Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Dom na uboczu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next
AutorWiadomość
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Dom na uboczu   11.02.17 1:42

First topic message reminder :

Dom na uboczu

Jest tylko jedno światło. Małe ledwie widoczne okienko na piętrze wieści - że ktoś zajmuje stare domostwo, którego świetność minęła już dawno. Obłamane i przegniłe od deszczu deski, skrzypiące gdzieś z tyłu, okiennice na naderwanych zawiasach i wszechogarniająca stęchlizna wdzierająca się zapachem, aż pod skórę.
Ale światło kusi, wabi, niby ćmy błagające o promyk zdradziecki. Drzwi są zamknięte, ale widnieje w nich klucz. Wystarczy, że wejdziesz po kilku, chwiejnych stopniach. To nie jest takie trudne, prawda?


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
29
20
0
1
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   09.03.17 16:14

Wydawało się, że tylko blask światła chronił ich przed napierającą ciemnością. Sophia nie miała pojęcia, jaka moc powołała na świat cieniste macki, które próbowały ich dosięgnąć, ale była pewna, że nie mogło to być nic dobrego. Zastanawiała się jednak, dlaczego to się stało akurat teraz, choć przecież od dłuższego czasu leżała w tym pokoju nieprzytomna i nic się nie działo. Czyżby zaklęta w domu magia wyczuła obecność dodatkowych intruzów i postanowiła pozbyć się ich wszystkich?
Wspinała się po drabinie za Lucindą, ale przez moment, gdy wcześniej zbliżyła się do mężczyzny, poczuła w głowie coś dziwnego, zupełnie jakby coś zaczynało drapać ścianki jej umysłu, wywołując dyskomfort. Nie wiedziała, co to mogło być, ale już po chwili wszyscy dostali się na górę, do pomieszczenia znajdującego się ponad klapą. Pokój nie był zbyt duży, oświetlony kolejną unoszącą się w powietrzu kulą światła (czyżby została wyczarowana wcześniej?), a na podłodze walały się skrawki papieru, które obrzuciła spojrzeniem, by upewnić się, czy nie ma tam czegoś istotnego. Nieopodal mogła zauważyć materac, na którym leżał skłębiony koc. Wyobraźnia podsunęła jej widok kolejnych poćwiartowanych zwłok, ale miała nadzieję, że tylko jej się wydawało i że tu nie znajdą już niczego makabrycznego. Nieopodal pod drugą ścianą znajdowało się jeszcze coś, czego nie widziała dokładnie. Nie było innej drogi wyjścia, a w miejscu, gdzie chwilę temu wchodzili po drabinie, teraz znajdowała się już tylko skłębiona ciemność.
- Znajdziemy go – zapewniła, zamykając klapę, aby opóźnić przedostanie się cieni na górę. Chociaż czy drewno będzie stanowiło dla nich wystarczającą przeszkodę?
Wciąż miała nadzieję, że jeszcze nie było za późno i że zaginiony mężczyzna gdzieś tu był. Przez chwilę rozglądała się, by po chwili podjąć próbę powtórzenia zaklęcia Lucindy:
- Carpiene – mruknęła, licząc na to, że jeśli były tu gdzieś jakieś pułapki lub jeśli ktoś lub coś się tu na nich czaił, zaklęcie to wykryje.
Jednocześnie powoli ruszyła w stronę drugiej ściany, chcąc zobaczyć, co znajdowało się tam. Przez cały czas poruszała się bardzo ostrożnie, rozglądając się na boki i zachowując czujność.





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   09.03.17 16:14

The member 'Sophia Carter' has done the following action : rzut kością


'k100' : 4


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   10.03.17 19:04

Eliza wycofywała się coraz bardziej, by w końcu natrafić kolanami na skołtuniony koc i podarty materac. usiadła pod ścianą podkulając pod siebie nogi, ale ani na moment nie spuszczała wzroku z Percivala - Tak mi powiedzieli - głos stawał się coraz bardziej odległy, ale Łowca nie był pewny czy to dziewczynka mówiła ciszej, czy to jego zmysły roztapiały się w narastających plamach ciemności. Zawroty głowy nasilały się i zapewne słabość sprawiła, że magia rozgrzała się w palcach, a różdżka wysunęła się z palców, a jej właściciel przechylił się, by w końcu upaść powtórnie na podłogę - Ty...też robisz rzeczy - jak przez mgłę mężczyzna mógł dostrzec, że dziewczynka porusza się w miejscu, wysuwając dłoń przed siebie, by jak echo powtórzyć wypowiadaną przed momentem inkantację - Periculum - i nim Percivala całkowicie zasnuła ciemność, dostrzegł jak nad jego głową błyska snop czerwonych iskier, a do jego uszu docierał zupełnie inny głos, znajomy -  Musimy go znaleźć…

Podłogę zaściełały dziecięce rysunki, a na każdych znajdowała się powykręcana, pokraczna sylwetka stwora, rysowana czarną kredką. na kilku pojawiały się czerwone ślady, przesiąkając przez papier, przez co z łatwością kleiły się do drewnianej powierzchni. Zaschnięte krew? Na pewno stara. Kilka było przypalonych, jakby ktoś gasił na nich papierosy.
Matt, jako pierwszy ruszył w stronę starego materaca i zawiniątka, które kryło się pod wytartym już, szaro-burym kocem. Będąc już wystarczająco blisko mógł bez kłopotu dostrzec drobne, dziecięce ciałko, niemal po szyje przysłonięte materiałem. Jasne, splatane pasma włosów opadały na policzki i ramiona, blada twarz poznaczona sinymi żyłkami i plamami, jak po uderzeniach. I w pierwszym wrażeniu wyglądała...na martwą. Jednak z bliskiej odległości Bott dostrzegał, że sinawe wargi rozchylają się w cichym, ale ciężkim oddechu.
Zaklęcie Lucindy nie powiodło się. Koniec różdżki słabo zamigotał i rozwiał się, jak oddech na wietrze. ten sam los spotkał próbę Sophii, gdy próbowała powtórzyć inkantację. A jednak obie w jednym momencie dostrzegły, jak w drugim koncie pomieszczenia, nad obiektem, w którego kierunku podążała aurorka, rozbłysł snop czarownych świateł bardzo znajomego zaklęcia. I w blasku iskier można było zobaczyć, że na podłodze leżało ciało mężczyzny, którego wcześniej, piętro niżej wchłonęły czarne macki.

Lucy, Matt, Sophia - rzucacie k100 tylko jeśli czarujecie. Obowiązują was poprzednie minusy.
Percival nie wykonujesz żadnej akcji z rzutem, czujesz się strasznie słabo, ale powoli budzisz się. Znowu. Obok ciebie znajduje się różdżka i czarny, strugany w kredkę węgielek.

Na odpis macie 48h


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
5
0
0
0
1
10/26
22/38
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   12.03.17 8:29

Kierowało mną dziwne przeczucie, jak gdyby niewidzialną ręką każąc przenieść wzrok z nad poplamionych kredka i zaschniętą krwią rysunków w stronę zawiniątka. Pozorny kołtun materiału skrywał jednak tajemnicę, której odkrycie mnie zmieszało - dziecko. Drobna dziewczynka. Zdawała się być figurą ulepioną z pół przezroczystego materiału naznaczonego brutalną skazą. Nie był to dla mnie, dla kogoś wychowanego przez doki i nokturn, widok wstrząsający, lecz nie powiem, że mną w żaden sposób nie ruszył. Tym bardziej, że ona żyła.
- Ej, mała... - wykrztusiłem z siebie nie zdając sobie nawet sprawy z tego, jak bardzo zaschło mi w ustach. Niepewnie położyłem przy tym swoją dłoń na jej ramieniu. Ten kontrast sprawił, że porzuciłem pomysł chociażby delikatnego potrząśnięcia jej.
- Mamy tu dziecko. Potrzebuje uzdrowiciela - rzuciłem do towarzyszących mi osób, a potem stałem jak idiota nie wiedząc co dalej, jak gdyby urwał mi się jakiś film. Wiedziałem, że musimy uciekać, wiedziałem, że przecież nie zostawimy dzieciaka, nie miałem jednak odwagi go wziąć na ręce. Nie gdy nie miałem zaufania do własnych kończyn przeżeranych przez rany. Przecież gdybym się z nią wywrócił to bym zabił.
- Słyszycie mnie? - rzuciłem, dumając nad tym, że puścić gdziekolwiek baby samopas, nawet na piętro przeklętej chaty to...ech.
Właśnie - przeklętej.
- Hexa Revelio - rzuciłem w przestrzeń, uświadamiając sobie, że tutaj, w tej pozornie bezpiecznej przestrzeni może zagrażać nam większe niebezpieczeństwo nim nam się początkowo wydawało. Chciałem znaleźć jego źródło wiążąc je ze zniknięciem mężczyzny i źródłem klątwy którą wykryłem będąc jeszcze na parterze.


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   12.03.17 8:29

The member 'Matthew Bott' has done the following action : rzut kością


'k100' : 100


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
29
20
0
1
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   12.03.17 11:22

Jej zaklęcie nie dało żadnych efektów. Nie była pewna, czy to oznaczało, że nie było tutaj klątw ani zasadzek, czy może po prostu czar był zbyt słaby, żeby cokolwiek pokazać. Była osłabiona i obolała, więc skoncentrowanie się na inkantacjach przychodziło jej z większym trudem.
Pod nogami widziała rozrzucone kartki; na wszystkich znajdowały się przygnębiające dziecięce rysunki przedstawiające drzewiastego stwora. Specyficznej aury dodawał im sam fakt, że wszystkie zostały wykonane czarną kredką. Mimowolnie poczuła dreszcz w okolicach kręgosłupa, bo w obecności dziecięcych rysunków w miejscu takim jak to było coś niepokojącego i aż się zaczęła zastanawiać, czy naprawdę mogło znajdować się tu dziecko. Jeśli tak – co się z nim stało? Może za chwilę mogli poznać odpowiedź na to pytanie, ale póki co oczy Sophii spoczywały na przeciwnym końcu pomieszczenia. Nad obiektem, który dostrzegła wcześniej, rozbłysły iskry, w których blasku mogła zobaczyć leżące ciało mężczyzny. Tego samego, którego wcześniej pochłonęła podłoga. Jak on się tu dostał, tego nie wiedziała, ale ruszyła szybko w jego stronę, próbując zobaczyć, czy w ogóle żył i w jakim był stanie.
- Znalazłam go! – krzyknęła do Lucindy, zdając sobie sprawę, że prawdopodobnie był kimś dla niej bliskim. Krewnym, przyjacielem? Nieważne. Przykucnęła nieopodal, wpatrując się w niego, a jej palce zaciskały się na różdżce. – Hej, żyjesz? – zapytała głośno, ostrożnie wyciągając w jego stronę rękę i próbując sprawdzić, czy był żywy i jakie miał obrażenia. Sama wciąż nie czuła się najlepiej, była osłabiona i krwawiła, więc nie w pełni ufała swoim umiejętnościom. W międzyczasie drugi mężczyzna odnalazł nieprzytomną dziewczynkę; Sophia na chwilę obejrzała się przez ramię, by spojrzeć w tamtą stronę, ale póki co wciąż jeszcze klęczała w pobliżu odnalezionego mężczyzny. Zastanawiało ją, co się z nim działo, kiedy wciągnęły go macki cienia, i jakim cudem wylądował tutaj.





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   12.03.17 14:01

Lucinda spojrzała na swoją różdżkę. Miała nadzieje, że tym razem jej zaklęcie zadziała. Widząc kilka jasnych iskier wydostających się z różdżki nic nie powiedziała tylko przeniosła spojrzenie na powtarzającą jej zaklęcie aurorkę. Ruszyła zaraz za nią w stronę cienia czując jak serce zaczyna jej bić co raz szybciej. Zwykle nie nastawiała się na to co najgorsze. Czekała. Nie mieli pojęcia z czym tak naprawdę się mierzyli. Nigdy czegoś takiego nie widziała i prawdopodobnie reagowałaby teraz całkowicie inaczej gdyby nie miała w głowie krzywdy jej kuzyna i tego, że nie wiedziała co się z nim działo. Znalazłam go! Rudowłosa powiedziała to w tym samym momencie, w którym Lucinda spostrzegała, że cień leżący w rogu pokoju to jej Percy. Co on tu robił? Jak on się tutaj znalazł? Spojrzała na Matta, który krzyczał jej coś o dziecku. Chociaż chciała mu pomóc teraz jedynie patrzyła na nieprzytomnego kuzyna. Miała nadzieje, że jest tylko nieprzytomny. Oczywiście, że żyje… dlaczego w ogóle o to pytała? Musiał. Uklękła obok niego dotykając jego dłoni, szyi i twarzy.  Miała wrażenie, że czuje pod palcami delikatny puls, ale bała się, że to tylko jej urojenia. - Percy… - to była jej wina. To, że się tutaj znaleźli. Nigdy by sobie nie wybaczyła gdyby coś się mu tutaj stało tylko przez jej głupotę. Przepraszała w duchu chociaż teraz nie był czas na przeprosiny a działanie. - Musimy ich stąd zabrać. - powiedziała podnosząc się i spoglądając na dziewczynkę i mężczyznę. Nie spostrzegała, że cała drży. Słysząc znane zaklęcie spojrzała oczekując rezultatu. Nie trzeba długo czekać. Nie mogli się też zbyt długo zastanawiać. Nie mieli na to czasu. - Skąd się tutaj wziął Percy? Przecież widzieliśmy jak te cienie… wciągają go pod podłogę. Musi być stąd jakieś inne wyjście. Tak samo ta dziewczynka. - mruknęła spoglądając na przejście. - Nie możemy się teleportować, nie możemy zejść na dół. - mruknęła jakby do siebie pocierając kark i ściskając mocniej różdżkę w dłoni. - Możesz mu pomóc? - zapytała rudowłosą wiedząc, że ona też nie była w najlepszym stanie. - Dissendium – może powinna wysłać patronusa? Tylko jaką miała pewność, że jej zaklęcie dotrze do kogokolwiek. Że jej zaklęcie zadziała.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   12.03.17 14:01

The member 'Lucinda Selwyn' has done the following action : rzut kością


'k100' : 80


Powrót do góry Go down
Percival Nott
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t1517-percival-nott https://www.morsmordre.net/t1542-tatsu https://www.morsmordre.net/t1531-percy https://www.morsmordre.net/f236-nottinghamshire-ashfield-manor https://www.morsmordre.net/t1602-percival-nott
organizator smoczych wypraw badawczych
32
Szlachetna
Żonaty

it's a small
crime
and I've got no excuse

6
35
0
0
0
11
5
10
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   12.03.17 15:53

Był zbyt słaby, żeby rzucić poprawne zaklęcie; magia rozgrzała jego palce słabym, rozproszonym ciepłem, ale natychmiast się cofnęła, nie przynosząc żadnego efektu. Zamiast tego poczuł, jak różdżka – który to już raz dzisiaj? – wysuwa mu się z dłoni i leci w zwolnionym tempie w kierunku podłogi. On leciał za nią; teraz był już tego pewien, kolana ugięły się pod jego własnym ciężarem, a ramiona opadły luźno wzdłuż tułowia, nie próbując nawet uchronić reszty ciała przed upadkiem. Osuwał się na ziemię jak szmaciana marionetka, bez ostrzeżenia uwolniona z podtrzymujących ją sznurków; otaczająca go przestrzeń znów zlała się w jedną bezładną, szaroburą masę, poprzecinaną czerwonymi, jakby krwawymi prążkami. Głosy dochodziły do niego zwielokrotnione i zniekształcone, z trudem przedzierając się przez gruby mur osłabienia i nieprzytomności, a on nie potrafił już rozróżnić, do kogo należały. Przez chwilę – ulotną sekundę, rozciągającą się w czasie zabawnie, w miarę jak tracił świadomość – wydawało mu się, że usłyszał echo własnego zaklęcia, ale wypowiedzianego cienkim głosem Elizy (kim była Eliza? dlaczego to imię utkwiło mu w głowie? już nie pamiętał), a następie na krawędzi pola widzenia zobaczył jaskrawy rozbłysk szkarłatnych iskier. Ale przecież to było niemożliwe; jego różdżka leżała gdzieś poza jego zasięgiem, setki mil stąd, w innej rzeczywistości – tej samej, z której docierały do niego inne słowa. Musimy go znaleźć. Kogo? Odpowiedź rozpłynęła się w mroku.
Nie miał pojęcia, jak długo tym razem kąpał się w pozbawionej zmysłów ciemności, ale miał wrażenie, że zaledwie chwilę; skrzywił się, przytłoczony bodźcami, wolałby już pozostać w tej miękkiej pustce, choć jednocześnie rozumiał, że nie mógł. Na drżącą powierzchnię świadomości wyciągnął go najpierw ból, powracający do niego stopniowo, falami, rozpływającymi się gorącem po górnej części pleców. Później ponownie dotarły do niego głosy, tym razem było ich więcej i wydawało mu się, że je znał; dwa kobiece i jeden męski, zlane ze sobą w nieprzyjemnym dysonansie, który tylko potęgował uparte wirowanie myśli. Czuł się, jakby utknął na tratwie, obracającej się leniwie dookoła własnej osi; dlaczego wciąż tak bardzo kręciło mu się w głowie?
Uniósł ciężkie powieki z trudem, na nowo przyzwyczajając się do chłodnego światła, docierającego do niego z kuli pod sufitem. Tuż nad sobą zauważył dwie sylwetki… A może była to tylko jedna, dwojąca mu się w oczach? Nie był pewien, rozproszony przez ostrożny dotyk palców na szyi i twarzy. Hej, żyjesz? Odkaszlnął. – Nie wiem – wychrypiał szczerze, wypowiadając pierwsze, co przyszło mu na myśl. Reszta słów gdzieś mu umknęła; naprawdę wolałby, żeby nie mówili tak wiele, łączące się przypadkowo sylaby tworzyły w jego umyśle nieznośny szum, który tylko utrudniał zebranie pourywanych wspomnień w całość. Poruszył dłonią, przez przypadek natrafiając na maleńką kredkę; kolejny fragment wypłynął na powierzchnię. – Eliza – mruknął w przestrzeń, bez celu, bez sensu. Skup się, Percy.Gdzieś tu jest dziecko – dodał słabo, dalej nie mając pewności, do kogo właściwie się zwracał; zdawało mu się, że w stabilizującym się powoli obrazie dostrzegł znajome rysy kuzynki, ale może to znów jego wyobraźnia płatała mu figle? Z każdą mijającą sekundą trudniej było mu odróżnić prawdę od iluzji.
Spróbował usiąść, starając się odnaleźć oparcie na zakurzonych deskach podłogi, niepewny, czy mięśnie nie omówią mu przypadkiem posłuszeństwa.




love, I have wounds
only you can mend


Powrót do góry Go down
Mistrz gry
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
naczelny mąciciel
odwieczny
n/d
n/d
Do you wanna live forever?
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   14.03.17 12:29

Dziewczynka nie mogła mieć więcej jak 9 lat, ale przez stan w jakim się znajdowała, wyglądała na dużo młodszą. Drobne ciałko było podkulone, a chude rączki bezwolnie zaciśnięte na wymiętym i przesiąkniętym potem - kocu. I prawdopodobnie, gdyby skrajne zaniedbanie, musiała wyglądać bardzo...ładnie. Ale to nie to przyciągnęło uwagę Matta. Z chwilą, w której wypowiedział zaklęcie - obraz niemal wywrócił się do góry nogami. Gęsta mgła otuliła dziecko tak szczelnie, jak to było możliwe, a powietrze stało się przeraźliwie ciężkie, na tyle mocno, że Bott sam czuł, jak oddech traci swoją wartość, a piekielny ból zalewał jego płuca, niemal go dusząc. Ale to nie był koniec. Z kłębiącego się bielą dymu wyłoniła się najpierw obleczona w czarną rękawicę dłoń, potem druga a za nią materializująca się? sylwetka stojąca za głową dziewczynki. Długi, ciężki płaszcz sięgał ziemi, otulając sylwetkę szczelnie, ale brzegi materiału wyglądały jak żywe i z każdą chwilą zasłaniały leżące nieprzytomnie dziecko. Zupełnie, jakby je pożerały. Na głowie upiora widniał kapelusz, który utrudniał dostrzeżenie oblicza. Błysk szkarłatu w miejscu, gdzie powinno znajdować się lewe oko i pusta przy prawy. A całości dopełniały równie czarne, długie włosy. W kilka sekund później wszystko rozsypało się w popielnej mgle, pozostawiając pierwotnie zastany widok zabiedzonego dziecka. I chociaż każdy mógł dostrzec rozgrywającą się scenę, to tylko Matt usłyszał rozpływający się z wizją głos - Precz od niej.
Sophia, jako pierwsza znalazła się obok przytomniejącym arystokracie, który był przeraźliwie blady i wyraźnie osłabiony. A kiedy próbował się podnieść, można było dostrzec na podłodze wyraźna plamę szkarłatu. Mimo prowizorycznego opatrunku Percy wciąż krwawił z rany po wbitym szklanym odłamku. Zdecydowanie nie powinno być tak, a Nott upadł do pozycji leżącej na powrót. Dopiero po chwili minęły mu zawroty głowy, by ostrożnie i z pomocą - usiąść.
Zaklęcie, jakie zatańczyło w powietrzu za przyczyną Lucindy - tym razem najpierw błysnęło gorącem w dłoni, by rozlać się światłem przez całe pomieszczenie. Promienie zatrzymywały się w ścianach w dziwnym tańcu, tworząc powoli błyszczące zarysy...drzwi. Jedne? drugie, trzecie? Każdą ze ścian pokrywały świetlne linie układające się w zarysy przejść. Wszystkie nieduże, czasem nieco wykrzywione i nie wyższe niż dla...dziecka. A kiedyś blask umilkł, w miejscach, gdzie wcześniej widniały linie drzwi - znajdowały się czarne ślady malowane dziecięcą ręką. Ta sama barwa co na rozrzucanych pod nogami kartkach.

Lucy, Percy, Matt - rzucacie k100 tylko jeśli czarujecie. Pamiętajcie o minusach.
Sophia - możesz czarować (zaklęcia wg tabeli) lub rzucić k100+anatomia - pozwoli ci to lepiej zbadać stan Percivala.

Na odpis macie 48h


Powrót do góry Go down
Sophia Carter
avatar

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t3633-sophia-carter https://www.morsmordre.net/t3648-listy-do-sophii https://www.morsmordre.net/t3643-sophia https://www.morsmordre.net/f308-beckenham-overbury-avenue-13 https://www.morsmordre.net/t3647-sophia-carter
Auror
24
Półkrwi
Panna
Świat nie jest czarno-biały. Jest szary i pomieszany.
29
20
0
1
0
0
6
5
Czarownica

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   15.03.17 19:54

Sophia wpatrywała się w leżącego mężczyznę. Nie wyglądał dobrze, ale jak się okazało, przynajmniej żył. Gdy jednak próbował się unieść, okazało się, że na jego plecach wciąż znajdowała się obficie krwawiąca rana, której nie mogła zauważyć, gdy leżał. Wyglądało to poważnie. Mimo nieufności co do swojego stanu i zdolności czarowania powinna przynajmniej spróbować rzucić zaklęcie zasklepiające ranę.
- Spróbuję rzucić zaklęcie. Nie obiecuję, że mi się uda, ale postaram się skoncentrować – powiedziała cicho do niego i Lucindy. Dała kobiecie do zrozumienia, że jeśli zaklęcie nie wyjdzie, może spróbować poprawić opatrunek, żeby przynajmniej spowolnić upływ krwi. – Proszę spróbować się znowu unieść... – poleciła mu, wolną od różdżki ręką ostrożnie go podtrzymując.
Skierowała koniec różdżki na krwawiące miejsce:
- Fosilio – powiedziała starannie, mając nadzieję, że tym razem zadziała i krew przestanie płynąć lub przynajmniej zwolni upływ.
Chociaż była skupiona na nieco nieporadnej próbie pomocy Percivalowi, także ona mogła zauważyć, że ze po rzuceniu zaklęcia sprawdzającego ze znalezioną dziewczynką zaczęło się dziać coś dziwnego. Wokół jej wiotkiego ciałka pojawiła się gęsta mgła, z której wyłoniły się zarysy mrocznej sylwetki w długim płaszczu i kapeluszu zakrywającym twarz. Po chwili wszystko zniknęło i znowu było widać tylko dziecko.
- Co to było? – zapytała cicho. Nigdy nie widziała niczego podobnego i nie była pewna, czy to klątwa, którą ktoś z jakiegoś powodu nałożył na dziecko, czy... Jakieś dziwaczne omamy? – Czy wy też to widzieliście? – Wolała się upewnić, czy z powodu osłabienia i utraty krwi nie zaczęła już majaczyć. Zastanawiając się nad tym, przypomniała sobie, że Lucinda była łamaczką klątw. Może ona potrafiłaby powiedzieć, co to było i czy dało się to jakoś zdjąć z dziecka? – To może być jakaś klątwa? – zapytała ją więc, zaniepokojona stanem dziewczynki, która wyglądała na ledwie żywą. A chociaż Sophia znała podstawy zaklęć leczniczych, nie potrafiła zdejmować klątw.
Kiedy za sprawą zaklęcia kobiety w ścianach zaczęły pojawiać się drzwi, jej zdumienie było jeszcze większe. Ukryte przejścia, wielkością odpowiadające zapewne wzrostowi dziewczynki, którą znaleźli? Po chwili jednak zniknęły, a na ścianach pozostały jedynie zarysy wykonane czarną kredką, najprawdopodobniej tą samą, którą były pokryte leżące na ziemi rysunki. Na jej czole pojawiła się lekka zmarszczka, jakby intensywnie nad czymś rozmyślała, zerkając to na rysunki, to na zarysy drzwi, to na czarną kredkę leżącą w pobliżu.





Ne­ver fear
sha­dows, for
sha­dows on­ly
mean the­re is
a light shi­ning
so­mewhe­re near by.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   15.03.17 19:54

The member 'Sophia Carter' has done the following action : rzut kością


'k100' : 74


Powrót do góry Go down
Lucinda Selwyn
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3072-lucinda-lynn-nott https://www.morsmordre.net/t3145-sennett#51834 https://www.morsmordre.net/t3144-chodzcie-chodzcie-do-mnie#51829 https://www.morsmordre.net/f286-pokatna-23-4 https://www.morsmordre.net/t3214-lucinda-selwyn#55539
łamacz klątw i uroków & poszukiwacz artefaktów
26
Szlachetna
Panna
i just want to live while i'm alive
12
20
0
0
1
0
9
4
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   16.03.17 22:39

Zaklęcie zadziałało, a z jej różdżki buchnęło światło rozświetlając całe pomieszczenie. Zaczęła się rozglądać w poszukiwaniu przejścia. Zobaczyła jej. Jedne, drugie, trzecie drzwiczki oświetlone złotą poświatą. Małe. Jak dla dziecka. Kiedy zaklęcie przestało działać wszystko co zobaczyła to obrysowane kreską miejsca gdzie jeszcze chwile temu były przejścia. Zanim ruszyła się by sprawdzić co to jest coś dziwnego zaczęło się dziać obok Matta i dziewczynki. Lucinda skupiła spojrzenie na gęstniejącym w pobliżu dziewczynki powietrzu. Wydawało się jakby obok niej gromadziły się ciężkie chmury. Chociaż w swoim życiu widziała już wiele klątw to czegoś takiego jeszcze nie widziała. Zwykle ludzie bez myślenia przywłaszczą sobie jakiś przeklęty przedmiot, a później męczą się z jej skutkami. Tylko, że takie klątwy raczej mają odzwierciedlenie na zewnątrz wpływając na nasze ciało. Z klątwami duszy spotkała się tylko kilka razy i za każdym razem czuła jak silna ta klątwa była. Teraz? Spoglądała na gromadzącą się chmurę i czuła, że to jest jedna z najsilniejszych jakie widziała. Jej wzrok padł na delikatne ciało dziewczynki zastanawiając się jak ona to wytrzymała. Jak sobie z tym poradziła. Wysysała z niej życie, a ona bardzo chciała jej pomóc. Wiedziała jednak więcej niż jej towarzysze. Wiedziała, że nie pozbędą się jej tutaj bez ranienia małej. Tym bardziej, że to miejsce było jakby… połączone. To wszystko zbyt do siebie pasowało by móc to zignorować. Ścisnęła mocniej różdżkę w dłoni, a po plecach przeszedł jej dreszcz. Przeniosła spojrzenie na Perciego, który zdążył się przebudzić i na rudowłosą, która próbowała mu pomóc. Lucinda była jej wdzięczna. Za to, że próbowała. Była jedyną kompetentną tu osobą. Zostawiła na chwile ścinę pomazaną kredką, samą kredkę i swoje przemyślenia co do wyjścia. - Nie pomogę jej tutaj… - zaczęła spoglądając na Matta. - Mogę tylko spróbować. - by jej nie zaszkodzić. Lucinda uniosła dłoń i wypowiedziała formułę znanego jej zaklęcia. - Finite Incantatem – mruknęła. Lynn zwykle ściągała klątwy z przedmiotów, a nie z ludzi. Czasami jest proces długotrwały i potrzeba czegoś więcej niż wypowiedzianego zaklęcia. Czasem musiał być to eliksir, a czasami rozłożenie klątwy na części pierwsze. Teraz tylko obudzili klątwę zaklęciem Matta dlatego chciała je skończyć. Mogło się to źle skończyć. Mogło ich wszystkich po prostu pozabijać.




Ignis non exstinguitur igneThat is our great glory, and our great tragedy
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   16.03.17 22:39

The member 'Lucinda Selwyn' has done the following action : rzut kością


'k100' : 46


Powrót do góry Go down
Matthew Bott
avatar

Neutralni
Neutralni
https://www.morsmordre.net/t3558-matt-w-budowie#62851 https://www.morsmordre.net/t3632-klopot https://www.morsmordre.net/f136-smiertelny-nokturn-36-5 https://www.morsmordre.net/t3713-matthew-bott
Wolny strzelec
26
Półkrwi
Kawaler
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
15
5
0
0
0
1
10/26
22/38
Wilkołak

PisanieTemat: Re: Dom na uboczu   16.03.17 22:56

W pierwszej chwili miałem wrażenie, że lecę na podłogę, lecz jednak stałem czując jak w jednej chwili świat stał się dla mnie miejscem niemożliwym do życia. Oddech i tak miałem nierówny, a teraz nawet on został mi odebrany. Mogłem jedynie przyglądać się krykaturalnemu cieniowi odklejającego się w upiorny sposób od dziecięcego ciała. Najpierw uformowała się sylwetka osnuta w żywą pelerynę, a potem mogłem odczuć srogie spojrzenie czerwonookiej mary podjudzając mnie do spróbowania wyjścia na przeciw jego groźbie. I tak do tego dojdzie. Może kiedyś byłoby inaczej, lecz teraz nie mógłbym zostawić tu tego dziecka. Tu nikt nie mógł jej pomóc. Postanowiłem już, że jeśli stąd wyjdziemy to ona pójdzie z nami. Jeszcze nie wiedziałem jak.
- Nie, kurwa, hexa od dziś reaguje też na ciasteczkowe jednorożce. Ten był po prostu bardzo brzydki i najwyraźniej ma skłonności do pedofilii. Nic strasznego - sarknąłem, szukając jakiegokolwiek podparcia dla swojego ciała w czymkolwiek nie szczędząc irytacji, jakie wywołało to pytanie. Przekląłem jeszcze kilkukrotnie pod nosem próbując zebrać myśli co nie było proste biorąc pod uwagę mój stan. Miałem wrażenie, że gdybym się potknął to już nie koniecznie łatwo byłoby mi wstać. Westchnąłem przecierając skroń - Oczywiście, że to klątwa. Pieprzę o tym już od progu... - urwałem, czując, że daję się ponosić emocjom które w niczym tu nie pomogą, niemniej wizja werbalnego wyżycia się na tej kobiecie ani trochę nie straciła na atrakcyjności. Westchnąłem po raz drugi - Coś bardzo chce ją tu utrzymać... - a ona chce by to się skończyło - pomyślałem przywołując jej głos który naparł mnie na parterze. Być może głupio robiłem nie dostrzegając w niej potencjalnej marionetki. Tym bardziej, że kontury drzwi usmarowanych dziecięcą ręką przy pomocy farby wątpliwego pochodzenia mogły sugerować coś podobnego to jednak nie rozwodziłem się nad tym. Nie od dziś wiedziałem, że myślenie to nie jest coś za co powinienem się brać. Sięgnąłem jednak po magiczny kompas chcąc sie go podpytać w którym kierunku powinniśmy iść. Może jednak okno wciąż było najlepszym rozwiązaniem? Pierwsze piętro, trochę magii. Jakieś mollio na trawnik czy engiorgio na dachówkę by się po niej zsunąć i jazda. Faceta zawsze można było sturlać po pochyłej. A może jednak któraś para ciasnych drzwiczek...? O ile w ogóle dało się je wykorzystać. Lub nieszczęsna drabinka na parter...? Manipulowałem kompasem by się dowiedzieć.
- Carpiene - wychrypiałem w razie gdyby kompas nie potrafił się zdecydować to chciałem chociaż wiedzieć w jakim kierunku nie uciekać z przeklętym dzieckiem, półmartwym sobą, ćwierć żywym mężczyzną i dwiema babami.


Powrót do góry Go down
 

Dom na uboczu

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 5 z 7Idź do strony : Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

 Similar topics

-
» Dom na uboczu

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Okolice :: Przedmieścia Londynu-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18