Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Karczma "Na samym dnie"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Karczma "Na samym dnie"   16.01.17 14:43

First topic message reminder :

Karczma  "Na samym dnie"

Podobno nie jest to pierwszy przybytek postawiony w tym konkretnym miejscu. Poprzednie wersje siedliszcza w - jak zwykle - nieokreślonych warunkach spłonęły. Aktualny dobytek prezentował się w formie piętrowego, nieco wypłowiałego budynku. Kolory układanej dachówki z danej czerwieni, zmieniły się w brunatną płaszczyznę, przecinaną skrawkami ułamanego borda.
Cały dół okolony wysuniętym, drewnianym gankiem i znajdującą się tuż przy ścianie - stajnią. Nie dziwne zjawisko, gdy zrozumie sie mentalność mieszkańców wsi, w dużej mierze hodowców. Wejście jest szerokie, otulone ciężkim podparciem bali. Zdecydowana stylizacja, albo na całkiem dawniejsze czasy, albo - zwyczajny praktycyzm mugolskich właścicieli.
Całość kompleksu mieści się w kilku, rozlokowanych pomieszczeniach. Największa z sal, otwierającą się tuż po przekroczeniu drzwi wejściowych, stanowi główny przybytek. Szeroko rozstawione ławy i całkiem wygodne, jak na okoliczności - siedziska. W kątach zadbano o mniejsze stoliki, zapewne z myślą o gościach odludnych. W centrum, tuż przy wysokim barze, znajduje się kominek, zazwyczaj raźno trzaskający. Niezależnie od pogody. Tym bardziej, że karczma gości całkiem sporą gromadę bywalców, począwszy od zwykłych mieszkańców okolicznej wsi, kończąc na czarodziejach, załatwiając ciche transakcje.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : 14
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   04.02.17 23:19

Syknąłem cicho, kiedy odłamek uderzając mnie w ramię przeciął skórę. Czułem, jak ciepła krew szybko wsiąka w ciemną szatę. Spojrzałem jedynie na ranę, nie wyglądała zbyt poważnie. Bardziej martwił mnie Ramsey, którego nie udało mi się na czas schować przed gradem drewna i szkła. Niespecjalnie miałem czas, żeby rozejrzeć się i popatrzeć na innych. Trudno jednak było zignorować pojawienie się trzech tajemniczych postaci. Mroku, który nagle zapanował i krzyku. Po chwili widziałem mugola, którego zabiło coś, co wyglądało jak... Sam do końca nie widziałem jak co. Jednak o ile potrafiłem przełknąć śmierć kogoś niemagicznego, tak potwory zdawały się grozić także i czarodziejom. Nie podobało mi się to ani trochę. Spojrzałem na Ramseya spodziewając się zobaczyć go zawieszonego w innej rzeczywistości. Zamiast tego napotkałem jego spojrzenie, jasne i przytomne. Wyglądało na to, że było z nim dużo lepiej.
- Cieszę się, że zdecydowałeś się jednak wrócić do żywych - skrzywiłem się, gdy przy ruchu rana na ramieniu dała o sobie znać. Robiłem Ramseyowi miejsce pod stołem, wciąganie podeń jego bezwładnego ciała wcale nie było łatwe ani komfortowe.
- Nie wiem - pokręciłem głową odpowiadając na jego niedokończone pytanie. Taka też była prawda, nie miałem pojęcia. Zdecydowanie stało się coś dziwnego, nie potrafiłem tego jednak jeszcze wytłumaczyć. Przywoływałem wspomnienia wszystkich ksiąg i opowieści o czarnej magii, które mogłyby powiedzieć mi cokolwiek na temat tajemniczych postaci. Nic jednak nie zdawało się pasować. A nam chyba kończył się czas. Jeżeli te drzewopodobne stworzenia zamierzały tu jeszcze wracać, trzeba było myśleć raczej szybko. Spojrzenie Ramseya podpowiadało, że doszedł do podobnych wniosków. Kiwnąłem głową dając mu znać, że zrozumiałem. Wyciągnąłem różdżkę i skierowałem ją w miejsce, w którym zniknął potwór ciągnący nieznajomą ubraną w mugolski strój. Ryzyko było... wkalkulowane. Jeżeli była czarodziejką, tym gorzej dla niej. Używanie podobnych strojów było niegodne magicznych. A jeśli nie, to nikt nie powinien specjalnie rozpaczać. Jeżeli zaś będzie miała odrobinę szczęścia, zdąży uciec na czas. Skupiłem się, by pójść w ślady Ramseya i wraz z nim rzucić Szatańską Pożogę. I niech się dzieje wola nieba.




Opadły kraty na jasne okno
cień na kamienie rzucając długi.
"Cieniu, ach cieniu, na co Ty, po co,
gdy nie należysz do ludzi?"

W nocy po ścianie wędrują upiory,
umysłu widma, co na świat wypłyną,
niematerialne i straszne zmory,
co tylko w słońcu giną.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   04.02.17 23:19

The member 'Vitalij Karkarow' has done the following action : rzut kością


'k100' : 53, 3


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t4002-poczta-matta https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t4772-skrytka-bankowa-nr-901 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Zawód : Wolny strzelec
Wiek : 26
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 12
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 13/29
SPRAWNOŚĆ : 28/44
Genetyka : Wilkołak

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   05.02.17 3:08

Być może kobieta zasługiwała na to by jej twarz zmieniła się w coś na kształt groteskowego jeża. Nie mnie jednak było to oceniać i wydawać na nią wyrok po ledwie chwili rodzącej nieporozumienie. Nie różniłbym się przecież wówczas od niej. Poruszyłem się więc sam z siebie bez wahania bo nie umiałem inaczej i nie chciałem testować tego czy bym umiał - lista osób która za podobną myśl mnie obiła była zbyt długa (krypto pozdrowienia dla gryfonów). W całym tym masochistycznym rozrachunku wizja jednokrotnego przyjęcia na siebie szczątek(?) okiennic wydała się opłacalniejsza. Przynajmniej w chwili gdy o tym myślałem.
Przez zaciśnięte zęby wydobyłem z siebie syk bólu w momencie w którym szkło i być może drzazgi zatopiły się w moim ciele. Przynajmniej szybko i na raz - pomyślałem, gdy zmagałem się z potęgowaną falą rozdzierających skórę doznań zlepiających się w jedno wielkie uczucie kłucia obłapiającego moje plecy i nogi. Potem przyszła ulga, bo pierwsze wrażenie jest zawsze najgorsze - później chłodna wilgoć krwi dawała ukojenie. Zakląłem pod nosem, gdy to się skończyło czując po tym wszystkim słabość. Osunąłem się nieco nie zdając sobie sprawy z tego, że drzewiasty twór zamierzał mi w tym natychmiast pomóc.
rzuciłem przekleństwo zmieszane z kolejną niesioną informacją w głosie. Nie pamiętam juz co to było za mięso. Na moment ból mnie jednak sparaliżował, sprawiając, że sunąłem się niczym bezwładny wór ziemniaków po deskach karczmy. czułem jak różyczka w wewnętrznej kieszeni kurtki zaczyna z niej uchodzić. Nie mogłem na to pozwolić, tak samo jak nie zamierzałem pozwalać na współpracę z potworami. chwyciłem rękoma framugę drzwi. Pogryzione ramie zarwało, a ranione wnętrze dłoni zawyło. wolną nogą próbowałem wynegocjować uwolnienie pojmanej.
- Psia jego...


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   05.02.17 3:08

The member 'Matthew Bott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 64, 73


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 1:11

Ciemność rozrzedzała się z każdą mijającą sekundą, chociaż te - zdawały się zakrzywiać w czasie, niemożliwie długo. I ci bardziej przytomni mogli zauważyć pewną zależność - im bliżej wyjścia były istoty, im szybciej przeciskały się przez ziejąca dziurę - zamiast drzwi - tym powietrze zdawało się czystsze, a właściwa dla pomieszczenia jasność - wracała. Wiatr wdzierał się przez ziejące w ścianach otwory, wciskając tym najbliżej znajdującym się - pozostałości cichnącego deszczu. I tylko zawodzenie wiatru nasilało się, targając do środka wilgoć i zimno. Nawet ogień w kominku pełgał niemrawo, jakby próbował wrócić do początkowego stanu. Dwóch staruszków leżących na ziemi, przysypani odłamkami, zakrwawieni, patrzyli z przerażeniem na rozgrywająca się scenę. trzeci z ich towarzystwa nie poruszał się, z szeroko otwartymi ustami, jak do krzyku i blednącą, pomarszczoną twarzą. Ale to były "drobnostki", na które nie zwracał uwagi właściwie nikt...?
Zaklęcia świsnęły, a powietrze stało się wręcz gęste od wibracji i natężenia magii. Najszybciej zareagował Percival oraz Lucinda, ale tylko pierwszy promień sięgnął celu. Pokracznie wykrzywiona istota nie zatrzymała się jednak, chociaż przekraczając wyrwany próg drzwi - zachwiała się, uderzając szarą głową o wystający kat połamanej belki. Każdy mógł zobaczyć, jak szara skóra rozdziera się, ale zamiast krwi wypływa niezidentyfikowana, czarna maź. Wyraźny ślad pozostał na drewnie. Stwór przetoczył się do wyjścia, wciąż ciągnąc za sobą wierzgającą kobietę - Sophię, która mimo prób wyrwania, nie podołała zakleszczającemu się wokół piersi szponom. Udało jej się jednak utrzymać różdżkę.
Zaklęcie Samaela nie było silne, ale wystarczające, by mroźna mgiełka objęła całe, szponiaste ramię szarej istoty. Mógł zobaczyć, jak dziwna kończyna nieruchomieje i prawdopodobnie to pomogło  Mattowi, który nie dość, że utrzymał różdżkę, to zdołał się wyrwać z potężnego uchwytu. Leżał na progu, ale ból w nodze nie zelżał, wciąż czując ciążące na nim szpony, ale...już bez właściciela. Zamrożona łapa musiała odpaść od stwora, ale zamiast kruszeć od mrozu - powoli czerniała, tworząc obok nogi Botta kleistą maź.
Ramsey i Vitalij - chociaż oboje czuliście pulsowanie magii pod palcami, nie wyszła poza obręb waszych różdżek. Dodatkowo młodszy Mulciber czuł, jak cienka nić, łącząca go z obecnością, coraz bardziej się oddala.

Sophia - znalazłaś się poza drzwiami karczmy, a w ciemności i huczącym wietrze, mało możesz dostrzec. Coraz silniejszy ból atakuje twoja klatkę piersiową, ale możesz próbować czarować. Jeśli ci się nie uda wyrwać (lub skutecznie czarować), albo nikt nie zdoła ci pomóc,  stracisz przytomność - rzucasz znowu dwoma kostkami. Pierwszy rzut na czar (st wg tabeli) lub próbę wyrwania z st 80 + sprawność, drugi za wytrzymałość - st 60 + silna wola.

Percy, Lucinda i Matt - znajdujecie się najbliżej wyjścia i jeśli chcecie, możecie ruszyć za stworami i podjąć próbę ataku lub ratunku pochwyconej dziewczynie. Jeśli deklarujecie pogoń za oddalającymi się stworami - możecie wykonać rzut k100 na spostrzegawczość. Jeśli nie biegniecie dalej - zostajecie w karczmie i tyczą się was wytyczne pozostałych. Pamiętajcie o swoich ranach!

Samael, Vitalij, Ramsey i Daisy - macie przed sobą ogrom zniszczeń. W kilku miejscach dostrzegacie czarne plamy, które w innym wypadku mogłyby być uznane za krew, ale jest gęsta i...jeśli chcecie zobaczyć cokolwiek więcej, musicie przyjrzeć się lepiej. W karczmie, prócz czarodziei - ostała się cała piątka mugoli. Dwóch, ledwo oddychających staruszków pod kominkiem (trzeci nie porusza się) nieprzytomny karczmarz, który leżał za ladą i jeden z ochroniarz, własnie próbujący podnieść się z miejsca. Drugi z osiłków nie wyglądał dobrze - przebity na wylot długim odłamkiem drewnianej framugi drzwi. Rzucacie k100 na spostrzegawczość lub zaklęcie, jeśli chcecie uleczyć rany.
Jeżeli ktokolwiek chce wyjść z karczmy - będzie mógł to zrobić w kolejnej turze. Większość z was potrzebuje pomocy uzdrowicielskiej. pamiętajcie o tym!


-5 do rzutów nadal mają wszyscy, prócz Samaela i Lucindy.

Na odpis macie 48h




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 11.02.17 0:45, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Samael Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t631-samael-marcolf-avery#1801 https://www.morsmordre.net/t1443-samaelowa-skrzynka-z-pogrozkami#12562 https://www.morsmordre.net/t807-call-me-doctor-love https://www.morsmordre.net/f119-shropshire-peace-street-102 https://www.morsmordre.net/t2798-skrytka-bankowa-nr-160#45281 https://www.morsmordre.net/t972-ten-lepszy-avery
Zawód : ordynator oddziału magiipsychiatrii
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
Szalony, niech ukocha swe samotne ściany
I nie targa łańcucha, by nie draźnić rany
OPCM : 0
UROKI : 30
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 10
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 14
Genetyka : Czarodziej
Doskonała rozpusta wymaga doskonałego odprężenia.

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 1:45

Zetknął się z czymś, co nawet dla niego, obytego w świecie magii wydawało się dziwaczne. Znał różne czarnomagiczne rytuały, słyszał o przerażających czarach, czytał i widywał okropne potwory, zdolne do zadania człowiekowi bolesnej, długiej śmierci, lecz demoniczna aura była Avery'emu zupełnie obca, usunięta za zasłonę fantazji, z kategorii tych, w jakie nie wierzyli nawet czarodzieje. Obeznani z czarami, rozumni, lecz... to, co się działo, przekraczało pewne granice, chociaż Samael nie czuł się niepewnie. Paraliżował go lęk o córkę, poza tym wątpił, by coś strasznego naprawdę się wydarzyło. Wybuch szkła, upstrzenie ciał kawałkami ostrych szyb i drzazg nie wystarczył, bo go przestraszyć - podobnie jak nagłe pojawienie się monstrualnych stworów, jakich nie potrafił zakwalifikować właściwie do żadnych ze znanych mu istot. Wyglądały pokracznie, zdawały się niebezpieczne (czy to one zabiły tę nieszczęśnicę, leżącą bez życia na podłodze?) i najwyraźniej pożądały ludzkich ofiar, wyciągając łapczywe dłonie po dwójkę ludzi. Także czarodziejów, co pojął prędko, choć ta parka była Samaelowi zupełnie obca.
Zaskakujące, że to stało się dzisiejszego wieczora, kiedy to akurat przypadkowa grupa magów postanowiła wyjątkowo odwiedzić mugolski przybytek. Chyba że... może właśnie dlatego lawina wydarzeń została sprowokowana? Avery nadal nie wiedział, dalej czuł się nieco zdezorientowany, a wraz z wycofaniem się poczwar - pozbawiony możliwości walki. Utrącił jednemu ze stworów szponiastą rękę, co, widział ze znacznej odległości, czerniała, wypuszczając z siebie jakiś kleisty, czarny śluz. Wzdrygnął się z obrzydzenia, przypominając sobie wywar o podobnej konsystencji, rozlany w jego żyłach i wypalony na jego lewym przedramieniu - ale podobieństwo kończyło się przecież wyłącznie na wyglądzie.
Mugole. Wciąż tu byli, kryjąc się, jeden zemdlał, jeden był martwy, wyjątkowo okropnie przedziurawiony, właściwie nabity jakby na pal: drewniana kolumna przeszła na wylot przez postawnego mężczyznę, nie czyniąc żadnych wątpliwości, czy jeszcze dycha. Avery bez wahania by ich zostawił, ba, nawet i wysłała na pastwę tych potworów, acz naszła go myśl, że mogą okazać się pożyteczni również w inny sposób. Wybrał sobie jednego, starca, który wyglądał, jakby dostał jakiegoś ataku i skierował swe kroki ku niemu, podnosząc go z podłogi do pozycji półsiedzącej. Nachylił się nad nim prawie troskliwie, zasłaniając obraz pozostałym mugolom.
-Iuventio - wyszeptał, mając szczerą nadzieję, że zaklęcie podziała jak należy, a on będzie mógł potargować się z tym dziadygą. Mógł wydusić z niego informację bez udzielenia pomocy, ale wolał nie ryzykować przedwczesnego zejścia. I tak kupował mu tylko kwadrans, nieco oszukując na tej wymianie - cicho. I powiedz mi wszystko, co wiesz - przykazał miękko, obserwując zaszklone oczy mugola. Jego też powinien się bać, co najmniej tak samo, jak tamtych stworów.






And when my heart began to bleed,
'Twas death and death indeed.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 1:45

The member 'Samael Avery' has done the following action : rzut kością


'k100' : 64


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t4137-skrytka-bankowa-nr-806#82308 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
Zawód : łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
i just want to live while i'm alive
OPCM : 13
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 4
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 13:12

Lucinda wyrzuciła z głowy to gdzie się znajdowali. Nie myślała o tych wszystkich mugolach drżących z przerażenia i ukrywających się pod stołami. Nie brała pod uwagę tego, że rzucając zaklęcia w ich obecności łamią nadane im prawa. To wszystko nie miało znaczenia. Liczyło wypowiedziane zaklęcie i prawdopodobieństwo jego powodzenia. Potrafiła działać pod presją czasu, rejestrowała zachowania ludzi w karczmie i starała się skupić na skuteczności zaklęcia. Kiedy jednak z jej różdżki wystrzeliło kilka delikatnych iskier w żadnym stopniu nie przypominających kajdan mogących spętać atakującą ich istotę. Widząc to cofnęła się o krok. Widocznie jej działanie pod presją nie obejmowało rzucania zaklęć, a już na pewno nie w tym wypadku. Utkwiła spojrzenie w przerażającej postaci, która potraktowana zaklęciem Notta zachwiała się i uderzyła głową w wystającą belkę. Lucinda nie zobaczyła krwi, a coś czarnego i gęstego wylewającego się z rany potwora. Nie zdążyła się na tym dłużej zastanowić bo szybko przeniosła spojrzenia na kolejnego z intruzów. Jego bezwładna ręka nadal uczepiona nogawki mężczyzny już oddzielona od ciała nie stanowiła zagrożenia. Wyglądało to tak jakby nagle po odłączeniu od całego ciała zaczęła się rozkładać. Tak jakby to wszystko było gęstą, czarną mazią. Lucinda poczuła jak żołądek kurczy jej się w przypływie fali obrzydzenia. Nigdy takiego czegoś nie widziała. Tak jak czerwonych ślepi martwej kobiety, tak jak dziury w jej ciele, tak jak stworów stojących przed nią. Lucinda spojrzała na swojego kuzyna teraz widząc go już dokładniej. Był blady chociaż wydawał się nadal mocno trzymać na nogach. Teraz też bliżej mogła przyjrzeć się jego ranie, z której nadal sączyła się krew. To nie wyglądało dobrze i naprawdę powinni się stąd wynosić. Tylko, że to nie był jeszcze koniec. Postacie równie szybko jak się pojawiły zaczęły się wycofywać. Jeden ze stworów nadal kurczowo trzymał rudowłosą kobietę starając się wyciągnąć ją z karczmy. Była najbliżej i nie mogła nie zareagować. Nie byłaby sobą gdyby została pozwalając zabrać tym stworom jedną z nich. Pozwalając zabrać kogokolwiek z tu będących. Tylko moment zawahania w jej oczach i nadzieja, że jej kuzyn tym razem pomyśli o sobie i nie postanowi pobiec za nią. Wiedziała, że miał ją chronić, ale przecież przede wszystkim powinien myśleć o sobie. O tym, że był ranny. To był czas by być egoistą. A ona chociaż chciała zostać i uciec stąd jak najdalej… nie zrobiłaby tego. Zacisnęła mocniej różdżkę w dłoni i rzuciła się w stronę znikających postaci i ciągnącej przez nich ku wyjściu kobiety.


(+ ma II poziom spostrzegawczości jeżeli mi to coś daje)




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 13:12

The member 'Lucinda Selwyn' has done the following action : rzut kością


'k100' : 8


Powrót do góry Go down
Ramsey Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-greyjoy-aka-fetor#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry#34612 https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 30
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Tańcz na me skinienie, rozświetl czernię nocy, rozgoń mroczne cienie, oświetl drogi kręte, ciemne skrzyżowania, a pobocza wyrwij z nocy panowania.
OPCM : 30
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 45
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Jasnowidz

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 19:52

Uczył się na błędach, a Szatańska Pożoga, która miała lada chwila pożreć swoimi płomieniami niezidentyfikowane stworzenia, nie wzbudziła w nim nawet dreszczyku emocji. Podchodził do tego chłodno, skupiając się na swoim celu, choć był osłabiony, a krew powoli krzepła mu we włosach i na skroni, zatrzymując się na kości policzkowej. Koszula lepiła mu się do pleców, a wykluczywszy pot wiedział, że i ona musi być nasiąknięta świeżą krwią. Przy każdym ruchu materiał drażnił skórę, przyprawiając go o wrażenie robactwa pełzającego między szatą, a gołym ciałem.
Nic się jednak nie wydarzyło. Moc pulsowała w jego dłoni, trzymającej mocno różdżce. Pulsowała między palcami, lecz drapieżne płomienie nie wyskoczyły na podłogę jak bestie i nie rzuciły się na wskazanych wrogów. Z rezygnacją wsparł się ręką o podłogę, zdając sobie sprawę, że ich zaburzona koncentracja nie pozwalała na rzucenie tak poważnej klątwy. Obserwował jak stwory, ludzie, demony, czy czymkolwiek były te istoty, oddalają się od nich. Jednocześnie ta dziwna obecność, która go nawiedziła również. Tracił cienką nić porozumienia, którą wyczuwał w swoim umyśle.
— Nie możemy tu zostać — szepnął do Ignotusa, powoli wycofując się spod stołu. Chwycił się kantu mebla i podciągnął się, stając na równe nogi. Lekko otrzepał szatę z kawałków drewna i szkła, które na nim zalegało, mając nadzieję, że żaden odłamek nie pozostał w jego plecach, stając się największych wrogiem w najbliższym czasie.
Rozejrzał się dookoła, lecz dostrzegł przed sobą tylko stertę zniszczonych mebli i zniszczonych ludzi, którzy wcale go nie obchodzili. Ostrożnie poczynił krok do przodu, wyciągając lewą rękę, która dzierżyła różdżkę.
Obejrzał się do tyłu na swojego ojca, aby upewnić się, ze i on powoli dochodził do siebie. Co tu się właściwie podziało? Chciał ruszyć za stworzeniami, lecz nie po to, by ratować dziewuchę. Dla niego była stracona. Był ciekaw tego, co ich spotkało, poszukiwał wyjaśnienia, uzasadnienia dla tych przedziwnych akcji. Nie spotkał się z niczym podobnym do tej pory. Dlatego nim postanowił wraz z Ignotusem opuścić karczmę, chciał przyjrzeć się dziwnej mazi. Kucnął nad jedną z plam, które przypominały gęstą krew. — Lumos — szepnął na słabym wydechu, chcąc dotknąć lepkiej mazi, licząc, że światło nie tylko rozjaśni jego twarz, ale przede wszystkim umożliwi mu zrozumienie z czym mieli do czynienia.

(spostrzegawczość III; silna wola I)





pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 19:52

The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : rzut kością


'k100' : 24


Powrót do góry Go down
Ignotus Mulciber
avatar

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t1112-ignotus-mulciber https://www.morsmordre.net/t1438-listy-ignacego-vitkowskiego#12506 https://www.morsmordre.net/t1377-ignasiowo-vitkowe#10929 https://www.morsmordre.net/f272-smiertelny-nokturn-34-2 https://www.morsmordre.net/t4270-skrytka-bankowa-nr-324 https://www.morsmordre.net/t4143-ignotus-mulciber#82512
Zawód : pośrednik nielegalnych transakcji
Wiek : 51
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
You’ll find my crown on the head of a creature
And my name on the lips of the dead
OPCM : 14
UROKI : 16
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 35
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej
pozdrawiam i wielbię mój wiek, mego stwórcę i mistrza

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 20:24

Zaklęcie, czy to na skutek rozproszenia odniesionymi ranami, czy też obecnością dziwnych stworzeń, nie wyszło. Opuściłem różdżkę, kiedy stwór zniknął w drzwiach. Wciąż czułem pulsowanie magii, która jednak odmówiła współpracy. Spojrzałem na Ramseya kiwając potakująco głową. Zdecydowanie nie mogliśmy tu zostać. Dość już czasu spędziłem w towarzystwie mugoli czekając na człowieka, który nie był łaskaw się pojawić. Poza tym, ciekawiły mnie stworzenia, których nigdy wcześniej nie widziałem. Nie słyszałem o nich. Podniosłem się podciągając się o krawędź stołu. Po kolei poruszyłem rękami, nogami i głową, żeby sprawdzić czy ramię na pewno było jedyną częścią mojego ciała, która ucierpiała. Wyglądało na to, że nie stało się nic na tyle poważnego, żebym potrzebował nagłej pomocy. Rozejrzałem się po karczmie dopiero teraz dostrzegając ogrom zniszczeń. Było to dość imponujące, trzeba przyznać. Nie zwracałem uwagi na leżących mugoli. Skupiłem się na ciemnej plamie, która na pierwszy rzut oka wyglądała jak krew. Ruszyłem się wreszcie z miejsca zbliżając się nieco do drzwi. Maź była zastanawiająca. Istoty jednak ciekawiły mnie bardziej. Stanąłem obok Ramseya rozglądając się wokół tajemniczej plamy, patrząc na inne, podobne kałuże. Czymkolwiek były, mogły wskazywać ścieżkę, którą podążyły drzewopodobne stworzenia. Nawet nie zauważyłem, kiedy kobieta pchana chęcią pomocy zapewne wybiegła za drzwi. Tak samo jak zupełnie nie zwróciłem uwagi na to, co robią pozostali w karczmie mugole.

(spostrzegawczość - III poziom; silna wola - III poziom)




Opadły kraty na jasne okno
cień na kamienie rzucając długi.
"Cieniu, ach cieniu, na co Ty, po co,
gdy nie należysz do ludzi?"

W nocy po ścianie wędrują upiory,
umysłu widma, co na świat wypłyną,
niematerialne i straszne zmory,
co tylko w słońcu giną.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 20:24

The member 'Vitalij Karkarow' has done the following action : rzut kością


'k100' : 48


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3765-skrytka-bankowa-nr-925 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Zawód : Auror
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
OPCM : 36
UROKI : 23
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Czarownica

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 20:57

Niestety nie udało jej się wyrwać. Choć bardzo starała się wyswobodzić z łapsk dziwnego stwora, jego szpony trzymały ją zbyt mocno, żeby dała radę się wyślizgnąć i umknąć. Udało jej się jednak utrzymać w dłoni różdżkę. Chociaż odczuwała coraz silniejszy ból w miejscach, gdzie pazury stwora zaciskały się wokół niej, mocno uchwyciła palcami drewno różdżki, zdając sobie sprawę, że to być może jej ostatnia nadzieja na uwolnienie się. Musiała spróbować walczyć póki jeszcze była przytomna. Jeśli zasłabnie, stanie się już całkowicie zdana na łaskę i niełaskę stwora, więc robiła wszystko, żeby kurczowo trzymać się rzeczywistości i skoncentrować się na rzuceniu zaklęcia.
Niewiele widziała, chociaż miała wrażenie, że znalazła się już poza budynkiem karczmy. Różdżka w jej dłoni skierowała się na cielsko stwora, w szczególności na łapy, w których ją trzymał.
- Careuleusio! – rzuciła, próbując zamrozić istotę. Zanim została wyniesiona na zewnątrz, słyszała jeszcze, że ktoś próbował tego zaklęcia wobec drugiego ze stworów, więc postanowiła spróbować oswobodzić się w ten sposób. Miała nadzieję, że w przypadku powodzenia zaklęcia łatwiej będzie jej się uwolnić. Nie chciała się dowiedzieć, dokąd niosła ją istota, bo czuła, że nic dobrego jej tam nie spotka.





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Karczma "Na samym dnie"   07.02.17 20:57

The member 'Sophia Carter' has done the following action : rzut kością


'k100' : 38, 14


Powrót do góry Go down
 

Karczma "Na samym dnie"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 6 z 8Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

 Similar topics

-
» Karczma "Męty i odmęty"
» Karczma
» Karczma "Pod Niedźwiedziem"
» Karczma "Mały Pony" i Stajnie
» Karczma

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18