Wydarzenia



Login:

Hasło:




 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire

Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Empty
PisanieTemat: Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire   Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 I_icon_minitime03.02.17 22:38

First topic message reminder :

Kolegium Uniwersyteckie

Kolegium Wielkiej Izby Uniwersytetu jest najstarszym ze wszystkich należących do Uniwersytetu Oxfordzkiego. Po dużym, zielonym dziedzińcu krążą przede wszystkim mugolscy studenci i profesorowie, podobnie jak po korytarzach czy salach wykładowych. Nie oznacza to jednak, że całe miejsce jest całkowicie obce czarodziejom. I to nie tylko ze względu na podobieństwo kolegium do Hogwartu. Legenda głosi, że przed laty w jednej z komnat swoją pracownię miał Parcelsus, alchemik i uzdrowiciel, uznawany za odkrywcę mowy wężów. Rzeczywiście, w całym budynku znaleźć można sekretne przejścia i tajemnicze pokoje ukryte przed mugolami potężną magią sprzed setek lat. Czym dokładnie się w nich jednak zajmowano, nikt już nie wie. Odpowiedź na to pytanie znać mogą jedynie duchy, które zamieszkują niektóre z pomieszczeń. Swoją wiedzą nie dzielą się jednak zbyt chętnie.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów.

[bylobrzydkobedzieladnie]




Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 02.03.19 13:23, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Lucan Abbott
Lucan Abbott

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6172-lucan-havelock-abbott https://www.morsmordre.net/t6437-loki#164163 https://www.morsmordre.net/t6439-obys-nie-mial-zatargow-z-prawem#164173 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-rezydencja-abbottow https://www.morsmordre.net/t6547-l-h-abbott
Zawód : Znawca prawa, pracownik Służb Administracyjnych Wizengamotu
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
If you can't fly, run
If you can't run, walk
If you can't walk, crawl!
OPCM : 24
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire   Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 I_icon_minitime10.04.19 19:25

Jakimś sposobem udało mu się wyłączyć - zupełnie zignorować śmierć i zniszczenie, które miało miejsce dookoła. Odciąć się od widoku zmasakrowanych ciał, od rozbryzgów krwi. Dokładnie i starannie stawiał kroki na tych fragmentach podłogi, które wydawały mu się w miarę stabilne. I choć parę razy omsknęła mu się noga, dał radę przejść na drugą, bezpieczniejszą stronę bez upadku. Nie zdawał sobie nawet sprawy z tego, jak mocno serce tłukło się mu o żebra, napędzane krążącą mu żyłach adrenaliną. Gdy stanął już na pewniejszym gruncie, pozwolił sobie na dwa głębsze oddechy - ale zaraz potem rzucił się biegiem ku auli, bo to właśnie z tamtego kierunku zaczęły go dolatywać niepokojące odgłosy. Krzyki i głuche łupnięcia nie wróżyły niczego dobrego, szczególnie gdy spojrzało się na stan korytarza, który Lucan właśnie pokonał.
Tak jak się spodziewał, ogromne pomieszczenie mające w pierwotnym założeniu służyć studentom w zdobywaniu wiedzy, było obecnie raczej miejscem kaźni. W pierwszym odruchu zamarł, będąc świadkiem jak jeden z trójki wielkich, kamiennych golemów łapie właśnie za nogę kolejnego z młodziaków i ciska nim jak lalką. Lucan nawet nie łudził się, że chłopak to przeżył - rozbryzg krwi i nieprzyjemne, głuche chrupnięcie, które mężczyzna odczuł aż we własnych kościach, było niezwykle jednoznaczne. Jemu także nie można było już pomóc. Wciąż jednak można było uratować pozostałą grupkę, tłoczącą się w przerażeniu przy ścianie.
- Pieprzone gargulce - warknął do siebie, od razu sięgając po różdżkę - Ej, kamienne durnie, tutaj! TUTAJ MÓWIĘ - wrzasnął ile miał sił w płucach, starając się zwrócić na siebie uwagę morderczych posągów. Zaczął też podskakiwać i tupać tak głośno, jak tylko potrafił - a obszerna sala niosła echo tych hałasów aż do gargulców, które zaintrygowane na chwilę straciły zainteresowanie swoimi ofiarami. Abbott wiedział ze nie ma szans na zniszczenie przeciwników - nie dość, że mieli przewagę liczebną, to na dodatek byli wielcy i twardsi niż on. Mógł jednak skupić uwagę ożywionych posągów na sobie. Studenci mieliby wtedy zdecydowanie większą szansę na ucieczkę. A Abbott mógł im później łatwiej uciec. Dlatego też kontynuował robienie hałasu, tupiąc i stukając, a także drąc się ile miał sił w płucach: - Może byście sobie poszukały kogoś własnego wzrostu, co?! Tutaj zapraszam! Ruszcie swoje wielkie, kamienne dupy, ja się z wami pobawię! - dla upewnienia się, że gargulce będą wystarczająco rozjuszone, aby ruszyć na niego, Abbott złapał za jeden z gruzów leżących pod jego nogami i cisnął nim w kamienne stwory. Pierwszy pocisk doleciał ledwo pod ich nogi, ale drugim głazem Lucan trafił już wprost w kanciastą głowę gargulca stojącego po lewej stronie. I to odniosło skutek - ożywiony posąg ryknął i ruszył na czarodzieja, zapominając o dotychczasowych ofiarach. Pozostałe również za nim pognały. Lucan na to czekał i gdy tylko stwory oddaliły się od mugolskich studentów na odpowiednią odległość, wycelował w nie różdżką, rozkazując: - Duna!

Ponieważ ja i Sue jesteśmy sierotki Marysie, zapomnieliśmy że w lokacji jest +5 do rzutu dla zakonników. Dzięki temu bonusowi Sue udało się rzucić pierwszego Magicusa. Mam więc dodatkowe +10 do rzutu, tura działania 3/3 Smile




We carry on through the stormTired soldiers in this war
Remember what we're fighting for


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire   Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 I_icon_minitime10.04.19 19:25

The member 'Lucan Abbott' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 23

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 HXm0sNX


Powrót do góry Go down
Lucan Abbott
Lucan Abbott

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6172-lucan-havelock-abbott https://www.morsmordre.net/t6437-loki#164163 https://www.morsmordre.net/t6439-obys-nie-mial-zatargow-z-prawem#164173 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-rezydencja-abbottow https://www.morsmordre.net/t6547-l-h-abbott
Zawód : Znawca prawa, pracownik Służb Administracyjnych Wizengamotu
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
If you can't fly, run
If you can't run, walk
If you can't walk, crawl!
OPCM : 24
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire   Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 I_icon_minitime10.04.19 20:15

Z niemym przerażeniem patrzył na swoją różdżkę, która zamiast odpowiedniej wiązki zaklęcia, tylko lekko rozbłysła. Gargulce z wściekłością ruszyły w jego stronę, a on stał w miejscu, przez kilka chwil kompletnie sparaliżowany. Przez kilka chwil za gardło chwycił go strach, bo umysł zaczął podsuwać mu wizje tego, co z niego zostanie, jeśli zaraz nie podejmie jakiejś akcji. Oczami wyobraźni dostrzegł rozbryzgi krwi i mięsa, takie same jak te, które wcześniej widział na korytarzu. Takie same jak te, które widział w Stonehenge. To była prawdziwa ironia, nieprawdaż? Wewnętrznie nie różnili się od siebie wcale tak bardzo, mugole i czarodzieje.
Zawahał się, co powinien zrobić - gdyby teraz spróbował uciec, na powinien napotkać na swojej drodze żadnych trudności. Poza, rzecz jasna, własnym sumieniem. Nie mógł zostawić tych młodych ludzi na pastwę tych rozsierdzonych kamiennych kreatur. Było bardziej niż pewne, że ich żywot zakończył by się równie nagle i równie brutalnie co w przypadku wszystkich tych ciał, które widział już po drodze tutaj. Uratowałby się, oczywiście, mógłby bez przeszkód wrócić do domu - ale nie miałby odwagi, ba, nie miałby czelności spojrzeć w oczy innym zakonnikom, Samuelowi, Anthony'emu, a nawet swojemu ojcu, który przecież potępił by działania syna, gdyby tylko wiedział, że Lucan jest członkiem tajnego ugrupowania, które próbuje ratować Anglię. Nie było więc innego wyjścia. Musiał zostać i narazić się na zostanie krwawą plamą. Miał tylko nadzieję, że Susanne poszło lepiej niż jemu i że nie grozi jej podobne niebezpieczeństwo. Po cichu modlił się też, żeby dziewczyna nie zdecydowała się tu przyjść, w razie gdyby jemu jednak się nie powiodło. Bo to na pewno nie byłby ładny widok.
- Jak nie tak... to spróbujemy inaczej - zaczął, ponownie unosząc różdżkę. I już bez zawahania wycelował ją w środkowego gargulca. Musiał spróbować nieco łatwiejszego, choć pokrewnego do duny zaklęcia. Tym razem ruchome piaski musiały się pojawić. A że gargulce były z pewnością pieruńsko ciężkie, powinny się łatwo w nie zapaść!
- Deserpes!




We carry on through the stormTired soldiers in this war
Remember what we're fighting for


Powrót do góry Go down
Morsmordre
Morsmordre

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500

Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire   Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 I_icon_minitime10.04.19 20:15

The member 'Lucan Abbott' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 90

--------------------------------

#2 'Anomalie - CZ' :
Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 0n2gC7C


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
ZWINNOŚĆ : 0
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej
Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire   Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 I_icon_minitime22.04.19 17:23

Lucan, dzięki refleksowi i bystremu spojrzeniu, zdołał bez problemu dotrzeć do wypełnionej studentami auli - jednak przeszkoda, którą nam napotkał, okazała się zbyt potężna, by mógł pokonać ją w pojedynkę. Ożywiająca golemy anomalia pulsowała intensywnie, wciągając pierwsze z rzuconych przez mężczyznę zaklęć; udało mu się co prawda krzykami odwrócić uwagę kilku kreatur, lecz studenci również krzyczeli - ze strachu i bólu, wzywając pomocy, która jednak nie nadchodziła. Jeden z golemów, trafiony kamieniem, ruszył prosto ku Abbottowi, po czym zamarł - uwięziony w ruchomych, wciągających go coraz głębiej piaskach. To dało okazję do ucieczki kilku kulącym się pod ścianą mugolom; trójka studentów przemknęła przez aulę, rzucając Lucanowi pełne wdzięczności spojrzenia - a mężczyzna wiedział, że najprawdopodobniej nie napotkają już po drodze żadnych śmiercionośnych pułapek. Na tym sukcesy się jednak kończyły, bo reszta kamiennych istot, rozdrażniona wibrującą w powietrzu magią i kolejnymi grzmotami, ruszyła w stronę pozostałych mugoli, by dokończyć dzieła. Lucan, nawet jeżeli chciałby im pomóc, nie miał takiej możliwości - dwa golemy rzuciły się prosto na niego, zmuszając go do ucieczki.


Powrót do góry Go down
Lucan Abbott
Lucan Abbott

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6172-lucan-havelock-abbott https://www.morsmordre.net/t6437-loki#164163 https://www.morsmordre.net/t6439-obys-nie-mial-zatargow-z-prawem#164173 https://www.morsmordre.net/f204-dolina-godryka-norton-avenue-rezydencja-abbottow https://www.morsmordre.net/t6547-l-h-abbott
Zawód : Znawca prawa, pracownik Służb Administracyjnych Wizengamotu
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
If you can't fly, run
If you can't run, walk
If you can't walk, crawl!
OPCM : 24
UROKI : 5
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 20
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 11
Genetyka : Czarodziej

Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire   Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 I_icon_minitime03.07.19 10:54

- Nie! - zdołał tylko krzyknąć, zanim ta część grupy mugoli, która nie dała rady uciec, została zamieniona na miazgę. Nie zdążył nawet unieść różdżki. Żadna inkantacja nie przyszła mu do głowy. Po prostu w jednej chwili na końcu auli stało kilku studentów, krzyczących z przerażenia - a w drugiej w pomieszczeniu zapanowała przeraźliwa cisza, przerywana tylko cichymi mlaśnięciami. Lucan patrzył przez chwilę w kompletnym osłupieniu i przerażeniu. Chwilę, która wydawała mu się trwać wieki. Widział zmasakrowane ciała, a jego żołądek ścisnął się w supeł. W gardle poczuł gorycz i ogień, podczas gdy nogi przywarły mu do podłogi, niemalże zmuszając do oglądania tego makabrycznego widowiska. Niewiele znaczyło w tym momencie, że dał radę uratować trójkę studentów. Jeśli wziąć pod uwagę całą grupę, która jednak swoje życie straciła, fakt uratowania tej garstki był znikomym pocieszeniem.
Ale Lucan musiał się go chwycić. Szczególnie w momencie gdy kamienne gargulce rzuciły się i na niego. Mężczyzna drgnął, jakby obudzony z transu, umykając przed pięścią golema. Niemal mechanicznie, bez głębszego zastanowienia, przemknął przez drzwi do auli, tym samym wychodząc poza zasięg kamiennych potworów. Wciąż mając przed oczami krwawą miazgę z mugoli, ruszył powoli do wyjścia, tam, gdzie mieli spotkać się z Susanne. Stawiał nogę za nogą, nie patrząc nawet specjalnie pod nogi. Jakimś sposobem, pomimo swojej nieuwagi, udało mu się bez większych trudności i bez skręcenia kostki przebrnąć przez korytarz z potrzaskaną podłogą. Kiedy zszedł do holu, wzrok miał nieobecny. Usiadł na jednym ze schodków. Jego myśli wciąż i wciąż krążyły wokół ludzi, których nie dał rady uratować. Dlaczego magia musiała być mu nieposłuszna akurat dziś?
- Zawaliłem, Sue - zaczął, gdy dostrzegł Lovegoodównę. Miał tylko cichą nadzieję, że cokolwiek zastała po drugiej stronie korytarza, uporała się z tym znacznie lepiej niż on - Anomalia ożywiła golemy, które grasowały w auli. Zmasakrowały grupę studentów... Uciekła zaledwie trójka - streścił jej swoje "dokonania", cały czas gapiąc się w podłogę pustym wzrokiem.




We carry on through the stormTired soldiers in this war
Remember what we're fighting for


Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
Susanne Lovegood

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : 25
UROKI : 5
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 33
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Tumblr_p0xntqaDx71vjxqfho7_400

Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire   Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 I_icon_minitime19.07.19 22:24

Pozwoliła sobie na płytki oddech ulgi, gdy zaklęcie sprawnie objęło swoim działaniem obszar nieco większy niż wcześniejsze Subeo, umożliwiając grupie uwięzionych mugoli ewakuację z płonącej przestrzeni. Adrenalina krążąca w żyłach skutecznie pobudzała Susanne, dając jej siłę do wytrwania w tym piekle (sama także chciała wydostać się stąd jak najszybciej) oraz do składania logicznych instrukcji, których - o dziwo - posłuchali wszyscy. Nie ruszyła się z miejsca nawet wtedy, gdy dołączyły do niej doświadczone służby, zamiast uciekać dołączyła do dalszego gaszenia ognia, zaś po opanowaniu sytuacji, na tyle ile była w stanie, pomogła w opatrunkach i w opiece nad poszkodowanymi. Słowa ratowniczki dodały Lovegood otuchy - przy tak solidnych problemach z wiarą we własne możliwości oraz stale rozwijane umiejętności, nie mogła dostać lepszego dowodu na to, że była w stanie poradzić sobie w różnych sytuacjach. Nie przejęła się zupełnie tym, że uratowani nie zapamiętają jej - nie potrzebowała rozgłosu, był wręcz niepożądany, najważniejsze było to, że przeżyli. Martwiła się tylko o drugą część Kolegium - tę, do której udał się Lucan. Poprosiła ratowniczkę, by wstrzymali się z opuszczaniem terenu Uniwersytetu, pobieżnie informując o dodatkowych zagrożeniach i dopiero wtedy rzuciła się pędem tam, skąd nadejść miał Abbott. Trafiła prawie idealnie - widziała, jak siadał na schodku, wyraźnie zmartwiony. Serce zabiło jej szybciej, zatrzymała się wpół kroku, lecz chwilę później postawiła parę cichych kroków, siadając obok mężczyzny. Zmarszczyła brwi, przyglądając mu się uważnie. Ginęło tyle ludzi, a jednak jej zdaniem, każdy ocalony miał ogromne znaczenie. To nie była tylko trójka. - Nie - odpowiedziała spokojnie, ale z niezłomną pewnością. Rozumiała jego smutek, rozpacz - odczuła je sama, wieść o śmierci zawsze wywoływała te emocje. Przykre, ale potrzebne - pokazujące, że byli tylko ludźmi. I aż ludźmi. Uniosła dłoń, kładąc ją na ramieniu Abbotta, chcąc zwrócić na siebie jego uwagę. Rozproszyć najgorsze, najczarniejsze myśli. Traumatyczne - wiedziała to, nie tylko z domysłów, ale z własnego doświadczenia. Wiedziała, że będą snuć się za nim nocami. Tylko czas mógł to zaleczyć, może nawet niecałkowicie. - To nie jest zaledwie. Gdyby nie ty, nie przeżyłby nikt - uratowałeś trzy istnienia, zaoszczędziłeś cierpienia trzem rodzinom. Każde z tych żyć ma ogromne znaczenie - wyjaśniła cicho, nie próbując bawić się w motywacyjne mowy - mówiła prosto z serca. - Zrobiłeś tyle, ile mogłeś - i zrobiłeś wiele, jeśli ktoś uszedł stamtąd żywo - Zakon Feniksa nie był prosty. Wojna nie była - i nie miało się to zmienić.

| zt x2




through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Powrót do góry Go down
Marcella Figg
Marcella Figg

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t6925-marcella-figg#181615 https://www.morsmordre.net/t6971-arkady#183169 https://www.morsmordre.net/t6970-lelolelo-bagiety-jado#183167 https://www.morsmordre.net/f104-szkocja-kres-w-john-o-groats https://www.morsmordre.net/t6991-skrytka-nr-1723#183527 https://www.morsmordre.net/t6972-marcella-figg#183216
Zawód : by walczyć i chronić
Wiek : 26
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
wszyscy śnimy swój sen
o wzbiciu się w
niebo
OPCM : 35
UROKI : 25
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 10
Genetyka : Czarodziej

Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 Empty
PisanieTemat: Re: Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire   Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire - Page 7 I_icon_minitime01.08.19 15:34

2-7 stycznia

Jak spokojne i zupełnie niewinne było to miejsce w tej chwili. Zapamiętała je zupełnie inaczej - jako ciemne, ponure, pełne niepewności, teraz zaś miało w sobie pewien łagodny spokój. Pora była podobna, również ciemna, również nieco podejrzana. Podejrzana była w tym wszystkim właśnie Marcella, kręcąca się niepewnie po kampusie, by odnaleźć resztki uśpionej w tym miejscu przez dwójkę Zakonników anomalii. Gdy zaś usłyszała, że daje to możliwość, by mogli pokazać się z silniejszej strony, zainteresowała się bardziej niż sądziła. Dowiedziała się, co jest potrzebne by to wykonać.
Nigdy nie była specjalnie za pan brat z nauką, nie wiedziała jak to działa. Wydawało jej się, że Poppy wręcz denerwuje się, musząc tłumaczyć działanie tego eksperymentu pannie Figg tak łopatologicznie jak to było tylko możliwe. A Marcella potakiwała spokojnie i kiwała głową, ale nadal niewiele z tego zapamiętała. Dostała jednak odpowiednie instrukcje, które były dla niej już całkiem zrozumiałe.
Zebrała próbki z kilku miejsc - z tartaku choćby, w którym pojawiła się jakiś czas temu z Bertiem, ale wydawało się, że właśnie Collegium na Oxfordzie będzie tym najważniejszym, bo jej pierwszym. To w tym miejscu uczyła się jak podejść do anomalii i od początku uważała, że to właśnie dlatego, że tutaj została tego nauczona później szło jej już coraz lepiej. Labirynt utworzony w tym miejscu właściwie w ogóle nie posłuchał jej magii, a naprawa była w całości zasługą jej towarzysza. Z kolei kolejne już miały więcej jej zasługi. Ale zaczęło się tutaj - na tych samych trawnikach, przy właśnie tych żywopłotach, kiedyś straszących czarną magią, dzisiaj zupełnie spokojnie goszczących uczących się do egzaminów studentów. Marcella kierowała się dalej - w stronę źródła. Tego miejsca, w którym pierwszy raz użyła magii uczonej ich przez Bathildę. I chociaż wtedy miała jeszcze swoją pierwszą różdżkę, teraz już zmieniła ją na inną, miała nadzieję, że również te przydadzą się kobiecie do badań. Wiedziała, że ma stąd zabrać odpowiednie próbki - czarna magia pomimo, że naprawiona nadal pozostawiła tutaj swój ślad. Podobnie jak w tartaku oraz ruinach zebrała stąd pozostawiony przez anomalię śluz i naznaczony czarną magią pył, tak jak wskazała jej badaczka.
Stawiała kolejne kroki pomiędzy żywopłotami. Jak bardzo przypominało jej to teraz pogodny spacer, pomimo naprawdę nieprzyjemnej, zimowej temperatury. Otulona ciepłym płaszczem nawet niespecjalnie przerażona była chłodem i mroźnym wiatrem. Dłonie otuliła ocieplanymi rękawiczkami, choć i tak trzymała je ciągle w kieszeniach. Rośliny wokół były jedynie pustymi badylami pozbawionymi liści, jednak nie wydawały się w tym ponure. Zupełnie jakby tylko spały - zapadły w zimowy sen, by wrócić do życia już wiosną, urodzą małe, nowe pączki, jakże prozaicznie przynosząc nadzieję na lepszy czas. Biały deszcz obmył świat z dręczącej go czarnej magii, to przynosiło chęć ujrzenia wiosny. Nawet padający na głowy śnieg wydawał się być teraz pogodny, a zwyczajna zimowa szaruga już nie przygnębiała. Przeciwnie, była jakaś bliska, nie taka jak ta pełna anomalii. W końcu trafiła na miejsce - kiedyś w tym miejscu stał dumny pomnik profesora. Dzisiaj pozostawał tam jedynie piedestał zupełnie pusty i nieznacznie naznaczony zniszczeniem.
Miała kilka szklanych fiolek. Jakoś zupełnie nie pasowały do jej stylu. Ale jak już ustaliliśmy - nauka nie była jej mocną stroną. Chociaż miała spokojną naturę, ciągnęły ją zdecydowanie bardziej ruchowe zajęcia. Rzucanie zaklęć częściej ją zajmowało niż rozpatrywanie ich natury, dlatego niezmiernie cieszyła się, że mają w szeregach pannę Pomfrey, do której udała się, gdy tylko zebrała ostatnie próbki właśnie z okolic naprawionej anomalii pod Kolegium Uniwersyteckim. Teraz musiała spotkać się z Poppy, by przekazać jej wszystkie odpowiednie składniki. No i oddać różdżkę, przez co musiała wziąć sobie kilka dni wolnego w pracy. Kilka naprawdę dłużących się jej dni. W fiolkach miała kilka przeróżnych, naznaczonych czarną magią próbek - trochę krwi, trochę skruszonych liści, nieco wody, która prawie utopiła ją i Bertiego w ruinach. Te jednak zebrała już wcześniej, wiedząc, że mogą się do czegoś przydać. No i jak widać mogły.
Wróciła dokładnie tą samą drogą, próbując pozostać niezauważona dla wszystkich studentów, bo naprawdę nie była na tyle naiwna, żeby wierzyć, że grzecznie spali o tej porze. Zwłaszcza po Sylwestrze, gdzie na pewno jeszcze opijali nowy, lepszy rok. Teleportacja była trochę nie wskazana póki nie ukryje się w jakimś bezpiecznym miejscu. Poza tym, bądź co bądź, trochę odzwyczaiła się od tego w czasie, kiedy nie była ona dostępna. Tak szybko wróciła, na pewno minie kilka dni, nim ludzie będą ponownie korzystać z tego bez strachu przed awariami i rozszczepieniami.
Następnego dnia odwiedziła pannę Pomfrey i oddała jej wszystkie próbki wraz ze swoją różdżką - taką nową, elegancką, a już tak bardzo nieobcą dla jej osoby, jakby używała jej od zawsze. Dumnie się prezentowała, skąpana w bieli, brązie i pomarańczu, ozdobiona rzeźbieniami smoczych łusek. Wiedziała, że oddaje ją w dobre ręce. Pozostawiła ją kobiecie na dłuższy czas, sama zaś urządziła sobie kilka dni wolnego w Szkocji. Poppy miała w końcu też swoją pracę w Hogwarcie, a Marcella to jak najbardziej rozumiała. Będąc w Zakonie Feniksa musieli w pewnym sensie pogodzić ze sobą prace na pełen etat... A nawet czasami więcej niż pełen.
Nie zmieniało to faktu, że nie mogła się doczekać aż zobaczy nowe możliwości swojej różdżki. Ciekawiło ją jak bardzo będzie inna i czy nadal będzie jej słuchać w ten sam sposób. Wprawdzie nigdy nie była zbyt niechętna do współpracy (o ile właścicielka nie zadręczała się negatywnymi myślami). Cieszyła się, że pomimo utraty poprzedniej udało jej się nawiązać kolejną więź z tak wspaniałym tworem. Co więcej Ollivanderowi nie zabrało nawet zbyt dużo czasu by dobrać jej nową... Zupełnie jakby nie sprawiało mu to zupełnie problemu! Jednak dowiedziała się od kobiety, że poprawa różdżki nieco się przedłuży ze względu na wymianę różdżki, ale ponieważ oba rdzenie pochodziły od tego samego smoka, okazało się, że zbieranie próbek nie poszło na marne. Jednak wymagało to od badaczki więcej pracy.
Po kilku dniach odwiedziła ponownie Hogwart, a w nim pannę Pomfrey, która listownie powiadomiła ją o zakończeniu prac nad różdżką. Czekała jak na szpilkach, więc udała się czym prędzej na miejsce. Gabinet był niewielki, ale całkiem przytulny. Tam właśnie otrzymała swoją różdżkę, która cóż... Nic się nie zmieniła. Nadal wyglądała tak samo elegancko i dumnie jak wcześniej, gdy wzięła ją do ręki nie poczuła nic nowego. Nadal była to ta sama różdżka, jej różdżka. Swoją drogą nawet kolorem odpowiadała swojej właścicielce, zupełnie jakby dobrała ją sobie pod względem mody! A tak nie było przecież, to pan Ollivander miał taki zmysł różdżkowy.
Czas więc przyszedł na wypróbowanie różdżki, w końcu w jakiś sposób musiała się dowiedzieć czy działa. Postanowiła użyć czegoś prostego i niezbyt robiącego kłopoty. W końcu byli w środku miejsca, w którym mieszkało mnóstwo dzieci, nie było tutaj zbyt bezpiecznie używać efektownej magii. Co nie wykluczało używania efektywnej. Znalazła gdzieś wzrokiem magiczną pozytywkę. Wycelowała w nią różdżką i rzuciła zaklęcie Specialis Revelio na przedmiot i od razu powiedziało jej to, w jaki sposób ożywiona została mała balerina tańcząca w środku przedmiotu. Marcella uśmiechnęła się pod nosem. Czuła różnicę, naprawdę ogromną różnicę, nawet pomimo tego, że nie była z wierzchu widoczna. Żeby się upewnić postanowiła sprawdzić jeszcze raz - tym razem rzuciła Speculio i zaraz obok pojawiła się druga Marcella, wyglądająca jak w pełni żywa jej odpowiedniczka. Naprawdę wyszła świetnie, jednak szybko opuściła ten świat, kiedy tylko Figg sama spowodowała, że iluzja zniknęła. W podziękowaniu za fatygę podarowała Poppy upominek - opakowanie miętowych czekoladek, ostatnio bardzo modnych podczas popołudniowych herbatek. Marcella zdecydowanie by je jadła właśnie wtedy, gdyby praca nie zawracała jej tak bardzo głowy. Wróciła jednak do domu niezwykle zadowolona z przebiegu wydarzeń, choć nie było powiedziane, że bardzo chętnie wracała do miejsc napraw anomalii. Różdżka na pewno była dużo, dużo lepsza niż wcześniej za co mogła być Poppy niezwykle wdzięczna.

| zt.





You don’t have to be a hero to save the world.
You don’t have to know what to say, or what to think.
Powrót do góry Go down
 

Kolegium Uniwersyteckie, Oxfordshire

Powrót do góry 
Strona 7 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-20