Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Ruiny Whitby

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Ruiny Whitby   05.11.16 22:38

Ruiny Whitby

Na północny wschód od Yorku leży mieścina Whitby, w której mieści się zrujnowane opactwo benedyktyńskie.

Dokładnie po prawej stronie miasta, znajdują się ruiny klasztoru. (...) Są one szlachetne o wspaniałym rozmiarze, pełne pięknych romantycznych szczegółów. Podobno w jednym z okien można zobaczyć Białą Damę.
z Drakuli, Brama Stokera

To prawda co pisał Stoker. W ruinach przebywa do dziś Biała Dama, lecz wcale nie jest osamotniona. Podobno cyklicznie, pod koniec miesiąca, w ruinach dobywają się spotkania duchów. Na szczęście jeszcze niewielu o tym wie.


Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
30
22
5/22
8/48
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Whitby   26.12.16 13:58

|z gabinetu

Teleportacja zaskoczyła go tak mocno, że z trudnością złapał równowagę na trawiastym gruncie. Siedząc w gabinecie nie zauważył, że już dawno panowała noc, a teraz z trudnością mógł zobaczyć cokolwiek na wyciągnięcie ręki, która sama ginęła w mroku. Wygrzebał różdżkę ze spodni i rzucił odpowiednie zaklęcie. Po chwili dookoła niego zapanowała jasność, która w jakimś stopniu rozproszyła cienie. Zawiał zimny, nocny wiatr, a Morgoth zdał sobie sprawę, że nie był odpowiednio ubrany. Marynarka wciąż wisiała na oparciu fotela, który znajdował się w rodzinnej posiadłości. Zaklął nad swoją nierozwagą. Pośpiech zawsze powodował podobne sytuacje, a teraz było to związane z jego rządzą wiedzy i piciem Ognistej. Świetnie. Podniósł drewno w górę, chcąc dowiedzieć się przynajmniej, gdzie się znalazł. Nie musiał długo szukać, gdyż poniosło go nieopodal ruin Whitby, starego opactwa zakonu Benedyktynów. W mrokach nocy wyglądały jeszcze mroczniej, ale równocześnie niezwykle dostojnie. Korzystając z chwili, Yaxley chciał do nich podejść, ale nie zdążył porwany przez kolejne czknięcie.

|zt





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
30
22
5/22
8/48
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Whitby   09.03.17 22:24

|z katakumb

Zauważył to spojrzenie. Jeszcze go nie widział u lady Parkinson. Było to pewne nieme pytanie, które nie potrzebowało jednak odpowiedzi. Ujęła w milczeniu jego dłoń i zdecydowała się, że to właśnie ona powinna sprawdzić czy zasuszona dłoń nie okazała się świstoklikiem. Pomimo że wewnątrz katakumb panował niesamowity ziąb, poczuł jak jej palce nadal były ciepłe. Złapał dłoń kobiety pewniej, by dać też pewien sygnał, że jest gotowy na każdą ewentualność. Zwierzę za nimi wciąż syczało, ale nie dali się tym rozproszyć. Morgoth skupił się na zawartości szkatuły i poczuł pewien rodzaj faktycznie zawiedzenia, gdy dotknięcie dłoni nic nie dało. Nie ona jednak była tam najważniejsza. Była jedynie nic nie wartym odwróceniem uwagi nieuważnego zdobywcy. Gdy Elisabeth pochwyciła właściwy przedmiot, poczuł uścisk w żołądku i chwilę później coś nim szarpnęło zdecydowanie zbyt mocno i zbyt gwałtownie, by mógł utrzymać równowagę przy przeniesieniu się we właściwy cel. Cel, który znał, ale nie miał o tym jeszcze pojęcia. Gdy tylko poczuł pod stopami stały grunt, a świeże powietrze uderzyło go prosto w twarz, upadł na ziemię, czując równocześnie ból w łydce. Wypuścił przy tym szkatułę, która upadła na trawę przy jego boku i tym samym wysunął dłoń z uścisku lady Parkinson. Nie było to jednak spowodowane raną. Był zwyczajnie wyczerpany i sam nie wiedział, czym konkretnie. Położył się na chwilę plecami na ziemi, oddychając świeżym powietrzem i chcąc, by przestało kręcić mu się w głowie. Gdy to ustało, podniósł się do siadu, by rozejrzeć po okolicy. Nie dało się nie zauważyć wielkich ruin starego opactwa tuż za nimi.
- Nic ci nie jest? - spytał Elisabeth i nie czekając na odpowiedź, wstał. Nie odszedł jednak. Rozejrzał się raz jeszcze, nie domyślając się nawet powodu dla którego znaleźli się właśnie tutaj. Na razie nie było to priorytetowe. Zależało mu na tym, by kobieta była bezpieczna. I była. Wydostali się stamtąd, a tereny na których wylądowali nie były mu obce. To stawiało ich w o wiele lepszej sytuacji niż jeszcze kilka chwil temu. Przetarł zakrwawione lewe oko, na szczęście pazur nie sięgnął gałki, chociaż dalej ból był niesamowicie paskudny. - York - mruknął do siebie, chociaż była to równocześnie odpowiedź na nieme pytanie o miejsce ich przebywania.
[bylobrzydkobedzieladnie]





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed


Ostatnio zmieniony przez Morgoth Yaxley dnia 26.03.17 22:51, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Elisabeth Parkinson
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3102-elisabeth-parkinson https://www.morsmordre.net/t3136-persephone https://www.morsmordre.net/t3137-amici-fures-temporum https://www.morsmordre.net/f110-cotswolds-hills-broadway-tower https://www.morsmordre.net/t3276-elisabeth-parkinson
tłumacz
25
Szlachetna
Panna
I'm cold-hearted and evil.
And I'm vengeful.
6
8
1
0
15
5
6/36
1
Czarownica

PisanieTemat: Re: Ruiny Whitby   11.03.17 20:59

Nagłe szarpnięcie charakterystyczne dla podróży świstokliekiem jeszcze nigdy nie wydało jej się uczuciem tak przyjemnym. Chociaż z reguły było dość nieznośne, to teraz dawało jej pewność, iż ma do czynienia z przedmiotem, które zabierze ich do (prawdopodobnie) przyjemniejszego miejsca. I zabrało ponownie do nieznanej kobiecie lokalizacji. Pierwszym co ją uderzyło, to świeże powietrze. Z przyjemnością, z początku nie zwracając uwagi na swojego towarzysza, przymknęła powieki, chcąc napawać się tym darem. Zabawne - na co dzień nie docenia się podobnych rzeczy, gdyż ich obecność wydaje się być oczywista, teraz jednak nie mogła się nie cieszyć brakiem odurzającego odoru katakumb. Pozwoliła sobie nawet na nikły uśmiech, który jednak szybko zniknął, a ona otworzyła oczy, przenosząc spojrzenie ciemnych oczy na Yaxley'a.
- Na lorda miejscu o wiele bardziej martwiłabym się o własną kondycję - odpowiedziała po chwili, wymownie patrząc na miejsce, w które ugryzł go ryś. Ten nie mógł jednak go widzieć, bo rozglądał się dookoła. W tym czasie lady Parkinson ruszyła w stronę szkatułki, leżącej nieopodal. Chwyciła ją, podnosząc z ziemi wraz z wciąż spoczywającym wewnątrz medalikiem. Ponownie ujęła go między palce wiedząc, iż ten nie jest już dłużej świstoklikiem. Zaczęła go uważnie oglądać ze wszystkich stron, niemalże od razu stwierdzając, iż w pierwszym momencie pozornie czarny, w rzeczywistości ma barwę granatu mieniącego się drobnymi jasnymi drobinkami. Na odwrocie widniał drobnym druczkiem napis: Ora et labora. Kobieta zmarszczyła lekko czoło, nieznacznie się przy tym krzywiąc. Słowa nie były jej obce i w jakiś sposób działały na nią odpychająco. Odsunęła od oczu przedmiot, do którego wyczytana przed chwilą dewiza ani trochę nie pasowała.
Wzrok przeniosła na szkatułkę, próbując się doszukać w niej jeszcze czegoś. Nic więcej jednak nie znalazła, po chwili włożyła do środka przedmiot, zamykając pudełko. Następnie odszukała spojrzeniem towarzysza, wygładzając jeszcze przed chwilą zachmurzone czoło.
- Wie może lord gdzie znajdujemy się tym razem? - spytała, unosząc jedną brew ku górze. Przy tym jej dłoń powędrowała w stronę szyi, na której zazwyczaj widział łańcuszek z delikatnym pierścionkiem. Czasami lubiła się nim bawić, zbierając myśli. Tym razem jednak go nie odszukała, przypominając sobie o jego użyciu na statku. Będzie musiała później go odszukać.




A little learning is a dangerous thing...

Powrót do góry Go down
Morgoth Yaxley
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3063-morgoth-yaxley https://www.morsmordre.net/t3117-kylo#51270 https://www.morsmordre.net/t3115-morgoth-yaxley#51264 https://www.morsmordre.net/f288-fenland-palac-yaxleyow https://www.morsmordre.net/t3124-morgoth-yaxley#143800
Opiekun smoków
22
Szlachetna
Kawaler
A man can have anything, if he is willing to sacrifice.
With your berth comes a solemn vow.
You will have nothing.
Your privilege is the dirt...
In the darkness, only ambition will guide you.
The Oath you swear,
The promises you make,
They are yours alone.
Your freedom will be the wars you wage.
Your birth right, the losses you suffer.
Your entitlement, the pain you endure.
And when darkness finds you, you will face it, alone.
5
10
1
0
30
22
5/22
8/48
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Ruiny Whitby   16.03.17 17:48

Nie miał w tej chwili ochoty, by wypatrywać w naszyjniku innych, kolejnych już ukrytych właściwości. Nie dlatego że nie był ciekaw. Po prostu nic nie było widać. Księżyc był schowany za chmurami, odcinając ich od naturalnego źródła jakiegokolwiek światła. Odpowiednie zaklęcie jednak rozwiało mroki, powodując, że Yaxley zapomniał już o szkatule na sekundę i zaczął zastanawiać się co wspólnego miał statek Jolly Jelly, katakumby i ruiny opactwa. Odetchnął, przejeżdżając dłonią we włosach, czując na dłoni pewne ograniczenie. Wiedział, że była to zaschnięta krew, ale nie przejmował się tym. A przynajmniej jeszcze nie. Chwilowo było to na dalszym planie. Najważniejsze że wynieśli się stamtąd cali i zdrowi. Nie odezwał się na słowa lady Elisabeth. Nie miała tu racji, ale już niedługo miał się zająć swoim ugryzieniem, więc nie powinna się na tym skupiać. Chwilowo słychać było jedynie wiatr i dalekie odgłosy poruszanych przez niego drzew. W końcu Parkinson znów się odezwała, przerywając ciszę.
- Wiem - odparł krótko i zwięźle, po czym dodał:
- Trzeba się teleportować.
Oczywiście, że miał na myśli ich domy. I chociaż nie odezwał więcej, wymowne spojrzenia wymienione z lady Parkinson oznajmiały, że nie był to koniec ich spotkań dotyczących tego wieczoru. Skinął głową, po czym dał znak, że powinna teleportować się jako pierwsza. Sam nie powiedział jej całej prawdy. Owszem. Zamierzał udać się do domu, ale w inny sposób. Teleportacja gdy czuł ból w nodze nie była najbezpieczniejszym rozwiązaniem. Było jednak jeszcze inne mniej ryzykowne, którego postanowił się podjąć. Był na terenie Yorku - ziemi Carrowów. Znał drogę do ich posiadłości, ale nie wyobrażał sobie udania się tam na piechotę. I pomimo że noga wciąż się odzywała, zmienił formę i udał się na wschód.

|zt x2





You collect scars because you want proof that you are paying for whatever sins you've committed
Powrót do góry Go down
 

Ruiny Whitby

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Yorkshire, York-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18