Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Salon na IV piętrze
AutorWiadomość
Salon na IV piętrze [odnośnik]27.02.17 10:29
First topic message reminder :

Salon na IV piętrze

Przeznaczony do użytku Lupusa salon jest dosyć wiekowy. Stare, drewniane podłogi są wyłożone równie starymi dywanami; zaszklone gabloty wydają się pamiętać czasy początków rodu, a skórzane obicia kanap oraz foteli mimo, że utrzymane są w nienagannym stanie, wyglądają jak z poprzednich epok. W tym pomieszczeniu oprócz kominka (niepodłączonego do sieci Fiuu) znajduje się fortepian, który często umila wizytę gościom swoim graniem.
Na salon nałożone jest zaklęcie Muffliato.

[bylobrzydkobedzieladnie]


Ostatnio zmieniony przez Lupus Black dnia 02.09.17 22:50, w całości zmieniany 1 raz
Lupus Black
Zawód : Uzdrowiciel na oddziale urazów pozaklęciowych
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Szedł podróżny w wilczurze, zaszedł mu wilk drogę.
"Znaj z odzieży - rzekł człowiek - co jestem, co mogę".
Wprzód się rozśmiał, rzekł potem człeku wilk ponury;
"Znam, żeś słaby, gdy cudzej potrzebujesz skóry".
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4105-lupus-black https://www.morsmordre.net/t4189-lupusowa https://www.morsmordre.net/t4188-lupus#84660 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t4464-skrytka-bankowa-nr-1060#95257 https://www.morsmordre.net/t4398-lupus-black#94303

Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]25.11.20 11:07
Jak ekscytujący był to moment gdy palce uderzały w klawisze wydając dźwięki niepodobne do żadnych innych dźwięków. Aquila widziała już konstrukcję fortepianu w środku, a ta wydawała się dość prosta. Drewniane belki uderzały w przygotowane struny, a te dzięki akustyce pudła wydawały dźwięk. Chyba.
- Dziękuję - odpowiedziała na komplement Madame Orianne Géroux w lekkim skinieniu głowy.
Prawidłowo musiało wystarczyć, nikt przecież nie liczył, że przy pierwszym dotknięciu instrumentu okaże się muzycznym geniuszem, przełomem tego wieku. Chociaż czy to również nie stanowiłoby ciekawej formy sławy? Nie na taką sławę liczyła jednak Aquila Black. Fortepian miał zająć jej myśli, sprowadzić je na właściwe tory, pozwolić się odciąć od przytłaczającego uczucia, że zawodzi samą siebie. Wysłuchała jeszcze rad nauczycielki starając się skupić na każdym słowie. Lewa ręka... Co było nie tak z lewą ręką? Madame Orianne Géroux poprawiła nadgarstki lady Black, faktycznie tak wydawały się lżejsze. Może w tym tkwił cały sekret, by nie spinać wszystkich mięśni i stawów, a pozwolić ciału płynąć.
- Skąd będę wiedzieć w przyszłości w jakim tempie grać? - spytała wlepiając wzrok w kobietę. - Nawet wtedy gdy będę ćwiczyć sama - to było rzeczywiście nurtujące.
Teraz oczywiście nauczycielka mogła nadawać tempo, ale co stanie się gdy wyjdzie? Czy gdzieś na tej pięciolinii było zapisane jak szybko jeden palec powinien uderzać za drugim? Wypuściła jeszcze powietrze i wzięła kolejny głęboki oddech. Aquila rzeczywiście starała się grać wolniej, dbając o to by każdy dźwięk wybrzmiał niemal do końca, jednak nie zrobiła ani jednej pauzy. Drugi raz był już w końcu prostszy, nie była na głębokiej wodzie, powoli płynęła do brzegu, chociaż dzieliła ją jeszcze od niego wyjątkowo długa i męcząca droga.
- Madame Géroux, chyba już rozumiem - dalej wpatrywała się w nuty, nawet po skończeniu gry. - Czy ten symbol oznacza jakieś... przeniesienie? Powinnam zagrać ten dźwięk jeszcze raz czy może nigdy go nie kończyć? - wskazała na łuki które widniały u góry niektórych ogonków nut. - Miało by to sens, tylko jak to zrobić...? - spojrzała pytająco na kobietę licząc, że ta wyjaśni jej portato.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]26.11.20 19:19
Orianne doskonale pamiętała swą pierwszą lekcję gry na fortepianie. Była to przedziwna historia, wszak w jej rodzinie nie było talentów muzycznych – poskąpiono im słuchu muzycznego na rzecz poezji i malarstwa. Francuski dworek okraszały liczne obrazy, muśnięcia pędzla definiowały styl i szyk, a miękkie słowa przemykały między komnatami. Żyli prawie jak w Wersalu, piastując rodzinne talenty, wymagając, aby latorośl brnęła w ich doskonalenie. Ileż było zdziwienia gdy Orianne odrzuciła pędzel i wdrapała się na stołek, aby sięgnąć klawiszy fortepianu. Zrobiła to sama z siebie, narażając się przez to ojcu i matce, lecz nie pożałowała niczego, wszak gdy usłyszano płynność dźwięku, natychmiast umówiono nauczyciela, który będąc pod wrażeniem talentu młodej francuski, pouczył rodzicieli, że winna ćwiczyć codziennie, gdyż możliwość zmarnowania tak wielkiego talentu mogła graniczyć ze zbrodnią. Dlatego też rodzice zawzięli się w sobie, zaczęli inwestować w córkę – jej rozwój i edukację, oczywiście posyłając Orianne do Beauxbaton. Z czasem zaczęła brać udział w konkursach oraz prezentować na salonach swe umiejętności, jako najmłodsza fortepianistka, jej sława rosła, aż w końcu występowała na największych scenach Europy, ciesząc swoją twórczością publikę. Chciała to robić i sprawiało jej to wiele radości, lecz tak naprawdę wiele poświęciła, oddając się swej pasji. Dlatego wciąż nie miała dzieci, a choć mąż był kochającym człowiekiem, niesamowicie wspierającym – tak coraz częściej czuła, że powinna oddać się rodzinie. Lecz to muzyka była jej najprawdziwszą kochanką, w której pragnęła się zatopić, ale tak naprawdę nie mogła. Te myśli zafrapowały ją na tyle mocno, że straciła przez chwilę kontakt z rzeczywistością, zapominając o swojej uczennicy. Odchrząknęła nieznacznie, a na jej ustach znów pojawił się uśmiech. – Jest to już wyższy poziom, ale dobrze. Wytłumaczę – mówiąc to przysiadła na stołku przy młodej lady i wówczas rozpoczęła długi wykład składający się z zawiłej nomenklatury muzycznej. Potem przyznała kobiecie rację, ciesząc się z jej błyskotliwego umysłu, tak silnie pragnącego wiedzy. Później zaprezentowała damie, jak powinna wykonać dane ruchy, co nacisnąć, z jaką siłą i w jakim tempie odwołując się do nut, które spoczywały niezmiennie, poruszane czasem delikatnie od zamaszystych ruchów, którymi odznaczała się Madame, przygrywając melodię. – Powtórz ponownie – podsumowała, wstając i przechadzając się wokół instrumentu.


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Salon na IV piętrze - Page 3 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]26.11.20 23:05
Niezależnie od tego który poziom wtajemniczenia oznaczała ta dziwna kreska nad nutami, Aquila Black potrzebowała zdobywać tę wiedzę tak samo jak zdobywa się oceny w szkole. Świat wcale nie był tak tajemniczy gdy miało się odpowiednie książki mogące otworzyć zakazane wrota lub nauczycieli którzy tak chętnie swój dorobek przekazywali dalej, zwłaszcza za odpowiednią opłatą.
- Proszę wytłumaczyć - odrzekła do kobiety i wsłuchała się w jej słowa dotyczące portato.
Faktem było, że samo zagadnienie brzmiało na takie do którego należało dojść wolnymi krokami, z pewnością pierwsza lekcja była zbyt wczesna na jakieś kreski.
Po raz trzeci powtórzyła ten sam utwór, czytając te same nuty i uderzając w te same klawisze, coraz bardziej nabierając pewności, że są one poprawne i mają sens. W miarę upływu czasu melodia zaczynała nawet mieć sens i brzmieć coraz bardziej jak rzeczywisty utwór, a nie tylko dziecięca zabawa z pianinkiem. Lady była ambitna, nie pozwalała sobie na spoczywanie na laurach i dążyła do własnej perfekcji, nawet jeśli działo się to tylko w jej opinii. Obarczanie siebie samej fiaskiem jakim powoli kończyły się badania nad Bardem Beedlem i ciężar poddania spoczywający na ramionach mógłby złamać, ale na szczęście młody wiek i wpojone przez lata myśli o własnej wyższości nad innymi, pozwalały na znalezienie siły i, może tylko na chwilę, skoncentrowanie się na innym temacie. Tym tematem okazywał się właśnie fortepian i cuda płynące z jego wnętrza. Aquila chciałaby zamknąć oczy i oddać się kompletnie dźwiękom, ale nie była jeszcze na tyle obyta z tą sztuką by móc sobie na to pozwolić, więc z pełnym skupieniem dociskała kolejne klawisze. Skupiła swoje myśli na tym by wyszły one poprawnie i gdy to się udawało, nabierała coraz więcej pewności siebie.
- Wspaniały instrument - podsumowała po skończeniu zadanego utworu. - Mówiąc szczerze, odrobinę żałuję, że nie zrobiłam tego wcześniej ale... Czy wtedy smakowałoby to tak samo? - uśmiechnęła się jeszcze do Madame Orianne Géroux, licząc, że ta zrozumie zawiłą metaforę. - Chciałabym odbywać regularne lekcje, mój ojciec pokryje wydatki - dodała szybko wiedząc, że nauczycielce będzie zależeć również na zysku z tego czasu, nie tylko na uśmiechu podopiecznej. - Madame Géroux, merci.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]27.11.20 20:27
Madame wsłuchiwała się w dźwięki płynące spod zgrabnych palców lady, przemykających coraz sprawniej po klawiszach fortepianu. Choć pojawiały się pewne nierówności, fałsze i mniejsze lub większe zmiany tempa, tak słuchało się tego z pewnością lepiej, niż na początku tejże lekcji. Dama była pojętna, a także szybko złapała ogólne informacje, jakie przekazała jej Orianne, a więc droga do muzycznego rozwoju stała przed Aquilą otworem. Bardziej zaawansowane teoretyczne kwestie miała w planach przekazać damie na kolejnych lekcjach, lecz póki co powinna oddawać się ćwiczeniom oraz powtórzeniom. W pewnym momencie Madame zaczęła kiwać głową obiecująco, ciesząc się z postępów młodej kobiety. – Znacznie lepiej – podsumowała, choć wciąż jej ton był zaskakująco profesjonalny i surowy, ale tliło się w nim coś dającego nadzieję na możliwe przyszłe sukcesy. - Widzę, lady Black, że apetyt rośnie w miarę jedzenia – stwierdziła, jednocześnie nie chcąc odpowiadać do końca na pytanie zadane przez damę. Nie żeby go nie zrozumiała, ale nie potrafiła jednoznacznie stwierdzić czy muzyka miałaby ten sam smak. Nie chciała wydawać opinii, nie mając porównania, toteż sprytnie skomentowała to w inny sposób.
- Fantastyczne, lady Black. Względem należności z pani ojcem skontaktuje się mój mąż – podsumowała, dopijając herbatę przygotowaną wcześniej przez skrzata. Filiżanka okraszona licznymi pocałunkami krwistych ust, spoczęła samotnie na spodku. Przejrzała teczkę z nutami, którą zabrała ze sobą i zostawiła kilka stronic na instrumencie. Zostawiła te proste, jasne do zrozumienia dla damy zapisy, z którymi nie powinna mieć większego problemu. Jednak między stronicami znajdował się jeden trudniejszy biały kruk, który miał być dla Aquili niespodzianką, skomplikowanym zadaniem, a właściwie wyzwaniem. – Napiszę do lady list z kolejnymi datami spotkania, które by lady odpowiadały, a tymczasem proszę powtarzać nuty, które zostawiam. Ma lady naturalną lekkość w graniu, proszę tego nie zmarnować – uśmiechnęła się ciepło kobieta, a następnie chwyciła torebkę oraz teczkę, po czym skierowała się do wyjścia. Jej nowa uczennica z pewnością miała w sobie talent, lecz nie była geniuszem muzycznym. Niemniej jednak pojętna i zdolna, winna prędko pojąć tajniki manewrowania po fortepianie. – Merci, à la prochaine fois, Lady Black.

| ztx2


I show not your face but your heart's desire
Ain Eingarp
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag
Salon na IV piętrze - Page 3 3baJg9W
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]21.01.21 8:13
3 października 1957

Blackowie od zawsze trzymali się razem. Pośród zimnych ścian wiekowej kamienicy nie było wiele miejsca na miłość czy głębokie rodzicielskie uczucia, to też każdy musiał radzić sobie sam. Co prawda Aquila miała wygodniejsze życie, mniej od niej wymagano, a przynajmniej w teorii. Kwestia rozwoju, nauki, dobrej postawy i odpowiednich słów przychodziła łatwo, to bracia obarczeni byli ciągłymi poleceniami ojca, to na nich nakładano największy ciężar jakim miało być godne reprezentowanie tego rodu, pozyskiwanie sojuszników czy w końcu, odpowiednia kariera.
Taką karierę miał jej brat, sprawując kluczowe role w Ministerstwie Magii, zdawał się być dumą ojca, choć ten nie mówił o tym wprost. Zupełnie inaczej zresztą traktował Cygnusa, Rigela i Alpharda. Alphard... Alphard miał w sobie mniej spokoju.
Przyjazd brata na Grimmauld Place 12 zdawał się być dla Aquili bardziej wyczekiwany niż cokolwiek innego, liczyła, że to w nim odnajdzie spokój, może dobre słowo. Ta noc nie była spokojna, razem z Rigelem przemierzali ulice Londynu, nie pozwalając by ktokolwiek ich poznał, a spadające z nieba listy z portretem zmarłego brata wcale nie przywiodły jej myśli w stronę odprężenia. Ciągły stres, wypijany alkohol i ta parszywa cisza.
- Bracie... - uśmiechnęła się ponuro na jego widok. - Kiedy ja Cię ostatni raz widziałam?
Minęło zapewne zaledwie kilka miesięcy, może rok, ale wydawał się być zupełnie inny niż wcześniej. Może jednak nie była to kwestia jego, a łez, które przez ostatni tydzień nawiedzały ten dom. Teraz wszystko wydawało się być takie odległe. Spotkanie z Panem Sallowem, wizyta w Ruinach czy nawet zwykła herbata z przyjaciółką, miała wrażenie jakby tamte dni minęły już bezpowrotnie, a coś odcięło je grubą kreską w nocy z 20 na 21 września.
- Jak minęła Ci podróż? Świstokliki są szybkie, ale może po nich rozboleć żołądek. Przybyłeś prosto do domu czy miałeś szansę przejść się po Londynie...? Ten jest piękny jesienią. Zwłaszcza teraz... Gdy jest puściej. Bezksiężycowa noc wiele zmieniła, mało wtedy spałam - ponury uśmiech znów nawiedził jej twarz.
Brak mugoli w Londynie był czymś dobrym, czymś co sprawiło, że mogli w końcu przestać się ukrywać, że nie musiała uważać przy każdym wyjściu z domu, że nie musiała chować różdżki głęboko w kieszeń płaszcza gdy na ulicy mijał ją przypadkowy przechodzień. Wszystko się zmieniło, było czyściej i jakoś inaczej. O to zresztą walczył cały ich ród, o to walczył Alphard. Nagłówek najnowszego numeru Walczącego Maga, przyniesiony rano przez sowę, mówił jednak, że czekało ich jeszcze dużo pracy, ale Londyn...
Przynajmniej Londyn pozostawał wolny.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]21.01.21 21:32
Po wiadomości że Alphard nie żyje Cygnus postanowił wrócić do kraju, już na stałe. Była to dla niego bardzo smutna wiadomość, ponieważ czuł się niesamowicie związany ze swoim rodzeństwem i zawsze chciał dla nich jak najlepiej. Czuł, że część niego także umarła, ponieważ nigdy nie przypuszczał, że którykolwiek z młodszych od niego Blacków odejdzie z tego świata. Było to niesprawiedliwe i chciał się zemścić. Chciał zadość uczynienia za tą bolesną stratę.
Po pojawieniu się w domu pierwsze co zrobił to skierował się do salonu. Ich rodzinne sanktuarium nie było już takie samo jak kiedyś i raczej w najbliższym czasie się to nie poprawi.
- Siostrzyczko. Zbyt dawno, ale muszę przyznać że z każdym spotkaniem piękniejesz coraz bardziej. - powiedział z lekkim, miłym uśmiechem. Bardzo dobrze było widzieć najmłodszą z Blacków w pełnym zdrowiu, przynajmniej fizycznym. Usiadł na jednym z foteli i skierował swoje zielone oczy na Aquile. Minęło trochę czasu zanim Cygnus wrócił do Wielkiej Brytanii, ponieważ nie mógł rzucić wszystkiego czym się zajmował. Musiał zakończyć kilka spraw, aby bez problemu przenieść się do oddziału w kraju. Jego kariera w Międzynarodowej Konfederacji stała pod znakiem zapytania. Działania wojenne wymuszają na Ministerstwie odpowiednie działania, które muszą zostać podjęte. Nie był do końca pewny na czym powinni się skupić bardziej, ale dość o tym. Nie był w pracy, musiał teraz myśleć o rodzinie.
- Podróż minęła mi spokojnie. Nie mogłem od razu wrócić do domu musiałem załatwić kilka spraw w Ministerstwie. To prawda, Londyn stał się cichym i spokojnym miejscem. Mam nadzieje, że niedługo zbudujemy tutaj prężnie funkcjonującą stolicę czarodziejskiego świata. - taki obraz przyszłości też mógł wiele pokazać innym krają. Jeżeli zagraniczni czarodzieje zobaczą jak dobrze sobie radzą, na pewno będą chcieli spróbować tego samego, co przyczyniłoby się do międzynarodowego powstania. Dałoby to wielu sojuszników.
- Widzę, że mocno dotknęła Cię śmierć Alpharda. Mnie także serce pęka, lecz nie możemy się poddawać. Cały czarodziejski świat na nas patrzy. Musimy oddać poległemu hołd jak na arystokracje przystało, czyli z podniesioną głową i poważną miną. - gra pozorów to coś w czym Cygnus był mistrzem. Niezależnie jakie emocje nimi targały, potrafił zachować spokój i kamienną twarz. Czasami jednak potrafi z siebie wszystko wyrzucić, ale za zamkniętymi drzwiami, gdzie ma pewność że ściany nie mają uszu. - Na szczęście, teraz jesteśmy sami i nie musisz się powstrzymywać. - jeżeli Aquila potrzebowała się wykrzyczeć, to teraz miała na to chyba jedyną okazje.
Cygnus Black
Zawód : Pracownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Conquer your demons
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9221-cygnus-black https://www.morsmordre.net/t9227-canis#280549 https://www.morsmordre.net/t9226-cygnus-black#280548 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9236-skrytka-nr-2150#280921 https://www.morsmordre.net/t9228-cygnus-black#280550
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]21.01.21 22:37
Ponury uśmiech spowił jej twarz na komplement. Był miły, zawsze potrafił ukryć swoje prawdziwe emocje i sprawić by ludzie dookoła czuli się inaczej. Wdał się w ojca, zresztą, był jego najstarszym synem. Postawione na Cygnusie wymagania widocznie nie zmieniły go, nawet w czasie gdy nie przebywał w Anglii, a gdzieś daleko w odległej krainie, za zimnym oceanem.
- Dziękuję... - powiedziała jedynie. - Nie czuję się tak - Aquila chciała powiedzieć, że tak naprawdę czuje się jakby rozpadła się na miliony części, jakby jej serce pękło i zostawiło po sobie jedynie pustkę. - Ale wierzę Ci.
Dlaczego by miała nie wierzyć? Był w końcu starszym bratem, który miał otaczać troską całe rodzeństwo. Lata temu jednak wyjechał do Rosji, a przez to, że nie widywała go za często, z każdym spotkaniem wydawał się jej bardziej odległy, a równocześnie coraz bliższy w tej swojej samotności w sowieckiej krainie.
- Och, oby tak było... Wszystkie te ataki i Ci terroryści... Nie wyglądam poza Londyn, tu jedynie czuję się bezpiecznie, przynajmniej od jakiegoś czasu - nie chciała opowiadać mu o swojej wizycie na szklanym lodowisku zaledwie minuty po zobaczeniu ciała zmarłego brata, nikt nie wiedział i nie musiał wiedzieć. - Boję się kolejnych ataków i jedynie Ministerstwo napawa mnie pewnością, że wszystko będzie dobrze, ale Alphard... - głos uwiązł jej w gardle i przez kilka długich sekund nie była w stanie wykrztusić z siebie kolejnego słowa. - Alphard jest bohaterem, tak powiedział ojciec - powiedziała jedynie cicho.
Aquili brakowało tych rodzinnych więzi, tego postanowienia, że powinni trzymać się razem, że zimne mury Grimmauld Place 12 nie są w stanie złamać gorąca serc i pasji którą wszyscy posiadali, że tworzą ród silniejszy niż jakiekolwiek inne. Kolejne słowa brata więc jedynie napawały ją nadzieją na lepsze jutro, na to, że mają dalej o co walczyć, że w końcu wszystko będzie normalnie. Tak, mieli iść z podniesionymi głowami, nigdy się nie poddawać, mieli być silni i być razem, tak jak na Blacków przystało. Teraz jednak byli sami... Miał rację, byli sami.
- To nie tak... Ja... - pierwsza łza spłynęła po policzku. - Ja... - pierwsza od tylko kilku godzin. - Ja nie wiem czy... - było już za późno. - Ja nie wiem co z nami będzie, Cygnusie. Nie wiem co to wszystko oznacza i nie wiem jak mam ochronić Ciebie albo Rigela przed... przed... - złapała głęboki oddech. - Przed śmiercią. Cygnusie, obiecaj mi, że nic Ci się nie stanie, że zostaniesz na dłużej, proszę!
Wybuchła płaczem niczym dziecko, któremu odebrano zabawkę, niczym dziecko, któremu odebrano bliskość i ciepło. Rzuciła się bratu w ramiona, nie patrząc na nic dookoła. Fotel ani skrzypnął gdy całym swoim ciężarem oparła się na jego barkach i otuliła trzęsącymi ramionami szyję. W domu Blacków nie było miejsca na czułości, nie było miejsca na wyszukane emocje, ale tym razem Aquila nie miała już siły grać na pozorach i udawać. Jeszcze te okropne listy, które ostatnio znaleźli z Rigelem. Ojciec miał kopię, ale mogła mu opowiedzieć.
- Znaleźliśmy coś z Rigelem, ale... och... Musisz mi obiecać, że nie powiesz ojcu, że tam byłam, proszę!



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]22.01.21 11:17
To prawda że był całkowicie podobny do ojca. Sądził że musi sobie zapracować na miano przyszłego Nestora, aby jeszcze bardziej wzmocnić pozycje Blacków i dać przyszłym pokoleniom lepszy start. Teraz żeby to zrobić trzeba będzie wygrać wojnę, co nie będzie takie łatwe.
- Nie martw się, ustabilizujemy sytuacje i sprawimy że ulice znowu będą bezpieczne. Zostaje już tutaj na stałe, więc będziesz miała jednego więcej brata do rozmów. - śmierć brata była demotywująca, lecz nie dla Cygnusa. W środku był wściekły. Najchętniej wysadziłby połowę miasta, ponieważ może to by mu przyniosło choć cień ulgi. Zakon Feniksa zrobił sobie kolejnego wroga, który w swojej nienawiści będzie bezwzględny i bezlitosny. Tylko w jeden sposób można przerwać tą spiralę nienawiści, a można to zrobić wybijając cały zakon i wszystkich, którzy mieli z nim coś wspólnego. Oczywiście nie mógł pokazać tych emocji nawet przed najbliższymi. Musiał być wzorem do naśladowania.
- To prawda, Alphard jest bohaterem. Walczył za to w co wierzył i wszystkie pokolenia Blacków są mu winne oddawania czci. - odpowiedział chcąc jakoś poprawić jej humor. Każdy będzie musiał przeżyć żałobę na własny sposób. Cygnus pewnie pochłonie się w pracy i w wypełnianiu obowiązków wobec rodu. Po pogrzebie będzie musiał się porządnie zastanowić, a także porozmawiać z ojcem, na temat wzięcia żony. Po pogrzebie będą musieli poczekać i opłakać zmarłego. Żałoba nie może być zasłonięta przez przyszły, potencjalny ślub. Trzeba to dobrze, strategicznie przemyśleć.
Gdy Aquila zaczęła płakać objął ją tylko silnymi ramionami i przytulił do siebie. Coś czuł że tego właśnie potrzebowała. Jak już zostało wspomniane, każdy żałobę musi przejść na swój sposób.
- Cii... wszystko będzie dobrze. - głaskał ją po głowie. - Nie musisz nas chronić. To nie twój obowiązek. To my musimy bronić nasze kochane siostry i przyszłość naszej rodziny. Obiecuję... nic mi się nie stanie. Zostaje w domu już na stałe, więc zawsze mój pokój stoi przed tobą otworem. - cieszył się że się przed nim otworzyła, teraz miał pewność że nie stanie się to na pogrzebie, a gdyby miałoby się to stać, w porę zareaguje i złapie ją za rękę.
- Co znowu dzieciaki zbroiliście? - był ciekawy co takiego znaleźli i jak już wspomniała o Rigielu... będzie musiał z nim porozmawiać po pogrzebie jak mężczyzna z mężczyzną.
Cygnus Black
Zawód : Pracownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Conquer your demons
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9221-cygnus-black https://www.morsmordre.net/t9227-canis#280549 https://www.morsmordre.net/t9226-cygnus-black#280548 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9236-skrytka-nr-2150#280921 https://www.morsmordre.net/t9228-cygnus-black#280550
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]24.01.21 19:11
Słowa Cygnusa w jakiś sposób były w stanie ją uspokoić, był przekonywujący. Właściwie dziewczyna była pewna, że brat doskonale wie co mówi, od lat pracował w polityce i od lat wspierał Ministerstwo Magii, musiał dobrze wiedzieć jak wygląda sytuacja, nawet jeśli ostatnie lata przebywał głównie za granicą. Teraz jednak powiedział, że zostanie na stałe.
- Naprawdę? - blady uśmiech pojawił się na jej twarzy. - Byłoby wspaniale, znaczy... Rozumiem jeśli będziesz musiał wyjechać, ale chciałabym byś został. Teraz w domu jest ciężko, prawie nikt się do siebie nie odzywa albo mówią wręcz za dużo. Wszystko jest jakieś inne od kiedy go nie ma - Alphard nie spędzał w domu wiele czasu, ale było go wystarczająco dużo by wypełniać pustkę. - Wcześniej też nie było czasu, ja tu się po prostu już strasznie nudzę... Chociaż teraz... Teraz tęsknię za tą nudą. Przepraszam, plącze mi się język i już nie wiem co mam robić - wzruszyła ramionami, wlepiając wzrok gdzieś daleko w ścianę.
Kiwała jeszcze głową na kolejne słowa brata o bohaterstwie. Miał rację, Alphard zginął jako bohater, tak mówił ojciec i tak musiała go zapamiętać, niezależnie od wszystkiego dookoła, od tego bólu który rozrywał serce i zostawiał w nim jedynie pustkę.
- Wiesz... Nigdy nie sądziłam, że tak będzie to wyglądać. Chyba myślałam, że wszystko się po prostu ułoży. Rozmawiałeś już z ojcem, Cygnusie? - skupiła wzrok na bracie.
Pollux na pewno miał mu do przekazania wiele informacji, o ile jeszcze nie zrobił tego listownie. Co prawda Aquili nie było w momencie w którym przekazano ciało Alpharda ojcu, w którym wyjaśniono co dokładnie się stało, ale już słyszała i dalej nie była w stanie zaakceptować tego do końca. Skoro Alphard zginął gdzieś w podziemiach, oddał życie z własnej woli jedynie po to by wykonać misję, która miała pozwolić na... Właśnie, no co? Skoro Alphard sam podjął tę decyzję to należało ją zaakceptować, ale to było wyjątkowo trudne. Zwłaszcza gdy tak bardzo był potrzebny, gdy już niedługo mieli zawrzeć sojusz z Rosierami dzięki ich małżeństwu, było jeszcze tyle pracy w Ministerstwie.
- Nic, przysięgam - przestraszyła się przez sekundę, że może ponieść konsekwencje wyjścia z domu w środku nocy, ale przecież była z Rigelem. - Musieliśmy wyjść, przewietrzyć się, znaczy... Ja musiałam, Rigel jedynie poszedł ze mną dla ochrony. Poszliśmy do portu, było już ciemno. Po prostu chcieliśmy porozmawiać, ja użyłam Capillusa, zmieniłam kolor włosów by nikt mnie nie poznał. Nikogo nie było obok, tylko sowa. List właściwie zleciał pod stopy Rigela, były tam informacje o śmierci Alpharda, o jakimś truchle dziecka które znaleziono w pudełku, o jakimś zdrajcy straconym na egzekucji. Wyobrażasz sobie? - powoli złość zaczęła brać górę i w jej tonie głosu wyraźnie było słychać to jak bardzo jest zła. - Jak śmieli postawić nazwisko zdrajcy obok jego... obok naszego nazwiska? - nie rozumiała. - Rigel chyba już dał list ojcu, na pewno Ci o tym powie, ale... Ale proszę nie mów mu, że byłam tam z nim, proszę - instynktownie otworzyła szerzej oczy, starając się ubłagać tak brata.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]26.01.21 18:48
Mówił tak ponieważ w to mocno wierzył. Nastały ciężkie czasy, ale historia pokazała nie raz, że wszystko się ustabilizuje. Kiedy to takiej stabilizacji dojdzie? Tego nie wiedział, pewnie nikt tego nie wiedział, ale trzeba było pracować na to, aby było to jak najszybciej i aby wyszło po ich myśli.
- Naprawdę. Będę pracował w kraju. Czasami może się zdarzyć że będę musiał wyjechać w delegacje, ale tylko na parę dni i zawsze wrócę. Wróciłem, więc dołożę wszelkich starań żeby wszystko wróciło do normy. - w kraju było tyle rzeczy do zrobienia, że nie wiedział w co ręce włożyć. Nie znał dokładnych planów, na to jak Ministerstwo chce przeprowadzić wojnę. Jak planują się przygotować, czy jakie reformy wprowadzić. Wiedział też, że każdy, najmniejszy błąd może tworzyć kolejnych sympatyków Zakonu Feniksa, co tylko pogorszy ich sytuacje. Tym jednak będzie się zastanawiał później. Musiał zająć się rodziną.
- Nie, jeszcze nie rozmawiałem. - i tutaj trochę mu uśmiech szedł i stał się poważny. Wiedział dokładnie jak przebiegnie ta rozmowa. Bez zbędnych uprzejmości dochodząc do samego meritum sprawy. Taki mieli styl. Nie było czasu na kurtuazje. Wiedział jedno, po tej rozmowie będzie miał jeszcze więcej pracy niż wcześniej. Sam planował kilka kroków. Strata Alpharda osłabiła Blacków. Nie mógł pozwolić na to, aby inne rody to zauważyły i w jakikolwiek sposób wykorzystały. Potrzebny był sojusz, mocny, silny i trwały. To na pewno wzmocniłoby ich pozycje.
- Porozmawiam z ojcem. Nie masz się czym martwić, nic nie powiem, ale nie możesz wychodzić, nawet z Rigielem. Londyn nie jest całkowicie bezpieczny. Wiem że dużo wymagam, ale wiem że doskonale to rozumiesz. Zdrajcy mogą cały czas na nas polować, dlatego proszę Cię żebyś już po nocach nigdzie się nie szwendała. - powiedział poważnym tonem, niczym jak ojciec, lecz użył bardziej łagodnych słów, skąd można było wywnioskować, że mówił to Cygnus. Ojciec pewnie by jeszcze opieprzył i przestrzegł. Pod tym względem najstarszy syn był łagodniejszy, tylko przestrzegając swoje rodzeństwo przed potencjalnym zagrożeniem. Nie chciał aby im też się coś stało.
Cygnus Black
Zawód : Pracownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Conquer your demons
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9221-cygnus-black https://www.morsmordre.net/t9227-canis#280549 https://www.morsmordre.net/t9226-cygnus-black#280548 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9236-skrytka-nr-2150#280921 https://www.morsmordre.net/t9228-cygnus-black#280550
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]28.01.21 0:22
Fakt, że Cygnus naprawdę wracał na Grimmauld Place 12 rozpalił w oczach Aquili jakiś mały ognik, lekkie iskierki nadziei po tych wszystkich potwornych wydarzeniach, które sprawią, że będzie spać zdecydowanie spokojniej. Skoro będzie pracował w kraju to dalej na pewno tej pracy będzie dużo, ale przynajmniej będzie w domu. Może uda im się zjeść razem śniadanie albo wybiorą się na spacer, przecież było tyle możliwości. Jednak najpierw musiał pomówić z ojcem, musiał pomówić z bratem i musiał odbyć się pogrzeb, który spędzał sen z powiek.
Na słowa brata na temat jej bezpieczeństwa niemal przewróciłaby oczami, ale to zrobiła jedynie w myślach. Co miało znaczyć, że nie może wychodzić z domu...? Przecież Walczący Mag mówił, że w Londynie panował spokój, chociaż to wszystko co działo się dookoła wcale nie wskazywało na to. Jeszcze te przeklęte listy...
- Ale spójrz... - zabrała z komody gazetę i zaczęła ją czytać. - Trwają zamieszki na terenie całego kraju, ale... O, tu. Londyn cieszy się już spokojem - wręczyła bratu gazetę. - Zrobię co mówisz, nie jestem już dzieckiem, Cygnusie. Rozumiem zagrożenie, teraz w ogóle jest jakoś inaczej od kiedy Alphard... - nie była w stanie już dokończyć.
Kręcący się obok skrzat zdawał się być głuchy na ich rozmowę, a przynajmniej nie śmiał podnosić głowy wyżej niż na podłogę. Tak zresztą powinny zachowywać się skrzaty. Ich przodkini, Elladora, zapoczątkowała chlubną tradycję wieszania głów skrzatów na ścianach ich kamienicy. Od tamtej pory żaden nie śmiał choćby powiedzieć złego słowa w obawie przed własnym końcem.
- Będę pisać książkę, wiesz? - uśmiechnęła się blado. - Z pomocą Pana Corneliusa Sallowa, na pewno go poznałeś, pracuje w Biurze Ministra. Chcę wydać zbiór historii magii taką jaką była naprawdę, bez tej promugolskiej propagandy - z kart i kronik należało wykreślić wszystkich którzy nie byli czarodziejami i przestań opisywać ich jako tych, którzy mieli pozytywny wpływ na jakąkolwiek część ich świata.
Ci gnębili ich od lat, a potem w Hogwarcie młodzież nauczano o wszelkich zasługach tych okropnych istot, to musiało się skończyć, to przez nich wszystkich i przez ich działa w końcu rozpętała się taka potworna wojna w której zginął Alphard.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]31.01.21 13:42
Cygnus planował ponownie pojednać się z rodziną, a mógł to zrobić jedynie jak będzie na miejscu. Zachowywali listowny kontakt, ale nie jest to to samo. Miał obowiązki z których musiał się wywiązać. To prawda, musiał porozmawiać jeszcze z wieloma osobami przed samym pogrzebem. Musiał podomykać niektóre rozdziały, aby rozpocząć nowy.
- To że teraz jest spokojnie w Londynie nie znaczy że taki stan rzeczy będzie cały czas. Zdrajcy pewnie czekają aż sytuacja się uspokoi, próbują uciszyć naszą czujność aby w odpowiednim momencie zaatakować. - powiedział spokojnie. Istniała taka możliwość i był to dość prawdopodobny scenariusz. Gdyby Zakon szturmem odzyskał ministerstwo, mógłby siać swoją propagandę równości. Wtedy wielu mogłoby przejść na ich stronę. Nie ma co ukrywać, większość nie sprzeciwi się ministerstwu czy Czarnemu Panu, ponieważ się boją. Nie jednokrotnie w historii zostało udowodnione że nadzieja jest silniejsza niż strach, przez co nie można było pozwolić aby wypełniła ona serca wątpiących.
- Oo... ambitnie. Chcesz zostać najwybitniejszą profesorką historii magii? - cieszył się z tego że jego siostra miała zajęcie w dodatku takie ważne. Czuł w kościach że Aquila będzie dumą rodziny Blacków. Była ambitna, co jest idealną cechą patrząc na ich ród. Cygnus zawsze uważał że powinni dążyć do wielkich rzeczy, ponieważ byli do tego stworzeni. Stworzeni do rządzenia, nauczania i prowadzenia. Byli pasterzami, którzy musieli wskazać kierunek owieczkom.
- Mam nadzieje, że niedługo będę miał szansę ją przeczytać. - dodał tylko z lekkim uśmiechem. Był ciekaw pióra jego siostry. Cygnus kilka artykułów na temat polityki zagranicznej czy handlu międzynarodowego, ale to nic w porównaniu z książką.
- A tak z innej beczki, odejdźmy na chwilę od smutnych spraw. Znalazł się ktoś ważny w twoim życiu? Może jakiś mężczyzna? - zapytał z cwanym uśmiechem. Był ciekawy co mu odpowie na takie pytanie, ponieważ nigdy nie rozmawiali na takie tematy. Niestety, zbliżał się już ten wiek Aquili że powoli trzeba myśleć nad zamążpójściem. Oczywiście wolałby aby to ona wybrała sobie odpowiedniego szlachcica, niż by musiał to robić razem z ojcem. Zapewne zajęłoby im to mnóstwo czasu, wiele nieprzespanych nocy, kłótni i wypitych butelek alkoholu. I po co to komu? Blackowie i tak krótko żyją więc muszą dbać o wątrobę.
Cygnus Black
Zawód : Pracownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Conquer your demons
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9221-cygnus-black https://www.morsmordre.net/t9227-canis#280549 https://www.morsmordre.net/t9226-cygnus-black#280548 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9236-skrytka-nr-2150#280921 https://www.morsmordre.net/t9228-cygnus-black#280550
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]31.01.21 17:35
W pierwszej sekundzie nie była w stanie zrozumieć czemu Walczący Mag pisze jedno, gdy Cygnus mówi drugie, ale już po chwili wszystko było jasne. Próbują uśpić czujność. Przebiegłe, obrzydliwe szlamy, tylko czyhające na możliwość ataku. Aquila nawet nie chciała myśleć co mogłoby się stać gdyby Ministerstwo faktycznie straciło czujność, ale to wydawało się niemożliwe. Tylu przeszkolonych czarodziejów doskonale dbało o bezpieczeństwo miasta, Blackowie też mieli w tym swój udział i Alphard. Alphard... On przecież robił tak wiele dla całej społeczności, wspierał Czarnego Pana, który przecież chciał dla nich tylko dobra. Zginął jak bohater. W głowie dziewczyny dalej wybrzmiewały słowa ojca. Taka śmierć wiele znaczyła, nawet jeśli teraz całe Grimmauld Place okryło się żałobą.
- Rozumiem... - powiedziała tylko cicho. - Wiesz, w sierpniu było ciężko. Na plac w trakcie egzekucji wdarła się jakaś terrorystka z Zakonu Feniksa, to naprawdę okropne. To niewyobrażalne jak ogromna propaganda promugolska musiała zostać wpojona tym ludziom, by byli w stanie iść i walczyć w ten sposób, wiedząc, że przegrają. Jak to wygląda w Stanach, Cygnusie?
Anglia była jednym z pionierów, a teraz przecież dołączyć miały się również Hiszpania, Francja i Egipt. Jeśli tak dalej pójdzie to powoli cały świat będzie w końcu wyglądał tak jak powinien. Po tylu latach ukrywania się, kodeksów tajności, potwornych ataków na takie jak ona czy nawet tym wszystkim paleniom czarownic, zbrodniach nienawiści... Nadeszła pora by wszystko się zmieniło i jeśli Alphard świadomie oddał życie za lepszą przyszłość dla nich wszystkich, należało to szanować i dalej nieść jego dziedzictwo.
- Może kiedyś - uśmiechnęła się zaledwie. - Właściwie nie myślałam o tym w ten sposób by zostać profesorem... Poza tym, dopóki w Hogwarcie będzie Dippet, to nie wiem czy chciałabym tam pracować - pracować, jak śmiesznie brzmiało to słowo w jej ustach. - Gdy Alphard... - przerwała na chwilę i przełknęła ślinę. - Gdy Alphard się oświadczał lady Melisande w Château Rose, rozmawialiśmy o tym, wydaje się jakby nastroje wszystkich - to znaczy konserwatywnej szlachty - kierowały się przeciwko tej dziwnej niezależności Dippeta od Ministerstwa Magii.
Pozycja nauczycielki historii magii w Hogwarcie. Dopiero teraz umysł Aquili otworzył się na tę możliwość i zaakceptował ją jako jeden z prawdopodobnych scenariuszy. Przecież chciała mieć wpływ na dzisiejszy świat i kształtować go za pomocą tego co wiedziała o wczoraj. Praca w Ministerstwie wydawała się oczywistym wyborem, choć najpierw czekały ją inne obowiązki, jak ślub czy wydanie na świat potomstwa. Teraz jednak tak oczywistym wydawało się, że wcale nie musi to wyglądać w ten sposób, że może tak naprawdę nie Ministerstwo było jej pisane, a zostanie głosem niosącym ze sobą kolejne pokolenia. Tak jak powiedział pan Sallow.
- Też na to liczę, ale czeka mnie dużo pracy. Wiem, że sobie poradzę, Cygnusie - powiedziała dumnie. - Wiem też, że będę mogła liczyć na Twoją pomoc, prawda?
Następne pytanie kompletnie zatkało dziewczynę. Oczywiście, że był ktoś taki, ktoś ważny, ale zupełnie nieoficjalny. Ktoś o kim nie rozmawiała nawet z Prim, Evandrą czy Rigelem, o ojcu lub matce nawet nie wspominając. Nie była nawet pewna czy on myśli tak samo, chociaż szmaragd jaki spoczywał teraz w szafce w sypialni mógł insynuować, że istotnie Aquila zajmowała szczególne miejsce w jego sercu. Nie wiedział o tym jednak niemal nikt, jedynie Forsythia, a to też tylko dlatego, że akurat była pijana.
- Boję się brać ślub gdy trwa wojna. Boję się, że zostanę z niczym Cygnusie, że on umrze, a ja będę wdową. Nie chcę być wdową - czy tak musiała czuć się Melisande po śmierci Alpharda? - Dobrze rozmawia mi się w lordem Burke... Z Craigiem. Jest jakiś taki... inny, chociaż trochę ode mnie starszy. - ledwie 11 lat - Ale to tylko rozmowa, chociaż znamy się kilka lat. Nie wiem czy cokolwiek z tego by było. Poza tym... Co z Tobą, Cygnusie? - spojrzała podejrzliwie. - Teraz na pewno ojciec będzie bardziej naciskał.



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]03.02.21 19:29
Miał pewne obawy co do zbliżającego się pogrzebu. Jego opinia na temat zdrajców i Zakonie Feniksa była najgorsza. Miał ich za pozbawionych honoru, nie potrafiącym uszanować świętości zwyrodnialców, którzy szerzą tylko Śmierć i zniszczenie gdziekolwiek się pojawią. Obawiał się, że nie uszanują takiej świętości jaką był pogrzeb arystokraty i mogą spróbować ich zaatakować. Byłby to jeden z najgłupszych ich numerów, ponieważ straciliby w oczach opinii publicznej. Kreują się na bohaterów i wyzwolicieli świata, a jak dokonają takiego aktu terroru i zbezczeszczą świętości, nawet ci którzy ich popierają będą źle patrzeć. Raczej nie należą do inteligentnych, więc mogą to zrobić.
- Rozumiem. W Stanach różnie. Tam także społeczeństwo jest podzielone. Wielu czarodziejów obawia się mugoli, zwłaszcza że doskonale wiedzą do czego są zdolni, co pokazali podczas swoich bezsensownych wojen. Być może gdybyśmy pokazali im przykład także by dołączyli do walki. - jeżeli mają walczyć z mugolami inne państwa także musiałby dołączyć. To, że Hiszpania, Francja i Egipt dołączą to już coś, chociaż to ciągle za mało. Wróg posiadał gigantyczną przewagę liczebną, a w dodatku posługiwali się śmiercionośną bronią masowej zagłady i raczej nie zawahają się ich użyć niszcząc przy tym cały świat, byle by tylko zwyciężyć.
- Nie musisz pracować w Hogwarcie aby zostać profesorem. Zdobędziesz wiedzę, wydasz książki i otrzymasz tytuł profesora, za sam wkład w rozwój czarodziejskiego świata. Inni będą uczyli się z twoich dzieł. Ah... ładna wizja. - dodał z lekkim uśmiechem. Gdy wspomniała o Alphardzie jego uśmiech opadł. Dobrze było chwilę odpocząć od tych myśli, lecz ten temat zawsze wracał i pewnie będzie wracał jeszcze przez parę lat.
- Powiedz mi coś o tej Lady Melisande. Oświadczenie było czysto polityczne czy łączyło ich jakieś uczucie? - zapytał z czystej ciekawości. Chciał się dowiedzieć trochę o bracie, z którym miał miej kontaktu. Planował także spotkać się z tą Lady, aby samemu porozmawiać na temat brata i relacjach jakie ich łączyły. Cygnus wrócił do Brytanii i musiał odbudować relacje z innymi arystokratami.
- Na moją pomoc? - wziął ją za ręce i spojrzał prosto w oczy. - Zawsze. - odpowiedział poważnym tonem niczym Snape mówiący Dumbledrzwi, że zawsze kochał Lily. Cygnus dla rodziny zrobi wszystko i będzie ich wspierał w swoich wysiłkach. Był wymagający, ale dopóki dbają o krewnych, był w stanie przymknąć oko na niektóre nieścisłości.
- Nie chcę Cię straszyć Aquila, ale wiesz że z wami jestem zawsze szczery. Obawiam się że ta wojna szybko się nie skończy. To nie jest jakaś bezsensowna wojna mugolska o terytorium czy surowce, walczymy o przetrwanie. Raczej jedna i druga strona o tym wie. Jeżeli nie wybijemy mugoli, albo oni nas ta wojna nigdy się nie skończy. Koło nienawiści ciągle będzie się obracać, chyba że je zniszczymy, aby już żaden mugol nie mógł nas skrzywdzić. - odpowiedział spokojnie. Jej zmiana tematu była perfidna i strasznie zauważalna, jednak... brnął w to. - Ja już dawno dałem sobie spokój z szukaniem miłości. Wole żeby tak było, żeby starczyło i dla was. Wierze, że ojciec tak też zrobi i oczywiście go posłucham. W końcu to jest obowiązek względem rodziny. - dodał z lekkim uśmiechem. Zawsze wiedział, że prędzej czy później będzie musiał mieć żonę. W końcu Blackowie nie mogą się skończyć na tym pokoleniu.
Cygnus Black
Zawód : Pracownik Departamentu Międzynarodowej Współpracy
Wiek : 31
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
Śmierć będzie ostatnim wrogiem, który zostanie zniszczony.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 Conquer your demons
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t9221-cygnus-black https://www.morsmordre.net/t9227-canis#280549 https://www.morsmordre.net/t9226-cygnus-black#280548 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t9236-skrytka-nr-2150#280921 https://www.morsmordre.net/t9228-cygnus-black#280550
Re: Salon na IV piętrze [odnośnik]11.02.21 2:05
Aquila zdawała sobie sprawę z sytuacji politycznej na świecie i chociaż samodzielnie nie miała na nią wpływu, to docierały do niej nowiny, zwłaszcza z pomocą mediów takich jak Walczący Mag. Misja Cygnusa w Stanach była ważna, ale był tak mocno potrzebny w domu, że kiedy już wrócił i powiedział, że zostanie, nie chciałaby go puścić. Był ważny. Zwłaszcza dla ojca.
- Nie mogę doczekać się momentu w którym to Anglia będzie świecić dla nich przykładem. Już świeci, jednak to jeszcze nie koniec - powiedziała z dumą w głosie. - A pojutrze kto wie kto z nami pójdzie? Oby cały świat - aż chciałoby się wznieść toast, ale było zbyt wcześnie rano.
Nie żeby kiedyś Aquili to szczególnie przeszkadzało, ale teraz ściśnięty z nerwów żołądek wydawał się wykręcać na drugą stronę. Napije się potem, alkohol uśmierzał ból. Cygnus miał do tego niezwykły talent, potrafił przez siostrą rozwinąć wizje świata w którym ona odniesie sukces, jakiego tak bardzo pragnęła. Dodawał wiary w siebie i swoje możliwości, chociaż te przez ostatnie wydarzenia zostały zachwiane. Uśmiechnęła się ledwie blado, wdzięczna za ciepłe słowa. Czas przed pogrzebem był wyjątkowo trudny, do niczego nie miała już głowy.
- To nie miało być aranżowane małżeństwo, Alphard długo zabiegał o Melisande - powiedziała krótko wyciągając te fakty z pamięci, chociaż wspomnienie kolacji zaręczynowej w Château Rose budziło nieprzyjemne uczucie w gardle. Tęskniła za bratem i momentem gdy największym problemem był dobór sukienki. - Nie wiem skąd wzięło się w nim tyle zaangażowania względem ich relacji, ale wydaje mi się, że mógł darzyć ją uczuciem - nie chciała jednak nazwać tego jakim, nie wiedziała. - Lady Melisande to silna dama i niezwykle piękna - na tym mogłaby poprzestać. - Pomaga w rezerwacie Rosierów, a skoro pracuje ze smokami to na pewno cechuje ją odwaga. Nie miałyśmy dużo do czynienia, uczęszczała do Beauxbatons - Aquila z pewnością nie polubiła jej przy okazji spotkania, ale równocześnie Rosier wzbudziła w niej dziwną sympatię. Tego jednak nie powiedziała głośno.
Wszystkie te pytania Cygnusa w połączeniu z porannym artykułem w Czarownicy, zaczęły wzbudzać wątpliwości dziewczyny. Czyżby Cygnus został ściągnięty do kraju przez ojca by zadbać o utrzymanie sojuszu z Rosierami? Było to niewątpliwie poprawnie politycznie posunięcie, zwłaszcza patrząc na potęgę i wpływu obydwu rodów, zwaśnionych od setek lat. Alphard wiedział co robi i nie pierwszy raz Aquila zastanawiała się czy przypadkiem nie działał tak naprawdę na polecenie ojca. W domu był jeszcze Rigel, najmłodszy z braci, jednak być może nestor wcale nie miał do niego tyle zaufania, co do starszego syna. W duchu trzymała tylko nadzieję, że to nie jej przyjdzie być oddaną do Lordów Kent. Oczywiście, to oznaczałoby bliskość z Evandrą, ale przecież nie mogła robić dla przyjaciółki wszystkiego, nawet jeśli bardzo chciałaby móc spędzać z nią więcej czasu. Miała swoją wizje życia, a póki co to dotyczyło Grimmauld Place, nawet jeśli gdzieś z tyłu głowy ciągle czaił się Craig Burke.
- Wiem, Cygnusie... - powiedziała ze smutkiem na kolejne słowa brata o końcu wojny. - Nie chcę zostać starą panną, ale chcę mieć jeszcze trochę czasu dla siebie i dla Was. Nie wyobrażam sobie opuszczenia domu, a już na pewno nie teraz. Przecież jestem Wam potrzebna. Co byście beze mnie zrobili? - uśmiechnęła się lekko. - Myślisz, że ojciec będzie chciał byś oświadczył się Melisande? - zapytała w końcu. - Ona ma też siostrę, Fantine... Ale z ich dwójki Melisande jest starsza. Może skoro tego sojuszu należy jedynie dopełnić, to będzie chciał byś Ty zadbał o inny? Selwynowie stanęli po stronie Czarnego Pana, a nasze stosunki z nimi od dawna nie są dobre... - ostatnie czego by chciała to mieć Selwyna w rodzinie, ale jeśli taka była wola nestora, to trzeba było ją uszanować.

zt x2



Może nic tam nie będzie. może to tylko fantazja. Potrzeba poszukiwania, która mnie wzmacnia. Potrzeba mi tego by wzrastać.
Aquila Black
Zawód : badaczka historii, filantropka
Wiek : 22
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Panna
Czas znika, mija przeszłość, wiek niezwrotnie bieży,
A występków szkaradność lub cnoty przykłady,
Te obrzydłe, te święte zostawują ślady.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej

Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t8834-aquila-black https://www.morsmordre.net/t8844-sunshine https://www.morsmordre.net/t8843-child-of-the-sun#263595 https://www.morsmordre.net/f184-grimmauld-place-12 https://www.morsmordre.net/t8846-skrytka-bankowa-nr-2087 https://www.morsmordre.net/t8845-aquila-black

Strona 3 z 4 Previous  1, 2, 3, 4  Next

Salon na IV piętrze
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach