Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Alisa Mulciber

Go down 
AutorWiadomość
Alisa Mulciber
Alisa Mulciber

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t4076-alisa-mulciber-budowa https://www.morsmordre.net/t4091-ech-znowu-ty#79931 https://www.morsmordre.net/t4338-alisa-mulciber#92588
Zawód : n/d
Wiek : 22
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 1
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 21
ZWINNOŚĆ : 1
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica

Alisa Mulciber Empty
PisanieTemat: Alisa Mulciber   Alisa Mulciber I_icon_minitime05.12.16 1:35


Alisa Mulciber

Data urodzenia: 10 sierpnia 1933
Nazwisko matki: Mulciber
Miejsce zamieszkania: Niewielki dworek w okolicach Peak District
Czystość krwi: Czysta ze skazą
Status majątkowy: średniozamożna
Zawód: Teoretyk magii
Wzrost: 1,71m
Waga: 65kg
Kolor włosów: Ciemny brąz, w cieniu wydają się czarne
Kolor oczu: Brązowe
Znaki szczególne: słowiański typ urody


Moi rodzice, tak samo jak ich przodkowie, miłują i pielęgnują z oddaniem rodowe tradycje. Dlatego też, choć urodziłam się na obcej mym przodkom ziemi to pierwsze słowa, które z czasem z siebie wydobyłam padły w własnie w języku moich pra-pra-dziadków - rosyjskim, który po dziś dzień uważam za  język rodzimy. Angielskiego nauczyłam się od guwernantek, traktując go początkowo jako niewygodny, prymitywny zamiennik stosowany do równie niewygodnych i prymitywnych rozmów z nierozumiejącą resztą świata z którą (chcąc nie chcąc) miałam styczność. Dopiero z czasem udało mi się wyrosnąć i zrozumieć potrzebę ograniczenia swej ignorancji w tej kwestii, choć ku rozbawianiu mojego papy wciąż zdarza mi się w przypływie emocji bezczelnie zacząć poniewierać mojego towarzysza rozmowy (ku jego konsternacji) w tym wschodniosłowiańskim języku.


Przed tym, jak zaczęłam uczęszczać do Durmstrangu moje życie wypełnione było nauką, porządkiem, systematycznością, a przede wszystkim dyscypliną wprowadzaną w równym stopniu przez ojca, jak i matkę. Z tego też powodu nie przypominam sobie bym kiedykolwiek sprawiałam jakiekolwiek kłopoty wychowawcze. Ja, jak i bliskie mi rodzeństwo - nigdy się nie buntowaliśmy decyzjom naszych rodziców, które zawsze uważaliśmy za bezwzględny absolut. Bez mrugnięcia okiem poświęcaliśmy zatem długie godziny na naukę etykiety oraz zajęcia mające hartować nasze ciała, zgłębialiśmy również historię naszej rodziny i świata magii, uczyliśmy się obchodzić ze smokami - czego osobiście uczył nas nasz ojciec będący uznanym ich łowcą. Naturalnie, surowszy i bardziej wymagający w tej kwestii był wobec moich starszych ode  braci niemniej był świadomy, że jako Mulciber powinnam zdawać sobie sprawę z ogólnych podstaw by w przyszłości zapytana przez profesora o te stworzenia potrafiła odpowiedzieć na jego pytania bez chociażby zająknięcia. Dla mnie to również było oczywiste.


Samą naukę w Drumstrangu wspominam względnie dobrze choć wstyd mi było, że pomimo wcześniejszych przygotowań potrzebowałam aż trzech miesięcy na przyzwyczajenie się do nowego języka. Niemniej, gdy bariery stopniały mogłam się skupić na wyjątkowości tego miejsca. Od razu ujął mnie za serce panujący tu dryg i porządek przypominający mi ten domowy....z tym wyjątkiem, że w moim domu otaczający mnie czarodzieje wszystko rozumieli, a tych tu należało tego nauczyć. Moje nazwisko miało znaczenie, historia moich przodków również - byłam przecież Mulciberem, dlatego też nie pojmowałam jak naiwnym być należy, myśląc że szykanę i złe słowo skierowane ku mnie, a więc i całej mojej rodzinie, przemilczę. Nie rozumiałam również dlaczego fakt, że moje nazwisko nie widniało w jakimś Skorowidzu Czystości Krwi nakreślonym przez człowieka wywodzącego się z rodu pijaków i hedonistów sprawiało, że niektóre osoby postrzegały mnie jako mniej dumną, mniej odważną, bardziej uległą; dlaczego byle półkrwiak lub ci którym nie okazuję zainteresowania w ogóle próbowali się do mnie odzywać; dlaczego w miejscu poświęconym na naukę tak często próbowano bawić się w jakąś karykaturę salonowych gier. Wszystkiego musiałam ich nauczyć, by zaczęli rozumieć. Nie czułam wahania, strachu bądź powściągliwości w środkach mających udowodnić prawdę. W końcu dyscyplinę i oddanie w pierwszej kolejności winna byłam nazwisku, innym Mulciberom, a dopiero w drugiej całej reszcie nic nie znaczących zasad hołdowanych przez innych. Dlatego z dumą odbywałam kary gdy po raz kolejny powiedziałam za dużo, gdy pozwoliłam sobie na bardziej niebezpieczne zaklęcie niż zezwolił na to profesor podczas pojedynku, śmielsze posunięcie mające dowieść mej odwagi i brawury. Z czasem wszyscy pojęli, że jest we mnie moc, a ja poczułam przypływ satysfakcji i dumy.  


Zawsze byłam osobą bystrą i łakomą wiedzy. Ojciec twierdził, że dar szybszego rozumienia mam po matce. Miał rację. Tak jak ją za młodu, tak mnie bez reszty pochłonął fenomen magii, a właściwie jednej konkretnej - czarnej magii. Czemu zakazanej? Czemu postrzeganej jako coś złego? Bo była potężniejsza? Bardziej skomplikowana? Śmielsza? Czemu czarodzieje się jej tak bali? Bo jej nie rozumieli, nie pojmowali jej wyższości, piękna, złożoności. Zamknięci w swoim świecie paranoi zaślepiali samych siebie. Ja jednak z czasem nauczyłam się rozumieć i wdzięczna jestem, że pomogła mi w tym moja matka i szkoła, lecz po dziś dzień, żałuję, że tłumić musiałam (i muszę) swój zachwyt nad nią. W swej prywatnej fascynacji i pragnieniu rozumienia więcej poświęciłam się prywatnemu zgłębiania jej zawilszych kwestii, poszerzając tym samym mimochodem swą wiedzę z zakresu numerologii, historii magii, rozumienia run.


Niezaprzeczalnie moją szkołę cechowało to, że kładła nacisk na zajęcia, które miały hartować nie tylko umysł, lecz również i ciało. Objawem tego były poranne zajęcia związane z nauką latania na miotle. Odbywały się one codziennie bladym świtem bez względu na panującą na dworze pogodę. Co prawda w starszych klasach zajęcia te były wypierane przez zwiększoną liczbę godzin Magii Ofensywnej, lecz ja prywatnie wciąż praktykowałam podobne ćwiczenia co ranek. Lodowate powietrze trzeźwiło umysł lepiej niż nie jeden magiczny pobudzający napar, a wysiłek przynosił mi spokój i poprawiał koncentrację.


Prócz porannych lotów, aktywnością której się oddawałam bez reszty były magiczne pojedynki. Na sam dźwięk tych słów moje oczy do tej pory połyskują, a ciało moje przechodzi przyjemny dreszcz podekscytowania. Jaka jest bowiem bardziej godna czarodzieja dyscyplina, jak nie ta w której może wykazać swoje umiejętności? Bardziej godna Mulcibera? Nie ma. Do tej pory pamiętam swój pierwszy pojedynek, który stoczyłam na zajęciach, a potem dziesiątki kolejnych jako członkini Klub Pojedynkowiczów.


Z goryczą wspominam jednak zajęcia związane z wszelako pojętym wyróbstwem eliksirów. Choć wiedza teoretyczna wydawała mi się intrygująca, tak dopadało mnie niesmaczne rozczarowanie w momencie przejścia do praktyki. Ta okazywała się wyjątkowo żmudna, wymagająca zbrojenia się w cierpliwość. Na wyniki nieraz trzeba było bowiem wyczekiwać dniami, tygodniami, miesiącami, a nawet jeśli i tak nie popełniło się żadnego błędu to eliksir mógł nie wyjść z przyczyn niezależnych od czarodzieja - pogody, układu planet, kurzu, koloru szaty bądź czegoś mniej lub bardziej błahego. Moje nastawienie przekładało się więc wyniki. Podobnie było zresztą z przedmiotami związanymi z magią obronną. W ogóle co to za absurdalny pomysł? Czemu ja, Mulciber miałabym podnosić różdżkę w innym celu niż w ataku? Zabawne, że komisja egzaminacyjna podobnie jak moi mentorzy nie potrafiła mi odpowiedzieć na to pytanie. Niemniej, zmuszona pokazałam im, że wymaganie ode mnie czegoś podobnego to marny pomysł. Wszyscy mi przytaknęli. Do tej pory jednak dymna jestem z miernych wyników w tej dziedzinie przekonana, że świadczy to o mojej sile - nie słabości. Zadowalające wyniki otrzymałam jednak z przedmiotów związanych z historią magii, numerologii, teorii magii. Pozwalało mi to na podjęcie stażu w Ministerstwie związanym z karierą naukową. Nie skorzystałam. Nie miałam zamiary stać się więźniem woli zwierzchnika mówiącego mi co mi wolno, a czego nie. Oddałam się pod naukę swej matce



Moja matka jest niezależnym naukowcem. Lubi gromadzić i porządkować wiedzę magiczną wydając literaturę naukową, lecz w świcie nauki jest poważana jako twórczyni zaklęć. Jest bowiem uzdolnionym praktykiem magii. Znaną z tego, że nie zawsze podejmuje się zleceń bądź współpracy nad konkretnym badaniem, jeśli jej nie ciekawią lub uznaje je za niegodne. Jest dumną kobietą i naukowcem wzbudzającym szacunek. Ja sama zawsze chciałam być jak ona. Dumna byłam więc z tego, że dawała mi nauki. W końcu to Mulciber wie i rozumie co dla Mulcibera jest najlepsze. Dlatego też kolejne lata spędziłam przy matce, która była mi prócz najbliższą mi osobą, surową mentorką z którą dzieliłam swe pasje. Z czasem, gdy odpowiednio się wprawiłam dumna byłam, że mogę przy jej boku być już nie tylko kulą, a wsparciem. Obecnie, choć wciąż nie mogę powiedzieć, że przewyższyłam swego mentora to niewątpliwie (ku dumie mej matki) stałam się jej równoprawną panterką, która coraz to śmielej stawia własne kroki w świecie nauki. Ciągle długa droga przede mną, bo droga naukowca jest związana z ciągłą potrzebą rozwijania się niemniej za swój mały sukces postrzegam fakt, że to coraz więcej instytucji zgłasza się do mnie z prośba o konsultacje uznając moje umiejętności.  


Moim największym mankamentem (zdaniem ludzi postronnych) jest mój rodowy brak ogłady z którego osobiście, nieskrycie jestem dumna. Nie udaję bowiem przed kimś kogoś kim nie jestem, nie kłamię (czemu, ja, Mulciber, miałabym się siebie wstydzić i ukrywać swą naturę?), nie gryzę się w język, nie zmuszam się do czyjegoś towarzystwa i nie pozwalam narzucać sobie woli kogoś kogo nie szanuję. Ja wiem - budzi to kontrowersje, ta jednak mnie nie rani w jakikolwiek sposób. Czemu mam się bowiem przejmować opinią nie-Mulciberów? No własnie. Obecnie mieszkam wraz z rodzicami w naszym niewielkim dworku niedaleko rezerwatu smoków, wyczekując narzeczonego. To takie niegodne bym mieszkała samotnie.  


świat od lat popadał w obłęd, lecz kilka ostatnich było dowodem na to, że z każdym dniem jest coraz bliższy sięgnięciu dna. Granice między czarodziejami, a czarodziejami oraz mugolami tak niegdyś wyraźne w tym momencie zaczynały się zacierać lub już były nieistniejącym wspomnieniem. Tak bliski mi porządek i tradycja niszczały w gnoju zepsutej masy hołdującej postulaty według których dorobek mych przodków równany był z tym reprezentowanym przez pospólstwo. Nie mogłam stać i się temu przyglądać. Kuzyn mój, dostrzegający jak miota mną rozgoryczenie względem tego co następuje opowiedział mi o Nim i zaprowadził do Niego, sami Wiecie Kogo - czarodzieja rozumiejącego wszystko. Nie spodziewałam się tego, że kiedykolwiek komukolwiek nie będącemu Mulciberem zaufam tak jak zrobiłam to względem niego. A jednak. Oczarował mnie swoją siłą i oddaniem sprawie. To również on odkrył skrywany we mnie talent do legilimencji. Mówił, że dostrzega we mnie potencjał. Oszołomił mnie, zachwycił, oczarował swą mocą. To własnie przy jego boku postanowiłam stać, tak jak niegdyś moi przodkowie czynili to względem Godunowom. Wierzę bowiem, że to własnie jemu uda się zaprowadzić porządek. Musi - ma w końcu wsparcie Mulciberów. I to nie jednego.


Patronus: Brak. To dla słabych.


Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 1 Brak
Zaklęcia i uroki: 10 +3 (różdżka)
Czarna magia: 21 +2 (różdżka)
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 3 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: rosyjski II0
angielskiII3
norweskiII3
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
Historia MagiiIII10
Jasny umysłI2
NumerologiaIV20
Starożytne RunyIII10
ONMSI2
Silna WolaIII10
SpostrzegawczośćIII10
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
brak-0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Rycerze Walpurgii I 0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (tworzenie prozy)I1
AktywnośćWartośćWydane punkty
Lot na miotleI1
GenetykaWartośćWydane punkty
brak-0
Reszta: 6

Wyposażenie

Różdżka, 12 punktów statystyk, teleportacja





Ostatnio zmieniony przez Alisa Mulciber dnia 09.12.16 13:59, w całości zmieniany 7 razy
Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Alisa Mulciber Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Alisa Mulciber Empty
PisanieTemat: Re: Alisa Mulciber   Alisa Mulciber I_icon_minitime04.09.17 18:39

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana
INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!

Prawdopodobnie już od pierwszego dnia swojego życia Alisa była przeznaczona do rzeczy wielkich - głowa pełna ciemnych włosów skrywała nawet wtedy niezwykły potencjał, o którego wykorzystanie należycie zadbali rodzice. Dziewczyna błyszczała wiedzą, nie raz i nie dwa udowadniając, że nie musi mieć nieskazitelnej krwi by być kimś. Była Mulciberem, miała swoje zasady i własną dumę oraz przekonania, a przede wszystkim dobrze rozwiniętą świadomość swojej przynależności do owej rodziny - niezaprzeczalnie godnej szacunku i uznania. Kto wie jednak, czy aby na pewno są to cechy stricte pożądane, gdy podejmuje się grę z czarną magią u boku Czarnego Pana. Mówili już, że rodowy brak ogłady jest jej największym mankamentem - tutaj jednak może zarówno poprowadzić ją na samo dno, jak i na sam szczyt. Czas pokaże, gdzie w swojej podróży dotrze Alisa.

OSIĄGNIĘCIA
Dumna i uprzedzona
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Pełnia zdrowia.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Teleportacja
Kartę sprawdzał: Alexander Selwyn


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Alisa Mulciber Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Alisa Mulciber Empty
PisanieTemat: Re: Alisa Mulciber   Alisa Mulciber I_icon_minitime04.09.17 18:49

WYPOSAŻENIE
Różdżka, trzy koty

ELIKSIRY -

INGREDIENCJEposiadane: -

BIEGŁOŚCI[04.04.17] Wsiąkiewka (marzec): +1 PB do reszty
[27.05.17] (Nie)zapowiedziane wizyty: +3 PB Rycerzy

HISTORIA ROZWOJU[09.12.16] Karta postaci: -870 PD
[04.04.17] Wsiąkiewka (marzec) +30 PD, +1 PB
[27.05.17] Spotkanie rycerzy +40 PD
[27.05.17] (Nie)zapowiedziane wizyty: +3 PB Rycerzy; +1 do CM na stałe (I poziom)
[02.06.17] Dodatkowe punkty statystyk (+5 pkt zaklęć)
[13.06.17] Zakup 3 kotów: - 30PD
[13.06.17] Zwrot PD: +130 PD (za różdżkę i teleport.)
[13.06.17] Aktualizacja postaci: +1 OPCM, I poziom biegłości Jasny umysł (2 PB), -180 PD
[10.07.17] Zakupy: Dzieje magii (dla Cassandry Vablatsky), -100 PD


Powrót do góry Go down
 

Alisa Mulciber

Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Wprowadzenie :: Archiwa Departamentu Tajemnic :: Kartoteki :: Uśmiercone-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20