Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Kapliczka
AutorWiadomość
Kapliczka [odnośnik]10.03.12 23:06
First topic message reminder :

Kapliczka

Niewielka kapliczka, stojąca na wzgórzu nieopodal wioski, zachęca swym delikatnym, subtelnym wystrojem i architekturą; bieli ścian tonącej w otaczającej ją zieleni traw i żółci pól. Skromna i gustowna, poza coniedzielnymi nabożeństwami jest miejscem wielu ślubów. Wejście stanowią duże, drewniane wrota z łukowatym zakończeniem, nad którym umiejscowiono kamienny ornament roślinny powielający się wewnątrz budynku. Tuż pod niewielkim, skromnym ołtarzykiem ustawiono dzbany pełne kolorowych, pięknie pachnących kwiatów, a także liczne świece. Za nim zaś wisi krzyż. Powietrze jest chłodne, czuć w nim wilgoć; nieszczelne okna nie chronią przed wiatrem, toteż w kaplicy nieustannie panuje przeciąg. Z grubych, kamiennych ścian oraz posadzek bije przenikający do szpiku kości chłód. Na samym środku ustawiono dwa niewielkie rzędy ławek.
Ścieżka prowadząca do kaplicy w pewnym momencie rozwidla się i skręca w lewo - tuż za wzgórze, za którym umiejscowiono niewielki cmentarz.
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ALCHEMIA : 99
UZDRAWIANIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kapliczka - Page 3 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Kapliczka [odnośnik]02.07.21 21:45
Od samego początku wiedziałam, że będzie ciężko, ale w momencie, kiedy młoda zaczęła mówić, zrozumiałam cały przytłaczający ogrom problemu, z jakim przyjdzie mi się mierzyć. Nie wiem, może to ja żyję w jakimś innym świecie? Zamkniętej szczelnie banieczce? No bo jak jeszcze wyjaśnić to, że wszyscy dookoła, a szczególnie kobiety są takie… mięciutkie. No dobra, przesadzam. Prawie wszyscy. Ale w końcu coś trzeba z tym zrobić, bo nie wróżę dla tej dzieweczki świetlanej przyszłości. Szczególnie w kraju, z szalejącą pieprzona wojną domową.
-Nie, to się nie liczy. - zrezygnowana kręcę głową. Sytuacja jest na tyle ciężka, że aż muszę sobie zapalić, więc wydobywam papierośnicę i umieszczam między zębami fajkę ze zwietrzałym tytoniem wewnątrz. - Chcesz też?
Wyciągam papierośnicę w stronę blondynki.
-A to gratuluje. A czy przeciwnik po tym wszystkim wstał, czy już nie? Bo tak się właśnie sprawdza, czy zaklęcie było efektywne. - zadaję pytanie, leniwie wypuszczając drapiący dym przez nos. - No chyba, że chodzi o magię leczącą. To wtedy na odwrót.
Na słowa o prezencie lekko unoszę brwi, ale szybko sobie przypominam treść umowy. A oto i on - cudowny, obiecany alkohol. Od razu przechwytuję butelkę, odkręcam i wącham. Hura. W końcu coś, co nie pachnie jak szczyny.
-Nalewki? - unoszę brew. - Nie. Nalewka to deserek. Atrapa alkoholu. A to - to jest jak prawdziwe życie. Ma wyciskać łzy, palić w gardle, rozgrzewać. Masz to kochać i nienawidzić jednocześnie. Idealne.
Odkręcam i upijam jeden łyk. Nie jest to specjalnie mocne, ale spełnia swoja najważniejszą funkcję - jest alkoholem.
-Domowe? - mlasnęłam parę razy, żeby wyczuć pełen bukiet smaków tego cudownego trunku. - A po co sok?
Unoszę pytająco brew. Przecież nie wzięła ze sobą herbaty.
Podaję jej butelkę, żeby sobie łyknęła, a nie tak stała smętnie o suchym pysku.
-No to tak. Trochę podstaw. Wiesz, w co uderzyć, żeby najbardziej zabolało? I nie mówię tu o wyciąganiu traum z dzieciństwa i napierdalaniu po nich ile wlezie.
Czekając na odpowiedź, trzymając w ustach nadpalony papieros, zaczynam wypychać wory, które ze sobą wzięłam, leżącymi wszędzie dookoła suchymi liśćmi i trawą, formując z tego coś, co na potrzeby treningu stałoby się atrapą człowieka do bicia.

|zużywam 1g tytoniu


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Kapliczka - Page 3 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Kapliczka [odnośnik]14.08.21 1:24
Aurora nie miała pojęcia, że Zlata najpewniej już postawiła w myślach krzyżyk nad jej mogiłą. Pewnie miała w tym sporo racji, bo przecież, kto normalny nie wierzy w podziały i w to, że wszystko uda się załatwić za pomocą argumentów. Miała tu na myśli rzecz jasną politykę samą w sobie. Ludzka natura bowiem bywała pełna zmiennych, których wyniku nie sposób czasem było przewidzieć.
Na pytanie o palenia, pokręciła głową, a gdy z ust Zlaty wyleciały pierwsze dymki, Aurora próbowała dzielnie zachować twarz i nie kasłać. Średnio jej to wyszło, niemniej naprawdę się starała!
- No… kolega, z którym byłam, powiedział, że specjaliści wyczyszczą im pamięć, więc chyba można uznać misję za zakończoną sukcesem, nie? - Ucieszyła się, że mogła się czymś takim pochwalić. Ostatecznie bowiem nie każdy mógł przeżyć coś podobnego. Inna sprawa, że nie miała bladego pojęcia, że tak naprawdę, wychodząc wtedy z tej chaty, skazała tamtych zbójów na śmierć. Nikt im nie darował życia i nie czyścił pamięci — było to kłamstwo, którym częstowano takie gęsi jak ona.
Z zaciekawieniem przyglądała się, jednak gdy Zlata tak beztrosko pije alkohol, gdy pociąga łyk, a jej twarz nie wykrzywia się w grymasie, chociaż Aurora widziała mężczyzn większych i silniejszych, którzy pocili się i stękali po alkoholu.
- Domowy. A sok do zapijania? - Powiedziała niepewnie, czy nie palnęła właśnie jakiejś głupoty. Ale zapijanie najwyraźniej nie było zupełnie konieczne, bo po chwili w jej własnych dłoniach wylądowała butelka.
Przyglądała jej się przez chwilę, jakby ktoś właśnie odkrył to naczynie i podał jej do dłoni, a ona oglądała je jako pierwsza na świecie. Ale skoro Zlata mówi, że tak należy, to tak należy. W pierwszej sekundzie poczuła w ustach smak, jakby wypiła właśnie środek czyszczący, czy może raczej dezynfekujący. Zachłysnęła się tymi oparami i powietrzem, a gardło zaczęło piec. Oczy zaszły łzami, a Aurora się rozszalała…
- Na mądrość Roweny, ty jesteś pewna, że to nie jest przeterminowane i uważasz to za zapłatę? Przecież to jest Avada w butelce. - Powiedziała, wciąż pokasłując między słowami. - Jak ty to robisz, że ciebie to nie rusza? - Aż musiała oprzeć się dłońmi o kolana, żeby wyrównać oddech. [/b]
Nie wiedziała, ile Zlata o niej wie, ale akurat o bólu Aurora wiedziała całkiem sporo. Ostatecznie musiała znać się na anatomii, żeby później leczyć rany. Nawet jeśli tylko teoretycznie, to wiedza ta, może była odrobinę przydatna. Ale może jednak anatomia, to nie bójki? Zaraz się o tym przekona.
- W nos? W grdykę? W krocze? - To było pierwsze, co przychodziło jej do głowy. - Daj pomogę ci. - Akurat fizycznej pracy się nie bała. Wychowała się przy grządkach roślinnych, a i Mung nie jest najłatwiejszym miejscem do pracy.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Kapliczka - Page 3 D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Kapliczka [odnośnik]14.10.21 16:51
Uderzył w nas mocniejszy powiew wiatru, rozdmuchał popiół i porwał parę iskier z mojego papierosa. Tyle dobrego, że nie zabrał gdzieś w pizdu całego żaru.
-Czy ja wiem - bardzo trudno było nie prychnąć śmiechem. Specjaliści. Wyczyszczą. Że niby kto? Ichniejsze służby nie bawią się w takie rzeczy. Zaklęciem w łeb i do piachu albo rynsztoka. Z kim ty się młoda zadajesz, co?
-Czyszczeniem pamięci nie naprawisz tego, że ktoś jest zjebany. No, chyba że wyczyścisz mu wszystko do zera. Słyszałam o takich, co tak umieją.
Ale, znowu - komu by się chciało bawić w takie coś? Cały hajs i siły idą, na wewnętrzne wojenki, a nie na zajmowanie się bandziorami. Wszyscy mają wyjebane. Cóż, trzeba sobie radzić samemu, jak nie można liczyć na państwo. Ah, pewnie, gdyby ktoś sprawdził, ile procent bandytów siedzi w Tower, a ilu spaceruje sobie angielskimi ulicami, to pewnie by się zdziwił.
Nawet ja jestem tu dobrym przykładem.
-Ludzkie szumowiny tak mają, że po starciu to poleżą sobie trochę, zaliżą rany i później znowu wylezą, żeby robić syf. I tak bez końca.
Dlatego jedyne wyjście to dojebać sukinsyna, żeby już się psuł krwi.
Przez parę sekund nie mówię nic, tylko spokojnie palę, wpatrując się w twarz dziewuszki.
-A ty co byś z takimi osobnikami robiła?
Alkohol przyjemnie rozgrzał trzewia, powędrował po żyłach, niosąc ciepło do każdej części ciała. W sam raz na taką pogodę. Na taki czas i miejsce.
-Jak chcesz zmyć smak porządnego alkoholu to śmiało - wzruszam ramionami i czekam, aż młoda się skusi. O ile nie wymięknie.
Serio, nie rozumiem, czemu to miałby być problem. Alkohol w normalnych ilościach nie zabija, jak na przykład jakaś syfska niewygotowana woda, od której można dostać sraczki.
-Oj tam, Avada… Patrząc, jak wyglądasz, to bliżej temu do Cruciatusa - i po co ja się bawię w metafory? Przecież miejscowi w swojej większości zupełnie nie wiedzą co to i jak wygląda osoba, która tym oberwie… - Lata praktyki, kochanieńka. Lata praktyki.
Młoda jednak potrafiła zaskoczyć.
-Bardzo dobrze - kiwam głową. Sama o słabych punktach ludzkiego organizmu dowiedziałam się w praktyce. I niestety trochę to zajęło. Może czas poszukać kogoś, kto i z teorią by pomógł - Jesteś medykiem?
Wręczam jej worek. Razem pójdzie sprawniej, a nie mamy całego dnia na przygotowanie sobie pomocy do trenowania.
-Jak masz jeszcze jakieś pomysły, w co jeszcze celować, żeby poskładać człowieka, to mów śmiało. Możesz sobie też wyobrazić, że oprócz pięści masz dostępny… o, jeszcze nóż. Albo cokolwiek. W walce trzeba być kreatywnym i używać rzeczy, które ma się pod ręką. Czasami siła nie jest potrzebna, żeby kogos znokautować. To jak? - na usta wpełza mi lekki niepokojący uśmiech. - Daj się ponieść wyobraźni. Nie musisz się ograniczać. Nikt, oprócz mnie tego nie usłyszy.


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Kapliczka - Page 3 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Kapliczka [odnośnik]06.11.21 18:44
Aurora nie miała pojęcia, że żadnych specjalistów wtedy na miejscu nie było. Powiedziano jej o tym czyszczeniu pamięci jedynie po to, żeby nie zaprzątała sobie głowy tym, że w jakimś stopniu przyczyniła się do zabicia kilku osób. Jeśli chodziło więc o świadomość Aurory w tej kwestii, to z tego, co ona wiedziała, tamci mężczyźni mieli się świetnie i wciąż gdzieś tam sobie żyli. Tyle że bez wspomnień. I taki wymiar kary, jak najbardziej przemawiał do panny Sprout.
- Ale ocalisz życie. - Odparła z przekonaniem. - Czy ktoś jest bowiem winny temu, jak został wychowany i jakie poglądy wpajano mu za dziecka? Jeśli można coś naprawić, to po co wyrzucać? - tyle młodych czarownic i czarodziejów mogło ponieść śmierć w wyniku wojny, która tak naprawdę nawet ich nie dotyczyła. Wojnę wywołała garstka ludzi, którzy nie lubią siebie nawzajem. Oni niewiele tracili. Najbardziej cierpieli idealiści.
- Co bym z nimi robiła? Uczyła świata na nowo. Pokazywała, że można żyć wspólnie. Przecież przez tyle lat nam się to wszystkim udawało. Nie znaliby życia w przemocy. Zawsze mogliby pomóc działać dobrej sprawie, prawda? - Zapytała, patrząc na panią Zlatę. - Czy nie mało jest dobrych ludzi? A skoro mamy możliwość, to czemu przelewać krew? - Może czegoś nie rozumiała. Może na jakimś etapie jej życia umknęło jej coś istotnego, ale na razie, wydawało jej się, że lepiej jest mieć więcej ludzi po swojej stronie, niż niepotrzebnie marnować siły na kopanie kolejnych mogił.
Dobrze jednak, że miała swój sok, alkohol bowiem niemal przepalił jej gardło. Może rzeczywiście bliżej temu było do Cruciatusa — ten alkohol był jak tortury. W dodatku już pierwszy mocny łyk, zakołysał jej w głowie. Zlata więc mogła cieszyć się reszta trunku. Aurora nie miała zamiaru kolejny raz się męczyć.
Ucieszyła się, jednak gdy okazało się, że coś tam w którymś kościele dzwoni.
- Tak. Skończyłam kurs w Mungu, ale od niedawna znów praktykuje. W sensie… próbuje sobie wszystko przypomnieć, żeby w razie czego nikomu nie zrobić krzywdy. - Cóż byłby z niej za lekarz, gdyby szkodziła, zamiast pomagać.
Niby Zlata zachęcała ją do kreatywności, ale prawda była taka, że naprawdę Aurorze znana była jedynie teoria. Patrzyła więc na worek nieco nieprzekonana, jakby nie do końca wiedziała nagle co zrobić.
Kreatywnie? Zerwała kilka kęp trawy i wrzuciła do środka. Potem jeszcze kilka.
- Śródstopie? - Zapytała bardziej, niż powiedziała. Często nosiła trzewiki, których gruby obcas mógł spowolnić przeciwnika, jeśli zostałby wbity w odpowiednie miejsce. - Może jeszcze oczy. Ale to chyba też palcami, a nie nożem. - No bo jak to tak kogoś oślepić?
- A ty, w co najczęściej celujesz? - Jej worek zapełniał się coraz bardziej. Trochę liści, trochę trawy. - I skąd właściwie ty to wszystko wiesz? - Chciała, czy musiała się tego wszystkiego nauczyć?


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Kapliczka - Page 3 D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Kapliczka [odnośnik]30.12.21 13:44
-Niektórych rzeczy zwyczajnie nie da się naprawić. - wiem to zbyt dobrze, ot na własnym przykładzie. - Dlatego lepiej się takich pozbyć.
Widzę, że na ten temat się nigdy nie dogadamy. Ale może to i lepiej. Młoda nie poznała jeszcze życia z tej drugiej strony. Takich ludzi powinno trochę być na świecie - dla przeciwwagi tym wszystkim skurwysynom, których jest w nadmiarze.
-Nie wiem, czy są dobrzy ludzie. Są ludzie, którzy się czegoś boją, ograniczeni jakimiś pieprzonymi społecznymi ramami, bo “co ludzie powiedzą”. Zabrać je i zobaczysz, co się stanie. - daleko chodzić nie trzeba, wystarczy wyjrzeć przez okno. - Inni robią tak zwane dobre uczynki, żeby tylko sobie sprawić przyjemność. Dostać hajs albo coś udowodnić. Albo po to, żeby rano spojrzeć w lustro i powiedzieć sobie “jaki to ja jestem zajebisty”. Nie ma na świecie nikogo, kto robi coś dobrego tak po prostu.
Była jedna taka osoba, ale ona już nie żyje. Pewnie, gdyby była... był jak wszyscy inni - samolubnym chujem, to nie skończyłby w taki sposób.
Sama ta myśl sprawiała, że czuję jak palący gniew, rozlewa się po moim ciele. A może to alkohol? A może jedno i drugie. Młodej oberwało się przez przypadek, może tym razem powinnam się ugryźć w pierdolony jęzor. Albo i nie.
Prawda dobrze jej zrobi.
-Jak mawia mój brat, nie ma czegoś takiego jak pomyłki. Są tylko lekcje. A też jest medykiem, żeby nie było.
Na szczęście w końcu udało się dobrnąć do sedna spotkania, bo zaczynałam mieć dość tych wszystkich rozważań światopoglądowych. No cóż, sama też chętnie po coś weszłam w to bagno.
Śródstopie? Całkiem pomysłowe. Trzeba będzie to kiedyś wypróbować. Przynajmniej zmiażdżyć komuś nogę jest mi łatwiej niż skakać do oczu jak debil.
-Zależy z kim mam do czynienia. Ale wiesz, jak pewnie zauważyłaś, to najłatwiej jest komuś ukręcić jądra albo… przypierdolić w brzuch. - obejdziemy się bez szczegółów typu kosy pod żebra. - Strzaskać kolana? No różnie.
Odruchowo wzruszam ramionami i kończę upychać wór, po czym opieram go o ścianę budynku.
-Wiem, bo takim jak ja nie jest łatwo w życiu. - odpowiadam enigmatycznie, ale trzymam się prawdy. - Dobra, to teraz tak. Wyobraź sobie, że to wróg, który próbuje cię zaatakować. I masz mu przywalić. Jest tylko jeden niuans.
Chwytam dziewczynę za dłoń i układam jej pięść w taki sposób, żeby podczas uderzenia nie uszkodziła sobie palców.
-I tak to ma wyglądać, jak będziesz chciała atakować.
Robię parę kroków w tył.
-To teraz jedziesz z tym, mała. Przyjeb mu.


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Kapliczka - Page 3 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793
Re: Kapliczka [odnośnik]21.01.22 17:24
Słuchała z uwagą i powagą, każdego słowa wymawianego przez panią Zlatę. Nie mogła zrozumieć, jak ktoś z zupełnie czystą kartą i pustym umysłem mógłby nie ulec naprawie. Czy pozbawienie go wszystkich złych wspomnień nie było wystarczające?
- A są też ludzie, którzy nie chcą robić innym krzywdy, albo w miarę możliwości komuś pomóc i sami pragną pozostawieni w spokoju. Czy to nie brzmi jak ktoś dobry? - Uśmiechnęła się, przekonana, że właśnie taka wizja byłaby zdefiniowana poprawnie. - I ostatecznie nawet ten, co czyni dobro dla swojej własnej satysfakcji, to nieważne, jakimi motywami się kieruje, jeśli pomaga innym. Tak mi się wydaje. - Pamiętała, że przed laty miała podobną dyskusję ze swoim przyjacielem Arturem. On również nie do końca rozumiał jej punkt widzenia, ale ostatecznie doszli do wniosku, że Aurora jest zwyczajnie niereformowalnym przypadkiem. Ona myślała o nim podobnie. Chociaż nie był on tak drastyczny w swoich poglądach, jak Zlata, to z pewnością miał więcej stanowczości niż panna Sprout.
- Czy dobry uczynek należy mierzyć według motywów, czy rezultatów, jakie przyniósł dla osoby, której pomagano? - Bo co zrobi za różnicę głodnemu, czy dostał chleb, bo ktoś mu współczuł, czy może dlatego, że chciał później pochwalić się na salonach. Głodny napełnił brzuch.
Niemniej jednak nawet jeśli Zlata była wobec niej nieco ostra, to Aurora niewiele sobie z tego zrobiła. Nawet zagoniona dyskusja nie sprawiała, że traciła rezon. Każdy miał prawo do własnego zdania. A tak się akurat złożyło, że obie panie miały skrajnie różne.
Poprawiła kosmyk włosów i uśmiechnęła się na wspomnienie o bracie.
- Może kiedyś go poznałam. - Większość medyków szkoliła się w Mungu, więc jeśli byli w podobnym wieku, to istniała na to spora szansa.
Ale rzeczywiście trzeba było przejść do sedna. Aurora znów skupiła się na słowach Zlaty i wszelkich instrukcjach dotyczących ciosu. Problem w tym, że ten napastnik wydał jej się nagle zupełnie groźny. Nawet jeśli był tylko słomą. No i w sumie to nie zrobił jej nic złego.
Ale wiedziała, że to tylko ta niemądra część jej osobowości, która sprawia, że współczuje nawet postaciom z książek, czy też poduszkom, których nie używała nieco dłużej.
Pozwoliła ustawić swoją dłoń, ale pierwszy cios spudłował. Nie dlatego, że Aurora dłonią, źle wycelowała, ale dlatego, że jej własne biodra źle ją wyniosły i prawie obróciła się wokół własnej osi. To chyba nie tak miało wyglądać. Wróciła więc do pozycji wyjścia. Uniosła dłoń na wysokość twarzy i trzasnęła w miejsce, gdzie powinien być bark manekina. Cios doszedł i chyba był całkiem mocny. Aurora postanowiła wystosować drugi i trzeci. I dosłownie w tym samym momencie coś chrupnęło.
- Au, au, au... - Jęknęła Aurora, odruchowo łapiąc się za nadgarstek. - Chyba coś mi się uszkodziło... - Mruknęła i spojrzała na Zlatę. - Poda mi pani różdżkę? Zaraz to sobie nastawię. - Zagryzła zęby, ale nie uroniła ani łzy. Chyba nie była stworzona do tego, żeby używać przemocy.


Suddenly,
I'm not half the man I used to be.There's a shadow hangin' over me — Oh, yesterday came suddenly
Aurora Sprout
Zawód : Uzdrowiciel
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
nie prze­czu­łam w głę­bi snu,
że je­że­li gdzieś jest pie­kło,

to tu
OPCM : 10
UROKI : 0
ALCHEMIA : 20
UZDRAWIANIE : 15
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarodziej
Kapliczka - Page 3 D836eb438dea1946dc5bb9dd21fef622
Sojusznik Zakonu Feniksa
Sojusznik Zakonu Feniksa
https://www.morsmordre.net/t9381-aurora-sprout?nid=102#284845 https://www.morsmordre.net/t9435-duke-owlington#286919 https://www.morsmordre.net/t9436-i-walked-with-you-once-upon-a-dream#286936 https://www.morsmordre.net/f347-dolina-godryka-wrzosowisko https://www.morsmordre.net/t10010-skrytka-bankowa-2171#302538 https://www.morsmordre.net/t9438-a-sprout#328488
Re: Kapliczka [odnośnik]23.05.22 23:33
-Nie ma ludzi dobrych, młoda. Są tylko tacy mniej chujowi. - odpowiedziałam stanowczo. Nie byłam dobrą mówczynią. Nigdy nią nie byłam. Ale pewnie, gdybym jakimś cudem była kimś takim, to pewnie wyjechałabym z milionem argumentów, dlaczego ta kobieta się myliła. Opowiedziałabym o tym, czego mogą się dopuścić nawet ci, którzy uważają, że kierują się dobrem. Tacy są najgorsi, bo nie widzą, że dobro dla jednego, niekoniecznie jest dobrem dla drugiego. Oni "zadają" dobro, jak zadaje się rany.
Z pomocą jest to samo.
Bo czasem można tylko wszystko pogorszyć.
A jak się ma do czynienia z pierdolonych chorągiewkami, jakimi są ludzie, to już w ogóle można oczekiwać tylko tego, co najchujowsze. Widziałam to. Przeżyłam na własnej skórze.
Był też Rusłan - wyjątek od tej reguły. Tylko że on… to już zupełnie inna historia.
-Tak myślę - podsumowałam, stawiając kropkę w tej rozmowie. Moja towarzyszka wyraźnie była tym typem człowieka, którego nie da się naprostować. Miałam jedynie nadzieję, że nie zrobi jej tego to parszywe życie, bo tego nawet najbardziej opornym optymistom nie życzę.
-Raczej wątpię, żebyś natknęła się na mojego brata. No chyba, że podróżowałaś po wschodniej części Europy, bo on to się za bardzo nie rusza poza kontynent. - Po czym dodałam z szerokim uśmiechem. - Nie jest taki rozrywkowy, co ja.
Chyba że od czasu, kiedy wiedzieliśmy się po raz ostatni, coś zdążyło się zmienić - było to już na tyle dawno temu, że stać się mogło wszystko. On to jest prawdziwym Raskolnikovem - jeśli tylko wywęszył lepszą okazję, by się dorobić lub solidnie podszkolić z wszywania ludziom brakujących organów i doczepiania kończyn, to na bank z tego skorzystał.
Co do kończyn… raczej nie sądzę, by moja towarzyszka była tą osobą, która dołoży bratu roboty. No wytłumaczyłam jej, co ma robić i tak dalej, ale gdzieś w trzewiach czułam, że chuja to da. Albo i tym razem się myliłam? Nie miałbym nic przeciwko, bo pozory to często jedno wielkie gówno. Fajnie, kiedy ładne dziewczyny, potrafią w mgnieniu oka zmieniać się w niebezpieczne istoty. Czy masz takie predyspozycje, młoda?
-Jebnij go! Dajesz! - wykrzyknęłam, unosząc w niebo pięść. Przypomniały mi się też czasy, jak chodziłam na nielegalne walki, przepierdalając i zdobywając grube galeony. Wspaniałe czasy.
-Pierdolnij go tak, żeby się nie pozbierał!
Jeden cios spudłował, ale za to następne poleciały dokładnie tam, gdzie trzeba.
-Mocniej! Nie żałuj chuja!
I wtedy coś wyraźnie chrupnęło, i kurwa, nie był to nasz wór treningowy.
-Ja pierdole… - Przewróciłam oczami. - Ty to masz talent…
Bez słowa podałam kobiecie różdżkę. Jak Ragnuka kocham, z czego ona ma te kości? Ze słomy?
Odruchowo przeczesałam dłonią włosy. Eh, kurwa mać. To będzie trudniejsze, niż sobie wyobrażałam. Ale chuj tam. Mamy alkohol. To jakoś to będzie.
-Zróbmy przerwę i się jeszcze napijmy. Worek nam nie ucieknie. - Klapnęłam sobie na stercie liści. - Nie ma co rozpaczać. Przecież drugą rękę masz jeszcze sprawną.

/zt


Zlata Raskolnikova
Zawód : Komornik i najemniczka po godzinach
Wiek : 37
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowa
Wisi mi kto wisi na latarni
A kto o nią się opiera
OPCM : 15
UROKI : 15
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 6
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Półgoblin
Kapliczka - Page 3 LbyMwHj
Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t9153-zlata-raskolnikova#276833 https://www.morsmordre.net/t9433-sowa-bez-imienia#286806 https://www.morsmordre.net/t9439-zlata#287045 https://www.morsmordre.net https://www.morsmordre.net/t9434-skrytka-numer-2143#286811 https://www.morsmordre.net/t9432-zlata-raskolnikova#286793

Strona 3 z 3 Previous  1, 2, 3

Kapliczka
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach