Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Ogród
AutorWiadomość
Ogród [odnośnik]09.03.17 19:31
First topic message reminder :

Ogród

Stary, zaniedbany, osowiały - dokładnie taki był ogród za Ruderą, gdy po raz pierwszy został odnaleziony przez jej mieszkańców. W nogi kłuły rozrośnięte łodygi dzikich jeżyn, pokrzywy rozrosły się jak szalone, trawa nie stanowiła miękkiego dywanu, a już tylko suchy step. Jednak za tą pustą kopułą, złożoną z pokracznie powykrzywianych roślin, kryła się długa, drewniana kratka, na której poprzedni właściciele musieli posadzić... winogrona.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott

Re: Ogród [odnośnik]10.05.20 14:21
- Mhm. Jeszcze je bazylią utuczymy, zobaczysz. - uśmiechnął się pod nosem. - Podpytam moją mamę, mieliśmy przed domem taki mały ogródek. Będzie wiedziała na co uważać, co zrobić, ile tego zrobić i tak dalej. - dodał zaraz. Mogli szukać w wielu źródłach, ale Mamuśka Bott wraz z mężem, byli źródłem sprawdzonym. Bertie póki z nimi mieszkał, ograniczał się raczej do pielenia, ale nie sądził by większy wysiłek był bardzo trudny. Chyba przekopanie ziemi zajmie najwięcej czasu.
- Ale prawda, trzebaby niedługo zacząć. - przyznał. Co prawda wciąż wahał się nad rejestracją, nie sądził jednak by był to dobry pomysł. Brak rejestracji oznacza jednak odejście z Ministerstwa i duże problemy z prowadzeniem lokalu. Drugie może będzie w stanie jakoś zdalnie rozwiązać, będzie musiał o tym pomyśleć, a pierwsze... cóż. Będzie miał czas na ogródek.
- Tak, masz rację. - przyznał Sue. Musi jakoś to przeanalizować i znaleźć powód dla którego mu nie wychodzi. Bo przecież musi być jakiś powód, musi być on konkretny i możliwy do znalezienia. I próbował, szukał, siłował jakoś wyprowadzić magię ze swojego ciała. Szukał momentu w którym wszystko nagle znika. Nie był pewien, co się wydarzyło, widział za to, że problem leży w konkretnej chwili, gdzieś jakby w jego dłoniach. Uśmiechnął się mimo to, kiedy Sue podskoczyła.
- Wiesz, może zadziałało tylko w inny sposób niż zazwyczaj i i tak trochę cię przeniosło. - uśmiechnął się szerzej, nie ważne że Sue podskoczyła sama z siebie, nikt mu nie zabroni fantazjować o powodzeniu.
- Hmm. Nie zaszkodzi spróbować. - przyznał, kiedy Sue wysunęła swoją propozycję. Szukał w końcu błędu, który popełniał w jednej z dwóch metod robienia dokładnie tego samego. - Ale narazie bez Magicusa, dzięki. Choć może wypróbuję to przy kolejnych ćwiczeniach. - dodał zaraz, bo pomysł z magicusem był wcale nie głupi, ale narazie chciał skupić się raczej na analizie i szukać rozwiązania bez magicznego wspomagania. Skierował różdżkę w stronę Sue.
- Mobilicorpus. - wypowiedział, usiłując się uważnie skupić na magii w sobie i chwili w której spływa ona z jego ręki na różdżkę.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Ogród [odnośnik]10.05.20 14:21
The member 'Bertie Bott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 28
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogród [odnośnik]13.05.20 18:20
Uśmiech wzbogacił niewinne wzruszenie ramionami.
- Najwyżej urządzimy im zawody - o ile w ogóle będą chciały się ruszyć do wyścigu - mogła sobie wyobrazić, że za nic będą miały energiczne i głośne wiwaty oraz dopingi ze strony dwójki Zakonników. - Tu świetny pomysł, nie zapomnij pozdrowić mamy ode mnie - dawno nie miałam okazji na nią trafić - stwierdziła, lecz nie próbowała sobie przypominać, ile czasu mogło upłynąć. - Można też podpatrzeć, jak radzą sobie z tym w Oazie, może pomóc i przy okazji czegoś się nauczyć - zaproponowała, doskonale wiedząc, że bez upraw mieszkańcom tajemniczej wyspy ciężko byłoby przeżyć. Byli bezpieczni, ale odcięci, poza tym musieli coś robić. Pomagała, kiedy mogła, lecz wciąż miała na głowie własną pracę - i analizując sytuację, w jakiej znaleźli się inni, miała z tego tytułu wiele szczęścia.
- Jeśli miało działać na moją siłę woli i chęć do podskoków - zdecydowanie zadziałało - przyznała, rozłożywszy ręce w geście kapitulacji. - Jeśli zadziała bardziej, będę kicać cały dzień, masz moje słowo - podsunęła, nie widząc w tym specjalnej zachęty do nagłych przełomowych postępów, ale nie przejmowała się, jeszcze znajdzie sposób na mobilizację.
- Polecam się, może się okazać, że wiem o magii bezróżdżkowej więcej niż sądziłam - rzuciła żartobliwie, nawet nie myśląc, że coś w tym może być - w końcu chodziło o instynkt, nietypowe rozwiązania, przełamywanie schematów, a w tym szło jej całkiem nieźle. Nigdy nie miała się dowiedzieć, animagia wygrywała z każdą inną umiejętnością i to jej zamierzała poświęcać wszelkie ćwiczenia. Kiwnęła głową z łagodnym uśmiechem, rezygnując tego dnia z Magicusa. Zerknęła na wiadro, zmieniające się na jej oczach - fascynujący proces sprawił, że chciała rozwiać mgłę, sprawdzić, co się z nią stanie, choć i bez tego wiedziała. Przeniosła spojrzenie na Bertiego, przez moment przypominając sobie nieprzyjemne mary z Azkabanu - drgnęła niespokojnie, potrząsnęła głową, by jak najszybciej wrócić do rzeczywistości, wyrzucić z umysłu wspomnienia bez obrazów, same głosy i odczucia. Prawie nie usłyszała inkantacji zaklęcia, ale poczuła, jak ciało odrywa się od koca, teraz muskanego tylko materiałem spódnicy. Uśmiechnęła się, trochę bladziej niż zwykle, ale wciąż szczerze. - To przyjemne - stwierdziła, przymykając oczy. - Chyba mogłabym przywyknąć - dodała w absolutnym spokoju - to zaklęcie zachęcało do medytacji, czy to tylko ona? W końcu wróciła spojrzeniem do wiadra, lekko kierując w nie różdżkę. - Inumbravi Contra - wypowiedziała, skupiona na celu i dopiero po tym, gdy wrócił on do swojej postaci, Susanne zerknęła na Botta.
- I jak? Jakieś wnioski? - zapytała.


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Ogród - Page 7 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Re: Ogród [odnośnik]14.05.20 22:36
- Mhm, jest to jakiś plan. Może się Roger wybiega i da mi trochę spokoju w nocy. - uśmiechnął się pod nosem, bo ostatnio dzikie królicze szarże w środku nocy potrafiły go wybudzić z mocnego snu. Szczególnie, jak jego drogi sierściuch po drodze coś jeszcze wywalił.
- Pozdrowię, jasne. I pewnie. Pozbierajmy narazie informacje, co jak gdzie, może jakiś podręcznik dla bardziej niż bardzo początkujących i bierzemy grabie i łopaty w dłoń. - skinął lekko, całkiem z tego planu zadowolony.
- Niee, to nie był mój cel. - uśmiechnął się lekko, choć to by w sumie było nawet zabawne. Ciekawe, czy takie zaklęcie już istnieje? Bott był przekonany, że świat bardzo go potrzebuje. - Bardzo chętnie ale kiedy postanowię ugodzić cię takim urokiem, zaatakuję z zaskoczenia byś nie wiedziała skąd ta nagła chęć na kicanie. - zapewnił, uznając że w takich warunkach byłoby to fajniejsze. Tylko musiałby jej pilnować, bo kicanie po schodach mogłoby być dla biednej Sue dość niebezpieczne.
- Mhmm. Może nawet nie wiesz, że jesteś mistrzem. - uśmiechnął się pod nosem. W tym momencie chodziło o poszukiwanie nowej umiejętności, niekonwencjonalnych metod nauki, uczenie się czegoś czego żadne z nich tak właściwie nie rozumiało. Sue nie musiała znać magii bezróżdżkowej by podsuwać mu pomysły na naukę.
Spróbował więc jej sposobu, kierując różdżkę ku panience Lovegood. Magia zgromadziła się w nim, wypełniając go silną energią, by spłynąć ku jego dłoni i różdżce płynnie i delikatnie, najnaturalniej w świecie.
- Jedna dłoń. Tu używam jednej dłoni, nie dwóch. - stwierdził, bo było w gruncie rzeczy oczywiste, ale za każdym razem kiery próbował czarowania bezróżdżkowego, jakoś intuicyjnie używał obu dłoni. Być może to ma znaczenie? Będzie musiał to przetestować. Narazie prowadził lekko Sue na boki jakby była na niewidzialnej huśtawce.
Obserwował magiczne próby Sue, której widocznie szło dziś lepiej niż jemu i powoli, delikatnie odstawił ją na miejsce.
- Poza tym... nie wiem. Z różdżką to jest w jakiś sposób oczywiste i dzieje się samo. - dodał, zastanawiając się nad tematem, momentem przepływu. - No i kiedy trzymam różdżkę, palce są w sumie nieruchome, to nadgarstki wykonują gest. - dodał zaraz. Bez różdżki miał trochę poczucie, że nie wie co właśnie z palcami zrobić.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Ogród [odnośnik]21.05.20 20:52
Krótki śmiech rozbrzmiał na chwilę, humor uległ zdecydowanej poprawie, gdy odeszli od posępnych myśli i trudnych wyborów. O wiele prościej było skupić się na króliczych harcach oraz uroczym ogródku pod domem niż analizować porywy serca. Musiała z nimi walczyć, lecz nie teraz, nie kiedy rozmawiali tak po prostu - jak gdyby nigdy nic się w niej nie zmieniło. - Chyba śnisz - spojrzała na przyjaciela z teatralnym niedowierzaniem, unosząc brwi. - Roma chyba go podrywa, nic dziwnego, że biedak nie śpi po nocach - przyznała niewinnie, jakby wcale nie odpowiadała za swoją czarną króliczycę. - Cieszę się, że odnalazła się w domu. Muszę ci kiedyś pokazać, jak śpi razem z Dagaz - zwija się w kulkę i na środku tej kulki Dagaz się kładzie, wyglądają razem jak czarna czapka z niebieskim pomponem - westchnęła rozczulona swoimi pociechami. Memortek również był odratowanym okazem i powoli odżywał, wiosna wyraźnie mu sprzyjała.
- Przyjmuję to wyzwanie, panie cukierni... kierowniku, znaczy - zawołała dziarsko, salutując pokracznie - no, może nie do końca pokracznie, wyszło jej bowiem zgrabnie, ale niepoprawnie. Kto by się przejmował? Zaraz zmrużyła podejrzliwie oczy, przypatrując się Bertiemu - aha, z zaskoczenia, musiała zapamiętać! Nie mógł wiedzieć, kiedy odpowie na ten atak zaklęciem łaskoczącym. Bez słów, tylko wymownym gestem prowadzącym palce od oczu do oczu, dała Bottowi znać, że jest obserwowany. Na temat mistrzowania uśmiechnęła się tajemniczo, lekko unosząc brodę.
- Albo wiem - i trzymam to w ścisłej tajemnicy. Dobrze trafiłeś, ale lepiej nikomu nie mów, to się może bardzo. źle. skończyć - zmyśliła gładko, tonem wcale nieostrzegawczym, za to bardzo beztroskim, kontrastowym do wypowiedzianych słów. Zerknęła na dłonie Bertiego, gdy o nich wspomniał.
- Hmmm, tak, jednej - ale z drugiej strony, mamy dłoń wiodącą - odpowiedziała w zamyśleniu. - Więc to ma sens. Wiesz, może niepotrzebnie próbujesz kierować magię na dwie ręce, skoro jedna ma jej więcej - zastanowiła się, przechylając w powietrzu do przodu.
- Niby tak, ale czy nie musieliśmy się też nauczyć pracować z różdżką, zanim stało się to machinalne, Bertie? - zapytała łagodnie, unosząc cyprysowe drewno - przyglądała się znajomemu przedmiotowi, powiodła po nim delikatnie palcami, z zainteresowaniem śledząc znaną fakturę, barwę, uczucie, ciepło płynące po placach. Ta różdżka trafiała do jej serca, rozmawiała z nią, choć bez słów. Sue próbowała teraz przypomnieć sobie, czy w przeszłości zawsze tak było, czy od razu wiedziała w jaki sposób czarować - wcale nie. Musiała uczyć się każdego zaklęcia z osobna. - Nie ma książek, które pomagałyby z tymi gestami? - zapytała, przechylając głowę i powoli opadając na koc - zaklęcie przestawało działać. - A może po prostu palce powinny iść za dłonią, jakoś tak... naturalnie? Jak w tańcu? - zapytała, błądząc w temacie. - Da się tańczyć bez partnera, czarowanie bez różdżki to musi być coś podobnego - mruknęła pod nosem, przytomniejąc zaraz, bo myśli znów odbijały nie tam, gdzie trzeba. - Swoją drogą, jest takie zaklęcie, które zawsze wydawało mi się zbyt skomplikowane, ale kiedy opanowałam podstawy numerologii może mogłabym spróbować - przyznała. - Uważaj - na wszelki wypadek - nie wiem jak dokładnie zadziała, kiedy już wyjdzie. Defluxio - wypowiedziała ostrożnie, wykonując przypisany do czaru gest - teorię miała opanowaną, a praktyka? Miało się okazać.


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Ogród - Page 7 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Re: Ogród [odnośnik]21.05.20 20:52
The member 'Susanne Lovegood' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 89
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogród [odnośnik]24.05.20 12:52
Moment wypowiedzenia formuły zaklęcia – znanego Susanne tylko w teorii – niemal natychmiastowo odbił się na otaczającej ją rzeczywistości. Czar okazał się rzucony znacznie silniejszy niż wynikało to z teorii oraz właściwie wykonanych ruchów różdżką. Poczuła magię rozchodzącą się na wszystkie strony, silną, całkowicie posłuszną jej woli, choć ta w żaden sposób nie została nakreślona. Zaklęcie działało, co do tego miała absolutną pewność, ale póki nie nakreśliła celu, magia nie była w stanie zareagować właściwie, co objawiało się w istocie tym, że siła ciążenia ulegała niewielkim, aczkolwiek odczuwalnym zmianom.
W pierwszej chwili Sue oraz Bertie mogli odczuć, jak ich ciała stają się cięższe, a wszystkie wykonywane ruchy zaczęły wymagać większego wysiłku. Uczucie to znikło; zostało zastąpione przez lekkość, by za chwilę znów powrócić. Ubrania raz po raz dawały się łatwo porywać naturalnym ruchom powietrza, by nagle opaść niczym kamienie. Gołym okiem dało dostrzec się, że kubki oraz jedzenie także uległy magii pozbawionej kierunku. Uniosły się kilka, kilkanaście centymetrów nad ziemią, po czym głucho spadły, jakby zostały zrzucone ze stołu.


|Aby zaklęcie zadziałało poprawnie i odniosło pożądany efekt, musi być określony jego cel (zwiększenie bądź zmniejszenie siły ciężkości). W powyższym wypadku nie zachodzi nic takiego.
Dalsza manipulacja polem jest traktowana jako akcja.

Defluxio 1/5
Czas na odpis 48h
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogród [odnośnik]25.05.20 2:28
- To by miało sens. Choć nie wierzę, by Roger odrzucił taką panienkę. Może trzeba mu trochę rozjaśnić, wyklarować sytuację? Jeszcze poczuje się odrzucona i odejdzie. - pokręcił głową. To by było do prawdy potworne! Uśmiechnął się pod nosem na myśl o tych króliczych amorach. Zazdrościł im prostego życia bez wojen i wyborów. I oczywiście masy jedzonka i głaskania! Uśmiechnął się weselej na wspomnienie o śpiących zwierzakach. - Aż dziw, że dotąd nie widziałem. - przyznał. Choć możliwe, że nie zwrócił zbytniej uwagi.
Kiedy zobaczył Susowe saluty, uśmiechnął się tylko szerzej, wcale nie uznając ich z resztą za niepoprawne. Sam się z resztą wybitnie nie znał, więc pewnie mógł czegoś o sztuce salutowania nie wiedzieć, ale to zapewne jest szczególny Sulut po prostu. Należy go docenić.
A uśmiech nie znikał z jego twarz ani na moment, kiedy Lovegood stała się podejrzliwa. Cóż poradzić, niech ona go obserwuje, i tak nie zna dnia ani godziny. Czy właśnie rozpoczęli własną małą wojenkę? Bardzo możliwe.
- Jesteś ostatnią osobą, jakiej chciałbym podpaść. - zapewnił i wykonał gest, zamykając swoje usta na zamek, przekręcając kluczyk i dłoń z kluczykiem wyciągając ku Sue, by mogła go wziąć i połknąć. Jej sekrety są u niego bezpieczne, zawsze były i zawsze będą. To jasne jak słońce.
- Może nawet nie koniecznie ma więcej, co lepiej jest w stanie ją przewodzić. - doprecyzował, kiwając lekko głową. - Może poszukam informacji o tym przewodzeniu. Pewnie u Kostka jest masa informacji, może poproszę żeby coś mi podrzucił. - dodał zaraz. Nie sądził, by Ollivanderowie dopuścili go do swoich zbiorów, może jednak jakąś jedną lepszą książkę uda mu się od przyjaciela wyłudzić? Nigdy do tej pory nie myślał o zagadnieniu jakim jest moment połączenia dłoni i różdżki, spłynięcia magii z jednego punktu do drugiego.
- To też prawda. Choć dziwnie się uczyć prawie tej samej czynności na nowo. - przyznał też. Interesował się tematem od bardzo dawna, imponował mu dziadek Billy dookoła którego latały przedmioty i który ledwie pstryknął i robił, co chciał. I nawet jego opowieści o ślubie i podchodach do babci.
- Są, tylko teorii na ten temat też jest kilka i trochę trudno mi się w tym odnaleźć. - przyznał szczerze. - Ale to z tańcem to chyba całkiem dobre porównanie.
Przyznał. Nie miał pojęcia, czy w czymkolwiek mu to pomoże, ale na pewno się nad tym zastanowił. Kiedy Sue zapowiedziała za to eksperyment, po prostu wyczekiwał spodziewając się ciekawej niespodzianki. I to właśnie się stało. W jednej chwili poczuł jak robi się ciężki, aż opadł płasko na ziemię, która wyraźnie mocniej go przyciągała. Uczucie zaczęło ustępować, uniósł się więc, ale tylko na moment.
- Czy ty mnie próbujesz zmusić do robienia brzuszków? - zaśmiał się pod nosem, poddając się tej dziwnej sile. Pochwycił tylko swój kubek, żeby uratować resztę kawy jaką w nim miał i obserwował ruchy ubrania i wszystkiego dookoła. - Kontrolujesz to?



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Ogród [odnośnik]26.05.20 0:24
Zastanowiła się poważnie nad tą kwestią, lecz doszła do wniosków bardzo szybko. I nieco boleśnie, bazując na własnym przykładzie - jeśli Roger był jak Bertie, Roma nie miała podstaw, by czuć się odrzucona. Spośród wszystkich swoich emocji, tej Susanne odczuć nie mogła. Był - zawsze. Postarała się o prędkie odegnanie niewygodnych myśli, zbywając je lekkim uśmiechem, choć usiłowała na chwilę ukryć spojrzenie, wbijając je w źdźbła trawy - dla niepoznaki kucnęła nawet, niby sprawdzając, co tam w niej drepcze, ale jak na złość - nic. Myśli pędziły same, tak bardzo chciała je zatrzymać i przywrócić do ładu, ale nie było to najprostsze zadanie pod słońcem. Nawet, a może zwłaszcza?, w chwilach beztroski. - Od takich wygód? - pokręciła głową nieprzekonana, wstając zaraz i już normalnie patrząc na przyjaciela. - A-a, nie ma mowy. Ostatnio zrobiłam jej łoże ze starych poduszek i protestowała, dopóki nie transmutowałam ich w ładniejsze - wyjaśniła, wzruszywszy z lekkością ramionami. Z kim Rima miałaby tak dobrze? - Roger to też niezłe ziółko, myśli że nie widzę, ale ja wszystko wiem - kiwnęła poważnie głową, mrużąc podejrzliwie oczy. Jak prawdziwy detektyw - no, przynajmniej nikt jej nie zabroni myśleć, że tak. Zawsze mogła zapytać Veronicę, ona powinna wiedzieć, czy detektywi tak właśnie robili. - Prawda? Do nadrobienia, zanotowane - odpowiedziała wesoło, doskonale wiedząc, dlaczego jeszcze nie widział jej uroczych pupili. Powstrzymywała się trochę, powściągała emocje i chęć pohasania do Bertiego z każdą nowiną - musiała, choć widziała teraz, że prędzej czy później i tak do niego przybiegnie.
- Aha, no ja myślę - przestrzegła, z wyjątkową czujnością wyciągając dłoń po niewidzialny kluczyk. Uniosła go powolutku, udając, że przygląda się przedmiotowi i bada go. - No, nieźle ci idzie transmutacja, idealnie skameleonowałeś ten klucz - przyznała, robiąc niewinną minkę i zamiast klucz zjeść, udała, że przypina go sobie do ucha - jak kolczyk. Jeszcze zdecyduje, co z nim zrobi. Niematerialne klucze były jej zdaniem warte o wiele więcej niż prawdziwe przedmioty. To one prowadziły do tajemnic.
- Och? Możliwe - odpowiedziała, poruszając się raczej w instynktownej terminologii, która była jej najbliższa. Miał rację, z Ollivanderów były niezłe kujony - bogate do tego. - To prawda, mają gigantyczną bibliotekę. Ciekawe, czy każda z ich książek była przeczytana, czy tylko tak sobie stoją... - zastanowiła się na głos, wyobrażając sobie te smutne woluminy, nigdy nietknięte. - Może w Hogwarcie byłyby jakieś źródła, mam wrażenie, że jest tam wszystko - przyznała, przypominając sobie te zbiory. - Po paru latach żałuję, że nie spędziłam tam więcej czasu - przyznała refleksyjnie. Nie żeby straciła ten czas, poświęciła go na tworzenie wspaniałych wspomnień, ale ile razy leniła się, zamiast pochylić nad jakimś fascynującym tematem? Z wiekiem niektóre sprawy stawały się ciekawsze. Nawet ta numerologia, która zawsze wydawała jej się przeraźliwie nudna, jak większości.
- Na pewno - pokiwała spokojnie głową - ale inny taniec to wciąż taniec - dodała wesoło. Praktykowała tańce, które nie były znane nikomu, stawiała w końcu kroki w rytm swojego serca. - Może każda z tych teorii jest dobra? Może jest wiele sposobów i musisz znaleźć ten swój - zgadywała, dokładnie tak, jak wcześniej. Taniec ogólnie był dobry, więc w porównaniach także sprawdzał się znakomicie.
- Do pompek - zażartowała, ale dopiero po chwili, gdyż głównie skupiała się na tej niesamowitej magii, którą poczuła. Odetchnęła, rozglądając się. Pole działania nie było duże, ale było parę rzeczy, które chciała sprawdzić. Niesamowite, choć wcale nie tak trudne, jak jej się zawsze wydawało. Cóż, jakby nie patrzeć, pracowała na swoje umiejętności bardzo ciężko i wiedziała, że są ponadprzeciętne. - Tak sądzę, tak - przyznała pewniej, zanim zdecydowała się trochę zmniejszyć siłę ciężkości - stopniowo, powoli, by wszystko przebiegło bezpiecznie. Chciała unieść ich nad ziemię, nie więcej niż na dwadzieścia centymetrów. - Możesz spróbować rzucić Ascendio? Na tyle, by wydostać się z pola, a potem do niego wrócić, jeśli będzie to możliwe? - poprosiła, nie przerywając zaklęcia.


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Ogród - Page 7 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Re: Ogród [odnośnik]28.05.20 22:45
Susanne panowała w pełni nad zaklęciem, choć zrozumienie istoty jego działania miało przyjść z czasem. Pierwsze próby wzmagały naukę, jak powinna kierować gestem dłoni oraz własną wolą, by osiągnąć pożądany efekt. W obecności pola, które dopiero ulegało czarownicy, było to trudne. Magia powoli, lecz całkowicie posłusznie gięła się pod jej wolą, w tym samym tempie przynosząc oczekiwane zmiany.
Wpierw nastąpiło wyraźne uspokojenie, jakby zaklęcie przestało działać. Dopiero po chwili zmniejszenie siły ciężkości sprawiło, że ubrania, tak Sue jak i Bertiego, łatwiej ulegały ruchom mas powietrza, a oni sami byli w stanie odczuć wyraźniejszą łatwość w samych sobie. Podniesienie z miejsca, postawienie kroku miało stać się prostsze, szybsze, póki Lovegood utrzymywała zaklęcie w mocy na obecnym poziomie, choć to z każdą kolejną zmianą mogło obrócić się przeciwko niej.

| Defluxio 2/5
Czas na odpis 48h
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogród [odnośnik]31.05.20 12:49
- Oh, Roger tak na prawdę jest właścicielem Rudery, mi tylko pozwala w niej mieszkać, więc wypada nam udawać, że nic o tym nie wiemy. - westchnął, nie wdając się bardziej w ciemne interesy swojego królika, który bez wątpienia prowadzi przemyt marchewek, pranie brudnego selera i rozprowadzanie liści sałaty we właściwych rejonach Doliny Godryka. Bertie nawet ciekaw był do której części tych niecnych działań wciągnął znajomą króliczycę, mógł przy tym tylko mieć nadzieję, że nie wciągnie jej w zbyt wielkie problemy.
- A co do poduszek to się nie dziwię, przy interesach jakie wspólnie prowadzą, jakieś staroci to prawie obelga. Za całą swoją sałatę, mogliby spać na czym tylko zechcą. - wzruszył zaraz lekko ramionami. Na kolejne słowa, uśmiechnął się tylko weselej. Lubił te ułamki codzienności, miłe chwile. Może to głupie, że dookoła panuje wojna, a oni cieszą się do swoich królików, sam Bertie właśnie z takich chwil czerpał jednak siłę na to, by wstawać i ruszać do walki, kiedy trzeba.
Oddał zaraz niewidzialny klucz Sue i obserwował jej gesty wesoło, pozwalając jej zachować własny sekret, nie wtrącając się w niego w żaden sposób.
- Widocznie też chowam w sobie jeszcze kilka sekretów. - odpowiedział zaraz trochę tajemniczo, choć prawda jest taka, że skupił się na urokach tak mocno, że w transmutacji nadal raczkował. I w sumie to nawet chciałby się pod tym względem rozwijać, zdecydowanie brakowało mu jednak czasu na jeszcze jedną rzecz.
- Myślę, że są tak stare w większości, że każda miała swój czas w czyichś rękach. - wzruszył ramionami, pomijając już fakt, że absolutnie każdy Ollivander ma fioła na punkcie różdżek, jest więc wysoce prawdopodobnym, że szukają maksymalnie dużo informacji na ich temat. Na wspomnienie o Hogwarcie, uśmiechnął się pod nosem.
- Czasami też tak myślę, a potem sobie uświadamiam, że gdybym miał okazję powtórzyć tę szkołę, przeżyłbym ją dokładnie tak samo. Za fajnie było, żeby ślęczeć nad książkami. - wzruszył ramionami. Z jednej strony chciałby wiedzieć więcej, już po szkole odkrył, że sporo jest fajnych rzeczy i nawet numerologia przed którą zapierał się rękami i nogami może być całkiem ciekawa, z drugiej wiek nastoletni ma swoje prawa i do tych praw należy łamanie przepisów, wygłupy, ganianie za zabawą i dziewczynami, nie raz do znacznie późniejszych godzin niż regulamin przyzwala i spanie na co mniej ciekawych lekcjach. Był głupkiem i choć teraz nie wszystko pochwalał, tak jednocześnie niczego nie żałował, bo każda chwila prostej radości, czy każda przygoda większa czy mniejsza - była cenna.
I warta każdego szlabanu z jakim wiązały się powroty do domu i każdej godziny nadrabiania materiału, kiedy coś okazywało się bardziej przydatne, niż sądził.
- Możliwe. Poszukam informacji. - przyznał, bo w słowach Sue było wiele prawdy, musiał to przyznać. Zaraz jednak zaczął się poruszać, trochę bezwolnie i zerknął ku pannie Lovegood. Uśmiechnął się szerzej widząc, że to ona panuje nad ich ruchami. To było, trzeba przyznać, całkiem imponujące. Uniósł obie dłonie, kiedy unieśli się nad ziemię. Nie bał się, nie sądził, by to mogło skończyć się źle, a unoszenie się w powietrzu było całkiem przyjemne. Na polecenie Sue, skinął lekko głową.
- Spróbujmy. - wziął znów w dłoń swoją różdżkę i skierował ją w stronę większego pola trawy przed nimi. - Ascendio. - wypowiedział ciekaw, czy wyrwie się z czasu Sue.


|prawpraszam za opóźnienie!



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott
Re: Ogród [odnośnik]31.05.20 12:49
The member 'Bertie Bott' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 58
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogród [odnośnik]31.05.20 13:43
Sue zmrużyła jasne oczy, wpatrując się podejrzliwie w przyjaciela. Pozostawał jeden szczegół, bardzo istotny i nieodłączny od Rudery.
- No proszę, dogadał się z Laną? Nie sądziłam, że ktokolwiek byłby w stanie tego dokonać, ale Roger jest przekonującym dżentelmenem - przyznała z zamyśleniem. To te miękkie futerko, króliki ogólnie były bardzo przekonujące, pewnie dlatego interesy na czarnym rynku uchodziły im na sucho. Kto by podejrzewał te niewinne istoty, tak rozkosznie poruszające noskami i skubiącymi warzywka? Nikt, ot co. Nie dało się. Chociaż, z drugiej strony, kto podejrzewałby, że za ponad miesiąc niepozorny cukiernik zyska miano kryminalisty i wyceni się jego głowię? Na pewno nie Lovegood.
- Kto by pomyślał, że trzymamy pod dachem tyle geniuszu - odpowiedziała teatralnie. - Powinieneś mianować Rogera księgowym, Roma zajmie się wprowadzaniem produktu na rynek, zobaczysz jak go wypromuje - pokiwała energicznie głową, zastanawiając się, skąd w ogóle zna takie słownictwo. Musiała się gdzieś nasłuchać, ale że zapamiętała?
- Nie wątpię, Bott - odparła zaczepnie na te tajemnicze nuty. W istocie - nie wątpiła. Bertie potrafił ją zaskoczyć, to nie udawało się każdemu, bowiem zwykle to Sue stanowiła ten dziwny pierwiastek, nad którym wszyscy się głowili, a którego nikt nie potrafił zrozumieć. Ścieżki jej umysłu gnały gdzie popadło, często daleko poza realia.
- Oby tak było. Szkoda byłoby książek, które nie miałyby żadnej historii, poza tymi zawartymi w sobie - uznała, ale powstrzymała się przed wymyślaniem dla nich ścieżek życiowych, bo spędziliby na tym całe wieki, gdyby już zaczęli. A przynajmniej Sue, ona na pewno snułaby długie rozważania na ten temat, prawdopodobnie mogąc złożyć to wszystko w osobną książkę. Dalekie od literackich dzieł, napisane odręcznie, ale własne.
- Hmm, ja chciałabym przeżyć zupełnie inaczej, jeśli miałabym szansę na drugi raz, ale nie dlatego, że było źle - tylko wciąż mam wrażenie, że jest tyle do zrobienia - przyznała z uśmiechem. Mogłaby nawet zaczynać od tych samych przygód, ale kończyć je innymi finałami. Na pewno szlabany byłyby inne.
Koncentrowała się wciąż na zaklęciu, zapoznając z jego praktyczną stroną - im dłużej poruszała różdżką i zastanawiała się nad działaniami, tym bardziej rozumiała jego naturę. Nie spodziewała się, by Bott nie mógł wyrwać się z działania zaklęcia - zastanawiała się raczej, czy wpłynie ono na prędkość albo docelową odległość. Dopiero po działaniu Bertiego spróbowała pokonać parę kroków, by dowiedzieć się, o ile szybciej będzie w stanie się poruszać. Posiadając tę wiedzę znów poruszyła nadgarstkiem, tym razem powoli starając się zwiększyć siłę ciążenia i sprawdzić, czy tym sposobem całkowicie uniemożliwi sobie ruchy.


through the silence where it hides
let's just hold our hands and not let it drown



and like leaky roof let's cover our holes
let's become the blow of our own woes


Susanne Lovegood
Zawód : opiekunka zwierząt, zaklinacz królików
Wiek : 24
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna

and like pack of wolves
let's not separate

OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarownica
Ogród - Page 7 0eeef1df769718811325b39738397252
Nieaktywni
Nieaktywni
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f149-gloucestershire-okolice-little-witcombe-klebek https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Re: Ogród [odnośnik]01.06.20 18:58
Zmiany w sile ciężkości, choć niewielkie, pozostawały odczuwalne przez Susanne i Bertiego. Łatwiej było im wstać, poruszyć ręką czy nogą. Naturalny opór zelżał, choć nie pozostawał nieograniczony. Wciąż działał na obszarze otaczającym Lovegood i tam miał pozostać, póki trwał. Towarzyszący jej Bott spełnił prośbę i machnął różdżką, mierząc nią z dala od wpływów rzuconego zaklęcia. Niemal natychmiast odczuł łatwość, z jaką wykonał stosowny gest, oraz efekt magicznej siły ciągnącej go poza pole. Magia szarpnęła nim gwałtownie, tak jak zawsze, lecz pozostając w granicach Defluxio przemieszczanie się odczuwał znacznie silniej. Dopiero po minięciu niewidocznej bariery stopy mocniej wbiły się w ziemię, zostawiając na trawie głębsze ślady aż do miejsca, w którym się zatrzymał.
Susanne poruszyła różdżką dopiero, gdy Bertie znalazł się poza wpływem pola manipulującego siłą ciężkości, raz jeszcze naginając wolą magię. Tym razem zmierzała w przeciwną stronę, wymuszając na otaczającym ją polu zwiększenie ciążenia. Powoli minęła neutralny, zerowy punkt, po czym zaczęła odczuwać dodatkowy ciężar. Ruchy miały być trudniejsze, wymagające wysiłku, lecz wciąż nie sięgały do niemożności poruszania się, którą chciała osiągnąć. Wymagało to znacznie gwałtowniejszej reakcji z jej strony.

| Defluxio 3/5
Czas na odpis 48h
Mistrz gry
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Ogród [odnośnik]01.06.20 22:13
- To ten jego urok osobisty. Pewnie weszli w jakiś układ. Nie wtrącam się w to za mocno, sama wiesz. To ich biznes. - westchnął, bo kimż on jest, żeby wtrącać się w króliczo duchowe układy? Już teraz czuł, że go to przerasta, a niewątpliwie dostrzegał zaledwie wierzchołek góry lodowej.
- Myślę, że to oni w tym układzie są od mianowania, nie my. - sprostował kolejne słowa panienki Lovegood, wzruszając przy tym lekko ramionami. W sumie świat realnie rządzony przez króliki musiałby być ciekawy. Bott był w głębi ducha przekonany, że te istoty mają w sobie bardzo wiele zadziorności i potrafią solidnie kombinować.
Uśmiechnął się dalej pod nosem, nic już nie mówiąc. Stanowili zgrany duet. Bertie nie zawsze nadążał za umysłem Sue, ona jednak w jakiś sposób poruszała jego myślenie, lubił wchodzić w jej świat pełen abstrakcyjnych wizji i kreować jakąś jego cząstkę po swojemu. Taki był w tym urok, że choć wszystko było dziwne i inne to jednocześnie było właściwe.
- Po prostu czekałyby na swoją historię. - wzruszył lekko ramionami na jej słowa. Jeśli biblioteka Ollivanderów z jakiejś przyczyny nie stanie w ogniu, pewnie na każdą księgę i każdą stronę przyjdzie czas. Choć wątpił, by ktoś wśród Ollivanderów pozwolił im za długo czekać.
- Pytanie czy przy drugim podejściu mielibyśmy wspomnienia z pierwszego i czy to co przeżyliśmy byłoby nadal przeżyte. - przyznał. Sam raczej nie zmieściłby w swoje życie tamtego okresu jeszcze więcej, już i tak nie zdarzało mu się zbytnio nudzić. Choć mając te wspomnienia, pewnie... cóż, pewnie zacząłby wciąż kombinować, tylko na inny sposób. Szkoła była dla niego niemalże symbolem braku poważnych zobowiązań, braku obaw, czasem kiedy wszystko się po prostu dało, a najpoważniejsze problemy jakie mogły go spotkać to szlaban, czy wyjec od mamy.
Kiedy Sue zaczęła sprawdzać zaklęcie, czuł się dość dziwnie. Poddał się jednak jego działaniu, obserwując zmiany jakie zachodzą w otoczeniu. Zgodnie z jej prośbą, spróbował wybić się poza obszar zaklęcia i... udało mu się. Choć doświadczenie to było bardzo dziwne.
- Dziwne uczucie. - odezwał się, obserwując działania Sue. Na wszelki wypadek nie wchodził póki co w pole ponownie. To, co robiła Lovegood w tym momencie lekko go niepokoiło. - Teraz trochę jakbym był nie wiem, dziwnie ciężki. Moment wyrwania się z obszaru był taki, że w sumie miałem przez chwilę wrażenie, że rąbnę na ziemię od razu, bo jakbym nie wiem... słabiej się przemieszczał?
Opisał jej swoje wrażenia, obserwując, co dalej dzieje się z Sue.



Po prostu nie pamiętać sytuacji w których kostka pęka, wiem
Nie wyrzucę ST,
Chociaż bardzo chcę,
Mam nadzieję, że to wie MG.
Bertie Bott
Zawód : Pracownik w Urzędzie Patentów Absurdalnych, wlaściciel Cukierni Wszystkich Smaków
Wiek : 22
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
Po co komu rozum, kiedy można mieć szczęście?
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Ogród - Page 7 Giphy
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
Martwi/Uwięzieni/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t3352-bertie-bott https://www.morsmordre.net/t3460-jerry#60106 https://www.morsmordre.net/t3378-zapraszam-bardzo#57355 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t3537-skrytka-bankowa-nr-844 https://www.morsmordre.net/t3389-bertie-bott

Strona 7 z 8 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8  Next

Ogród
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach