Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Mulberry Hall
AutorWiadomość
Mulberry Hall [odnośnik]05.11.16 22:40
First topic message reminder :

Mulberry Hall

Jedną z bardziej znanych kawiarni w Yorku jest Mulberry Hall. To tutaj wypiekane są najlepsze yorkshire puddings - które według właścicieli zostały zresztą wymyślone przez ich przodków. Lokal prowadzi małżeństwo w podeszłym wieku, które każdego podróżnego przywita miłym uśmiechem, ale w trakcie spożywania posilku nie odpuści - szczególnie pan Mulberry, bardzo żywo interesujący sie polityką, będzie się dopytywał co i jak z twoimi pogladami. Strzeż się!


Lokal zamknięty

Podchodzicie do drzwi wejściowych i dostrzegacie panującą wewnątrz pustkę. Dopiero po chwili odszukujecie spojrzeniem brzydki napis spisany w pośpiechu zamknięte. Domyślacie się, że wojna musiała zmusić właścicieli do wycofania się z prowadzenia biznesu. I kto wie? Może również ucieczki?


Lokal został zamknięty do odwołania. Można jednak prowadzić rozgrywki mające miejsce przed budynkiem.


Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 14.01.21 21:21, w całości zmieniany 1 raz
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mulberry Hall - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Mulberry Hall [odnośnik]11.01.20 1:42
Valerian nie chciał wdawać się w te niskich lotów gierki, jednak został w nie uwikłany i musiał sobie z tym poradzić. Doskonale wiedział, że drań przed nim próbuje sprawdzać granice jego cierpliwości, uciekając się przy tym do szyderstw, jednak Blythe pozostawał wyjątkowo opanowany. Miałby się obawiać takiego łajdaka, co szuka kosztem młodej panny szansy na dodatkowy zarobek? Nigdy nie zgodziłby się na podobny szantaż.
Sądzi pan, że lady Avery pozwoliłaby sobie na zatrudnienie podejrzanego konesera malarstwa? – odparł z powagą, nie zdejmując z mężczyzny ciężkiego spojrzenia. – Ciekaw jestem, czy pan Tremaine podzieli pańskie zdanie w tej materii – nie sądził, aby jakikolwiek czystokrwisty czarodziej, o ile nie jest orędownikiem równości czarodziejów i mugoli, ośmieliłby się wzgardzić szlachetnym nazwiskiem. Historia magii nie była jego ulubionym przedmiotem, jednak miał wystarczającą wiedzę, aby być świadomym tego, że interesy różnych czarodziejskich rodzin ścierały się ze sobą dość często w przeszłości, co także miało znaczenie na teraźniejsze stosunki panujące pomiędzy nimi. W rodzinie Blythe od wieków pielęgnowano w kolejnych pokoleniach wielką niechęć do Longbottomów, przez których przodkowie musieli szukać swojego miejsca na ziemi na nowo. Ale Dorothy przy pierwszym spotkaniu nie zareagowała oburzeniem, kiedy wymawiał nazwisko damy, dla które pracował jako kurator wystaw.
Jeśli jakiekolwiek wątpliwości się pojawią, wierzę, że oficjalny list, desygnowany podpisem samej lady Avery, szybko je rozwieje – rzucił z uprzejmym uśmiechem, czując w kościach, że zuchwalec podający się za niejakiego Wooda po złości przedstawi kłamliwą wersję wydarzeń. Nie był pewien, czy szlachcianka zechce zaingerować w całą sprawę, ale też mógłby uciec się do małych kłamstewek, kładąc nacisk na to, jak wielką szkodą byłoby stracenie okazji do oszlifowania talentu panny Tremaine, na całe szczęście czystokrwistej, nieskażonej promu golską retoryką. I właściwie to by nie skłamał, ona naprawdę miała dar utrwalania krajobrazów i ludzi na płótnie w sposób bezbłędny.
Zakończyłby to starcie, gdyby nie Dorothy i oszustwo, które wybrzmiało z ust drugiego czarodzieja nad wyraz wiarygodnie. Czarownica nie wyczuła podstępu, choć ewidentnie speszyła ją uwaga o przyzwoitce, przywołując na jej twarz dorodnie czerwone plamy.
Sam pełnie rolę przyzwoitki, nie dając innym artystom przyzwolenia na wykorzystanie w jakikolwiek sposób panny Tremaine – oświadczył bez zająknięcia, nawet powieka mu nie drgnęła, tak był przekonany co do swojej racji. – Proszę mi wybaczyć, mógłby się pan przedstawić ponownie? – poprosił uprzejmie, niby z cieniem skruchy, gdy w duszy kpił sobie z taniego szpiega. – Mam trudność z zapamiętywaniem nazwisk, to największa moja przywara – zerknął zaraz na Dorothy, chcąc jak najszybciej zakończyć to przedstawienie.


Art, like morality, consists in drawing the line somewhere
avatar
Zawód : kurator wystaw, artysta
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler


watch her moving in elliptical patterns


OPCM : 5
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 5
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 6
Genetyka : Czarodziej
Mulberry Hall - Page 3 VK2vTfp
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7511-valerian-blythe https://www.morsmordre.net/t7564-artystyczna-korespondencja#209469 https://www.morsmordre.net/t7562-meet-the-artist https://www.morsmordre.net/f96-ansdell-street-3-7 https://www.morsmordre.net/t7563-skrytka-bankowa-nr-1821 https://www.morsmordre.net/t7565-valerian-blythe
Re: Mulberry Hall [odnośnik]13.01.20 0:40
Lodowate opanowanie mężczyzny było irytujące. Daniel nawet nie był w pełni świadomy, co w Valerianie porusza jego czuły punkt, ale pan Blythe przypominał mu o jego dawnym życiu, o utraconych możliwościach. O młodszym bracie, równie irytująco obojętnym wobec wybuchów złości ojca - wszak zawsze był tylko świadkiem, a nie celem jego gniewu. O tym, co mogłoby być gdyby Daniel wytrzymał to wszystko i wybrał długą i żmudną ścieżkę do prestiżowej pracy, zamiast szybkiego skrótu na Nokturn. Czy udałby się na Sylwestra w równie eleganckim płaszczu? Czy Maeve patrzyłaby z podobnym podziwem, jak Dorothy na Valeriana?
Tchórzliwe powoływanie się na szlachetne koneksje również wywołało zniecierpliwienie Wrońskiego, tym bardziej, że nie mógł na to inteligentnie odpyskować. Zapamiętywał arystokratyczne nazwiska tylko po to, by móc prowadzić interesy z odpowiednimi ludźmi, ale nielegalne ścieżki nie zawiodły go jeszcze do Averych. Zaszłości z przeszłości i koneksje między poszczególnymi rodzinami nie obchodziły go zbytnio, dopóki sam nie wchodził z kimś w bezpośredni kontakt - nie znał się zupełnie na historii magii i nie chciał zaprzątać sobie głowy niepotrzebnymi, w swoim mniemaniu, informacjami. Może kiedyś sprytne odniesienia do różnorakich nazwisk przeleją czarę goryczy i uświadomią Danielowi, że głupio być ignorantem. Ale jeszcze nie teraz.
-Zobaczymy. - odparł tylko, uśmiechając się lodowato. Ciekaw był, czy Blythe spełni swoje "groźby" i w istocie poprosi lady Avery o interwencję, nie potrafiąc załatwić sprawy samemu. Ale jego ciekawość wynikała tylko ze złośliwego wścibstwa. Tremaine wynajął go tylko do czasu ustalenia tożsamości wielbiciela Dorothy - Wroński wykonał swoje zadanie i nie miał ochoty dopominać się o kolejne, bo płaca nie była zbytnio kusząca. Chętnie opowie więc zleceniodawcy swoją wersję wydarzeń, a potem zniknie w mrokach Nokturnu, nie zastanawiając się dłużej nad iskrami nieporozumień między młodą malarką, nadopiekuńczym ojcem i dystyngowanym mecenasem.
Z satysfakcją zobaczył lekki rumieniec zażenowania na twarzy Dorothy, ale słowa Valeriana zmyły nagle uśmieszek z jego ust. Spojrzał badawczo na Blythe'a, a potem przeniósł wzrok na młodziutką dziewczynę, uświadamiając sobie brutalną prawdę: Dorothy może wyrwać się spod kurateli ojca, ale wpadnie po prostu pod skrzydła kolejnego opiekuna. Blythe wydawał się rzeczowy, praktyczny i niedający sobie w kaszę dmuchać, a po krótkiej rozmowie Daniel coraz bardziej powątpiewał w jego uczciwe intencje względem dziewczyny: troszczył się o jej osobę, czy o jej talent? Jako laik w świecie sztuki, Wroński patrzył na osobowość i zdolności Dorothy z osobna, nie potrafiąc scalić ich w jedną całość.
Pokręcił lekko głową, przytłoczony nagle sytuacją, w której znalazł się z przypadku. Dyplomacja, sztuka, krucha panienka pragnąca wyrwać się z domu... to nie dla niego. A chociaż starał się nie dopuszczać emocji do głosu w pracy, to nagle zrobiło mu się żal biednej Dorothy, przekazywanej z rąk do rąk w imię prestiżu.
-Wood. - wzruszył ramionami, nie starając się już nawet zabrzmieć przekonująco. Zdobył informacje, spełnił tu swoje zadanie.
-Ma pan rację, to spotkanie wydaje się taką samą złotą klatką, jak każda inna. - odparował Valerianowi, nie spuszczając jednak wzroku z biednej dziewczyny i zastanawiając się, czy Dorothy zrozumie jego enigmatyczne słowa. Potem ukłonił się lekko damie, posłał Blythe'owi mroźne spojrzenie i wstał. Wyszedł z kawiarni, nie oglądając się za sobą. Chciał jak najprędzej porozmawiać z panem Tremaine i strząsnąć z siebie resztki tego dziwnie nieprzyjemnego spotkania.

/zt x 2


Self-made man


Daniel Wroński
Zawód : nikt
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 10
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7861-daniel-wronski#222853 https://www.morsmordre.net/t7892-listy-wronskiego https://www.morsmordre.net/t7882-wronski https://www.morsmordre.net/f239-smiertelny-nokturn-7-13 https://www.morsmordre.net/t7887-skrytka-bankowa-nr-1886 https://www.morsmordre.net/t7889-daniel-wronski#223176
Re: Mulberry Hall [odnośnik]31.12.20 20:36
stąd

Przytaknął prośbie panny Blythe i chętnie deportował się wraz z nią w spokojniejsze miejsce niż garderoba. Tak będzie doskonale, unikną fanów i innych dziennikarzy.
-Czego się panienka napije? - zapytał, gotów postawić divie kawę albo herbatę albo szampana. Ogółem był gotów spełnić każde jej drobne życzenie, nieświadom, że to efekt nie tyle jego własnego dobrego wychowania, co jej wilego uroku. Jak na dżentelmena przystało, pozwolił jej również wybrać miejsce rozmowy. Był kiedyś w Mulberry Hall i pamiętał ładne wnętrze oraz ładne plenery pod kawiarnią. Zdjęcia powinny wyjść całkiem malowniczo!
-Jak radzi sobie panienka z dykcją w przypadku oper w językach obcych? Jest panienka poliglotką, czy... jak można zapamiętać trzy godziny libretta po włosku? - zagaił, podchwytując temat dykcji i ćwiczeń na wymowę. Fakt, że opery były pisane w obcych językach, był dla niego największą barierą przy oglądaniu spektakli. Wiedział, że arystokraci zapewne co-nieco rozumieli, ale i tak szkoda, że nikt nie wpadł jeszcze na pomysł przystosowania oper do umiejętności zwykłych obywateli. Można by wyświetlać angielskie napisy za pomocą Flagrate, czy coś!
-Kozie mleko, woda różana... - zapisał starannie w swoich notatkach, bo nie miał pojęcia, jakie są zwyczajowe rytuały. Kosmetyki panny Bltyhe brzmiały dość kosztownie, ale przynajmniej nie były krwią mugolek, uff.
-A co może powiedzieć panienka czytelniczkom o modzie? Kreacje na scenie są spektakularne, ale w co najchętniej ubiera się panienka w wolnym czasie? I jak spędza panienka wolny czas? Zwiedziła już panienka Lancashire? - zapytał, korzystając z tego, że właśnie tam dała dzisiaj występ. -Sporo czytelniczek szuka modnych miejsc poza Londynem na letnie... wycieczki. - dodał, świadom, że wojna odstrasza ludzi od stolicy. Łudził się nawet, że Czarownicę czytają czasem również czarodziejki mugolskiej krwi - choć po tym okropnym artykule o Morganie chyba straciły na to ochotę. Coraz mniej podobało mu się konserwatywne stanowisko redakcji, ale niestety nie mógł z nim nic zrobić.
-Czy zapozowałaby dla mnie panienka przy stoliku? A potem przed kawiarnią? - poprosił, obracając w dłoniach aparat.


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Mulberry Hall [odnośnik]01.01.21 2:04
Jak na dziennikarza był całkiem sympatyczny – może i dość młody, ale wyglądał na pełnego wigoru i pasji. Był miłą odmianą od typowego journaliste węszącego wszędzie sensacje. Widać było, że przede wszystkim chciał dobrze – a przynajmniej tak Angelica sądziła.
Dziękuję, ale nie trzeba – odparła prosto na jego pytanie. Doceniała jednak sam gest – może i chłopak był przez cały czas skromny, miał mimo wszystko pewną klasę, której mógłby mu pozazdrościć niejeden starszy czarodziej. Często bowiem spotykała się ze stwierdzeniem, że jeśli ktoś ma pieniądze i szacunek, nie musi już być dżentelmenem. Co za bzdura! Jeśli ktoś budził podziw osiągnięciami, powinien również budzić podziw swoim zachowaniem. Szkoda że nie wszyscy tej zasady przestrzegali.
Zresztą, była całkiem znana w samej restauracji – a przynajmniej była w dobrych relacjach z właścicielami. W końcu jakiś czas temu zobowiązała się do wystąpienia na ślubie kuzynki pana Mulberry – co też uczyniła i od tego czasu mężczyzna był jej dłużnikiem szukającym sposobu, by się jej jakoś odwdzięczyć. Teraz mieli ku temu dobrą okazję.
Poproszę o filiżankę dobrej Earl Grey – powiedziała do kelnera, kiedy już dotarł do ich stolika. Zwróciła się teraz do dziennikarza, patrząc na niego z lekkim uśmiechem. – Może pan zamówić, co pan chce – będzie na koszt firmy. – Powróciła do lustrowania menu, choć odrobinę głupio było jej jeść tutaj za darmo… Tak czy siak, kiedyś trzeba było zrobić coś, żeby byli już kwita, co zrobiła – więc chyba powinna czuć się dumna, prawda?
Zamyśliła się na chwilę. Tak, pytanie o dykcję było całkiem dobre. Zwłaszcza przy francuskim i angielskim, które potrafiły być w niektórych momentach kompletnie różne.
Hm, to trudny orzech do zgryzienia, muszę przyznać – odpowiedziała z gracją. – Jestem absolwentką Beauxbatons, więc francuski nie jest mi obcy… Włoskiego natomiast nie znam. Łamańce językowe, ćwiczenia mięśni aparatu mowy i regularne masaże twarzy na rozluźnienie jednak bardzo pomagają. – Postanowiła przemilczeć swoje francuskie korzenie, bo i tak nikogo to nie interesowało. Nauka we francuskiej szkole, która pozwoliła jej pielęgnować język, brzmiała zdecydowanie lepiej – taki artykuł na pewno bardziej się sprzeda.
Jej wiedza na temat lepszego zapamiętywania wymagających rzeczy była dość ograniczona. Nie poznała nigdy najgłębszych tajników własnego umysłu, ale musiała jakoś z tego wybrnąć.
Myślę, że dobrym sposobem na zapamiętywanie długich wersów jest zwracanie uwagi na melodię i rymy. – Przechyliła głowę na tyle, że nie wyglądało to jak ruch wioskowej dziewczyny tylko celowy ruch każdej damy. – Wiele arii ma podobne samogłoski na końcu linijek, więc nawet jeśli nie pamiętam chwilę wcześniej konkretnej kwestii, wers ostatecznie nasuwa się sam. – Oczywiście przemilczała kwestię improwizacji – to wszyscy potrafili.
Rzeczywiście, sceniczne kreacje przypominały bardziej te z obrazów – daleko im było do codziennego ubioru. Ich autorzy mieli niesamowicie bujną wyobraźnię. Nawet arystokratki rzadko się tak ubierały.
Najchętniej ubieram suknie z motywami kwiatów – z nadejściem wiosny zaczyna się sezon na pierwiosnki, potem bratki, a gdy nastaje jesień, warto poświęcić chwilę chryzantemom. Jako akcesoria również świetnie się nadadzą. – Jej słowa były szczere. Lubowała się w roślinnych ozdobnikach. – Lancashire jest zbyt obszerne, żebym zwiedziła je wzdłuż i wszerz i poznała każdą jego tajemnicę. W Londynie ostatnio również dużo się dzieje. – Dodała rzeczowo.
Nie miała żadnego problemu z tym, że chciał, aby mu zapozowała. Często jej zdjęcia lądowały w czasopismach. Wstydliwie skrywała jednak, że spostrzegła jakiś czas temu, iż po te czasopisma sięgała raczej męska część magicznej społeczności. Ciekawe po co…
Naturalnie, nie mam nic przeciwko – odparła z ciepłym uśmiechem, odsuwając na bok niepokojące myśli.




Wiesz, czemu śnieg jest biały? Bo zapomniał już, kim był dawniej.
Angelique Blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kiedy na Ciebie patrzę, czuję to.
Patrzę na Ciebie i jestem w domu.
OPCM : 3
UROKI : 11
ALCHEMIA : 10
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Mulberry Hall - Page 3 Fc0329004d837b1e8b9c4ed128660124
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Re: Mulberry Hall [odnośnik]05.01.21 2:56
Usilnie starał się zrobić na rozmówczyni jak najlepsze wrażenie, pozostając pod wpływem jej wilego uroku. Miał więcej szczęścia niż rozumu, że Angelique chętnie zgodziła się na wywiad - odrobina perswazji lub kwestia w stylu potrzebuję odpoczynku po spektaklu skutecznie zniechęciłyby go do tej rozmowy. Dobrze, że interesy gazety i życzenia samej panny Blythe były ze sobą tożsame!
-Firmy...? - spytał, onieśmielony i lekko rozczarowany tym, że panna Blythe nie chciała by kupił jej herbatę. Nie znał się na savoire-vivre, miał nadzieję, że nie popełnił żadnego faux-pas. Wtem podchwycił jednak spojrzenie zachwyconego obecnością śpiewaczki kelnera i zrozumiał. -O...och! Tak! Ehm... - wybąkał, pąsowiejąc nieco. Nigdy nie obracał się w towarzystwie gwiazd, nie przywykł więc do podobnych, miłych niespodzianek. -Dziękuję! Również poproszę Earl Grey'a. - uśmiechnął się uprzejmie, kiwając kelnerowi głową. Czy mu się wydawało, czy na twarzy młodziana mignęła zazdrość? No cóż, trzeba było się kształcić na dziennikarza, a nie pracować jako kelner. Nie, żeby Steffen kształcił się na dziennikarza - ale informacje pozyskane dzięki trzymanej w sekrecie animagii otwierały wiele drzwi.
-Jak wspomina panienka naukę w Beauxbatons? - zapytał, tłumiąc w sobie niechęć do tematu. Ostatnio konserwatywne kręgi krytykowały Hogwart, więc naczelna na pewno ucieszy się z tego tematu i wplecie do dziennikarskiego tekstu jakiś przytyk w stronę angielskiej placówki. Na szczęście, czar panny Blythe skutecznie przyćmił jego lęk przed tym, czy "Czarownica" będzie teraz porównywać czarodziejskie szkoły. -Opery są bardzo długie, panienki sposób na zapamiętanie tekstu naprawdę pomaga? Szczególnie - gdy go panienka nie rozumie -w przypadku języka włoskiego? - zaciekawił się, tym razem szczerze.
Starannie zanotował modowe gusta panny Blythe, zadowolony z pozyskanych informacji. Moda niezbyt go interesowała, ale czytelniczki - wyjątkowo. Ciekawe, czy po wydaniu nowego numeru zauważy na ulicach więcej kobiet ubranych w kwietne motywy, czy też działało to tak tylko przy artykułach o arystokratkach. One, niestety, mniej chętnie dzieliły się własnymi gustami.
-Gdzie zatem przebywa panienka na stałe, jeśli to nie nazbyt prywatne pytanie? Czy woli panienka stolicę, czy też... okolice? - zapytał, jak najbardziej dyplomatycznie. W Londynie zbyt wiele się działo - ciekawe, co w tej sytuacji robiły gwiazdy estrady i gdzie wolały spędzać czas.
Kontynuowali wywiad, pijąc herbatę, aż Steff sięgnął po aparat aby wykonać pierwsze zdjęcia - w kawiarni, zanim skończą rozmawiać i wyjdą na zewnątrz. W sumie to słuszne, że firma postawiła im dziś herbatę, zrobią kawiarni małą reklamę.
-Proszę zapozować... i... gotowe! - poinstruował z obiektywem przy oku.

czy zdjęcia wyjdą piękne?
1-40 - umiarkowane
41-70 - bardzo ładne!
71-99 przepiękne!
100 - po prostu wow



intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Mulberry Hall [odnośnik]05.01.21 2:56
The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 53
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mulberry Hall - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Mulberry Hall [odnośnik]10.01.21 18:07
Nie tylko występy, ale i wywiady, utrzymywanie odpowiedniej otoczki celebrytki należały do jej obowiązków jako solistki. Nie mogła za bardzo odmawiać wywiadów nawet najbardziej wymagającym paparazzim – szczególnie, kiedy nie wystawali oni pod jej domem, tylko zjawiali się w operze umówieni na termin zaraz po jej występie. Była popularna, to prawda. Co dnia ktoś ją prosił, by coś podpisała. I pod tym względem zawód śpiewaczki operowej wydawał się spełnieniem marzeń. Z wysoką pozycją jednak wiązała się duża odpowiedzialność. Nie chciałaby wiedzieć, co by się stało, gdyby zrobiła coś źle, a już zwłaszcza w miejscu pracy. Może i była ćwierćwilą, ale w społeczności czarodziejskiej nadal pozostawały zasady, których nikt nie powinien przekraczać.
Pozostawiła swoje zdanie samej sobie, nie komentując jego zachowania. Musiała jednak w duchu przyznać, że naprawdę musiał być bardzo świeży w tym fachu. Dziennikarze, którzy przychodzili zazwyczaj robić z nią wywiad, nigdy nie tracili rezonu, często natomiast biła od nich arogancja. A czasami – o zgrozo – nawet buta. Tak, jakby co najmniej byli lordami, a nie podrzędnymi dziennikarzynami piszącymi artykuły do naginającego rzeczywistość czasopisma.
Beauxbatons jest niezaprzeczalnie placówką o dużym prestiżu – odpowiedziała lekko. Dawała mu to, po co przyszedł. Kompletnie przemilczała to, że w szkole zawsze była samotna i ciężko nawiązywać jej było nowe znajomości. Nawet będąc półwilą, było jej ciężko. Miała wrażenie, że inni czarodzieje traktowali ją bardziej jako zwierzątko do towarzystwa niż normalną osobę. – I z całą pewnością mogę powiedzieć, że to prawda. Gdyby nie nauka nabyta w szkole, setka ćwiczeń i odpowiedni nauczyciele, nie byłoby mnie tutaj. Warto również wspomnieć, że Beauxbatons nie kształci tylko i wyłącznie muzyków – gromadzi czarodziejów z potencjałem, artystów wszelkiej maści. To jednak od nas zależy, którą drogą chcemy podążyć. Niezależnie od tego, pracownicy Beauxbatons starali się nas wspierać – zakończyła, choć w myślach dodała „z marnym skutkiem”. Sytuacja w przypadku Angelici była bowiem dość skomplikowana – ciężko było jej skupić się, kiedy każdy na nią patrzał, a zwłaszcza odrobić zadaną pracę. Nie wspominając już o tym, że każde przejście szkolnym korytarzem kończyło się utworzeniem kolejnego wianuszka zauroczonych nią chłopców, przez co nieswoje uczucie towarzyszyło jej niemal codziennie.
Uniosła nieco brwi, zastanawiając się, czy zapytał dlatego, że jej nie wierzy. A może z czystej ciekawości? Cóż, dla typowego pospólstwa zapamiętanie takich arii musiałoby stanowić nie lada wyzwanie. Nie było jednak przeszkody, której nie dało się pokonać. Wystarczył po prostu odpowiedni sposób i, voilà, problem rozwiązany.
Hm, tak – odparła, przechylając głowę i zamyślając się nieco. – Trzeba jednak pamiętać, że lata praktyki również mają znaczenie. Musiałam powtarzać tę technikę wiele lat, zanim weszła mi na dobre w krew i zaczęłam zapamiętywać włoskie arie co do joty.
Zaczęli wchodzić na odrobinę niebezpieczny grunt, więc – starając się nie dać tego po sobie poznać – szukała jakiejś myśli, o którą mogłaby zaczepić. Jakoś wybrnąć z tej kłopotliwej sytuacji.
Ach, często bywam w Fantasmagorii. Okoliczne jeziora są również całkiem inspirujące – odpowiedziała z gracją. Nie mogła powiedzieć ani nawet zasugerować, gdzie mieszkała (w końcu tam najczęściej przebywała…). Jeżeli ktoś by się o tym dowiedział – co w sumie nieraz się już zdarzyło, choć sama nie wiedziała, jak informacja o jej miejscu zamieszkania mogła wypłynąć – mogłoby to mieć dla niej naprawdę przykre konsekwencje. – Muszę jednak przyznać, że najchętniej bywam w operach, szczególnie w Blackpool. Tu zresztą miałam dzisiaj i mam jutro występ. Liczę na spory odzew publiczności, bo w końcu ma jutro do nas przyjechać światowej klasy orkiestra prawie całkowicie składająca się z czarodziejów uznawanych za najwybitniejszych we Francji. – Starała się promować dobre imię opery na tyle subtelnie, ile się dało. Poza tym, skłamałaby, mówiąc, że nie czekała z niecierpliwością na przyjazd nowych muzyków – ba, była bardzo podekscytowana. Tyle o nich słyszała...
Często słyszała, że nie musiała nawet specjalnie pozować, by wyjść ładnie. Starała się jednak przybrać pozę pełną elegancji – przynajmniej dla zasady. Zresztą, średnio komfortowo czułaby się, gdyby umieszczono w gazecie jakieś zdjęcie z nią zgarbioną i schowaną w sobie. Nie chciała się wyróżniać na tle innych dam.
I jak? – spytała, kiedy już wykonał zdjęcie. – Wyszło dobrze? – Miała nadzieję, że było w porządku, w końcu nie mieli całego dnia na rozmaite ujęcia.




Wiesz, czemu śnieg jest biały? Bo zapomniał już, kim był dawniej.
Angelique Blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kiedy na Ciebie patrzę, czuję to.
Patrzę na Ciebie i jestem w domu.
OPCM : 3
UROKI : 11
ALCHEMIA : 10
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Mulberry Hall - Page 3 Fc0329004d837b1e8b9c4ed128660124
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Re: Mulberry Hall [odnośnik]13.01.21 18:35
Zapewne wywiad dziennikarki z panną Blythe przebiegałby w nieco innej atmosferze. Podobno kobiety były odporniejsze na urok wili, redaktorki "Czarownicy" słynęły ze złośliwości, a Steffena nikt nie uprzedził, że będzie rozmawiał z wyjątkowo uroczą damą. Przynajmniej czuła się w jego towarzystwie komfortowo, co owocowało wyczerpującymi odpowiedziami na jego pytania. Oczarowany, miał wrażenie, że wywiad przebiegał wyśmienicie, ale nawet w domu, na trzeźwo, będzie mógł ocenić, że zebrał obiektywnie przydatny materiał.
-Dziękuję za opis tej placówki i rad jestem, że Beauxbatons udzieliło panience takiego wsparcia. - pokiwał głową, w duchu niezmiernie ucieszony z odpowiedzi. Tak, tak, kontrast między naukowym Hogwartem i artystyczną szkołą we Francji będzie idealny i daleki od polityki.
-Rozumiem, rozumiem. - mruknął, notując słowa o ariach i nie zauważając, że wprawiły pannę Blythe w pewien dyskomfort.
Skrzywił się w duchu na wspomnienie Fantasmagorie, tego gniazda Rosierów i innych konserwatywnych arystokratów. Z pełnym profesjonalizmem, zachował jednak pokerową twarz i zanotował słowa rozmówczyni. Mógłby zrobić Fantasmagorie reklamę w gazecie, naczelna by się ucieszyła. Albo i nie, lokal i tak cieszył się popularnością. Skrupulatnie spisał też słowa o operze w Blackpool, domyślając się, że przez gwiazdę przemawia lojalność wobec jej miejsca pracy. Niech i tak będzie, z przyjemnością uwzględni te słowa. Dobrze, że opery poza Londynem nadal działały, stwarzając pozory, że ta forma kultury nadal była... bezpieczna.
-Doskonale! - zapewnił odnośnie zdjęć, głównie po to aby uspokoić rozmówczynię. Efekt ujęć pozna w końcu dopiero wtedy, kiedy wywoła fotografie w swojej ciemni w piwnicy. Mimo wszystko, intuicja podpowiadała mu, że ujęcia wyszły przyzwoicie. Wprawiał się w końcu w fotografii już jakiś czas i coraz lepiej rozumiał tą dyscyplinę. -Poproszę panienkę o jeszcze kilka ujęć na zewnątrz, w lepszym świetle. - dodał, dopijając herbatę. -Bardzo, bardzo dziękuję za wywiad! - zapewnił, gdy wstawali już od stolika. Następnie poinstruował pannę Blythe jak zapozować pod Mulberry Hall, wśród zieleni. Wykonał dzisiaj już tyle rozmaitych ujęć, że któreś na pewno nada się do gazety. Rozmówczyni natomiast nie miała czasu z gumy, więc Steffen nie przeciągał już dalej sesji fotograficznej. Jeszcze raz zapewnił pannę Blythe o wdzięczności redakcji i teleportował się do domu.

/zt x 2 :pwease:


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Mulberry Hall [odnośnik]14.01.21 21:22
Lokal zamknięty

Podchodzicie do drzwi wejściowych i dostrzegacie panującą wewnątrz pustkę. Dopiero po chwili odszukujecie spojrzeniem brzydki napis spisany w pośpiechu zamknięte. Domyślacie się, że wojna musiała zmusić właścicieli do wycofania się z prowadzenia biznesu. I kto wie? Może również ucieczki?


Lokal został zamknięty do odwołania. Można jednak prowadzić rozgrywki mające miejsce przed budynkiem.

Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mulberry Hall - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Mulberry Hall [odnośnik]11.02.21 17:16
stąd

Steffen był niedawno w Mulberry Hall, Reggie ponoć też tu bywał. Teleportowali się z Cliodny bez problemu, a Cattermole znów poczuł mieszankę ulgi i żalu. Mulberry Hall nadal stało... ale zamknięte, zakurzone.
-Państwo Mull mieli tutaj zorganizować punkt dla ochotniczek z Yorkshire. - szepnął do Reggiego. -Są trochę ekscentryczni, ale to dobrzy ludzie.
-Carpiene. - szepnął, zaglądając do środka przez okno. Zaklęcie niczego nie wykazało, a Steff nie zorientował się, że jest nieudane. Chyba nie było tu pułapek.
Widział przed sobą zakurzone i opuszczone wnętrze, nieświadom, że to iluzja wywołana zabezpieczeniami założonymi przez gospodarzy.
-Homenum Revelio. - dodał przytomnie. -Ej, ktoś tam jest... dwie sylwetki i... kot? - zmarszczył brwi. Czyżby ochotniczki jeszcze nie zdążyły się zejść? -Porta creare. - płynnym ruchem wyczarował drzwi obok tych zamkniętych i ostrożnie stanął w progu.
-W Carrowmoore jest koszmarna burza! - krzyknął, a magia w powietrzu nagle zafalowała. Choć większość pomieszczenia była zakurzona i opuszczona, to Reggie i Steffen mogli nagle zobaczyć kolejne drzwi, wcześniej ukryte. Prowadziły najwyraźniej do piwnicy, bo gdy się uchyliły, mogli zobaczyć schody i sylwetki gospodarzy.
-Jeszcze nikt nie zdążył tu przyjść... Jesteście ochotniczkami? Uzdrowicielami? - zdziwił się pan Mull, miał w końcu tutaj prowadzić zbiórkę sanitariuszek...
-Nie, nie, to hasło. - szturchnęła go żona, a Steff zaczął pośpiesznie wyjaśniać:
-Przepraszam państwa najmocniej, ale lokacja jest spalona, dowiedzieli się o niej wrogowie. Musicie stąd uciekać, teraz, nie będzie tutaj żadnego punktu dla ochotniczek. Przyniosłem świstoklik, zostawimy tutaj Flagrate aby nikt z naszych się nie zbliżał... - tłumaczył z zapałem, wyjmując świstoklik z kieszeni. Przejęty, nie zauważył, że nie zamknął za sobą drzwi i że kot pani Mull ciekawsko wygląda zza jej nóg.
Nagle zwierzę przemknęło przez cały salon, otarło się o nogę Reggiego i zniknęło w lesie.
-Puszek! Nigdzie się bez niego nie ruszę! - krzyknęła pani Mull, choć jej mąż już sięgał po świstoklik od Steffka. Mężczyzna lojalnie zamarł i spojrzał na Cattermole'a surowo.
-Złapcie kota, a my weźmiemy najpotrzebniejsze rzeczy!
Co?
Staff najchętniej zostawiłby tego potwora za sobą. Bał się kotów. Był szczurem. Zerknął bezradnie na Reggiego, który stał bliżej wyjścia. Może zdąży dogonić tego drapieżnika? Nie! Mieli! Czasu!!!

rzuty tu i tutaj


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Mulberry Hall [odnośnik]11.02.21 23:57
Chyba już tam kiedyś był, ale ile w tym prawdy, a ile fałszu? Grunt, że obaj znaleźli się w tym samym miejscu o niemalże tym samym czasie.
W kilka sekund złapał rezon, stając na dwóch nogach przy kolejnym kroku. Takie skakanie teleportacyjne raczej nie należało do jego codzienności, szczególnie w tak krótkich odstępach czasowych! Niestety wyjątkowe sytuacje wymagały wyjątkowych środków. Rudzielec nie zamierzał się tak łatwo poddawać!
Rozumiał każde słowo wypowiadane przez Steffena i jeszcze przed wejściem do środka potrafił sobie wyobrazić parę ekscentryków gotowych do pomocy; niestety w tych czasach takich ludzi szukało się ze świecznikami. Milczenie w takich sytuacjach jak ta zdawało się najbardziej adekwatnym, jednak słysząc pytanie o ich przynależność do grona kobiet i to uzdrowicielek nieco wybiło metamorfomaga z rytmu. Spojrzał się dosyć otumaniony na pana Mull'a, w pierwszej myśli pojawiła się Lizzie, która pomimo dosyć delikatnego usposobienia byłaby gotowa pojawić się w takim miejscu. Dokładnie ta chwila pozwoliła mu na niezauważenie kociaka, który czmychnął pomiędzy nogami Steffena, przebiegając tuż obok niego i... znikającego za drzwiami. Dopiero po chwili zorientował się, że ten kot był kluczem do ewakuacji małżeństwa. Ci ludzie powariowali. Przemknęło mu przez myśl, jednak, zamiast skupiać się na dziwacznym podejściu rodziny, skierował różdżkę w swoim kierunku, inkantując - Cito!
Siup i już biegł za czworonogiem, który wydawał się bardzo pocieszony faktem wyściubienia nosa poza cztery ściany domu. Najgorszym z tego wszystkiego był fakt, że to kot...stworzenie o czterech łapach! Metamorfomag nie miał pojęcia, w jaki sposób mógłby dopaść malucha, ale moc zaklęcia pozwalała mu na choćby cień nadziei wiążącej się z pomyślnym dopadnięciem Puszka. Dodatkowym atutem całej sytuacji był fakt, że jego imię zdecydowanie oddawało również wygląd, ponieważ maluch był potężnym futrzaczkiem, który poruszał się ze zdecydowanie mniejszą gracją, niż na kota przystało. Mimo to wciąż oddalał się od domu. Weasley nie czekając na żadne przyzwolenia, ruszył biegiem w kierunku Puszka, starając się złapać go w wolne ręce. Głupio byłoby próbować czarować członka rodziny Mull!

| Cito (58), ST 55-13=42 1/3
| Próba złapania kota: Zwinność x2, Cito x2 = Z x4 + kość, ST 60-32=28


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095
Re: Mulberry Hall [odnośnik]11.02.21 23:57
The member 'Reggie Weasley' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 83
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mulberry Hall - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Mulberry Hall [odnośnik]12.02.21 5:50
Korciło go, by porzucić tego potwornego kota (wszystkie koty to drapieżne, zdradliwe bestie) i powiedzieć pani Mull, że nie ma czasu! Nie wiedział, jak działa Ministerstwo i jak szybko arystokraci wezmą się do działania, jakie siły rzucą na podane w “Proroku Codziennym” miejsca. Nie warto chyba narażać się dla głupiego kota! Ci ludzie powariowali. Powinni znikać stąd jak najprędzej. Z drugiej strony… państwo Mull faktycznie byli ekscentryczni, ale szalenie pomocni pomimo owego ekscentryzmu. Pani Mull wyglądała na upartą, a Steff nie był już pewien, co pójdzie szybciej - łapanie kota, czy uspokajanie kobiety. Zamarł, niezdecydowany - może powinien zmienić się w szczura? Wtedy z łatwością go dogoni, a potem zmieni się w człowieka i osaczy. Ale ostatnio gdy widział kota, w pokoju Isabelli, bestia ciężko go zraniła! A okropny cyrkowy kot Marcela spróbował zjeść jego pupila.
Na szczęście Reggie wykazał się lepszym refleksem. Steff usłyszał znajomą inkantancję Cito, którą słyszał dziś już wielokrotnie. Po raz kolejny przekonał się, że Weasley jest świetny w transmutacji. Dotychczas nie spędzał z nim zbyt wiele czasu, Reggie był w końcu kumple Willa, a bracia Cattermole byli bardzo… różni. Może powinien to zmienić? Miło byłoby z kimś poćwiczyć swoją ulubioną dziedzinę magii.
-Dajesz, Reggie! - wyrwało mu się, gdy Weasley pognał za kotem. Prawdę mówiąc, nie spodziewał się sukcesu - zwierzęta są zwinniejsze od ludzi, sam doskonale o tym wiedział. Z praktyki. W dodatku koty to zdradliwe potwory, pupil pani Mull na pewno chciał zaznać trochę wolności, a potem jeszcze przyjmie przysmaki od magicznej policji. Kot ucieknie, to pewne, ale przynajmniej Mullowie zobaczą, że próbowali…
Wtem Weasley złapał zwierzaka na ręce, pani Mull zaklaskała, a Steff wybałuszył oczy.
-O… No, to czas na nas! Spakowali się już państwo? Pomniejszę tą szafę, będzie szybciej! Reducio! Reducio! - sapnął, polecając panu Mull by się odsunął (biedak starał się zapakować zawartość szafy do walizek) i starannie celując w mebel. Pomniejszył jeszcze kilka rzeczy, a potem wyszedł przed dom aby uformować nad nim wielki napis dla ewentualnych ochotników: NIEBEZPIECZEŃSTWO. UCIEKAJCIE.
Może i przykuje to uwagę do Mulberry Hall, ale miejsce i tak było spalone.
-Flagrate. - szepnął, skupiając się na napisie. -Łapcie za świstoklik, gotowi? - wręczył świstoklik panu Mull.

rzut na 2x Reducio (w domyśle zmniejszam kilka rzeczy) i Flagrate (bez ST)


intellectual, journalist
little spy

Steffen Cattermole
Zawód : specjalista od klątw i zabezpieczeń w Gringottcie, po godzinach reporter dla "Czarownicy"
Wiek : 22/23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Żonaty
I like to go to places uninvited
OPCM : 33
UROKI : 6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 36
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6/68
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7358-steffen-cattermole https://www.morsmordre.net/t7438-szczury-nie-potrzebuja-sow#203253 https://www.morsmordre.net/t7411-xoxo-gossip-boy https://www.morsmordre.net/f127-dolina-godryka-szczurza-jama https://www.morsmordre.net/t7471-skrytka-bankowa-nr-1777 https://www.morsmordre.net/t7439-steffen-cattermole?highlight=steffen
Re: Mulberry Hall [odnośnik]12.02.21 5:50
The member 'Steffen Cattermole' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 22, 19, 80
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Mulberry Hall - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Mulberry Hall [odnośnik]12.02.21 10:56
Zaskoczony równie mocno, jak Steffen, poczuł w ręku puchate futro zwierzaczka, które niemalże od razu poddało się jego dłoniom; uniesiony do góry zaczął mruczeć – kot, nie Weasley. Prężnym krokiem odwrócił się w stronę domu, niemalże od razu skupiając się na dostarczeniu mruczka w ręce właścicieli. W swoim stuprocentowym skupieniu na całej akcji nie zdołał zobaczyć pięknych, okrągłych oczu kociaka, który patrzył na niego z lekkim wyrzutem i zadziornością zarazem. Pewnie miał mu za złe całą gonitwę, gdzie musiał się ruszać, próbując uciec jak najdalej jego długaśnych rąk. Plusem całej tej sytuacji był charakterystyczny, portowy odór jego ubrań, które ewidentnie podobały się stworzeniu; nie dość, że grzecznie leżało na jego ręce, to jeszcze dodatkowo wydawało się bardzo przymilać, praktycznie cały pyszczek zanurzając w ubraniach Weasley’a. Zarówno z daleka, jak i z bliska wyglądało to, co najmniej, jakby kociak próbował zjednoczyć się z ubraniami metamorfomaga. Nie umknęło to uwadze pani Mull, która przejmując czterołapa na ręce, posłała w jego kierunku bardzo słoneczny uśmiech. Jakby wcale jej nie przeszkadzał jakiś budy obdartus z portu. Sam Weasley czasem nie był w stanie ze sobą wytrzymać, dlaczego więc ci dziwni ludzie byli w stanie?
Pożegnanie się z kotem zmusiło go do przyjęcia kilku śladów po pazurach. Na chwilę nawet zrobiło mu się zimno od tego nagłego ruchu, kiedy odciągnął od swojego brzucha ciepłe cielsko Puszka.
Usłuchawszy się Steffena, odsunął się na bok, patrząc jeszcze, w czym mógłby pomóc przy pakowaniu. Czuł się trochę nieswojo. Nie chodziło o bycie posłańcem ze złymi wieściami, w tej roli akurat radził sobie całkiem świetnie; była to kwestia stania w niemalże stuprocentowo normalnym domu. Od dawna Weasley nie miał okazji wchodzić do domów, które tak łudząco przypominały jego własny – rodzinny.
Wyszedł za młodszym Cattermole’m, patrząc, co tamten próbuje zrobić i…wybałuszył oczy. Przyciąganie spojrzeń to zbyt mało jak na określenie efektu „WOW”, który został utworzony ponad domem. Jeśli ktokolwiek miał być ostrzeżony z pewnością będzie, Weasley jednak martwił się bardziej o jawność tych czynów, ale czy coś mogło zostać jeszcze bardziej spalone?
Zostało im tylko obserwować, jak spakowana para z kotem łapie za świstoklik, znikając przy towarzystwie charakterystycznego dźwięku. Wzrok metamorfomaga powędrował w stronę Steffena.
- Damy radę. Elkstone w Gloucestershire? – zaproponował, próbując podbudować młodziaka, który wydawał się wszystkim dosyć mocno przejęty i mówiąc szczerze – wcale mu się nie dziwił. Biedaczysko, pewnie poza własnym dręczącym sumieniem miał również na głowę opresyjnych przełożonych, którzy suszyli mu głowę. Weasleowyi przemknęło przez głowę, że sam nie chciałby być w podobnej sytuacji i napytać biedy Michaelowi. Czekał tylko na znak Steffena, żeby przeteleportować się do kolejnego punktu.

| znikamy tutaj, zt.x2


Serce mnie bije
Dusza zapije

Żyję

Reggie Weasley
Zawód : Prace dorywcze
Wiek : 28/29
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
... here we go again
OPCM : 25
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 17
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 13
Genetyka : Metamorfomag

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8733-regi-weasley https://www.morsmordre.net/t9176-poczta-uriena#278014 https://www.morsmordre.net/t9054-moze-mnie-kojarzysz#272989 https://www.morsmordre.net/f378-devon-okolice-plymouth-krecia-nora https://www.morsmordre.net/t9072-skrytka-bankowa-2069#273565 https://www.morsmordre.net/t9055-u-r-weasley#273095

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Mulberry Hall
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach