Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Dom kluczy

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Dom kluczy - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Dom kluczy - Page 3 Empty
PisanieTemat: Dom kluczy [odnośnikDom kluczy - Page 3 I_icon_minitime04.12.16 0:53

First topic message reminder :

Dom kluczy

Nie do końca wiadomo, do kogo należał budynek. Od lat stoi pusty, jeśli nie liczyć tysięcy kluczy zawieszonych na sznurkach pod sufitem czy na gwoździach wbitych w ściany oraz starej skrzyni ukrytej pod podłogą, którą w tak dobrym stanie zapewne musi utrzymywać magia. Niektóre opowieści mówią, że skrzynia była własnością pewnego czarodzieja, który otrzymał ją od swej ukochanej, lecz za sprawą klątwy nigdy nie był w stanie dostać się do skrywanego w jej wnętrzu cennego skarbu. Chociaż znosił do chatki coraz to nowsze klucze, żaden z nich nie pasował do zamka, dlatego też po dziś dzień znajdują się w tym samym miejscu, powoli, acz nieubłaganie niszczejąc. Nie wiadomo, która z wielu historii krążących wokół tego miejsca jest prawdziwa, ale po dziś dzień przyciąga ciekawskich, którzy chcą poznać tajemnicę skrzyni lub po prostu poszukują spokoju, który zapewnia to odludne miejsce. Dziwnym sposobem zabrane stąd klucze po kilku godzinach znikają osobie, która je przywłaszczyła i wracają na swoje miejsce w chatce.

1-20 - Zdjęty przez ciebie klucz parzy cię w rękę, pozostawiając zaczerwieniony, piekący ślad, który utrzymuje się przez kilka następnych dni.
21-40 - Z kluczem nic się nie dzieje, jednak zupełnie nie pasuje do zamka skrzyni.
41-60 - Gdy zdejmujesz klucz, ten wypada ci z dłoni. Szukając go na podłodze, w szparze między deskami znajdujesz nieco zmatowiałego galeona.
61-80 - Bierzesz do ręki jeden z kluczy, jego główka jest zdobiona rzeźbionym motywem jednorożca. To twój szczęśliwy dzień, do końca fabularnego dnia otrzymujesz bonus +1 do rzutów kością.
81-100 - Wybrany przez ciebie klucz okazuje się idealnie pasować do dziurki. Możesz otworzyć skrzynię, a w środku znajdujesz złote monety. Niestety, to złoto leprokonusów, które po kilku godzinach zniknie z twoich kieszeni.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Dom kluczy - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Dom kluczy - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dom kluczy [odnośnikDom kluczy - Page 3 I_icon_minitime08.03.17 19:09

The member 'Lucinda Selwyn' has done the following action : rzut kością


'k100' : 68, 56


Powrót do góry Go down
Gość
avatar

Gość

Dom kluczy - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dom kluczy [odnośnikDom kluczy - Page 3 I_icon_minitime09.03.17 2:02

- Jeżeli w środku nie znajdziemy nic, ta chatka jutro nie będzie już istniała. - odpowiedziałem śmiertelnie poważnym tonem, chociaż sam nie byłem aż tak pewien własnej zawziętości. Nie sądziłem, abym był w stanie mścić się na kilku deskach i gwoździach za czyiś niezwykle niezabawny żart, jakim byłoby zamknięcie w ten sposób pustej skrzyni, ale podobne wygrażanie się odrobinę poprawiło mi nastrój. Jeżeli faktycznie poświęcilibyśmy swój czas na to, aby dobrać się do tej skrzynki za wszelką cenę, przyjemnie byłoby odnaleźć w jej wnętrzu cokolwiek wartościowszego od paru kłębów kurzu, nawet jeżeli miało to być jedynie kilka kruszących się w palcach stronic pamiętnika. Nawet nieistotna dla materialisty historia była lepsza od goryczy zawodu, której żaden poszukiwacz nie przełykał z obojętnością, zwłaszcza już ten, który poszukiwał mocnych wrażeń. - Poproszę o odrobinę optymizmu i historię, jeżeli klątwa w skrzyni jest na tyle ciekawa jak to mi się wydaje. - odezwałem się po jej słowach, co było jak na mnie dość niecodzienną wypowiedzią. Zmusiłem się, aby wykrzesać z siebie entuzjazm do dalszej walki o otwarcie tego cholernego zamka i po prostu potrzebowałem w tym wsparcia, aby nie poniosły mnie nerwy na niczego niewinne klucze (chociaż o to możemy się spierać skoro parzą). Problem w tym, że Lucinda powiedziała dokładnie to, co i mnie chodziło po głowie. Nie musiałem nawet o tym wspominać, wątpliwość sama zaczęła malować się na mojej twarzy kiedy ponownie klucz nie wpasował się w zamek. Tym razem udało mi się wsunąć jego koniec do wnętrza mechanizmu i ledwie zdołał pojawić się ten charakterystyczny, mdlący skurcz niepewności, okazało się, że nie mogę w żaden sposób poruszyć kluczem. Ni w prawo ni to w lewo. Westchnąłem. - Zaczynam wątpić w sens tej wyprawy. - zdradziłem w końcu, czując jak po mojej skórze zaczyna pełznąć macka zrezygnowania i lekkiego podenerwowania niepowodzeniami. - Sprawdźmy co się stanie, jeżeli na początek wyciągniemy ją spomiędzy desek. - zaproponowałem spontanicznie, ale nie rzuciłem się od razu po drewnianą skrzyneczkę. Najpierw przyjrzałem się Lucindzie, jakby chcąc się upewnić czy to w jakimkolwiek stopniu może być dobrym pomysłem. W końcu to ona tutaj była łamaczem klątw i powinna wiedzieć co można, a czego jednak powinno się unikać. - Próbowałaś kiedyś? - zapytałem nagle wypatrując kolejnych, może wreszcie szczęśliwych, egzemplarzy podrygujących na gwoździach. Tym razem wybrałem aż trzy z nich. - Hazardu. To nie to samo, a jak sama wspomniałaś, może te klucze po prostu z założenia nie miały otwierać tego zamka. W grze losowej zawsze ktoś przegra, aby inny mógł wygrać.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Raleigh Greengrass dnia 09.03.17 2:07, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Dom kluczy - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Dom kluczy - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dom kluczy [odnośnikDom kluczy - Page 3 I_icon_minitime09.03.17 2:02

The member 'Raleigh Greengrass' has done the following action : rzut kością


'k100' : 78, 83, 50


Powrót do góry Go down
Lucinda Hensley
Lucinda Hensley

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-selwyn https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 27
Czystość krwi : Zdrajca
Stan cywilny : Panna
hope for the best, but prepare for the worst
OPCM : 40
UROKI : 27
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
Dom kluczy - Page 3 Tumblr_on19yxR5PA1tj4hhyo2_500

Dom kluczy - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dom kluczy [odnośnikDom kluczy - Page 3 I_icon_minitime10.03.17 14:14

Uśmiechnęła się delikatnie na jego słowa jakby właśnie usłyszała całkiem zabawny żart. Jednak domyślała się jak wiele w tych słowach było prawdy, a przynajmniej mogło być. Każdy człowiek dążący do czegoś oczekuje, że to dążenie przyniesie mu jakieś zyski. Nie po to tracimy czas, zdrowie czy narażamy się na stres by niczego kosztem tego nie uzyskać. Lucinda pomimo utraconego czasu nie podeszłaby do tego aż tak radykalnie. Nauczyła się już, że nie wszystko mogło skończyć się sukcesem i chociaż często miała ochotę krzyczeć i złościć się tylko przez to, że ktoś ją uprzedził tak teraz nie myślałaby, że traci aż tak wiele. W końcu to nie była wyprawa, do której przygotowywała się długie tygodnie. Nie musiała kombinować, nastrajać się, rezygnować z czegoś. Jej sposób na spędzenie popołudnia. Była pod tym względem po prostu dziwna, ale z drugiej strony kto mógł jej się dziwić? Kiedy raz spróbowałeś to wszędzie będziesz szukać okazji by do tego wrócić. Ona czuła się odtrącona. Nie przez ludzi, ale przez samą siebie. Kobiety chyba miały to w sobie. Gnębienie samej siebie nawet jeśli nie do końca miały na to wpływ. Wzruszyła ramionami. - Jestem chodzącym optymizmem. Nie wiem jak mogłeś tego nie zauważyć. - powiedziała z lekką ironią w głosie uśmiechając się  przy tym. Często była! Naprawdę! Chociaż od czasu do czasu musiała dawać upust tym negatywnym emocjom by nie stać się bombą i w końcu nie wybuchnąć. To chyba nie zdarzyło jej się nigdy. - Klątwy zwykle atakują nasze ciało chociaż zdarza im się, kiedy są wystarczająco silne atakować umysł. Powoli doprowadzając takie osoby to utraty zmysłów. - westchnęła. - Klątwa zaatakowała nam umysły powodując, że nagle całkowicie znalazłam się w we własnej świadomości. A dokładniej w domu rodziców za mojego dzieciństwa. To było dość… przerażające tym bardziej, że nie kontrolujesz tego co robisz na jawie. - powiedziała. Dlatego właśnie wszystko dokładnie powinno się sprawdzić zanim postanowi się położyć łapska na czymś czego się nie zna. Eve wtedy nie pomyślała, że nie skrzynia była przeklęta, a coś w niej. Lucinda nie miała zaufania do tego typu przedmiotów nawet jeżeli miały w sobie kryć niewiarygodne bogactwo. Czasem lepiej dmuchać na zimne niż się głupio poparzyć. - Mówiłam ci, żebyś się nie rozczarował. -  odpowiedziała na jego słowa chociaż sama zaczęła mieć podobne odczucia. To miejsce nie chciało z nimi współpracować. Wręcz przeciwnie. Robiło wszystko by nie znaleźli odpowiedniego klucza. Chyba żadne z nich nie chciało przyznać się do tego, że mogą po prostu wyjść z niczym. Podeszła do skrzyni gdy wspomniał, że mogą spróbować ją przesunąć. Dotknęła wieka przesuwając dłonią po drewnie. - Zależy co rozumiesz przez słowo hazard. Raz w Australii grałam w magipokera, ale byłam taka koszmarna, że po pierwszym rozdaniu przegrałabym pół Essex – odparła ze wzruszeniem ramion. Lynn więcej czasu spędzała w trasie z innymi poszukiwaczami, którzy lubili gry karciane. Lucinda zwykle wolała poznawać uroki miejsc, do których trafiali niż ślęczeć nad kartami. Gdy mężczyzna sprawdzał kolejne trzy klucze pomyślała, że naprawdę nic już z tego nie będzie. Dopiero, kiedy usłyszeli ciche kliknięcie, a klucz drgnął w zamku blondynka aż otworzyła szerzej oczy. - Poczekaj… - zaczęła zatrzymując jego dłoń przed przekręceniem klucza. Rzuciła jeszcze jedno hexa revelio, a potem jeszcze na wszelki wypadek finite incantatem. Wszystko wskazywało na to, że sama skrzynia, ani to co jest w niej raczej nie jest przeklęte. Chociaż na pewno było magiczne. Skinęła głową wpatrzona w skrzynię jak w zaczarowaną.

z.t x




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Angelique Blythe
Angelique Blythe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kiedy na Ciebie patrzę, czuję to.
Patrzę na Ciebie i jestem w domu.
OPCM : 3
UROKI : 11
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Dom kluczy - Page 3 Fc0329004d837b1e8b9c4ed128660124

Dom kluczy - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dom kluczy [odnośnikDom kluczy - Page 3 I_icon_minitime21.08.20 22:14

| 12 lipca 1957 r.

Zjawiając się tu, nie miała konkretnego powodu. Ot, zwykła przechadzka po okolicach Londynu. Wiedziała co prawda, że włóczenie się samotnie było niebezpieczne w czasie, kiedy buntownicy prawdopodobnie dalej działali na terenie stolicy, ale nie mogła odmówić sobie krótkiego spaceru dla relaksu, a także po to, by zebrać myśli.
Ostatnimi czasami wiele się w jej życiu działo – najpierw śmierć brata, teraz przyjazd do zagrożonej pogrążeniem się w chaosie stolicy. Nie spodziewała się, że będzie aż tak źle, a jednak cała ta sprawa z rejestracją różdżki przepełniła ją pewnymi obawami. Żeby musiała dowodzić, że jest czystej krwi… Co za zniewaga. Była ćwierćwilą, do tego pochodzącą z tak konserwatywnej rodziny, że prędzej umarłaby niż dołączyła do tych wszystkich zbrodnialców. Naprawdę zaczynała myśleć, że w Ministerstwie pracują jacyś niedokształceni czarodzieje.
Zastanawiała się również nad swoją przyszłością. Chociaż otrzymanie szansy na pracę w operze było dość niespodziewane – w końcu początkowo nie chciała grać pierwszych skrzypiec – to przez jakiś czas ją cieszyło. Niepokoiło ją jednak to, że z każdym dniem miała coraz większą liczbę problematycznych wielbicieli i część z nich po prostu trzeba było z opery wyrzucać. Oczywiście, nie ona to robiła – na szczęście. Zaczęła jednak wątpić, czy jej kariera ma rację dłuższego bytu – jednego dnia nawet potrafiła się wystraszyć, bo, jak się okazało, jeden z jej słuchaczy ją śledził. O wszystkim powiedziała naturalnie odpowiednim służbom, w operze także o tym na wszelki wypadek wspomniała, ale nie zmieniało to faktu, że zaczynała czuć się zagrożona. Bardziej niż zazwyczaj.
Uniosła lekko poły sukni, idąc starą podłogą, żeby czasem żaden z gwoździ się nie zaczepił i nie podarł delikatnego materiału. Mimo że samych sukni miała bardzo wiele – w końcu żadna część jej rodziny, czy to biologiczna, czy nie, nie skąpiła jej funduszy – każdą z nich szanowała. Nie była co prawda lady, mimo to zamierzała się w taki sam sposób zachowywać – przynajmniej jeśli chodziło o szacunek do podarków od krewnych.
Ostrożnie podeszła do kluczy, po czym zatrzymała się tuż przed obwarowaną nimi ścianą. Nigdy czegoś takiego nie widziała, choć niezaprzeczalnie z kluczami jako przedmiotami miała do czynienia już wcześniej. Spokojnie lustrowała wzrokiem każdy z nich, nie chcąc ich na razie ruszać.






Wiesz, czemu śnieg jest biały? Bo zapomniał już, kim był dawniej.
Powrót do góry Go down
Thea Goyle
Thea Goyle

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t8690-thea-goyle https://www.morsmordre.net/t8712-mela#258785 https://www.morsmordre.net/t8710-madness-opium-horses-and-wine#258699 https://www.morsmordre.net/f287-oxford-street-37 https://www.morsmordre.net/t8757-thea-goyle#260433
Zawód : Były magipsychiatra, pracownica Burgina&Burkes'a
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Wdowa
Instinct's a funny thing
OPCM : 15
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 19
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

Dom kluczy - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dom kluczy [odnośnikDom kluczy - Page 3 I_icon_minitime22.08.20 13:12

Od pewnego czasu Thea wykazywała tendencje do zaszywania się w dość specyficznych, ale wciąż niegroźnych miejscach rozsianych po całym Londynie. Miały być możliwie oddalone od jej codziennych ścieżek tak by szansa na spotkanie kogoś znajomego była wyjątkowo niska. Z jednej strony odnajdywała tam spokój, który pozwalał na poukładanie kłębiących się myśli z drugiej strony dawało możliwość na obserwowanie ludzi szukających...no właśnie czego? W przypadku Domu kluczy mogło chodzić o skarb ukryty w skrzyni, chęć rozwiązania tajemnicy, oderwanie się od ponurej rzeczywistości czy może nawet cofnięcie się, choć na chwilę do lat dzieciństwa. Kto z nas nigdy nie bawił się w piratów czy poszukiwaczy skarbów? Thea weszła spokojnie do środka powoli przechadzając się wśród tuzinów kluczy, które przecież na swój sposób zdobiły to miejsce. Co jakiś czas może dla rozrywki może dla podkreślenia dziwnej atmosfery tego miejsca wprawiała jedne z nich w ruch sprawiając, że całe pomieszczenie wypełniało się delikatnym dzwonieniem. Przynajmniej na początku nie miała zamiaru bawić się w grę z otwieraniem skrzyni, choć jeśli miałaby szczera chętnie obejrzałaby podobne próby. W końcu po nieśpiesznym spacerze po wszystkich pomieszczeniach przystanęła w jakim koncie, by oprzeć się o parapet jednego z okien. Z torebki, którą miała przy sobie wyciągnęła czarny notes z którym coraz rzadziej się rozstawała. Otwarła go na jednej ze stron i po raz kolejny czytała własnoręcznie sporządzone notatki. Wiedziała, że coś jej umyka. Czuła, że ogarnia ją irytacja w niebezpieczny sposób wymieszana z rosnącą niechęcią do rozwikłania zaistniałego problemu. Może właśnie dlatego tutaj przyszła. Jeden z niepasujących kluczy miał jej dać rozwiązanie? To trochę dziwne i irracjonalne, ale czy na pewno niemożliwe? Nie takie głupstwa potrafiły inspirować ludzi do...różnych rzeczy. Z kłębowiska własnych myśli wyrwał ją dźwięk czyiś kroków. Uniosła nieznacznie wzrok, by móc przyjrzeć się intruzowi. O dziwo eteryczna blondynka ewidentnie młodsza od niej wzbudziła zainteresowanie pani Goyle. Miała silne przeczucie, że ma do czynienia z potomkiem wili. W ciągu swojego życia miała kilkakrotnie kontakt z osobami, które dzieliły krew z tymi intrygującymi stworzeniami lub twierdziły, że tak właśnie jest. Thea interesowała się wilami na początku swojej uzdrowcielskiej kariery. Wówczas każde stworzenie mające zdolność zawładnięcia ludzkim umysłem było godne wysiłku, by bliżej je poznać. Goyle nie miała zamiaru zdradzać swojej obecności. Ciekawiło ją co ta dość niepozorna osóbka robi w takim miejscu jak to.


Powrót do góry Go down
Angelique Blythe
Angelique Blythe

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7798-angelique-blythe-budowa https://www.morsmordre.net/t8098-christine https://www.morsmordre.net/t8129-markiza-angelica#232491 https://www.morsmordre.net/ https://www.morsmordre.net/t8095-skrytka-bankowa-1875 https://www.morsmordre.net/t8096-angelique-blythe
Zawód : Śpiewaczka operowa
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Kiedy na Ciebie patrzę, czuję to.
Patrzę na Ciebie i jestem w domu.
OPCM : 3
UROKI : 11
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półwila
Dom kluczy - Page 3 Fc0329004d837b1e8b9c4ed128660124

Dom kluczy - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Dom kluczy [odnośnikDom kluczy - Page 3 I_icon_minitime13.09.20 23:57

Zdecydowanie była ostatnią osobą, której ktokolwiek mógł się tu spodziewać. Zazwyczaj chadzała do teatru, parku czy do opery. Chociaż w obu przypadkach – to jest przy teatrze i operze – zaryzykowałaby stwierdzeniem, że jeśli już się tam pojawiała, to raczej w ramach wykonywania zawodu a nie frywolnej rozrywki. Oczywiście, jej praca nie była zbyt wymagająca, nie brudziła jej białych delikatnych dłoni, ale i tak pozostawała ją wypraną z sił… Im częściej występowała w tygodniu, tym bardziej miała ochotę nie wyściubiać nosa ze swojego pokoju. Ironicznie jak na potomkinię wil, nie lubiła rozgłosu ani gromadzących się wokół niej samej tłumów. Tu miała chociaż pewną – choć naturalnie nie stuprocentową – gwarancję, że choć trochę od tego odpocznie. W końcu mało kto odwiedzał takie stare, niemal walące się miejsca, prawda?
Z lekkim wahaniem wyciągnęła rękę w kierunku zawieszonych pod sufitem kluczy. Chciała jednego dotknąć, ale nie była pewna, czy powinna. Takie budowle zawsze raczej robiły za żywe muzea – to byłoby gwałtem, gdyby dotknęła na przykład taki pomnik… Czy więc dotykanie tego, co było w środku budynku, również nie uchodziłoby za abominację? Sztuka wszak rządziła się swoimi prawami. Była piękna i tajemnicza tak długo, jak ktoś nie próbował jej samolubnie zagarniać. Stworzono ją bowiem po to, by móc ją z kimś dzielić – wówczas jak radość pomnażała się i przechodziła na dwoje, troje, a może i nawet na czworo.
Zmrużyła oczy, wpatrując się przez chwilę w brązowy klucz intensywnie. W końcu jej oczy jednak powróciły do pierwotnego rozmiaru.
Tak, dzieła sztuki jednak nie powinno się ruszać. Bez względu na intencje. Odwróciła się więc, by opuścić to miejsce.
Angelique nie wiedziała jednak, że traf chciał – albo może był to czysty przypadek? – że niewielki kawałek jej sukni niezdarnie zaczepił się o jeden z butów stojącej obok niej kobiety. Zauważyła to dopiero po chwili, orientując się, że coś jakby ciągnie ją za kreację. Zmarszczyła brwi i spojrzała w kierunku, z którego czuła tę dziwną siłę. Początkowo myślała, że to jakiś niesforny maluch bawi się jej trenem, ale tak jednak nie było. Miała ochotę westchnąć ciężko – z dzieckiem byłoby znacznie łatwiej, bo nie krępowała się tak w obecności brzdąców. Domyślała się jednak, że nie mogła tak po prostu odejść bez słowa… Inaczej odbyłoby się to kosztem sukienki.
Przeklinając siebie w myślach (oczywiście z pełną gracją i kulturą, bo tak prostacko przecież nie wypadało), zebrała się na odwagę i zdecydowała przemówić. Nie kojarzyła tej osoby, co trochę utrudniało sprawę… Ale może ją znała? Cóż, od tyłu było dość ciężko stwierdzić. Każdy przecież mógł mieć takie włosy, a taki wzrost i sylwetkę. Wszystko miało się wyjaśnić dopiero wtedy, kiedy kobieta się odwróci.
Przepraszam – zaczęła dźwięcznie, próbując być grzeczna i nie prowokować zbędnych kłopotów. Nie wiedziała w końcu, z kim miała do czynienia… A spotkanie z jakąś handlarką śnieżki albo żoną handlarza śnieżki raczej nie byłoby czymś, z czego bardzo by się ucieszyła. – Czy mogłaby pani…? – Spojrzała wymownie na dół, w kierunku butów kobiety.
Podniosła spokojnie, ale odrobinę nieśmiało wzrok. Miała nadzieję, że nieznajoma zrozumie aluzję. A przede wszystkim że nie będzie chciała jej skrzywdzić… To tylko buty i sukienka, prawda? Nie było powodu, by się martwić. Choć to samo mogła powiedzieć sobie sprzed kilku minut… Mogła przecież odejść i tak po prostu podrzeć sukienkę. Życie dziewczyny i zdrowie było przecież ważniejsze.
Odgarnęła nerwowym ruchem niesforny kosmyk opadający jej na twarz, układając go za uchem. Domyślała się, że przez długość włosów mogła być ewenementem w świecie czarodziejów, ale chciała wierzyć, że nieznajoma nie będzie jej przyglądać się zbyt długo. Chociaż… czy mogło naprawdę tak być? Chyba tylko się łudziła – była przecież ćwierćwilą.






Wiesz, czemu śnieg jest biały? Bo zapomniał już, kim był dawniej.
Powrót do góry Go down
 

Dom kluczy

Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21