Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Jezioro Magicznej Sasanki

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4
Autor toWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnikJezioro Magicznej Sasanki - Page 4 I_icon_minitime04.12.16 1:03

First topic message reminder :

Jezioro Magicznej Sasanki

Niewielkie, zdumiewająco przejrzyste jezioro, jak na londyńskie okolice; fakt trzymania go z daleka od mugoli z pewnością pomaga tę czystość utrzymać. Jest to sztuczny zbiornik stworzony przy pomocy magii, pośrodku którego znajduje się wielki głaz, kształtem przypominający sasankę - stąd jego nazwa. Sasanka jest fontanną, z jej kielicha co jakiś czas wytryskują strumienie różnobarwnej wody, która zamienia się w krystaliczną, kiedy wchłonie ją jezioro. Potężna bariera sprawia, że mugole instynktownie omijają to miejsce.
Kiedy dni są cieplejsze, kilka stóp nad zadbanymi trawnikami lewitują dywany, na których piknikują czarodzieje, a na wodę wypływają drewniane łódki o zaczarowanych sterach, bezpiecznie dryfujące po przyjemnie kołyszącej nimi się wodzie.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnikJezioro Magicznej Sasanki - Page 4 I_icon_minitime05.04.21 23:22

The member 'Philippa Moss' has done the following action : Rzut kością


'k3' : 1


Powrót do góry Go down
Herbert Grey
Herbert Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 12
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 7
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnikJezioro Magicznej Sasanki - Page 4 I_icon_minitime06.04.21 20:23

W swoim życiu napotkał wiele dziwacznych stworzeń. Daleko mu było do ich znawcy i nie był magizoologiem, ale co nie co w swoim życiu widział. Patrzył śmierci prosto w oczy, miała je złocisto żółte, ciało pokryte ciemnym futrem, a z gardła wydobywał się jej warkot. Ślady jej szponów pozostawiły mu pamiątkę na plecach. Tamtego dnia realnie bał się, że nie wróci cały do domu. Nigdy nie zobaczy brata i nie usłyszy śmiechu matki. Rośliny były nie mniej zabójcze, a równocześnie zwodnicze. Ta najpiękniejsze najczęściej zabijały w kilka minut lub niosły parodniową agonię. A te brzydkie, nie rzucające się w oczy stanowiły lekarstwo i często antidotum.
Kiedy dusił się już w domu, miał za dużo myśli, których nie potrafił uporządkować wychodził z domu aby pobyć sam na sam ze sobą. Musiał wszystko dokładnie poukładać. Podjął się ciężkiej pracy i musiał zabrać się za nią tu i teraz, każdy dzień zwłoki był dla niego niekorzystny. Uznał, że musi odwiedzić Rain, ta kobieta wiele wiedziała, oczywiście słono sobie liczyła, a on już miał u niej dług. Cóż, zaciągnie kolejny. Nie miał wyjścia. Musiał znów poszwendać się po ulicach portu, aby posłuchać jak ono mówi, jak oddycha. Chciał na nowo mieć uszy i oczy w porcie, nie mógł zapłacić wiele, ale coś zawsze. Jeżeli chciał realnie pomóc Macmillanowi nie mógł sobie pozwolić na to aby czekać aż informacje same do niego spłynął. Następnie poszuka czegoś poza Londynem dla Szmidta, tak jak prosił i jak już to miejsce znajdzie to da mu znać. Może rzeczywiście Szkocja nie jest takim złym pomysłem. Dałby cynk Despenser aby miała na oku nieoczywistego sąsiada. Pytanie tylko czy chciał aby przyjaciółka aż tak się w to angażowała? I czy ona sama wyraziłaby chęci?
Rozważania przerwało mu pojawienie się kobiety oraz fakt, że miał pasażera na gape na ramieniu. Czarne oczka, mała łapka, która wychylała się po jego złotą monetę. Nie mógł pomylić tego stworzenia z żadnym innym.
-Niuchacz? - Zapytał sam siebie i wtedy dojrzał srogie spojrzenie kobiety, która wbiła wzrok w stworzonko. -Bimber?
Nie wiedzieć czemu imię mocno go rozbawiło, ale fakt, że został rozproszony przez Philippę sprawił, że futrzasty psotnik postanowił wykorzystać nieuwagę i wybił się łapkami z jego ramienia. Herbert poczuł jak jeden z pazurków szoruje po jego policzku zostawiając na nim czerwoną pręgę. Moneta zaś została wyrwana z jego dłoni.
-Zaraza! - Zawołał mężczyzna i rzucił się w pogoni za małym stworzeniem, które już ślizgiem biegło przez zielony trawnik. - Wracaj tu!
Obejrzał się na Philippę mając nadzieję, że jak poskromić swojego pupila.




Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnikJezioro Magicznej Sasanki - Page 4 I_icon_minitime08.04.21 12:06

Ze wszystkich dziwactw i niespodzianek losu, które przywędrowały do niej przez te ostatnie lata akurat niuchacze wydawały się… zdecydowanie dość spektakularne. Miłość, która zaczęła się od kradzieży, dwa cwane ślepia i zbyt zwinne łapki – jakże mogłaby zignorować pewne podobieństwo? Ona i one od zawsze próbowały przetrwać, mieć dla siebie kawałek tajemniczy i błyskotki, coś posiadać, dokądś wędrować. Przebiegała przez londyńskie uliczki może nie tak szybko i niepostrzeżenie jak one, ale może gdyby natrafiła, gdyby zaakceptowała te futrzaste krety nieco wcześniej, to dziś byłaby o wiele bardziej giętka i sprytna. Ta relacja była wzajemna, bo chociaż trzymała je w klatce, to oferowała im wszystkie swoje skarby, chętnie wypuszczała, licząc na to, że wrócą. Uczyła się sztuczek, podążając ich tropem i doświadczała niesamowitego uczucia, jakiejś jedności z kudłaczami, do których przenigdy nie spodziewałaby się przywiązać. Wcześniej tylko fukała w towarzystwie stworzeń, czułą nudę i irytację, ale wtedy też spoglądała na nie z góry, nienauczona tej dziwnej formy bliskości, niepotrafiąca się otworzyć, nieodnajdująca żadnej więzi. Tymczasem czuła, że chociaż ostatni rok mocno nią wstrząsnął, one były jedną z tych dobrych decyzji, z tych dobrych istnień, które do siebie przywołała – lub raczej to one same odnalazły ją. Do niedawna pewnie zakpiłaby, gdyby tylko ktoś posądził ją o taki sentyment. Teraz jednak przestała się z tym kryć, wchodziła akceptacja, pojawiały się plany i zbieranie niezbędnej wiedzy.
Jej obecność tutaj, w tej misji i w tym towarzystwie wcale nie była przypadkiem – nie licząc oczywiście tego już całkiem losowego mężczyzny, który chcąc nie chcąc wplątał się w zabawę barmanki i niuchacza. Nie był to jednak pierwszy razy, kiedy psotne stworzenie łączyło jej drogę z nieznajomym. Cwaniaczek dobrze wiedział, co oznaczało to spojrzenie i mógł się domyślić, czego teraz oczekiwała Philippa, korzystając z tak charakterystycznego tonu głosu. O tak. Wygodnie usadowiony na ramieniu tego faceta wyraźnie odczuwał satysfakcję, choć lekko poruszające się łapki zdradzały, że planuje kolejny ruch. Trzeba było jednak spędzić wiele godzin na obserwowaniu niuchaczy w różnych sytuacjach, by odkryć to wszystko. Trzeba było zacząć myśleć jak one, ale akurat to robiła jeszcze przed tym, gdy pierwszy z nich przeciął jej szlak.
– Wyjątkowo dzisiaj psotny – uzupełniła jego odpowiedź. Całe szczęście typ nie panikował i rozpoznał stworzenie. Będzie zatem wiedział, dlaczego przyczepiło się ono do jego ramienia i najpewniej mógł przewidzieć, co stanie się za chwilę, jeśli tylko gagatek jej nie usłucha. Przelotnym okiem musnęła jego rozciągnięte w uśmiechu usta, kiedy wymówił imię. Wszystkie trzy nazywały się odpowiednio do sytuacji. Bimbra pierwszy raz ujrzała w piwnicy Parszywego, między beczkami pełnymi alkoholu. Keaton przyniósł jej go rannego i cierpiącego. Był malutki wtedy i całkiem bezbronny. Był sierotą, a do tych zdawała się mieć wyraźną słabość. – Oj, chyba nie chcesz wiedzieć, co będzie, jak cię tylko złapię, Bimber. Zostaw, ale już – burkała, robiąc krok w stronę człowieka i stworzenia. Bimber zdawał się wciąż mieć jakieś wątpliwości, ale już niedługo później wpędził ciało w ruch i… i poleciał prosto w monetę, raniąc w locie męski policzek. Cholera. Wszystko stało się szybko. Moneta wysunęła się spomiędzy palców nieznajomego, by zaraz wygodnie ulokować się w kieszonce na brzuchu niuchacza. Ten w końcu też  wylądował na trawie i z zadowoleniem zerknął tam do środka, choć nie pozwolił sobie na długi przystanek, bo zaraz trzeba było zwiewać. – Nie, czekaj! – Uniosła wyżej dłonie, by zaznaczyć, że mimo wszystko wie, co zrobić. Mogłaby po prostu zwiać stąd z niuchaczem i tajemniczą monetą, ale to nie była pora na okradanie, ani też nastrój. Mężczyzna nie wyglądał na pierwszego lepszego łajdaka, choć akurat to nie było żadną podpowiedzią, bo tacy bywali najbardziej niepozorni. Wyciągnęła różdżkę i wymruczała zaklęcie, gdy już ustawiła się na dobrej pozycji, może kilkanaście kroków od niego. Stworzenie utknęło w magicznej pułapce, zawieszone w powietrzu z nieco spetryfikowanymi łapkami. Gdyby teren nie był otwarty, zrobiłaby to inaczej, ale Bimber był wyraźnie nakręcony. Wolała nie ryzykować. Gdy złapała go, zdjęła urok i wsadziła sobie potulne już stworzenie na ramię. Wcześniej wyciągnęła ze skrytki monetę. – Ta drobna rana dodaje uroku – powiedziała przyjemnym tonem, wręczając mu w końcu zgubę. – Choć domyślam się, że wcale nie było to miłe doświadczenie… Wybacz psotnemu dziecku - dodała niby skruszona.


Powrót do góry Go down
Herbert Grey
Herbert Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 12
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 7
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnikJezioro Magicznej Sasanki - Page 4 I_icon_minitime08.04.21 20:33

Nie tak wyobrażał sobie ten dzień. Nie planował w nim niuchaczy o imieniu Bimber oraz kobiety, których twarz kojarzył, ale nie mógł przypisać do miejsca czy też wydarzenia. Zresztą ciężko było zbyt długo się nad tym zastanawiać mając małą, czarną kulkę na ramieniu ewidentnie zainteresowaną jego złotą monetą.
Czy nie mógł przewidzieć tego, że złodziejaszek tylko czekał na odpowiedni moment? A może liczył, że jego właścicielka miała jakiś na niego wpływ. Parę uderzeń serca później okazało się, że niuchacz był sprytny i szybki. Nim się obejrzał już uciekał z jego monetą, a on sam rzucił się za nim w pogoń. Przed rzuceniem się na trawę celem złapania zwierzątka powstrzymał go głos kobiety, która już wyciągała różdżkę by spacyfikować delikwenta. Patrzył w zdumieniu jak z nietęgą miną unosi się w powietrzu i lewituje w stronę czarownicy. Zobaczył niemą prośbę w oczach niuchacza, której zapewne by uległ gdyby nie to, że był on w posiadaniu czegoś ważnego dla Greya. Dlatego też pozostał niewzruszony na paciorkowate oczka i jedynie czekał na dalszy rozwój wypadków.
-Dziękuję - przyjął monetę zamykając ją w dłoni. A potem dotknął policzka z czerwoną pręgą. Zerknął na Philippę z rozbawieniem w niebieskich oczach uśmiechając się przy tym kącikami ust. - Pokonany przez niuchacza o imieniu Bimber, dobry tytuł na opowieść przy piwie.
W momencie wypowiadania tych słów skojarzył twarz czarownicy w miejscem, w którym zdawało mu się przebywać.
-Pracuje pani w Parszywym?- Zapytał niepewnie bowiem mógł się pomylić. A kobieta zaś mogłaby się poczuć urażona iż uważa, że to miejsce, w którym mogłaby przebywać. On sam nie miał niczego złego na myśli, choć czasami się zastanawiał czy to dobrze, że poznał tam Małego Jima. Ten stary szczur portowy wprowadzi go kiedyś do grobu by zaraz zastukać w wieko skrzyni i zawołać, że jest robota do wykonania. Zerknął jeszcze przelotnie na nieszczęśliwego Bimbra, który siedział na ramieniu Philippy jak trusia i wyglądał jak kupka trzęsącego się nieszczęścia. - Przykro mi, kolego. Tej błyskotki dać ci nie mogę. Przynosi mi szczęście i pozwala myśleć.
Poklepał się po kieszeni kurtki gdzie schował monetę by nie była na widoku stworzonka. Kiedy to zrobił przez chwilę można było dojrzeć na jego nadgarstku nietypową bransoletkę.
-Często się zdarza, że ucieka gdy dojrzy coś błyszczącego? - Tym razem spojrzenie spoczęło na twarzy Philippy.




Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnikJezioro Magicznej Sasanki - Page 4 I_icon_minitime09.04.21 15:02

Była mu wdzięczna. Wielu rozwścieczonych samców zareagowałoby pięścią albo rzewnymi łzami, bo przecież kreska na twarzy paliła, a sama rana stawała się urazą dla męskiej dumy. Ten tu wydawał się w porządku – tak przynajmniej na pierwszy rzut oka. Pozwolił jej działać, nie wtrącał się, a znała wielu takich zacnych typków, którzy byli zawsze mądrzejsi i próbowali ratować sytuację, nie mając pojęcia, z czym tak naprawdę się mierzą. Dotyczyło to zarówno przygód z niuchaczami jak i wszystkich mniej lub bardziej traumatycznych zdarzeń. Po tych wszystkich dniach, zbyt nagłych, mocnych i intensywnych powinna szukać gdzieś spokoju, powietrza, zamyślenia. I wpadła na tak kiepski pomysł przyjścia tutaj z niuchaczem, który nie zapewni jej przestrzeni do rozmyślań, ale za to zmusi do dodatkowego ruchu. Ale to przecież dobrze, podświadomie powinna bardziej właśnie unikać topienia się w myśli i skupić na tych istotach, które może w tych dniach tęskniły za bardzo. Gdy jej nie było, gdy przeżywała parę kamienic dalej osobiste kataklizmy, gdy pustoszało ponure mieszkanie. Uspokój się, Moss. Wyłapany zręcznie niuchacz nie powinien już więcej demolować jego przestrzeni osobistej – taką miała nadzieję, choć nigdy nie oferowała absolutnej w tej kwestii pewności. W końcu stworzenia bywały nieobliczalne, a tym małym łapserdakom naprawdę niewiele brakowało, by obrócić czyjś świat do góry nogami. Nie można było jednak mieć aż tak miękkiego serca, dać się wodzić za nos cwanym, niby niewinnym oczkom, które przecież były zbyt niewielkie, by brać się za takie intrygi. Małe jest niewinne? Patrząc na Moss i jej krety, nie dało się dojść do takiego wniosku. Sprawę jednak dało się załatwić bez robienia afery na całą okolicę. Czasy były takie, że w Tower lądowało się za byle spacer albo to jedno niefortunne spojrzenie. Coś o tym wiedziała i wolała nie ściągać na siebie aż takiej uwagi. Gość jednak nie był magicznym policjantem, bo w takim wypadku już dawno by się przyczepił. A przecież nawet nie zabrała ze sobą tych wstrętnych dokumentów z rejestracji…
Zero złości, tylko ten uśmiech. Oczywiście, że tak, przecież nie mogło być inaczej. Nie pozwoliłaby mu na niedobre spojrzenia. – Jeśli potrzebujesz poopowiadać o tym przy piwie, albo zbawiennego dotyku medyczki, to nie wahaj się. Wiem, gdzie dobrze się tobą zajmą. Choć wcale nie wyglądasz na rozbitego… - wypowiedziała znów miłym głosem, w charakterystycznym dla siebie tonie. Znajdowali się poza portem, wcale nie musiał być marynarzem, ale wciąż pozostawał mężczyzną. I chociaż przez te tygodnie posmutniała, to wciąż potrafiła przywołać ten niezawodny ton. Byleby znów nie wpaść w kłopoty, albo nawet zainicjować całkiem przydatną znajomość. Ciekawe, kim był ten tajemniczy poszkodowany.
– A więc mnie znasz? – podchwyciła zadowolona. Bywalec tawerny, jeszcze lepiej. – Mów mi po imieniu. Philippa. Tym bardziej zasługujesz na ten specjalny trunek. Tak w ramach zadośćuczynienia za krzywdę… - oznajmiła, gestem brody lekko wskazując na jego cierpienie. Nawet jeśli to tylko nic, umiała odpowiednio zadbać o każdego. Bimber zerkał sobie na nich, nie bardzo to wszystko pojmując i tylko wciąż złościł się  na utracony majątek. Wczepione w materiał płaszcza łapy czasem nerwowo się wzdrygały, ale nie zrobił nic, by jeszcze raz zaatakować złodzieja, który ukradł mu monetę. Tym razem Moss kontrolowała sytuację. – W tym mieście i w tych czasach tego szczęścia trzeba pilnować. Masz rację, nie oddawaj go. To jakaś symboliczna pamiątka? – podpytała zainteresowana, choć z pewnością nie oceniała właśnie wartości potencjalnej zdobyczy. O tak, zauważyła bransoletkę, ale nie skomentowała. Skupiła się za to na jego pytaniu. – Takie ich przeznaczenie. Marynarze piją, a niuchacze łapią świecidełka. Istnieją pokusy, z którymi trudno walczyć. Skoro bywasz w Parszywym, to pewnie coś o tym wiesz – zauważyła, śledząc go uważnym spojrzeniem. A może po prostu się tam przypałętał kiedyś i dobrze zapamiętał sobie jej obsługę? Było już kilku takich, przelotnych, takich, którym głęboko zapadała w pamięć.


Powrót do góry Go down
Herbert Grey
Herbert Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 12
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 7
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnikJezioro Magicznej Sasanki - Page 4 I_icon_minitime10.04.21 15:31

Robienie awantury czy problemów z powodu zwierzęcia nie leżało w naturze botanika, który z tymi miał wiele do czynienia w czasie swoich podróży. I choć mały Bimber trochę namieszał i wyrwał Greya z jego rozważań, to mężczyzna nie miał powodów do złości. Niuchacze z tego słynęły, że wszystko co się świeci było dla nich kuszące. Mogły być gorsze od srok, a te przecież też miały oko na świecidełka. Choć trzeba przyznać, że kiedy one były w stanie zbierać zwyczajne szkiełka to te małe, czarne kulki zwykle ciągnęło do drogocennych przedmiotów. Rana na policzku trochę piekła, a parę kropel krwi pociekło w dół, sięgnął po chusteczkę, ale jej nie znalazł. Za to był bandaż, zapewne kiedyś do czegoś był mu potrzebny, teraz idealnie nada się na tymczasowe tamowanie. Przyłożył go do policzka i machnął lekceważąco ręką.
-To nic, zaraz się zagoi, albo brat pomoże - W końcu Hal był medykiem, teraz na emeryturze kiedy karierę porzucił na rzecz roślin jednak nadal cierpliwie składał brata za każdy razem. - Skąd imię Bimber?
Musiał w końcu o to zapytać, gdyż to nie było typowe imię dla zwierzątka, tak przynajmniej mu się zdawało. - Można powiedzieć, że skojarzyłem twarz. Grey. Herbert Grey. - Również się przedstawił kiedy czarownica zdradziła swoje imię, a on od razu przypomniał sobie jak marynarze wołali na nią w knajpie. - Bywam w Parszywym. Nie jestem stałym i regularnym bywalcem, ale zdarzyło się raz czy dwa.
Ledwo w Anglii na dłużej przebywał od czterech miesięcy, ciężko więc było mówić, że Parszywy stał się jego drugim domem. Na pewno jednak miał słabość do portu, choć się z niego nie wywodził. Nie mógł nazywać się tubylcem, ale było w tym miejscu coś co sprawiło, że podróżnik wracał do niego coraz częściej.
-To pamiątka z Amazonii, według lokalnych Indian wzory na niej wyryte przynoszą szczęście, ale nie może leżeć na półce. Musi być dotykana, pocierana aby duchy mogły cały czas ci towarzyszyć. - Odpowiedział na pytanie kobiety, ponieważ nie było to żadną tajemnicą i realnie kiedy miał ją w dłoniach pozwalała mu zebrać myśli. - Pokazałabym je, ale obawiam się, że twój niuchacz dostanie spazmów jak ja zobaczy jeszcze raz.
Oj tak, widział te oczka, te pazurki, tą chęć odzyskania zdobyczy, która mu została zabrana. Stał się wrogiem Niuchacza i choć ten usilnie pragnął monety Greya, mężczyzna nie miał zamiaru ulegać niemej prośbie stworzenia.




Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Powrót do góry Go down
Philippa Moss
Philippa Moss

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t7532-philippa-moss https://www.morsmordre.net/t7541-listy-do-philippy https://www.morsmordre.net/t7540-filipa https://www.morsmordre.net/f26-doki-pont-street-13-5 https://www.morsmordre.net/t7539-skrytka-nr-1834 https://www.morsmordre.net/t7542-phillipa-moss
Zawód : barmanka w "Parszywym Pasażerze", matka niuchaczy
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : 10
UROKI : 25
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Czego pragniesz?

Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnikJezioro Magicznej Sasanki - Page 4 I_icon_minitime10.04.21 20:10

Bandaż? Kto chodzi na spacer z bandażem w kieszeni? Chyba tylko ktoś, kto spodziewa się burdy i krzywdy. Albo medyk, czy wyglądał jej na uzdrowiciela? Dobrze, że krew skryła się za kawałkiem zbawiennego materiału. Moss była nieco skruszona, choć może jeszcze kilka tygodni temu spłynąłby po niej widok rozciętego poniekąd za jej sprawą policzka. Tym razem jednak wyglądała na nieco przejętą. Stąd też propozycja sprowadzenia kogoś, kto znał się na leczniczych czarach. Słowa mężczyzny szybko rozproszyły jej wstępne podejrzenia. – A więc twój brat. Jest uzdrowicielem? – zapytała, a jej spojrzenie ostrożnie przemknęło po całej postaci. Domyślała się, że tak niepozorne ukłucie magicznego pazura nie potrzebowało interwencji wysokiego rangą medyka, więc może po prostu wspomniany krewny był oswojony w temacie. Tylko czy chciało jej się teraz rozwodzić na ten temat? Raczej nie. Dlatego potrząsnęła lekko głową, a kilka kosmyków na moment przysłoniło policzki – gładkie i nienaruszone. – Port, barmanka, taki świat… Pasował mi więc ten Bimber. Tym bardziej że został znaleziony dość blisko beczek z alkoholem – objaśniła krótko, bez zbędnego naciągania prawdy i lania wody. O wiele bardziej wolała się skupić na jego sylwetce. Wciąż nie wiedziała, kim dokładnie był i czym się zajmował. Bywał, ale niebyt często. Aż uniosła wyżej brwi, trochę niepocieszona, trochę próbująca odszukać w tysiącach zanotowanych w pamięci obrazów z tawerny właśnie tę twarz.
– Bywaj tam częściej, Herbercie Grey – skusiła, lekko przeciągając sylaby. W głosie czaiła się sugestia. – Dobrze cię ugościmy – zaznaczyła. Powinien się wkrótce przekonać, że to, co pijał w tawernie do tej pory, było ledwie pomyjami dla bezimiennych, niknących w zaprzyjaźnionym tłumie. Moss oceniała dość szybko, komu warto polać coś lepszego, a kto nigdy nie powinien posmakować tego prawdziwego pirackiego alkoholu. Nie składała obietnic bez pokrycia. Była niezła w zapamiętywaniu twarzy ludzi mniej lub bardziej przypadkowych. Jeśli nawet wróci tam, nim szrama na twarzy się zagoi, tym bardziej nie pozostanie jednym z wielu. Zasługiwał przynajmniej na porządny kufel.
– Musi być dotykana… Może Bimber to wyczuł. A ty... widzę, że jesteś podróżnikiem. Czy tak? Następnym razem chętnie posłucham o twoich przygodach – zdradziła zadowolona. Umiała skutecznie przyciągać ludzi do swojego lokalu. I była także pewna, że miał sporo do zaoferowania tamtejszym miłośnikom niezwykłych opowieści. Sama niespecjalnie wierzyła w te bajki o duchach, choć świat czarodziejów wypełniony był niesamowitymi elementami. W małej monecie kryć się mogła wielka moc. A co gdyby jednak pamiątka wpadła w jej ręce? A co gdyby to jej zaświeciły się teraz oczy o wiele bardziej? Zapanowała nad tym, zeszła na ziemię. Ostrożnie pokiwała głową. Miesiąc temu może nie pozwoliłaby mu zachować cennego przedmiotu dla siebie. Dziś nie zamierzała mu tego odbierać. – Pilnuj jej zatem, o tak, nie warto ryzykować. Bimber jakoś to przełknie. Dam mu coś na pocieszenie…  Bywaj, Herbercie Grey. Wpadnij do mnie kiedyś – rzuciła miło na koniec i wraz z niuchaczem obróciła się w swoją stronę. Ich drogi rozeszły się. Miała tylko nadzieję, że mimo wszystko Grey zachowa to wspomnienie jako jedno z tych milszych.

zt


Powrót do góry Go down
Herbert Grey
Herbert Grey

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9088-herbert-grey https://www.morsmordre.net/t9097-awanturnik https://www.morsmordre.net/t9098-ten-drugi-grey#274432 https://www.morsmordre.net/f179-dorset-bockhampton-greengrove-farm https://www.morsmordre.net/t9106-herbert-grey#274578
Zawód : Botanik, podróżnik, awanturnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Podróżowanie to nie jest coś, do czego się nadajesz. To coś, co robisz. Jak oddychanie
OPCM : 12
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 7
TRANSMUTACJA : 12
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Jezioro Magicznej Sasanki - Page 4 Empty
PisanieTemat: Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnikJezioro Magicznej Sasanki - Page 4 I_icon_minitime10.04.21 22:28

Widział to zdumienie a może zaskoczenie w oczach czarownicy, ważne jednak, że miał co przyłożyć do policzka by nie straszyć okolicznych szramą spowodowaną małym pazurkiem.
-Poradzi sobie z tym raz dwa, a nawet jeżeli nie, to cóż. Kolejna blizna do kolekcji. - Skomentował z rozbawieniem w głosie. Nawet się cieszył, że trafił mu się zachłanny niuchacz, który oderwał go na chwilę od ponurych myśli. Zwierzątko miało coś w sobie, że co jakiś czas na nie zerkał z zaciekawieniem.
-Teraz już rozumiem skąd Bimber - odparł bez cienia złośliwości w głosie, a gdy zachęcała go aby zjawił się w Parszywym jego sylwetka wyprostowała się w cichym śmiechu, po czym puścił jej oczko. - Możesz być pewna, że się tam zjawię.
Mały Jim ostatnio był mu dłużny solidne kufle piwa i o swoje zadośćuczynienie miał zamiar się zgłosić. Nie popuści temu szczurowi, ani teraz ani nigdy bo coś czuł, że ta szelma wciągnie Herberta w niejedne kłopoty. Pokiwał głową aby potwierdzić jej słowa.
-Tak, można powiedzieć, że jestem podróżnikiem i botanikiem w jednym. - Odpowiedział chowając bandaż do kieszeni. Nie pozostawało mu nic innego jak powrót do domu i zajęcie się szramą okraszonymi wyjaśnieniami zatroskanej matce oraz z dozą sceptycyzmu bratu. Po kim Hal miał tą cierpiętniczą minę to Herb nie wiedział, ale na pewno nie mieli tej cechy wspólnej. - I z wielką chęcią podzielę się paroma anegdotami.
A miał co opowiadać, większość dotyczyła jego wpadek i wielkiego szczęścia, że się z nich wyplątał. Nie wiedział, że jeszcze parę dni temu mógłby pożegnać się ze swoją monetą, która zniknęłaby w torbie niuchacza, a ten wraz ze swoją właścicielką by się ulotnił. Tak, można było powiedzieć, że moneta jednak przyniosła mu szczęście tego dnia.
-Do zobaczenia Philippo, do zobaczenia Bimber - skinął im obydwojgu głową na pożegnanie patrząc jak czarownica i jej pupil oddalają się. On sam zaś zacisnął dłoń na monecie, widział wiele dziwów w czasie swoich podróży, wiele rzeczy, których nie był wstanie wyjaśnić i wytłumaczyć, dlatego nigdy nie podchodził sceptycznie do wierzeń mieszkańców Amazonii.

|zt x2




Zły pomysł?Nie ma czegoś takiego jak zły pomysł, tylko złe wykonanie go


Powrót do góry Go down
 

Jezioro Magicznej Sasanki

Powrót do góry 
Strona 4 z 4Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-21