Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Opuszczona portiernia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 17  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Opuszczona portiernia   10.03.12 23:07

First topic message reminder :

Opuszczona portiernia

Opuszczona portiernia jest ulokowanym tuż obok bramy dwupiętrowym budynkiem, z którego rozciąga się doskonały widok zarówno na cały plac i magazyny, jak i na otaczającą ten przybytek okolicę. Nietrudno więc dostrzec stąd ewentualne zagrożenie, zwłaszcza podczas nocnych eskapad lub poszukiwania kryjówek.
Ponieważ portiernia w czasach świetności przyportowego obiektu pełniła rozmaite funkcje, od biura zacząwszy, a na stołówce skończywszy, do dziś pełna jest ona różnorakich pomieszczeń, obecnie zakurzonych, zniszczonych i przeżartych zębem czasu. Brudne, stłuczone szyby nie lśnią już w blasku słońca i nie chronią przed deszczem, większość drzwi została wyniesiona lub spalona, a drewniane barierki schodów powyrywane, jednak przy odrobinie trudu wciąż w dziesiątkach tychże pomieszczeń - jak i na terenie całych magazynów - można znaleźć bezpieczne schronienie tudzież nietknięte przez nikogo skarby: butelki alkoholu, książki, fiolki nieznanych eliksirów, sykle, knuty, pergaminy. Miejsce to pełne jest bowiem rozmaitych skrytek zabezpieczonych wszelakimi czarami i nikt, naprawdę nikt nie wie, czy istniały one tutaj już wcześniej, czy powstały dopiero podczas wojny.
Parter zajmują pokój portierów, szatnia i kilkanaście zagraconych pokojów o bliżej nieznanym przeznaczeniu - obecnie pełne kurzu i gruzu, najpewniej stratowanych podczas jakiegoś czarodziejskiego pojedynku. Na pierwszym piętrze znajdują się natomiast toalety, dawna stołówka - dziś zionąca pustką - a także wielka sala z dwoma połamanymi regałami i rozbitym kominkiem kaflowym, w której niegdyś najprawdopodobniej pracownicy magazynów spędzali swe przerwy obiadowe. Na samej górze umiejscowiono zaś pokoje biurowe oraz schody prowadzące na płaski dach, z którego rozpościera się iście bajkowy widok na sunące po Tamizie statki, barki oraz łódeczki, a także okoliczne uliczki i magazyny. Z oddali widać też majestatyczną, przepiękną wieżę zegarową, jaką jest Big Ben.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   03.11.15 0:30

The member 'Fridtjof Brand' has done the following action : rzut kością

'k100' : 77


Powrót do góry Go down
Percival Nott
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
organizator smoczych wypraw badawczych
32
Szlachetna
Żonaty

it's a small
crime
and I've got no excuse

6
35
0
0
0
11
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   03.11.15 0:54

Już prawie zapomniał, ile drogocennej adrenaliny potrafiło dostarczyć poczucie wszechobecnego zagrożenia. Od niemal dwóch lat pogrążony w znienawidzonej od dziecka stateczności, czuł się jak narkoman, powracający tęsknie w objęcia nałogu i gdyby miał czas na zastanowienie (a jak cudownie było go nie mieć), nie mógłby uwierzyć, że dobrowolnie zgodził się na wykluczenie z życia tego upajającego czynnika, który mógł je w każdej chwili zakończyć. Pojedynek czarodziejów nie mógł co prawda równać się stanięciu oko w oko ze skrzydlatą, nieokiełznaną bestią, będącą w stanie spopielić nieuważnego śmiałka w przeciągu sekundy, ale po miesiącach bezczynności wystarczał mu w stopniu zupełnym. Nawet szarpiąca jego nerwami wściekłość na poprzednie porażki nie była w stanie wyrwać go z tego osobistego katharsis, zwłaszcza, kiedy zobaczył strzaskaną tarczę półolbrzyma, rozpadającą się wreszcie na świetliste strzępy. Zadowolony z siebie, zdążył jedynie uśmiechnąć się z satysfakcją, bo nagle kilka rzeczy wydarzyło się jednocześnie.
Najpierw usłyszał huk sypiącej się ściany; mniejsze i większe kawałki gruzu, otoczone chmurą tynkowego pyłu, wystrzeliły bez ostrzeżenia w powietrze, na szczęście dla zgromadzonych w budynku osób, wypadając w większości na zewnątrz. Ale nie tylko one – oszołomiony półolbrzym, trafiony zaklęciem drugiego mężczyzny, podążył za nimi, dosłownie wylatując przez wydartą w murze wyrwę i przez dobrych kilka sekund Percival po prostu wpatrywał się w ten abstrakcyjny obrazek jak zahipnotyzowany, czekając w napięciu na dźwięk ciężkiego ciała, uderzającego o chodnik piętro niżej. Mimo wyostrzonych zmysłów, dłuższą chwilę zajęło mu złożenie w sensowną całość tego, co właśnie działo się na jego oczach, a kolejnej potrzebował, żeby zrozumieć, co to oznaczało.
Wyprostował się machinalnie, jakby odzyskując władanie nad własnymi kończynami i czujnie rozglądając się dookoła. Wbrew pierwszemu, złudnemu wrażeniu, pojedynek wciąż trwał; a przynajmniej takie było założenie, bo mimo całej tej niemal młodzieńczej radości, którą czerpał z rzucania kolejnych zaklęć (dlaczego tak go to dziwiło, przecież od zawsze marzył o właśnie takim życiu), zaatakowanie jego tymczasowego sojusznika budziło w nim odruchowy sprzeciw. Czym innym był honorowy pojedynek dwóch czarodziejów, od początku nastawionych na (ostateczną?) rywalizację, a czym innym kontynuowanie tej nierównej walki, jedynie ku uciesze zgromadzonego tłumu, która to uciecha nie interesowała go zupełnie.
Dlatego z jego ust nie wydobyła się formuła żadnego zaklęcia, gdy odwracał się ostrożnie przodem do… przeciwnika?, kierując różdżkę w jego stronę, bardziej w celach zapobiegawczych niż wrogich, gotowy do przyjęcia nie tylko ewentualnej klątwy, ale też prześmiewczych gwizdów i obelg, które zapewne miały nadejść w reakcji na jego zawahanie. Wciąż czując napięcie w każdej komórce ciała, wpatrywał się intensywnie w nieodgadnioną twarz długowłosego mężczyzny, czekając. Z pełną świadomością, że być może oddawał właśnie za bezcen swoją jedyną szansę na zwycięstwo, i że najprawdopodobniej jego zachowanie miało zostać odebrane nie tyle jako honorowe, co po prostu głupie.




and to a place I come
where nothing shines


Powrót do góry Go down
Benjamin Wright
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t656-benjamin-wright https://www.morsmordre.net/t683-smok#2087 https://www.morsmordre.net/t3555-nokturnowa-rubryka-towarzyska#62778 https://www.morsmordre.net/f104-smiertelny-nokturn-20-6 https://www.morsmordre.net/t1416-jaimie-wright
eks-gwiazda quidditcha, nadzorca w smoczym rezerwacie
32
Półkrwi
Kawaler
may the bridges I burn
light the way
40
16
0
5
0
1
14
36
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   03.11.15 10:24

Uroczy spacerek po włościach nadgryzionych zębem czasu, w szybko znikającej mgle pary wodnej i przy morderczych okrzykach tłumu, mogło stanowić pełne adrenaliny doświadczenie - dla kogoś, kto nigdy w podobnej sytuacji się nie znalazł. Benjamin w podobnych miejscach niejednokrotnie stracił zęby, godność, kość ręki oraz pozycje w smrodliwym towarzystwie, odkuwając się jednakże na następnym spędzie postaci spod ciemnej gwiazdy. Mógł więc czuć się teraz na tyle swobodnie, na ile pozwalały mu resztki emocjonalności, ciągle pulsującej gdzieś w tyle głowy. Zajętej nie tyle rozglądaniem się dookoła siebie, co wyławianiem postaci Percivala...wyraźnie radzącego sobie podczas pojedynku naprawdę nieźle. Benjamin zdążył zauważyć rozpadającą się barierę ochronną olbrzyma, nie zanotował jednak widowiskowego łupnięcia jego cielska o podłogę lub miłego wylotu z miejsca pojedynku. Instynkt samozachowawczy, wyćwiczony latami obrywania różnymi przedmiotami znienacka, udanie przebił się przez mózgową galaretę Wrighta, pozwalając mu zauważyć chuderlawą dzierlatkę, widocznie pragnącą poczęstować go jakimś żelastwem. Przez rozkojarzenie Benjamin zareagował właściwie w ostatniej chwili, próbując złapać dziewczynę za nadgarstek uzbrojonej rąsi, wykręcając go w bezpieczną stronę. W zamierzeniu na tyle boleśnie, by wypuściła nóż.




Make my messes matter, make this chaos count.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   03.11.15 10:25

The member 'Benjamin Wright' has done the following action : rzut kością

'k100' : 84


Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   03.11.15 19:06

Jak na razie szło nadspodziewanie dobrze, wszak samo wejście do budynku i parter okazało się być nieobstawione przez wyrośniętych tępaków, jednak wszystko wciąż trwało zbyt długo. Dochodzące z piętra odgłosy były coraz bardziej dramatyczne, aurorzy z pewnością przystąpili już do szturmu z niewiadomym efektem, a na mnie... wpadła niewiasta w stanie mocno wskazującym na nieoszczędzanie na alkoholu. Zupełnie jej nie kojarzyłem. Lata młodości miała już za sobą, nie wyglądała na jedną z tych kobiet, które chętnie zapraszam do siebie, a jednak gdy zarzuciła mi ręce na szyję, zaburzając nieco moją równowagę i bełkocząc nieskładnie, w jej twarzy dostrzegłem coś znajomego. Czyżbym jednak kiedyś spędził z nią chwil parę, nie kłopocząc się nawet pytaniem o imię lub szybko wypuszczając je drugim uchem? Uśmiechnąłem się krzywo, gdy nazwała mnie Sebastianem, olśnienie odnośnie tożsamości kobiety, z pewnością zupełnie nieistotnej, niestety wciąż nie nadchodziło.
- Przyjdę do ciebie, gdy tylko skończą się pojedynki. - zapewniłem, przestępując parę kroków, by wyminąć ją na wąskich schodach i spróbować możliwie delikatnie rozpleść jej ręce, by móc przemieścić się wyżej, zostawiając ją w tyle, bez odpychania jej, co zapewne skończyłoby się jej niefortunnym upadkiem na sam dół i/lub wzbudzaniem zamieszania, którego na razie starałem się uniknąć.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   03.11.15 19:06

The member 'Perseus Avery' has done the following action : rzut kością

'k100' : 67


Powrót do góry Go down
Ignatius Prewett
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://morsmordre.forumpolish.com/t1492-ignatius-prewett http://morsmordre.forumpolish.com/t1524-fidelis#14269 http://morsmordre.forumpolish.com/t1509-ignatius-prewett http://morsmordre.forumpolish.com/f183-dover-st-davids-ave-21b http://morsmordre.forumpolish.com/t1525-ignatius-prewett#14271
Auror
28
Szlachetna
Kawaler
Jak niemal każde nieszczęście, zaczęło się szczęśliwie.
7
7
0
0
2
0
0
4
Czarodziej

PisanieTemat: 4: Opuszczona portiernia.   03.11.15 21:15

Słysząc donośny ryk nie mam wątpliwości, że cokolwiek stało za uchylonymi drzwi, wyłowiło naszą obecność. Jeden silny cios sprawia, że zasypują nas odłamki drewna. Ktoś monstrualnego wzrostu wpada z impetem do środka. Jest szybki, pomimo swojej zwalistej wagi. W tym samym czasie Brand głośniejszym tonem informuje mnie i rzuca zaklęcie. Powietrze przecina mocny sztych, który podrywa do góry chmury szarego kurzu. Widok przysłaniają drobiny, opadające wolniej niż płatki śniegu. Wraz z wdechem, drażnią krtań, przez co mimowolnie zaczynam kaszleć. O ile ja na chwilę racę koncentrację, o tyle troll wydaje się jeszcze bardziej podminowany do walki z nami. Nie mam czasu, by zorientować się, czy Brand ucierpiał w starciu. Stał zbyt blisko wejścia, tym samym wziął na siebie całą furię przeciwnika.
  
Przenoszę ciężar ciała i szybko przemieszczam się w inne miejsce w pokoju, tak, by nie dać mu szansy na trafienie. Pył zaczyna gryźć mnie w oczy, w obronnym geście w kącikach zbierają się łzy. Co chwila zmieniam pozycje, w palcach czuję znajome mrowienie. Robimy sporo hałasu, to kwestia minut nim pojawi się wsparcie. Dlatego chociaż przeciągam, próbuję znaleźć dogodny moment, by uderzyć zaklęciem. Możliwe, że mam tylko jedną szansę na powalenie trolla. Pod nogami plącze się roztrzaskana stolarka. W końcu odskakuję w miejsce, gdzie za plecami wisi ciężka kotara. Ukrywa mnie cień, na tle rozbitego okna, byłem zbyt łatwym celem. Troll na chwilę spowalnia, nie wiem jednak czy to efekt zaklęcia Branda czy po prostu próbuje mnie znaleźć.
 
- Petrificus Totalus - krzyczę, celując w trolla. 


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: 4: Opuszczona portiernia.   03.11.15 21:15

The member 'Ignatius Prewett' has done the following action : rzut kością

'k100' : 14


Powrót do góry Go down
Garrett Weasley
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
https://www.morsmordre.net/t597-garrett-weasley https://www.morsmordre.net/t627-barney#1770 https://www.morsmordre.net/t630-garrett https://www.morsmordre.net/f112-st-martin-s-lane-45-3 https://www.morsmordre.net/t975-garrett-weasley#5311
auror
29 lat
Szlachetna
Kawaler
żyjąc - pomimo
żyjąc - przeciw
wyrzucam sobie grzech niepamięci
41
25
0
0
0
1
6
7
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   03.11.15 23:25

Poszedł pierwszy - i okrutny los zrozumiał to najbardziej dosłownie, jak tylko mógł, zsyłając tuż za nim huk, coś przywodzącego na myśl grzmot i nieokreśloną sylwetkę majaczącą w okolicach kąta oka. Nie myślał wiele; zasłaniając tył głowy wskoczył w przód, w głąb ciemnego pomieszczenia, w samą paszczę wygłodniałego drapieżnika. Chciał rzucić Arresto Momentum, lecz nie zdążył nawet wyjąć różdżki schowanej dokładnie pomiędzy połami płaszcza; przeklął w myśli siebie i zawalający się sufit, który jednocześnie mógł być zaklęciem ochronnym jak i nieprzewidzianym rezultatem rzuconego piętro wyżej uroku. Zaskrzypiało, załomotało, poczuł pył unoszący się w powietrzu i wbijający się do jego nozdrzy. Odkaszlnął - raz, drugi, trzeci, dopiero teraz wśród tańczącego w ciemności kurzu dostrzegając gruz. Serce Garretta najpierw zdawało się stanąć, lecz tylko po to, by zaraz zadrżeć w szaleńczym niepokoju i dudnić, utrudniając mu złapanie oddechu po nagłym, przerażającym zrywie. Niewypowiedziane, brzydkie przekleństwo zatańczyło w ciszy na spierzchniętych ustach; to nie mogło być tak, dlaczego ta akcja od samego początku skazana była na niemiłosierną porażkę, dlaczego świat zdawał się pragnąć skazać ich na potępienie, zmusić do pokuty, okrutnego zadośćuczynienia w postaci sromotnej klęski? I, psia mać, jak oni to wszystko przeżyją?
- Hazel? - wychrypiał, a po chwili kaszlnął ponownie, nie mogąc pozbyć się pyłu, który chciał bestialsko osiąść na płucach tęskniących na świeżym powietrzem. - Hazel, czy wszystko w porządku?
Bombarda, przeszło mu przez myśl, jedynie Bombarda Maxima mogła im w tej chwili pomóc. Szybko odrzucił tę myśl, oczyma wyobraźni widząc już Hazel przygniecioną do pobliskiej ściany - oczywiście jeśli do tej pory nie zginęła pod lawiną spowodowaną... właśnie, czym była spowodowana?




a gniew twój bezsilny niech będzie jak morze
ilekroć usłyszysz głos poniżonych i bitych

Powrót do góry Go down
Felix Tremaine
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t1475-felix-tremaine https://www.morsmordre.net/t1556-papierowe-wspomnienia#15039 https://www.morsmordre.net/t1522-nieistotny-dysonans#14241 https://www.morsmordre.net/f177-smiertelny-nokturn-13-poddasze https://www.morsmordre.net/t1577-felix-tremaine
goni mnie przeszłość
27
Półkrwi
Kawaler
w środku pękają struny
chwil, pulsuje rzeka
czerwienią moich win,
gonię sam siebie i znów
zamiera świat.
12
11
0
0
0
3
0
10
Czarodziej
maybe I deserve all of this.

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   04.11.15 22:21

Przez potężną bryłę budynku przeszedł gwałtowny wstrząs – taki, który spokojnie mógłby nadkruszyć nawet solidnie postawione fundamenty. Na skutek działania niszczycielskiej siły wiatru (upiornie świszczącego na usznej membranie) Felix miał okazję zobaczyć, z jaką łatwością gniewne podmuchy trudnego do okiełznania żywiołu rozrywają ścianę na drobne kawałki. W powietrze wzbiły się tumany kurzu, które zlepiły się z resztkami mgły. Ale to jeszcze nie koniec zamieszania, które wywołał demoniczny duet (powstały na skutek dziwnego zrządzenia kapryśnego losu – początkowo mieli przecież walczyć przeciwko sobie; a nie różdżka w różdżkę). Współpraca z milczącym mężczyzną naprawdę się opłaciła - półolbrzym, znokautowany rzuconym przez Tremaine’a zaklęciem, zniknął w czeluściach ziejącej w podłodze dziury.
Element-niespodzianka został więc wyeliminowany w ten dość widowiskowy sposób. Felix niczym zahipnotyzowany wpatrywał się w osnutą drobinkami tynku wyrwę, na krawędzi której jeszcze przed minutą znajdowało się potężne cielsko półolbrzyma.
Dopiero po kilkunastu uderzeniach serca wyrwał się z tego dziwnego transu, uzmysławiając sobie, że przecież przedstawienie wciąż jeszcze trwa. I… trwać musi?
Niepewność zagnieździła się w jego jasnoniebieskim spojrzeniu, gdy w powolnym tempie odwrócił się w stronę dotychczasowego sojusznika. Różdżka zaczęła dziwnie ciążyć w ręku Tremaine’a, tak jakby i jej zupełnie nie podobało się to, co teoretycznie powinien teraz bez wahania uczynić – zaatakować, nie bacząc na kiełkujące w jego głowie rozterki.
Ale… w oczach przeciwnika dostrzegł dokładnie ten sam rodzaj zawahania.
Ta krótka chwila rozciągnęła się melodramatycznie w czasie.
Nie mieli zbyt wielu sekund do namysłu – publiczność, podjudzona iście spektakularnym tryumfem dwóch mężczyzn, którzy najprawdopodobniej zostali spisani na straty, gdy tylko półolbrzym zaskoczył wszystkich zdolnościami magicznymi na wysokim poziomie... Cóż, takie grono gapiów z pewnością będzie chciało zasmakować krwi raz jeszcze.
Ale gdyby tak… zwrócić różdżki przeciwko cwaniaczkowi prowadzącemu to całe nielegalne przedsięwzięcie? Tremaine wyłowił go wzrokiem z tłumu* i przez dłuższą chwilę zawiesił na nim spojrzenie, niejako sugerując Percivalowi ewentualne rozwiązanie.
Co by się stało, gdyby tak nagiąć nigdzie niespisane i nigdy niewypowiedziane zasady tych spotkań – poszerzyć granice areny, zaangażować publiczność do walki, wprowadzić trochę… chaosu? Półświatek rządzi się przecież swoimi prawami - aczkolwiek przeważa w nim skłonność do ich łamania.
Jeśli Percival zaatakuje, Felix zapewne odpowie tym samym - instynktownie – wtedy nie będzie już miejsca na dylematy. Ale być może uda im się wydostać stąd razem, zdążywszy uprzednio utrzeć nosa panu o kaprawym spojrzeniu?


*zbliża się godzina zero, a ja nie bardzo wiem, czy ten pan wciąż tam jest - dlatego wrzucam posta; napisałam już w tej sprawie wiadomość do mg - ewentualnie poprawię ten fragment później.




what matters most is how well you walk through the f i r e.
Powrót do góry Go down
Hazel Sackville
avatar

Nieaktywni zakonnicy
Nieaktywni zakonnicy
http://morsmordre.forumpolish.com/t759-hazel-sackville http://morsmordre.forumpolish.com/t806-bogart#3388 http://morsmordre.forumpolish.com/t790-hazia#3165 http://morsmordre.forumpolish.com/f111-pokatna-21-10 http://morsmordre.forumpolish.com/t1505-hazel-sackville#13705
Auror
27
Mugolska
Panna
To those who'd ground me, take a message back from me.
Tell them how I am defying gravity and you can't pull me down!
7
7
4
0
5
0
0
2
Czarodziej
możesz pozostawić puste

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   05.11.15 19:40

- Masz rację - przytaknęłam mu, rozglądając się wokoło i starając się wytężyć zmysłu na wszystkie dźwięki. Które, co tu ukrywać wcale nie były optymistyczne. Coś trzasnęło, jak gdyby okno, choć nie miałam pewności, czy to właśnie ono. Z całą pewnością jednak właśnie z niego zaczął wydobywać się gęsty, biały dym. Nie byłam pewna, czy to dobry sygnał, jednak mogło być tylko gorzej - dlatego też jeśli mieliśmy się dostać do budynku, musieliśmy działać już. Teraz. Osłoniłam głowę czarnym kapturem i spojrzałam na Weasleya. - W porządku, odczekam tu chwilę i wejdę za Tobą. A w międzyczasie, będę Cię osłaniać - oznajmiłam, dotykając jego ramienia, jak gdybym w ten sposób chciała mu zapewnić ochronę.
Gdy zniknął za drzwiami, odsunęłam się nieco w tył, chowając się w cieniu i zabezpieczając przed niechcianymi spojrzeniami. Miałam chwilę, by rozejrzeć się po pomieszczeniu. W głowie liczyłam, ile sekund minęło od wejścia Garreta i gdy nadszedł odpowiedni czas, zebrałam się w sobie by wejść za nim do środka.
I wreszcie wtedy usłyszałam głośny huk. Nie było czasu zastanawiać się, czy zdążę dobyć różdżki i w jakikolwiek sposób uchronić się przez lecącym na mnie gruzem, w tej chwili musiał zadziałać instynkt. Gdzieś w oddali słyszałam krzyki Garreta, jednak nie miałam nawet jak na nie odpowiedzieć. Niewiele myśląc, odskoczyłam w stronę wnęki w ścianie osłaniając głowę przed spadającym


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   05.11.15 19:40

The member 'Hazel Sackville' has done the following action : rzut kością

'k100' : 61


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   12.11.15 19:01

Fridjof, zaklęcie trafiło trolla, który - rozkojarzony nagłą ślepotą - stracił nieco na werwie, ale i tak dosięgła cię maczuga potwora, trafiając cię w brzuch. Dzięki temu, że stworzenie zostało zdekoncentrowane trafnym zaklęciem, uderzenie straciło na sile i tylko dzięki temu jedynie odebrało ci na chwilę oddech i odrzuciło do tyłu. Bez wątpienia twój brzuch przyozdobił się w olbrzymi krwiak, a kości zabolały, gdy zderzyłeś się z ziemią. Płuca piekły, nie mogąc złapać oddechu. Prawie straciłeś przytomność, jednak dzięki magicznej sile, wkrótce zrobiłeś tak drogocenny wdech. W tej turze masz -10 do rzutu. Weź pod uwagę, że jesteś osłabiony i nieźle potłuczony.
Ignatius, zaklęcie kompletnie nie wyszło. Troll mimo to zachwiał się i opuścił maczugę, obejmująć łapskami głowę. Zakręcił się wokół siebie, wydając z siebie przeraźliwy ryk. Jego niemoc spowodowała jednak tylko jego wściekłość. Jednym ruchem wymacał swoje narzędzie i zaczął na oślep wymachiwać bronią, chcąc was wmiażdżyć w ścianę. Chyba nie spodobało mu się to zaklęcie. ST na uniknięcie ciosu (dla Ignatiusa, Fridjof jest na podłodze, poza zasięgiem trolla): 44-10 (minusowe za ślepotę) = 34 (dodajesz sprawność do wyniku z kości). Zważcie na to, że troll jest ślepy. Macie wiele opcji i kilka z nich wcale nie musi obejmować dalszej walki.

Percival, na reakcję tłumu nie należało długo czekać. Gwizdy, przekleństwa, a nawet kamienie poleciały w twoim kierunku. Byłeś tchórzem w ich oczach, mimo że właśnie posłałeś półolbrzyma na drugą stronę. Podobne reakcje towarzyszyły Felixowi, w którym też obudził się odruch serca. Przez tłum przepchnął się człowiek o oczach husky'ego i skrzywił się na wasz widok.
-Czyżbyśmy trafili na dwóch kochasi?-zwrócił się do was pogardliwie, a tłum się roześmiał, momentalnie podłapując temat i zaczęli rzucać wyzwiskami. Uniósł dłoń, by ich uciszyć.-Może pokażemy chłoptasiom jak traktujemy im podobnych?-uśmiechnął się krzywo, a już po chwili na arenę wkroczyło trzech postawnych czarodziejów, jednak nie aż tak karykaturalnej postury jak ich poprzedni przeciwnik. Definitywnie byli w bojowych nastrojach.

Benjamin, bez wątpienia posiadałeś więcej siły od drobnej dziewczyny. Długo się jednak zapierała, by wypuścić w rąk ostrze. Wykrzywiała w brzydki sposób twarz, jedynie odejmując sobie i tak wątpliwego uroku. Patrzyła z obrzydzeniem w twoją twarz, nie mając zamiaru spuścić z ciebie wzroku.
-Sczęźniesz, psie.-warknęła, by po chwili splunąć ci w twarz.-Zapłacisz za to...!-dodała jeszcze, by po chwili wymierzyć ci kopniaka w krocze, schylając się po upuszczony nóż. (ST by ominąć cios - 92)

Perseus, kobieta przykleiła się do ciebie na dobre. Zachichotała, przygryzając wargę i obnażając wątpliwej czystości zęby, słysząc twoją obietnicę. Odsunęła się jednak usłużnie, wierząc w twe zapewnienie.
-Mały przedsmak!-powiedziała, unosząc na moment spódnicę, by obnażyć przed tobą swe ciało. I to wystarczyło, by ktoś inny zainteresował się jej urokami. I mimo, że jej chichot po chwili zamienił się w przeraźliwy krzyk, a parę otoczyło kilku gapiów, bez wątpienia byłeś w tym momencie wolny i mogłeś kontynuować dywersję...

Ludzie na piętrze ciągle nie zdawali sobie sprawy z obecności aurorów na dole, a ryk trolla został zagłuszony przez huk obsuwającej się ściany.

Garret, gdy kurz opadł, zobaczyłeś Hazel, całą w szarym pyle, której udało się na czas wskoczyć za tobą do budynku.
Hazel, nieszczęśliwie, gdy przeskakiwałaś przez dziurę, przejechałaś ręką po wystającym pręcie - całe twoje przedramię zdobi głęboka rana. Bez wątpienia miałaś jednak sporo szczęścia umykając przed swego rodzaju lawiną. Gdy poprawiła się wasza widoczność, zauważyliście ciało półolbrzyma, dla którego ten upadek okazał się być śmiertelny. Chwilę później mogliście usłyszeć ryk, który pochodził gdzieś z głębszej części budynku. Idziecie to sprawdzić czy kontynuujecie swój plan?

❋ Uwaga, mała informacja od MG - w związku ze zmianą prowadzącego, anuluję wszelakie kary. Przypominam jednak o obowiązku odpisania w ciągu 48h (chyba, że macie nieobecność), bo mogę przywrócić punkty karne. Terminowi odpisujący mogą liczyć na bonus w następnej turze w wysokości 5 punktów!


Powrót do góry Go down
Percival Nott
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
organizator smoczych wypraw badawczych
32
Szlachetna
Żonaty

it's a small
crime
and I've got no excuse

6
35
0
0
0
11
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   12.11.15 21:16

To by było na tyle, jeśli chodziło o czarodziejski pojedynek; chaos, który zapanował w zniszczonej stołówce wydawał się niemożliwy do całościowego ogarnięcia, dodatkowo wzmagając się z każdą sekundą, ale skupienie Percivala osiągało właśnie maksymalne możliwe pułapy. Boleśnie świadomy istnienia każdej komórki i każdego zakończenia nerwowego w swoim ciele, wciąż przebywając pod wpływem błogosławionej adrenaliny, widział i słyszał więcej, a jego myśli – paradoksalnie – były całkowicie jasne i klarowne. Mimo konieczności uchylenia się przed nadlatującym z tłumu kamieniem, bez problemu wyłapał lustrzane odbicie własnych wątpliwości, uwidaczniające się w twarzy dotychczasowego przeciwnika, zauważając też jego wzrok, podejrzanie długo zawieszony na punkcie gdzieś za jego plecami. Podążył za nim odruchowo, doskonale zdając sobie sprawę, że gdyby długowłosy mężczyzna chciał go wykiwać, to złapałby się właśnie na najstarszy blef świata. Coś mu jednak mówiło, że wcale nie chodziło o to i nie musiał czekać długo na potwierdzenie tego założenia, bo jego spojrzenie bezbłędnie spoczęło na kaprawym człowieczku o przekrwionych, heterochromicznych oczach.
Który znów pokazywał na co go stać, wywołując z tłumu trzech kolejnych czarodziejów, najwidoczniej wyjątkowo skorych do dołączenia do pojedynku. Nie, nie pojedynku – burda, w którą zamieniło się poprzednie starcie już definitywnie przestała zasługiwać na to miano, więc Percival również uznał potyczkę za zakończoną, nie mając zamiaru bawić się w bezwolną marionetkę grającą tak, jak jej zagrają. Jego wściekłość, wcześniej skupiona na półolbrzymie, w całości kierowała się właśnie na samozwańczego prowadzącego, a poprzedni milczący komunikat jego nowego sojusznika tylko dodatkowo pomógł mu podjąć decyzję.
Odwrócił się na pięcie błyskawicznie, robiąc dwa kroki w tył, zrównując się z mężczyzną z kucykiem i kierując różdżkę w stronę niskiego czarodzieja.
- Drętwota! – krzyknął bez ostrzeżenia, nie zawracając sobie nawet głowy nowymi figurami na ringu; dzika chęć starcia z wykrzywionej gęby tego zadowolonego uśmieszku zwyciężała nawet ze zdrowym rozsądkiem. Wiedział, że w każdej chwili mogło uderzyć w niego potrójne, czarnomagiczne zaklęcie, kamień albo jeszcze coś gorszego, ale prawda była taka, że na obecnym etapie atak mógł nadejść z absolutnie każdej strony; jeśli jego nocna przygoda miała zakończyć się tragicznie, miał zamiar przynajmniej pociągnąć parszywca razem ze sobą.




and to a place I come
where nothing shines


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Opuszczona portiernia   12.11.15 21:16

The member 'Percival Nott' has done the following action : rzut kością

'k100' : 32


Powrót do góry Go down
 

Opuszczona portiernia

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 4 z 17Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5 ... 10 ... 17  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Doki :: Opuszczone magazyny-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18