Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Florence Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
4
15
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Florence Fortescue   12.11.16 19:23

Wsiąkiewka
Żywotność

Wartość żywotności postaci: 216

żywotnośćzabronionekarawartość
81-90%brak-5183-203
71-80%brak-10160-182
61-70%zaklęcia z st > 90; potężne ciosy w walce wręcz-15138-159
51-60%silne ciosy w walce wręcz-20115-137
41-50%blokowanie ciosów w walce wręcz i kontratak-3093-114
31-40%metamorfomagia, animagia-4070-92
21-30%uniki, legilimencja, zaklęcia z ST > 70-5047-69
11-20%teleportacja (nawet po ustaniu zagrożenia), oklumencja, odskoki w walce wręcz-6025-46
1-10%Postać odczuwa skrajne wycieńczenie i musi natychmiast otrzymać pomoc uzdrowiciela, inaczej wkrótce będzie nieprzytomna (3 tury).-702-24
0Utrata przytomności

OsobisteRodzina

Florean Fortescue
Łapie siostrę za obydwa nadgarstki i spogląda jej w oczy, starając się, by nie mogła odwrócić od niego wzroku. - Proszę, proszę, proszę, Florence! To jedyna taka szansa! A jeżeli go odczarujesz? Wyobrażasz sobie? Książę? W każdej mugolskiej bajce był jakiś książę i te wątki zawsze najbardziej ci się podobały, nie kłam! - Mówi szybko, żeby tylko nie dała rady mu przerwać. Puszcza jej nadgarstki i sam podchodzi bliżej żaby. - A ta korona... Zobacz jak mu w niej do twarzy - dodaje i zaczyna żałować, że nie wziął aparatu. Co prawda nawet go nie posiada, ale pożyczyłby od Bertiego, o! A tak nie będzie mógł uwiecznić tego historycznego momentu. Albowiem tak, Florek w tym momencie jest pewny, że dopnie swego.


Pamiątki

Różdżka
Jarzębina, oko lunaballi, 11 i 1/2 cala, dość giętka

Pierścień z kamieniem księżycowym
Prezent od brata

Notatnk z przepisami
Ilekroć Florkę nagle olśni co do jakiegoś ciekawego pomysłu na smak lodów, zaraz zapisuje go w zeszycie by nie zapomnieć


Zwierzęta i magiczne stworzenia

Kicek
[...] Coś zaszurało, coś zazgrzytało i nagle jego oczom ukazał się królik. Bennett zamrugał kilkukrotnie, nieco zaskoczony i zbity z tropu.
- Znowu go przytargałaś? - Rzucił nagle, nie odrywając oczu od futrzaka i na oślep dziabiąc ciasto łyżeczką. - Powiedz mi - jak Ty go tu przynosisz? Pod pachę i hola? Czy może usypiasz go na ten czas?
~Alan Bennett o Kicku


Myślodsiewnie
Późny grudzień 1956 | z Alanem Bennettem | W mieszkaniu Alana
~Zakończony~
[...] Florence z uśmiechem podgłośniła różdżką radio, w którym rozbrzmiewały świąteczne piosenki, a potem zostawiając na chwilę kucharzenie, tanecznym krokiem ruszyła do salonu. Z kanapy podniosła duży, ciepły sweter. Bardzo duży i bardzo ciepły. Założyła go przez głowę i zaśmiała się, gdy połaskotał ją w nos. Zerknęła do lustra - o nie, zdecydowanie nikt nie nabrałby się, że ten sweter należy do niej! Bo też nie należał.
Co prawda w domu było ciepło - niemniej wiedziała doskonale, że on lubił ją oglądać w właśnie takim wydaniu. Zamierzała go więc należycie powitać gdy będzie wracać z pracy.

Pojedynki

1956
MARZEC
4.03 | z Floreanem Fortescue i Bertiem Bottem | W "Słodkiej Próżności"
~Zakończony~
[...] W teorii nie miała wstępu do kawiarnianej kuchni, ale w praktyce... cóż, tak to jest kiedy się zna właściciela i uważa go za przyjaciela! Tak więc Florka bez wahania wślizgnęła się do kuchni, skąd z resztą nawet słyszała głos swojego brata!
- A co się tutaj wyprawia? Florek, u konkurencji dorabiasz? - zapytała, opierając ręce na biodrach i robiąc srogą minę, zaraz jednak się roześmiała - Bertie, co ty knujesz?
~Rozliczony za kwiecień~

9.03 | z Alanem Bennettem | Na Pokątnej
~Zakończony~
[...] Marudząc cicho pod nosem Florence schyliła się by podnieść większość z nich. Dwie uciekły jednak nieco dalej, wgłąb jednej z odnóg od głównej ulicy. Dziewczyna poszła za nimi by odzyskać swoją własność. Kiedy zaś wyprostowała się, trzymając już swoje sykle w garści, zamrugała, spoglądając w dziwnie znajomą jej twarz. Skąd ona znała tego podchmielonego, śmierdzącego tytoniem faceta? Przecież nie miała wśród znajomych aż takich niechlujów!
Zmarszczyła wyraźnie brwi. Nie, poważnie?
- Alan?
~Rozliczone za marzec~

9.03 | z Alanem Bennettem | W mieszkaniu Florki
~Kontynuacja powyższego wątku~
~Zakończony~
Florence nie pytała.
Po prostu z kamienną twarzą zaciągnęła Alana do swojego domu - Merlinowi niech będą dzięki, że znalazła go niemalże tuż pod wejściem do ich mieszkania. Zaciągnięcie go tu nie sprawiło jej żadnych kłopotów, co w sumie nieźle ją zaskoczyło. Sądziła, że mężczyzna będzie się próbował bronić, szarpać, wyrywać. Nie wiedziała co spowodowało jego względną uległość, ale przynajmniej nie sprawiał jej problemów, a to się liczyło.
~Rozliczone za marzec~

~Referendum~
[...] Szybko więc ustawiła się w kolejce, oddała do sprawdzenia różdżkę (rozstawała się z nią dość niechętnie, ale na szczęście odzyskała ją bardzo szybko), po chwili wzięła arkusz i wypełniła go. Wrzuciła do jednej z urn - mając szczerą nadzieję, że społeczeństwo wybierze właściwie.
Potem wybyła z Ministerstwa.

13.03 | Z Johnem Carterem | w lodziarni rodzeństwa Fortescue
~Zakończony~
Florence podskoczyła jak oparzona, boleśnie obijając sobie biodro, w momencie gdy tuż za jej plecami nagle rozległ się głos.
- John! - zawołała pełna oburzenia, wypuszczając z rąk swój notatnik. Szybko go podniosła a potem trzepnęła nim mężczyznę w ramię - Ile razy ci mówiłam, że nie lubię straszenia! I zakradania się!
~Rozliczone za marzec~

14.03 | Z Floreanem Fortescue | W ogrodzie magizoologicznym
~Zakończony~
Florence równie mocno jak brat cieszyła się na dzisiejszą wycieczkę. Odkąd otworzyli wspólnie lodziarnię, praktycznie większość dni była dla niej przyjemnością a praca - niemalże spełnieniem marzeń. Pewnie, było troche roboty, ale ona czerpała z niej prawdziwą przyjemność. Jednak, jak mówi jedno przysłowie, co za dużo to niezdrowo. Trzeba było poświęcić bratu nieco więcej czasu niż zajmowało strofowanie go, że znów źle umył narzędzia do nabierania lodów!
~Rozliczone za marzec~

15.03 | Z Lily MacDonald | W domu Lily
~Zakończony~
Wizja odwiedzin u Lily, której nie widziała tyle czasu, napawała ją niemal euforią. Kiedy Florence kończyła swoje zajęcia w pracowni i sprzątała, niemalże unosiła się nad ziemią. Była przeszczęśliwa, w końcu Lily stanowiła jedną z wielu osób z którym Flo znała się bardzo dobrze jeszcze przed kryzysem, który miał miejsce w jej życiu. Nadeszła pora, by odnowić wszystkie kontakty.
~Rozliczone za marzec~

16.03 | Z Lily MacDonald i Raidenem Carterem | W biurze policji
~Zakończony~
Nawet gdyby Lily jakimś cudem zabroniła jej tu przychodzić, Florka i tak by się za nią powlokła. Potrafiła być uparta, choć tym razem nie musiała się wcale tą upartością popisywać. Jeszcze. Była pewna że ta cecha z pewnością będzie jej potrzebna, kiedy będą musiały przekonywać policjanta, by dał im się zobaczyć z Mattem. Bo wnioskując po tym co mówiła jej przyjaciółka, już nie raz musiała odejść z kwitkiem.
~Rozliczone za marzec~

29.03 | Z Alanem Bennettem | W domu Alana
~Zakończony~
Florence zawsze znajdywała chwilę, by poza własnym mieszkaniem, lodziarnią i najpotrzebniejszymi sklepami odwiedzać jeszcze jedno miejsce. Zawsze przychodziła tam z obawą w sercu, ale też zdeterminowana i pełna zapału. Nawet jeśli dzień w pracy był długi i męczący. Zawsze coś ze sobą przynosiła. Zwykle jedzenie. Takie porządne, domowe. W końcu skoro Alan nie dbał o siebie w ogóle, nawet na tyle by wyjść do sklepu i kupić coś do zjedzenia, jak niby mogła go podejrzewać o gotowanie? A przecież własnoręcznie zrobione smakołyki zawsze przywracały człowieka do sił najskuteczniej.
~Rozliczone za marzec~





Ostatnio zmieniony przez Florence Fortescue dnia 04.03.18 23:49, w całości zmieniany 14 razy
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
4
15
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Florence Fortescue   26.12.16 3:43

1956Kwiecień
1.04 (bardzo wczesny ranek) | Z Alanem Bennettem | Ulica Pokątna
~Zakończony~
[...] Pogrążyła się w myślach, nieco się jednak obawiając reakcji brata na jej nieobecność. Zaraz jednak z tego zamyślenia ją wyrwano, kiedy wychodząc zza zakrętu niemal na kogoś nie wpadła.
- Och, przepraszam najmocniej... - zaczęła, odstępując w bok by przepuścić mężczyznę, kiedy nagle dostrzegła ponad szalikiem znajomo wyglądające oczy i czuprynę. Jak zwykle musiała zadrzeć nieźle głowę, by spojrzeć mu w twarz. - Alan? Co ty tutaj robisz tak wcześnie?
~Rozliczony za kwiecień~

1.04 (późny ranek) | Z Floreanem Fortescue | W lodziarni rodzeństwa Fortescue
~Zakończony~
[...] Zdziwiła się potężnie, widząc zamkniętą lodziarnię. Czyżby Floreana też coś zatrzymało? Zmarszczyła brwi. Nie, przecież widziała go przez witrynę w lokalu! Zaraz ruszyła do wejścia służbowego. Zdjęła płaszcz i podeszła do brata.
- Florek, o co tu chodzi? Dlaczego lodziarnia jest zamknięta? - zapytała. Miała zadać jeszcze jedno pytanie, ale w tym momencie dostrzegła transparent. Ponownie ściągnęła brwi i spojrzała na brata. - Szykujesz coś na prima aprilis? Ale wiesz, że trzeba się było za to zabrać wcześniej? Wyciągaj lody, na co czekasz!
~Rozliczony za kwiecień~

~Badania~
[...] Z zaklęciami sobie radziła, jednak domyślała się, że dziedzina magii, która będzie im w tym wypadku potrzebna, zaliczała się raczej do transmutacji, a z tą Florka nie czuła się już tak pewnie. Zdecydowała się więc udać w miejsce, gdzie, jak wiedziała, odnajdzie na pewno pomoc na dręczące ją pytania - jako lekki mól książkowy udała się do Biblioteki Londyńskiej. Nabrała naręcze książek o transmutacji, i po prostu zaczęła je wertować. Tego dnia Florean siedział w pracy, więc mogła poświęcić swoim poszukiwaniom niemal cały dzień. Po piątej przejrzanej książce zaczęła się trochę zniechęcać, ale wspomnienie twarzy Floreana i jego oczów pełnych nadziei i ekscytacji sprawiał, że sięgała po kolejną. Nie chciała by jego odkrycie poszło na marne. Cel był więc prosty - odnaleźć zaklęcie, które ożywi lody.

5.04 | Z Matthewem Bottem | W kuchni rodzeństwa Fortescue
~Zakończony~
[...] Kiedy już otrząsnęła się z pierwszego szoku, jej ręka automatycznie wystrzeliła do przodu, sprzedając mu potężnego liścia. I zanim zdążył się z niego otrząsnąć, złapała go za ubranie na piersi i wciągnęła do mieszkania, a po chwili wepchnęła do kuchni. Nie była może specjalnie silna, na pewno znacznie słabsza niż on - ale nagle rozpalona złość dodały jej wigoru.
- Ty przeklęty durniu! Psidwak cię trącał, idioto! - tak rozeźlona to Florka nie była już dawno! - Co ty sobie myślisz?!
~Rozliczony za kwiecień~

6.04 | Z Julią Prewett | Szmaragdowy Zakątek
~Zakończony~
[...] Nigdy nie była z Kickiem u weterynarza. Może to było zaniedbanie z jej strony, ale on od maleńkości nie miał żadnych problemów! Naprawdę żadnych. Zęby ścierał sobie ładnie, jadł grzecznie i wypróżniał się też prawidłowo. Nie było więc potrzeby fatygowania się. Wszystko co dobre musiało się jednak skończyć, czyż nie?
~Rozliczony za kwiecień 2.0~

13.04 | Z Helene Rowle | Lodziarnia rodzeństwa Fortescue
~Zakończony~
[...] Florence upiła łyk swojej herbaty, ale po chwili wstała, przerywając swoją krótką przerwę i ponownie podeszła do lady, kiedy pojawili się nowi klienci.
- Witamy w lodziarni Fortescue! - odezwała się na powitanie do kobiety i dziewczynki, które wkroczyły do lokalu.
~Rozliczony za kwiecień 2.0~

14.04 | Z Alanem Bennettem | W restauracji "Kostka Lodu"
~Zakończony~
[...] Kiedy więc nadszedł dzień spotkania, Florence również postarała się w kwestii ubioru. Skoro Alan prosił ją, by ubrała sukienkę, postarała się by znaleźć odpowiednią. Jej garderoba nie posiadała ich wiele, ale wkrótce wzbogaciła się o prostą, ciemnoczekoladową, ładnie podkreślającą kolor oczu samej dziewczyny. Do tego postanowiła dopasować opończę z miękkiego, ciepłego materiału. Włosy zostawiła rozpuszczone, zawsze uważała, że w takich jej najładniej. Sama spędziła przed lustrem mnóstwo czasu, co chwila poprawiając grzywkę i fałdy na sukience. Jej także z resztą towarzyszył cichy głosik, szepczący na ucho rzeczy, o których usilnie starała się nie myśleć. Przecież to wyglądało jak schadzka!
~Rozliczony za kwiecień~

16.04 | Z Lily MacDonalnd | W mieszkaniu Florence
~Zakończony~
[...] Nie powiedziała Lily po co ją tu ściągnęła. To nie było coś o czym można było pisać w liście! Domyślała się więc że dziewczyna musi być niezwykle zaintrygowana. W końcu Florence nieczęsto miewała podobne kłopoty. Twardo dziewczyna trzymała się stopami ziemi i niewiele mogło ją wytrącić z równowagi. Ale chyba pocałunek mężczyzny na którym - jak się jej zdawało - jej zależało, chyba się mógł do takowych zaliczać?
~Rozliczony za kwiecień~

17.04 | Z Alanem Bennettem | W domu Alana
~Zakończony~
Florence w końcu więc zjawiła się przed domem Bennetta... z niemalże takim samym mętlikiem w głowie jak przed trzema dniami. Wcale nie była pewna czy jest gotowa się znów z nim spotkać. Jednakże kiedy już zrobiła pierwszy krok w kierunku jego mieszkania, inne jakimś sposobem przyszły całkiem łatwo. Otworzyła drzwi kluczem - tym który jej dał na odchodne po kolacji. Ale mimo że przecież miała pozwolenie by tu być, czuła się nieswojo, przemierzając korytarze. Zerknęła do kuchni i salonu, jednak tam było pusto. Odnalazła Alana w sypialni, leżącego na łóżku i czytającego. Gdy zobaczyła mężczyznę, momentalnie musiała spuścić wzrok. Doprawdy, od kiedy ona jest taka wstydliwa? Florek by się uśmiał.
- Witam, panie Bennett... - zaczęła nieco ochrypłym głosem, odchrząknęła i odezwała się znów - Nie przeszkadzam?
Przywołała na twarz jeden ze swoich najbardziej czarujących uśmiechów.
~Rozliczony za kwiecień~

18.04 | z Alanem Bennettem i Floreanem Fortescue | Na zapleczu lodziarni
~Zakończony~
[...] Kiedy miała przerwę pomiędzy klientami lodziarni, Florence opierała głowę na rękach i pozwalała sobie na krótkie zanurzenie się w świecie fantazji. Przypominała sobie wczorajszy dzień, odwiedziny u Alana. Kiedy tylko przypominała sobie jego twarz, jego pełne radości oczy, jej policzki pokrywały się delikatnym rumieńcem.
~Rozliczony za kwiecień~

19.04 | Z Lily MacDonald | W mieszkaniu Lily
~Zakończony~
[...] Wizyta u rudzielca była jednak niezapowiedziana. Florence nawet nie pomyślała, żeby wysłać jej wcześniej list. Po prostu nagle podczas krzątania sie po mieszkaniu pomyślała - powinnam powiedzieć Lily - ubrała się i wyszła. Pukanie do drzwi musiało więc dziewczynę zaskoczyć.
- Lily, to ja, Florence! - zawołała dodatkowo, żeby dziewczyna od razu wiedziała, kto przyszedł. A kiedy w końcu otworzono jej drzwi, jej uśmiech natychmiast zszedł z twarzy. Zupełnie jakby ktoś go po prostu oderwał - Słodki Godryku, Lily co się dzieje?
~Rozliczony za kwiecień~

20.04 | Z Johnem Carterem | "Wilk Morski"
~Zakończony~
[...] Poprosiła Floreana by wieczorem to on dotrzymał Lily towarzystwa a sama wyszła z mieszkania. Już wcześniej umówiła się z kimś w pubie. Czemu akurat tutaj? Cóż, zdecydowanie bliżej miała do kotła, ale uznała, że potrzebuje zmiany scenerii. Można też dodać, że chciała odetchnąć portowym powietrzem - może i wody Tamizy nie były zbyt czyste, ale jednak wieczorem widok jaki roztaczał się z brzegu był niesamowity. Atmosfera, która panowała w Wilku Morskim też potrafiła zdziałać cuda na skołatany i zakłopotany umysł. Wystarczyło tylko spojrzeć na tych wszystkich marynarzy, który zebrali się tam wieczorem, by napić się piwa, pośpiewać szanty i poopowiadać historie z morskich podróży. Wystarczyło popatrzeć na tę roześmianą zgraję by po prostu się uśmiechnąć.
~Rozliczony za kwiecień 2.0~

21.04 | Z Stephanie Pettigrew | Brzeg Tamizy
~Zakończony~
[...] Westchnęła cicho, w końcu podnosząc wzrok ze ścieżki tuż przed swoimi stopami i usiadła na jednej z ławek... zupełnie nie zauważając, że o tę samą ławkę ktoś się już opierał. Zapatrzyła się na Tamizę, zastanawiając się jak najprościej byłoby rozwiązać jej problemy, ale nic nie przychodziło jej do głowy. I to wtedy właśnie z zamyślenia wyrwał ją czyjeś słowa. Drgnęła, zaskoczona, słysząc własne imię wypowiedziane w sumie znajomym głosem, chociaż póki nie dostrzegła twarzy, nei potrafiła przypisać go do konkretnej twarzy.
- Och! Stephanie! - zamrugała zaskoczona, ale potem na jej twarzy pojawił się lekki uśmiech - Co za niespodzianka! Spotkać się tak daleko poza Pokątną...
~Rozliczony za kwiecień 2.0~

22.04 | Z Garrettem Weasleyem | Wnętrze Biblioteki Londyńskiej
[...] Słysząc płynące od sąsiedniego regału słowa, zaintrygowana uniosła spojrzenie. Nie od razu odgadła, że to do niej są skierowane, jednakże wzrok jasnych oczu wbity w jej własne, piwne tęczówki, bezsprzecznie oznaczać mógł tylko jedno. Zamrugała, nieco niepewna, co powinna począć w geście odpowiedzi. Cytat, który właśnie zawisł w powietrzu był jej nieznany - lub przynajmniej dawno zapomniany. Nie znała Szekspirowskich dzieł tak dobrze, z pewnością nie tak dobrze jak Garrett. Ten konkretny tytuł czytała może raz, do tego dość dawno. Wstyd również przyznać, ale krótki ułamek sekundy zajęło jej też skojarzenie, skąd zna tę przecież dosyć charakterystyczną twarz oraz wyróżniające się z tłumu rdzawe kosmyki. Nie widywała go wszak tak często. Brak okazji, brak czasu, brak bliższych powiązań. O czym sprzedawczyni lodów mogłaby rozmawiać z aurorem?

26.04 | Z innymi nieszczęśnikami | W Baśniowej Puszczy
~Zakończony~
EVENT
[...] Zachwyciła się kolorami na okładce i zaraz z zapałem otworzyła na losowej stronie. Odruchowo chciała chwycić coś, co zaczęło wypadać ze stronic, zanim zorientowała się, że są to... litery. Poderwało ją, a kiedy zdezorientowana zatrzasnęła książkę, w jej oczy ukuła feeria chłodnych barw. Przez chwilę poczuła się, jakby znalazła się wewnątrz kubełka lodów o jakimś przedziwnym, nienazwanym smaku. Nieco ulżyło jej, gdy zobaczyła, ze nie jest tu sama. Chociaż żadnego z obecnych nie znała z imienia - może jedynie kojarzyła co poniektórych jako klientów lodziarni.
~Rozliczony za kwiecień 2.0~

26.04 | Z Odette Baudelaire, Grace Wilkes, Adrienem Carrowem i Alexandrem Selwynem | W sali szpitalnej
~Zakończony~
~Wątek po evencie~
- Mam nadzieję, że Beedle nie wymyślił tych Wstęg osobiście, inaczej przy następnej okazji ukręcę mu ręce, żeby już nigdy nic nie napisał! - burknęła do siebie, czując jak plamy zaczynają swędzieć.
Przynajmniej tyle dobrego, że trafiły na, z tego co potrafiła określić, właściwy oddział. Naprawdę miała nadzieję, że skoro już tu są, natkną się na jej ulubionego uzdrowiciela. Na jej twarzy od razu pojawił się uśmiech, kiedy faktycznie - po chwili zobaczyła go w drzwiach.
- Lord Carrow! - zawołała, na chwilę zapominając o swoich swędzących problemach. Cóż, dawno go nie odwiedzała, ale miała nadzieję, że jej nie zapomniał! W końcu odbywała u niego staż jakiś czas temu - póki pewne okoliczności nie zmusiły jej do porzucenia nauki magomedycyny.
~Rozliczony za kwiecień 2.0~ 

29.04 | Z Matthewem Bottem | Szpital Świętego Munga
~Zakończony~
[...] Jej wzrok momentalnie stał się lodowaty.
Matt chyba nie wierzył, że swoją głupią gadką ją jakoś udobrucha, prawda? Tym bardziej, że jego domysły były oczywiście prawdziwe. Różniły się tylko szczególiki (ot, to nie Lily przyszła do Flo po pomoc. Florence sama wpadła do mieszkania rudzielca w zupełnie innym celu i znalazła ją zapłakaną i przerażoną, wyglądającą jak sto nieszczęść).
- Napisałam ci, że masz mi się nie pokazywać na oczy. Tchórzu! Zdychaj! -  warknęła i prawie rzuciła w niego książką. Powstrzymała się w ostatniej chwili. Zamiast tego położyła się tyłem do niego, ostentacyjnie pokazując, że jest na niego wściekła. Miał wielkie szczęście, że nie mogła wychodzić poza pole ochronne, trzymające chorobę wewnątrz. Inaczej już by go zatłukła!
~Rozliczony za kwiecień 2.0~





What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!



Ostatnio zmieniony przez Florence Fortescue dnia 26.03.18 21:29, w całości zmieniany 5 razy
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
4
15
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Florence Fortescue   06.08.17 0:35

1956Maj
Noc z 31.04 na 1.05 | z Holly Skamander | Zatoka Syren
~Zakończony~
[...] - Gdzie ja... co się... - zdołała wyjąkać, zerkając na swoje ręce. Skóra była poparzona i dotkliwie bolała przy każdym dotknięciu. Z jej gardła wydarł się krótki, bolesny krzyk. Do oczu od razu napłynęły jej łzy a Florence rozejrzała się rozpaczliwie dookoła, w jednej chwili śmiertelnie przerażona. To z pewnością nie był szpital - Ja.. Na pomoc... Co się dzieje... na pomoc!
Jak to szło? Uważaj na to, czego sobie życzysz...?
~Rozliczony za majoczerwiec vol.1~

1.05 | - | św. Mungo
~Leczenie po anomaliach~
Czekanie na ratunek na tej opuszczonej plaży było prawie niczym koszmar. Florence była poparzona, chora na chorobę zakaźną, przerażona, opuszczona, otoczona tylko kilkoma zaklęciami ochronnymi rzuconymi przez Holly. Nie wiedziała nawet czy Skamander faktycznie wyśle do niej pomoc, ale na szczęście magomedycy pojawili się bardzo szybko - szczególnie zważając na okoliczności. Florence, gdy tylko pojawili się w Mungu, nie mogła się nadziwić co się dzieje. Wszędzie panował chaos, ludzie biegali w jedną i w drugą, dookoła pełno było rannych, ślepych, poparzonych (tak jak ona?).

01.5 | z Floreanem Fortescue | Sala nr. 1 w św. Mungu
~Zakończony~
[...] Zaczynała jej doskwierać samotność i tęsknota. Z ulgą porozmawiałaby teraz z kimkolwiek, nawet Matt byłby mile widziany. W miarę mile widziany... Brak nadętej Francuzki obok sprawił, że atmosfera w pomieszczeniu zdecydowanie się oczyściła, nie było już napięcia, wiszącego nad obiema kobietami niczym chmura burzowa. A to sprawiło, ze poza czytaniem książek, Florence mogła swobodnie rozmyślać bez przeszkód, czasem nawet gadając do siebie po cichu. To jednak jej nie służyło, z dnia na dzień coraz bardziej pochmurniała, dostrzegając jedynie wady i ciemne strony swojej aktualnej sytuacji.
~Rozliczony za majoczerwiec vol.1~

12.05 w nocy | z Bertiem Bottem | Kuchnia w "Słodkiej Próżności"
~Zakończony~
[...] Pozbierała się więc po przeżyciach dnia dzisiejszego i udała do cukierni. Musiała jednak przyznać, że odwrócenie uwagi od nieprzyjemnych myśli przyszło jej... w miarę łatwo i szybko. Prawdopodobnie to wszystko zasługa Bercika. No i tego, że wkrótce cała była upaćkana lukrową masą. Minęło już kilka godzin, odkąd zmagali się ze składem baniek, ale Flo zupełnie nie czuła zmęczenia. Przyjrzała się uważnie kolejnej próbie Bertiego.
- Najpierw popracujmy nad unoszeniem się. Trwałość może chwilę poczekać - sądziła, że ten pierwszy aspekt będzie łatwiejszy do opanowania, dlatego to nim postanowiła się najpierw zająć.
~Rozliczony za majoczerwiec vol.1~

12.05 | z Josephine Fenwick | Dziurawy Kocioł
[...] Złamanego serca nie dało się jednak zagłuszyć tak trywialnymi napitkami. Nie dbając więc o porę dnia, Florence zasiadała nieopodal kominka ze szklanką w ręce i butelką czegoś mocniejszego, stojącego naprzeciwko niej. I prawdopodobnie spędziłaby tak większość czasu, który pozostał do zmierzchu... gdyby nagle z kominka nie buchnął zielony ogień. Samo to zjawisko nie było jeszcze niczym dziwnym... ale osoba, która z tychże płomieni wypadła, była już na tyle niecodzienna, że nawet Florence, pogrążona w swoich głębokich, niewesołych myślach, oderwała wzrok od szklanki.
- Nie łaska uspokoić tej miotły? - burknęła dość głośno, niezadowolona z powstałego harmidru. Ech, a trzeba było wziąć butelkę i iść do domu.

14.05 | z Matthewem Bottem | Zaułek
~Zakończony~
[...] Nigdy nie podejrzewała, że zwyczajnie któregoś razu wyjdzie z domu i pójdzie się upić. Nigdy nie przepadała za większymi ilościami alkoholu. Piła przecież jedynie okazjonalnie i zwykle tylko lampkę wina, maksymalnie dwie. Nie lubiła zbyt mocnych trunków. No i nie piła nigdy w samotności, w jakimś obskurnym barze. Ale jak widać, ukryta w cieniu przed ciekawskimi spojrzeniami bywalców lokalu, dodała do swoich doświadczeń kolejne. Niezbyt chwalebne, ale zupełnie jej to w tej chwili nie interesowało. W tej chwili, kiedy uczepiona jedną ręką ściany, próbowała stawiać nogę za nogą, ale ciało nie za bardzo chciało współpracować.
~Rozliczony za majoczerwiec vol.1~

14.05 (noc) | z Floreanem Fortescue | Dom
~Zakończony~
[...] Otworzenie drzwi było swego rodzaju wyzwaniem, ale finalnie dała radę i jakoś wgramoliła się do środka. Chwiejne kroki skierowała - nie wiedzieć czemu - do salonu, a tam jak stała, tak padła na kolana na środku pokoju, a potem wybuchnęła płaczem.
Już wcześniej czuła się przecież wyjątkowo paskudnie. Naprawdę, wystarczyło jej to, że kilka dni temu bez żadnego powodu złamano jej serce! Że czuła się wyjątkowo bezradna i beznadziejna w kwestii odnalezienia Lily! Zmarnowała tyle czasu, leżąc zamknięta w szpitalu - była jednym wielkim kłębowiskiem nerwów, jątrzącą się raną, która za nic nie chciała się zasklepić.
~Rozliczony za majoczerwiec vol.1~

16.05 | z Solene Baudelaire | Czerwony Imbryk
~Zakończony~
[...] Wybrała jeden ze stolików - tych na tyłach lokalu, tam jednak było zdecydowanie mniej klienteli, było spokojniej, większa prywatność, miejsce wręcz idealne. Zamówiła sobie też duży dzbanek herbaty - taki, który normalnie serwowano dla co najmniej dwóch osób. Wiedziała, że spędzi tu dziś więcej czasu, nie czuła więc potrzeby by sobie odmawiać - a gdy wzięła do rąk pierwszą filiżankę, aż westchnęła. Zdecydowanie przyjemniej, choć nieco mniej skutecznie, było zapijać smutki herbatą, a nie alkoholem...
~Rozliczony za majoczerwiec vol.1~

17.05 | z Josephem Wrightem | Wnętrze lodziarni
~Zakończony~
[...] Obecnie nie czuła się zbytnio na siłach by eksperymentować ze smakami - to był kolejny, mały powód, który sprawiał, że czuła się winna. Lodziarnia była jej największym skarbem, więc mimo swojej niedyspozycji, nie mogła pozwolić, by odbiło się to na dobrym imieniu firmy... Na szczęście przynajmniej póki co, przed ladą ustawiały się takie same kolejki jak to bywało w poprzednich latach o tej porze roku, Florence mogła więc skupić się na prostych, niezbyt skomplikowanych, aczkolwiek wciąż niezwykle absorbujących obowiązkach.
~Rozliczony za majoczerwiec vol.1~

18.05 | z Josephem Wrightem | Szpital św. Munga
~Zakończony~
[...] Jednakże w momencie, kiedy przyszła odwiedzić Josepha w szpitalu, oczy miała suche a twarz nawet pogodną. Zwołała już ludzi, którzy znali się na budownictwie i mieli ocenić fachowym okiem szkody w lodziarni, by później podjąć się jej naprawy. Żałowała tylko, że będzie musiała wydać pieniądze, za które miała kupić Floreanowi wycieczkę do Florencji.
- Czołem, bohaterze - odezwała się od progu sali. Zostawiła na szafce swoją torbę z domowym jedzeniem dla Josepha i podeszła bliżej, przywitać się z mężczyzną. - Jak się dziś czujesz?
~Rozliczony za majoczerwiec vol.1~

19.05 | z Lily Macdonald | Pokój Matta
~Zakończony~
[...] - Lily! - nie zaprzątała sobie nawet głowy pukaniem. Kiedy zobaczyła opisane przez Berta drzwi, od razu się do nich dorwała, musiała zobaczyć na własne oczy tego nerwowego rudzielca (zupełnie zapominając o tym, że takim wejściem smoka może ją zwyczajnie wystraszyć na śmierć).
Ale oto była - a Florence znowu napłynęły do oczu łzy. - Och, Lily... - jęknęła podchodząc do dziewczyny z wyciągniętymi rękami, chcąc ją zamknąć w objęciach.

20.05 | z Stephanie Pettigrew | Dziurawy Kocioł
[...] Tak po prawdzie, Florence nigdy nie spodziewała się, że dając pracę pannie Pettigrew, zyska tak lojalnego i niezastąpionego pracownika - oczywiście, wszyscy którzy pracowali w lodziarni byli cudowni, ale jednak Stephanie wyróżniała się na ich tle zaangażowaniem i optymizmem. Nawet jeśli lokal powoli zaczynał przypominać kwiaciarnię zamiast lodziarni, Florence nie miała nic przeciwko. Jeszcze! W którymś momencie bowiem będzie musiała powiedzieć "stop", jeśli okaże się, że kwiatki zaczną wypierać lody!





What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!



Ostatnio zmieniony przez Florence Fortescue dnia 24.05.18 23:15, w całości zmieniany 14 razy
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
4
15
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Florence Fortescue   29.12.17 12:06

1956Czerwiec
02.06 | z Poppy Pomfrey | Przed Lodziarnią
~Walentynkowy event~
[...] Zmarszczyła jednak tylko brwi, ponownie zgarniając wszystkie talerzyki na jedną kupkę i kierując się z nimi z powrotem do środka - a przynajmniej taki był jej zamiar, bo w następnej chwili tuż przed nią pojawiła się pewna osoba... I Florence mogłaby przysiąc, że jest to najpiękniejsza kobieta, którą kiedykolwiek oglądały jej oczy. Z wrażenia aż upuściła trzymany przez siebie stosik naczyń! Talerzyki roztrzaskały się z hukiem o bruk, ale Fortescue zupełnie nie zwróciła na to uwagi - liczyło się tylko pytanie, które zadał jej ten anioł. Chwilę jednak zajęło jej, nim zdołała wydukać odpowiedź.
- Och... O-oczywiście. Najlepsze. Tak, najlepsze! - gdy już odzyskała mowę, z przejęcia zdecydowanie za bardzo podniosła głos. Oblała się także delikatnym rumieńcem - Najlepsze... dla najpiękniejszej.

12.06 | z Bertiem Bottem | Kuchnia
~Zakończony~
- No dobra, Bertie. To jeszcze raz od początku. Jaki eliksir z tych leczniczych próbowałeś uwarzyć? - zapytała już chyba po raz dziesiąty. Prawdopodobnie stawało się to już nieco nużące, ale jednak pracowali nad eliksirem -  a w tej kwestii Florene nie miała absolutnie żadnego doświadczenia. Dotychczasowe próby na których spędzili niemal pół dnia spełzły na niczym - a Florence było już nieco głupio, kiedy drugi raz musiała zajrzeć do apteki, żeby zakupić całą skrzynkę składników do eliksirów na przeziębienie. Musiała przyznać, że Bertie faktycznie był geniuszem - jego pomysł był objawieniem niemal tak samo intrygującym, jak jadalne bańki, na które wpadł Florean.

18.06 | z Floreanem Fortescue | Bar "U Toma"
~Zakończony~
[...] Dziś, już dwudziestosiedmioletnia Florence, z rozczuleniem wspominała tamte dni i to, jak matka nazwała ją wtedy bardzo mądrą dziewczynką. Od tamtych pamiętnych urodzin wracali do tego baru co roku, chociaż na chwilę. Stał się on niejako symbolem więzi, które łączyły wszystkich Fortescue. Może brzmiało to nieco żałośnie - podrzędny mugolski bar miałby być jakimś symbolem? - ale ona bardzo ceniła tę tradycję. To dlatego wybrali się tutaj dziś z Floreanem. Nawet mimo, że ich rodzice już nie żyli, we dwójkę wciąż praktykowali ten drobny rytuał i przychodzili tu, kiedy tylko kalendarz wskazywał osiemnastego czerwca.
- Wracają wspomnienia, nie? - zerknęła na brata, kiedy tylko stanęli przed wejściem do lokalu.

23.06 | z Titusem Ollivanderem | Pokątna
[...] Tego dnia zdarzyło się, że akurat miała wolne. Ale że Florence swoje wolne często i tak wykorzystywała do tego, by ulepszyć coś w lodziarni, wymyślić nowy przepis lub zwyczajnie przy okazji zakupów zgarniała również jakieś produkty do swojego miejsca pracy... nikt jej nie mógł tego zabronić! To właśnie postanowiła zrobić. Pomachała jeszcze stojącemu dziś za ladą i sprzedającemu Floreanowi a potem ruszyła na podbój rynku. Nie udało jej się odnaleźć wszystkich składników, ale tym to w sumie nie była specjalnie zdziwiona. Niektóre składniki mają naprawdę mega straszliwie wysokie ceny. Albo były ciężkie.

24.06 | z tłumem gości | Nad brzegiem jeziora
~Życzenia na ślubie~
[...] - Moi mili. Jestem tylko prostą dziewczyną, prowadzącą z bratem lodziarnię na Pokątnej... więc i moje życzenia nie będą zbyt wyniosłe - zaczęła, nieco plącząc się w słowach, kiedy to podeszła do pary młodej i ujęła dłonie pani Bartius - Życzę wam, żeby każdy z nadchodzących dni był przepełniony słodyczą i ciepłem. Skoro los zaprowadził was aż tutaj, musi to coś oznaczać. Opiekujcie się sobą, pamiętajcie, by wspierać się nawzajem. Nie ma nic gorszego, niż pozostawienie osoby, którą kochasz w samotności - być może przez te życzenia przedzierało się trochę intencji, których życzyłaby samej sobie... uważała jednak, że oni także powinni to usłyszeć. Florence na koniec jedynie uśmiechnęła się i obdarowała najpierw pannę młodą a potem pana młodego delikatnym uściskiem i wręczyła im również dość pękaty pakunek - krył on w sobie prezent, z którego była z bratem szczególnie dumna.

24.06 | z tłumem gości | Ruiny zamku
~Zakończony~
[...] Skoczna muzyka sprawiała, że nogi same rwały się do tańca, nie musiała nawet jeszcze ubierać zaczarowanych baletek, a już na jej twarzy pojawił się szeroki uśmiech a palce wystukiwały rytm. Przyjęła zaczarowane obuwie i ubrała je, nawet pomimo faktu, że tańczyć trochę umiała - to nie były jednak sztywne przyjęcia popularne wśród arystokracji, nie musiała wcale pląsać idealnie! Miała jedynie nadzieję nie podeptać niczyich nóg. Zaraz więc zajęła swoje miejsce w kółku, próbując jeszcze nad tłumem wyłowić postać Floreana. Musiała przyznać, ze w kilcie prezentował się całkiem dobrze! Podobnie jak i Joseph, którego rękę ujęła. Ale jej się trafiło, stać pomiędzy dwoma braćmi Wright!
~Rozliczony za majoczerwiec vol 1~

24.06 | z tłumem gości | Polana przy ruinach zamku
~Zakończony~
[...]  Już wkrótce potem jednak wzruszyła ramionami, kucając przy ptaszysku i ostrożnie głaskając je po łebku. Gąska była wyjątkowo urokliwa, chociaż jej głowa wyglądała, jakby była nieco zdeformowana. Mężczyzna od gęsi szybko jednak uspokoił ją, mówiąc, że to po prostu uroki tej rasy. Kobieta, uspokojona, wróciła do głaskania brązowych piórek i podziwiania, jak promienie słońca odbijają się w jaśniejszych, niemal złocistych pierzach na piersi ptaka.
- Nazwę cię Jaśmina. Damy im wszystkim popalić, co ty na to? - przemówiła do gęsi, a ta odpowiedziała jej krótkim, nosowym gęgiem, przypominającym nieco zepsutą trąbkę.





What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!



Ostatnio zmieniony przez Florence Fortescue dnia 27.05.18 21:11, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Współwłaścicielka lodziarni
27
Półkrwi
Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
4
15
0
10
6
0
2
3
Czarownica

PisanieTemat: Re: Florence Fortescue   27.05.18 21:10

1956Lipiec/Sierpień
03.08 | z Josephem Wrightem | Zagajnik
~Festiwal Lata~
[...] Można więc powiedzieć, że na dzień wskazany przez niego w liście czekała z niecierpliwością. Z resztą, na spotkania z Joeyem zawsze czekało się z niecierpliwością, był w końcu jej przyjacielem! Dziewczyna pojawiła się więc na miejscu o umówionej godzinie... Ubrana jak to wypadało na Festiwal organizowany przez szanowaną, szlachecką rodzinę - w skromną, acz bardzo ładną sukienkę w kolorze błękitu, z długimi rękawami i sięgającą aż do kostek. Przygotowana była na to, że będzie musiała odczekać kilka chwil na mężczyznę. Jakie więc było jej zaskoczenie, kiedy dostrzegła Joeya już z daleka, opartego o drzewo i czekającego na nią! To było coś niespodziewanego, chyba musiał bardzo się cieszyć na to spotkanie!





What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
 

Florence Fortescue

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Woreczki z wsiąkiewki-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18