Wydarzenia


Ekipa forum
Kościół z cmentarzem
AutorWiadomość
Kościół z cmentarzem [odnośnik]05.04.15 20:53
First topic message reminder :

Kościół z cmentarzem

Kościół stojący przy głównym placu Doliny Godryka robi największe wrażenie ze wszystkich znajdujących się tam budowli. A może raczej nie tyle, co robi największe wrażenie, ale bardzo się wyróżnia. W przeciwieństwie do innych zabudowań jest cały z drewna, bardzo stary. W jego oknach stoją kolorowe witraże przedstawiające sceny biblijne. W środku zaś niewielkie ławy i wiszące nieliczne obrazy tworzą to święte miejsce bardzo przytulnym. Charakterystyczny zapach sosnowych bali unosi się w nim nieprzerwanie od setek lat i nic nie wskazuje na to, by w najbliższym czasie sytuacja ta miała się zmienić.
Z tyłu kościoła znajduje się cmentarz. Niewielki, ale bardzo stary. Znaleźć można na nim groby nie tylko wielu mugoli, którzy w Dolinie Godryka zmarli, ale także licznych czarodziejów. Wśród nich rodziny Dumbledorów, leżą na nich kwiaty od tych, którzy wdzięczni są Albusowi za walkę w ich obronie, do której stanął i w której stracił własne życie. Innym nagrobkiem mogącym budzić zainteresowanie, jeśli odgarnie się z niego liście bluszczu jest tajemnicza, stara mogiła ze znienawidzonym znakiem Grindenwalda wyrytym w kamieniu. Niemalże zamazany napis głosi zaś „Ignotus”.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kościół z cmentarzem - Page 12 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kościół z cmentarzem [odnośnik]25.08.22 21:45
Przebyte doświadczenia zmieniły ich obojga - dementory, wilkołaki, śmierć prawdziwa lub tylko ogłoszona - ale widać je było tylko na twarzy Tonksa. Nowe zmarszczki i pierwsze siwe pasma, puste spojrzenie, rozorany bark. Caleb - chociaż stracił życie i o mało nie stracił duszy - wyglądał zaś tak jak zwykle, nie licząc półprzeźroczystego ciała. Młodzieńczo, niemal beztrosko. Może dlatego rozmawiało się z nim tak dobrze, jak za dawnych lat, a zarazem tak dziwnie. Mike desperacko pragnął złapać się tej normalności, kotwicy do dawnego życia, kogoś kto tak dobrze rozumiał go w młodości i zdawał się rozumieć go dalej; ale zarazem zdawał sobie sprawę, że nie wrócą przecież do przeszłości. Że muszą zbudować wszystko od nowa, w tej trudnej, wojennej teraźniejszości. On, dla którego wszystko się zmieniło i duch, dla którego z pozoru zmieniało się niewiele.
Duch, który nadal pamiętał dawnego Michaela - i przypomniał o nim temu stojącemu tutaj, temu, który tak desperacko potrzebował przypomnienia i pokrzepienia. Zamrugał, kąciki ust uniosły się odruchowo, twarz złagodniała.
-Masz rację, brzydzę się tym. Nawet bym nie potrafił tego rzucić. - powtórzył powoli, choć to akurat było logiczne. Czasem nie poznawał samego siebie, popełnił sporo błędów, w jego życiu zmieniło się wiele - ale oddanie pracy i nienawiść do czarnej magii pozostawały niezmienione. -Myślisz, że inni... przynajmniej ci, którzy mnie znali... - szczególnie ci spoza rodziny i Zakonu, z którymi od lat nie miał kontaktu, od których odciął się po ugryzieniu, od których trzymał się z dala po wybuchu wojny -...też nie uwierzą? - westchnął, Cal mógł ujrzeć rozterkę wymalowaną na jego twarzy. Choć Michael starał się udawać, że propaganda Ministerstwa go nie rusza, to ciężko było żyć ze świadomością, że angielscy czarodzieje uważają go za terrorystę. Potwora. Odkąd został wilkołakiem, panicznie bał się przecież, że kiedyś naprawdę zostanie potworem, na zawsze.
Między nimi pojawił się jeszcze jeden cień. Cillian. Michael nie miał brata, ale wiedział, jak bezkrytycznie kocha własne siostry - na poziomie rozsądku pojmował, że Justine atakująca arystokrację na Connaught Square popełniła błąd, ale broniłby jej ślepo przed każdym, bronił jej nawet przed Gabrielem i Kerrie. A to jego młodsza siostra - jak czuł się ktoś, kto miał brata bliźniaka, własne lustrzane odbicie?
-Nie wiem. Nie było mnie tam, w gazecie pisali tylko, że odznaczą bohaterów za pacyfikację mugolskich sił w Warwickshire i Suffolk. - streścił tylko sucho, oszczędnie, ważąc każde słowo. O tym, że wśród odznaczonych padło nazwisko Macnair słyszał od innych Zakonników, tych, którzy mogli bywać w Londynie - ale to, co mówił teraz, było tylko słowami z "Walczącego Maga". Nie potrafiłby powiedzieć Calebowi, co konkretnie robił Cillian w tych hrabstwach - a nawet gdyby wiedział, nie wiedziałby, czy powinien.
Zmarli zasługują na spokój sumienia.
-Odwiedza cię...? - spytał cicho, bardzo cicho. Twój brat? Nie liczył na odpowiedź, może nawet nie chciał jej usłyszeć. Jako auror nie mógłby zignorować, że ktoś odznaczony medalem bywa w Dolinie Godryka, ale jako przyjaciel Caleba...
...na szczęście nie musiał się nad tym zastanawiać, akcja skutecznie odwróciła jego uwagę od emocjonalnych rozterek. Ręka lekko mu drgnęła, nie zdołał skutecznie rozbroić spetryfikowanego czarodzieja - ale wierzył w moc własnego zaklęcia, w to, że mają jeszcze trochę czasu. Musiał skupić się na drugim - który nerwowo oglądał się przez ramię i krzywił na widok wyczarowanych cierni i pnącz. Wyglądały całkiem realistycznie, jak na... iluzję? Jeszcze przed chwilą ich tu nie było - Mike musi potem spytać Cala, czy to jego sprawka i jak właściwie to zrobił.
Na razie skupił się na mężczyźnie.
-Proszę, litości, tamten mnie zaatakował... pozwoli mi pan odejść? Litości, moje kolano, boli... - błagał mężczyzna, tak przekonująco, że kogoś mniej doświadczonego chwyciłby jeszcze za serce. Mike nie stracił jednak czujności, a prędkie słowa Caleba w porę go ostrzegły.
-Expelliarmus! Biuro Autorów, wyjaśnij kim jesteś i skąd masz tą torbę. - warknął, gdy czarodziej zacisnął palce na swojej różdżce. Zaklęcie ugodziło go w pierś, zmuszając do rozprostowania palców.
Różdżka wypadła mu z rąk - sięgnęli po nią równocześnie, Mike lewą ręką.

test sporny (Zwinność 5 mamy obaj) Michaela i npc na podniesienie różdżki.
1. Mike
2. czarodziej


You can tame a big bad wolf
if you don't feed him

Michael Tonks
Zawód : Auror, rebeliant
Wiek : 35
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Can I not save
One from the pitiless wave?
OPCM : 42 +4
UROKI : 34 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Wilkołak
Kościół z cmentarzem - Page 12 7f6edca3a6f0f363d163c63d8a811d78
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t7124-michael-tonks https://www.morsmordre.net/t7131-do-michaela https://www.morsmordre.net/t7129-wilkolak-mugolak https://www.morsmordre.net/f177-wybrzeze-exmoor-somerset-wrzosowa-przystan https://www.morsmordre.net/t7132-skrytka-bankowa-nr-1759#189352 https://www.morsmordre.net/t7130-michael-tonks
Re: Kościół z cmentarzem [odnośnik]25.08.22 21:45
The member 'Michael Tonks' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 29

--------------------------------

#2 'k100' : 59
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kościół z cmentarzem - Page 12 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Kościół z cmentarzem [odnośnik]08.09.22 21:56
Dziwnie było patrzeć na świat starzejący się na jego oczach. Cillian ze swoimi zmarszczkami i zaciętością, która tylko pogłębiała się z wiekiem, przeklęcie zmęczony wilkołak Michael. Nawet jego... jego dziecko dorastało, choć o tym nie wiedział wiele i chyba nie powinien dokładać sobie cierpienia trwaniem przy niej jako marna karykatura ojca. Żaden z niego był ojciec i żaden człowiek; nawet to cierpienie nie było całkiem cierpieniem. Duchy nie czuły emocji w taki sposób jak żywi, intensywnie i barwnie, to raczej była melancholia. Może w pierwszych latach więcej miał w sobie żalu i gniewu? Szczerze, nie pamiętał. Łatwiej było mu sobie przypomnieć życie niż poprzednie lata bytowania w formie ducha, tak były one monotonne i puste.
Uśmiechnął się kątem ust, gdy Michael potwierdził jego przypuszczenia. Nadal się znali, mimo całej tej kabały w międzyczasie. Wciąż mógł mówić, że zna prawdziwego Michaela Tonksa.
- Cieszę się, że dalej się tym brzydzisz. Też się brzydziłem, ale trochę musiałem znać, jak wiesz. Taka rodzinka... - prychnął cicho, niezadowolony. Łatwo było zapomnieć jak wiele w życiu człowieka zależało od tego gdzie i przy kim się urodził. - Nie mam pojęcia, Mike, ale myślę, że ci, którzy naprawdę powinni wiedzieć, to się tego dowiedzą od ciebie. Nie przejmuj się innymi, przecież dla ciebie nawet lepiej jak się ciebie nie będą nigdzie spodziewać - Tak przynajmniej sądził. Nie przyszło mu do głowy, że chodzi Michaelowi o Szatańską Pożogę, o propagandę robiącą z niego potwora, księżycowe monstrum.
Skrzywił się, gdy usłyszał o zasługach Cilliana, a potem odwrócił się i długo nic nie mówił, jakby obrażony. Nie na Michaela, rzecz jasna, był tylko posłańcem, ale na brata, który od dawna niczego mu nie mówił, na Rycerzy Walpurgii, Czarnego Śmiecia i cały świat.
- Nie dziwi mnie to. Zawsze miał ciągoty do agresji... pieprzony idiota... - wymamrotał, bo przeczuwał, że coś powiedzieć musi, by Michael się na niego nie wściekł. Wyrażanie na głos tych myśli było jednak trudne, gdy słuchał go ktoś, kto również był mu bliski. Ale czy tak samo jak brat? - A jeśli bym ci powiedział, że się zdarzało? Że zdarzało się już wcześniej, przed wojną, od kiedy tylko mnie pochowali? Przychodzi tu raz na parę miesięcy, żeby pomilczeć, a potem odchodzi? Wykorzystałbyś to, żeby zastawić na niego pułapkę? - spytał, ale nie napastliwie, co najwyżej... gorzko. Nie chciał stawać się przyczynkiem do porwania bliźniaka, nawet jeśli nie pojmował jego ideałów, brzydził się nimi i chciał go powstrzymać. Ile jednak mógł się oszukiwać, że istnieje inny sposób? Cilliana trzeba było siłą zmusić do otrząśnięcia się, zamknąć na jakiś czas w odosobnieniu. Byłby wściekły, może by go nawet znienawidził, ale żyłby. Mimo wszystkich jego zbrodni, nigdy przecież nie życzył bliźniakowi śmierci.
Nie miał czasu na kolejne głuche poczucie winy, bo porwał go wir wydarzeń, których tego dnia spodziewał się w tym miejscu najmniej. Dobrze, że nie okazał się całkiem nieprzydatny; nie mógł już pomóc różdżką, ale mógł zamknąć mężczyznę w iluzorycznej, umysłowej klatce cierni i przykucnąć przy nim tak, żeby oprzeć dłonie na jego barkach, częściowo wnikając nimi w głąb ciała. Dreszcze przeszywające czarodzieja szybko stały się wyraźnie dostrzegalne. Duchy były lodowate.
- Powiedz co się wydarzyło - nakazał, choć nie wiedział, czy cokolwiek z tego będzie, nie miał chyba w swej aktualnej formie wielkiej siły przebicia. - Nie chcę cię skrzywdzić, ale jeśli mnie zmusisz, nie będę miał wyboru - Tak jakby w ogóle mógł go jakoś skrzywdzić. Ale być może czarodziej o tym nie wiedział.
Zaraz jednak z odsieczą przyszedł Michael, a Caleb wstał, by zrobić przyjacielowi miejsce. W porę go ostrzegł i zaraz mieli mężczyznę bez broni do przesłuchania.
Tyle, że ten nie zamierzał poddać się tak łatwo.
- Szlag - zaklął Caleb i spróbował podpalić różdżkę... fałszywym ogniem. Może widok płomieni zmusi mężczyznę do mimowolnego cofnięcia ręki. - Łap ją, Mike!

Inokineza II (+25)


Umrzeć, usnąć? Śnić może?
Bowiem sny owe, które mogą nadejść pośród snu śmierci, gdy już odrzucimy wrzawę śmiertelnych, budzą w nas wahanie, zmieniając życie w klęskę...
Caleb Macnair
Zawód : Aktualnie bezrobotny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
never better
OPCM : 0
UROKI : 0
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Duch
deceased
Duchy
Duchy
https://www.morsmordre.net/t9272-caleb-macnair#282376 https://www.morsmordre.net/t9594-nagrobek-c-r-macnaira https://www.morsmordre.net/t9380-duch-z-doliny#284767 https://www.morsmordre.net/t9424-grob-caleba-macnaira#287564 https://www.morsmordre.net/t9392-caleb-macnair#285075
Re: Kościół z cmentarzem [odnośnik]08.09.22 21:56
The member 'Caleb Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 77
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Kościół z cmentarzem - Page 12 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Strona 12 z 12 Previous  1, 2, 3 ... 10, 11, 12

Kościół z cmentarzem
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach