Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Południowa wieża

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Południowa wieża - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Południowa wieża - Page 4 Empty
PisanieTemat: Południowa wieża   Południowa wieża - Page 4 I_icon_minitime04.12.16 0:12

First topic message reminder :

Południowa wieża

Wieża leżąca w południowej części rezerwatu, stanowiąca w pewien sposób również i jego najbardziej wysunięty na południe kraniec. Służąca jako punkt obserwacyjny, kiedyś spełniała swoją funkcję o wiele częściej. Teraz pozostawiona jako relikt, opustoszała, wybija się ponad linię horyzontu, chociaż poszukujący swoich zgub opiekunowie od czasu do czasu wchodzą na jej szczyt, by stamtąd wypatrywać podopiecznych.
W podziemiach wieży wciąż znajduje się kilka zdatnych do użytku pomieszczeń; choć zatęchłe i wypełnione zapachem kurzu, przez cały czas pełnią rolę zapasowego magazynu, w którym znaleźć można rzadziej używany sprzęt, eliksiry, mapy oraz związane z rezerwatem pamiątki, porzucone i zapomniane, o których nie śniło się pracującym w Peak District smokologom.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Remi Cattermole
Remi Cattermole

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8007-remi-cattermole https://www.morsmordre.net/t8024-poczta-remi https://www.morsmordre.net/t8023-smocza-pasjonatka#229143 https://www.morsmordre.net/f156-derbyshire-okolice-mayfield-jabloniowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8034-skrytka-bankowa-nr-1942 https://www.morsmordre.net/t8033-remi-cattermole
Zawód : aspirujący smokolog w Peak District
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
-
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Południowa wieża - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Południowa wieża   Południowa wieża - Page 4 I_icon_minitime11.02.20 14:25

Remi była młoda, do tej pory trudniejsze doświadczenia (jeśli nie liczyć utraty matki w dzieciństwie) raczej ją omijały, przez co nie zatraciła tego młodzieńczego blasku, zapału i radości życia. Nie zaznała żadnej poważniejszej traumy, która mogłaby przygiąć ją do ziemi i sprawić, by uśmiech zniknął z jej twarzy. Jej głowa była pełna marzeń, pragnęła zostać najprawdziwszym smokologiem.
Póki co łudziła się też, że z dala od Londynu pozostawała względnie bezpieczna, ale w głębi duszy czuła, że prawdopodobnie się oszukiwała i nie wiadomo, co miała przynieść dla niej przyszłość. Może przyjdzie dzień, gdy naprawdę pożałuje, że jednak nie została za granicą.
- Nie – rzekła z uśmiechem. I tak zwykle zajmowała się po prostu tym, co akurat zlecili jej do zrobienia smokolodzy. Jako osoba na przyuczeniu robiła bardzo różne rzeczy, bo starsi pracownicy często wyręczali się nią w niektórych zajęciach, jak choćby w wychodzeniu po gości. W końcu po co mieli się fatygować sami, jak mogli posłać Remi? – Właściwie to się cieszę, że pozwolili mi z nimi i z panem iść po ten meteoryt, dzięki temu mogę wynurzyć się z zabudowań i wyjść do rezerwatu. – Tak to większość czasu spędzała w budynkach, ewentualnie chodziła do smoczych piskląt. – Opieka nad magicznymi stworzeniami była moim ulubionym przedmiotem – przytaknęła. Nauce tego przedmiotu poświęcała najwięcej czasu i uwagi, bo była to jej szczera pasja, dlatego inne zajęcia na tym cierpiały. – To miejmy nadzieję, że uda się go szybko znaleźć. Sama chętnie zobaczę, jak wygląda miejsce upadku meteorytu, a mapę pewnie mają smokolodzy, którzy będą pana przewodnikami.
Dotarli na miejsce spotkania. Ci konkretni mężczyźni nie byli szczególnie wylewni. A może to Remi po prostu była gadułą i dlatego wydawało jej się, że smokolodzy mało mówią, skupieni na konkretnym zadaniu, a nie na pogawędkach. Choć byli w rezerwacie i tacy, z którymi dało się porozmawiać i dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy bez ciągnięcia ich za język.
Potem wyruszyli, a Remi, powodowana ciekawością, szła obok profesora Vane, dotrzymując mu towarzystwa w drodze wytyczanej przez milczących, ale profesjonalnych smokologów.
- Pewnie ma pan sporo pracy, prawda? W Hogwarcie na pewno jest co robić przy tylu uczniach – zgodziła się. – Mój tata też sporo jeździł po świecie, badając smoki. – Z tego powodu Remi sporą część dzieciństwa musiała mieszkać u ciotki, bo mama nie żyła, a tata regularnie gdzieś wyjeżdżał. Ale zawsze czekała na jego powroty i opowieści, które przywoził. I chciała kiedyś być taka jak on. – Na co dzień uczę się, jak zostać w przyszłości smokologiem. Czytam księgi traktujące o poszczególnych gatunkach oraz o dziejach smoczej rasy, zapoznaję się z historią i dokonaniami rezerwatu, uczę się smoczego behawioryzmu pod okiem pełnoprawnych smokologów, a także obserwuję najmłodsze osobniki i czasem mogę je karmić – opowiedziała mu pokrótce o swojej pracy. – Jestem tu dopiero od stycznia, więc dość krótko, może nawet najkrócej ze wszystkich pracowników – dodała. Tak więc jej zadania nie były jeszcze bardzo wyjątkowe, nie pozwalano jej stawać na wprost groźnych dorosłych smoków, bo była za młoda. I na pewno dla niektórych, choć na szczęście nie wszystkich, istotne było to, że była dziewczyną, więc kimś w ich mniemaniu słabszym i mniej wytrzymałym. Może gdyby była chłopakiem, pozwalano by jej na więcej, ale w sumie i tak nie mogła narzekać. Grunt, że mogła się uczyć i pewnego dnia może dostąpi przywileju pracowania na równi z innymi smokologami. – Przy odrobinie szczęścia może zobaczymy jakiegoś smoka z daleka. – Dla dobra profesora lepiej z daleka. Póki co jednak trasa, którą obrali, wiodąca peryferiami rezerwatu, była spokojna. Smoki podobno znajdowały się teraz w innym obszarze, skuszone pożywieniem, które wypuszczono dla nich w innej części Peak District, drogę do wieży południowej zaś zabezpieczono na miarę możliwości.


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-upper-cottage https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#230884
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their faith rewarded.
OPCM : 36
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Południowa wieża - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Południowa wieża   Południowa wieża - Page 4 I_icon_minitime11.02.20 20:55

Nie tylko Londyn stanowił zagrożenie, bo można było się o tym przekonać już podczas wcześniejszych konfliktów, ale na pewno oddalenie się od ludzkich siedlisk zmniejszało szansę na dostanie rykoszetem. Nie tylko dlatego Jayden postanowił wynieść się z Hogsmeade, jednak stanowiło to jeden z powodów, dla których zabrał swoją rodzinę z pola widzenia. Ludzie wybierali różne drogi, ale na pewno nikt nie mógł się poczuć całkowicie bezpiecznie. Wojna w końcu dotyczyła się każdego i nie zamierzała nikogo omijać tylko dlatego, że się nią nie interesował. Wiedział o tym aż za dobrze i nawet lepiej niż sądził, lecz to pozostawało jedynie w zapomnianej przeszłości. Aktualnie pochłaniały go zupełnie przyziemne sprawunki, a wybranie się do rezerwatu sprawiało, że cały dzień czuł podekscytowanie. Na pewno miał się podzielić swoimi wrażeniami z wizyty z Pomoną zaraz po powrocie, a na razie czerpał z towarzystwa młodej panny Cattermole, słuchając jej słów z uwagą i zdając sobie sprawę, że przypominała mu w sumie jego samego. Tylko zamiast z pasją astronomii wypowiadała się o miłości do smoków. I chociaż nie mówiła o smokach zbyt wiele, widać było po jej twarzy, że urodziła się, by należeć do tego miejsca. Uśmiechnął się, słysząc jej słowa i podziękował lekkim skinięciem głowy. - Też się cieszę, że mi towarzyszysz - odparł ciepło, bo w końcu spotykanie takich ludzi w danym momencie było niezwykle potrzebne. Nie wszyscy zachowali pogodę ducha, a potrzeba było dostać nieco energii. Nawet jeśli samemu się ją w jakimś stopniu posiadało. Zagadnięty o Hogwart zamyślił się na dłuższy moment. W końcu miał całkiem sporo pracy, ale nie tak jak jeszcze kilka miesięcy wcześniej, gdy szalały anomalie. - Znasz szkołę - zaczął. - Zawsze pełne ręce roboty, do tego jeszcze poboczne projekty. Człowiek się nie nudzi, a akurat lubię pracować w swoim zawodzie, wiec nie mogę narzekać - dodał, zerkając na krótką chwilę na swoją towarzyszkę. - Z takim entuzjazmem na pewno daleko zajdziesz. Po prostu czasami potrzeba cierpliwości. Niczego więcej. - A w Remi aż tliła się miłość do wielkich stworzeń, które panowały na niebie i nie można było się jej dziwić. Robiły wrażenie nawet na tych, którzy nie do końca pałali do nich sympatią. Jayden widział w nich wspaniałe monstra, ale nie każdy mógł podzielać ów entuzjazm. Zaśmiał się krótko, słysząc jej słowa o zobaczeniu smoka. To prawda. Byłoby to wspaniałe, ale nikt nie chciał, żeby profesor z Hogwartu usmażył się na wizycie w rezerwacie. Zaraz też jednak ich rozmowa została przerwana przez jednego z mężczyzn.
- Zgodnie z waszymi wskazówkami, które dostaliśmy, powinniśmy zaraz do niego dotrzeć - wyjaśnił znajdujący się przed nimi przewodnik, a Jayden tylko przyspieszył kroku, żeby zrównać się z nim krokiem i zerknąć na niesioną przez niego mapę. Mężczyzna pokazywał zakreślone miejsce i wskazał coś przed sobą. Jayden skinął mu głową, po czym przywołał do siebie Remi. - Jeśli znajdziesz czarne odłamki, które nie przypominają ci niczego znajomego, od razu mi powiedz, zgoda? I weź tę mapę. W okolicy powinien znajdować się meteoryt. O, i jeszcze każda spalona smuga na ziemi może być dobrym sygnałem - powiedział i przekazał młodej czarownicy swoją mapę. Dopiero wtedy zerknął na mężczyznę, który wciąż czekał na jakieś dalsze instrukcje. - Mogę już zacząć szukać. Teraz powinno być łatwo - wyjaśnił, ruszając do przodu, a jego ochrona nie odstępowała go na krok. - Pamiętaj, Remi. Wszystko może się przydać - dodał. Krater nie musiał być spory i pewnie nie był, ale Jayden wierzył w zapiski swoich kolegów po fachu. W okręgu sześćdziesięciu metrów powinien był znaleźć swoją zgubę.





I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair. I could be a wolf for you..
Powrót do góry Go down
Remi Cattermole
Remi Cattermole

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8007-remi-cattermole https://www.morsmordre.net/t8024-poczta-remi https://www.morsmordre.net/t8023-smocza-pasjonatka#229143 https://www.morsmordre.net/f156-derbyshire-okolice-mayfield-jabloniowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8034-skrytka-bankowa-nr-1942 https://www.morsmordre.net/t8033-remi-cattermole
Zawód : aspirujący smokolog w Peak District
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
-
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Południowa wieża - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Południowa wieża   Południowa wieża - Page 4 I_icon_minitime12.02.20 1:44

Remi póki co łudziła się, że najgorsze ją ominie. Nie wiedziała zbyt wiele o wydarzeniach, żyjąc w swego rodzaju bańce, tak skupiona na tym, co robiła w rezerwacie smoków, że cały świat wokół zdawał się tracić znaczenie. Dopiero po powrocie do domu przypominała sobie o tym, że jej bliscy i znajomi mogli być zagrożeni bardziej niż ona, zwłaszcza ci mieszkający w Londynie. I zasypiając czuła niepokój o to, że następnego dnia może usłyszeć jakieś okropne wieści. Na ten moment o innych bała się bardziej niż o siebie, jak wielu młodych ludzi wierząc, że nic złego nie może się jej stać. A może nie chciała o tym myśleć, koncentrując się na tym, co w jej życiu było dobre. A nauka na smokologa zdecydowanie była czymś dobrym. A przyszłość jakoś się ułoży, takiej myśli próbowała się trzymać, chcąc widzieć rzeczywistość w możliwie jasnych barwach.
- Czasem tęsknię za Hogwartem, wie pan? Te czasy miały swój urok – odezwała się; z perspektywy czasu te gorsze wspomnienia zeszły na dalszy plan, a na pierwszy wysuwały się te najlepsze, podsycając sentyment i ciepłe wspomnienia czasów szkolnej beztroski. – Najważniejsze to robić coś, co się kocha – pokiwała głową. Kiedyś będzie smokologiem. Sięgnie po swoje marzenia bez względu na to, że niektórym się to nie podobało. A Greengrassowie byli na tyle postępowi, że jej wiedza i umiejętności powinny się liczyć dla nich bardziej niż to, że była dziewczyną. Ale zanim zostanie pełnoprawnym smokologiem, musiała się wciąż uczyć. Ale była na to gotowa, wiedziała, że to nie przyjdzie od razu, że wytrwałość przyniesie rezultaty.
Szli raźnym krokiem, pokonując kolejne metry. W którymś momencie słyszała odległy ryk smoka, ale żaden gad nie zmaterializował się przed nimi, grożąc profesorowi spopieleniem. Smokolodzy sprawdzali drogę, dwóch z przodu, jeden zamykał tyły. Było bezpiecznie i spokojnie, i zbliżali się do wieży. Remi już ją widziała, górującą nad otaczającym ją terenem. Wskazała ją profesorowi, a i któryś ze smokologów zapowiedział, że zbliżali się do celu.
Remi, przywołana przez profesora Vane, zbliżyła się, zerkając mu przez ramię, by też zobaczyć mapę.
- Jasne, postaram się rozejrzeć i powiem, jak coś znajdę – zapewniła. Była dość spostrzegawcza, miała dar do wypatrywania perełek na portowych straganach, to może i meteoryt rzuci jej się w oczy, skoro na pewno odróżniał się od lokalnych skał. – Choć spalona smuga może być też dziełem smoka.
W końcu byli w rezerwacie ziejących ogniem smoków, i czasem jakiś osobnik się tu zapuszczał. Ale wzięła od niego mapę i przyjrzała jej się. Nie rozumiała co prawda jakichś zaawansowanych astronomicznych zapisków, bo sama znała jedynie podstawy tej dziedziny, ale ogólny szkic obszaru był dla niej zrozumiały, odnalazła na niej granice rezerwatu i pewne punkty orientacyjne. Choć póki co nieczęsto chodziła w teren, to w rezerwacie studiowała jego mapy i wiedziała, co gdzie jest. Przynajmniej z poziomu map, bo rzeczywistość potrafiła zaskoczyć.
Zaczęła chodzić i się rozglądać. Nie dotarli do samej wieży, ale szukali w jej pobliżu. Remi rozgarniała niskie zarośla i uważnie się rozglądała, wypatrując czegokolwiek odbiegającego od normy. I w końcu, po pewnym czasie coś znalazła, niewielką, nadpaloną i połyskującą bryłkę.
- Panie profesorze? – rzuciła w przestrzeń, by przykuć uwagę dawnego nauczyciela. – Chyba coś znalazłam. Czy to meteoryt? Lub jakiś jego fragment? – zapytała, zauważając, że mała bryłka, mająca nie więcej niż półtora cala średnicy, leży we wgłębieniu, a trawa w promieniu najbliższych centymetrów jest wyraźnie przypalona.


Powrót do góry Go down
Jayden Vane
Jayden Vane

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t4372-molto-bene-workout-budowa#93818 https://www.morsmordre.net/t4452-poczta-jaydena#95108 https://www.morsmordre.net/t4451-lucky-star#95083 https://www.morsmordre.net/f113-irlandia-killarney-national-park-upper-cottage https://www.morsmordre.net/t4454-skrytka-bankowa-nr-1135#95111 https://www.morsmordre.net/t4453-jayden-vane#230884
Zawód : astronom, profesor w Hogwarcie (ノ◕ヮ◕)ノ*:・゚✧
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Żonaty
Sometimes the truth
Isn’t good enough.
Sometimes people deserve more.
Sometimes people deserve
To have their faith rewarded.
OPCM : 36
UROKI : 20
ELIKSIRY : 2
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Południowa wieża - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Południowa wieża   Południowa wieża - Page 4 I_icon_minitime12.02.20 11:33

Dobrze było usłyszeć nieco stęskniony ton, który oznaczał przywiązanie do Hogwartu. Jayden patrząc na Remi mógł tylko określać jej wiek i zgadywać, kiedy opuściła mury zamku, lecz zapewne trafiła na jakiś czas na rządy Grindelwalda. A mimo to mówiła o tym, że brakowało jej szkoły. Młodych ludzi ciężko było złamać, a gdy przeżywali traumy czasami wychodzili silniejsi niż dorośli na ich miejscu. Profesor zawsze podziwiał młode dusze, lecz równocześnie starał się je chronić przed każdym złem. Nie zamierzał pozwalać na to, by uzurpator złamał ich ducha, a wręcz przeciwnie — chciał ich podnosić i opiekować się, czekając, aż sami staną na nogi i będą mogli być mocniejsi. Właśnie dlatego nie zrezygnował z pracy, widząc nauczanie czarnej magii i okropne praktyki wprowadzone przez dawnego dyrektora. Jeśli by odszedł, ktoś inny zająłby jego miejsce i na pewno nie miał to być ktoś z takimi poglądami, jakie posiadał astronom. Zresztą Szkoła Magii i Czarodziejstwa była jego domem i nie można było temu zaprzeczać.
- Cieszę się. Bo to znaczy, że była to dla ciebie wartościowa nauka - odpowiedział, posyłając dziewczynie ciepły uśmiech. Skinął tylko głową na jej dalsze słowa i kontynuowali spacer przed siebie. Miała rację i nie było w ogóle sensu się z nią sprzeczać. Vane myślał dokładnie tak samo, bo nie wyobrażał sobie, żeby robił coś innego. Astronomia od zawsze była dla niego ważna, a dzielenie się nią z innymi sprawiała mu chyba najwięcej radości. Szerzenie pasji, nawet dla kilku osób, było dla niego niezwykle wartościowe. Liczył na to, by i Remi również znalazła tych ludzi, chociaż znajdowała się w naprawdę doskonałym miejscu. Mogła się uczyć od starszych, bardziej doświadczonych od siebie, a taka nauka była niezwykle owocna i pomocna. - Na pewno rozpoznasz te smugi od innych. Chociaż podobne na pewno nie będą stanowić dla ciebie problemu w ropoznaniu - odpowiedział na uwagę młodej czarownicy. Meteoryty nie wytwarzały takiego ognia, jakim ziały smoki, który głównie opierał się na siarce. Poprzez inną budowę wewnętrzną płomienie pokrywające obiekty z kosmosu, posiadały zupełnie inny skład przez co pozostawiały inne ślady. Sczerniałe, ale uwydatniały się jeszcze inne kolory, najczęściej biel dokoła śladów po uderzeniu.
I takie też instrukcje podał reszcie w przypadku, gdyby coś dostrzegli. Na razie jednak mieli patrolować okolicę, a on wraz z Remi mogli poszukać swojej astronomicznej zguby. Nie trwało długo zanim usłyszał głos panny Cattermole i zaraz znalazł się przy niej, kucając nad wskazanym przez nią przedmiotem i unosząc go w palcach. - To akurat fragment, bo widzisz tutaj przełamanie? Ale to znaczy, że reszta jest niedaleko... - wymruczał i rozejrzał się, obserwując formę krateru i szukając miejsca, w którym poszybował odbity meteoryt. Przez moment pracował nad obliczeniami w głowie, by w końcu zerknąć w stronę krzaków przy linii drzew. Zanim jednak do nich podszedł odwrócił się do czarownicy i posłał jej ciepły uśmiech. - To dla ciebie - powiedział, rzucając delikatnie w jej stronę skrawek znalezionego meteorytu. - Nikt się nie obrazi - zaśmiał się, po czym odnalazł wśród krzaków o wiele większy odłamek. Ten właściwy kosmiczny kamień. Był wyjątkowo piękny i połyskujący. Przypominał nieco czarne, smocze łuski, co poniekąd było dość zabawne, że spadł właśnie na terenie rezerwatu. Po odpowiednim zabezpieczeniu materiału Jayden został odprowadzony w bezpieczne miejsce, skąd Remi miała go odprowadzić do bramy. Gdy szli znów sami ramię w ramię i zanim Vane zniknął, rzucił w stronę początkującej pani smokolog. - Miło było cię poznać, Remi. Mam nadzieję, że za jakiś czas usłyszę o twoich przełomowych dokonaniach. Trochę cierpliwości i też znajdziesz swój własny meteoryt - Posłał jej ostatni uśmiech i teleportował się niedaleko Londynu i budynku Wieży Astrologów. Badania dopiero stały przed nim otworem.

|zt





I could put my teeth on your throat. I could growl. I could eat you whole. I could wait for you in the dark. I could howl against your hair. I could be a wolf for you..
Powrót do góry Go down
Remi Cattermole
Remi Cattermole

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t8007-remi-cattermole https://www.morsmordre.net/t8024-poczta-remi https://www.morsmordre.net/t8023-smocza-pasjonatka#229143 https://www.morsmordre.net/f156-derbyshire-okolice-mayfield-jabloniowe-wzgorze https://www.morsmordre.net/t8034-skrytka-bankowa-nr-1942 https://www.morsmordre.net/t8033-remi-cattermole
Zawód : aspirujący smokolog w Peak District
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
-
OPCM : 15
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 11
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

Południowa wieża - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Południowa wieża   Południowa wieża - Page 4 I_icon_minitime12.02.20 12:15

Remi niestety załapała się na rok władzy Grindelwalda, ale ten jeden rok, choć trudniejszy, nie mógł wymazać wspomnienia sześciu wcześniejszych. I to za tymi wcześniejszymi latami tęskniła najbardziej, za czasami, kiedy szkoła jawiła się jako miejsce całkowicie bezpieczne, gdzie można skupić się na nauce, zabawie i zdobywaniu przyjaźni. Doceniała też fakt, że wielu nauczycieli starało się im zapewniać tą normalność nawet wtedy, gdy szkoła przeszła w złe ręce.
Pokiwała głową, uśmiechając się lekko. I ona nie wyobrażała sobie, że mogłaby robić coś innego niż pracować ze zwierzętami. Kompletnie nie widziałaby siebie na stażu w ministerstwie ani w innym tego typu zajęciu. Ona musiała mieć do czynienia ze stworzeniami, uczyć się o nich i poznawać je coraz lepiej.
- Umiem rozpoznać ślady zostawione przez smoka – przytaknęła. Jeśli meteoryt zostawiał inne, to może rzeczywiście je odróżni.
Po dotarciu na miejsce, w rejony oznaczone na mapie jako obszar, gdzie miał spaść meteoryt, ochoczo pomogła profesorowi w poszukiwaniach, wypatrując ślady na trawie i wśród zarośli. Chciała coś znaleźć i tym samym pomóc mu w szybszym odnalezieniu obiektu, na którym mu zależało. Jak się okazało, po pewnym czasie rzeczywiście dostrzegła coś ciekawego i przywołała czarodzieja, by rzucił okiem.
To rzeczywiście był mały fragment meteorytu, co bardzo ją ucieszyło.
- Widzę – znowu pokiwała głową, dostrzegając wskazaną powierzchnię, świadczącą o tym, że ten kawałek odkruszył się od głównego meteorytu podczas upadku. Mężczyzna po chwili nagle rzucił kawałek z powrotem w jej stronę. – Dziękuję! – powiedziała, z entuzjazmem przyjmując bryłkę. Uwielbiała kolekcjonować różne pamiątki i skarby, a meteorytu w swoich zbiorach nie miała. Była więc profesorowi wdzięczna, że postanowił podarować jej fragment, który sama znalazła.
Troskliwie schowała bryłkę do torby i przyjrzała się z ciekawością większemu meteorytowi, który nauczyciel odnalazł w pobliskich krzakach. I jej jego powierzchnia skojarzyła się z pancerzem jakiegoś czarnego smoka. Patrzyła, jak profesor zabezpiecza znalezisko i przygotowuje je do zabrania, a następnie udali się w drogę powrotną do zabudowań rezerwatu, skąd Remi miała go odprowadzić z powrotem do bramy. Cała wyprawa łącznie zajęła im może parę godzin. Gdy wracali, Remi opowiadała profesorowi o smokach, zwłaszcza o trójogonach edalskich, które były mieszkańcami Peak District. Chętnie dzieliła się wiedzą, którą już zdążyła zdobyć, i ani się obejrzeli, a już byli przy bramie.
- Mi też było miło i cieszę się. Mam nadzieję, że uda się panu dowiedzieć czegoś ciekawego o tym meteorycie. Dziękuję i również życzę powodzenia w badaniach – powiedziała, odwzajemniając uśmiech. Gdy mężczyzna się zdeportował, Remi wróciła do swoich obowiązków w zabudowaniach rezerwatu, ale mile wspominała wyprawę po meteoryt i spotkanie z dawnym nauczycielem.

/zt.


Powrót do góry Go down
Keat Burroughs
Keat Burroughs

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7770-keaton-burroughs https://www.morsmordre.net/t7784-sterta-nieprzeczytanych-listow#217101 https://www.morsmordre.net/t7786-casting-shadows#217131 https://www.morsmordre.net/f27-parszywy-pasazer https://www.morsmordre.net/t7785-skrytka-bankowa-nr-1866#217105 https://www.morsmordre.net/t7787-keaton-burroughs#217189
Zawód : łowię smocze cienie
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
I never had a chance to be soft.
I was always bloody knuckles and shards of glass.
I wanted people to be afraid of hurting me.
OPCM : 10
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 18
Genetyka : Czarodziej
I will survive, somehow I always do

Południowa wieża - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Południowa wieża   Południowa wieża - Page 4 I_icon_minitime17.02.20 2:16

jak najbardziej <3

Cienka strużka światła przecinała na pół ciemność, wąski tor poświaty rozświetlał tylko to, co kilka kroków przed nim, łuna rozrzedzała się, a on miał ograniczone pole widzenia - i szerokie niewidzenia. Oczy nie przyzwyczaiły się jeszcze do pulsujących cieni, które układały się w mylące kształty, otumanione kontrastem czerni i bieli nie rejestrowały tego, co mniej wyraziste. Zabłądził we mgle niepewności, każdy kolejny krok stawiając po omacku, wpierw czubkiem buta sprawdzając grunt, by dopiero po chwili postawić tam stopę. Jeszcze nie wiedział, że właśnie - choć raczej niedosłownie - wdepnął w cuchnące gówno.
Lecz co innego mogło zwiastować to, co usłyszał - wyławiając dźwięki rozciągnięte na membranie nocy, wibrujące na tkance lasu intensywnie - zbyt blisko niego, by mógł w porę zrobić cokolwiek więcej, niż początkowe zastygnięcie; poza została jednak nadkruszona pospiesznie wykonanym ruchem, gdy odwrócił w końcu głowę, szukając źródła dźwięku - chciał spojrzeć mu, a raczej - jej, w oczy. Jarzące się niebezpiecznym blaskiem źrenice niczym wąskie szpikulce przecinały osadzone głęboko w czaszce gałki oczne. W środku nocy wyglądały zupełnie inaczej niż za dnia - groźniej, dziko.
Spodziewał się tego, że walcząc o dominację na zawłaszczonym przez siebie terenie, smoczyca wyda z siebie odgłos, który zmrozi w jego żyłach ostatnią kroplę krwi, lecz zamiast niego usłyszał okrzyk. Ludzki. Zwiastujący ratunek i tarapaty w jednym.
Zaklęcie pomknęło w stronę kamienia, a wybuch był tak silny, że Burroughs, odrzucony wyzwoloną energią, zrobił kilka kroków w tył, szukając równowagi. Ta znalazła go sama. Para rąk szarpnęła go za ubranie, ciągnąc w stronę masywnego drzewa, do którego chropowatej powierzchni przylgnął, wciskając się w niego całym swym ciałem, jakby możliwe było przesunięcie dębu, byle tylko oddalić się od łowcy rozwścieczonego niemniej od smoczycy, która wiła się teraz gdzieś nieopodal, najpewniej chwilo ogłuszona. Przy tak wrażliwych receptorach dźwięku musiała odczuwać ból. Uśmierzający jej czujność. Tymczasowo.
Keat uniósł buńczucznie podbródek, konfrontując się w końcu z twardym spojrzeniem swojego opiekuna, a chwilowy przestrach widoczny na twarzy młodzika jeszcze sekundę wcześniej zniknął, zamaskowany pozorami opanowania. Wszystko miał przecież pod kontrolą..
- Znalazłem ją - szybciej niż wy rzucił w końcu w odpowiedzi, choć kwestią sporną pozostawało to, kto znalazł kogo - prędzej ona jego niż on ją, trudno też uznać to, że akurat natknął się na smoka, za spektakularny sukces, ale ten czasem wykluwa się z przypadku. Nie należała mu się reprymenda, lecz pochwała, a przynajmniej to zaczął sobie wmawiać. Ostatecznie liczy się rezultat, prawda? Smok znajduje się tuż obok, teraz wystarczy już tylko poskromić łuskowatą złośnicę nim złość tej piękności całkiem zaszkodzi i przyjdzie jej do głowy zaatakować ich dwójkę.
- Spróbuję spowolnić ją zaklęciem, żeby kupić nam trochę czasu - starał się robić dobrą minę do złej gry i udawać, że nie ma najmniejszego pojęcia, iż jego obecność w tym miejscu jest niepożądana. Miał tylko nadzieję, że za tak drobną przewinę jak zignorowanie wszystkich surowych zakazów nikt go z kursu nie wyrzuci… ostatecznie, kto najlepiej nadawać mógł się do zawodu, w który wpisane jest ryzyko, jeśli nie osoba potrafiąca je podejmować? Ten kiepski argument zostawi sobie jednak na później.
Odsunął się nieco w bok, z różdżką w gotowości stanął tuż obok Percivala, chcąc jak najszybciej zająć się jeszcze nie-palącym problem (choć mogło się to w każdej chwili zmienić). - Impedimenta - wprawdzie ciemność skutecznie mu to utrudniała, lecz starał się wycelować w miejsca na ciele smoka, które nie były osłonięte łuskami przypominającymi pancerz.




if it's gonna get violent tonight
tell me you're gonna be alright


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Południowa wieża - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Południowa wieża - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Południowa wieża   Południowa wieża - Page 4 I_icon_minitime17.02.20 2:16

The member 'Keat Burroughs' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 67


Powrót do góry Go down
 

Południowa wieża

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Derbyshire, Peak District :: Rezerwat Trójogonów Edalskich-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20