu zrozumiesz co miałem na myśli - wytłumaczył wszystko czekając aż Brendan obandażuje kikuta. W tym czasie on sam wypakował protezę. Słuchał przy tym o młodej Naeli. Przywoływało to nostalgiczne, przyjemne wspomnienia. Rozpiął kluczowe klamry wsuwając coś na wzór krótkiego rękawa na bezręczny kilkut. W ruchach nie było nic delikatnego, nieśmiałego - staż już dawno miał za sobą.
- Ach, tak - wiele - popatrzył na niego, jakby w pierwszej chwili nie wiedział o czym mowa. Świadomość tego tkwiła jednak głęboko - Odkryliśmy, że opracowana metoda walki z anomaliami nie pozbywa się ich, a jedynie ucisza - poczynione do chwili obecnej wysiłki nie są jednak bezowocne więc to nie jest do końca zła nowina. Znaleźliśmy również sposób na pozbycie się anomalii w ogóle i o ile wyliczenia wskazują na to, że powinno się udać o tyle nie wiem jak to rozwinie się w praktyce. Zdaje się, że oni wiedzą lub przypuszczają co chcemy zrobić. Sam wiesz, goście w jej domu. Nie sądzę by to był przypadek, Brendanie - dzień w dzień w chwili wolnej spędzał na studiowaniu map i wyliczeniach z Poppy, Snapem oraz Bathildą. Tylko że spokój tej ostatniej został zmącony w jej własnym domu przez obcych o czym Brendan jako gwardzista zapewne zdawał sobie sprawę. Zaraz gdy skończył bez ostrzeżenia pacnął różdżką w protezę. Wszystkie klamerki się ściągnęły i zakleszczyły jak na rozkaz, a nerwy połączyły się z nową ręką.
Adrien Carrow
Zawód : Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
Wiek : 46
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 40
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t3097-skrytka-bankowa-nr-357#50695 https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Re: Aneks kuchenny [odnośnik]30.11.18 19:57
Kiedy siedział naprzeciwko Adriena i słuchał jego wywodu, wpatrywał się to w jego oczy, to w protezę, bez większego zrozumienia. Wszystkie składane przez niego zdania brzmiały nieco dziwacznie, obco, mało zrozumiale, pomimo zapewnienia, że nie będzie to zrozumiałe - a może po prostu jego myśli instynktownie oddzielały się od tego uzdrowicielskiego bełkotu, obawiając się, że ten uczyni tę chwilę jeszcze trudniejszą.
- Aha - nie przerywał mu, niezbyt przekonująco udając zrozumienie. Potrafił rozmawiać o ludzkiej anatomii bez skrępowania przed tym, że był jedynie workiem mięsa uwiązanym zewsząd sznurami żył i nerwów, jednak rozpatrywanie jego ręki w kategoriach skomplikowanego mechanizmu brzmiało trochę jak eksperymenty z inferiusami - miało w sobie coś nienaturalnie odrażającego. Ale będzie musiał się do tego przyzwyczaić - i z tym pogodzić - nastawiając się nie na własną wygodę, a na skuteczność. To ta na wojnie była najważniejsza. Obserwował fragment protezy, który wskazał, był niemal pewien, że sam nie będzie potrafił się tym zająć - ale może mała praktyka uczyni mistrza. Skinął głową w podzięce, odpowiadając w duchu szczerze - wolałby protezy Adriena nie powierzać innemu czarodziejowi, jeśli nie zajdzie ku temu potrzeba. Wierzył, że jej projektant potrafił to zrobić najlepiej. - Dziękuję - wtrącił krótko, wiedział, że jako ordynator był czarodziejem zajętym. A jednak - znalazł sporo czasu, żeby go w ten sposób wesprzeć. Obserwował jego niedelikatne ruchy bez grymasu, bez poruszenia ręką - Adrien był doświadczonym uzdrowicielem, a on - doświadczonym pacjentem, lata, w których obawiał się bólu lub miał w sobie instynktowne reakcje obronne na uzdrowicielski dotyk minęły bezpowrotnie. - Mogę się zatem spodziewać zaburzeń w sytuacjach zagrożenia? - Nie skarżył się, pytał informacyjnie: rozumiał, że podobny artefakt wymagał długich miesięcy przeznaczanych na próby konstruktorskie, ze słów Adriena zrozumiał też, że wymagał pewnego dostrojenia - musiał jednak wiedzieć, na co powinien być przygotowany, kiedy jego życie - lub co gorsza życie towarzyszącej mu osoby - zostanie zagrożone. Mrowienie przedramienia, w zależności od natężenia, mogło wszak skutecznie pohamować ostateczny cios - lub kluczową obronę. Winien wtedy pamiętać, by nie liczyć na prawą stronę zbyt mocno - przynajmniej na początku.
Również jego dalszych słów - wysłuchał w milczeniu, choć ze znacznie większym zrozumieniem i zdawałoby się baczniejszym zainteresowaniem. I mniejszym optymizmem zarazem: kiedy wydawało im się, że wstąpili w grząskie bagno, zaraz okazywało się, że to bagno kilka kroków dalej jest jeszcze głębsze, jeszcze bardziej grząskie i w zasadzie już zaczynało ciągnąć ich na dno. Nie wróżyło to dobrze.
- I zapewne nie będzie to łatwe. Co mamy zrobić? Uśpić wszystkie anomalie w kraju? - Wyrastające jak grzyby po deszczu - Złapać Grindelwalda? - Rozpłynął się w powietrzu - nie zostawił po sobie ani śladu - złożyć ofiarę z czarnego kozła? - Wzruszył lekko ramieniem, nie lekceważąco, w geście bezradności. - Mieli dokąd uciec - zauważył ponuro, jakie zakończenie miałaby ta historia, gdyby Zakon nie zdołał odbudować starej chaty na czas? - Sądzisz, że mogą chcieć nam przeszkodzić? Że wiedzą, jak to zrobić? Pieprzone dranie, przecież ten chaos zagraża nawet im. - Zagrażał wszystkim. Całemu krajowi - a jeśli potrafi się rozprzestrzeniać, to może i światu. Nic im po oczyszczeniu krwi, jeśli i czysta krew polegnie. Zmarszczył brew, wzburzona krew napłynęła w skroń i być może popłynąłby ze swymi wynurzeniami dalej, gdyby nie spazm bólu, jaki szarpnął nerwem jego prawej ręki. Bez ostrzeżenia - bez gotowości na ból łatwiej było go znieść. Nie od razu poruszył ręką - wpierw uniósł spojrzenie ku jasnym tęczówkom Carrowa, a potem lekko poruszył ręką, przysuwając dłoń ku sobie. Była nieporęczna, niechwytna, ale wyraźnie - miał w niej czucie. I wreszcie - był kompletny. Wpierw naszła go absurdalna myśl, że powinien tę dłoń - po długich tygodniach, miesiącach męki - podrapać, ale na oczach uzdrowiciela wydało mu się to nieco niepoważne.
Wstał, wciąż ostrożnie, jakby bał się, że dłoń wypadnie mu z ręki i wygiął ją w różne strony, wyraźnie obserwując jej ruchy. Zachowywała się jak jego własna - i choć ograniczona, to mogła też mieć swoje zalety. Była twarda. I ciężka. Na ile wytrzymała?
- Dziwne uczucie - Od nowa uczyć się równowagi ciała, przecież nauczył się już żyć bez dłoni; instynktownie chował  ją za plecy podczas walki, by próbować nią bezwiednie chwycić różdżki, by nie próbować uderzyć nieistniejącą pięścią - dotychczasowy kikut miał znacznie zawężone możliwości. Proteza nie była wygodna, choć zapewne z czasem uczucie obcego ciała przeminie, a ciało się do niej przyzwyczai - nie zamierzał się uskarżać. - Trochę jakby odnaleźć po latach najwygodniejsze rękawiczki - Bo choć była obca - to była na swoim miejscu. Spode łba zerknął na pobliską szafę -  w której przetrzymywali naczynia kuchenne - i wziąwszy zamach, zaatakował ją nowo narodzoną pięścią. Drewniane drzwiczki pękły pod naporem uderzenia - a na jego twarzy pojawił się uśmiech satysfakcji - do czasu, kiedy zorientował się, że musi wycofać rękę z najeżonej drzazgami dziury w meblu.  - Wygląda na to, że działa - zauważył, wyszarpując ramię - nie zważając na wąskie przecięcia na przedramieniu, nie były niczym groźnym. Samą zniszczoną szafką przejął się jeszcze mniej. - Ale stała się trochę oporna - Ujął nadgarstek zdrową dłonią, przyciągając ją ku sobie - Ciężko mi nią ruszać.


Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Brendan Weasley
Zawód : auror, szkoleniowiec
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
if thou gaze long into an abyss, the abyss will also gaze into thee
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 25
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
Re: Aneks kuchenny [odnośnik]07.12.18 15:30
Uzdrowiciel odnajdywał w całej sytuacji coś będącego dla niego samego przyjemnie satysfakcjonująca odskocznią. Delikatnie wygiął usta w pobrzmiewającym wewnątrz niemu rozbawieniu. Tłumacząc działanie mechanizmów oraz sposób dbania o niego dostrzegał minę auora. Niektóre rzeczy zdawały się nigdy nie zmienić. Aurorzy.
Proteza którą zaprojektował w konsultacji z Brendnem nie była do końca idealną następczynią utraconej dłoni. Posiadała swoje słabości. Jedną z nich było wyraźnie rzucający się w oczy nieco upośledzony chwyt pozbawiony domyślnej ilości zgrabnych palców. Żłobienie dodatkowych magiczno-nerwowych magii w materiale protezy nie było niemożliwe, lecz jednak zbyt kosztowne, a co najważniejsze - zbyt czasochłonne. Pominięcie jednak tego aspektu dało też nowej dłoni zalety - uproszczony mechanizm wiązał się z nikłą możliwością awarii, szybszą adaptacją z ciałem właściciela. Pozwoliło to też wyjątkowo uprościć implementację magicznej właściwości kończyny. Balans rzeczy zdawał się być zachowany. Brendan również nie zgłaszał skargi czy też konieczności zmodyfikowania konceptu projektu.
- Nie mogę zapewnić cię o jej całkowitej bezawaryjności to ta jest jednak na niezwykle niskim poziomie o ile nie zaczniesz opalać protezy nad ogniem pożogi albo nie wpadniesz na pomysł pochwycenia flugoro wręcz. Przez upośledzenie jej chwytliwości jej mechanizm jest dość prosty. Mało co jest w niej czegoś do popsucia. Mniej niż w zwykłej dłoni. W porównaniu do niej w sytuacjach zagrożenia jest w zasadzie nawet bardziej niezawodna od prawdziwej dłoni. Przez pierwsze tygodnie może ci towarzyszyć jednak uczucie, że jest inaczej. Ciało musi się mimo wszystko dostosować do nowości. - zapewnił kontynuując pracę i trochę się nachmurzając gdy wypłynęło pytanie związane z Zakonem.
- Z tym kozłem to prawie udało ci się trafić - uśmiechnął się żartobliwie - Musimy dostać się do Azkabanu i tam dokonać odpowiedniego rytuału z udziałem dzieci posiadających silną więź z anomaliami oraz mistycznym artefaktem: kamieniem wskrzeszenia. Razem z grupą badawczą opracowujemy sposób na sporządzenie świstoklika - nie spojrzał nawet na twarz Brendana. Doskonale zdawał sobie sprawę jak abstrakcyjnie to brzmiało i gdyby nie pochylał się nocami nad wyliczeniami to nie uwierzyłby w to, że jest to w jakikolwiek sposób możliwe.
- Proszę - nie próbuj uderzać nią w ścianę - upomniał widząc ten błysk ciekawości w oczach Brendana, lecz najwyraźniej zapomniał że ma do czynienia z aurorem, a do tego z twardogłowym Weasleyem i po chwili był świadkiem śmierci drewnianej szafy. Cóż - przynajmniej to wciąż nie była ściana. Pozostawało mu jedynie westchnąć - Cóż....wrażenie powinno minąć po wyważeniu jeszcze kilku drzwi - rzucił poważnie, jednak szybko zreflektował się, że to może zostać przyjęte przez Brendana bardzo na poważnie, a nie wyglądało by miał w domu dostateczną ilość kuchennych mebli - Żartuję. Niemniej uczucie to powinno minąć samoistnie. Długo nie miałeś żadnego wypełnienia po utraconej dłoni. Ciało przywykło do braku i lekkości. Teraz musi się przyzwyczaić do na nowo do ciężaru i stąd ten opór. Połączenia nerwowe również musza się przetrzeć - do jutra wrażenie opóźnienia w reakcji i ciężkości poruszania powinno minąć.
Adrien Carrow
Zawód : Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
Wiek : 46
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 40
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t3097-skrytka-bankowa-nr-357#50695 https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Re: Aneks kuchenny [odnośnik]09.12.18 17:49
Wyszło nieco lepiej, niż myślał. Uderzenie nie bolało, choć docierały do niego drobne impulsy, wydawała się też nieco cięższa od jego poprzedniej - prawdziwej - dłoni, przez co środek rozłożenia ciężaru rozkładał się nieco inaczej, były to jednak drobne mankamenty, w które winien się przestawić w najdalej kilka dni. A może krócej. Nie była chwytna, jednak istnienie dłoni w kontekście jej braku wydawało się wystarczającą poprawą jakości życia - a nade wszystko jego skuteczności. Nie należał do ludzi, którzy dostawszy mniej, pragnęli więcej, a tutaj priorytetem w działaniu była szybkość. Carrow uwinął się z przygotowaniem tego cacka w zaledwie trzy miesiące. To naprawdę mało czasu - i naprawdę był za to wdzięczny. Co więcej, jeśli ceną za upośledzony ruch miała być pewność mechanizmu, wydawało się to rozsądnym rozwiązaniem.
- Będzie w stanie pochwycić fulgoro wręcz? - zapytał całkiem serio, nie wyczuwając ironii, cacko wydawało się wytrzymałe, gdyby siła gromu zatrzymała się na jego mechanizmie i nie przeskoczyła dalej, to nawet za cenę chwilowej awarii - mogłoby to mieć sens. Z pożogą sprawa sytuowała się nieco gorzej, bo jeśli proteza ją przetrwa, to jego ciało już niekoniecznie - ale ufał, że po tragedii w ministerstwie magii nieprędko będzie miał okazję ujrzeć na własne oczy szalejące płomienie. - Czuję to - przyznał, obracając przed sobą sztuczną dłoń, mniej dłoni w dłoni brzmiało dziwnie, ale kiedy przebił nią drewniane drzwiczki - to i owo pojął, skóra zostałaby przecięta - na tym ledwie czuł cios.
Ściągnął brew, słysząc kolejne słowa uzdrowiciela i obejrzał się ku niemu, choć Adrien na niego nie spojrzał. Przypuszczał, jak ogromny wysiłek musieli włożyć w opracowanie tego planu - ale coś chwyciło go za gardło, nim spytał, na czym właściwie miałby polegać ten rytuał. Kamień wskrzeszenia to tylko część problemu, nie zdołali odnaleźć go w całości i wciąż nie wiedzieli, czy jego odtworzenie było do końca możliwe.
- Wprowadzenie tych dzieci do Azkabanu to biestialstwo - stwierdził za to ponuro oczywistość, kręcąc lekko głową, przecząco, nie zamierzał sprzeczać się z ich planem, pewien, że rozważyli wszystkie za i przeciw a nade wszystko rozpatrywali alternatywy. Tak Adren, jak tym bardziej Margaux i Poppy bez wątpienia brali pod uwagę demony, z jakimi zmagały się dzieci - ich przeszłość była tragiczna, a oni mogli ich teraźniejszość uczynić jeszcze straszniejszą. Ale czasem nie było wyjścia, czasem w bardzo młodym wieku należało być bardzo dzielnym.  - Jak wam idzie? - Nie mieli dużo czasu. Anomalie niosły za sobą coraz większe zniszczenia, coraz więcej czarodziejów traciło majątki, coraz więcej czarodziejów cierpiało, nie wspominając nawet o świecie mugoli.
Ledwie dosłyszał upomnienie, kiedy w mieszkaniu rozległ się już trzask szafki; z niekrytym zdumieniem wysłuchał słów uzdrowiciela, zgodnie z jego zamierzeniem kierując się do uderzenia kolejnej, powstrzymując jednak ruch w połowie - chyba jednak nie mówił poważnie.
- Wypróbuję jej możliwości jutro w pełni, im intensywniej tym szybciej przyswoi ją ciało - Uniósł na niego pytające spojrzenie, niepewny, czy wysnuł właściwe wnioski. W mieszkaniu nie miał ku temu warunków, ale na sali treningowej mógł zostać dłużej po zakończonej warcie. - Nie wiem, jak dziękować, Adrienie. Zdaję sobie sprawy, ile musiałeś poświęcić na nią czasu. Jeśli... jeśli znajdziesz sposób, w jaki mógłbym wyrazić swoją wdzięczność, wiedz, że możesz na mnie liczyć. - Długi należało spłacać, nawet te, które nie miały wiele wspólnego ze złotem.


Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Brendan Weasley
Zawód : auror, szkoleniowiec
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
if thou gaze long into an abyss, the abyss will also gaze into thee
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 25
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
Re: Aneks kuchenny [odnośnik]10.12.18 2:21
Popatrzył z niedowierzaniem, które mu się niefortunnie wymsknęło i ukazało na twarzy kiedy Brendan z ekscytacją podchwycił bardzo zły pomysł. Tak właściwie było to na swój sposób pocieszne. Szczery entuzjazm dziecka które pierwszy raz pochwyciło w dłonie nożyczki i biegało z nimi po pokoju dzieląc się radością z nowości. A przynajmniej byłoby pocieszne, gdyby Brendan nie był mimo wszystko dojrzałym już mężczyzną. A przynajmniej dorośle wyglądającym mężczyzną.
- Tak, jest w stanie pochwycić fulgoro tak samo jak każda inna część ciała doprowadzając twoje wnętrzności do wrzenia. Nie rób tego. W innym wypadku prawdopodobnie zobaczymy się w Mungu - uniknął używania czasownika "nie próbuj" zauważając, że Weasley miał problem i pomijał istnienie przeczenia. Co prawda Adrien miał nerwy ze stali, to jednak kiedy widział jak auror obchodzi się z jego tworem delikatnie drgał w niepokoju powstrzymując się od podobnych destrukcyjnych działań. był pewnym, że spreparowany przez niego mechanizm był wytrzymały. Przeszedł w końcu wszystkie testy wytrzymałościowe na zadowalającym poziomie. Mało co było w nowej dłoni do zepsucia. To jednak jakoś wolał nie być światkiem tego, jak auror poddaje ją najcięższym testom ledwie minuty po zamontowaniu.
Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że brzmiało to źle. On sam czuł się z tym potwornie, lecz prawda była taka, że nie wiedział jak inaczej można byłoby rozwiązać ten problem. Tu nie chodziło tylko o powstrzymanie anomalii, lecz również naprawienie krzywdy jaka wyrządził tym dzieciom Grindewald. Nie chciał się jednak nad tym rozwodzić.
- Świetnie - recytował numerolologicne formuły przez sen, a w każdej plątaninie kresek dostrzegał kartograficzne linie. Zaś wiedza jaką pozyskał na temat teorii świstoklików prawdopodobnie czyniła go ekspertem w tej dziedzinie dając nadzieję na to, że w momencie w którym to pożoga pochłonie Munga to mimo wszystko nie zostanie bezrobotny. fach to fach - nie będę cię jednak zarzucał tu szczegółami. Podzielę się nimi na spotkaniu - zakończył ostatecznie dając tym samym do zrozumienia aurorowi, że na kolejne zebranie na pewno przybędzie.
- To będzie dla niej dobry test. Jeżeli coś pójdzie nie tak to ślij sowę - brzmiało to poniekąd podchwytliwie, jednak jeżeli proteza nie przetrwa ciężkiego treningu Brendana będzie to oznaczało konieczność jej wzmocnienia. W końcu lepiej by potencjalny mankament został szybko wyłapany. Niemniej Adrien wierzył, że bez tego się obejdzie. Wychodziło na to, że jego praca była już skończona. Nałożył wierzchnią szatę na plecy oraz kapelusz na głowę. Przystanął jednak przed wyjściem. Wdzięczność - Jest coś, co mógłbyś dla mnie zrobić, Brendanie - odwrócił się ku niemu uwieszając swoje spojrzenie w aurorze - Widzisz...niedługo zostanę dziadkiem i kiedy to nastąpi, a wojna stanie się wspomnieniem, to chciałbym byś odwiedził mojego wnuka lub wnuczkę. Byś opowiedział mu bądź jej o tym jak wielkich rzeczy dokonałeś, a pomogła w tym pomocna dłoń, którą ci podałem, a której ty nie odrzuciłeś - wąsy pod nosem wygięły się przyjemny łuk, a jego szare oczy jak ostrza przecinały powietrze sięgając gdzieś w daleko w dal. w przyszłość która jeszcze się nie ukształtowała, lecz w której obraz wierzył. Brendan miał dokonać czegoś więcej i dokona - Carrow nie miał co do tego wątpliwości. Miał jednak jeszcze przeżyć. By pokątnie przeplatana w tych wydarzeniach nauka wy dźwięczała kiedyś dźwiękiem czystym i pięknym. Nie czekając na odpowiedź skinieniem rondla pożegnał aurora.

|zt
Adrien Carrow
Zawód : Ordynator oddziału Zakażeń Magicznych
Wiek : 46
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Wznosić się i upadać jest rzeczą ludzką. Ważne jest by nie bać się na nowo rozkładać swych skrzydeł i sięgać wyżej.
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 40
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
możesz pozostawić puste
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t1209-adrien-carrow-budowa https://www.morsmordre.net/t1234-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/t1220-adrien-carrow https://www.morsmordre.net/f52-west-yorkshire-wakefield-sandal-castle https://www.morsmordre.net/t3097-skrytka-bankowa-nr-357#50695 https://www.morsmordre.net/t1239-adrien-carrow
Re: Aneks kuchenny [odnośnik]10.12.18 13:07
Starał się ukryć zawód, kiedy usłyszał ironię uzdrowiciela; cacko, które jednym ruchem potrafiłoby powstrzymać fulgoro byłoby naprawdę potężne - niestety, jego marzenia zostały szybko rozwiane. Nie chciał wyglądać na niewdzięcznego, więc  zmieszany odjął spojrzenie z twarzy uzdrowiciela. Bezgłośnie westchnął, przenosząc je na protezę - z wolna zaczynając o niej myśleć jak o nieodłącznej części siebie. Jak o fragmencie siebie - syntetycznej części ciała, z którą miał się stać jednością. Coś mu podpowiadało, że mogli stanowić dobry, zgrany zespół. Uniósł dłonie w geście kapitulacji, kiedy ten skończył tyradę, niezbyt przekonująco zapewniając:
- Wcale nie zamierzałem - Trochę pod nosem, trochę do niego i niekoniecznie zgodnie z prawdą. Skinął głową, nie chcąc zabierać uzdrowicielowi więcej czasu - doceniał każdy moment, który przeznaczył na przygotowanie tego artefaktu - wiedząc też, że czas i miejsce na rozmowę na temat będzie właśnie na spotkaniu  - którego nadejście nie napawało go zresztą entuzjazmem. Zakonnicy ewidentnie nie radzili sobie ze spotkaniami w większym gronie.
- Tak zatem uczynię - zapewnił, przyjmując odpowiedź Carrowa - i właściwie nie mógł się doczekać, aż to zrobi - z chłopięcą ciekawością podchodząc do odkrywania swoich nowych możliwości. Niegdyś był sprawniejszy, potem utracił dłoń - a dziś najpewniej zdolny był uczynić więcej niż w szczytowej formie i w największym zdrowiu. Ktoś przesądny uznałby, że być może tak musiało być - ale on nigdy nie ufał gwiazdom. Błyszczały mocno jak złoto i były odległe jak horyzont, a z tymi cechy łatwo dało mamić ludzi.
Ruszył za swoim gościem, odprowadzając go do drzwi - w których przystanęli. Uniósł ku niemu uważne spojrzenie i z równie skupioną uwagą słuchał jego słów. Gdyby nie Zakon Feniksa, zapewne nigdy nie zaufałby Carrowi - oceniłby Adriena nie znając jego serca, tak jak przez pryzmat nazwiska oceniany był - skądinąd zresztą całkiem słusznie - przez jego krewnych. Nie sądził, by mógł przeżyć tę wojnę. Ale jeśli tak się stanie - to będzie to wojna zwycięska, w której faktycznie ktoś być może nawet dopuści go do młodego potomka niegdyś szlachetnej rodziny zaklinaczy koni. Usta lekko drgnęły na dźwięk pomocnej dłoni, a wnętrze ukuła duma - duma z tego, że ktoś wciąż wierzył, nie tylko w powodzenie sprawy - a i w jego samego. - Postaram się - obiecał, całkiem  poważnie, zawalczyć o każdą z wymienionych przesłanek. Przez chwilę wsłuchiwał się w rytm jego kroków, kiedy schodził po klatce schodowej w dół - i gdy tylko zamknął za nim drzwi, lewą ręką uchwycił różdżkę, spoglądając na roztrzaskaną szafkę. Lewa ręka przyuczyła się już do używania magii - to dobrze. Prawą też wyćwiczy.

zt :pwease:


Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Brendan Weasley
Zawód : auror, szkoleniowiec
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
if thou gaze long into an abyss, the abyss will also gaze into thee
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 25
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
Re: Aneks kuchenny [odnośnik]01.04.19 2:44
Maść żywokostowa była świetna na zasinienia. Doskonale usuwała krwiaki, przywracając ciało do formy znacznie szybciej, niż robił to sen czy przeciętny upływ czasu. Potrzebował jej tym mocniej, odkąd przejął pieczę nad szkoleniami aurorów pod kątem fizycznym - na treningach nie trudno było o kontuzję, nadwyrężał swoje możliwości, ale niczego nie żałował - potrzebował jedynie drobnych pomocy. Przeważnie nacierał się maścią przed snem, na noc, robił ją samodzielnie; zawsze miał dryg do roślin, a to głównie z nich składała się mieszanka - był osłem z eliksirów, nie potrafił zapewne nawet poprawnie trzymać chochli, ale maść żywokostowa była tak prosta do własnoręcznego uwarzenia, że poradziłby sobie z nią nawet największy idiota - a zakupienie jej w sklepie byłoby leniwym marnotrawieniem pieniędzy.. Trzeba było tylko dopilnować kociołka: niewielki, żeliwny, wisiał nad paleniskiem na kuchence, a woda w jego wnętrzu powoli zaczynała bulgotać. W tym czasie przygotowywał składniki. Ich bazą był, naturalnie, żywokost. Fioletowe kielichy kwiatów roztarł w dłoniach, ścierając z nich nektar i pokruszył do kociołka bez ładu i składu. Następnie - jako serce - dodał pokrojony na niewielkie kawałki korzeń ciemiernika, miał ładny, korzenny zapach. Ostatnim istotnym składnikiem były sproszkowane liście dyptamu, które w dużej ilości zapełniły kociołek. Zostawił maść na dłuższy czas - aż składniki wygotowały się i rozpadły, a woda nabrała mętnej barwy. Pod koniec dodawał syrop z trzminorka, który pomagał zagęścić wywar oraz rozdrobnione łuski plumpki - gdyby znał się na tym lepiej, pewnie wiedziałby, po co. On jedynie odtwarzał znany na pamięć przepis. Po połączeniu wszystkich składników i kilkakrotnego przemieszania eliksiru, zostawił go do dogotowania: oczekując, aż wywar zgęstnieje.


Hey you, don't help them to bury the light,
Don't give in without a fight.

Brendan Weasley
Zawód : auror, szkoleniowiec
Wiek : 27
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
if thou gaze long into an abyss, the abyss will also gaze into thee
OPCM : 40
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 25
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t3635-brendan-weasley https://www.morsmordre.net/t3926-victoria#74245 https://www.morsmordre.net/t3921-zmykaj-stad-bo-bede-gryzl#74154 https://www.morsmordre.net/f153-chancery-lane-13-21 https://www.morsmordre.net/t3924-skrytka-nr-786#74241 https://www.morsmordre.net/t3925-brendan-weasley#74242
Re: Aneks kuchenny [odnośnik]01.04.19 2:44
The member 'Brendan Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 27
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Aneks kuchenny - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Aneks kuchenny
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach