Wydarzenia


Ekipa forum
Jezioro Magicznej Sasanki
AutorWiadomość
Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]04.12.16 1:03
First topic message reminder :

Jezioro Magicznej Sasanki

Niewielkie, zdumiewająco przejrzyste jezioro, jak na londyńskie okolice; fakt trzymania go z daleka od mugoli z pewnością pomaga tę czystość utrzymać. Jest to sztuczny zbiornik stworzony przy pomocy magii, pośrodku którego znajduje się wielki głaz, kształtem przypominający sasankę - stąd jego nazwa. Sasanka jest fontanną, z jej kielicha co jakiś czas wytryskują strumienie różnobarwnej wody, która zamienia się w krystaliczną, kiedy wchłonie ją jezioro. Potężna bariera sprawia, że mugole instynktownie omijają to miejsce.
Kiedy dni są cieplejsze, kilka stóp nad zadbanymi trawnikami lewitują dywany, na których piknikują czarodzieje, a na wodę wypływają drewniane łódki o zaczarowanych sterach, bezpiecznie dryfujące po przyjemnie kołyszącej nimi się wodzie.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Jezioro Magicznej Sasanki - Page 5 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]30.05.21 18:00
Zmarszczyła nos w charakterystycznym dla siebie geście zamyślenia i niezrozumienia jednocześnie, bo chociaż wiedziała, że każdy prędzej czy później poszukiwał swojego miejsca na ziemi – a ona swoje odnalazła pośród zgranej ekipy Areny – to nie rozumiała ludzi, którzy wracali do spowitego wojną i gęstą atmosferą grozy Londynu. Przypuszczała raczej, że w sytuacji bezpośredniego zagrożenia raczej się uciekało jak najdalej, niż wracało w sam środek cyklonu, ale wiedziała także, że każdy miał swoje powody, które być może jej nie wydają się racjonalne. Daleka jednak była od oceniania, więc kiwnęła tym razem głową, lecz nie zadecydowała się kontynuować tego tematu – po prawdzie nie wiedziała też o czym rozmawiało się z dawno nie widzianymi znajomymi, zwłaszcza wtedy, kiedy przed laty ewidentnie coś się do nich miało i bynajmniej nie były to negatywne uczucia.
Nie sądziłam, że o tym pamiętasz – przyznała cicho, w głębi ducha karcąc się za to chwilowe zwątpienie, ale z drugiej strony nie było ono wcale bezpodstawne. Thomas nie sprawiał wrażenia osoby prawdziwie słuchającej, lecz bardziej wpuszczającej jednym a wypuszczającej drugim uchem, tylko wtedy w szkole ciężko było jej to zauważyć, gdy większą uwagę skupiała na jego czarującym uśmiechu i dziwnej aurze, którą wokół siebie rozsiewał. Nic dziwiła się, że wiele uczennic w pewnym momencie miało z nim styczność i niemal zawsze kończyło podobnie – uroki nastoletniej naiwności. – Pracowałam w teatrze po szkole, dzięki mojej mamie, ale jakiś czas temu wyjechała razem z ojcem robić karierę gdzie indziej a ja zostałam... potem przyszła wojna, więc musiałam znaleźć bezpieczne miejsce, zresztą, w pewnym sensie praca na Arenie to była dla mnie, i cyrkowców nowość; dopiero ja zaczęłam zwracać największą uwagę na ich stroje, makijaże i scenografię – odparła nieskromnie, może niekoniecznie zgodnie z prawdą – czasami chyba mnie nienawidzą za mój perfekcjonizm, który chcę utrwalić w każdej kresce, czy szwie – poruszyła się, aż wreszcie podniosła z kucek na proste nogi, ignorując nieprzyjemne i głośne trzaśnięcie kolan. Potem ruszyła z wolna przed siebie, wsuwając zmarznięte dłonie w kieszenie płaszcza a zaróżowiony nos w przerzucony niedbale szalik. Chociaż nie było aż tak zimno, zdecydowanie była osobą, której było zimno zawsze. Nawet w letnie wieczory.
Gdzie chciałbyś mnie zabrać? – spytała wyraźnie zaintrygowana propozycją Thomasa i mimo ukradkowego uśmiechu, patrzyła na to bardziej przez palce, niż na poważnie; nie dlatego, że nie wypadało. Dlatego, że już wielu wiele jej obiecywało i wyszło z tego jedno wielkie nic. Ten znajdujący się niedaleko niej człowiek także. Wreszcie przystanęła na brzegu i zwróciła się przodem do niego. – Zajmuję się scenografią, kostiumami i makijażem. Jeśli zwrócisz uwagę na całość pokazów to zauważysz, że zazwyczaj są one w jednej tematyce, czy kolorystyce. Sprawiam, że goście zachwycają się nie tylko talentem moich przyjaciół, ale też tym jak wyglądają i jak to wszystko ze sobą współgra, nawet w najmniejszym stopniu jak wstążki przypięte do krzeseł – wyjaśniła pokrótce – każdy występ ma swój motyw przewodni i tym zdecydowanie różni się praca na Arenie od pracy w teatrze, ale to czyni ją o wiele bardziej fascynującą i niemonotonną – odpuściła opowieści o tym, że tu bez opamiętania może sypać brokatem i transmutowanymi cekinami połyskującymi figlarnie w świetle, a w teatrze musiała współpracować ściśle z osobami odpowiedzialnymi za scenariusz danej sztuki.


go alone
my flower, and keep my whole lovely you; wild green stones alone my lover and keep us on my heart.
Nora Fletcher
Zawód : charakteryzatorka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
get ready to unleash hell
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
https://i.pinimg.com/564x/e7/d3/7d/e7d37d08346e18fdd609380ea235b124.jpg
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9477-nora-fletcher#288762 https://www.morsmordre.net/t9895-kiedys-bedzie-sowa#299361 https://www.morsmordre.net/t9892-cute-but-psycho#299346 https://www.morsmordre.net/f370-dzielnica-portowa-arena-carringtonow-wagon-10 https://www.morsmordre.net/t9903-skrytka-bankowa-nr-2170#299562 https://www.morsmordre.net/t9898-n-fletcher#299381
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]30.05.21 22:06
Nie zawsze zapamiętywał każdy szczegół o każdym, głównie dlatego że jego koncentracja płakała za każdym razem, kiedy chciał nieco dłużej z niej skorzystać. Nie był w stanie nad tym zapanować, wiele zrobić w tej kwestii... No tak już miał! A że było dużo osób (głównie pań, ale przecież nie tylko! Miewał i kolegów czasem), którym chciał dać nieco swojej uwagi czy porozmawiać, czasem trzeba było mu niektóre rzeczy powtarzać kilkukrotnie. Ostatecznie, nawet jeśli ktoś mu się powtarzał, starał zamienić się w to żart i przeprosić, więc chyba nikt nie miał mu tego aż tak za złe.
- Może kwestia, że nie każdy ma coś wspólnego z teatrem? - rzucił z uśmiechem, nie wiedząc samemu, dlaczego ta informacja została w jego pamięci. Już tak miał, po prostu niektóre rzeczy z nim zostawały, a inne nie. Ciekawe czy ta pozostawiona w jednej ze szkolnych książek skarpeta jako zakładka, wciąż tam była, czy może ktoś się jej już dawno pozbył...
Słuchał jej uważnie, spokojnie obserwując jak ta opowiadała. Był wygadany i mógł mówić dużo, a momentami i dużo za dużo, wiec może dlatego też lubił takie momenty, gdy to ktoś inny mówił? To nie był wykład czy lekcja, a zwykła rozmowa - i wciąż czegoś się uczył, mógł poznawać coś nowego. Nie bywał w takich miejscach, podczas spektaklów... Może do cyrku powinien się wybrać?
- Brzmi jak miejsce, w którym ci dobrze - stwierdził, obserwując jak dziewczyna wstaje i rusza nieco bliżej brzegu jeziora. Jakoś myśl o tym, żeby... może rzeczywiście ją gdzieś zabrać i coś pokazać poza pochłoniętym wojną Londynem, była miła i przyjazna? Nie potrafił tego tak do końca wytłumaczyć, ale na pewno mu się podobała.
- Normalnie bym powiedział, że gdzie zechcesz, ale... hmmm.... Możemy tradycyjnie odwiedzić Dolinę Godryka, jeśli tam nie byłaś jeszcze? Albo może... plaża w Hampshire? Może las w Dorset? Rozlewnia Macmillanów, w Kornwalii? A może gdzieś zupełnie daleko, na samą północ Szkocji? Albo pokażę ci królową jezior szkockich, Loch Lomond? - rzucił z uśmiechem, wzruszając ramionami. - A może wszystko po trochu jeśli będziesz miała i chęci, i ochotę? - dodał, może już nieco tajemniczej, wciąż jednak się wesoło uśmiechając. Była to propozycja? Rzeczywista?
Kolejnych słów znowu słuchał, raczej w ciszy, kiwając co jakiś czas. Cóż, brzmiało to na pewno złożenie. Nie był pewny czy jego poczucie estetyki pozwoliłoby mu na dojrzeniu tego wszystkiego czy zauważenie, gdyby Nora tego nie wypunktowała, ale na pewno przyjemnie mu się słuchało, kiedy ktoś opowiadał o tym, co było jego pasją.
- To może przyjdę na występ? Chociaż szkoda, że pewnie nie będziesz mogła ze mną usiąść na widowni i pokazywać wszystkiego, na co mam zwrócić uwagę. Pewnie dużo rzeczy mi umknie... - powiedział, podnosząc się w końcu z trawy i niespiesznie ruszając w stronę dziewczyny. - To kiedy jest następne przedstawienie? - dodał, jakby nieco poważniej, najwyraźniej rzeczywiście mając zamiar na nie przyjść. - No chyba, że wizja zobaczenia mojej twarzy na trybunach powoduje, że chcesz skoczyć do tej lodowatej wody... To po prostu powiedz, nie muszę się pojawiać w cyrku - dodał, rozkładając ręce jakby nie było to wcale żadnym wielkim wyczynem, a później zerknął na Norę szczerząc się jak szczeniak robiący podchody i oczekując wyraźnie od niej jakiejś odpowiedzi na ten temat. Chciałby go zobaczyć na trybunach, jak oglądał coś, w co wyraźnie wkładała dużo pracy i serca?


Jezioro Magicznej Sasanki - Page 5 EbVqBwL
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Jezioro Magicznej Sasanki - Page 5 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]04.06.21 15:18
Nie odpowiedziała. Przyjęła do wiadomości kwitując jedynie jego słowa cichym pomrukiem, chociaż wyszło jej to z trudem. W szkole postrzegana była najczęściej jako Nora–córka–aktorki, niż dziewczyna wiążąca swoją przyszłość z teatrem i długie miesiące po skończeniu szkoły walczyła ze swoim przekonaniem, że ludzie nie interesują się tym co ma do powiedzenia – teraz było lepiej, ale nie mogła przyznać, że w stu procentach zmieniła swój tok myślenia. Ale czy to było w tym momencie istotne? Doceniała mimo wszystko fakt, że z jakiegoś nieznanego jej powodu pamiętał, słuchał i nie wykazywał się ignorancją, o którą wcześniej go podejrzewała. Zamiast tego skupiła się na kolejnych słowach padających z ust Doe i... nie mogła nie przyznać mu racji. W cyrku było jej dobrze, tak zwyczajnie; czuła się tam jak w domu, a ekipę Areny traktowała już jak swoją rodzinę, o którą dbała w każdy możliwy sposób, niejednokrotnie mocniej niż o swoją własną, prawdziwą, która znajdowała się teraz cholera wie gdzie.
Nie narzekam – uśmiechnęła się szczerze, choć twarz częściowo wciskała w szal, kryjąc w ten sposób nieduży grymas, gdy jej skroń zakuła – dają mi poczucie bezpieczeństwa i stabilizacji – jeszcze kilka lat temu zaśmiałaby się na podobne słowa wypływające z ust kogoś w jej wieku, bo tak między Merlinem a prawdą dalej uważała, że w tak młodym wieku wielu miało w głowie kolorowe puszki i nic poza tym, tymczasem życie w ostatnich miesiącach zdołało zweryfikować każdego, obdzierając z naiwności, niewinności i spokoju. Widząc, że Thomas nie daje za wygraną, postanowiła pójść z falą i pociągnąć temat wycieczki poza Londyn. Nawet jeśli nie sądziła, że kiedykolwiek do niej dojdzie, nikt nie zabronił przecież snuć planów na przyszłość. Kto wie, gdyby przyszło im kiedykolwiek uciekać ze stolicy, przynajmniej wiedziałaby gdzie mogłaby pójść i nie wpaść z deszczu pod rynnę.
To nie tak, że w ogóle tam nie byłam – dodała szybko, wchodząc mu niegrzecznie w słowo, ale zauważyła, że zaczął wymieniać miejsca, które znała i w jakiś sposób widziała na żywo – byłam, ale... przejazdem, na chwilę, kiedy akurat rodzice mieli czas – nigdy nie ciągnęło jej do podróżowania, a niemal cały swój wolny czas spędzała na nauce charakteryzacji, podobnie zresztą było wtedy, gdy znajdowała się pod opieką rodziców. Gdyby ktoś zapytał co kojarzy z dzieciństwem, bez namysłu odparłaby, że kulisy teatru. – Po prostu moi rodzice mieli inną wizję wychowywania i pokazywania świata, zresztą, czy teraz podróżowanie nie jest utrudnione? – spytała w końcu, spod wachlarza rzęs przyglądając się zmierzającemu ku niej Thomasowi. Jego kolejne pytanie nieco ją zaskoczyło, aż uniosła jedną brew wyżej od drugiej i skrzyżowała ręce na klatce piersiowej. W istocie, zadał bardzo dobre pytanie, na które sama nie była pewna co odpowiedzieć.
Prawie zawsze coś się dzieje, ale może dam ci znać kiedy będzie coś wystrzałowego? – zaproponowała najpierw, szukają dobrej odpowiedzi na coś, co pomiędzy normalnymi ludźmi nazywało się zalotami. W jej słowniku jednak nie występowało podobne słowo, a przynajmniej nie poznała dokładnie jego definicji, więc i maślane oczy Doe potraktowała jako coś zupełnie normalnego. – Może być ciężko, ale możemy spróbować coś wymyślić; chyba sobie poradzą przez jakiś czas sami – tego nie była pewna ani trochę. Jej pomoc podczas występów była potrzebna niemal bez przerwy; ubranie, przebranie, zapięcie i poprawienie makijażu scenicznego, utrzymanie porządku za kulisami tak, by nikt nie zabił się po drodze na występ... a może tylko przesadzała?


go alone
my flower, and keep my whole lovely you; wild green stones alone my lover and keep us on my heart.
Nora Fletcher
Zawód : charakteryzatorka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
get ready to unleash hell
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
https://i.pinimg.com/564x/e7/d3/7d/e7d37d08346e18fdd609380ea235b124.jpg
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9477-nora-fletcher#288762 https://www.morsmordre.net/t9895-kiedys-bedzie-sowa#299361 https://www.morsmordre.net/t9892-cute-but-psycho#299346 https://www.morsmordre.net/f370-dzielnica-portowa-arena-carringtonow-wagon-10 https://www.morsmordre.net/t9903-skrytka-bankowa-nr-2170#299562 https://www.morsmordre.net/t9898-n-fletcher#299381
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]04.06.21 23:47
Mimo, że sam przed takim komfortem uciekał, chyba rozumiał dlaczego dla innych był potrzebny. W końcu ciężko było mu powiedzieć, że chciałby zrezygnować z chociaż minimalnej atmosfery normalności czy z rodziny - szczególnie, kiedy tę drugą odnalazł dopiero co po dwóch latach. A wciąż czuł tak okropne wyrzuty sumienia za wszystko, co przez te dwa lata ich nieprzyjemnego spotkało; za to co się wydarzyło te dwa lata temu.
- Och, więc może masz jakieś preferencje? Chyba, że wolisz, żeby to była kompletna niespodzianka? - zaproponował z uśmiechem, samemu w końcu zazwyczaj podróżując... różnie. Z karawaną równie często byli w miejscach przyjezdnie, co na dłuższy moment. I chyba dla niego obie te formy miały ogromne zalety, chociaż spacer w nowym miejscu był czymś, co nie miało wielu konkurentów - przynajmniej według Thomasa. Kto wiedział, na co można było trafić? Lub na kogo.
- Jest, szczególnie teleportacja - powiedział, wzruszając ramionami, jakby niewiele go to obchodziło. Choć z drugiej strony... chyba nie powinien też ryzykować bezpieczeństwem Nory, wyciągając ją z cyrku na jakąś wycieczkę? On ryzykował swoim życiem, jeśli już gdzieś się napatoczył w niewłaściwym miejscu. No i przez ostatnie dwa lata rzeczywiście podróżował sam. Tak było zazwyczaj dużo łatwiej. - Zazwyczaj jest łatwiej, kiedy się nie rzucasz w oczy... Ale wciąż, jeśli byśmy pojechali na wycieczkę gdzieś nie tak daleko, może byś trochę odpoczęła od Londynu i okolic? Nawet taki kilkugodzinny wypad nie byłby zły. Mogę zorganizować piknik - zaproponował, mając na myśli oczywiście, że to Sheila by mu z tym pomogła, ale dość szybko kontynuował, jakby nieco bardziej podekscytowany. - Moglibyśmy pojechać wcześnie rano, a później oddałbym cię do cyrku przed występem, co ty na to? Nikt nie zauważy... Mogę chociażby dzień wcześniej przyjść i pomóc ci wszystko przygotować, hmm? - zaproponował, szczerząc się jak głupek. Cóż, proponowanie pikniku o tej prozę roku już brzmiało jakby nie zaplanował do końca aktywności, ale nie można było go o to tak do końca winić. Najwyraźniej chyba na moment zapomniał o zdrowym rozsądku, którego i tak nie miał zbyt wiele.
- Może jeszcze przed początkiem grudnia? Pewnie cyrk będzie oblegany... no chyba, że chcesz pojechać w nowy rok. Zazwyczaj wystarczy nie pić, nie bawić się zbyt mocno i wtedy, kiedy wszyscy jeszcze śpią, wymknąć się. Wszędzie jest absolutna cisza. No i jestem pewny, że po intensywnym grudniu, przyda się taki odpoczynek gdzieś z dala od ludzi - dodał, proponując zarówno odleglejsze daty, jak i te bliższe... czyżby rzeczywiście zakładał, że odnowiona relacja z Norą mogłaby nie skończyć się na dzisiejszym spotkaniu i rozmowie?


Jezioro Magicznej Sasanki - Page 5 EbVqBwL
Thomas Doe
Zawód : Złodziej, grajek
Wiek : 21
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Things didn't go exactly as planned
but I'm not dead so it's a win
OPCM : 5
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 12 +5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 20
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej
Jezioro Magicznej Sasanki - Page 5 AGJxEk6
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9764-thomas-doe?nid=5#297075 https://www.morsmordre.net/t9998-buleczka?highlight=Bu%C5%82eczka https://www.morsmordre.net/t9805-fircyk https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t9797-skrytka-bankowa-nr-2234 https://www.morsmordre.net/t9798-thomas-doe#297380
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]06.06.21 12:24
Nora nie lubiła niespodzianek i nie znała w swoim życiu zbyt wielu osób, które rzeczywiście za nimi przepadały. Była wręcz pewna, że nie istniał w tym świecie żaden człowiek szczerze lubiący to całkowite wyprowadzenie ze strefy komfortu i pozwolenie, by ktoś w pewnym stopniu zadecydował za niego – być może się myliła, być może kiedyś nadejdzie ta wiekopomna chwila, gdy dowie się o istnieniu takiego człowieka i będzie on miał na tyle dobre argumenty, że zmieni jej ogląd na tę sytuację. Tymczasem nie zapowiadało się na to; dzieliła usposobienie marzycielki i jednocześnie posiadała cechy racjonalistki, która na wszystko musiała mieć plan i rozwiązanie, a więc i na tak błahą rzecz jak wycieczka także. Musiała wiedzieć gdzie, co i jak, co powinna zabrać ze sobą i jak długo jej nie będzie, co najmniej jakby od tego zależała jej przyszłość, dlatego nabrała powietrza głęboko w płuca i wypuściła je powoli, równie powolnie zwracając się w kierunku Thomasa.
Może po prostu weźmiemy mapę i wylosujemy miejsce bez patrzenia? – zaproponowała, uznając, że najlepszym rozwiązaniem będzie spotkać się po środku. Miejsce nie zależało od żadnego z nich, miało być dziełem przypadku, niespodzianką dla obojga, ale taką, na którą chociaż mogła się psychicznie nastawić i zaplanować częściowo cały przebieg. – Kto wie, może trafi się coś, gdzie jeszcze nie byłeś – i tego obawiała się w zasadzie najbardziej. Nie odnajdywała w sobie duszy nomada, podróżnika żądnego przygód, więc udanie się w nieznane rejony obojgu z nich mogło skończyć się nawet odkryciem nowego gatunku krwiożerczego jednorożca – w istnienie ich wierzyła od zawsze, nie mogąc się nadziwić, że wszyscy uznawali je za zwierzęta totalnie niewinne i niegroźne. W jej odczuciu pod fasadą słodkich i niewinnych pysków kryła się nieznana im, czarodziejom, natura.
Zacznijmy od miejsca, a potem zastanowimy się nad resztą, co? – pełna skrywanego podziwu w dalszym ciągu nie do końca wierzyła, że ta wycieczka w ogóle dojdzie do skutku, ale nie nastawiała się na nią wcale negatywnie, gdyby jednak za kilka dni dalej pamiętali o tym szalonym pomyśle. – Piknik w zimie to chyba szalony pomysł – dodała, po czym parsknęła rozbawiona pod nosem słysząc niefortunne stwierdzenie Doe. Oddanie do cyrku nie kojarzyło się raczej z czymś pozytywnym, skoro cyrk zazwyczaj zbierał ludzi skazanych na społeczne odtrącenie, ale musiała przyznać, że z niewiadomego powodu w tym momencie znalazła w tym coś zabawnego.
Najpierw odwiedź mnie w cyrku a potem zobaczymy co z wycieczką – uśmiechnęła się, chociaż z drugiej strony czuła się nader niekomfortowo w tej sytuacji. Nie przywykła do tak dużego zainteresowania jej osobą w tak krótkim czasie, więc ta sytuacja była dla niej dość nowa i nieznana. Kto wie, może musiała porozmawiać z Finley, przyzwyczajoną do wlepionych w nią par oczu jak sobie poradzić z czymś takim? – W zasadzie to możesz mnie odprowadzić kawałek – zasugerowała, zauważywszy, że zrobiło się jej o wiele zimniej niż wcześniej. Niewiele też myśląc ruszyła leniwie w kierunku, z którego przyszła stąpając tuż obok chłopaka.

zt x2


go alone
my flower, and keep my whole lovely you; wild green stones alone my lover and keep us on my heart.
Nora Fletcher
Zawód : charakteryzatorka
Wiek : 22 lata
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
get ready to unleash hell
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
https://i.pinimg.com/564x/e7/d3/7d/e7d37d08346e18fdd609380ea235b124.jpg
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9477-nora-fletcher#288762 https://www.morsmordre.net/t9895-kiedys-bedzie-sowa#299361 https://www.morsmordre.net/t9892-cute-but-psycho#299346 https://www.morsmordre.net/f370-dzielnica-portowa-arena-carringtonow-wagon-10 https://www.morsmordre.net/t9903-skrytka-bankowa-nr-2170#299562 https://www.morsmordre.net/t9898-n-fletcher#299381
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]21.08.22 22:46
05.06.1958
Zjawiła się w Londynie, a dokładnie na jego przedmieściach. Chciała z kimś porozmawiać, przerwać to bezsensowne milczenie, które zapadło od pewnego czasu. Kiedy jednak była tak blisko, zabrakło jej odwagi. Nie była gotowa na kolejną wymianę zdań, która rozszarpie bezlitośnie słabe nici kontroli. Od paru dni była chwiejna, bardziej niż zwykle. Wystarczyło byle co, aby popchnąć ją w skrajne emocje, parę minut, aby zmieniły się całkowicie. Przypuszczała, że to wina stanu, w jakim była, ale to wcale nie ułatwiało. Nie radziła sobie, tak po prostu, a poczucie, że poza Sheilą brakowało osób, które były gotowe jej wysłuchać, dobijało. Nie chciała, by najmłodsza z Doe przejmowała się nią, miała własne życie, które chyba nadal zmieniało się za sprawą kogoś. To sprawiało, że tym bardziej wolała milczeć.
Dziś było ciepło i tylko z tego powodu, nie zabrała się z powrotem do Somerset, do Doliny. Chciała tu zostać, w okolicy, gdzie ludzi było zdecydowanie więcej. Jezioro magicznej sasanki w tak pogodnym dniu przyciągnęło czarodziejów. Przyciągnęło pary, rodziny i przyjaciół. Zachęciło ulicznych grajków, by wypełnić słoneczny dzień muzyką. Brakowało jej tego, miłych dla ucha melodii, czystych dźwięków. Dom w Dolinie Godryka spowijała nieznośna cisza, tęskniła za dźwiękami skrzypiec i grajkiem, który ją w sobie rozkochał.
Teraz tylko w takich okolicznościach mogła słuchać, tłumiąc część tęsknoty.
Spacerując wokół magicznego zbiornika, przystanęła w końcu przy mężczyźnie, który umilał czas, grając i śpiewając. Przysiadła na ławce blisko niego, wpatrując się z uwagą, jak dłoń przesuwa się po gryfie, gdy druga z pewnością dotykała strun. Miał przyjemny głos z ładnym brzmieniem. Przyglądała mu się uważnie, nieświadomie odrobinę nachylając w jego stronę i uśmiechając się pogodnie, kiedy w którymś momencie złapała obce spojrzenie. Odchyliła się ostrożnie, gdy przestał grać, by zaraz zapytać, co dla niej zagrać. Nie spodziewała się tego. Dotąd, nikogo nie interesowała, gdy tylko słuchała.
Zastanowiła się, zawahała bo chociaż znała trochę, nie wiedziała, jak duże wyzwanie może postawić przed mężczyzną. La Vie En Rose. Zaryzykowała w końcu z jeszcze pewniejszym uśmiechem, przechylając się jeszcze raz ku obcemu czarodziejowi. Tę piosenkę często grał jej Connor, aż nauczył ją słów i czasami śpiewała na placu ku niezrozumiałemu zachwytowi słuchających. Dziś chciała jeszcze raz.
- Hold me close and hold me fast, the magic spell you cast, this is la vie en rose.- zaczęła cicho śpiewać. Nigdy nie była przekonana do brzmienia swego głosu, nawet kiedy słyszała wśród bliskich, że brzmiała ślicznie.- When you kiss me heaven sighs, and tho I close my eyes, i see la vie en rose.- zdusiła w sobie śmiech, starając się nie fałszować, kiedy zauważyła, że parę osób przysłuchiwało się. Nie była pewna czy powinna im współczuć, że muszą tego słuchać.- When you press me to your heart, I'm in a world apart, a world where roses bloom.- powiodła wzrokiem w bok, natrafiając na chłopaka, który wyglądał na niewiele starszego od niej. Rozciągnęła usta w uśmiechu raz jeszcze, nie odwracając od niego wzroku. Ostatnie słowa śpiewając jemu, bo czemu by nie.- And when you speak... angels sing from above. Everyday words seem... to turn into love songs. Give your heart and soul to me, and life will always be.- przymknęła powieki, by zerknąć na niego spod długich, ciemnych rzęs.- La vie en rose...- przeciągnęła minimalnie ostatnio słowo, zanim zamilkła. Dziwnie jej było, jakoś nieswojo przy ostatnich dźwiękach. Wstała z ławki by z cichym śmiechem, który maskował prawdziwe odczucia, ukłonić się przed grajkiem i słuchającymi ich ludźmi.
Zbliżyła sie do blondyna, który przyciągnął jej uwagę już wcześniej.
- Mam nadzieję, że się podobało.- nie wyglądał na rozczarowanego, ale czy było to szczere? Kiedy sama kryła prawdziwe uczucia i emocje, jak mogła wierzyć cudzym. Zsunęła gęste loki na jedno ramię, aby odsłonić szyję na ciepłe promienie słońca. Było jej tu dobrze, nawet jeśli wydawało się, że czegoś brakuje.- Inaczej proszę o podpowiedź, co takiego powinnam zmienić.- dodała z cieniem rozbawienia w głosie, mijając go niespiesznie. Korzystała z tej chwili dobrego humoru, zanim wszystko trafi szlag i poczucia, że świat nabrał barw, których tak bardzo jej brakowało od prawie trzech lat.

do posłuchania

[bylobrzydkobedzieladnie]



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach


Ostatnio zmieniony przez Eve Doe dnia 01.10.22 21:24, w całości zmieniany 1 raz
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
To, czego chcesz, przychodzi do ciebie zawsze inaczej; wcześniej, później, w niedoborze, w nadmiarze.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Jezioro Magicznej Sasanki - Page 5 89145bba4c57f02203074fc256742436
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]22.08.22 17:51
Zmęczenie nie ustępowało. Zaczął się poważnie zastanawiać, czy nie był przypadkiem na coś chory. Nie sądził, by miał gorączkę, nie kręciło mu się w głowie, raczej nie mógł narzekać na kaszel czy inne objawy przeziębienia.. A mimo to nie miał na nic siły, brakowało mu apetytu, a wszystko, co wcześniej dawało mu ogromną radość, wydawało się jakieś takie mdłe i nijakie. Bez sensu. Jak powtarzał dość często zarówno w myślach jak i na głos, starając się zmobilizować do zrobienia czegoś.. przydatnego? Może to tu leżał jego największy problem. Nie miał bladego pojęcia jak to zrobić, żeby czuć się przydatnym, bo o byciu potrzebnym to nawet nie było co marzyć. Załatwił sobie zatrudnienie u kuzynów, był już nawet kilka razy w pracy i nikt nie miał na jego temat złego słowa do powiedzenia.. I co z tego. Właśnie. Dokładnie nic. Najbardziej przydawał się w mieszkaniu roślinom Freyi i dwóm sowom; zawsze coś.
Obserwując, jak liście tych roślin zawsze odwracają się do nawet najbardziej nikłego promienia słońca pomyślał, że może i on powienien spróbować? Może miał z nimi więcej wspólnego, niż przypuszczał? Teraz, kiedy wpół leżał na losowym kawałku trawy nad tym wyraźnie popularnym jeziorem, sam nie wiedział, czy czuł jakąś różnicę. Przesuwał spojrzeniem po spacerujących ludziach, na dłuższą chwilę zatrzymał je na jakimś facecie z gitarą, by zaraz wrócić do obserwowania ruchu na ścieżce. Był trochę oddalony, dla świętego spokoju i żeby nikomu nie przeszkadzać swoim wegetowaniem. To, że świat zatrzymał się dla niego, nie znaczyło, że dla innych też musiał, prawda? W pewnym momencie rozważał nawet, żeby wyłożyć się na plecy dla własnej wygody, ale gdzieś w połowie listy za i przeciw jego uwagę zwróciła jakaś afera.
Nie afera. Jakie przedstawienie? Nikt się nie bił, było zbyt spokojnie na bijatykę, to była tylko jego pierwsza myśl, gdy zauważył pierwszych gapiów. Dopiero po chwili, kiedy zlokazilował centurm, na którym ci gapie się skupiali, doszło do niego, że ktoś po prostu zaczął nadprogramowo śpiewać. Niby nic takiego. Tamten gość od gitary grał, kobieta, która wcześniej mu umknęła, wtórowała mu głosem i.. Dobra. Kiedy poczuł swój mimowolny uśmiech, stiwerdził, że jednak było to całkiem przyjemne. Dziewczyna nie mogła być wiele starsza od niego. Miała w sobie coś egzotycznego i wyróżniała się czymś, co mógłby nazwać gracją, a co przyćmiłoby nawet najbardziej błyszczącą biżuterię. Oczyma wyobraźni obrzucił ją brzęczącymi błyskotkami, które po prostu do niej pasowały. Do jej urody? Albo może do tego, w jaki sposób się poruszała. Przyglądał się jej, pewny, że musi być związana z tańcem; odcinała się od tłumu i nie musiała mieć na sobie pstrokatych kreacji, żeby mógł określić ją mianem "barwnej". Nie był też zwykle typem, którego uwagę można było zwrócić tak łatwo kokieterią (bo po prostu go to nie interesowało), ale obok pasji nie mógł pozostać obojętny.
Kiedy skończyła śpiewać, wyprostował się, kuląc nogi mocniej pod siebie, by usiąść po turecku i po prostu przez moment klaskał. Roześmiał się nawet lekko, kiedy do niego podeszła, zalewając go swoją żywą gamą barw i sprawiając, że zapomniał na moment o wszystkim co było bez sensu.
- Ma pani w sobie dużo pasji i mnóstwo intensywnych barw. Jedyne co bym dodał, to więcej błyskotek! - opowiedział z rozbawieniem i gdyby siedział na ławce, zaproponowałby jej miejsce obok.. Ale zamiast tego, postanowił po prostu do niej wstać ze swojej wygodnej trawy.
- Co to był za utwór? Przypomniał mi.. kołysankę z rodzinnych stron. - nie miał bladego pojęcia dlaczego akurat tą konkretną, starą piosenkę, ale wiedział, że nie będzie w stanie wyrzucić jej z głowy przez jakiś czas. Podobnie z resztą jak tej nieznajomej kobiety.
Ull Borgin
Zawód : czeladnik w sklepie jubilerskim
Wiek : 18
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
...
OPCM : 4 + 2
UROKI : 3 + 1
ALCHEMIA : 12
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : 0 + 2
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11345-ull-borgin#349094 https://www.morsmordre.net/t11349-ratatoskr#349245 https://www.morsmordre.net/t11348-ten-nie-rudy-borgin#349232 https://www.morsmordre.net/f419-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t11357-skrytka-bankowa-nr-2479#349774 https://www.morsmordre.net/t11351-ull-borgin#349264
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]22.08.22 18:25
The member 'Ull Borgin' has done the following action : Rzut kością


'Zdarzenia' :
Jezioro Magicznej Sasanki - Page 5 DkueKwD
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Jezioro Magicznej Sasanki - Page 5 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]27.08.22 17:51
Muzyka, śpiew i taniec. To było coś, co dawniej wypełniało dni i wieczory, nadając życiu pewien rytm. Brakowało jej tego, dlatego lgnęła do nawet namiastek tego, co pamiętała. Tak, jak teraz zatrzymała się do dźwięków gitary, dla obcego mężczyzny, który grał ku radości innych. Nie bała się śpiewać, chociaż tego nie lubiła. Nie czuła się w tym dobra i może dlatego delikatne rumieńce pojawiły się na jej policzkach. Ciemniejsza karnacja ukrywała to wystarczająco, lecz zdradziło ją ciemne spojrzenie, jakie na moment wbiła w ziemię. Mimo lekkiego ukłonu poczuła się niepewnie pod brzmiącymi nieśmiało oklaskami i słowami uznania ze strony grajka. Może miał rację, może ci wszyscy ludzie się nie mylili, ale jej brakowało pewności. Lubiła błyszczeć, lecz w tańcu, tam, gdzie znała swe umiejętności i nie wątpiła w nie nigdy. Zbliżając się do chłopaka, który wpadł jej w oko, nie wiedziała czego się spodziewać. Zanim odnalazła się z Jamesem czasami dla zabawy lub korzyści kokietowała przypadkowych młodych mężczyzn. Korzystała z własnej urody, świadoma, że działała na chłopców. Czasami nie udawało się tak, jak chciała, czasami słyszała na koniec wyzwiska, ale przywykła do tego. Była cyganką, świat ich nie lubił. Nie mniej od kilku miesięcy nie wodziła wzrokiem za nimi, za kimkolwiek. Nie potrzebowała tego, przynajmniej tak sądziła dotąd. Pozornie wystarczył jej jeden, ale teraz przestawała być tak pewna tego. Uśmiechnęła się ładnie, wręcz uroczo do nieznajomego, by za moment spoważnieć i unieść brwi w zdziwieniu. Nikt nigdy nie powiedział do niej na pani, przynajmniej nie kiedy wydawał się niewiele młodszy od niej. Na moment zabrakło jej słów, by zaraz zareagować śmiechem.
- Cieszę się.- odparła pogodnie.- Ale proszę nie mów do mnie na Pani, bo czuję się staro.- cichy śmiech zabrzmiał raz jeszcze, gdy próbowała ukryć zmieszanie. Miała ledwie dwadzieścia lat, nie sądziła, że to ten moment, kiedy ktoś poczuje się w obowiązku zwracać do niej tak formalnie.- Błyskotek nigdy za mało, ale chyba nie stać mnie na więcej.- przyznała otwarcie. Nie zagłębiała się w temat, nie precyzowała czemu. Coraz więcej osób klepało biedę, coś, do czego ona przywykła od dziecka, więc może nic dziwnego, że brakowało pieniędzy na świecidełka. Nie ukrywała, że brakowało jej czegoś, co będzie pięknie odbijać promienie, była w końcu sroką w każdym tego słowa znaczeniu.
Przeszła parę kroków, by zaraz z gracją odwrócić się do niego, pewnie stawiając kroki, aby nie zniknęła wyuczona, a może wrodzona płynność.
- La vie en rose. Oryginał jest w jakimś innym języku, ale tej wersji nauczył mnie przyjaciel.- zdradziła, uśmiechając się na wspomnienie chłopaka, który kiedyś grał jej tę piosenkę. Przechyliła nieco głowę, gdy nieznajomy wspomniał o rodzinnych stronach.- Kołysankę z rodzinnych stron? Skąd? – spytała ciekawsko. Czyżby spotkała kogoś, kto czuł się tu obco? Podobnie do niej, chociaż urodziła się w kraju w którym nikt jej nie chciał.- Chętnie usłyszałabym tą kołysankę.- dodała zaraz, bo czemu nie.



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
To, czego chcesz, przychodzi do ciebie zawsze inaczej; wcześniej, później, w niedoborze, w nadmiarze.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Jezioro Magicznej Sasanki - Page 5 89145bba4c57f02203074fc256742436
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]27.08.22 20:31
Ciągnęło go zawsze do tych barwnych osób. Do śpiewających, tańczących, malujących, do tych, którzy wydawali się roztaczać wokół siebie pozytywną aurę, energię, która go przyciągała, wabiła jak syreni śpiew i wobec której był zupełnie bezbronny. Nie należał do ludzi kochliwych, a przynajmniej nie w sposób, który był powszechnie za kochliwość uważany. Piękni ludzie o pięknych aurach natomiast.. Miał do nich słabość. Mimowolnie uśmiechał się do nich cieplej, sięgał po zapasy kultury, o które wcześniej się nie podejrzewał, tak jak w tym przypadku, kiedy w ramach respektu dla jej kunsztu, nazwał ją panią.
- Przyzwyczajenie, wybacz. To w ramach doceniania twojego występu. - sprostował, lekko się kłaniając, gestem przepraszając, jeśli wprawił ją w zakłopotanie. Wcale nie chciał. Pokiwał też głową ze zrozumieniem, gdy wspomniała o braku funduszu wystarczającego, by obrzucić się błyskotkami. Pracował co prawda na jubilerskim zapleczu, ale zdarzało mu się usłyszeć ceny, od których mogło zaszumieć w uszach. Kamienie były drogie. Kochał je za to, że były piękne i każde, nawet z tego samego gatunku, zupełnie różne od kolejnego, ale wyraźnie był w swoim zachwycie w mniejszości. Znaczna część klientów sklepu wydawała się gonić bardziej za przepychem i drogocennością, by się pokazać i zabłysnąć na salonach, niż żeby docenić surowe piękno płynące z natury, zamknięte w ładnej, błyszczącej oprawie z metalu. A szkoda.
Przechylił lekko głowę, przyglądając płynności jej ruchów; utwierdzała go w przekonaniu, coraz bardziej, że była związana z tańcem. Podobną grację i pewność zauważał dotychczas głównie u szlachetnie urodzonych czarodziejów z którymi miał styczność i u tancerzy właśnie. Dużo można było zauważyć, obserwując jak druga osoba stawia kroki.
- Francuska. - podpowiedział, kiwając głową, bo mimo, że nie wiedział, był całkiem pewny. Znał norweski, przez wielu nazywany szalonym miksem między angielskim, francuskim i niemieckim, co miało w gruncie rzeczy jakiś sens.. - Skandynawia. - odpowiedział, a w uśmiechu, którym ją obdarował, odbiła się całkiem wyraźnie duma. Zawsze czuł się bardziej norwegiem, niż anglikiem i przyznałby to bez zająknięcia o każdej porze dnia i nocy.
- Na pewno by cię urzekła.. Nie wiem tylko, czy w moim wykonaniu. - dodał skromnie, ale równie szczerze, rozkładając bezradnie ramiona. Śpiewał, pewnie.. Nucił pod nosem, grzebiąc w doniczkach w mieszkaniu, albo próbując zorganizować stare książki i ułożyć je w jakiejś kolejności mającej sens. Nucił rysując, jakaś melodia zazwyczaj odbijała mu się od jednej strony czaszki, do drugiej, nie dając często spokoju całymi dniami; kochał muzykę. Nie znaczyło to, że potrafił śpiewać i powinien to robić w miejscu publicznym, nawet, jeśli prosiło go o to tak śliczne stworzenie, jak kobieta przed nim. Dbał o jej muzyczny słuch. Dokładnie tak to sobie tłumaczył, chociaż był pewny, że gdyby zapytała po raz kolejny, uległby prośbie.. Jak to było, tam wyżej? Miał słabość do pięknych, kolorowych ludzi? Tak dokładnie, zero silnej woli w styczności z nimi.
Ull Borgin
Zawód : czeladnik w sklepie jubilerskim
Wiek : 18
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
...
OPCM : 4 + 2
UROKI : 3 + 1
ALCHEMIA : 12
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : 0 + 2
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11345-ull-borgin#349094 https://www.morsmordre.net/t11349-ratatoskr#349245 https://www.morsmordre.net/t11348-ten-nie-rudy-borgin#349232 https://www.morsmordre.net/f419-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t11357-skrytka-bankowa-nr-2479#349774 https://www.morsmordre.net/t11351-ull-borgin#349264
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]12.09.22 0:18
Ten świat był jej, coś, co inni nazywali barwnym. Dla niej była to codzienność, jakaś nierozerwalna z oczywistością część. Muzyka i taniec, śpiew i swoboda, wychowała się w tym. Tęskniła czasami okropnie, lecz wystarczyło niewiele, aby ponownie dostała tego namiastkę. Tak, jak teraz w pobliżu jeziora. Przypadkowy grajek, który raczył ludzi swą muzyką i nieśmiałym śpiewem, któremu zawtórowała z przyjemności, lecz również niepewnie. Nie chciała zabawiać innych, chociaż paradoksalnie od zawsze to robiła. Tańczyła ku uciesze otoczenia, bawiąc się niemniej dobrze.
Uśmiechnęła się szeroko, kiedy zmienił swój ton na ten do którego przywykła w życiu. Była za młoda na panią, za głupia na podobne zwroty. Czasami czuła się nadal tą małolatą i pewnie dla dużej części społeczeństwa nią była, gdy patrzyli z boku.
- Wybaczam.- odparła zaraz, czując się już swobodniej.- I doceniam.- zapewniła jeszcze. Mało kto otwarcie doceniał jej talenty, częściej słyszała słowa krytyki lub była ignorowana przez innych. Ignorancja obcych nie była jej straszna, lecz ta najbliższych bolała, jak nic innego.
Lubiła błyskotki jak każda sroka, ale i cyganka. Najpiękniejsze chusty czy sukienki zdobione były metalowymi blaszkami, czy barwnymi kamieniami, aby przyciągać wzrok i działać na zmysły. Jeszcze w taborze zwykła nosić pozłacane bransoletki na nadgarstkach, które dostała w prezencie od rodziny. Do niedawna na lewej kostce błyszczały dwa łańcuszki podarowane przez ukochanego. Teraz brakowało jej wszystkiego, zdawała się szarobura, niknąca. Czuła to, ale niewiele mogła zrobić poza pogodzeniem się z owym faktem.
Spojrzała uważniej na chłopaka, gdy podpowiedział w jakim języku była oryginalnie piosenka, którą przed momentem śpiewała.- Znasz ją? – spytała ciekawsko, chętnie by usłyszała. Znała tylko tą wersję, całkiem zrozumiałą, lecz jak brzmiała ta pierwsza, pierwotna.
- Skandynawia? Jak tam jest? – nieznajomy był coraz bardziej intrygujący. Mało spotykała takich osób, jak on, które potrafiły przykuć jej uwagę i nie wystraszyć. Była ostrożna, od pewnego czasu tylko bardziej.
- Zaryzykuj, proszę.- uśmiechnęła się słodko. Chciała to usłyszeć, skandynawską kołysankę. O dziwo mogło jej się to przydać, kolejna piękna melodia, którą może zapamięta.



bałam się pogryzienia przez chorą na wściekliznę rzeczywistość, strzaskania iluzji, romantyzmu utopionego w ostatnich knutach
Eve Doe
Zawód : Tancerka, sroka łasa na wszystko
Wiek : 19
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Zamężna
To, czego chcesz, przychodzi do ciebie zawsze inaczej; wcześniej, później, w niedoborze, w nadmiarze.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Jezioro Magicznej Sasanki - Page 5 89145bba4c57f02203074fc256742436
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9651-eve-doe https://www.morsmordre.net/t9728-raven https://www.morsmordre.net/t9727-magpie https://www.morsmordre.net/f358-doki-pont-street-13-7 https://www.morsmordre.net/t10225-skrytka-bankowa-nr-2211#311456 https://www.morsmordre.net/t9729-e-doe
Re: Jezioro Magicznej Sasanki [odnośnik]15.09.22 22:24
Jeśli była jakaś cecha, którą Ull się zawsze i niezmiennie odznaczał, to była właśnie dziecinnie prosta szczerość. Zwłaszcza jeśli dotyczyła przychylnych komentarzy i spostrzeżeń, czy generalnie czegoś, co mogło poprawić nastrój drugiej osobie. Zawsze w to celował. Lubił, kiedy ludzie się uśmiechali, kiedy opowiadali swoje historie i gdy potrafił z nimi odnaleźć ten krótki moment, na który ich dwa, zupełnie różne życia, łączyły się w jedno. Miał wrażliwą duszę artysty, nauczony był ostrożności i spostrzegawczości tylko przez chłodne warunki, które go wychowały. W głębi duszy był dobrym, łagodnym człowiekiem, który rzadko sięgał po ostre słowa lub krytykę.
- Nie, nie. - pokręcił głową, gdy zapytała, czy znał oryginał piosenki, którą przed momentem wykonywała. - Po prostu tytuł brzmi jakby był francuski. - nie, nie znał francuskiego, ale był w stanie na ucho zorientować się, w jakim języku pobrzmiewały obce słowa. Nie zawsze i nie ze stu procentową dokładnością, wiadomo, ale w tym konkretnym przypadku był prawie pewny.
- Chłodno i wietrznie, ale za to jakie piękne widoki! - czego by nie dał, żeby w aktualnie panujące w Anglii upały znaleźć się nad górskim, norweskim jeziorem, gdzie temperatury rzadko przekraczały 25 stopni.. Może i mógłby się rozgadać bardziej o naturalnych walorach tamtych pięknych okolic, ale miał wrażenie, że gadał i tak wystarczająco dużo jak na siebie. Byli też w otwartej przestrzeni, miejscu publicznym, gdzie przechadzało się sporo ludzi, także nie czuł się wybitnie komfortowo.
Westchnął głęboko, nie tracąc jednak uśmiechu, gdy nieznajoma poprosiła o zaśpiewanie piosenki, którą przed momentem sam wspomniał. Wpakował się sam! Byłoby nie fair, gdyby teraz jej odmówił, prawda? Na swoje usprawiedliwienie miał to, że rzeczywiście ostrzegał przed swoim beztalenciem i nie mogła mu powiedzieć, że nie.
- Jag vet en dejlig rosa, åh vit som liljeblad - zaczął znacznie niżej, niż to, co zapadło mu w pamięci. Wiedział doskonale, że w połączeniu z jego wątpliwymi zdolnościami, wyższy ton, który czaił się po drugim wersie, sprawiłby mu ogromną trudność. -När jag på henne tänker, så görs mitt hjärta glad - tak czy siak, już od pierwszej nuty przesunął się do niej bliżej, żeby przypadkowi przechodnie nie musieli tego słuchać. Nucił jej cicho, bardziej skupiając się na tym, żeby starać się oddawać głosem melodię, którą pamiętał, niż poprawnie oddawać słowa. Szwedzki i norweski były w gruncie rzeczy podobne, ale zdawał sobie sprawę z tego, że istniały między nimi subtelne różnice, które łatwo było zgubić. - Dess stämma ger en hjärtans tröst, Likt näktergalens blida röst, Så hövisk och så ljuv~ - drugiej zwrotki nie pamiętał, a nawet gdyby coś sobie przypomniał, naprawdę wszedł już na wyżyny swojego muzycznego talentu, a poziom niezręczności przekroczył skalę. Takie poświęcenie, tylko dlatego, że ładna dziewczyna się do niego jeszcze ładniej uśmiechnęła, eh. Zdecydowanie miał zbyt dużą słabość do pięknych ludzi, powinien nad tym popracować.
Ull Borgin
Zawód : czeladnik w sklepie jubilerskim
Wiek : 18
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
...
OPCM : 4 + 2
UROKI : 3 + 1
ALCHEMIA : 12
UZDRAWIANIE : -
TRANSMUTACJA : 0 + 2
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t11345-ull-borgin#349094 https://www.morsmordre.net/t11349-ratatoskr#349245 https://www.morsmordre.net/t11348-ten-nie-rudy-borgin#349232 https://www.morsmordre.net/f419-smiertelny-nokturn-10 https://www.morsmordre.net/t11357-skrytka-bankowa-nr-2479#349774 https://www.morsmordre.net/t11351-ull-borgin#349264

Strona 5 z 5 Previous  1, 2, 3, 4, 5

Jezioro Magicznej Sasanki
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach