Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Jaskinia na wzgórzach
AutorWiadomość
Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]04.04.15 20:09
First topic message reminder :

Jaskinia na wzgórzach

Jaskinia znajdująca się na wzgórzach nieopodal Hogsmeade. Wejście do niej jest skryte za gęstą zieloną zasłoną krzewów, dlatego niewiele osób wie o jej istnieniu. W czasie wakacji służyła za sekretną kryjówkę dla grupki miejscowych dzieciaków, dlatego wchodząc do środka można natknąć się na kilka leżących w kącie zabawek.
Sama jaskinia jest ciemna i wilgotna; w środku panuje chłód. Tuż pod sklepieniem gniazda uwiły nietoperze. Na samym środku znajdują się trzy niewielkie kamienie służące za siedziska, a także pozostałości po prowizorycznym, zbudowanym przez dzieciaki palenisku.
Rozciąga się stąd widok na całe Hogsmeade, a także na stację kolejową. Tuż przy wejściu do jaskini rośnie waleriana, którą czarodzieje wykorzystują do warzenia Wywaru Żywej Śmierci, Eliksiru zapomnienia i Eliksiru Słodkiego Snu.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Jaskinia na wzgórzach - Page 6 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]22.02.20 1:39
Michael czytał o Jaydenie w Proroku i wiedział, że tamtej nocy walczyli pod cukiernią i lodziarnią prawie równolegle. Mgliście domyślał się, że może dlatego profesor chciał poćwiczyć, ale miał na tyle taktu, by nie wnikać. Pamiętał własne poczucie bezsilności na widok walącej się lodziarni, bezradność w obliczu opaski na oczach, łut szczęścia w postaci przypadkowej pomocy Percivala. Wspomnienia tamtej nocy dopiero co wyblakły, zabliźniły się, nie było sensu przywoływać ich bez powodu.
Grunt, że będą gotowi na kolejne spotkanie. A przynajmniej auror, bo gonienie przestępców nie powinno należeć do profesorów astronomii. Ataki na Pokątnej obnażały słabość obecnej władzy - Malfoy był albo nieudolny, albo przymknął oko i sam nasłał przestępców na domniemanych "szlamolubów."
-Nie ma za co przepraszać, też nie wahałbym się sięgnąć po wygraną - w udawanym pojedynku, czy nie. - zapewnił, a potem roześmiał się serdecznie.
-Czymś silniejszym, no proszę. Dobrze, że spotkaliśmy się na ziemi niczyjej. - ale i tak szkoda byłoby niszczyć drzewa Bombardą. Ostatnio ten trudny urok wyszedł mu (niestety?) przy Philippie w Klubie Pojedynków i rozwalił pół areny. Bardzo szybko kończąc pojedynek.
-Ambicja nie pozwoli mi spać spokojnie. Ostatni raz przegrałem z profesorem Hogwartu z piętnaście lat temu. - zażartował, bo nie znał nikogo z kadry poza Jaydenem. Jego ostatnie starcie z kimś z grona pedagogicznego odbyło się pewnie na siódmym roku, podczas przygotowania do owutemów i nauki jakiegoś uroku. Michael był odważnym nastolatkiem i często zgłaszał się na kozła ofiarnego podczas demonstracji nauczycieli.
Uśmiechnął się z sentymentem - w Trzech Miotłach też nie był już wieki.
-Jeśli tylko tobie się tam nie znudziło, to bardzo chętnie! Możemy też wypić coś mocniejszego niż kremowe piwo... o ile się coś znajdzie. - mrugnął do Jaydena, pamiętając restrykcje na alkohol z czasów uczniowskich, ale nie będąc pewnym, jak obsługa podchodzi do dorosłych.
-Chciałbym żeby mi się nudziło. - doprecyzował. W pracy panował chaos, mieli pełne ręce roboty. -W Ministerstwie nie jest za ciekawie, więc zastanawiam się czy... u przyjaciół wszystko w porządku. - mógł go tak nazywać, pomimo kurtuazyjnej, ale bardziej zawodowej wiadomości? Wszystko stawało teraz na głowie, Jayden był jedną z rzadkich osób czystej krwi, które odnosiły się do mugoli normalnie. A kto nie był mu wrogiem, powinien być przyjacielem.


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Jaskinia na wzgórzach - Page 6 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]24.02.20 12:47
Każda wzmianka o tamtym artykule z Proroka Codziennego sprawiała, że w profesorze wzburzała się krew. W Mungu jeden z pacjentów czytał innym na głos grudniowe wydanie i była to gorzkawa kropla, która przelała czarę. Od tamtego momentu czarodziej nie sięgał też do tego czasopisma, jednak opisane weń wydarzenia sprawiły, że kolejna maska Jaydena opadła. Zawsze we wszystkim doszukiwał się pozytywnych stron, lecz tam takowych nie było. Ofiary, które zginęły, ranni, którzy ucierpieli, ci, którzy stracili dach nad głową. Każdy, kto nie czuł się bezpiecznie we własnym domu. Było to wręcz koszmarem zarówno na samej Ulicy Pokątnej, ale i dalej. Wolał nie wracać do potwornych chwil w Dolinie Godryka i kontynuacji trwającej nieprzerwanie dwa miesiące. Miesiące męczarni i całkowitego opadnięcia na kolana. To jednak było już za nim i zamierzał skupić się na tym, co czekało go za kolejnym zakrętem życia, a tego nie był w stanie określić jednym słowem. Chciał starać się być lepszym nauczycielem, lepszym czarodziejem i lepszym człowiekiem poświęcając się całkowicie najbliższym. Prócz uczniów miał teraz kogoś ważniejszego do zaopiekowania się, a zapewnienie bezpieczeństwa Pomonie oraz rosnącemu w niej dziecku było dla niego priorytetowe. Jedyne co mógł zrobić dla tych, których nie ocalił, to zapewnienie, że nigdy taka porażka już nie nastąpi.
- Uważaj, bo wykończyłbym cię idealnym przylepcem - odparł, śmiejąc się już otwarcie do swojego towarzysza i czując, że tego było mu potrzeba. Ponownego poczucia krążącej w jego żyłach magii i doświadczenia zdrowej, męskiej rywalizacji. Obracał się głównie wokół kobiecego towarzystwa przez lata, mając w bliskiej rodzinie większość kuzynek i tylko Cyrus zdawał się być jego filarem solidarności płci poza ojcem. Wraz z jego wyjazdem nie było mu po drodze do zawiązania nowych lub odnowienia dawnych relacji. A potrzebował tego. Wydawało mu się, że dzięki temu nie tylko sam utrzymywał pewien porządek i uczył się od rówieśników, lecz równocześnie przygotowywało go to do zostania lepszym ojcem. - Czyżby? Z tego co kojarzę już cię rozłożyłem jeszcze w starym roku - dodał, unosząc brwi na słowa aurora. Chyba pamiętał tamto starcie w Klubie Pojedynków. - I znajdzie się na pewno, chociaż zostanę przy kremowym - odparł z uśmiechem, gdy schodzili ze wzgórz i kierowali się ku otulonemu śniegiem miasteczku. - Świętej pamięci Slughorn uwielbiał się tam spijać - dodał, przywołując w myślach sylwetkę dawnego profesora. Ile to razy Jayden musiał go transportować z powrotem do Hogwartu lub asekurować, żeby czarodziej nie rozbił sobie głowy? Oczywiście te wszystkie wspomnienia były dość zabawne, lecz Vane, jako młody nauczyciel, niezbyt sympatyzował z Horacym. Zaraz jednak wyrwało go z zamyślenia, kolejne zdanie Tonksa. Nie spojrzał na niego, jednak przez twarz Vane'a przemknął tajemniczy uśmiech. Przez jakąś chwilę szli w ciszy, którą przerwał astronom. - Pomimo tego co się może wydawać, wojna pozwala nam otworzyć oczy na to co ważne - odpowiedział tylko bez konkretyzowania i zaraz przeniósł temat na wspomnienia Michaela związane z etapem edukacji. Dobrze było zanurzyć się we wspomnieniach, które wydawały się tak inne od tego, co mieli teraz, ale równocześnie wciąż w nich tkwiły te dzieci, którymi byli.

|zt


he's the hero world deserves, but not the one it needs right now. they'll hunt him. he can take it. he's a silent guardian, a watchful protector. A DARK KNIGHT.
Jayden Vane
Zawód : astronom, profesor, publicysta, badacz, erudyta, ojciec
Wiek : 32
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowiec
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their f a i t h rewarded.
OPCM : 43
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 12
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-jayden-vane#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-theach-fael https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]01.03.20 4:04
-Przylepcem? - roześmiał się szczerze i przewrócił oczyma. -Nie wiem, co to za dziwna moda... na szkoleniu aurorskim uczono mnie, że to zaklęcie rzadko kiedy bywa użyteczne, bo przeciwnik może po prostu ściągnąć buty. A jednak, mój kolega skutecznie rozbroił nim podejrzanego typa na Sylwestrze. - pokręcił z niedowierzaniem głową, wspominając niekonwencjonalne metody śledcze Lyalla. Kto wie, może brygadziści i astronomowie podchodzili do magii bardziej kreatywnie niż wytrenowani na surowym kursie aurorzy?
Sam nieustannie obracał się w męskim towarzystwie, kobiety wśród aurorów były wciąż w końcu wyjątkami, ale sparingi z Vane'm były miłą odmianą od szorstkich obyczajów w Biurze. Jayden wykazywał się entuzjazmem, kreatywnością i taktem, których nierzadko brakowało zmanierowanym swoją pracą aurorom. Tonks nie pamiętał, kiedy ostatnio ktoś go pytał, czy dobrze się czuje po oberwaniu Confundusem. W uszach dźwięczał mu raczej surowy głos Rineheart'a, który na kursie tłumaczył młodym kandydatom na aurora, że każde nieudane Protego może kosztować ich życie.
-Mogę ci się pochwalić, że skutecznie nauczyłeś mnie wtedy skromności. Od porażki z tobą, mam w Klubie całkiem dobrą passę. - uśmiechnął się, nadal pamiętając ich starcie - jego pierwsze po długiej przerwie.
-No proszę, piłeś ze Slughornem? - ha, może jednak nie przeżył w Hogwarcie tylu młodzieńczych przygód, ile by mógł. Nigdy nie pił z żadnym profesorem, nie jako uczniak. Może Vane był tam ze Slughornem jako jego kolega, ale o ile bardziej ekscytująca byłaby opowieść o uczniu, transportującym pijanego nauczyciela z powrotem do Hogwartu! W Hogsmeade Mike na pewno pociągnie Vane'a za język.
Pokiwał głową z powagą, ale szybko zatopili się w szkolnych wspomnieniach, które skutecznie odciągnęły uwagę Michaela od wojny. Jeszcze nie spodziewał się, że gdy znowu się spotkają, niemyślenie o wojnie będzie niemożliwe, a chwile beztroski wydadzą się nierealne. W Londynie panowało już napięcie, ale przynajmniej Londyn nadal był dla wszystkich, a nazajutrz Tonks normalnie uda się do pracy. W marcu normalność wciąż trwała, a Michael nie wiedział jeszcze, jak bardzo należy ją cenić.

