Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Restauracja Czar Par

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Restauracja Czar Par - Page 2 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime04.12.16 1:05

First topic message reminder :

Restauracja Czar Par

Elegancka czarodziejska restauracja, do której wejście jest ukryte w zejściu do mugolskiej piwnicy jednej z kamienic. Ledwie mija się próg, a magia samoistnie ściąga płaszcze z ramion gości, odwieszając je na stojaki, zaś u ich stop słania się długi, czerwony dywan prowadzący do głównej sali. Ta dzieli się na dwie części, w pierwszej znajdują się stoliki, pomiędzy którymi lewitują tace z najlepszym winem wytwarzanym przez tutejsze skrzaty, a zamówienia składa się poprzez machnięcie różdżką i wypowiedzenie zamówionych potraw. Po jakimś czasie talerze materializują się przed gośćmi - brak personalnej obsługi zapewnia maksimum dyskrecji.
Druga część sali to błyszczący parkiet, gdzie orkiestra duchów, na zaczarowanych instrumentach, gra osiemnastowieczną muzykę.



Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Belvina Blythe
Belvina Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f152-grimmauld-place-5-8 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime01.03.20 21:20

| 8 IV '57

Czasami miała wrażenie, że jej słowa nie trafiają do ludzi, a im logiczniejszych argumentów używa, tym bardziej zderzają się ze ścianą niezrozumienia. Najlepszym przykładem, który ciągnął się już od zbyt długiego czasu, była zwykle urywana przez nią szybko rozmowa o tańcu balowym. Nie była beznadziejnym przykładem osoby, która kompletnie nie czuje rytmu, lecz nigdy nie nauczyła się żadnego konkretnego stylu, a już na pewno nie planowała żadnego klasycznego. Nie potrzebowała tej wiedzy, żadnego podstawowego kroku, by przebrnąć przez swoje życie. Nawet będąc we Francji na nie jednym balu, skutecznie unikała wszelkich mężczyzn, którzy chcieli wyciągnąć ją na parkiet. Mieli od tego wiele chętnych panien, które tylko czekały na zaproszenie i spędzenie kilku minut w męskich ramionach.
Niestety upływ lat, skutecznie uświadomił ją, że wszystkie toczone w tym temacie rozmowy, nie zniechęcając Craiga. Wiedziała, że Burke jest uparty, ba, wręcz uzupełniali się w zaciętości względem rzeczy, na których im zależały, a mimo to czasami zaskakiwało ją, że chce mu się wracać do tego samego tematu, który był z góry skazany na porażkę.
Co prawda dawno już nie doszło do sporu na tym poziomie, dlatego dziś wracając do domu, nie spodziewała się tego co zastanie. Witając się krótko z humorzastą płomykówką i częstując ją myszą, która miała ograniczyć pokaz niezadowolenia, zaszła do sypialni, by na łóżku znaleźć niedużą paczkę i liścik leżący na wierzchu. Zakres osób, które mogły coś takiego zostawić, był bardzo mały, więc dość szybko wykalkulowała od kogo taki prezent. Co też potwierdził tajemniczo brzmiący liścik, który rozwiewał wszelkie wątpliwości przez dobrze znany charakter pisma i sam podpis. Miejsce i godzina, nie wzbudziły dużego entuzjazmu, bo chociaż naprawdę lubiła spotykać się z Nim poza mieszkaniem, tak ostatnio szwendanie się po Londynie ograniczała do minimum.
Dopiero widok sukni, która ukazała się jej oczom po otwarciu paczki, wywołał lekki uśmiech na jej ustach. Gdzieś z tyłu głowy zapaliła się czerwona lampka, do czego to prowadzi, ale odgoniła wszystkie negatywne myśli, zachwycona takim prezentem. Materiał w kolorze écru wydawał się wpadać w lekko złoty odcień, gdy padały na niego promienie słońca i był nieprzyjemnie chłodny przy zetknięciu z ciepłym ciałem. Ten mały defekt, nie sprawiał jednak, że suknia traciła jakkolwiek w oczach Belviny, bo delikatny gorset z głębokim dekoltem, zdobiony nie przesadnie koronką i lejąca spódnica, robiły wrażenie. Zakładając i zapinając drobne zapięcie siedmiocentymetrowych szpilek, liczyła, że duma lorda Burke przeżyje jakoś fakt, że różnica wzrostu zostanie naruszona. Upięła lekko włosy, odsłaniając kark, lecz nie próbując silić się na jakąkolwiek misterną fryzurę, bo znając upodobania Craiga i fakt, że najpewniej szybko wymusi rozpięcie ciemnych loków, aby falą opadły na plecy, mijało się to z celem.
Zarzucając na siebie płaszcz, opuściła mieszkanie, by najszybciej jak mogła dotrzeć na miejsce. Czuła się dziwnie, gdy mijający ją czarodzieje rzucali jej krótkie spojrzenia. Najpewniej było to spowodowane tym, że późną porą sama szła ulicami, ale i tak powodowało pewien dyskomfort. Odetchnęła w duchu, gdy dotarła w końcu do restauracji i mogła zniknąć z ulicy.
O restauracji słyszała trochę, lecz nigdy nie zainteresowało jej to na tyle, aby odwiedzić owe miejsce i spędzić tutaj chociaż godzinę. Dziś była okazja, aby to nadrobić i skłamałaby, gdyby stwierdziła, że nie chciała. Kiedy płaszcz sam zsunął się z jej ramion, zerknęła tylko przelotnie w kierunku, w którym poszybował. Od wejścia robiło się ciekawie.
Rozejrzała się po wnętrzu, szybko zauważając mężczyznę, przez którego dziś tutaj była. Ciekawiło ją, skąd pomysł, aby spotkać się akurat dziś i to w restauracji. Jakiż to pomysł zrodził się w głowie Craiga?
Podeszła do niego, kładąc dłoń na jego ramieniu, by zwrócić uwagę, że nie jest już sam.
- Witaj, sir – rzuciła zaczepnie z wyraźnym uśmiechem, by po chwili zając miejsce naprzeciwko niego. Podobało jej się, że stolik był mocno na uboczu i raczej nie rzucali się w oczy.- Zdradzisz mi, dlaczego dziś… i dlaczego tu? – spytała, dając sobie spokój z dodawaniem tytułu, który mu przysługiwał z racji urodzenia.


Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime07.05.20 4:01

Tak jak każdy człowiek, Burke miewał kaprysy. Miewał je nawet częściej niż statystyczny obywatel Wysp Brytyjskich i nikt nie był temu specjalnie zdziwiony. Trudno było zadowolić człowieka, który na jedno skinięcie swojej dłoni dostać mógł niemalże wszystko - przynajmniej jeśli w grę wchodziły dobra materialne. Kto odmówiłby obrzydliwie bogatemu szlachcicowi? Wszystko to finalnie doprowadziło do tego, że mężczyzna stał się wybredny. Bo mógł. Trudno było jednak przewidzieć, czego sobie w danej chwili zażyczy. Charakter rzeczy, których pożądał, bywał niezwykle odmienny. Nie zawsze też chodziło o coś, co mogłoby sprawić radość wyłącznie jemu. Nie raz i nie dwa zdarzało się, że w nagłym przypływie... hojności? czułości? zachciewało mu się obdarować wyjątkowym prezentem kogoś innego. Belvina zdecydowanie najczęściej padała ofiarą właśnie takiego rodzaju kaprysów. Bo jak mógłby odmówić sobie kupienia jej pięknej sukni, która przykuła jego oko na wystawie jednego z lepszych butików w Londynie? Kreacja sama w sobie była urodziwa, dobrze jednak wiedział, że znacznie lepiej będzie wyglądać, gdy założy ją na siebie odpowiednia osoba. To była zaledwie chwila - chwila, która zrodziła kaprys. A kaprys dał początek planowi.
Było wiele kwestii, które ich różniły. Taniec był jedną z nich, wyróżniał się jednak znacznie spośród pozostałych tematów, gdyż to właśnie o wspólnym sunięciu na parkiecie Burke najczęściej napomykał podczas ich rozmów z panną Blythe. Ale czy można go było winić? Oczywiście, w przeszłości jego uwagę przyciągały właśnie kobiety, które unikały bycia w centrum uwagi, kryjąc się pod ścianami lub uciekając na tarasy. Czynne uczestnictwo w sabatach lub balach miał jednak we krwi. Długie lata spędzone we Francji sprawiły, że pokochał tego typu zgromadzenia zdecydowanie bardziej, niż można by się tego spodziewać po lordzie rodem z Durham. A Craig był uparty. Choć po każdej ich sprzeczce sprawiał wrażenie, że przyjął do wiadomości argumenty swojej towarzyszki, że zrozumiał dlaczego tak usilnie mu odmawiała, on po prostu odpuszczał. Na krótką chwilę wyciszał szalejący sztorm jej złości, czekał jednak na lepszą okazję, by poruszyć temat. Belvina była bardzo ważną częścią jego życia - być może nawet ważniejszą, niż zdawała sobie sprawę. Ważniejszą, niż on sam sobie zdawał. Tak czy siak, zależało mu na tym, by móc kiedyś wyjść z nią na parkiet. Czyż już nie żałował, że nie mógł jej zabrać na sabat zorganizowany przez lady Nott? Żal i rozgoryczenie wynikające z przepuszczenia takiej okazji wolał zostawić w przeszłości - zamiast tego wiedział, że należało po prostu działać.
Suknia w mgnieniu okaz zmieniła swojego właściciela. Zaraz zniknęła z witryny i wedle jego polecenia, została pięknie zapakowana w pudełko. Stojąca za ladą kobieta zdawała się domyślać, że był to prezent dla kogoś wyjątkowego. Ale na tym poniekąd przecież polegała jej praca. Kolejnym z elementów była rezerwacja stolika. To było odrobinkę trudniejsze, dziś nic jednak nie było dla niego zbyt wielkim problemem.
Czy miał pewność, że Belvina w ogóle się pojawi? Oczywiście, że nie. Podejrzewał jednak, że zarówno prezent, jak i zaproszenie, które starannie skreślił na drogiej papeterii, okaże się zbyt kuszące, aby je zwyczajnie odrzucić. Sam także postarał się oczywiście o to, by prezentować się godnie. To panna Blythe miała co prawda lśnić tego wieczora, ale przecież musiał dotrzymać jej kroku. Jego czarna szata wyglądała niemal jak niebo usłane gwiazdami, połyskującymi lekko w półcieniu. Razem mieli więc stworzyć wyjątkową parę.
- Moja pani - drgnął lekko, czując nagły dotyk na swoim ramieniu. Odnalazł zaraz wzrokiem twarz Belviny. A więc przyszła, nie mylił się. Zarzucona przynęta okazała się zbyt nęcąca, aby ją zignorować. Przez krótką chwilę Burke nie odpowiadał na pytania kobiety, podziwiając to, jak suknia na niej leżała - jak opinała wąską talię oraz biust, jak eksponowała dekolt. Pomógł jej zasiąść przy stoliku, odsuwając krzesło, a następnie ujął jej rękę, składając na jej wierzchu delikatny pocałunek - Wyglądasz po prostu zjawiskowo - powiedział cicho, z psotnym ognikiem w oczach. Och, chociaż nie dało się odmówić Belvinie uroku nawet wtedy, gdy miała na sobie najprostszą i upaćkaną farbą sukienkę, to jednak w takiej kreacji zwyczajnie rozkwitała. Nawet gdy Burke zasiadł już na swoim miejscu przy stoliku, nie mógł oderwać od niej oczu. - A dlaczego nie? - odpowiedział w końcu jednocześnie na oba jej pytania. Brzmiało to zdecydowanie bardziej elegancko niż "bo taki miałem kaprys". - Każdy wieczór jest dobry, żeby się spotkać z piękną kobietą. - dziś nie mogła mu odmówić. Taniec był im tego dnia pisany.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Belvina Blythe
Belvina Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f152-grimmauld-place-5-8 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime02.06.20 19:42

Oh, zdecydowanie nigdy nie próbowałaby się kłócić, że Craig miewał kaprysy. Zdążyła poznać go z tej strony i nie jeden raz znosić jego aktualny wymysł, co na początku ich znajomości denerwowało zbyt często, powodując pewne spięcia. Obecnie potrafiła większość przemilczeć, darując sobie zbyt otwarte okazywanie niezadowolenia, gdy przesadzał. Nie mniej kwestia prezentów takich jak dzisiejszy pozostawała nadal kwestią sporną. Z jednej strony nie chciała ich dostawać, lecz z drugiej, miała świadomość, że takowe również jemu sprawiają przyjemność. Dlatego czasami odpuszczała i pozwalała mu cieszyć oczy, a sobie na moment wyjść ze strefy komfortu. Oczywiście lubiła dobrze wyglądać, uwielbiała czuć na sobie jego spojrzenie i w pewien sposób karmić własne ego, że wracał do niej cały czas.
Niestety, kiedy pozwalała na zbyt wiele, docierali w końcu do momentu, gdzie próbowała kategorycznie odmówić, a On nieszczególnie się tym przejmował. Upór godny podziwu, lecz nie w sytuacji, kiedy stawała się tego ofiarą w każdym możliwym znaczeniu. Temat powracający uparcie był tego najlepszym przykładem na przestrzeni lat. Próbowała go zniechęcić, odwracać uwagę na setki sposobów, coraz to wymyślniejszych, a i tak docierali do sytuacji, gdy rzucone niby przypadkiem pytanie wzbudzało zirytowanie. Nigdy nie wyjaśniała mu, dlaczego tak bardzo wzbrania się i nie ulega namową, ale nie zamierzała argumentować decyzji w sposób inny niż dobitnym Nie, które odbijało się od mężczyzny ku jej złości.
Powinna dziś przewidzieć, że coś jest na rzeczy. Zauroczenie kreacją najwyraźniej jednak przyćmiło czujność, a ciekawość, dlaczego tym razem zdecydował się na spotkanie poza murami mieszkania, zachęcała do pojawienia się w danym miejscu. Na jej nieszczęście, rozgryzienie drugiej strony i zrozumienie jak podejść tak, aby nic nie podejrzewano, działało również przeciwko niej.
Poczuła pod palcami drgnięcie ciała, zauważyła subtelne spięcie. Nigdy nie sądziła, aby człowiek jego pokroju miał powód do nerwowych odruchów, przesadny stres powinien być pojęciem obcym w tym przypadku.
Spoglądała na niego z delikatnym uśmiechem, gdy złożył pocałunek na grzbiecie jej dłoni. Cóż wolałaby, aby pocałunek wylądował na jej ustach, lecz wiedziała dobrze, że tutaj, kiedy byli pośród innych ludzi takie coś zwyczajnie nie mogło mieć miejsca. Rozumiała pewne ograniczenia, liczyła się z nimi na przestrzeni lat, gdy mieli okazję spędzić czas ze sobą. Świadomie godziła się na takie warunki.
- Chyba nie sądziłeś, że będę wyglądać gorzej? – spytała z rozbawieniem. Wiedziała, jak dobrze się prezentuje, zdążyła przejrzeć się w lustrze, zadbać o każdy szczegół i jeśli jej widok przypadał do gustu, tak dla niego musiało być jeszcze lepiej.
Wywróciła delikatnie oczami, widząc i czując wręcz fizycznie jego spojrzenie ślizgające się po sylwetce. Bywał w tym czasami zbyt nachalny, czego może nie był świadom, lecz sama nie zamierzała go upominać. Nie reagowała speszeniem i rumieńcem na takie sytuacje.
Słysząc konkretniejszą odpowiedź, chciała zareagować odruchowo, ale zrezygnowała. Zacisnęła na moment wargi w wąską kreskę, tracąc na chwilę lekki uśmiech.
- Gdybym Cię nie znała, byłabym całkowicie zauroczona prezentem i komplementami – przyznała łagodnie.- Jednak dałeś się poznać wystarczająco, więc mogę tylko zachodzić w głowę, cóż wymyśliłeś, nim sam zdradzisz, co się dzieje – dodała, a kąciki jej ust uniosły się ponownie. Kiedyś poza zachwytem nad prezentem, byłaby również zaniepokojona sytuacją, świadomością, że Craig musi coś kombinować, a ona za nic nie wie co. Obecnie była gotowa przeczekać i zaakceptować bądź nie, wszystko, co wymyślił.
Z upływem czasu nauczyła się cieszyć z obecnej chwili.
- Nie mniej doceniam prezent, suknia jest piękna – mówiąc to, przesunęła delikatnie palcami po krawędzi dekoltu, muskając opuszkami palców materiał.




Pozwala ci być obok
A nie ma lepszego miejsca, niż obok
Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime06.07.20 0:12

- Ranisz mnie, moja droga. Czy nie mogę po prostu kupić ci sukni i zaprosić cię do restauracji? - ściągnął ku sobie brwi, aby dodatkowo podkreślić tę wypowiedź zbolałym wyrazem twarzy. Prawdopodobnie Belvina i tak nie miała się na to nabrać - akurat pod tym względem znała go całkiem dobrze. I oczywiście prawdą było, że przecież coś knuł. Chyba po prostu, kiedy się na coś za mocno cieszył, znacznie trudniej przychodziło mu ukrywać swoje emocje. - Cieszę się, że ci się podoba. Na tobie prezentuje się o niebo lepiej niż na wystawie - odpowiedział, przez cały czas nie odklejając od niej wzroku. Mówił prawdę - suknia spełniała swoje zadanie wtedy, kiedy podkreślała urodę tej, która ją nosiła. To w końcu kobieta miała olśniewać swoją osobą, nie kreacja sama w sobie. Stąd też pozwalał sobie na bardzo dokładne i praktycznie bezwstydne spoglądanie na jej osobę. Widział ją już przecież nago i to więcej razy niż potrafił zliczyć. Dziwiłby się, gdyby do tej pory peszyła się pod wpływem jego wzroku.
Potrzymał ją w napięciu jeszcze przez kilka chwil - musiał najpierw zwyczajnie nacieszyć oko. Wiedział, że gdy tylko zdradzi jej swój prawdziwy powód zaproszenia jej tutaj, Belvina zacznie się irytować i całą magię wieczoru może szlag trafić. Kelnerzy restauracji zostali poinformowani, aby dać parze więcej czasu, zanim którykolwiek z nich podejdzie wręczyć im karty z daniami. Na stole stała jednak karafka z winem, które Burke nalał im obojgu do kieliszków - i które teraz powoli sączył, pozwalając sobie jednocześnie na odpalenie papierosa. W chwilach takich jak ta, pozwalał sobie na kilka słodko gorzkich myśli. Gdyby nie krew i tradycja rodzinna, uczyniłby zasiadającą przed nim kobietę prawdziwie swoją. Nie musiałby kryć przed światem tego, co ich łączy. Mógłby ją rozpieszczać ponad miarę - bo przecież na to zasługiwała.
- Ale właściwie to muszę przyznać ci rację - odezwał się w końcu, spalił może niecałą połowę papierosa, gasząc go jednak zaraz w stojącej na stole popielniczce. Wiedział, że czeka go już za moment spojrzenie pełne dezaprobaty, złości, być może nawet jakieś gorzkie i przepełnione irytacją słowa. Ale cóż miał zrobić, że już zwyczajnie nie mógł wytrzymać. Musiał ujrzeć, jak ta suknia wiruje w tańcu, poprowadzić Belvinę przez parkiet. - Znasz mnie zbyt dobrze. - dodał jeszcze, wstając od stołu. Podszedł do panny Blythe, ujmując jej dłoń i pomagając jej wstać - Chodź ze mną, proszę - rzucił krótko, prowadząc ją za sobą i mając nadzieję, że chociaż jeszcze przez chwilę Belvina nie połapie się, gdzie Burke planuje ją zawieźć. A jego celem był, rzecz jasna, parkiet, chcąc dołączyć do innych par, które już wirowały w tańcu.
Doskonale wiedział, że zachowywał się w tym momencie jak ostatni łajdak - stawiając ją właściwie pod ścianą, nie dając tak naprawdę żadnej możliwości wyboru. Dziś nie znajdowali się w bezpiecznych czterech ścianach jej mieszkania - byli w zatłoczonej restauracji, gdzie każdy pilnował swojego nosa... przynajmniej do momentu, aż nie wydarzy się coś niespodziewanego. Coś głośnego. Coś niecodziennego. Ucieczka z parkietu z pewnością byłaby właśnie takim czymś.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Belvina Blythe
Belvina Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f152-grimmauld-place-5-8 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime30.07.20 21:25

Uśmiechnęła się, zdradzając rozbawienie i pewną pobłażliwość, gdy Craig próbował zagrać na jej emocjach. Może w przypadku innej panny osiągnąłby tym cel, ale w tym przypadku nie było cienia szansy. Już dawno uodporniła się na tą zbolałą minę oraz przebiegłą gierkę.
- Wiem, że mężczyzn twojego pokroju nie da się zranić tak łatwo, mój drogi – odparła miękko, będąc tego pewna po latach znajomości i doświadczenia w relacjach damsko-męskich.- Możesz, ale zawsze masz w tym ukryty cel… pytanie tylko jaki – dodała, mówienie rzeczy oczywistych dzisiejszego wieczoru nie działało jej tak na nerwy.
Słysząc komplement, kąciki jej ust drgnęły delikatnie. Gdyby usłyszała coś innego, coś całkiem przeciwnego najpewniej miałaby zdecydowanie mieszane odczucia. Jak większość kobiet, chciała podobać się konkretnym mężczyzną, chociaż w jej przypadku było to trochę bardziej specyficzne.
Spoglądała na niego, gdy bezwstydnie błądził wzrokiem po jej ciele. Zdecydowanie przywykła już do tego, samej często prowokując takie sytuacje… tak łatwiej było podejść go, gdy skupiał się na tym, co miał przed oczami, a mniej co mówił. Długoletnia znajomość nauczyła ją jak dotrzeć do Craiga i ugrać jak najwięcej, nim dotrze do momentu, kiedy pojawi się sprzeciw, a tym samym znów znajdzie się na przegranej pozycji.
Obserwowała go równie uważnie, zastanawiając się o czym tak myśli i nie przejmując się ciszą jaka zapadła między nimi. Był jedną z niewielu osób, przy których milczenie nie działało na nią męcząco, a wręcz czasami doceniała takie momenty.
Samej przestała snuć nierealne plany, mogąc przewidzieć, jak to będzie i niekoniecznie chcąc teraz o tym myśleć. Nie lubiła zobowiązań w związku, nie akceptowała ograniczeń, stąd bycie z Burke, odpowiadało jej pod wieloma względami i chyba nie chciałaby tego zmieniać nawet jeśli miałaby taką możliwość.
Drgnęła delikatnie, gdy odezwał się nagle, a jego słowa zapowiadały kłopoty. Nie wiedziała, co uknuł, ale cokolwiek miało to być, pewnie nie przypadnie jej do gustu. Tego o dziwo była pewna, analizując chłodno to, co mówił.
Podejrzliwość wzmogła się, gdy wstał i podszedł do niej. Mając przed sobą kogokolwiek innego, pewnie posądzałaby go o najgorsze, co wiązałoby się ze zrobieniem sceny i wyklinaniem pod nosem, że teleportacja w Londynie była niemożliwa. Tą jedną opcję mogła jednak skreślić ku własnej uldze, ale nadal nie wiedziała, co się dzieje.
- Wolałabym znać cię jeszcze bardziej, aby wiedzieć, co wymyśliłeś i czy spodoba mi się to – odparła z lekką ostrożnością. Wstała, pozwalając pokierować się mu w chwilowo tylko nieznanym kierunku. Połapała się po kilku krokach, dając temu wydźwięk w zwolnieniu kroku.
- Craig, nie – syknęła cicho, tak, aby te słowa usłyszał tylko on. Tyle razy słyszał odpowiedź, sprzeciw i najwyraźniej znów odbijało się to od niego.- Jeśli nie chcesz być uczestnikiem sceny, która nie przejdzie obojętnie… odpuść – dodała, uświadamiając go, że ryzykuje, nawet jeśli kłamała. Nie była taka, nie zrobiłaby czegoś, co skupiłoby na nich uwagę czarodziejów zebranych w restauracji.
Nigdy nie działała tak głupio.




Pozwala ci być obok
A nie ma lepszego miejsca, niż obok
Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime02.08.20 19:59

Nawet nie odpowiedział. Czy cokolwiek co mógłby rzec, byłoby w stanie zmienić zdanie Belviny? Szczerze w to wątpił. Posłał jej tylko spojrzenie. Dobrze znała to spojrzenie, kryła się w nim jednocześnie figlarność i upór. Zwykle odpuszczał - wtedy, kiedy już docierali do tej magicznej, nieprzekraczalnej granicy, powodującej, że w Belvinie narastały gniew i irytacja. To między innymi prawdopodobnie było - być może na nieszczęście samej panny Blythe - powodem tego, że Burke nadal ją adorował. Że nie stała się jedną z wielu kobiet, które po pewnym czasie zwyczajnie mu się znudziły. Fakt, że nadal stawiała mu opór. Wciąż była tą pannicą, która kryła się po kątach, unikając uczestniczenia w głównej części przyjęcia. Tą, którą trzeba było gonić, czasem przycisnąć, czasem do czegoś zmusić. Tak jak właśnie dziś. Dziś zastawił na nią pułapkę - a Belvina, choć znała jego naturę krętacza i dominanta, dała się skusić i wpadła jak śliwka w kompot. Zdawał sobie sprawę, że jego partnerka zemści się za ten okrutny przekręt. Za zmuszenie jej do czegoś, czego przez tyle lat mu odmawiała. Tym jednak miał zamiar przejmować się dopiero później - bo znajomość charakterów działała w obie strony. Craig był świadom, że jego towarzyszka na pewno mu nie odpuści. Ale jej gniew poznać miał dopiero później, w prywatnych czterech ścianach. Wiedział, że, wbrew temu, co zapowiadała, nie zrobi sceny tu i teraz, przy tych wszystkich świadkach. Była na to zbyt rozsądna.
Korzystając z faktu, że Belvina tylko zwolniła kroku, a nie zatrzymała się całkowicie, wzmocnił uścisk na jej dłoni - na tyle, by mu się nie wywinęła, ale jednocześnie bacząc na to, by nie sprawić jej bólu. Nie był przecież bezdusznym brutalem. Pociągnął ją więc tam, gdzie zaplanował - trochę na ubocze parkietu, bliżej ściany, tak, aby nie rzucali się w oczy innym gościom z sali. Nie był aż tak okrutny, aby stawiać Belvinę w świetle reflektorów - choć gdyby go ktoś zapytał, zdecydowanie zasługiwała na to, aby ją wywyższać. Sam przecież nie szczędził jej komplementów oraz podarków. Gdy więc znaleźli się już na parkiecie, objął ją w pasie jedną ręką, nachylając się nad nią, niemal jak do pocałunku.
- Myślę, że jednak zaryzykuję - uśmiechnął się typowym dla siebie uśmiechem, gdzie śmiały się nie tylko jego usta, ale także oczy. Ale przecież nie mieli czasu do stracenia - muzyka grała, inne pary tańczyły, nie mogli więc stać jak te dwa kołki. Nawet jeśli znajdowali się z boku, i tak przyciągali uwagę swoim bezruchem. Burke przystąpił więc do wcielenia się w rolę nauczyciela. Ujął ją w odpowiedni sposób, nadal obejmując ją w talii, wyciągając drugą rękę, w której ściskał jej dłoń. Dobrze, że teraz grali wolny kawałek, przy odrobinie szczęścia nikt się nie połapie w tym, że Belvina jest totalną nowicjuszką. - Po prostu zdaj się na mnie - mruknął jej cicho do ucha. Nie był może mistrzem tańca, ale nie można go też było nazwać totalną łamagą. Nie raz i nie dwa prowadził już w tańcu partnerki, które nie posiadały za grosz poczucia rytmu. Po Belvinie takich braków się nie spodziewał - miał nadzieję, że ta przymusowa lekcja będzie pierwszą z wielu. Chwilowo jednak nie wybiegał aż tak daleko w przyszłość. Musiał się skupić na swojej partnerce - nie ważne jak wielki gniew później na niego spadnie. Nikt mu nie ukradnie radości wynikającej z tej chwili, kiedy mógł powoli sunąć z nią po parkiecie.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Belvina Blythe
Belvina Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f152-grimmauld-place-5-8 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime03.08.20 0:00

Bardzo dobrze, że się nie oszukiwał i wiedział, że nie jest wstanie wpłynąć na jej zdanie. Za dużo czasu byli już razem, aby mógł ją przekonać, iż jest inaczej.
Oczywiście, znała to spojrzenie i zwykle wywoływało to uśmiech na jej ustach. Tym razem nie było inaczej, nawet jeśli cały czas spodziewała się kłopotów. Figlarność była czymś, co mocno naruszało jego poważny wizerunek, do którego niechętnie przywykła z czasem, ale upór był zwykle nieodłącznym elementem. Nie zmieniało to faktu, że w połączeniu trochę ją uspokajało, pozwalało rozluźnić się i poczuć nieco pewniej w owej sytuacji.
Gdyby wiedziała, że taki właśnie był powód, dla którego nadal była dla Craiga interesująca… najpewniej nie zmieniłaby nic. Kiedy się poznali, nie wiedział w co się pakuje, ale teraz musiał już mieć pełną świadomość, więc wypadało liczyć się z tym i najwidoczniej wcale mu to nie przeszkadzało. Szczerze go za to podziwiała, bo wiedziała jaka jest, czasami nie było więc łatwo.
Poczuła, jak zamknął mocniej palce na jej dłoni, ale nie próbowała się wyrwać. Póki nie pojawił się ból, nie było również impulsu, aby się oswobodzić. W jakimś stopniu była zaskoczona, że zdecydował się na to, wiedząc, że potrafi być mściwa. Nie lubiła przymusu.
Pomimo złości odczuła delikatną wdzięczność, że zrezygnował z zatrzymania się gdzieś na środku, gdzie nachalne spojrzenia spoczęłyby na nich z dość oczywistego względu.
Uniosła wzrok na jego twarz, gdy objął ją w pasie. Odwróciła odrobinę głowę, jakby chciała ze złości udaremnić pocałunek, który nie mógł nastąpić tutaj. Był to jednak pewien wydźwięk jej niezadowolenia, zbyt subtelny, aby został zauważony przez postronnych.
- Nie znoszę Cię – szepnęła, stojąc tak blisko, nie musiała mówić głośniej. Nawet muzyka nie była wstanie zagłuszyć jej słów. Zerknęła ponownie na niego, ale widząc go takiego, roześmianego poczuła, że kapituluje. To był rzadki widok; wesołość odbijająca się tak wyraźnie w jego oczach i wygięciu ust.- Jesteś zbyt przebiegły, a ten uśmiech nadal pasuje ci za bardzo… powinieneś pozwalać sobie na to częściej – dodała, godząc się w końcu na to, co chciał.
Nie czuła się dobrze w tej chwili, wrzucona w sytuację nienaturalną. Zwykle nie była skryta, nie uciekała przed męskimi spojrzeniami, lecz unikała tego, co działo się teraz. Nawet kiedy byli we Francji, pośród tamtejszej śmietanki towarzyskiej stawiała jasne granice, których nie pozwalała przekraczać. Z perspektywy czasu oraz rozwoju wydarzeń domyślała się, że popełniła błąd, nie wyjaśniając lordowi Burke, skąd utrzymywany ciągle sprzeciw. Prawdziwy powód był prosty, brak poczucia komfortu i pozbawienie pewności siebie, gdy wkraczali na teren, bardziej naturalny dla Craiga przez to, kim był.
Chciała coś odpowiedzieć, odgryźć się, ale zrezygnowała. Postanowiła milczeć, ufając mu, że przejdą przez to bez szwanku i wstydu, gdy coś pójdzie nie tak. Przymknęła delikatnie powieki, próbując rozluźnić odrobinę spięte ciało, by słyszeć muzykę… czuć ją.




Pozwala ci być obok
A nie ma lepszego miejsca, niż obok
Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime05.08.20 11:53

Powiedzieć, że wszystko szło po jego myśli, to jak nic nie powiedzieć. Jego plan, choć bardzo prosty i nie wymagający jakichś wybitnie starannych przygotowań, po prostu wypalił. Nie zaistniał ani jeden problem, którego Craig nie brałby wcześniej pod uwagę. Szczerze? Był tym odrobinę zaskoczony. Większego szoku doznałby już chyba jedynie w przypadku, gdyby to panna Blythe sama porwała go na parkiet, wykazując się przy tym całkiem niezgorszymi umiejętnościami tanecznymi. Tak się jednak nie stało, ale mimo to Craig nie narzekał. Bo było po prostu idealnie.
Czy można było winić mężczyznę za to, że słowa Belvina wywołały u niego cichy śmiech? Kobiety wyglądały uroczo, gdy się irytowały i panna Blythe nie była tu wyjątkiem. Ba, to była szczególna z jej zalet. Burke godził się w zupełności na gniew oraz kary, które miały później spaść na jego głowę. Wszystko to było warte tej właśnie chwili, kiedy Belvina - choć nadal spięta i poirytowana - oddała się w końcu w jego ręce podczas tańca. Przez kilka chwil niemal zapomniał, że znajdowali się w miejscu publicznym, otoczeni grupą innych, nierzadko łasych na skandale czarodziejów. I choć bardzo go kusiło, aby jednak wymusić na Belvinie pocałunek, po raz kolejny złamać jej upór i zignorować buntownicze odwrócenie twarzy, ale powstrzymał się. Nie chciał, by całkowicie znienawidziła ten wieczór. Choć wyciągnął ją z jej strefy komfortu, pragnął aby ona również zapamiętała tę noc jako coś pozytywnego. Naprawdę chciał móc z nią tańczyć - a wbrew temu, czego zapewne obawiała się sama panna Blythe, nie szło jej wcale wybitnie źle. Każde zachwianie, każdą niepewność Burke wyłapywał i stanowił oparcie, pomagając jej odzyskać rytm i równowagę. Craig był pewien, że jeśli tylko udzielić jej kilka dodatkowych lekcji, byłaby z niej wcale niezgorsza tancerka. I tu akurat dobre wiadomości dla Belviny się kończyły, bo Burke zamierzał jej te lekcje zapewnić. Czy miałby osobiście wygospodarować czas i odwiedzać ją w jej mieszkaniu - lub jakiejś wynajętej sali - czy też zapewnić osobistego, wyszkolonego nauczyciela, to nie robiło mu różnicy. Chciał oglądać Belvinę w cudownych, balowych kreacjach i móc porwać ją do tango, a skoro wykonał już pierwszy krok - zwabił kobietę do restauracji i zmusił do tego by wyszła na parkiet - nie było opcji, by zrezygnował. To wszystko były jednak plany na przyszłość. Nie wiedział co miało nadejść jutro, stąd wolał póki co skupić się na teraźniejszości.
- Nawet nie wiesz, jak bardzo na to czekałem - odezwał się, finalnie decydując się na złożenie delikatnego pocałunku na jej czole. O tym jak długo wyczekiwał podobnej okazji, wiedziała doskonale - nie raz się o to przecież kłócili. Jako że miał pewne doświadczenie w prowadzeniu, mogli się nie obawiać katastrofy. Muzyka również im sprzyjała, zarówno pierwszy jak i później również drugi - bo Burke nie zamierzał wypuścić jej z rąk po zaledwie jednym utworze. Chłonął więc jej ciepło, palcami powoli gładząc opinający jej talię materiał sukni. Wdychał doskonale znany sobie zapach, oddając się chwili. Zdecydowanie, każda kara którą Belvina wymierzy mu później za ten niecny podstęp, będzie warta tego tańca.




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
Belvina Blythe
Belvina Blythe

Sojusznik Rycerzy Walpurgii
Sojusznik Rycerzy Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t7692-belvina-blythe https://www.morsmordre.net/t7734-senu https://www.morsmordre.net/t7733-belvina https://www.morsmordre.net/f152-grimmauld-place-5-8 https://www.morsmordre.net/t8111-skrytka-bankowa-nr-1850#231862 https://www.morsmordre.net/t7735-belvina-blythe
Zawód : Uzdrowicielka na urazach pozaklęciowych
Wiek : 26 lat
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Nasze miejsce jest tutaj
W nocy
Bez nikogo
OPCM : 5
UROKI : 0
ELIKSIRY : 10
LECZENIE : 20
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime12.08.20 23:15

Zdecydowanie miło z jego strony, że nie postanowił zdradzić jej, jak bardzo stawała się przewidywalna. Nie chciała nawet myśleć o tym, że mógł rozgryźć ją do tego stopnia, aby znaleźć rozwiązanie na każde jej zachowanie, będąc o krok przed nią. To zdecydowanie źle wróżyło na przyszłość i może dlatego chciała jeszcze odrobinę łudzić się, że wcale nie znał jej tak, jak ona jego.
Gdyby postanowił przełamać jej opór, decydując się na pocałunek, najpewniej już nic nie uratowałoby tego wieczoru przed katastrofą. Wiedziała, że w takiej sytuacji po prostu wycofałaby się, wyszła stąd mając naprawdę gdzieś czy niespodziewana scena na parkiecie zostanie zauważona przez kogokolwiek. Nie bez powodu ich znajomość była trzymana w tajemnicy, nawet jeśli stopniowo, wraz z upływem lat coraz częściej pozwalali sobie na takie o to wieczory. Czasami zastanawiała się, co było tego powodem? Powoli wkradające się znudzenie w spotkaniach w jej mieszkaniu czy jednak fakt, że oboje dorośli na tyle, aby móc ryzykować i nie obawiać się plotek. Opcje prawdopodobne, lecz równie niepokojące w jej opinii.
Jeśli pragnął, by zapamiętała ów wieczór pozytywnie, póki co szło mu kiepsko. Wyciągnięta podstępem z akceptowalnej otoczki, czuła się źle. Nie miała pojęcia czy jest cokolwiek, co może naprawić całokształt, bo delikatny uśmiech unoszący kąciki ust, był tylko pozorem. Gdyby dał jej szansę, przestając obejmować ją w talii, najpewniej zeszłaby z parkietu. Domyślała się, że Craig nie poprzestanie na tym jednym razie, że stworzył już sobie plan, aby ową sytuację powtórzyć, niestety nie zamierzała dać się podejść kolejny raz. W kolejne ich spotkania miała wkraść się nieufność, wobec jego zamiarów.
Zerknęła na niego, zaraz po tym, jak poczuła pocałunek na czole. W odpowiedzi zacisnęła odrobinę palce na jego ramieniu.
- Powiedz mi jeszcze, że od czasów Francji – wywróciła delikatnie oczami, ale zaraz uśmiechnęła się nieco mocniej. Pamiętała, że wtedy podjął się pierwszej próby, którą odrzuciła bez zawahania. Wtenczas również w pewnym sensie wepchnęła mu w ramiona swą dobrą koleżankę, która była zauroczona lordem Burke. Uczciwa wymiana, gdy dziewczyna dobrze się bawiła w towarzystwie mężczyzny, a Bel mogła wdać się w przyjemną rozmowę z towarzystwem tam zebranym.
Teraz nie było tego komfortu, ale zamierzała to przetrwać, odnajdując powoli odrobinę zabawy w tańcu. Kiedy zakończył się trzeci utwór, wywinęła mu się delikatnie i płynnie, nie puszczając jego dłoni, a jedynie splatając ich palce.
- Starczy tego dobrego, Craig – szepnęła, ignorując pierwsze dźwięki kolejnej melodii.




Pozwala ci być obok
A nie ma lepszego miejsca, niż obok
Powrót do góry Go down
Craig Burke
Craig Burke

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t3810-craig-maddox-burke https://www.morsmordre.net/t3814-blanche#70697 https://www.morsmordre.net/t3813-zwiazki-lorda-burke#70693 https://www.morsmordre.net/f76-durham-durham-castle https://www.morsmordre.net/t6332-skrytka-bankowa-nr-965#159559 https://www.morsmordre.net/t3842-craigowe#71823
Zawód : Handlarz czarnomagicznymi przedmiotami, diler opium
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I will burn your kingdom down
If you try to conquer
Me and Mine
OPCM : 5
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 34
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 9
Genetyka : Czarodziej

Restauracja Czar Par - Page 2 Empty
PisanieTemat: Re: Restauracja Czar Par   Restauracja Czar Par - Page 2 I_icon_minitime14.08.20 11:26

W sumie to było jednak odrobinę smutne, że musiał się uciekać do takich podstępów, by zmusić kobietę do tańca. Doskonale wiedział, że nie należało szufladkować i przypisywać konkretnych upodobań do płci - ot, myślenie, że wszystkie kobiety uwielbiają taniec było zwyczajne głupie. Ale nic nie mógł poradzić na to, że uważał, że Belvinie taniec po prostu pasował. Jej osoba, jej sylwetka, zawsze wyglądała kusząco i nęcąco, gdyby więc Craig mógł ją zaobserwować w tańcu, który sam tak bardzo lubił, uznałby to za połączenie doskonałe. Kto wie, może całkowicie i nieodwracalnie straciłby dla niej głowę?
Na jej pytanie nie odpowiedział. Przynajmniej słownie. Uniósł jednak dość wymownie jedną brew, wyginając przy tym ponownie kąciki ust ku górze. We Francji spędzili przecież oboje sporo czasu, to tam w dużej mierze rozwinęła się ich znajomość. Belvina musiałaby więc być zdecydowanie bardziej konkretna - bo samo stwierdzenie "od czasów Francji" jest bardzo, bardzo ogólne i nieprecyzyjne.
Ale tak. Można by powiedzieć, że pragnienie to męczyło go lekko już wtedy.
Żałował, że te trzy melodie przeminęły tak szybko. Choć w momencie ich trwania, zdawałoby się, że czas sie zatrzymał, tak teraz miał wrażenie, że minęło zaledwie kilka sekund. W pierwszej chwili, kiedy Belvina wywinęła się z jego uścisku, odruchowo chciał ją łapać. Przytrzymać, by nie uciekła. Powstrzymał się jednak - choć uważne oko dostrzegłoby, że przez sekundę przez jego twarz przewinął się cień. Fakt, osiągnął swój cel, satysfakcja przeminęła jednak bardzo szybko. Zdecydowanie zbyt szybko. Tyle sie napracował, tyle nakombinował, a miał z tego tylko tę chwilę radości. Niesprawiedliwe.
Koniec końców użyczył jednak Belvinie swojego ramienia, wyprowadzając ją z parkietu. Wiedział, że nie należało przeginać. Przekroczył dziś znacząco granicę, którą wyznaczała mu Belvina - co innego było jednak zrobić za nią kilka kroków, a co innego rzucić się w otchłań bez baczenia na konsekwencje. Jego dobry humor powrócił z resztą bardzo szybko. Od dziś będzie miał wspomnienia o tym cudownym dniu - i nawet fakt, że panna Blythe prawdopodobnie będzie na niego wściekła przez kolejne dni, nie robił wielkiej różnicy. Poza tym, już zaczął planować podobny fortel. Minie zapewne trochę czasu, nim wprowadzi go w życie (należało przecież najpierw uśpić czujność bardzo podejrzliwej ofiary!), ale prędzej czy później znów zatańczą. Tak postanowił.
Tymczasem mieli resztę wieczoru - i choć idealnym jego zwieńczeniem byłyby odwiedziny w mieszkaniu panny Blythe... Burke nawet nie łudził się, że mógłby dziś przekroczyć jego próg. Szkoda. Póki co jednak - najpierw i tak czekała ich jeszcze romantyczna kolacja.

zt x2




His smile fair as spring, as towards him he draws you;
His tongue sharp and silvery as he imploresyou
Powrót do góry Go down
 

Restauracja Czar Par

Powrót do góry 
Strona 2 z 2Idź do strony : Previous  1, 2

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Bexley-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20