Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wyrwa w murze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Wyrwa w murze   10.03.12 23:08

First topic message reminder :

Wyrwa w murze

Średniej wielkości wyrwa, prowadząca tuż na tyły placu przy magazynach, skryta jest przed niepowołanymi oczami gęsto porastającym mur bluszczem, a także bujnym żywopłotem, z roku na rok coraz bardziej rozrastającym się z okolicznego mugolskiego osiedla mieszkaniowego.
Umiejscowiona tutaj stara ławeczka, schowana w cieniu jednego z hangarów wydaje się być miejscem bardzo bezpiecznym, niemalże idealnym do odetchnięcia choć przez chwilę, pozornie z dala od miasta, z dala od zgiełku i stresu. Mało kto ma o niej bowiem pojęcie - z jednej strony osłania ją porośnięty gęsto bluszczem mur, z drugiej zaś ściany magazynów i wysokie trawy, przez lata niestrzyżone, teraz niesforne, dzikie, nieprzeniknione. W powietrzu czuć przyjemny, balsamiczny zapach dziko rosnącego tutaj dyptamu, doskonale izolującego woń rozkładających się nieopodal górek śmieci, a niekiedy między kamieniami dostrzec można przemykające tędy myszy lub żaby. I choć niewiele osób ma pojęcie o istnieniu tegoż miejsca, jeszcze mniej słyszało o tutejszym tajemnym przejściu - gdy stuknąć różdżką w odpowiednią śrubę w metalowej konstrukcji magazynu, wymawiając prawidłowe zaklęcie, oczom ukazuje się kamienny kominek niespisany w żadnym z rejestrów Ministerstwa Magii i podłączony do Sieci Fiuu. Wystarczy tylko mieć przy sobie odrobinę czarodziejskiego proszku.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Samuel Skamander
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t1272-samuel-skamander https://www.morsmordre.net/t1372-filozof#10888 https://www.morsmordre.net/t1374p9-auror-na-motorze#11334 https://www.morsmordre.net/f186-harley-street-5-3 https://www.morsmordre.net/t3509-skrytka-bankowa-nr-358#61242 https://www.morsmordre.net/t1597-samuel-skamander#26793
Zawód : starszy auror
Wiek : 28
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Kto sieje wiatr, zbiera burzę
OPCM : 42
UROKI : 20
ELIKSIRY : 1
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 1
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 15
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   21.12.16 10:46

Pierwsze co poczuł, to mrowienie w palcach i ciepło, które ogarnęło dłoń. W kolejnej sekundzie widok mu się rozmazał, gdy magia porwała go ze sobą, ciągnąc ku wyznaczonemu celowi. Zdążył dostrzec przed sobą plecy przeciwnika, by z impetem runąć na biegnącą sylwetkę. Nie sadził, by młodzik spodziewał się takiego obrotu spraw. Nawet Skamander, chociaż sam inkantował zaklęcie, poczuł szarpnięcie. Ciężarem ciała powalił chłopaka na ziemię, sunąc jeszcze boleśnie łokciem po brukowanej i mokrej od błota uliczce. Zamortyzował upadek własnym barkiem, boleśnie go obijając, ale wiedział, że większość mocy uderzenia skupiła się na buntowniku. Usłyszał urwane przekleństwo i jęk mieszający się z ciężkim kaszlnięciem, gdy pod wpływem uderzenia, powietrze gwałtownie wypłynęło z płuc.
Skamander przesunął się, łapiąc w pewnym uścisku obie dłonie chłopaka, by zgrabnie wykręcić je do tyłu (wciąż zaciskając w palcach jednej dłoni różdżkę) - A teraz grzecznie przestaniesz wierzgać, albo wylądujesz w Tower - warknął mu przez zęby, zmuszając do posłuszeństwa. Gdyby miał do czynienia ze standardową młodzieżą starałby się wykazać mniejszą agresją. Jednak ci wykazywali się daleko idącą, bezrozumną i okrutną chęcią niszczenia - Kim wy do ch... - wystękał powalony chłopak, ale Samuel tylko mocniej docisnął twarz agresora do ziemi - Kimś, komu nie podobają się wasze bzdurne pomysły, nawkładane wam do głowy przez tyrana - odpowiedział i przekręcił się w miejscu, dociskając kolanem plecy jegomościa, który w końcu przestał się napinać.
Dwójka, która początkowo stanowić miała ofiary ataku, widać rozwój - całkiem sensownie - postanowiła się ewakuować z miejsca zdarzenia. Tymczasem pozostała jako jedyna wolna z bandy - dziewczyna - zwolniła niemal całkowicie bieg, odwracając się do Justine, która śmignęła kolejnym zaklęciem. Poszarzała twarz nieznajomej, zapewne odzwierciedlała targające nią sprzeczne emocje. Wycofywała się. Musiała widzieć, że pozostali z jej grona zostali unieszkodliwieni. W rękach trzymała - różdżkę, ale zaciskała ją bez celowania w którekolwiek z nich - Nie możecie... - wydusiła w końcu, ale słowa umknęły, gdy rozległ się jęk dwójki unieszkodliwionej jako pierwszej. Zerknięcie przez ramię pozwoliło dostrzec ciemniejsze, poruszające się plamy, świadczące o zbliżających się maleńkich pajączkach - do swego celu.
Samuel nie sądził, żeby spacyfikowany już młodzian, którego przytrzymywał kolanem, chciał się wyrywać. Auror odchylił się, by wysunąć z palców różdżkę, którą skierował ku wycofującej się dziewczynie - Expelliarmus - jeśli magia usłucha jego woli, Tonks będzie mogła zatrzymać dziewczynę bez większego już kłopotu. Różdżka zawsze stanowiła zagrożenie. I niezalezienie od efektu, podniósł się z kolan, podnosząc szarpnięciem do góry, także i swego buntowniczego więźnia. Nie był już tak skory, do wywrzaskiwania ideologicznych haseł. Żadne nie było.






Cause I walk through the valley of the shadow of death

And I fear no evil because
I'm blind.

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   21.12.16 10:46

The member 'Samuel Skamander' has done the following action : rzut kością


'k100' : 41


Powrót do góry Go down
Justine Tonks
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t3583-justine-just-tonks https://www.morsmordre.net/t3653-baron#66389 https://www.morsmordre.net/t3649-just-tonks https://www.morsmordre.net/f192-st-james-s-street-13-8 https://www.morsmordre.net/t4284-skrytka-bankowa-nr-914#89080 https://www.morsmordre.net/t3701-just-tonks
Zawód : przyszły auror, ex ratowniczka
Wiek : 27
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women. Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 30
UROKI : 20
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   23.12.16 1:43

Byłam trochę zdegustowana własnymi poczynaniami. To nie tak że zaklęcia mi nie wychodziły. Po prostu za każdym razem chybiały. Brakowało chyba tylko jeszcze tego by któreś z tych zaklęć trafiło Sama, żeby całkiem pokazać mi jak felerny ten dzień był. Ale musiałam wziąć się w garść. Nie zawsze można było być genialnym, choć z drugiej strony dziwnym trafem Skamanderowi się to jakoś udawało. Stojąca naprzeciwko mnie dziewczyna była zagubiona.
-Nie chcemy. – zapewniam ją spokojnie. Widzę je różdżkę, swoją nadal w nią celuję, jednak wiem że nie będę musiała znów próbować w nią trafić. Poddawała się, na placu boju została tylko ona. Zrobiłam krok w jej stronę. Ostrożny, jeden, a nawet potem zaraz drugi. – Ale musimy. – powiedziałam głosem strapionym. Spokojnym. Pełnym pewności co do tego co robiliśmy, jednocześnie też udręczonym tym, że właśnie to przyszło nam robić. Zrobiłam kolejny krok, trzeci z kolei. I po lewej nodze znów postawiłam prawą. Byłam blisko, wyciągnęłam w jej kierunku dłoń nie musząc nic więcej mówić. Oddała mi swoją różdżkę dobrowolnie. Zacisnęłam dłoń na niej, a potem zrobiłam coś, czego nawet ja nie spodziewałam się że zrobię. Zamknęłam ją w pewnym uścisku, nie tyle by obezwładnić a bardziej przytulić. Ponad wszystko chyba byłam jednak uzdrowicielką. Bolało mnie to co działo się ze światem. Była młoda, a tak mocno zdążono ją już skrzywdzić ideologią, której nawet do końca nie była w stanie zrozumieć. Nie próbowała się wyrywać, jeszcze mocniej zaskoczona moim gestem niż ja sama. Byłam wariatką. Nigdy nie twierdziłam, że jest inaczej. Przez chwilę otaczała nas cisza przerywana pojękiwaniami obezwładnionych przez Sama chłopców. Znalazłam w jej oczach nadzieję, wahanie w słuszność własnego zachowania. Odsunęłam ją po chwili, nawet ciesząc się że nie będzie w stanie rozpoznać mnie nawet gdy przejdzie obok na ulicy. Zwróciłam się do niej wypowiadając słowa, głęboko wierząc że są w stanie jej pomóc. – Dobro odnajduje się w swoim sercu, w sercach innych ludzi. W ich uśmiechach i chwilach które możecie spędzić razem, wspomnieniach które potem dzielicie. Zapytaj sama siebie – czy coś może być dobre, skoro ukryte jest pod kurtyną zła i tyranii? - zadaje jej pytania, zasiewam ziarno niepewności do wykrzykiwanego jeszcze przed chwilą hasła. Zrobiłam to, co podpowiedziało mi serce. Może było głupie, może nierozważne, ale czułam że właśnie tak powinnam postąpić. Jednocześnie też coś mi mówiło że Sam nie omieszka wspomnieć mi jak naiwnie głupie to było. Ale i ja taka byłam, trochę naiwna. Wierząca w ludzi mimo wszystko, a może nawet pomimo wszystkiego. A stojąca przede mną młoda kobieta wydawała się na zagubioną i niepewną. Zerkam na Sama, wyczytuję w spojrzeniu to co powinniśmy zrobić. Więc przemierzam dzielącą mnie od unieruchomionej pajęczyną dwójki odległość. Dziewczyna idzie za mną. Za nią Sam nadal ciągnie trzymanego chłopaka. Zabieramy im różdżki - jako karę i nauczkę, mając nadzieję, że kolejnym razem pomyślą zanim zaatakują niewinnych. A później znikamy, szybko rozpływając się w mroku nocy.

/ztx2





Here is what they do not tell you about Death: when Death says "You are born for this", she clearly means
"You will die for this".

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : 6
UROKI : 19
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   11.02.17 22:29

| 17 kwietnia?

Czekał z niecierpliwością na kolejne z niewielkich zadań, które swoją regularnością w jakiś sposób wyznaczały rutynę ostatnich miesięcy. Z pozoru błahe czynności składały się w coraz bardziej spójny obraz pracy u podstaw - budowali solidne fundamenty, na razie wciąż jeszcze niewidoczne w oczach nieuważnych osób trzecich, lecz wszystko było kwestią czasu, a pewnym było to, że na owych fundamentach powstanie potęga, przed którą klęknie cały świat. Avery był o tym święcie przekonany, gdy spotkał Mariannę w umówionym wcześniej miejscu, by wcielić w życie pierwszą część wieczornych planów.
Alfard Hopkirk był przykładnym obywatelem; jego niewielki biznes na Pokątnej rozkręcał się powoli, lecz bezustannie, zapewniając utrzymanie żonie i dwójce dzieci, pomimo idealnego momentu na popadnięcie w kryzys wieku średniego i wielu pokusom pojawiającym się w jego życiu regularnie, nigdy nie złamał przysiąg małżeńskich ani nie sprzeniewierzył się zasadom, które wyznawał. I właśnie tu pojawiał się główny problem, bo oto Alfard Hopkirk wyznawał idee nieodpowiednie czystej krwi, jaka podobno krążyła w jego żyłach, a o jego promugolskich poglądach usłyszał już najprawdopodobniej każdy bywalec Pubu Pod Wypatroszonym Zającem, w którym czarodziej bawił co drugi piątek, by w tym podrzędnym, niewymagającym pod względem cen lokalu odreagować trudy życia powszedniego - ta rysa na wizerunku przykładnego obywatela miała okazać się być jego zgubą. Czarna peleryna otulała rosłą sylwetkę Avery'ego, gdy razem z panną Goshawk przekroczył próg przybytku, niemalże wzdrygając się na mgliste wspomnienie swojej pierwszej wizyty w tym miejscu. Teraz, gdy jego zmysły wolne były od otępiającego alkoholu, ledwie mógł uwierzyć w to, że własne nogi zdradziły go tak okrutnie i kiedykolwiek zaprowadziły do lokalu tak obskurnego - chociaż właśnie wtedy przez gąszcz otaczających go rozmów usłyszał przebijające się tyrady Hopkirka. Dziś miał je usłyszeć po raz ostatni.
Nie musieli się wtapiać w zobojętniałe zgromadzenie, puste kufle na oblepionych stolikach świadczyły przeciwko trzeźwości poszczególnych osobników, sprawiając, że nikt nawet nie spostrzegł, o zareagowaniu nie mówiąc, gdy zbliżyli się do mężczyzny, który zakotwiczył na stałe przy stoliku pod ścianą. Pójdziesz z nami wystarczyło szepnąć, wbijając koniec ukrytej w rękawie różdżki w jego plecy, by w następnej chwili zachęcić go do przemieszczenia się do kominka, podążenia za Marianną, nabrania w garść miałkiego proszku Fiuu i wypowiedzenia podyktowanego adresu. Chwilę później i Avery zniknął w jaskrawozielonych płomieniach, a życie w Wypatroszonym Zającu toczyło się dalej, jak gdyby nigdy nic.
- Alfardzie, zastanawiasz się zapewne co jest celem naszego dzisiejszego spotkania, spieszę więc z wyjaśnieniami - odezwał się miękkim tonem, w którym rozbrzmiewała chłodna nuta, gdy sieć Fiuu zakończyła ich podróż w miejscu, o którego istnienia niewiele osób miało pojęcie - ukryty w ceglanym murze kominek niezarejestrowany w Ministerstwie pozostawał tajemnicą, która aż prosiła się o wykorzystanie przy tej sposobności. Nieopodal opuszczonych magazynów nikt nie usłyszy Hopkirka, który został zdany na ich łaskę i niełaskę. - Istotą rzeczy są twoje poglądy, które szydzą z czystości krwi stanowiącej naczelną wartość naszej społeczności - kontynuował w pseudouprzejmym tonie, poklepując dłońmi poły szaty mężczyzny, by zlokalizować jego różdżkę i w ten banalny, mechaniczny sposób rozbroić go. Znał ten mechanizm aż za dobrze; szok, strach i alkohol mieszały się w całość, uniemożliwiając podejmowanie decyzji przez parę chwil, które przesądzały o wszystkim, przez parę chwil, na których żerował bezlitośnie. - Najwyższa pora przemyśleć swoje zachowanie, Alfardzie - dodał, wciąż utrzymując względnie ugładzone pozory, zupełnie jakby nie planowali niczego poza czysto teoretyczną dyskusją o polityce - i tylko krótki błysk w oczach Hopkirka mógł mówić, że wieczorna rześkość wraz z wyrzutem adrenaliny działała otrzeźwiająco, a on zaczynał w końcu rozumieć to, w jakim potrzasku się znalazł.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   12.02.17 13:11

To miał być zwykły, przyjemny wieczór, rozkoszna odskocznia od spokojnej rutyny. Kilka kolejek Ognistej Whisky, długie minuty pijackich rozmów na ważkie tematy, potem: opatulenie się ściślej szalem, uplecionym własnoręcznie przez ukochaną małżonkę i szybki powrót do ciepłego domu. Ucałowanie pyzatych twarzyczek śpiących dzieci i zaszycie pod ciepłą kołdra, wdychając zapach różanych perfum drogiej małżonki. Krok po kroku, przyjemność po przyjemności, cóż bowiem mogło pójść nie tak? Świąteczny piątek zawsze kończył się dobrze a zmęczony Alfard kładł głowę na chłodnej poduszce z poczuciem dobrze wypełnionego obowiązku rozrywki.
Rutyna doprowadziła go jednak do zguby i zanim zdołał podjąć jakiekolwiek sensowne kroki, zamiast trafić z powrotem do przytulnego domu przy ulicy Wiązowej, znalazł się w poważnych tarapatach. Z początku nie rozumiał, co właściwie się stało. Nieprzyjemny ucisk różdżki, groźne słowa, zdecydowanie popchnięcie w kierunku kominka, buchające w twarz płomienie. Blask powodujący otępienie i nagła ciemność, opadająca na niego, gdy wylądował niezgrabnie na twardym, brudnym bruku, próbując ustać w pionie. Oczy mozolnie przyzwyczajały się do nowego otoczenia, tak samo jak mocno wstawiony Hopkirk, ze zdezorientowaniem przyglądający się rosłemu mężczyźnie i jego towarzyszce.
- Ale co...o co chodzi - wybełkotał niezbyt składnie, próbując dojrzeć oczy wysokiego jegomościa. Zachwiał się gwałtownie, gdy ten odebrał mu różdżkę, ale zanim zdążył sięgnąć po drewienko, to znalazło się poza jego zasięgiem a nie zamierzał przecież żałośnie podskakiwać, by je odzyskać. - To napaść! To się nie godzi! Nic nie zrobiłem! - zaczął wykrzykiwać podniesionym tonem, łypiąc groźnie na nieznajomego. Piskliwy głosik przerywał spokojną tyradę Perseusa, na razie nie trafiającą jednak do uszu przerażonego i zszokowanego mężczyzny. - Natychmiast oddaj mi różdżkę, padalcze, w innym wypadku natychmiast udam się na posterunek a oni się już tam tobą zajmą, gagatku! - ryknął na cały głos, cofając się ostrożnie, krok po kroku, w tył, by ewentualnie ratować się szaleńczą ucieczką.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk https://www.morsmordre.net/t3750-odynka https://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 https://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 https://www.morsmordre.net/t4637-skrytka-bankowa-nr-940#99756 https://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Zawód : Uzdrowicielka rodziny Burke, pomocnica Cassandry
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 3
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   12.02.17 17:31

Marianna widziała sens w zadaniach, które wykonywali. Chociaż Rycerze cechowali się niesamowitą siłą, a prowadzeni byli przez, jak przynajmniej Marianna uważała, najpotężniejszego czarodzieja stąpającego po ziemi, potrzebowali solidnych podstaw. Musieli rozsiać po całym Londynie plotki o swoim istnieniu, zbudować strach, lęk i szacunek, bo tylko w taki sposób mogli się rozwijać. Chociaż byli silni, nadal stanowili dość niewielką grupę, a zadania, które były im powierzane miały na celu przygotować grunt pod ich rozwój. I Marianna niezwykle mocno w to wierzyła.
Przywdziana w długi, czarny płaszcz kroczyła za Perseusem do wyznaczonego miejsca, gdzie jak się dowiedziała, mieli zrobić porządek… czy też raczej porozmawiać z jednym czarodziejem, którego poglądy nie były odpowiednie. Nie zagłębiała się tak do końca w historię owego człowieka, wiedziała jedynie, że był handlarzem na Pokątnej, posiadał żonę i dzieci i niczym się nie wyróżniał. Mógłby wręcz posiadać tytuł nienagannego czarodzieja, gdyby nie fakt, gdzie właśnie spędzał swój wolny czas. Miejsce pubu nie było zachęcające, a tym bardziej jego wnętrze, dlatego ucieszyła się, gdy mężczyzna posłusznie wstał i ruszył za nią. Prowadziła go do kominka, podała mu adres i sama zniknęła w zielonych płomieniach, czekając już na niego po drugiej stronie.
Marianna z cierpliwością obserwowała “rozmowę” Avery’ego z Hopkirkiem, którego zachowanie nawet ją rozbawiło. Wstawiony mężczyzna niezbyt zdawał sobie sprawę z tego, w jak fatalnym jest położeniu. Pijany, pozbawiony różdżki i otoczony przez dwójkę ludzi nie obawiających się go zaatakować. Któż mógł ich tutaj dostrzec? Któż mógłby usłyszeć krzyki mężczyzny? Gdy Hopkirk zaczął się cofać, Marianna pozwoliła mu zrobić kilka kroków, czekając na jego reakcję, gdy niczego nie świadomy sam nadzieje się na jej różdżkę. To nagłe zesztywnienie mięśni było dla niej niezwykle interesujące.
- Udasz się na posterunek? - zapytała spokojnym głosem. - Nie sądzę.
Nie miała zamiaru go nigdzie puścić. Musieli uciąć sobie z nim pogawędkę, a jeśli sobie pójdzie, to z kim porozmawiają? Z tym koszem stojącym pod jedną ze ścian? Zabawne.
- Nie jesteś taki bez winy, Alfredzie. Gdybyś ważył słowa i stał po odpowiedniej stronie, to nigdy byśmy do ciebie nie przyszli. Ale wierzę, że po dzisiejszej rozmowie zrozumiesz i zmienisz poglądy. Nie jesteś przecież takim głupcem, prawda? - kontynuowała.
Różdżką przytknięta do jego pleców, zaczęła robić delikatne, tak jakby wwiercające się ruchy, dając mu znak, że ona nadal się tam znajduje, gotowa do użytku. Lepiej więc, aby nie robił głupstw.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : 6
UROKI : 19
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   13.02.17 9:58

Informacje stanowiły potężny oręż, Avery wiedział o tym nie od dzisiaj, a pan Hopkirk niestety dopiero musiał odbyć tę lekcję, by z dużym - zbyt dużym - opóźnieniem zrozumieć swoje wcześniejsze błędy, które doprowadziły go do tej sytuacji: był niewystarczająco dyskretny, zarówno w swoich przekonaniach, jak i nawykach, które czyniły zlokalizowanie go i zaproszenie na rozmowę banalnie prostym. Może wręcz zbyt prostym, skoro czarodziej nieświadomie pozbawiał ich ekscytacji płynącej z polowania.
Wszystko przebiegało według schematu wprawiającego w początkowe stadium znużenia. Szok, oburzenie, protest, potknięcie się, nagłe podniesienie, żądanie zwrotu różdżki, krzyk, cofnięcie się niczym przestraszone zwierzę wierzące w to, że jeszcze się wywinie z pułapki - gdyby mieli ze sobą listę, mogliby z niej skreślać kolejne punkty z zamkniętymi oczami. Usta Perseusa drgnęły w uśmiechu, gdy Hopkirk zatrzymał się w miejscu, tuż przed Marianną i jej różdżką, a jego twarz stężała w dziwnym wyrazie.
- Potraktuj to jako interwencję i nawoływanie do odzyskania rozsądku - sprostował spokojnie kwestię napaści, by pokręcić przecząco głową - zrobił wiele, więc to się jak najbardziej godzi. - Czy naprawdę sądzisz, że ktokolwiek cię usłyszy? Że zdołasz przebiec chociażby pięć jardów w dowolnie wybranym kierunku? - przejrzyj na oczy, Alfardzie i nie przedłużaj tego, co nieuniknione, będzie tak, jak chcemy. - Zniż, z łaski swojej, głos, działasz mi na nerwy, a zapewniam, nie chcesz tego robić - dodał po chwili, wytracając pedagogiczną nutę rozbrzmiewającą w głosie, by zastąpić ją inną, znacznie chłodniejszą, nieugiętą. - Twoje promugolskie poglądy może pasowałyby jednemu z nurzających się w utopii nastolatków, ale jesteś poważnym, dorosłym mężczyzną, na twoich barkach spoczywa odpowiedzialność za żonę i rodzinę... z pewnością nie chciałbyś ich narażać na niebezpieczeństwo nieprzemyślanym krzykactwem o równości wszystkich stanów i jednakiej ilości mocy płynącej w krwi czystej i szlamistej - kontynuował, coraz wyraźniej nakreślając główną oś problemu, który mieli zamiar zneutralizować. Hopkirk wydawał się być względnie rozumnym człowiekiem, lecz czy była to prawda, mieli się dopiero przekonać.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   13.02.17 10:15

Sytuacja robiła się coraz poważniejsza, ale wstawiony Hopkirk nie zdawał sobie sprawy, jak niewiele dzieli go od zakończenia tego piątku w sposób tragiczniejszy niż zazwyczaj, gdy dopadał do kac-morderca. Pomimo znaczącej przewagi mrocznego przeciwnika, wstąpiły w niego waleczne siły. Nie podda się tak łatwo. I choć profesorski ton mężczyzny przeraził go bardziej, niż jakiekolwiek krzykliwe groźby, to starał się nie dać tego po sobie poznać. Zatrzymał się dopiero, gdy poczuł na plecach jakieś łaskotanie. Odwrócił się gwałtownie, stając twarzą w twarz (a raczej szyją w twarz, bowiem znacznie górował nad dzierlatką) z jakąś...panienką. Rozumiał równouprawnienie mugoli, uważał, że rasistowskie poglądy Ministerstwa są okrucieństwem, ale za sufrażystkami nigdy nie przepadał.
- Nie widzę tu żadnego Alfreda, głupia dziewucho - warknął prosto w jej niezbyt urodziwą twarzyczkę, przez ramię oglądając się na Perseusa. Nie bał się tej panienki, ale ten gagatek wydawał się mu bezpośrednio grozić. Mina Alfarda nieco zrzedła, gdy mężczyzna wspomniał o żonie i dzieciach, a przesłonięte pijacką mgiełką oczy zaszkliły się jeszcze mocniej. Może powinien usłuchać? Może powinien się ukorzyć, przeprosić i wtedy pozwolą mu odejść? Zadeklamować poparcie polityki Tuft? Ale czy Ministerstwo najęłoby takich zakapiorów - a raczej jednego zakapiora i jedną kuchtę - żeby nawracać ludzi w tak brutalny sposób? Zmarszczył brwi, po czym podjął straceńczo odważną decyzję. - Mam w gaciach Merlina twoje groźby, szaleńcze! Wolność, równość, braterstwo z mugolami! - ryknął z całej pijackiej mocy, po czym wykonał gwałtowny półobrót z powrotem twarzą w kierunku Marianne i bez zawahania bądź moralnej rozterki - gdyby stała tu szlama, pewnie przejąłby się bardziej, ale ta ladacznica napadająca ludzi po nocach nie mogła liczyć na litość - zamachnął się łokciem w jej twarz. Była niższa, nie musiał nawet podnosić ręki, ale nie poprawiał ewentualnie niecelnego uderzenia, rzucając się w bok, by zacząć uciekać w bok zaułka. Gdyby to mężczyzna stał bliżej, na pewno nie odważyłby się na taki ruch, ale nieznajoma sama się podłożyła. Musiał wykorzystać okazję.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   13.02.17 10:15

The member 'Ain Eingarp' has done the following action : rzut kością


'k100' : 97


Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk https://www.morsmordre.net/t3750-odynka https://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 https://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 https://www.morsmordre.net/t4637-skrytka-bankowa-nr-940#99756 https://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Zawód : Uzdrowicielka rodziny Burke, pomocnica Cassandry
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 3
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   15.02.17 22:04

Ktoś uważał, że powinna umieć przewidzieć to, co niedługo mogło się stać. Czyżby Ramsey? Najwyraźniej nadal to u niej kulało, ponieważ nie spodziewała się zachowania mężczyzny. Nagle stał się on niezwykle pewny siebie, a na słowa Perseusa reagował niezwykle opryskliwie. Gdy stwierdził, że nie widzi tu żadnego Alfreda, Marianna na początku nie zrozumiała o co mu chodzi, z lekkim opóźnieniem dotarło do niej, że przekręciła mu imię. I może dlatego pozwoliła się tak podejść. Chociaż czy to był wystarczający powód? Nie powinien. Więc może po prostu nie spodziewała się takiego ruchu? I tu wracaliśmy do punktu wyjścia.
W każdym razie dała się podejść, pozwoliła mu wykonać tak gwałtowny ruch. Zdążyła jedynie zauważyć, jak mężczyzna robi zamach.
- Co do… - warknęła.
Nie miała dużo czasu aby zareagować, prawdę mówiąc, to miała ogromne wątpliwości czy w ogóle uda jej się w odpowiedni sposób uniknąć ciosu. Na pewno jednak nie będzie się sama nadstawiać, nawet jeśli był cień szansy na to, że jej się uda uniknąć uderzenia, to musiała spróbować.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   15.02.17 22:04

The member 'Marianna Goshawk' has done the following action : rzut kością


'k100' : 47


Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t2783-skrytka-bankowa-nr-318#44957 https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
Zawód : wiedźmia straż
Wiek : 25
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
vicious
vengeful
victorious
OPCM : 6
UROKI : 19
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 10
CZARNA MAGIA : 32
ZWINNOŚĆ : 3
SPRAWNOŚĆ : 8
Genetyka : Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   15.02.17 23:50

Nieoczekiwany zwrot akcji, kto by pomyślał, że podpity, przerażony człowiek jest w stanie porywać się na tak nagłe ruchy. Brwi Avery'ego uniosły się lekko, gdy Hopkirk zignorował świdrującą w okolicach jego kręgosłupa końcówkę różdżki, by obrócić się na pięcie i wywarczeć odpowiedź na najważniejszą z poruszonych kwestii. Czyli jednak w pijanym widzie zwrócił uwagę na pomylenie imienia, niebywałe! Alfred, Alfard - jakby to miało jakąkolwiek różnicę w przypadku zaledwie pionka na wielkiej szachownicy. I na pewno nie grzeszył intelektem, skoro za odpowiednią reakcję na groźbę naruszenia integralności jego rodziny reagował kolejnymi krzykami z kategorii tych, których miał zaprzestać. Perseus skrzywił się krótko w grymasie niezadowolenia, cóż za rozczarowanie przynosiło obcowanie z jednostkami tak niedomyślnymi i pozbawionymi zdrowych instynktów samozachowawczych! Nie było sensu strzępić sobie języka, nie teraz, kiedy adrenalina zapewne huczała w przepitej głowie Hopkirka razem z bzdurami, które tkwiły głęboko zakorzenione w jego myślach, ale... przecież nie istniały korzenie, których nie dało się wyrwać, z pewnością nie bez bólu, ale za to z pełną skutecznością. Alfard Hopkirk miał się o tym niewątpliwie przekonać.
- Crucio - spłynęło miękko z ust Avery'ego, a cisowa różdżka świsnęła cicho w przecinanym szybkim gestem powietrzu. Wszystko zlało się w całość: okrutna inkantacja, gest wymierzony w czarodzieja, jego kolejny zwrot i wymierzony w Mariannę łokieć - damski bokser, kto by pomyślał! Młody szlachcic wymówił dobitnie nienawistne sylaby, a krótki błysk w jego chłodnych oczach był jedynym wyrazem nadziei na to, że klątwa ugodzi Alfarda i porazi go agonalnym cierpieniem w pół ruchu, nim jego cios sięgnie celu.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   15.02.17 23:50

The member 'Perseus Avery' has done the following action : rzut kością


'k100' : 67


Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   16.02.17 12:33

Udało się, cios okazał się nad wyraz skuteczny, a łokieć pofrunął w kierunku nosa dzierlatki, pozwalając Alfardowi na uzyskanie kilku sekund przewagi. Uderzona kobieta nie zareagowała w porę, dlatego Hopkirk od razu rzucił się do ucieczki, nieco zdziwiony swym niesamowitym sprawnościowym sukcesem. Opłacało się dzielnie trenować miotlarstwo w czasach Hogwartu! To na pewno dzięki regularnym - porzuconym jakieś trzydzieści lat temu - treningom ciągle mógł poszczycić się widowiskową siłą fizyczną, chociaż bliższe prawdy byłoby stwierdzenie, że to wybuchowa mieszanka alkoholu oraz przerażenia obudziła w nim istne przemocowe diablątko.
Kondycji nie dało się jednak tak łatwo oszukać i już po kilku krokach serce Alfarda zaczęło bić jeszcze szybciej a stawy kolan nieprzyjemnie zazgrzytały. Nie poddawał się jednak, groteskowo próbując pobiec zygzakiem, by uniknąć ewentualnych klątw. Wątpił, by ten szaleniec chciał go spetryfikować, przecież napad w świetle dnia (Księżyca?) był poważnym przestępstwem, ale prawdziwy szok dopadł go dopiero w chwili, w której usłyszał niewybaczalną inkantację.
Zamarł jeszcze zanim został trafiony klątwą. Sądził, że to Ministerstwo, jakieś zdesperowane bojówki wariatki Tuft, ale przecież...nawet oni nie ośmieliliby się posłużyć Cruciatusem. Z kim więc miał do czynienia? Panika nie zdołała ogarnąć go całego, bowiem w następnej sekundzie już padał na brudny bruk, wydając z siebie głośny wrzask. Nigdy wcześniej nie znał takiego bólu, pulsującego w każdej tkance, w każdej żyle, w każdym mięśniu. Palenie żywcem, duszenie, wyrywanie paznokci, wyłamywanie kości: czuł to wszystko na raz, nie mogąc zebrać myśli w jakąkolwiek sensowną całość. Zapomniał, gdzie się znajdował, zapomniał, czego się obawiał. Pragnął jedynie końca tej agonii.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk https://www.morsmordre.net/t3750-odynka https://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 https://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 https://www.morsmordre.net/t4637-skrytka-bankowa-nr-940#99756 https://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Zawód : Uzdrowicielka rodziny Burke, pomocnica Cassandry
Wiek : 24
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
OPCM : 3
UROKI : 10
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 13
TRANSMUTACJA : 3
CZARNA MAGIA : 11
ZWINNOŚĆ : 6
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   23.02.17 21:05

Prawie zaklęła pod nosem nim została uderzona. Czuła jak łokieć z impetem dosięga jej twarzy, poczuła chrupnięcie, Alfard najwyraźniej złamał jej nos. Kobieta momentalnie pochyliła się chwytając się za nos, nie pozwalając, aby krew spłynęła jej do gardła. Zaczęła mruczeć coś pod nosem i nie na pewno nie były to miłe słowa w stosunku do mężczyzny, a gdy usłyszała jego krzyk spowodowany uderzeniem klątwy, uśmiechnęła się mimo bólu. Uniosła się, nosem zajmie się później, w końcu była magomedyczką i mogła poradzić sobie sama. Może nie wyglądała najcudowniej, to jednak mieli zadanie do wykonania i ból nie powinien być dla niej przeszkodą. Chociaż zdecydowanie go odczuwała i na pewno było to męczące.
Ruszyła w stronę Alfarda, dość wolno, bo każdy gwałtowniejszy ruch głową powodował ból, a poza tym ufała Perseusowi, że przetrzyma mężczyznę tak długo, aż sama do niego nie podejdzie. Odciągnęła jego rękę, przyciskając dłoń do ziemi i mocno dociskając do podłoża. Przy bólu towarzyszącym przy Crucio takie coś było jedynie niewielkim dyskomfortem. Poczekała aż Avery ściągnie klątwę i sama się nad nim pochyliła.
- To co, może jednak porozmawiamy inaczej? - zapytała.
Chciała mu się jakoś odwdzięczyć za złamany nos, może tym samym? Ale czy kopniak w twarz był w jej stylu? Prawdę mówiąc sama nie wiedziała, nie bawiło ją bezsensowne zadawanie bólu, ale czy to było bezsensowne? Tego również nie wiedziała. Zacisnęła usta.
- Jak tam twoje poglądy, Alfardzie? Czy tak? Czy może mój znajomy ma z tobą jeszcze porozmawiać?
Jej głos nie był ostry, nie był też oschły i nie była też zła. Nie miała na to ani siły, ani nie była taka potrzeba. Może mężczyzna zmieni swój tok rozumowania, a jeśli nie, to chętnie sama go do tego przekona. Miała nadzieję, że Perseus pozwoli jej się wykazać. Trochę zawaliła pozwalając, aby mężczyzna ją uderzył, ale teraz chciała się odegrać, ale nie tak bezsensownie, jakby była niewyżytym złoczyńcą. Przecież nie była.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
 

Wyrwa w murze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 2 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3  Next

 Similar topics

-
» Wyrwa w murze

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Doki :: Opuszczone magazyny-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-18