/zt :pwease:


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 46
UROKI : 36
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5/30
SPRAWNOŚĆ : 11/36
Genetyka : Wilkołak
Jaskinia na wzgórzach - Page 6 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f139-mickleham-old-london-rd-1 https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]05.08.20 10:33
2 lipca
W umówionym miejscu, blisko wejścia wgłąb lasu, zjawiła się jak zwykle punktualnie i niemal w ogóle niezrażona lekkim, wiosennym deszczykiem, usiadła na pobliskim kamieniu pod rozłożystym drzewem. Pomimo swojej decyzji i prawdziwej chęci przygarnięcia psa głównie dla wypełnienia pustki, z każdym dniem bliższym spotkania z Sigrun nabierała coraz więcej wątpliwości. Czy aby na pewno dobrze robiła? Czy poradzi sobie z okiełznaniem szczeniaka podczas wielogodzinnej pracy? Wiedziała, że żadne zwierze nie było zabawką, jak i ufała kobiecie, że nie wyhodowała na własnej piersi małych krwiożerczych bestii – podobno – jednak na równi z każdym racjonalnym argumentem stała świadomość, że nigdy w życiu nie posiadała w domu nawet złotej rybki. Nie dlatego, że nie chciała, oczywiście. Restrykcyjne wychowanie i kategoryczny zakaz ze strony ojca miał o wiele większą moc sprawczą od dziecięcego namawiania, tupania nogami w złości na przemian z błagalnymi spojrzeniami i wymuszonym płaczem.
Kiedy wyrwana z zamyślenia dobiegającym gdzieś z odległości kilku metrów szczeknięciem uniosła wzrok, wszelkie wątpliwości i zmiana zdania rozpłynęły się w powietrzu jak kamfora. Za to entuzjazm, z którym kierowała się do Hogsmeade powrócił w towarzystwie rozchodzącego się w sercu ciepełka. Podrośnięta stąpająca dumnym krokiem istota stąpająca u boku szczupłej blondynki była zdecydowanie najlepszą decyzją, którą podjęła w tym roku.
Dobrze wyglądasz, wojna ci chyba służy – przywitała się z Sigrun ignorując specyficzność swojego powitania; niekłamany komplement, który opuścił jej usta miał odbicie w rzeczywistości. Twarz kobiety, pomiędzy jej chłodnym i naturalnym wyrazem, jaśniała dziwnym szczęściem, które zazwyczaj przejawiała tylko osoba zauroczona. Zaraz po tym wysunęła ostrożnie wierzch dłoni do psa, kierując na niego wzrok. Zastanawiała się, czy od razu zostałaby potraktowana jak szaleniec, gdyby usiadła na błocie oddając się przytulaniu dobermana i drapaniu go za sterczącym uchem. – Dotarłaś bez większych problemów? – spytała, nie kojarząc zbytnio miejsca, w którym zamieszkiwała.


My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me


Francesca Borgia
Zawód : handlarz, jubiler
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I was born to run
I don't belong to anyone
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]18.08.20 22:45
Podróż do Hogsmeade ze szczenięciem wykluczała przemianę w kłąb czarnej mgły i lot na miotle. Umiejętność, jaką posiadła dzięki Czarnemu Panu, niemożliwa była wraz z drugą żywą istotą, druga opcja zaś wydawała się zbyt ryzykowna. Zbyt ruchliwe szczenię nie dałoby się na tak długo unieruchomić, całą podróż na daleką północ, do Szkocji, musiałaby uważać, żeby nie runął w dół. Wybrała więc opcję trzecią - Sigrun dotarła do najbliższego ogólnodostępnego świstoklika w Yorku, który przeniósł ją do pubu Pod Trzema Miotłami w Hogsmeade. Właściwie nie rozumiała dlaczego nie mogły spotkać się w barze i przy okazji wychylić kielich chłodnego wina, bo lipcowy dzień był już zbyt gorący na rozgrzewającą, ognistą whisky, ale skoro już miała czekać przy jaskiniach...
Rookwood wspięła się na wzgórze, pod pachą trzymając wyrywającego się psa, a ujrzawszy szczyt położyła go na ścieżce, aby dotarł tam na własnych łapach. Miał już kilka miesięcy, nie był taki maleńki, swoje ważył. Cierpiący na nadmiar energii doberman puścił się w górę biegiem, Sigrun zaś ruszyła za nim, wołając: - Ejże, zatrzymaj się! - Ostry ton dotychczasowej właścicielki zmusił go do stanięcia w miejscu i obejrzenia się za nią. Prawie za nim biegła. Ostatnio coraz częściej to robiła - musiała nabrać lepszej kondycji, wzmocnić swoje ciało, ta wędrówka właściwie dobrze jej zrobiła.
Szczenię, wyczuwszy obcy, kobiecy zapach, znowu puściło się biegiem i zaalarmowało Borgię o swojej obecności zanim jeszcze mogła go zobaczyć. Dobiegł do niej pierwszy, obwąchując kostki i spoglądając na jej twarz, zaciekawiony, czy zostanie obdarowany jakąś pieszczotą dłoni. Zaraz za nim pojawiła się i Rookwood, w czarodziejskiej szacie, składającej się z lekkich, materiałowych spodni czarnej barwy i ciemnofioletowej tunice, sięgającej połowy uda, z przodu zdobionej srebrnymi guzikami. Włosy, dziś mające kolor platynowego blondu, opadały gładką kaskadą na plecy, proste jak nitki kukurydzy.
- Dziękuję, o tobie mogłabym powiedzieć to samo - odpowiedziała z szelmowskim uśmiechem; nie musiała chyba udawać, że wojenna zawierucha, w przeciwieństwie do większości czarodziejskiego społeczeństwa, bynajmniej nie odbierała jej dobrego humoru. Czarny Pan rósł w siłę. Rycerze Walpurgii przejęli Londyn, następnym krokiem była reszta kraju, wierzyła, że to jedynie kwestia czasu. Miała powody do zadowolenia i żadnego, aby to ukrywać. - Tak, chociaż zastanawiam się dlaczego spotykamy się tutaj, w tajemnicy przed wszystkimi. Wstydzisz się mnie, czy zamierzasz mi rzucić Avadę w plecy, kiedy się odwrócę? - spytała prowokująco, przechylając lekko głowę, gdy przyglądała się Francesce z zaciekawieniem.


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]19.08.20 16:20
Słodki pieseczek z nader zaciętym wyrazem pyska ku zaskoczeniu Włoszki nie wykazał się nieufnością, której z niejasnych powodów się spodziewała, a zaskakującą otwartością, o ile takich słów mogła w ogóle używać w przypadku czworonożnych stworów. I o ile jeszcze przed chwilą dokładała wszelkich starań, by nie wyjść na wariatkę, by zachować się jak należy i dać mu się obwąchać, nie wykonywać gwałtownych ruchów i całej gamy innych zachowań wyuczonych za dziecka, już po chwili kucała przed psem, ostrożnie głaszcząc go za uchem.
Ecco il mio dolcissimo – z uśmiechem dołożyła nieco więcej siły do serwowanej pieszczoty, ale nie na tyle dużej, by pies wykazał się niezadowoleniem... wręcz przeciwnie, zdawał się ignorować obecność kobiety, która się nim zajmowała. – Sądziłam, że wychowałaś je twardą ręką... a tu taka niespodzianka albo rodzynek – uniosła wzrok znad psa na blondynkę i wreszcie, z trudem, pozostawiła zwierzę, podnosząc się z ziemi. Oczywiście nie miała nic przeciwko temu, by jej pupil częściowo odgryzał ludziom ręce a wieczorem zasypiał obok niej w łóżku, ale była ciekawa jak charakter czworonoga oceniała sama właścicielka. Bo podejrzewała, że musiała mieć jakiejś zdanie w tej kwestii, prawda? Nie zapytała o to jednak od razu, uśmiechając się rozbawiona pod nosem wraz z zadanym przez Sigrun pytaniem.
Kochana, twojego towarzystwa nigdy się nie wstydzę – powiedziała, po czym zgarnęła gęste włosy z ramion niezamierzenie tak ponętnie, że jej kochankowi już opadłaby szczęka z zachwytu – z góry założyłam, że pies będzie potrzebował sobie pobiegać... i dobrze wiesz w jaki sposób kończą się nasze wspólne wyjścia na kieliszek; myślę, że tamten facet dalej szuka resztek swojej godności – Borgia uznawała jednak te spotkania za na tyle ekscytujące i nieprzewidywalne, że celowo od nich nie stroniła, lecz w tej chwili miała na uwadze psa. Chociaż nie przepadała za ludźmi, nie chciała, by jej pupilkowi stała się jakakolwiek krzywda z rąk nieuważnego pijaka albo gorzej, żeby ten uciekł wprost w wojenną zawieruchę.
Ale w zasadzie, możemy ruszyć w kierunku Trzech Mioteł, ta pogoda mnie dobija – zaproponowała i czekając na reakcję towarzyszki, skierowała się – lub nie – w stronę ścieżki prowadzącej do głównej ulicy. Młody doberman nie czekając na zawołanie już od dłuższej chwili eksplorował teren z nosem przy ziemi. – Co u ciebie? – spytała pomimo wcześniejszego stwierdzenia z czystej ciekawości. Kto wie, może blondynka zamierzała ją zaskoczyć informacją o rychłym ślubie, ciąży albo wytropienia gromady wilkołaków? Świat zaskakiwał, ludzie także, i zdążyła już przywyknąć do tego jak barwne życie mieli jej znajomi.


My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me


Francesca Borgia
Zawód : handlarz, jubiler
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I was born to run
I don't belong to anyone
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]04.09.20 18:15
Na kilka włoskich słów, które padły z ust Borgii, chyba nawet nie do niej, a ciekawego niej zwierzęcia, odpowiedziała skrzywioną miną. Nie znała tego południowego języka. Właściwie nie mówiła w żadnym innym niż angielskim; nigdy nie czuła potrzeby uczenia się języków obcych. Podczas pobytu w Rumunii z pomocą przychodzili im tłumacze, a ona nawet nie starała się zapamiętać więcej, niż kilku słów, które po roku wypadły jej z głowy.
- Co? - wypaliła, utkwiwszy we Włoszce pytające spojrzenie, czemu towarzyszyło uniesienie brwi. Nie lubiła nie wiedzieć o co chodzi. - Po prostu sprawdza kim i skąd jesteś. To wciąż szczenię, odchowane i nauczone słuchania poleceń, lecz wciąż dziecko - odpowiedziała Sigrun spokojnie. Czy Borgia spodziewała się, że przyprowadzi do niej kilkumiesięcznego, małego zabójcę? - Wraz z upływem czasu spoważnieje, jeśli tylko będziesz trzymać dyscyplinę. Nie chodzi o krzyk, nie ma się ciebie bać, ale wiedzieć, że jest niżej od ciebie w hierarchii stada - wyjaśniła spokojnie. Wychowanie psa twardą ręką nie równało się temu, że miał drżeć ze strachu, czy kurczowo trzymać się jej nogi. Sigrun była pewna, że jeśli wyda mu komendę, to posłusznie przybiegnie. Pozwoliła mu na oddalenie się, aby zaczął poznawać nową właścicielkę.
Uwadze Sigrun nie umknął ponętny gest Włoszki, czasami sądziła, że południowe kobiety mają to po prostu w swojej gorącej krwi.
- Ja myślę - odparowała. - Mieszkam poza miastem, mam wielki ogród, miejsca do biegania z pewnością mu nie brakowało. Pytanie, czy u ciebie będzie miał podobny komfort - powiedziała spokojnie Rookwood, spoglądając na psa. - Musisz wiedzieć, że wyrośnie na dużego psa i będzie potrzebował sporo ruchu - wyjaśniła. Doberman to nie kanapowy leniuszek, a pies stróżujący, będzie miał dużo energii i miejsca. Wolała się upewnić, czy szczenię trafi w odpowiednie miejsce. Gdyby nie znała Borgii, to byłaby dużo bardziej nieufna - swoje psy darzyła dziwną czułością i nie wyobrażała sobie oddać je w nieodpowiedzialne ręce. - Nie można próbować odzyskać czegoś, czego nigdy nie miał - zaśmiała się blondynka, wracając myślami do ich ostatniego spotkania, mającego miejsce w jednym z londyńskich pubów. Zawsze świetnie bawiły się przy kieliszku, dlatego tym bardziej trudno było jej zrozumieć wybór spotkania.
- Zaraz, skoro już się tu wdrapałam... - sapnęła, przystając w cieniu. Niektórych lipiec zachwycał słoneczną pogodą i wysoką temperaturą, Rookwood zaś to męczyło i nie mogła doczekać się jesieni. - Chociaż marzę o kielichu zimnego, skrzaciego wina. - Whisky za bardzo je rozgrzeje. - Mogę powiedzieć, że doskonale. Kilka miesięcy temu awansowałam, w Londynie dzieje się coraz lepiej, nasz świat wychodzi na prostą - odpowiedziała z szelmowskim uśmieszkiem, błąkającym się na pełnych wargach. - A tobie jak idą interesy?


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]28.09.20 19:07
Nie miała w swoim życiu szalenie wielkiej styczności ze zwierzętami, poza tym, co widziała u dziadków podczas wakacji – a to, cóż, ze względu na pomieszkiwanie w małej, sielankowej wiosce zaliczało się bardziej do zwierząt rolnych, niż do przytulania i drapania za uchem– podczas lekcji, czy u znajomych, choć i tu zauważyła, że większość z nich preferowała trolle domowe i skrzaty, niż koty, psy, czy różowe puszki. Przez podróże zresztą nie zastanawiała się nigdy nad przygarnięciem pod opiekę czworonoga, aż do teraz, gdy świat wywrócił się do góry nogami a samotność zaczęła doskwierać jej bardziej, niż zwykle. Wiedziała, że poza wiedzą oczywistą na temat wychowywania psa, będzie uczyła się jego obsługi każdego dnia – zachowania, pokazywania, że to ona znajduje się w stadzie wyżej, nieodgadnionej dotąd przez ludzki rozum zwierzęcej psychiki – i chociaż długo zastanawiała się, czy aby na pewno ma na to czas, widok uroczego psiego pyska utwierdzał ją w przekonaniu, że podjęła dobrą decyzję.
Taką miałam nadzieję – odparła pół żartem, pół serio, nie wiedząc jednak jak Sigrun odbierze jej słowa, szybko dodała – po prostu nie wiedziałam jak je wychowałaś, czy bardziej do człowieka, czy raczej z dystansem do każdego – były zwierzęta, które miały pełnić rolę domowego pupilka, maskotki wylegującej się w łóżku; były zwierzęta, które czy z przyniesionym wychowaniem, czy naturalnie, zwyczajnie były nieufne, ale były również i takie okazy, które znajdowały się gdzieś pomiędzy wszystkim – o ruch nie musisz się martwić... dobrze wiesz, że moja praca rzadko kiedy zakrawa o siedzenie w domu; większość doby spędzam poza domem, zresztą niedługo zmieniam mieszkanie w ciasnej kamienicy na obrzeża, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem – kontynuowała zgodnie z prawdą, wzruszając ramionami. Była ciekawa, czy Bott wywiązał się ze swojej solennej obietnicy i w rzeczywistości podjął się próby dowiedzenia, który dom z dala od piekła w centrum Londynu nadawał się do zamieszkania, był tani i w miarę bezpieczny. Ale i z tego krótkotrwałego zamyślenia wyrwał ją pies po raz kolejny trącający pyskiem zmarzniętą dłoń. Bez namysłu więc sięgnęła do jego karku, delikatnym ruchem gładząc krótką sierść.
W ostatnim czasie trochę gorzej, polityczne zawirowania źle wpływają na ekonomię z mojego punktu widzenia. Mam mniej zleceń handlowych, więc nadrabiam zleceniami z jubilerstwa, ale nie ukrywam, że coraz lepiej poznaję się z pokątnymi interesami – uśmiechnęła się z wyraźnym błyskiem w oku, bo o ile nielegalne sprawy były w jej stałym repertuarze, o tyle teraz musiała się bardziej gimnastykować bez przykrywki w postaci statku i przewożonych towarów dla znaczących coś w tym świecie nazwisk – jest stabilnie – podsumowała, w głowie mając perspektywę niedalekiego wyjazdu do Grecji w poszukiwaniu misy ze zlecenia Mulcibera – ale jakbyś czegoś potrzebowała, to wiesz, jestem otwarta na propozycje – zwieńczyła szczerze, kierując spojrzenie ku blondynce.


My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me


Francesca Borgia
Zawód : handlarz, jubiler
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I was born to run
I don't belong to anyone
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]14.10.20 20:12
W przeciwieństwie do Francesci styczność ze zwierzętami miała właściwie od zawsze. Odkąd tylko pamiętała. Jej rodzina słynęła wszak ze swojego zamiłowania do nich, zwłaszcza magicznych, od wieków bardzo często łączyli z nimi swoją ścieżkę zawodową i własnie na nich robili pieniądze. Łowcy stworzeń, hodowcy, egzekutorzy - dzieje Rookwoodów znały chyba ich wszystkich. Znani byli też z tego, że umiłowali sobie polowania, a z nimi nieodłącznie wiązały się psy. Zazwyczaj ogary, setery, psy gończe. Głównie rasy myśliwskie. To one kręciły się w ich domu w Harrogate, lecz serce (o ile w ogóle je posiadała) Sigrun zdobyła inna rasa - stróżująca, dość młoda, ale wyjątkowa. Z naturalną skłonnością do agresji, nad tym potrafiła jednak zapanować, bo trzymała dyscyplinę i potrafiła trudnego psa wytresować. Trochę obawiała się, że Francesca, oczekująca, że wyda jej bezwzględnie posłusznego psa w tak młodym wieku, za bardzo go rozpuści.
- Szczenię prawie zawsze jest do człowieka, chyba, że jest zlęknione i płochliwe. Takiego chyba nie chcesz, co? - odpowiedziała spokojnie, bo temat ten traktowała dość... poważnie jak na samą siebie. - Z wiekiem powinien bardziej się dystansować. To nie są przyjacielskie psy. Z natury są nieufne - wyjaśniła. Może nie miała dużego doświadczenia w hodowli tej rasy, lecz zanim w ogóle się za to zabrała, to odpowiednio się do tego przygotowała - rozmawiała z innymi właścicielami, hodowcami, od których za duże pieniądze odkupiła pierwsze psy, dużo też czytała. - Znudziło cię centrum Londynu? Sądziłam, że lubisz wielkomiejski styl życia - rzuciła rozbawiona.
Borgia zawsze sprawiała wrażenie kobiety, która lubiła, gdy coś działo się wokół, przynajmniej tak odbierała ją Rookwood. Chęć na karierę, duże pieniądze, błyskotki i interesy. To kojarzyła ze środkiem Londynu, w którym sama mieszkać by nie mogła. Za bardzo ceniła sobie samotność, ciszę i święty spokój.
- Ma to też związek z przeprowadzką? - spytała Rookwood, przyglądając się Włoszce uważnie. Niezbyt znała się na ekonomii i handlu. Sama się tym nie trudniła, ciężko było więc jej powiedzieć, czy coś uległo diametralnej zmianie - ale nie była głupia jak but, by nie domyślić się, że toczone walki nie mają na to żadnego wpływu. - Już niedługo, Francesco[.b] - wyrzekła enigmatycznie. - [b]Jeszcze trochę, a... - my pozbędziemy się, chciała powiedzieć, lecz zmieniła zdanie. - ... a nowy rząd poradzi sobie z tymi szaleńcami i zapanuje spokój. Wszystko będzie lepiej i dopiero wtedy twój biznes rozkwitnie - stwierdziła tajemniczo, uśmiechając się kącikiem ust, jakby wiedziała coś, o czym Borgia nie mogła mieć pojęcia.
- Właściwie jest coś, za czym mogłabyś się dla mnie rozejrzeć. Talizmany, noszące w sobie dużą magiczną moc, różnorakie. Są mi potrzebne. Gdybyś o nich usłyszała, daj mi znać - powiedziała po chwili zastanowienia, ogniskując spojrzenie na twarzy Włoszki. Młody doberman biegał w tym czasie wokół nich jak szalony, doskonale bawiąc się sam ze sobą.


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]09.11.20 15:02
Wolała nie odnosić się już do tematu psa, przyjmując z góry, że Rookwood znała się i miała pojęcie o wychowaniu zwierząt, tak jak ona miała pojęcie o minerałach i szlachetnych kamieniach. Nie zamierzała więc ani podważać informacji przekazywanych przez blondynkę, ani tym bardziej nie chciała powiedzieć czegoś głupiego, co czasami się zdarzało.
Nie była pewna, czy kiedykolwiek powiedziałaby, że lubi wielkomiejski styl, którego w zasadzie nie potrafiła nawet zinterpretować. Lubiła pieniądze i pracę, lubiła dobijanie targu i trzymanie interesów w garści a mieszkanie w centrum dostała tylko po to, by mieć blisko do portu, gdzie jeszcze przed paroma miesiącami rozgrywały się niemal wszystkie w jej życiu zawodowym interesy. Gdy wojenne działania zajęły port, musiała odnaleźć nowy sposób i miejsce, adaptując się do sytuacji z wrodzoną łatwością.
A no widzisz, moja droga, na starość człowiekowi zmieniają się upodobania – odparła natychmiastowo, kierując spojrzenie gdzieś przed siebie – nie mam nic przeciwko czystkom, tylko picie kawy z widokiem na trupy nie jest najlepszym początkiem dnia – skwitowała, mając nadzieję, że jak najlepiej zobrazowała powód swojej przeprowadzki. Chociaż trupów w rzeczywistości nie widziała aż tylu, większość zleceń i tak odbywała się na obrzeżach a ona, cóż, ceniła sobie swój czas i zdrowie – poza tym utrudnione poruszanie się daje mi w kość, mam wielu wrogów, niezadowolonych konkurentów, i pracuję z drogocennymi kamieniami; nie sądzisz, że sytuacja może wydawać się dla wielu kuszącą okazją do zemsty? – spytała i choć w jej głosie pobrzmiewała żartobliwa nuta, już wielokrotnie zupełnie na poważnie zastanawiała się nad tym, w którym momencie ktoś wbije jej lamino pomiędzy żebra. Mogła polegać na swoim szczęściu, na zakupionym właśnie psie, na wyczuciu czasu Cilliana, czy innych szczerze życzliwych osób, a jednak zawód – towarzystwo – w którym się obracała nauczył ją racjonalnego podejścia.
Następnych słów Sigrun nie odebrała jako sugestii, pomimo świadomości poglądów blondynki. Uśmiechnęła się zamiast tego i wsunęła ręce do kieszeni szaty.
Oby – westchnęła – nie wyobrażam sobie tego, co by było gdyby rewolucjoniści dopięli swego... zapanowałby jeszcze większy chaos, zresztą cała ta wiara w sprawiedliwość i równość jest tak naiwna – na to jednak się nie zanosiło, ale historia niejednokrotnie lubiła pisać zaskakujące scenariusze, więc kto wie, może nadejdzie dzień, że wypowiedziane słowa staną jej ością w gardle? Szybko jednak skupiła się na prośbie Sigrun, kiwając głową na znak, że przyjęła do wiadomości.
Z niewyjaśnionych przyczyn pośród nas nie poznałam jeszcze nikogo, kto zajmowałby się talizmanami i chociaż czasem dostarczam niektórym osobom kamienie, to nie zdradzają w jakim celu. Próbowałaś szukać u alchemików? – słyszała to i owo na temat tworzenia, i chociaż sam proces nie wydawał się specjalnie skomplikowany, trudności pojawiały się na etapie nanoszenia odpowiedniej runy – na nich kompletnie się nie znała.


My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me


Francesca Borgia
Zawód : handlarz, jubiler
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I was born to run
I don't belong to anyone
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]17.11.20 20:21
Nawet gdyby Borgia zdecydowała się zadać więcej pytańm, poddać podane przez Sigrun informacje pod wątpliwość, to wiedźma nie spojrzałaby na nią z pogardą. Na nią nie. Darzyła Borgię swoją specyficzną sympatią, miała więc ciut więcej wyrozumiałości dla braku obeznania w temacie zwierząt. Lubiła też chwile, kiedy mogła się powymądrzać (to nie zdarzało się aż tak często), dlatego chętnie i w pozbawiony złośliwości sposób dzieliła się z Borgią informacjami o szczenięciu, które od dziś miało stać się jej własnością. Niech dobrze o niego dba. Tak jak o swoje klejnoty i minerały. Znały się, więc będzie miała oko, czy traktuje go odpowiednio...
- Masz już pomysł na imię? - spytała z czystej ciekawości.
Właściwie trudno powiedzieć, aby czarodzieje mogli żyć w pełni w wielkomiejskim stylu, skoro dotychczas byli zmuszeni przez Kodeks Tajności do ukrywania swojej obecności. Centrum ich świata było na Pokątnej, lecz ona była naprawdę niewielka w obliczu tego jak ogromny był Londyn. Pozostałe miejsca ukrywano przez wzrokiem mugoli. Zdecydowana większość czarodziejskiego społeczeństwa preferowała jednak większą swobodę, mieszkała poza miastem, gdzie nie musieli czmychać przed spojrzeniami niemagicznych jak szczury. Teraz to miało się jednak zmienić - z Londynu przepędzono szlam i swobodnie można było używać magii na ulicach. Całe miasto należało do czarodziejów.
Na słowa Francesci o trupach pokiwała jedynie głową. Cóż, może kilka ze wspomnianych trupów zostawiła na ulicach sama Rookwood. Bardzo zaangażowała się w wypędzanie szlamu z miasta i nie przestała na bezksiężycowej nocy. To wykraczało poza obowiązki służby wobec Czarnego Pana - w tropieniu ukrywających się w Londynie szlam odnajdywała chorą przyjemność.
- Nie zarejestrowałaś różdżki? - zdziwiła się Sigrun, marszcząc brwi, gdy spojrzała na Borgię, wspominającą o trudnościach w przemieszczaniu się. Miała czystą krew, dobre nazwisko, porządny rodowód - nie musiała się martwić o kontrole magicznej policji. Powinni puścić ją wolno. Czystej krwi nie wolno przelewać, było jej wszak coraz mniej. - Może dlatego warto zadbać o odpowiednie znajomości, opowiedzieć się po dobrej stronie, by spać spokojnie o bezpieczeństwo swoje i własnego interesu? -spytała enigmatycznie.
Borgia była intrygującą czarownicą. Silną, pewną siebie, nietypową. Szukała takich jak ona. Do tego miała smykałkę do interesów, wiele potrafiła załatwić, znała się na biznesie. Czy mogła być przydatna dla Rycerzy Walpurgii? Sigrun zastanawiała się nad tym, lecz nie śpieszyła się. Ostrożnie badała grunt. Sprawdzała co Francesca myśli naprawdę.
- Nie musisz sobie tego wyobrażać, bo do tego nie dojdzie - stwierdziła Rookwood dziwnie stanowczym tonem. Jakby była święcie przekonana o słuszności swoich słów. - To jedynie banda głupców, która nie ma pojęcia o sprawiedliwości. Sprawiedliwym było, by czarodzieje żyli jak szczury, chowając się przed mugolami? Śmieszne - prychnęła z nieukrywaną pogardą czarownica. Wytępią Zakon Feniksa. Zgniotą każdego jak robaka. Jednego po drugim.
Westchnęła z lekkim żalem na odpowiedź brunetki - nie na to liczyła.
- Pytałam, ale skupiają się na eliksirach, nie tworzą amuletów. Gdybyś miała jednak uszy i oczy szeroko otwarte i usłyszała jakąś pogłoskę wartą sprawdzenia, byłabym wdzięczna.


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]25.12.20 19:44
Pytanie Sigrun, z pozoru proste, spowodowało, że zamyśliła się na dłuższy moment i ostatecznie wzruszyła ramionami w niemej odpowiedzi.
Pomyślałam o wszystkim, ale nie o tym – sądziła, że imię nasunie się samo, kiedy tylko zobaczy zwierzę na własne oczy, jednak teraz, gdy do tego doszło, zdecydowanie bardziej skupiła się nad ochami i achami nad jego przeuroczym pyskiem. – Może uznałam, że nadałaś im imiona po narodzinach – nie podejrzewała blondynki o bezosobowe wołanie do zwierząt, zwłaszcza, że były pod jej opieką sporo czasu, ale być może tylko się myliła i celowo nie przyzwyczajała zwierząt do konkretnego zawołania. Nim skupiła się na temacie, który pomiędzy nimi zagościł a z którego nie była do końca zadowolona, wyciągnęła w kierunku blondynki sakiewkę z pieniędzmi. Gdy ta przeliczyła zawartość, wróciły do rozmowy.
Zarejestrowałam – sprostowała zaskoczona – i moja rodzina posiada odpowiednie znajomości, jednak w porcie to wygląda trochę inaczej; zwłaszcza, jeśli handlujesz czymś cennym albo nielegalnym, co jest w cenie i trudno dostępne – w tym przypadku znajomości i dobre relacje nie wystarczały, gdy w grę wchodziła możliwość wzbogacenia się na trzymaniu języka za zębami i wystawienia odpowiednich papierów. Wiedziała mimo to, że znajomości nie były wystarczające, gdy pośród handlujących miała swoich wrogów, na tyle życzliwych, że jeden nieprawdziwy donos do ministerstwa automatycznie pozbawiał ją kontaktów i robił potężnych problemów. – Zresztą Sigrun, jestem kobietą, która z buciorami weszła w męski świat i próbuje go zawojować, to nie wszystkim odpowiada, i opowiedzenie się po właściwej stronie niekoniecznie mi pomoże... myślę, że jako silna i stanowcza kobieta rozumiesz o co mi chodzi – na początku przejmowała się swoją konkurencją i starała się wypleniać stereotypowe myślenie o niej, jako osobie na niewłaściwym miejscu, kobiecie, która była słaba i się nie znała, ale od pewnego czasu przestała na to zwyczajnie zwracać uwagę. Robiła swoje, znosiła rzucane jej pod nogi kłody uważając, że to jedynie ją wzmocni.
Oczywiście, że to niesprawiedliwie – przytaknęła – z drugiej strony, czy nie lepszym by było nie robić rzezi tylko uczynić sobie ze szlam naszych podwładnych? – pominęła milczeniem kwestię tego, że wzbogacała się na mugolkach i nie musiała nosić drewna do lasu skoro ono samo wpadało jej w ręce, ale szybko adaptowała się do nowych okoliczności i niedogodności. – Zwiedziłam wiele miejsc na świecie i w każdym z nich był wyraźny podział na lepszych i gorszych, gdzie gorsi byli zależni od lepszych, tak zwana segregacja rasowa – dodała czysto teoretycznie, wyciągając z kieszeni płaszcza papierośnicę.

[bylobrzydkobedzieladnie]


My blood is a flood of rubies, precious stones
it keeps my veins hot, the fire
found a home in me




Ostatnio zmieniony przez Francesca Borgia dnia 06.01.21 20:54, w całości zmieniany 1 raz
Francesca Borgia
Zawód : handlarz, jubiler
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I was born to run
I don't belong to anyone
OPCM : 10
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 15
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 1
Genetyka : Czarownica

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t7918-francesca-federica-borgia#227478 https://www.morsmordre.net/t7977-desiderio#228059 https://www.morsmordre.net/t7976-franka-skakanka#228053 https://www.morsmordre.net/f107-aldermanbury-12-14 https://www.morsmordre.net/t7979-skrytka-bankowa-nr-1881#228094 https://www.morsmordre.net/t7978-f-f-borgia#228091
Re: Jaskinia na wzgórzach [odnośnik]06.01.21 18:24
- Nie wszystkim. Tylko tym, które zamierzam zostawić przy sobie. W przypadku innych nie chcę, żeby się przyzwyczaiły do konkretnego imienia, mógłby być później problem, aby go od niego odzwyczaić - wyjaśniła blondynka, spoglądając na szczenię, które dotychczas pozostawało w istocie bezimienne.
Wybór imienia uznawała za istotny. Mogło nieść za sobą znaczenie i energię. W świecie magii nawet taki szczegół się liczył. Pozostawiała więc wybór przyszłym właścicielom, by mieli z tego przyjemność. Rookwood sama przepadała za tym rytuałem. Swoim zwierzętom nie nadawała imion przypadkowych i nic nieznaczących.
- Zdaję sobie sprawę z tego jak to wygląda w porcie - odparła Sigrun, nie wdając się jednak w szczegóły, które mogłyby wyjaśnić Borgii skąd i dlaczego to wiedziała. Już od dłuższego czasu bywała tam na tyle często, by móc sobie pozwolić na podobne stwierdzenie. - Tak samo jak wiem jak to jest wejść z buciorami w kompletnie męski świat - zauważyła, a w tonie głosu blondynki lekko rozbrzmiała ironia, bo Borgia nie musiała tłumaczyć jej takich oczywistości. Światek łowców wilkołaków był chyba jeszcze bardziej brutalny i szowinistyczny od handlarzy w porcie. - Nie możesz odpuszczać i okazywać słabości, tylko uparcie przeć na przód, bez względu na wszystko. Inaczej to wyczują i cię zmiażdżą - poradziła jej szczerze. Sama widziała tylko takie rozwiązanie. W przypadku jej samej się sprawdziło. Niedbałym gestem dłoni odrzuciła włosy na plecy. Dzień był gorący. Czarownice niemal zeszły już ze wzgórza i powoli zbliżały się do wioski. - Zresztą... Niebawem okaże się co będzie i dla kogo nielegalne. Najważniejsza będzie strona po której się opowiesz - stwierdziła z enigmatycznym uśmiechem. Już teraz zwolennikom Czarnego Pana tak wiele uchodziło na sucho. Pozostawali bezkarni. Dzięki stanięciu po odpowiedniej stronie barykady zyskiwali przywileje i możliwości o jakich inni mogli tylko pomarzyć. Nie wspominając już o służbie Czarnemu Panu. Wierzyła, że Francesca Borgia jest czarownicą na tyle bystrą i pojętną, że to pojmie. Stanie z boku konfliktu mogło w pewien sposób zagwarantować bezpieczeństwo, lecz to mogło być zdradliwe. Sigrun wyznawała zasadę: jeśli nie jesteś z nami, jesteś przeciwko nam, tak jak wielu innych popleczników Czarnego Pana.
- Aby uczynić z nich podwładnych, należy nimi zawładnąć i zmusić do posłuszeństwa, prawda? Nic nie czyni ludzi bardziej pokornymi od strachu - powiedziała stanowczo, pewna własnych słów; wygłaszane przez nią teorie były coraz bardziej radykalne i śmiałe, zdradzały niemal fanatyczne oddanie Czarnemu Panu - nie kryła się z tym jednak. Mówiła to, co myślała.
- W żadnym innym miejscu na świecie nie będzie tak dobrze, jak tutaj. Nigdzie nie mieli tak potężnego czarodzieja jakim jest Czarny Pan. Dzięki niemu Wielka Brytania stanie się przykładem dla innych krajów - oświadczyła, po czym nonszalancko wsunęła rękę pod ramię Borgii. - A teraz chodźmy za to wypić - zachęciła ją z szelmowskim uśmiechem i pociągnęła brunetkę w stronę pubu Pod Trzema Miotłami.

| zt x2


She tastes like every

dark thought I've ever had
Sigrun Rookwood
Zawód : dowódca grupy łowców wilkołaków
Wiek : 29
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
I am not
ruined
I am

r u i n a t i o n
OPCM : 40
UROKI : 5
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 56
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Metamorfomag
i n s a n e
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t5310-sigrun-rookwood https://www.morsmordre.net/t5379-astrid#121534 https://www.morsmordre.net/t5378-sigrun https://www.morsmordre.net/f100-harrogate-skala https://www.morsmordre.net/t5380-skrytka-bankowa-nr-1330#121543 https://www.morsmordre.net/t5381-sigrun-n-rookwood#121544

Strona 6 z 6 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6

Jaskinia na wzgórzach
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach