Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Ulice
AutorWiadomość
Ulice [odnośnik]05.04.15 20:55
First topic message reminder :

Ulice

Dolina Godryka nie może poszczycić się dużą ilością ulic. Zaledwie jedno większe skrzyżowanie, kilka małych zaułków i jedna główna aleja przechodząca przez główny plac, łącząca wjazd i wyjazd z wioski. Wzdłuż niej, podobnie jak i przy innych, ciągną się rzędy domów, w większości zbudowanych z kamienia według starej mody. Stając na placyku i patrząc przed siebie można odnieść wrażenie, jakby cofnęło się o kilkaset lat. Na ulicach nie ma wielu samochodów, a od czasu do czasu potrafi pojawić się nawet wóz zaprzęgnięty w konie. Nocą nikłe światło dają elektryczne latarnie stylizowane na stare. Zaułki oddalające się jednak od głównej ulicy giną w mroku, który rozjaśnia jedynie odrobina blasku bijącego z okien stojących przy nich budynków.
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Ulice - Page 15 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Ulice [odnośnik]02.01.22 22:01
Cieszyła się, że Volans natrafił na nią, aczkolwiek cieszyła się gdyby po prostu natrafił na jakąś przyjazną mu osobę. Nie narzekała na swoją obecność, po prostu doceniając, że mogła pomóc przyjacielowi, po prostu chciała, żeby nawet, gdyby jej nie było, nim miał kto się zająć. Na całe szczęście byli obecnie w miejscu, które było im przyjazne, dlatego nie musieli się też martwić, ani zajmować tym, że nagle ktoś zamierzał na nich się rzucić.
- Nie martw się, nie zostawię cię ani nie pozwolę nikomu żeby coś ci zrobił. W razie czego zawsze jestem tutaj i jeżeli będziesz mnie potrzebować, nigdzie nie ucieknę, nie martw się. – Spokojnie i ostrożnie złapała jego dłoń, splatając ich ręce. Nie śpieszyła się, nie zamierzając uderzać Volansem o framugę albo też idąc na tyle szybko, że miałby się potknąć. Sama badała wszystko na swojej drodze, nie zamierzając wprowadzić przyjaciela na coś delikatnego. Na szczęście dostali pozwolenie na skorzystanie z toalety gdzieś na tyłach, tak aby nie musieli wchodzić po schodach. Widząc, jak wolno szło im poruszanie się, na pewno nie udałoby się im to zbyt szybko.
- Mam nadzieję, że dobrze się bawiłeś, inaczej bym miała spore zaniepokojenie, skoro rozmawialiśmy tam razem. Dalej nie zamierzam się przyznawać, że potknęłam się o fajerwerki. Chociaż gromoptaka nie dało się przegapić, prawda? – Uśmiechnęła się, pozwalając mu na zajęcie się sobą nad zlewem, pomagając jeszcze odkręcić kurki w kranie na tyle, aby wyregulować temperaturę. Sięgnęła po ręcznik, delikatnie mocząc go ciepłej wodzie i łapiąc na nowo dłoń Volansa. – Uniesiesz twarz?
Nie chciała ingerować w jego strefę prywatną bardziej, niż to było konieczne, bo i tak nie widział nic, co działo się dookoła, a nagły dotyk zdecydowanie nie był sprawą przyjemną. Dopiero kiedy uniósł głowę, pozwoliła sobie delikatnie przemyć jego twarz ręcznikiem, przesuwając go bardzo ostrożnie pod jego oczyma. Już mniej ostrożnie ale wciąż delikatnie wytarła maź z reszty jego ciała, uznając, że ubrania mógł wyprać sobie sam, ale kontakt tej dziwnej substancji ze skórą powinien być ograniczony.
- Nie, znaczy, mi nie jest tłoczono, ale obawiam się, że ja mogę im ciążyć. Ale jutro już się wyprowadzam, nie będę siedzieć nie wiadomo ile. Chcę zostawić im trochę zapasów. Kupiłam dom, mówiłam ci? Znaczy…mam już w sumie też własne miejsce w zajeździe, ale czasem, gdyby ktoś mnie gonił…taka kryjówka, wiesz? – Nie wiedziała, czy rozumiał. Rozmawiali co prawda o Zakonie Feniksa, ale przecież nigdy nie pytała Volansa, czy musiał uciekać. Za to zdecydowanie usłyszała o jego misji z olbrzymem. Zmarszczyła lekko brwi, nie wiedząc do końca, co mu odpowiedzieć.
- Umiem zrozumieć zarówno ich, jak i twój punkt widzenia. Ciężko mi powiedzieć, co dokładnie bym wybrała i jak bym postąpiła, wiem jednak, że to boli. Ludzie, których zabierasz ze sobą, zachowujący się tak, jakby byli panami sytuacji. Zaufanie do siebie w tym momencie to podstawa. Jeżeli na to nie możemy liczyć, co można zrobić? – Westchnęła cicho. – Mam wrażenie, że czasem chyba za wiele się spodziewam, wiesz? Widziałam dzieciaki na misji, takie, którym nikt nic nie podpowiedział, których nie wyszkolono. Martwię się o nie. Albo o to, że czasem wpadnięcie na misje oznacza, że nie wiesz potem, co dzieje się z ludźmi. Uratowanymi, a potem wrzuconymi w jakąś dziwną pustkę. Obcymi, w nowym miejscu, bez pojęcia, co mieliby dokładnie zrobić.
Mówiła przez chwilę chyba bardziej do siebie niż do Volansa, zaraz też otrząsając się z tego i spoglądając na przyjaciela, uśmiechając się smutno kiedy dostrzegła, jak jego palce z frustracji zaciskają na krawędzi zlewu. Ostrożnie podeszła, na nowo kładąc dłoń na jego ramieniu, przybliżając się do niego aby przytulić go ostrożnie.
- Hej, hej, na spokojnie. Będzie dobrze, zobaczysz, znów będziesz wszystko widzieć. A ja, tak jak ci mówiłam, nie zamierzam uciekać ani cię zostawiać, rozumiesz? Powiedz, co potrzebujesz, dobrze?



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
Re: Ulice [odnośnik]04.02.22 21:46
To zapewnienie wiele dla niego znaczyło. Zwłaszcza wypowiedziane przez nią słowa. To właśnie chciał usłyszeć. Polegał na niej w tym momencie. W obecnym stanie nie zdoła dotrzeć do domu kuzyna. Ani do swojego.
To mnie uspokoiłaś — Powiedział do niej bez cienia drwiny w głosie. Naprawdę ufał Thalii i akurat potrzebował jej pomocy oraz wsparcia. Otrzymywał je. Czuł, że przemieszczali się w żółwim tempie. Nie było to jego standardowe tempo marszu, ale nie więcej nie mógł sobie pozwolić. Nie chciał stracić równowagi i tym samym pogorszyć swojego stanu. To było ostatnie czego chciał. Najbardziej chciał wrócić do domu i położyć się na kanapie na resztę tego dnia. Zasadne było wezwanie uzdrowiciela, który oceni szkody wyrządzone jego oczom oraz jego szanse na odzyskanie wzroku.
Być może bawiłbym się gorzej, gdyby nie bliskie mi osoby. Potknęłaś się, podobnie jak ja. Był niesamowity — Przyznał szczerze. Odpowiednie towarzystwo ratowało to wszystko. Nie da jej tak łatwo o tym zapomnieć. Ten niezamierzony pokaz zaczarowanych sztucznych ogni był wspaniały. Nic więc dziwnego, że chciał odnaleźć więcej pudełek z fajerwerkami.
Zapytany o to, jedynie skinął głową i zwrócił się twarzą ku niej z lekko zadartą brodą. Pozwalał sobie pomóc. Starał się nie lekko wzdrygać za sprawą tego kontaktu mokrego materiału ręcznika z jego skórą. Thalia na pewno zrobi to lepiej od niego. Nie po omacku. Gdyby musiał to zrobić samodzielnie, najpewniej tylko pogorszyłby sytuację.
Z całą pewnością im nie ciążysz. Nie wyrzuciliby cię. Nie zdziwiłbym się, gdyby jeszcze próbowali cię zatrzymać. Dokąd się wyprowadzasz? Na pewno będą wdzięczni za te zapasy. Podczas wesela... nie wydaje mi się. Ten zajazd nie jest bezpieczny? Wiem, co masz na myśli — Odrzekł z przekonaniem, wręcz zaskakującą pewnością w głosie. Znał swoich bliskich. Nie za bardzo orientował się w kwestii tego zajazdu. Raczej temu miejscu daleko do bezpiecznego, jednak co on tam wiedział. Tyle, co nic. Rozumiał jednak dobrze, że warto mieć bezpieczną miejscówkę.
Dobrze, że to rozumiesz. Nie zamierzam po raz kolejny współpracować z tymi ludźmi. Przynajmniej nie z własnej woli — Zarzekał się. Oznaczało to, że po raz kolejny nie poprosi tych samych osób o pomoc w jakiej sprawie. Nie mógł jednak wykluczyć przymusowej współpracy. — Jak każdy z nas. Dlatego tak łatwo się rozczarowujemy. Czasem sam mam wrażenie, że my sami nie jesteśmy gotowi na to wszystko. A co dopiero one. Mój brat, Aidan, aż rwie się do walki z wrogiem. Podczas, gdy jego jedynym zmartwieniem powinna być nauka w Hogwarcie, problemy z rówieśnikami czy dziewczynami. Innych dzieciaków też to dotyczy. To prawda. Można mieć tylko nadzieję, że ta pomoc coś zmieniła w ich życiu, że przeżyli i że tym samym nie poszła na marne — Odrzekł poważnie, ze szczerością w głosie. Czasem tak właśnie się czuł. Niegotowy na to, co przynosiła wojenna zawierucha. Osoby w wieku zbliżonym do Aidana nie powinny zajmować się tym, co należało do starszych.
Toaleta w tym pubie nie była odpowiednim miejscem do prowadzenia tego typu rozmów, a jednak byli tutaj. Nie mógł zobaczyć jej smutnego uśmiechu. Słyszał za to jej kroki. Drgnął, gdy oparła dłoń na jego ramieniu. To przytulenie, choć niespodziewane, dodało mu otuchy. Ze słowami było gorzej. Trudno było mu w to uwierzyć. Za wyjątkiem tego, że Thalia nigdzie się nie wybiera i go nie zostawi.
Trudno mi w niektóre rzeczy uwierzyć. Wiem, że nigdzie się nie wybierasz. Nie wiem... co jeszcze mogę zrobić poza wezwaniem uzdrowiciela lub powrotem do domu? — Przyznał niezbyt zadowolony. W obecnej sytuacji nie za bardzo wiedział, co ze sobą zrobić.


Ostatnio zmieniony przez Volans Moore dnia 28.03.22 1:13, w całości zmieniany 1 raz
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Ulice - Page 15 Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Ulice [odnośnik]12.02.22 23:11
- W takim razie się cieszę, najczęściej ciężko mówić o tym, abym stanowiła naprawdę dobre wsparcie. – Westchnęła cicho, ostrożnie go prowadząc. To on nadawał tempa, nie mogła go poganiać, bo chodzenie wymagało o wiele więcej cierpliwości i przyłożenia się do danej sytuacji, ale jak już powiedziała, nigdzie nie zamierzała się wybierać. Nawet jeżeli chciałaby gdzieś przejść, było to już absolutnie nieważne i dopóki nie będzie miała pewności, że Volans nie będzie bezpieczny, nie zamierzała uciekać ani go zostawiać. Nie miała zamiaru zostawiać nikogo za sobą, nawet jeżeli nie mogła przydać się na zbyt wiele. Westchnęła, uśmiechając się lekko do samej siebie kiedy wspomniał o weselu.
- Chciałabym mieć kiedykolwiek też szansę na inną zabawę. Poszłam na tańce przed nowym rokiem, ale…to też nie to samo. – Bawiła się wybitnie z Ronją i Prudence, ale chciała więcej. Czy można to było nazwać słabością? Rozkapryszeniem? Kiedy schodziła na ląd, to był jej czas na zabawę, na rozrywkę, na zdjęcie z siebie mentalnego ciężaru. Teraz nie było to możliwe, bo wojna sprawiała, że wszyscy kończyli w najgorszej możliwej konfiguracji. Pozbawieni wszystkiego. I co teraz? Potrzebowali odpoczynku, a jednocześnie jak bawić się w tej sytuacji.
Ostrożnie wytarła wszystko z jego twarzy i ewentualnego ubrania, ostrożnie oddychając, kiedy tylko zobaczyła że wyczyściła go jak tylko mogła. Poklepała go po ramieniu, dając mu znać, że zakończyła co tylko mogła, uśmiechając się znów do samej siebie, tym razem jednak dość smutniej.
- Walia, nad jeziora. Dopiero niedawno kupiłam to miejsce. Zajazd nie jest niebezpieczny, znaczy cóż, nigdy nie wiesz kto tam przyjedzie, ale to równie dobrze można by było powiedzieć o tym co mamy na miejscu. Nie, po prostu to ja jestem często w niebezpiecznych sytuacjach i nie mogę pozwolić nikomu, aby namierzył mnie i przeze mnie dotarł tam, gdzie mógłby sprowadzić niebezpieczeństwo. Do domu bez adresu nie łatwo dotrzeć, do miejsca którego położenia nie zna większość osób ciężko się włamać. – Nie mówiąc już o tym, że na pewno zamierzała tam założyć pułapki. Zwłaszcza kiedy wspominała wydarzenia z początku stycznia i jaki problem by miała gdyby nie duch.
- Nie wiem, mam wrażenie, że nie jestem gotowa na nic. Czuję się jak dziecko we mgle, które nawet do końca nie wie, gdzie powinno się przemieścić. Chciałabym powiedzieć, że umiem sporo, ale to naprawdę byłoby przesadą. A jednocześnie mam inne zalety, które mogłyby pomóc w…nie wiem, czymkolwiek. A z innej perspektywy…mam wrażenie, jakbym była po prostu najgorszym rozczarowaniem. – Ze złości odwróciła się, kopiąc w ścianę, aby ostatecznie złapać się półek i odetchnąć głęboko.
- Spokojnie, Volans, na pewno to coś, co da się naprawić. Mogę cię zaprowadzić w jakieś miejsce, uzdrowiciel na to spojrzy i pozwoli ci to dowiedzieć się, jak to zaleczyć. Masz tutaj kogoś w okolicy, do kogo cię odprowadzić? – Gotowa była to zrobić, bo teraz była na to szansa. Potem mogło się pogorszyć, więc jeżeli uzdrowiciel mógł temu jakkolwiek zaradzić, innej opcji nie było.



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697
[odnośnik]02.04.22 3:19
Chyba za bardzo się nie doceniasz — Stwierdził. Pokazała mu i to niejeden raz, że można było na niej polegać. Niewątpliwie znalazłyby osoby, które miały odmienne zdanie od niego. Ale tu ich nie było i pomagała mu w poruszaniu się. Zdecydowanie nie poradziłby sobie bez niej. Być może kiedyś będzie miał możliwość odwdzięczyć się kobiecie tym samym.
Podzielam twoje zdanie. Przed wojną chodziłem często do londyńskiego teatru czy zoo, innych instytucji kulturalnych albo klubów. Brakuje mi tego — Przyznał z nieukrywaną goryczą. Owszem, w innych promugolskich hrabstwach istniały nieliczne czynne miejsca, ale nie mogły zastąpić tych wszystkich przybytków w Londynie. Potrzebował odskoczni od tego wszystkiego.
Westchnięciem wyraźnej ulgi skomentował zakończenie tego oczyszczania jego twarzy i ubrań. Nie było to dla niego komfortowe.
— Musi być tam bardzo ładnie. Nie masz nic przeciwko, bym cię odwiedził? To rozsądne postępowanie. W obecnych czasach trzeba zrobić wszystko by nie narażać swoich bliskich na dodatkowe niebezpieczeństwo — Stwierdził. Uznał, że chętnie spędził trochę czasu poza granicami Anglii, zwłaszcza nad jeziorem. Mógłby wybrać się na wiosnę, spędzić u niej kilka dni i korzystać z łowiska. Biorąc pod uwagę wypowiedziane przez nią słowa i to, że zgodził się z nimi bez chwili wahania to raczej na wyrost zapytał o możliwość odwiedzin. Uszanowałby jej odmowę. W razie czego i tak może wybrać się do Walii i poszukać sobie noclegu we własnym zakresie. Nie stanowiło to dla niego żadnego problemu. Nie licząc kwestii finansów.
Więcej wiary w siebie, Thalio. Nikt nie potrafi wszystkiego i nikt nie jest pozbawiony zalet. W twoim przypadku sam mógł wskazać kilka z nich. Pomagaj w tym, w czym jesteś dobra. Nie jesteś rozczarowaniem. Nawet o sobie tak nie myśl — Starał się przedstawić kobiecie swój punkt widzenia oraz spróbował podnieść ją na duchu, tym bardziej, że słyszał jak kopie ze złością w ścianę. To też pozwalało mu skupić się na innych problemach, które wyniknęły z bycia w złym miejscu i o złej porze. Thalia również mogła na niego liczyć.
Chciałbym, by tak było. Do domu mam za daleko, nie potrafię wskazać tobie drogi do domu kuzyna. Możesz mnie zaprowadzić na Wrzosowisko, to dom Sproutów — Zadecydował. To było najlepsze wyjście, dzięki któremu od razu trafi pod opiekę zaufanej uzdrowicielki.
Volans Moore
Zawód : Smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Kawaler
Oh I still can remember a time when it wasn't like this
Before the world became enslaved
Can we all go back to the time when we were not like this
Can we even be saved?
OPCM : 21
UROKI : 17
ALCHEMIA : 1
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 8
SPRAWNOŚĆ : 7
Genetyka : Czarodziej
Ulice - Page 15 Tumblr_myrxsem7AC1s8tqb9o1_500
Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9775-volans-moore-w-budowie#296523 https://www.morsmordre.net/t9914-sol#299801 https://www.morsmordre.net/t9919-ksiega-smokow#299856 https://www.morsmordre.net/f371-derbyshire-borrowash-pollards-oaks-11-8 https://www.morsmordre.net/t9921-szuflada-volansa#299859 https://www.morsmordre.net/t9913-volans-moore#299792
Re: Ulice [odnośnik]03.04.22 11:34
- Wiesz jak to bywa, jest to nieco…bardziej skomplikowane. – Od tak, ciężko było jej zapewniać siebie samą o swojej wartości, zwłaszcza jeżeli wciąż musiała walczyć o zapewnianie siebie samej, że wszystko jest w porządku, że wcale nie zwariowała, że mimo wszystko uda jej się…przebić przez to wszystko? Nie miała w sobie nadziei, chciała po prostu wierzyć, że nie zostanie sama z tym wszystkim, więc zamiast tego po prostu polegała na bliskich i pomagała im, jeżeli mogła.
- Miło by było zorganizować coś dla osób…może przemyślę nad czymś, mam nadzieję, że w tym momencie uda mi się porozmawiać z Floreanem, miałabym dla niego parę pomysłów. – Uśmiechnęła się jeszcze, ale nie powiedziała w jakim celu musi porozmawiać z Florkiem, wiedząc, że takie rzeczy najlepiej też trzymać w sekrecie. Niespodzianki bywały również dobre.
- Jeżeli już się zadomowię to mogę cię zaprosić. – Wiedziała, że jeszcze minie trochę, zanim całkowicie ogarnie dom, ale starała się jak mogła aby wszystko było w porządku. A teraz też uśmiechnęła się trochę, bardziej do siebie kiedy wspominała o miejscu, które łatwiej będzie nazwać swoim własnym, gdzie będzie można odetchnąć, nie przejmować się życiem i nie martwić się, tak jakby nic dookoła nie istniało. Miłe poczucie.
- Dziękuję, Volans…muszę…uporać się niektórymi rzeczami. Ale jeżeli zapomnę nieco o sobie, albo nie wiem, będę znowu w takim dziwnym nastroju…będę o tym pamiętać. – Podziękowała mu za dobre słowa, ostrożnie jeszcze wyciągając dłoń aby złapać jego własną. Skoro miał życzenie aby zaprowadzić go pod konkretny adres, nie zamierzała mu odmówić, zwłaszcza że też nie mogła go ciągnąć po pół kraju, aby teraz nagle obijał się bez wiedzy co się dzieje.
- Mam nadzieję, że uda ci się wszystko zaleczyć i nie będzie to zbyt wielki problem, zwłaszcza, że nie chcę aby Aurora miała problem kiedy jej matka jest chora. – Ostrożnie skierowała się mimo wszystko w tym kierunku, tak aby wszystko nie było problemem. Ciężko było się komuś nie narzucać w tych czasach.

ztx2



Here I am

Here I remain
Thalia Wellers
Zawód : Żeglarz, handlarz, przemytnik
Wiek : 29
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Some may yield
But me I never could be tamed
Through moors and meadows
Cloaked, concealed
Never to forget my name
I walk the shadows
OPCM : 16
UROKI : 10
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Metamorfomag

Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t10111-thalia-wellers#306486 https://www.morsmordre.net/t10173-kymopoleia#308971 https://www.morsmordre.net/t10159-beware-the-daughter-of-the-sea#308538 https://www.morsmordre.net/f350-walia-llyn-trawsfynydd-syrenia-laguna https://www.morsmordre.net/t10167-skrytka-bankowa-nr-2284#308735 https://www.morsmordre.net/t10164-thalia-wellers#308697

Strona 15 z 15 Previous  1 ... 9 ... 13, 14, 15

Ulice
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach