Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dom kluczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Dom kluczy   04.12.16 0:53

First topic message reminder :

Dom kluczy

Nie do końca wiadomo, do kogo należał budynek. Od lat stoi pusty, jeśli nie liczyć tysięcy kluczy zawieszonych na sznurkach pod sufitem czy na gwoździach wbitych w ściany oraz starej skrzyni ukrytej pod podłogą, którą w tak dobrym stanie zapewne musi utrzymywać magia. Niektóre opowieści mówią, że skrzynia była własnością pewnego czarodzieja, który otrzymał ją od swej ukochanej, lecz za sprawą klątwy nigdy nie był w stanie dostać się do skrywanego w jej wnętrzu cennego skarbu. Chociaż znosił do chatki coraz to nowsze klucze, żaden z nich nie pasował do zamka, dlatego też po dziś dzień znajdują się w tym samym miejscu, powoli, acz nieubłaganie niszczejąc. Nie wiadomo, która z wielu historii krążących wokół tego miejsca jest prawdziwa, ale po dziś dzień przyciąga ciekawskich, którzy chcą poznać tajemnicę skrzyni lub po prostu poszukują spokoju, który zapewnia to odludne miejsce. Dziwnym sposobem zabrane stąd klucze po kilku godzinach znikają osobie, która je przywłaszczyła i wracają na swoje miejsce w chatce.

1-20 - Zdjęty przez ciebie klucz parzy cię w rękę, pozostawiając zaczerwieniony, piekący ślad, który utrzymuje się przez kilka następnych dni.
21-40 - Z kluczem nic się nie dzieje, jednak zupełnie nie pasuje do zamka skrzyni.
41-60 - Gdy zdejmujesz klucz, ten wypada ci z dłoni. Szukając go na podłodze, w szparze między deskami znajdujesz nieco zmatowiałego galeona.
61-80 - Bierzesz do ręki jeden z kluczy, jego główka jest zdobiona rzeźbionym motywem jednorożca. To twój szczęśliwy dzień, do końca fabularnego dnia otrzymujesz bonus +1 do rzutów kością.
81-100 - Wybrany przez ciebie klucz okazuje się idealnie pasować do dziurki. Możesz otworzyć skrzynię, a w środku znajdujesz złote monety. Niestety, to złoto leprokonusów, które po kilku godzinach zniknie z twoich kieszeni.
Lokacja zawiera kości.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom kluczy   08.03.17 19:09

The member 'Lucinda Selwyn' has done the following action : rzut kością


'k100' : 68, 56


Powrót do góry Go down
Raleigh Greengrass
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4100-raleigh-greengrass https://www.morsmordre.net/t4190-little-dismas https://www.morsmordre.net/t4115-koniec-psot-czy-na-pewno https://www.morsmordre.net/f223-derbyshire-dwor-greengrassow https://www.morsmordre.net/t4117-raleigh-greengrass
opiekun smoków w Peak District
25
Szlachetna
Kawaler
Anything that gets your blood racing is probably
with all my worth doing
10
20
0
0
0
0
0
7
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Dom kluczy   09.03.17 2:02

- Jeżeli w środku nie znajdziemy nic, ta chatka jutro nie będzie już istniała. - odpowiedziałem śmiertelnie poważnym tonem, chociaż sam nie byłem aż tak pewien własnej zawziętości. Nie sądziłem, abym był w stanie mścić się na kilku deskach i gwoździach za czyiś niezwykle niezabawny żart, jakim byłoby zamknięcie w ten sposób pustej skrzyni, ale podobne wygrażanie się odrobinę poprawiło mi nastrój. Jeżeli faktycznie poświęcilibyśmy swój czas na to, aby dobrać się do tej skrzynki za wszelką cenę, przyjemnie byłoby odnaleźć w jej wnętrzu cokolwiek wartościowszego od paru kłębów kurzu, nawet jeżeli miało to być jedynie kilka kruszących się w palcach stronic pamiętnika. Nawet nieistotna dla materialisty historia była lepsza od goryczy zawodu, której żaden poszukiwacz nie przełykał z obojętnością, zwłaszcza już ten, który poszukiwał mocnych wrażeń. - Poproszę o odrobinę optymizmu i historię, jeżeli klątwa w skrzyni jest na tyle ciekawa jak to mi się wydaje. - odezwałem się po jej słowach, co było jak na mnie dość niecodzienną wypowiedzią. Zmusiłem się, aby wykrzesać z siebie entuzjazm do dalszej walki o otwarcie tego cholernego zamka i po prostu potrzebowałem w tym wsparcia, aby nie poniosły mnie nerwy na niczego niewinne klucze (chociaż o to możemy się spierać skoro parzą). Problem w tym, że Lucinda powiedziała dokładnie to, co i mnie chodziło po głowie. Nie musiałem nawet o tym wspominać, wątpliwość sama zaczęła malować się na mojej twarzy kiedy ponownie klucz nie wpasował się w zamek. Tym razem udało mi się wsunąć jego koniec do wnętrza mechanizmu i ledwie zdołał pojawić się ten charakterystyczny, mdlący skurcz niepewności, okazało się, że nie mogę w żaden sposób poruszyć kluczem. Ni w prawo ni to w lewo. Westchnąłem. - Zaczynam wątpić w sens tej wyprawy. - zdradziłem w końcu, czując jak po mojej skórze zaczyna pełznąć macka zrezygnowania i lekkiego podenerwowania niepowodzeniami. - Sprawdźmy co się stanie, jeżeli na początek wyciągniemy ją spomiędzy desek. - zaproponowałem spontanicznie, ale nie rzuciłem się od razu po drewnianą skrzyneczkę. Najpierw przyjrzałem się Lucindzie, jakby chcąc się upewnić czy to w jakimkolwiek stopniu może być dobrym pomysłem. W końcu to ona tutaj była łamaczem klątw i powinna wiedzieć co można, a czego jednak powinno się unikać. - Próbowałaś kiedyś? - zapytałem nagle wypatrując kolejnych, może wreszcie szczęśliwych, egzemplarzy podrygujących na gwoździach. Tym razem wybrałem aż trzy z nich. - Hazardu. To nie to samo, a jak sama wspomniałaś, może te klucze po prostu z założenia nie miały otwierać tego zamka. W grze losowej zawsze ktoś przegra, aby inny mógł wygrać.

[bylobrzydkobedzieladnie]





It takes a lot to give, to ask for help, to be yourself, to know and love  what you live with.


Ostatnio zmieniony przez Raleigh Greengrass dnia 09.03.17 2:07, w całości zmieniany 2 razy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom kluczy   09.03.17 2:02

The member 'Raleigh Greengrass' has done the following action : rzut kością


'k100' : 78, 83, 50


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom kluczy   10.03.17 14:14

Uśmiechnęła się delikatnie na jego słowa jakby właśnie usłyszała całkiem zabawny żart. Jednak domyślała się jak wiele w tych słowach było prawdy, a przynajmniej mogło być. Każdy człowiek dążący do czegoś oczekuje, że to dążenie przyniesie mu jakieś zyski. Nie po to tracimy czas, zdrowie czy narażamy się na stres by niczego kosztem tego nie uzyskać. Lucinda pomimo utraconego czasu nie podeszłaby do tego aż tak radykalnie. Nauczyła się już, że nie wszystko mogło skończyć się sukcesem i chociaż często miała ochotę krzyczeć i złościć się tylko przez to, że ktoś ją uprzedził tak teraz nie myślałaby, że traci aż tak wiele. W końcu to nie była wyprawa, do której przygotowywała się długie tygodnie. Nie musiała kombinować, nastrajać się, rezygnować z czegoś. Jej sposób na spędzenie popołudnia. Była pod tym względem po prostu dziwna, ale z drugiej strony kto mógł jej się dziwić? Kiedy raz spróbowałeś to wszędzie będziesz szukać okazji by do tego wrócić. Ona czuła się odtrącona. Nie przez ludzi, ale przez samą siebie. Kobiety chyba miały to w sobie. Gnębienie samej siebie nawet jeśli nie do końca miały na to wpływ. Wzruszyła ramionami. - Jestem chodzącym optymizmem. Nie wiem jak mogłeś tego nie zauważyć. - powiedziała z lekką ironią w głosie uśmiechając się  przy tym. Często była! Naprawdę! Chociaż od czasu do czasu musiała dawać upust tym negatywnym emocjom by nie stać się bombą i w końcu nie wybuchnąć. To chyba nie zdarzyło jej się nigdy. - Klątwy zwykle atakują nasze ciało chociaż zdarza im się, kiedy są wystarczająco silne atakować umysł. Powoli doprowadzając takie osoby to utraty zmysłów. - westchnęła. - Klątwa zaatakowała nam umysły powodując, że nagle całkowicie znalazłam się w we własnej świadomości. A dokładniej w domu rodziców za mojego dzieciństwa. To było dość… przerażające tym bardziej, że nie kontrolujesz tego co robisz na jawie. - powiedziała. Dlatego właśnie wszystko dokładnie powinno się sprawdzić zanim postanowi się położyć łapska na czymś czego się nie zna. Eve wtedy nie pomyślała, że nie skrzynia była przeklęta, a coś w niej. Lucinda nie miała zaufania do tego typu przedmiotów nawet jeżeli miały w sobie kryć niewiarygodne bogactwo. Czasem lepiej dmuchać na zimne niż się głupio poparzyć. - Mówiłam ci, żebyś się nie rozczarował. -  odpowiedziała na jego słowa chociaż sama zaczęła mieć podobne odczucia. To miejsce nie chciało z nimi współpracować. Wręcz przeciwnie. Robiło wszystko by nie znaleźli odpowiedniego klucza. Chyba żadne z nich nie chciało przyznać się do tego, że mogą po prostu wyjść z niczym. Podeszła do skrzyni gdy wspomniał, że mogą spróbować ją przesunąć. Dotknęła wieka przesuwając dłonią po drewnie. - Zależy co rozumiesz przez słowo hazard. Raz w Australii grałam w magipokera, ale byłam taka koszmarna, że po pierwszym rozdaniu przegrałabym pół Essex – odparła ze wzruszeniem ramion. Lynn więcej czasu spędzała w trasie z innymi poszukiwaczami, którzy lubili gry karciane. Lucinda zwykle wolała poznawać uroki miejsc, do których trafiali niż ślęczeć nad kartami. Gdy mężczyzna sprawdzał kolejne trzy klucze pomyślała, że naprawdę nic już z tego nie będzie. Dopiero, kiedy usłyszeli ciche kliknięcie, a klucz drgnął w zamku blondynka aż otworzyła szerzej oczy. - Poczekaj… - zaczęła zatrzymując jego dłoń przed przekręceniem klucza. Rzuciła jeszcze jedno hexa revelio, a potem jeszcze na wszelki wypadek finite incantatem. Wszystko wskazywało na to, że sama skrzynia, ani to co jest w niej raczej nie jest przeklęte. Chociaż na pewno było magiczne. Skinęła głową wpatrzona w skrzynię jak w zaczarowaną.

z.t x




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
 

Dom kluczy

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18