Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Miriam Prewett
AutorWiadomość
Miriam Prewett [odnośnik]17.02.17 0:26

Miriam Molly Prewett

Data urodzenia: 29 marca 1950r.
Nazwisko matki: Abbott
Miejsce zamieszkania: West Lulworth w hrabstwie Dorset
Czystość krwi: szlachetna
Wzrost: sto szesnaście centymetrów (ciągle rosnę!)
Waga: dwadzieścia kilogramów (ciągle grubnę!)
Kolor włosów: rude
Kolor oczu: niebieskie, prawie granatowe
Znaki szczególne: łączka piegów na nosie i policzkach, liczy wszystko, co znajdzie się na jej drodze


Osiem kropek na pancerzyku biedronki, dziesięć marchewek rosnących w ogródku, dwa uderzenia zegara zawiadamiające o porze obiadowej. Dwa krucze pióra w ogrodzie i pięć jabłek w koszyku. Piętnaście płatków miała stokrotka, a tulipan tylko sześć. Pięć palców u dłoni mojej mamy i pięć również u taty.
Lubię badać świat swoimi zmysłami. Liczyć, obserwować, mruczeć pod nosem nowe słowa. Bo świat jest niezgłębiony, nie słyszałeś? Niezgłębiony. To ładne słowo. To taki głęboki, ale trochę głębszy, głęboższy.



Ja dużo rozumiem. Wiem skąd biorą się dzieci. Ty nie wiesz? No jak to tak! Już ci opowiadam.
Mama z tatą idą na targ na ulicy Pokątnej i tam stoi taka ładna pani, co sprzedaje magiczne nasionka. Kupują takie jedno nasionko, a potem wracają do domu i czekają, aż zapadnie noc i dopiero wtedy mama łyka nasionko. A potem tata bierze mamę za rękę, oboje zamykają oczy i powtarzają pięć razy „chcemy mieć dziecko”. Tak właśnie, bardzo koniecznie  pięć razy. Mama i tata kładą się spać, a jak się budzą, to mamie już w brzuchu to nasionko rośnie. Rośnie i rośnie, i rośnie… aż w końcu mama ma taki duży brzuch, że trzeba to nasionko wyciągnąć. Dziecko jest owinięte skorupką od orzecha. Musiało być bezpieczne, kiedy było tam w brzuchu! Rozłupuje się tę łupinę i dziecko wtedy zaczyna płakać, bo mu tam przecież dobrze było, a teraz nagle go wyciągają siłą!
Ja ponoć nie płakałam od razu. Dopiero później zaczęłam. Mama mówiła, że bardzo się o mnie z tatą martwili. A tu się nie ma co martwić, bo jestem tak samo silna jak mój tata i nie dam sobie w mleko dmuchać!



Urodziłam się dokładnie dwudziestego dziewiątego marca w roku tysiąc dziewięćset pięćdziesiątym, kiedy za oknem śpiewały dwie sikorki (mama powiedziała, że chyba sikorki, a ja powiedziałam, że na pewno dwie). Nie płakałam od razu, ale szybko się nauczyłam, że oddech to ważna rzecz. Bo dzieci muszą oddychać, kiedy się rodzą. Tata ponoć biegał jak szalony, a mama krzyczała, żeby tu przy niej był i chwycił ją za rękę. Ale z tamtego okresu tak naprawdę nic nie pamiętam, a to, co wiem, to historie opowiadane przez moich rodziców (i moja wyobraźnia). Dużo rzeczy sobie wtedy wyobrażam. Na przykład, że bąki bzyczały zielenią, przelatując między liśćmi paprotek rosnących w ogrodzie. Ptaki musiały śpiewać złotem, barwiąc ten dzień czystą barwą swojego głosu. Kroki taty odznaczały się brązem na korytarzach naszego domu, a kroki innych były plątaniną różnych odcieni i głosów. Lubię wrażenie, że wszystko w tamten dzień ze sobą współgrało.
Jak w idealnej harmonii. Jak podczas magicznego koncertu.



Kilka dni (dokładnie sześć) po moich trzecich urodzinach pokazałam mamie i tacie, że jestem prawdziwą, małą czarownicą.
Zajmowała się mną wtedy pani Picks, moja grawerowa (gruwartka? grawerka? guwertka?). Ona wyszywała sobie na płócienku, a ja bawiłam się kartkami, na których próbowałam malować krainę smoków albo jednorożców, albo zamek, gdzie byłam królową łabędzi i paprotek z opowieści o panu Aenghusie i pani Caer (nie pamiętam, bo byłam za mała, żeby pamiętać, ale lubię wyobrażać sobie, że tak to właśnie było). Więc… jak malowałam (ale to już mi opowiadała pani Picks), to te karteczki zaczęły się składać i przypominać różne zwierzęta, a potem te zwierzęta podnosiły się z białym i kremowym szelestem do góry, i wirowały, wirowały nade mną! Pani Picks się bardzo zaniepokoiła i zaczęła piszczeć (pani Picks nie umie śpiewać, więc pewnie piszczy tak samo brzydko, powinna się uczyć od mojej mamy), a potem skakała i łapała te zwierzaki, bo zrobiło się ich tak dużo, że wylatywały na zewnątrz, do ogrodu! Pani Picks mówiła mi, że leżałam na podłodze i śmiałam się tak głośno, jak jeszcze nigdy dotąd, aż zrobiłam się czerwona na twarzy!
Wtedy musiało być w moim pokoju dużo złota, oranżu i fuksji – odcienie mieszały się jak na karuzeli, jak na płótnie, zmieniały się ze sobą z każdym pociągnięciem pędzla.



Wciąż odkrywam. Taneczne kroki, kiedy mama przebiera mnie w ładną sukienkę i razem z panią nauczycielką je poznajemy; dźwięki, którymi śpiewa fortepian (pięćdziesiąt dwa białe klawisze i trzydzieści sześć czarnych), gdy uczę się na nim grać i bujam nogami, bo nie umiem dosięgnąć do pedałów; różnobarwność otaczającego mnie świata, kiedy wychodzę na zewnątrz i mama uczy mnie, jak pleść wianki, a obok nas bawi się mój młodszy braciszek (lubię go, ale mógłby czasami nie rzucać we mnie swoim misiem); litery i obrazki, gdy czytamy z tatą nowe historie na dobranoc; świat zwierząt, gdy ciotunia Julia mi go pokazuje.
Odkrywam kolory, bo dla mnie wszystko ma swoją barwę i odcień. Wsłuchuje się w wiatr szumiący błękitem między drzewami, wnikający w dziurkę między framugami, w kroki taty, które wyglądają dla mnie jak oranżowe smugi zostawiane na podłodze niczym na malarskim płótnie, w głos mamy, który brzmi jak białe płatki stokrotki zerwanej spomiędzy wysokich źdźbeł trawy, w szelest sukienek (niektóre są granatowe jak noc, inne oliwkowe, a jeszcze inne beżowe i czerwone – ich szelest, nie sam materiał), w śmiech brata, który brzmi jak łamane gałązki wierzby. Odrobinę za długo wpatruję się w twarze i oczy, odrobinę za długo nadstawiam uszy i odrobinę za szybko biegnę, kiedy ucieka przede mną pszczoła.
Uczę się – wytrwale i dzielnie, a najważniejsze, że wszystko to robię… z głębi serca.



Patronus: Jeśli kiedyś się go nauczę, to przybierze on postać wiewiórki, ale teraz nie mam o tym najmniejszego pojęcia!




Statystyki i biegłości
StatystykaWartośćBonus
OPCM: 0 Brak
Zaklęcia i uroki: 0 Brak
Czarna magia: 0 Brak
Magia lecznicza: 0 Brak
Transmutacja: 0 Brak
Eliksiry: 0 Brak
Sprawność: 0 Brak
Zwinność: 5 Brak
JęzykWartośćWydane punkty
Język ojczysty: angielski II0
Biegłości podstawoweWartośćWydane punkty
Historia magiiI2
ONMSI2
SpostrzegawczośćI2
Ukrywanie sięI2
Zręczne ręceI2
Biegłości specjalneWartośćWydane punkty
Szlachecka etykietaI0
Biegłości fabularneWartośćWydane punkty
Brak Brak0
Sztuka i rzemiosłoWartośćWydane punkty
Literatura (wiedza)I½
Malarstwo (tworzenie)I½
Muzyka (wiedza)I½
Muzyka (instrument: fortepian)I½
AktywnośćWartośćWydane punkty
Taniec balowyI1
GenetykaWartośćWydane punkty
Genetyka (jasnowidz, półwila lub wilkołak)-0
Reszta: 5

Emocjak10Efekt
DĄSY
D
Ą
S
Y
1-3Magia się nie przebudziła.
4Próba jakiejkolwiek ingerencji w przestrzeń dziecka lub włączenie w jego przestrzeń elementów przez dziecko niepożądanych kończy się porażką, np. ścięte włosy odrastają, niechciany sweterek okazuje się zbyt mały, meble w pokoju przestawiają się tak, jak chce je widzieć dziecko, ścięte rośliny odrastają, niechciana owsianka ląduje na suficie, a brukselki same uciekają z talerza.
5Osoba, która wywołała u dziecka dąsy, traci zdolność porozumiewania się. Głos grzęźnie jej w gardle, nie może wypowiedzieć ani słowa.
6Zdarzenie lub przedmiot, które wywołało dąsy, zostaje zniszczone; drobne zakrzywienie w czasoprzestrzeni niweluje skutki działania najdalej poprzedniego zdarzenia, a przedmiot odebrany lub zabroniony dziecku ulega zniszczeniu.
7Iluzja obrażonego dziecka objawia się przed postacią, która dąsy wywołała, do końca wątku i przez dwa kolejne. Iluzja nie odzywa się, nie porusza, ale pojawia się na nowo, jeśli postać się przemieści. Dziecko spogląda na postać z wyrzutem, z niezadowoloną, obrażoną minką, przeważnie ze skrzyżowanymi na piersi rękoma.*
8Każde tupnięcie dziecka wywołuje nieznośny silny huk, którego efektem jest niegroźne, łagodne trzęsienie ziemi roztaczające się promieniem jednego pola wokół dziecka. Trzęsienie nie zagraża niczyjemu zdrowiu, ale może uszkodzić przedmioty. Trzęsienie trwa jedną turę.
9Przyprawia postaci, która wywołała u dziecka dąsy, zwierzęcy element ciała (np. uszy, ogon). Przemiana jest niezauważalna i bezbolesna, stąd dorośli często nie zauważają zdarzenia w pierwszej chwili.
10Temperatura w pomieszczeniu gwałtownie spada (może osiągnąć od 0 do -20 stopni Celsjusza w zależności od stopnia urażenia dziecka), podniesie się dopiero, kiedy dziecku wróci dobry humor.*

Wyposażenie

kanarek, puszek pigmejski, cukierki wywołujące czkawkę, komplet szachów




[bylobrzydkobedzieladnie]


Zgubiła swe kropki na łące
a może w ogródku na grządce



Ostatnio zmieniony przez Miriam Prewett dnia 24.02.17 1:07, w całości zmieniany 2 razy
Molly Prewett
Zawód : żywe srebro Weymouth
Wiek : 8
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
in a world
where you can be
anything
be kind
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica

Dzieci
Dzieci
https://www.morsmordre.net/t4347-miriam-prewett https://www.morsmordre.net/t4371-kremowka#93727 https://www.morsmordre.net/t4362-ile-biedronka-ma-kropek#93426 https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t4551-miriam-prewett
Re: Miriam Prewett [odnośnik]03.11.17 17:12

Witamy wśród Morsów

Twoja karta została zaakceptowana

INFORMACJE
Przed rozpoczęciem rozgrywki prosimy o uzupełnienie obowiązkowych pól w profilu. Zachęcamy także do przeczytania przewodnika, który znajduje się w twojej skrzynce pocztowej, szczególnie zwracając uwagę na opis lat 50., w których osadzona jest fabuła, charakterystykę świata magicznego, mechanikę rozgrywek, a także regulamin forum. Powyższe opisy pomogą Ci odnaleźć się na forum, jednakże w razie jakichkolwiek pytań, wątpliwości, a także propozycji nie obawiaj się wysłać nam pw lub skorzystać z działu przeznaczonego dla użytkownika. Jeszcze raz witamy na forum Morsmordre i mamy nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej!
 STAN ZDROWIA
Fizyczne
Klątwa Ondyny.
Psychiczne
Pełnia zdrowia.
UMIEJĘTNOŚCI
Brak

Kartę sprawdzał: Hereward Bartius
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Miriam Prewett Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Miriam Prewett [odnośnik]03.11.17 17:14
WYPOSAŻENIEKanarek, puszek pigmejski, cukierki wywołujące czkawkę, komplet szachów, sowa, zaczarowana torba, papuga

ELIKSIRY-

INGREDIENCJEposiadane: -

-

BIEGŁOŚCI[26.05.17] Zakup biegłości: Zręczne ręce; -2 pkt biegłości
[29.06.17] Wsiąkiewka (kwiecień) +1 PB
[03.11.17] +1 PB do puli (nagroda za szybką zmianę)

HISTORIA ROZWOJU[17.02.17] Karta postaci, -55 pkt
[21.02.17] Zakupy: sowa, -50 pkt
[29.06.17] Wsiąkiewka (kwiecień) +30 PD, +1 PB
[29.06.17] Zakup zaczarowanej torby, -75 PD
[29.06.17] Tworzenie postaci - aktualizacja, -100 PD

Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Miriam Prewett Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Miriam Prewett
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach