Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Las    20.01.17 12:47

Las

Największą i główną część przytułku stanowi gęsty lat, będący azylem dla wszystkich podopiecznych. Gatunki uchodzące za te spokojne i niekonfliktowe mogą się swobodnie po nim poruszać, aż do granic wyznaczanych przez nieprzekraczalną barierę.
W lesie znajdują się różnorodne gatunki roślin, odczuwalne są też również różne stopnie temperatury, a na części obszaru śnieg pokrywa ziemię i drzewa. Ma to na celu pomóc stworzeniom odpowiednio oswoić się z nowym miejscem, poprzez dostrzeżenie lub odczucie podobieństw między nim a ich naturalnym środowiskiem.
Osoby bez zgody lub towarzystwa osoby pracującej w przytułku nie mają zezwolenia na poruszanie się po tym obszarze.


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes https://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace https://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa https://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Las    21.01.17 22:40

22 IV 1956

- Tylko uważaj na wystające korzenie. Wieczorami bywają szczególnie niezauważalne - powiedziała odwracając się do niego, by już po chwili ponownie przenieść wzrok na drogę przed nią. Sama również musiała się przecież do swojej rady i chociaż znała ten las o wiele lepiej niż Sprout, to i tak nie sposób było zapamiętać wszystkie zasadzki, które drzewa zastawiały na nieostrożnych.
W środku czuła ogromną radość przeplataną ze strachem, zależało jej na tym, aby móc w jak najlepszy sposób odwdzięczyć się mężczyźnie za ostatnią wizytę. Nie chciała pozostawać mu dłużna, dzięki czemu mieli szansę ponownie się spotkać. Wymyślenie wszystkiego zajęło jej trochę czasu, bo i nie łatwo było wpaść na coś, co może być równe hipogryfowi-albinosowi. Przy okazji chciała też pokazać mu coś z czym z pewnością nie spotkał się w Hogwarcie. Wszystkie te oczekiwania sprawiały, iż ogromnym wyzwaniem było zaplanowanie dzisiejszego dnia. Ostatecznie jednak udało się wymyślić coś, co w jej mniemaniu, było odpowiednie na to spotkanie. To jednak niosło ze sobą nieco przygotowań, chociaż i one były w tym wszystkim najłatwiejsze. Trudności znajdowały się w samej istocie pomysłu i tak naprawdę do samego końca Grace nie może być pewna czy wszystko się uda. Pozostawało jej tylko mieć ogromną nadzieję.
Przez to też od samego rana chodziła jak na szpilkach i pomimo tłumaczeniu sobie, iż nic złego się nie stanie jeśli jej plan zawiedzie. Łatwiej jest jednak mówić, o wiele trudniej wcielić to w życie i przestać się denerwować. Naturalnie nie udało jej się to aż do obecnej chwili, na szczęście praca co jakiś czas odciągała jej uwagę.
- Już niedaleko... Mam nadzieję, że się zbytnio nie zmęczyłeś, bo w końcu czeka nas jeszcze droga powrotna... - powiedziała, ponownie odwracając się do niego. Posłała mu lekko zadziorny uśmiech, by potem ponownie odwrócić się przed siebie. Rzeczywiście cel podróży był coraz bliżej - nie miała problemu ze zlokalizowaniem celu podróży, znała ten las jak własną kieszeń i nie miała problemu z poruszaniem się po nim. Znajome drzewa były dla niej znakiem, iż powinni zwolnić, ich krok zaś powinien być bardziej ostrożny. Naturalnie wcieliła to w życie, jednocześnie dając znać towarzyszowi by robił podobnie.
Jak na razie wszystko szło zgodnie z planem. Aspen pojawił się o wyznaczonym czasie, a gdy Grace wspomniała o wycieczce do lasu, nie buntował się. Nie miałaby pretensji gdyby okazało się, iż ten nie jest zainteresowany podobnymi eskapadami, jednak z pewnością byłaby zawiedziona. Nie miała jednak ku temu powodów, zapowiadał się fantastyczny wieczór pod gołym niebem pełnym gwiazd i ogromną pełną tarczą księżyca, której srebrzysty blask przebijał się przez drzewa.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout https://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 https://www.morsmordre.net/t4075-penny https://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Las    22.01.17 20:41

-Bardziej boję się, że zawadzę w jakąś gałąź głową. -Zaśmiał się na swoje słowa pochylając lekko głowę. Niektóre drzewa puszczały swoje gałęzie dość nisko i o ile Grace miała do nich jeszcze dość spory kawałek, to Aspen wręcz o nie zahaczał.
Szczerze Grace zaintrygowała go swoją propozycją, a jej tajemniczość jedynie wzmagała jego ciekawość. Czuł się niemal jak dziecko czekające na swój upragniony prezent świąteczny. Oby tylko nie były to skarpetki...
-Moja droga aby być gliną jakąś formę muszę mieć. Zwykły spacerek po lesie nie może być dla mnie męczący. -Brzmiało to pyszałkowato, ale niby prawdą było. Choć faktycznie szli już dłuższy czas, a wystające korzenie drzew nie pomagały w chodzeniu. Jakby jednak nie patrzeć zawsze dbał on o swoją formę. Dużo ćwiczył i nawet po przebytej chorobie z niemałym trudem co prawda, ale ponownie wrócił do swojego poprzedniego wyglądu i kondycji.
Widząc jej uśmiech westchnął jedynie cierpiętniczo i zrównał się ze swoją towarzyszką maszerując teraz u jej boku.
-Przyznasz się gdzie chcesz mnie wywlec i komu dać na pożarcie, czy będę do swych ostatnich chwil życia zmuszony pozostać w niewiedzy? - Zapytał kierując na nią swój zaciekawiony wzrok. Myślał dużo o niej i ich ostatnim spotkaniu i naprawdę miał ochotę spotkać się z nią jeszcze raz, a może nawet więcej niż raz? Nie był jednak przekonany co do pójścia w nocy, do lasu, z osobą która nie chce mu nic powiedzieć o celu podróży, a przy ostatnim spotkaniu rozmawiał z nią o trupach w paczkach... mama kazałaby pewnie mu uciekać.
Może powinien tak zrobić? Jeszcze nie było za późno. Choć jakby nie patrzeć w takim towarzystwie może być nawet i rzucony jakiejś bestii na pożarcie, jakkolwiek masochistycznie by to nie brzmiało.
Grace od początku wydawała mu się z jakiegoś powodu spięta. Martwiła się czymś? Denerwowała? A może to było podekscytowanie? Znał ją za krótko by stwierdzić, ale był dzięki temu coraz bardziej ciekawy co ona dokładnie kombinuje...


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes https://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace https://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa https://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Las    22.01.17 21:47

Tak. Zdecydowanie byli już bardzo blisko celu. Świadomość ta znacznie wzmocniła jej podekscytowanie, ale i poddenerwowanie. Wszystko było bardzo niepewne do samego końca, wierzyła jednak iż szczęście będzie im sprzyjać. Wręcz miała przeczucie, że się uda. Musiało się udać.
Zachichotała cicho na jego słowa. Zatrzymała się i stanęła przodem do niego. Na jej twarzy widniał uśmiech, jednak nie był on jednym z tych, który posyłała w zwyczajnych sytuacjach. Miał on w sobie coś tajemniczego, ale równocześnie coś wręcz niewypowiedzianego.
- Nie ufasz mi? - spytała, patrząc mu prosto w oczy. Przechyliła głowę lekko w bok, obserwując jego reakcję. Nie zwykła się tak zachowywać przy ludziach, co później z pewnością będzie wspominać i analizować całe zajście. Może nie było w tym nic wielkiego, lecz zdecydowanie dla niej było to niezwykłe. Mimowolnie przypomniała sobie jaka była kiedyś - bardziej zamknięta na ludzi. Nie odpychała ich, ale też nie zabiegała o ich uwagę, czasami zdarzało się iż nie podtrzymywała rozmowy, zajęta zwierzętami i innymi sprawami. Zmieniła się od tamtego czasu - wyjazd ją zmienił, kilka lat pracy i walki o swoje. Zmieniła ją śmierć dziadków, siostra i w jakimś stopniu także i Raiden. Każdy docierający do niej bodziec, wydarzenie i spotkanie oddziaływało na nią, kształtując taką Grace, jaka właśnie stała przed Sproutem. Musiała jednak przyznać sama przed sobą, iż nawet po tych kilku latach wciąż sama siebie zaskakiwała. Jak to mówią, nawet siebie nie jest się w stanie poznać w stu procentach.
Grace odwróciła się, ruszając dalej i prowadząc go przed siebie. Wyraźnie zwolniła w miejscu, w którym ilość drzew zaczynała się zmniejszać. Zbliżali się do polany, która od początku była jej celem. Złapała Aspena delikatnie za ramię, prowadząc go krok w krok za nią. Zatrzymała się w miejscu, gdzie rosły dość silne krzewy, a cień drzew skrywał ich wciąż w ciemnościach. Ukucnęła za nimi, dając mu znak by zrobił to samo.
- Nie ruszaj się i nic nie mów - szepnęła do niego cicho, czekając w napięciu na to, co niedługo się pojawi. W pewnym momencie wręcz wciągnęła powietrze, obserwując polanę. Wtem nagle dostrzegła ruch gdzieś w oddali, który mimowolnie wywołał na jej twarzy pogodny uśmiech. Jeszcze chwila i wszystko się uda!




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout https://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 https://www.morsmordre.net/t4075-penny https://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Las    22.01.17 22:49

Zdecydowanie rozbawienie kobiety mu się udzielało, choć cały czas nie miał zielonego pojęcia czym było ono wywołane. Zatrzymał się razem z Grace spoglądając na nią z lekkim zdziwieniem. Tego pytania się nie spodziewał i choć brzmiało ono niezwykle lekko, może mało znacząco, to miał wrażenie jakby odpowiadając na to pytanie brał na siebie pewnego rodzaju odpowiedzialność za swe słowa. Może nie w odniesieniu do tej chwili, ale może później, kiedyś...
-Ufam.- Bo dlaczego niby miał nie? Nie znał Grace dobrze, ale jeśli Raiden jej zaufał, a i jego samego nic przed tym nie powstrzymuje to czemu nie? Najwyżej później się na tej decyzji przejedzie, bo i tak bywa. Teraz jednak mało się tym przejmował.
Zawsze był osobą otwartą, może faktycznie zbyt ufną? Gdyby nie bliskie mu osoby pewnie nie raz z własnej głupoty wpakowałby przez kogoś w jakieś kłopoty. Zawsze go było wszędzie, a buzia mu się nigdy nie zamykała. Tak mu zresztą zostało i po dziś dzień. Nie tylko jednak Grace się zmieniła. Z pozoru może faktycznie cały czas był taki sam jak dawniej, ale jego najbliżsi zauważali znaczące różnice. Zdobywane doświadczenie, upływające lata i przede wszystkim świadomość wiszącej nad nim śmierci rzeczywiście go zmieniły. Czy na lepsze? jeszcze nie był pewien.
Najwidoczniej ta odpowiedz ją usatysfakcjonowała gdyż ta ponownie ruszyła do przodu, a on oczywiście tuż za nią. Drzewa widocznie się przerzedzały, a on już nie musiał co pół minuty pochylać głowy byleby w coś nie uderzyć. Dał się złapać Grace za ramię przestając obserwować polanę, do której nieubłaganie się zbliżali, a wbijając wzrok w tył głowy Grace zastanawiając się co się w niej dokładnie kryje. 
A szczególnie w momencie, w którym ukryli się za krzakami. Naprawdę było to zastanawiające...
Słysząc jej "rozkaz" miał ochotę zaprzeczyć albo co najmniej zasypać ją milionem dręczących go pytań, ale ostatecznie ugryzł się w język i postanowił posłuchać się Grace. Cały czas zamiast patrzeć na polane spoglądał na nią i dopiero gdy złapała oddech widocznie czymś poruszona przeniósł zaciekawiony wzrok na polane. Zmarszczył brwi słysząc i widząc ruch naprzeciw nich. Wytężył wzrok próbując dostrzec co takiego tak bardzo Grace chciała mu pokazać.


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes https://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace https://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa https://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Las    22.01.17 23:15

Trwała, oczekując kolejnych minut, sekund... Ciche, nieśmiałe dźwięki dobiegające z dalszej części polany były dość zachęcające, dawały jej wiarę na powodzenie się planu. Sekundy upływały w oczekiwaniu, ona zaś pomimo wszystko zaczynała się niecierpliwić. Dusiła jednak to uczucie, tłumacząc je w dość logiczny sposób. Zresztą to z pewnością było też powodem, dlaczego stworzenie tak długo zbierało się z ukazaniem się. W końcu jednak po pewnym czasie z krzewów zaczynało wychodzić średnich rozmiarów zwierzątko. Jego kroki były dość ostrożne, stąd z początku trudno było dokładnie dostrzec jego wygląd w pełnej krasie. To zresztą było cechą gatunkową - wszyscy jego przedstawiciele byli dość nieśmiali, nieufni.
Trudno było z początku dobrze dostrzec stworzenie - Grace widziała je już niejednokrotnie, ale zależało jej na tym aby Aspen wszystko zobaczył. Dlatego też dopiero po nieco dłuższym czasie stworzenie podeszło bliżej nich, nieświadome ich obecności. Teraz wyraźniej mógł dostrzec gładkie blado-szare ciało, wyłupiaste oczy na czubku głowy oraz cztery wrzecionowe nogi o wielkich płaskich stopach.
-Mam nadzieję, że nigdy nie miałeś okazji oglądać tańca Lunaballi - szepnęła cicho, wciąż patrząc na zwierzę, za którym wyraźnie pojawiało się kilka innych, równie nieśmiałych. Pojawienie się na polanie zajęło im trochę czasu, jednak warto było czekać - gdy zebrała się ich malutka grupka, co niektóre osobniki zaczynały wykonywać skomplikowane ruchy tylnymi nogami, co właśnie było ich tańcem. Samej Wilkes zawsze się to podobało, dlatego lubiła pojawiać się w tym miejscu, by podziwiać zachowania stworzeń. Nie zawsze się pokazywały, zdarzały się zmieniać miejsce swoich domniemanych zalotów.
- Wiem, że może się to dla ciebie nie wydawać być ciekawe, ale chciałam to pokazać. Nie zawsze ma się okazje widzieć podobne rzeczy... - mówiła szeptem, patrząc na niego. Już wcześniej przyglądała się jego twarzy, obserwując reakcję. Naprawdę zależało jej na tym, by chociaż trochę go to zaciekawiło. Dlatego też wciąż była nieco zestresowana, co zresztą przejawiało się w lekko nerwowym pocieraniu przez nią dłoni.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout https://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 https://www.morsmordre.net/t4075-penny https://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Las    23.01.17 12:29

Czas oczekiwania niezwykle się dłużył. Był cierpliwy, ale Grace wywołała w nim taką ciekawość, że nie potrafił w spokoju usiedzieć na miejscu. Długo jednak nie musieli czekać.
Otworzył lekko usta nie wierząc początkowo temu co widzi. Rzeczywiście dziś była pełnia, ale w życiu nie pomyślałby, że może chodzić właśnie o Lunaballe. Nie miał nawet pojęcie, że żyją one w tym lesie. Początkowo niepewnie wchodziły na polane czujnie rozglądając się po okolicy. Miał tylko nadzieję, że ich w żaden sposób nie spłoszą. Momentalnie wtedy uciekłyby ponownie w gąszcz lasu ukrywając się w nim i odbierając im możliwość oglądania ich tańca. Miały cztery nogi, a i tak robiły to sto razy lepiej od niego. Może właśnie dlatego, że miały cztery nogi?
Długo mu zeszło zanim w końcu się przemógł i oderwał wzrok ze stworzeń przenosząc go na Grace, której twarz była bardzo dobrze widoczna w ciemności przez rzucane światło księżyca.
-Nie ciekawe? To jedna z najlepszych rzeczy jakie kiedykolwiek widziałem. - Powiedział również szeptem i uśmiechnął się szeroko zerkając to na stworzenia to na Grace. Nie kłamał. Taniec tych stworzeń był unikatowy. Tak samo rzadki co i albinos hipogryf, więc Grace śmiało mogła stwierdzić, że niespodzianka się jej udała. Do tej pory nie miał okazji widzieć tych stworzeń wcale, a zobaczenie ich tańca... to więcej niż mógłby prosić.
-Dziękuję, że mnie tu przyprowadziłaś. -Powtórzył jej słowa z ostatniego ich spotkania patrząc z wdzięcznością na kobietę. Ma bardzo ładne oczy. Ciemnobrązowe, roziskrzone, a kiedy się uśmiechała przybierały kształt półksiężyców....
Zanim zdążył to nawet zauważyć całą jego uwagę nie pochłonęły Lunaballe, a właśnie Grace. Jak to łatwo jest człowieka rozproszyć, a Grace robiła to zaskakująco skutecznie.


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes https://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace https://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa https://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Las    23.01.17 20:16

A jednak, udało jej się. Jego słowa i uczucie jej małego zwycięstwa zaczęły nad nią górować, czyniąc ten dzień jednym z tych, które zapamięta na bardzo długo. Może nawet i na zawsze? Na jej ustach pojawił się jeszcze szerszy uśmiech, a twarz odzwierciedlała ogromną radość, przepełniającą ją całą. Nie musiała nic odpowiadać, z pewnością wszystko dało się dostrzec na pierwszy rzut oka. Nie potrafiła czytać skrywanych emocji z ludzkich twarzy, sama często poddając się emocjom, ukazywała wszystkie swoje uczucia. Przez to czasami wydawała się być jak małe dziecko, cieszące się z każdej pierdółki. Ale chyba taka właśnie była - potrafiła cieszyć się z małych rzeczy, drobnych gestów, niby nieznacznych słów... Tak jak jej babcia kiedyś.
- Proszę - odpowiedziała w końcu szeptem. - I zapraszam ponownie.
Nie patrzyła się na Lunaballe, jak na razie była zbyt skupiona na twarzy towarzysza. Na emocjach pojawiających się na niej, na jego oczach i uśmiechu. W końcu jednak zmuszona była odciągnąć od tego wszystkiego wzrok, z powrotem patrząc na zwierzęta. Czuła, iż patrzyła się na Aspena zbyt długo, nie chciała go w żaden sposób przestraszyć lub sprawić, że poczuje się skrępowany. Dlatego też przez najbliższe minuty wpatrywała się w niesamowity taniec stworzeń z uśmiechem wciąż tkwiącym na jej ustach. Po chwili jednak ponownie przeniosła spojrzenie na Sprouta.
- Powiedz kiedy już Ci wystarczy, bo mam jeszcze w zanadrzu ciepłe kakao - szepnęła do niego.




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
Aspen Sprout
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4016-aspen-sprout https://www.morsmordre.net/t4043-capri#78923 https://www.morsmordre.net/t4075-penny https://www.morsmordre.net/t4080-aspen-sprout
Funkcjonariusz policji
30
Czysta
Kawaler
"Every Night & every Morn
Some to Misery are Born
Every Morn & every Night
Some are Born to sweet delight"
20
11
0
0
0
0
0
11
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Las    25.01.17 21:41

Od Grace biła wręcz wewnętrzna satysfakcja, która była oczywiście w pełni usprawiedliwiona. Nie sądził, że zrobi mu ona aż tak dużą niespodziankę. Dla niego ten dzień również był godnym zapamiętania na dłuższy czas. kto wie, może nawet będzie o tym opowiadać wnuką? 
Aspenowi w żaden sposób nie przeszkadzała jej pewnego rodzaju infantylność. Wręcz przeciwnie! Cenił to, że cieszyła się małymi rzeczami, że nie straciła tej ciekawości, dziecięcego pierwiastka.
Wraz z nią przez jeszcze chwilę oglądali tańczące stworzenia, a słysząc jej pytanie przeniósł na nią zaciekawiony wzrok.
-Kaka nigdy nie odmówię.- Odpowiedział również szeptem uśmiechając się przy tym. Był koniec kwietnia, ale noce bywały jeszcze zimne, więc kakao byłoby wręcz teraz idealne. Wstali ostrożnie aby nie narobić za dużo hałasu. Nie mieli najmniejszego zamiaru przeszkadzać Lunaballą szczególnie po tym jak mieli przyjemność oglądać ich mały "występ". Puścił kobietę przed siebie zaraz jednak wyrównując z nią kroku. Światło księżyca dość mocno oświetlało im drogę powrotną nawet przez gęste zarośla, więc nawet rzucanie Lumos okazało się niepotrzebne. Gdy oddalili się wystarczająco daleko od polany aby stworzenia nie mogły ich już usłyszeć zaśmiał się krótko wciąż patrząc przed siebie.
-Szczerze mówiąc myśląc, że chcesz w środku nocy zaciągnąć mnie do lasu wyobrażałem sobie coś znacznie innego, ale to też mi się podobało.- Zerknął na nią wyzywająco uśmiechając się od ucha do ucha. Najwyraźniej pełnia działała pozytywnie na jego pewność siebie.


Powrót do góry Go down
Grace Wilkes
avatar

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t4014-grace-wilkes https://www.morsmordre.net/t4029-poczta-grace https://www.morsmordre.net/t4036-dziewczyna-z-sasiedztwa https://www.morsmordre.net/t4031-grace-wilkes
prowadzi "Przytułek dla magicznych zwierząt"; badaczka i opiekunka magicznych zwierząt
28
Półkrwi
Panna
Keep smiling, because life is a beautiful thing and there's so much to smile about.
11
15
2
6
0
0
7
2
Czarownica

PisanieTemat: Re: Las    26.01.17 21:14

Kiedy odchodzili od tańczących zwierząt, Grace wykorzystała tą chwilę ciszy pomiędzy nimi na rozmyślania. Zaczęła myśleć o jej towarzyszu i cieszyć się z faktu, iż dostrzegła jak wiele ich łączy. Oby dwoje lubili zwierzęta, szczególnie hipogryfy, przepadali za kakaem... Podejrzewała, że mogłaby znaleźć jeszcze więcej takich rzeczy, a zatem zapowiadała się naprawdę długa znajomość... Wilkes w przeciwieństwie do swojej dawnej siebie, lubiła trzymać przy sobie ludzi, których uważała za odpowiednich do tego. Brzmiało to dziwnie, ale czasami po prostu czuła, iż niektóre osoby powinna trzymać przy sobie jak najdłużej, bo oni są wartościowymi osobami. Czasami wzbudzała tym politowane spojrzenia bliskich, ponieważ zdarzało jej się przyciągać takich, których opinia publiczna postrzega jako osoby upadłe, nie warte uwagi. Ona jednak tym bardziej lgnęła do nich, chcąc im pomóc bo wierzyła, że jakoś może. Naturalnie Aspen nie zaliczał się do takich osób - on wzbudzał zaufanie i uśmiech u innych już przy pierwszym spotkaniu. Chyba, że jest się akurat złodziejem, bo oni raczej nie będą stać i uśmiechać się do policjanta.
- Chyba za dużo czasu spędzałeś z Raidenem... - odpowiedziała, również jednak śmiejąc się cicho.
Prowadziła go przez las z powrotem w stronę Przytułku, w myślach już wykonując wszystkie czynności które zrobi zaraz po przekroczeniu progu budynku, szczególnie jeśli chodzi o przygotowywanie napoju. Przypominała sobie, gdzie położyła wszystkie przedmioty, czy aby na pewno jest jeszcze mleko, czy kupiła kakao... Z pewnością zaraz się miała tego dowiedzieć - budynek pojawił się o wiele szybciej na ich horyzoncie niż mogli się spodziewać. Szybciej szli? Droga była dla nich pewniejsza? Nie ważne, bo właśnie Grace dotykała klamkę od tylnych drzwi wejściowych, by je otworzyć.

|ztx2




Take my hand, let's see where we wake uptomorrow
Powrót do góry Go down
 

Las

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 1

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest :: Przytułek dla magicznych zwierząt-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18