Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Herbarium

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Bertie Bott
Bertie Bott

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Herbarium - Page 7 Giphy

Herbarium - Page 7 Empty
PisanieTemat: Herbarium   Herbarium - Page 7 I_icon_minitime12.11.16 23:01

First topic message reminder :

Herbarium

Niewielkich rozmiarów pokoik, który nie służy ani do spania, ani do gotowania w nim obiadów. Jego główną powierzchnię stanowią półki zrobione ze starych desek i wszelkiej maści szafki, gdzie można schować wszystkie zielarskie narzędzia i postawić na nich kolejne doniczki z roślinami. Znajdziemy tam również kilka kolorowych konewek, a okna przesłonione są starą, stalowoszarą kotarą.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Florence Fortescue
Florence Fortescue

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Herbarium - Page 7 Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540

Herbarium - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Herbarium   Herbarium - Page 7 I_icon_minitime27.07.19 19:01

Mimo jego słów, wcale nie wyglądała na przekonaną. I prawdopodobnie nie będzie nigdy do końca stuprocentowo przekonana o tym, że zrobiła wtedy dobrze. Wcale nie zachowała się jak gryfon. Bardziej jak kurczak. Albo tchórzliwy ślizgon. Taką wersję wbiła sobie do głowy i zapewne długo będzie jeszcze się jej trzymać. Pewnie nawet jeszcze długo po tym, jak lodziarnia zostanie już odbudowana. Nie odezwała się już jednak na ten temat, nie chciała się w końcu z Joey'em kłócić. Nie tego z resztą teraz potrzebowała.
Wiedziała, że w całej tej tragedii jednak istniało światełko nadziei. Tą iskierką byli właśnie jej przyjaciele. Przecież Bercik już wołał coś o sprzedaży łakoci, aby zebrać pieniądze na odbudowę lodziarni. Nawet w Proroku pisali o jakiejś zbiórce, więc to nie tak, że zostali całkiem na lodzie. Z resztą, rodzeństwo posiadało jakieś oszczędności. Niezbyt duże, ale trochę galeonów mieli. No i Bertie pozwolił im zostać w swoim domu tak długo, jak będzie trzeba. Domyślała się też, że Joey będzie pierwszym, który wyrwie się do pomocy przy odbudowie.  Ale jednak pogodzenie się z rzeczywistością, z tym, że nie będzie mogła jutro po prostu pójść i sprzedawać lodów, było dla niej dość trudne. Odebrano jej kawałek normalności, jej dzieło, jej miejsce. Wtulała się w Joey'a, słuchając jego uspokajających słów i próbując jakoś zapanować nad swoją histerią. Miał wiele racji - w jej przeszłości było pełno zdarzeń, które, choć początkowo wydawały się tragediami, z czasem przyniosły jej jakąś korzyść lub choćby naukę. Nie umiała jednak dziś dostrzec choćby jednej pozytywnej rzeczy, która wynikałaby ze zniszczenia lodziarni.
Pociągnęła nosem jeszcze kilka razy, ale wciąż trwała w uścisku Joey'a. Nie chciała mówić tego głośno, ale wierzyła, że mogłoby być gorzej. Zawsze mogłoby być gorzej. Chyba powinna się cieszyć z faktu, że jednak nie spotkało ich nic bardziej makabrycznego. Nie zamierzała jednak mówić tego na głos. Tak na wszelki wypadek, by nie zapeszyć.
- Przepraszam - mruknęła, ocierając policzki rękawem i w końcu się od niego odsuwając. Przepraszała chyba bardziej za tę histerię, niż za to, że pomoczyła mu ubranie. I tak był cały przemoczony, bo śnieg i lód, który na nim osiadł, już prawie całkiem odpuścił. Powinna chyba zaproponować mu, żeby się przebrał i napił gorącej herbaty, inaczej jeszcze złapie przeziębienie. - Przepraszam, że musiałeś lecieć taki kawał. - odezwała się jeszcze. Byłmu ogromnie wdzięczna, za obecność i za te słowa pociechy. Znaczyły dla niej bardzo wiele, nawet jeśli w tym momencie nie potrafiła docenić ich w stu procentach.




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 14
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Herbarium - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Herbarium   Herbarium - Page 7 I_icon_minitime27.07.19 20:02

Najważniejsze, że Flo ostatecznie zaczęła się uspokajać. Nie sądził, że to jego zasługa, ale raczej, że potrzebowała się po prostu wypłakać. Domyślał się, że przyjaciółka jeszcze długo będzie otrząsać się z szoku i żalu po tym wszystkim, że pewnie na tym jednym płaczu się nie skończy, ale... to zrozumiałe i teraz naprawdę będzie już tylko lepiej. Florean wróci do zdrowia, lodziarnię się odbuduje i będzie jeszcze wspanialsza niż stara, a rodzeństwo wróci na swoje - Wright był tego pewny.
Póki co jednak nie było już potrzeby tego mówić i w ogóle wracać do tematu lodziarni, wręcz przeciwnie. Było już późno, oboje byli zmęczeni, a Flo zaczęła go rzewnie przepraszać - to był właśnie doskonały moment, kiedy należało ją wyprowadzić z błędu. Bardzo poważnego błędu.
- O nie, nie, nie, moja panno - Joe momentalnie się ożywił, robiąc przy tym srogą minę (a przynajmniej starając się taką zrobić) i potrząsając przecząco głową - tutaj zwykłe przeprosiny nie wystarczą - oświadczył poważnie. - Ty wiesz, co ja przeszedłem? Nawet sobie nie wyobrażasz! Najpierw stres, potem się o mało nie zabiłem podczas pakowania, jestem prawie pewny, że pomyliłem swoje gacie z Benowymi i to właśnie je mam w tej chwili w torbie (dobrze, że tylko w torbie) - wyliczał odginając kolejno palce. - Naraziłem się matce przedwczesnym wylotem z domu, chociaż obiecałem, że zostanę do Nowego Roku i teraz już nie mam pewności czy za rok upiecze mi piernik. Kometa też się zdenerwowała i nie wiem czy w Piddletrenthide nie czeka mnie gęsi foch, a to nie przelewki - zabrakło mu palców u jednej dłoni, więc zaczął wyliczać na drugiej. - A teraz uważaj, bo to nawet nie połowa tej wyliczanki - zaznaczył, coby sobie nie myślała, że skończył. - Długa podróż, do tego w grudniu, więc zimno, przez zamieć śnieżną i grad. Zwiało mnie totalnie z kursu, musiałem rozdzielić się z Kometą, więc jeśli dotrze do domu, to będzie tym bardziej na mnie wkurzona. Miałaś kiedyś do czynienia z wkurzoną gęsią? Strach się bać, mówię ci - dzielnie utrzymywał poważny ton i równie poważną minę. - Lądowałem w środku lasu nie mając bladego pojęcia gdzie jestem, potem musiałem udawać mugola i naprawiać samochody - już dawno zabrakło mu też drugiej ręki do wyliczania, a z tymi "samochodami" to przesadził, bo to było zaledwie jedno auto, ale podkoloryzować nie zaszkodzi, prawda?
- A potem z powrotem wsiąść na miotłę i walczyć z mroźnym wichrem przez kolejne godziny, bo nie byłem nawet w połowie drogi... i po tym wszystkim mówisz mi zwykłe "przepraszam"? O nie, nie, nie - powtórzył. - Ty mi to musisz, moja droga, ZREKOMPENSOWAĆ - powiedział stanowczo i zrobił dramatyczną pauzę, coby sobie nie myślała, że będzie łatwo. - Ściągnęłaś mnie tu ze Szkocji w przeddzień Sylwestra i nie ma takiej opcji, żebym tam jutro wracał, więc będę świętował tu. Wspaniały Joseph Wright, najlepszy ścigający Zjednoczonych z Puddlemere nie pójdzie na żadną imprezę sam, więc nie masz wyboru: musisz mi jutro towarzyszyć. Bez wymówek, bez "ale" i bez jojczenia, że nie masz się w co ubrać. Idziesz ze mną i już - wyrzucił z siebie stanowczo. Nie, w tym nie było ani trochę z prośby, choć... choć już po chwili nie był w stanie utrzymać powagi na tej swojej brodatej mordzie i uśmiechnął się wesoło. - Żadnych wymówek, serio, idziesz jutro ze mną. Zgoda? - tym razem uśmiechnął się już całkiem ładnie i pogodnie, tym uśmiechem, któremu zwyczajnie nie można było odmówić.




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Florence Fortescue
Florence Fortescue

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3964-florence-fortescue https://www.morsmordre.net/t3969-hiacynt#76587 https://www.morsmordre.net/t3968-florkowe-o-smaku-czekolady#76586 https://www.morsmordre.net/f278-pokatna-5-2 https://www.morsmordre.net/t3970-florence-fortescue#76622
Zawód : Współwłaścicielka lodziarni
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror!
Look a little closer!
Stare a little longer!
THEY WERE WRONG
OPCM : 4
UROKI : 15
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Herbarium - Page 7 Tumblr_p0ebmcr3Ki1wbxqk4o1_540

Herbarium - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Herbarium   Herbarium - Page 7 I_icon_minitime28.07.19 1:09

Właściwie spodziewała się, że teraz przejdą usiąść do kuchni. Florence w końcu zajęłaby się jak należy swoim gościem - zaparzyła mu herbaty i może zaoferowała chociaż ręcznik. Mogłaby też przygotować mu kanapę w salonie. Mieszkała tutaj zaledwie parę dni, ale już całkiem nieźle kojarzyła wnętrze tego domu. No a poza tym nie chciałaby męczyć Bertiego, w końcu Joseph przyleciał do niej, a nie do niego. I był przemoczony oraz zmęczony - co z resztą zaraz wypunktował Florence.
Joey już drugi raz tego wieczora zaskoczył Florence. Nagła poważna mina, a następnie wyliczenie na palcach wszystkich niedogodności, które musiał jakoś znieść, nieco zbiły kobietę z pantałyku. Wysłuchiwała całej tej listy przeszkód (nawet jeśli część z nich brzmiała co najmniej niedorzecznie). Na wieść o Benjaminowej bieliźnie tylko lekko się skrzywiła. Kiedy padły słowa o matce Joey'a, która nie zdecyduje się upiec mu piernika, Florence tylko pokręciła tylko głową. Nie było szans, jak niby rodzicielka miałaby odmówić swojemu synowi ulubionego ciasta, na pewno je upiecze. Fragment z samochodami brzmiał jej najbardziej absurdalnie - zupełnie nie rozumiała po co Joseph miałby nagle naprawiać jakieś jeżdżące, mugolskie ustrojstwa. Nie pytała jednak, skupiając się na zupełnie innej części jego wypowiedzi.
- Miałam. Ugryzła mnie w nos na weselu Eileen i Herewarda - wtrąciła mu się w słowo, przypominając tę samą uroczystość, na której Joseph spotkał Kometę. Do tej pory czasami bolał ją ten nos, chociaż po dziobie Jaśminy nie został już nawet najmniejszy ślad. Ogółem jednak Joey w końcu osiągnął rezultat, o który zapewne mu chodziło - Florence najpierw powoli przywołała na usta lekki uśmiech, a na sam koniec parsknęła krótkim, urywanym śmiechem.
- Po pierwsze, to pan sam zaoferował się, że tu przyleci, panie Wright. Listownie - zwróciła mu uwagę, nie chcąc pozwolić, żeby tylko on jej tutaj robił wyrzuty. On sam także był winien temu, ze finalnie znalazł się w Ruderze, zamiast zostać w domu rodzinnym w Szkocji. - I dobrze, Wspaniały Josephie Wrighcie, pójdę. - westchnęła cicho i zgodziła się. Wciąż miała ślady łez na rzęsach, jednak jej humor wyraźnie się poprawił. Joey potrafił jednak działać cuda - niemal zupełnie odwracając jej uwagę od tragedii. A co sylwestra - i tak miała zamiar zjawić się na uroczystości. Chociaż szczerze mówiąc, jej plany (przynajmniej do tej pory) nie obejmowały bawienia się w tłumie ludzi. Nie bardzo miała na to ochotę. W ogóle nie miała ochoty tam iść, głupio by było jednak, gdyby nie pokazała się na zbiórce pieniędzy na odbudowę jej lodziarni. Musiała pomóc Bertiemu. Teraz jednak wierzyła, że chociaż na chwilę będzie mogła zapomnieć o tragedii, która ją spotkała. Może więc uda jej się przywitać nowy rok inaczej, niż wypłakując sobie oczy w poduszkę. Joey o to przecież zadba.




What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might

Not know what the hell is going on!

Powrót do góry Go down
Joseph Wright
Joseph Wright

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5364-joseph-e-wright https://www.morsmordre.net/t5428-do-joe#123175 https://www.morsmordre.net/t5417-joe-w#122688 https://www.morsmordre.net/f108-piddletrenthide-79-kamienny-domek https://www.morsmordre.net/t5462-skrytka-bankowa-nr-1335#124469 https://www.morsmordre.net/t5441-joe-wright
Zawód : ścigający Zjednoczonych z Puddlemere
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : 15
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 14
SPRAWNOŚĆ : 14
Genetyka : Czarodziej
Zjednoczeni z Puddlemere

Herbarium - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Herbarium   Herbarium - Page 7 I_icon_minitime28.07.19 11:49

Tak, historia faktycznie momentami brzmiała absurdalnie, ale w większości była szczerą prawdą, podkoloryzowaną miejscami, ale prawdą. W końcu z Joeya strasznie marny kłamca i wyjątkowo rzadko się do kłamstwa posuwał, a kto jak kto, ale Flo z pewnością o tym wiedziała.
I miała do czynienia z zezłoszczoną gęsią!
- No, to sama wiesz z czym się będę musiał użerać. Gęsi czasami są gorsze od żon - żony przynajmniej nie dziobią w złości - westchnął teatralnie, jakby faktycznie z wieloma żonami miał do tej pory do czynienia i był ekspertem w tej dziedzinie.
Oczywiście wszystko to powiedział z kilku powodów - żeby odciągnąć myśli Flo od lodziarni i tego, co się wydarzyło, żeby ją rozbawić (co mu się bardzo ładnie udało, ha! Wcale nie krył zadowolenia z tego powodu) i... żeby faktycznie zaprosić ją na sylwestra, co łączyło się z dwoma pierwszymi powodami. Wszystko składało się w piękną całość uwieńczoną Wrightowym zwycięstwem, kolejnym do kolekcji zresztą. Tym tryumfalniej się uśmiechnął, a w jego niebieskich ślepiach błysnęły łobuzerskie ogniki.
- Nie pożałujesz, obiecuję - powiedział jednak zaraz uroczyście, choć wciąż z wesołym uśmiechem na twarzy, a potem przyciągnął ją jeszcze do siebie, przytulił i pocałował w czubek głowy.
- To teraz powinnaś się położyć i porządnie wyspać, żeby jutro ludzie nie mówili, że na sylwestra zaprosiłem szyszymorę - rzucił w żartach i tak, teraz z czystym sumieniem Flo mogła mu sprzedać solidnego kuksańca za karę. - Chodź, już jest strasznie późno, a ja muszę jeszcze dolecieć do domu - mruknął, już schylając się po torbę, którą w międzyczasie położył na ziemi. Zaraz potem objął przyjaciółkę ponownie, choć jedną ręką i poprowadził do wyjścia z... wewnątrz-domowej cieplarni.
- I nie, bardzo dziękuję za propozycję spania na kanapie - wtrącił zanim Florence w ogóle otworzyła usta, żeby mu to zaoferować - ale Kometa na pewno już od dawna na mnie czeka. Muszę jej dom otworzyć, żeby jej kuper za bardzo nie zmarzł. I sam też się muszę porządnie wyspać. W łóżku - zaznaczył - żebyś ty też nie musiała się za mnie wstydzić - spojrzał na nią i puścił jej oko. Miał nadzieję, że naprawdę poprawił jej humor i że zaśnie spokojnie zamiast wypłakiwać oczy w poduszkę.

[ztx2]




Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!


Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Po co postępować z głową, skoro można bez

Herbarium - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Herbarium   Herbarium - Page 7 I_icon_minitime09.09.19 22:56

| 10 stycznia

Trochę się uspokoiła. Nie przesadnie, wciąż dręczył ją smutek i niepokój, jednak od informacji o śmierci Bones, która obiegła czarodziejski świat, minęło już trochę czasu. Gwen, chcąc nie chcąc, musiała przejść do codzienności, szczególnie że poza tą smutną wieścią, niewiele się zmieniło. Nikt nie atakował jej na ulicy, ludzie nagle nie spoglądali na nią bardzo wrogo… Łatwo było zapomnieć, że w magicznej polityce nie działo się nic dobrego.
Właśnie wracała z pracy do domu. Ubrana w prostą, niebieską sukienkę miała zamiar po prostu przeteleportować się ze schowka na miotły w Muzeum Brytyjskim prosto do mieszkania. Na zewnątrz było zimno i nie miała szczególnej ochoty na spacer, szczególnie, że w domu czekała na nią Betty, która wymagała wyprowadzenia. Była jednak nieco rozkojarzona, bo wczoraj próbowała fotografować swoim nowym aparatem i chyba coś w nim zacięła. Chwilę przed teleportacją przeszło jej więc przez myśl, że mogłaby skontaktować się z Johnatanem, który może miałby na ten problem jakieś rozwiązanie i wtedy…
TRZASK!
Spróbowała przeteleportować się o sekundę za wcześnie. Myśl, o Johnym nie zdążyła zupełnie zniknąć jej z głowy i zamiast pojawić się u siebie w mieszkaniu, właśnie uderzyła o drewniany stolik w ciemnym już pomieszczeniu: słońce zaszło jakąś godzinę temu.
Tętno dziewczyny natychmiast podskoczyło. Była cała: chyba nie doszło do rozszczepienia, bo nic (poza miejscem, w które uderzył stolik) ją nie bolało. Wyciągnęła z kieszeni sukienki różdżkę, zapalając ją, krótkim „lumos”. Znajdowała się w nieznanym sobie pomieszczeniu. Nie było duże i przypominało schowek z dużą ilością zielonych roślin. Zmarszczyła brwi. Trafiła do domu zielarza? Cholera… a co, jeśli to mugolski dom? Na pewno narobiła hałasu i jeśli ktokolwiek był w budynku, na pewno ją usłyszał.
Przygryzając wargi, zgasiła więc różdżkę, ponownie ją chowając. Stała w zupełnej ciemności, nasłuchując: czy ktoś się zbliżał? Czy ktoś ją usłyszał? Mogła spróbować uciec, ponownie się teleportując, ale odczuwalny ból i stres sprawiały, że taka próba nie skończyłaby się najlepiej. Starała się oddychać cicho, ale głęboko, aby uspokoić kołaczące w piersi serce.





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
Bertie Bott
Bertie Bott

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : 20
UROKI : 40
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Herbarium - Page 7 Giphy

Herbarium - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Herbarium   Herbarium - Page 7 I_icon_minitime03.12.19 0:36

To był przyjemny wieczór i lekko się przedłużył. Siedział z Clarą, trochę rozmawiali i wszystko było takie normalne. W domu wciąż stała olbrzymia choinka, która pewnie postoi przynajmniej do końca stycznia, jemioła pod sufitem także pozostała nietknięta, dom zionął miło zimową atmosferą, przynajmniej we wspólnej części. Przez salon od czasu do czasu przechodził jakiś domownik, czasem z jakąś anegdotką, czasem mijając ich w milczeniu. Kiedy Clara przymulona grzanym winem poszła spać, on został jeszcze trochę. Choć czytanie nigdy nie leżało zbyt silnie w jego naturze - zbyt łatwo się rozpraszał i nie potrafił dość długo skupić myśli i uwagi na kartce papieru z nadrukowanymi słowami - teraz po raz kolejny otworzył podręcznik do numerologii. O dziwo ta dziedzina okazała się nawet bardzo ciekawa. Pomagała mu lepiej zrozumieć istotę magii samej w sobie, a to w końcu zagadnienie, które szczerze i do żywego go wciągało.
Nawet nie zauważył, kiedy zrobiło się naprawdę późno. Z zaczytania mieszającego się już z lekkim letargiem wybił go hałas w herbarium. Nie zestresował się. Dużo osób znało ten dom, sam niejednokrotnie był świadkiem tego jakie efekty daje teleportacja po pijaku. Wydawało mu się, że wszyscy domownicy są, ale kto takiego Bojczuka tam wie.
Kiedy hałasów zrobiło się więcej, ruszył jednak do pomieszczenia, bardziej chcąc nieść pomoc niż spodziewając się, że będzie zmuszony się przed kimś bronić. W momencie w którym gość zgasił swoją różdżkę, Bott przy pomocy własnej trochę rozświetlił pomieszczenie. Kiedy dostrzegł w snopie magicznego światła znajomą twarz, na jego zwykle wesołej twarzy znów pojawił się zaczepny uśmiech.
- Do salonu łatwiej się teleportować, kiedy masz ochotę się tu włamać. - stwierdził tonem znawcy. - Choć doceniam, że nie postanowiłaś wlecieć na choinkę.
Dodał szczerze, bo to miło z Gwen strony, że obija się jednak tutaj, a nie przy pięknym drzewku.
- Nic ci nie jest? - spytał zaraz, uważnie jej się przyglądając. - Zgubiłaś brew. - zauważył zaraz. - Chyba, że to jakaś nowa moda, ja tam się nie znam.





Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Powrót do góry Go down
Gwendolyn Grey
Gwendolyn Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t5715-gwendolyn-grey-budowa https://www.morsmordre.net/t5762-varda https://www.morsmordre.net/t5761-gwen-grey#135984 https://www.morsmordre.net/f232-aldermanbury-5-15 https://www.morsmordre.net/t5764-skrytka-bankowa-nr-1412#135988 https://www.morsmordre.net/t5763-gwen-grey#135987
Zawód : malarka, przewodniczka
Wiek : 20
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
Nic, co ludzkie, nie jest mi obce.
Nawet jeśli to magia.
OPCM : 10
UROKI : 15
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Po co postępować z głową, skoro można bez

Herbarium - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Herbarium   Herbarium - Page 7 I_icon_minitime03.12.19 1:58

Gdy drzwi do pomieszczenia się otwarły, Gwen zrobiła krok w tył, elegancko wpadając na znajdujące się za nią półki. Na szczęście w nieszczęściu, udało jej się w odpowiedniej chwili złapać przedmiot szykujący się na spotkanie z ziemią. Choć więc niewątpliwie następnego jej plecy będą pokryte podłużnymi siniakami, nic z cudzych rzeczy nie zostało naruszone.
Po chwili na zdenerwowanej twarzy dziewczyny pojawił się zdumiony wyraz. Bertie? Co Bertie robi w tym schowku, w jakimś loso…. Och. Umysł Gwen potrzebował chwili, aby połączyć ze sobą wszystkie tropy. Johnatan. Myślała o Johnatanie. A ten zaś mieszkał razem z Bottem. No tak, oczywiście, że tak!
Po dokonaniu tego odkrycia, Gwen zaczęła stopniowo się uspokajać. Nie włamała się przecież do cudzego domu, którego mieszkańcy mogliby w najlepszym razie wezwać policję.  Była w Ruderze i choć całe zajście nie było najszczęśliwsze, przynajmniej była bezpieczna. Szczególnie, że Bertie chyba nie był zdenerwowany jej przybyciem.
Zaśmiała się nieco sztucznie i nerwowo, słysząc jego drobne żarty. Wciąż oszalałe serce potrzebowało kilku chwil więcej, aby wrócić do swojego codziennego rytmu, jednak malarka posłała chłopakowi pełne wdzięczności spojrzenie.
N… nie, chyba nie – powiedziała, odsuwając się od ściany i w świetle różdżki Botta, sprawdzając, czy aby na pewno jej kończyny są całe.
Słysząc komentarz chłopaka, dłoń malarki powędrowała w stronę twarzy. Tam, gdzie jeszcze chwilę temu była brew, teraz była tylko goła skóra.
Och – wyrwało jej się. – Chyba… chyba odrośnie, co? – spytała, bardziej samą siebie, niż Botta.
Rozejrzała się po pomieszczeniu po raz kolejny, tym razem spokojniej. Oddech dziewczyny wracał do normy, a na twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
Przepraszam, ja… chyba się rozproszyłam. Myślałam o Betty… i Johnatannie… i jakoś tak… – Zaczesała ręką włosy. – Naprawdę przepraszam, za dużo ostatnio… tego wszystkiego. – Westchnęła. Praca, donosy z Ministerstwa oraz zamartwianie się o wszystko i wszystkich wokół raczej nie stanowiły pomocy do skupiania uwagi, tak koniecznej przy teleportacji.
Po chwili po pomieszczeniu rozniosło się ciche burczenie. Gwen przymknęła oczy, kręcąc głową. Czy ten żołądek naprawdę nie mógł jeszcze chwili poczekać?
Chyba powinnam trafić nie do salonu, a do kuchni – powiedziała. – Cały dzień w muzeum… mieliśmy dziś straszną gonitwę.





Nie będę milczećani kłaniać się prawom zrodzonym z pogardy.
Powrót do góry Go down
 

Herbarium

Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Mieszkania :: Pozostałe miejsca :: Rudera, Dolina Godryka-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19