Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Wyrwa w murze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Wyrwa w murze   10.03.12 23:08

First topic message reminder :

Wyrwa w murze

Średniej wielkości wyrwa, prowadząca tuż na tyły placu przy magazynach, skryta jest przed niepowołanymi oczami gęsto porastającym mur bluszczem, a także bujnym żywopłotem, z roku na rok coraz bardziej rozrastającym się z okolicznego mugolskiego osiedla mieszkaniowego.
Umiejscowiona tutaj stara ławeczka, schowana w cieniu jednego z hangarów wydaje się być miejscem bardzo bezpiecznym, niemalże idealnym do odetchnięcia choć przez chwilę, pozornie z dala od miasta, z dala od zgiełku i stresu. Mało kto ma o niej bowiem pojęcie - z jednej strony osłania ją porośnięty gęsto bluszczem mur, z drugiej zaś ściany magazynów i wysokie trawy, przez lata niestrzyżone, teraz niesforne, dzikie, nieprzeniknione. W powietrzu czuć przyjemny, balsamiczny zapach dziko rosnącego tutaj dyptamu, doskonale izolującego woń rozkładających się nieopodal górek śmieci, a niekiedy między kamieniami dostrzec można przemykające tędy myszy lub żaby. I choć niewiele osób ma pojęcie o istnieniu tegoż miejsca, jeszcze mniej słyszało o tutejszym tajemnym przejściu - gdy stuknąć różdżką w odpowiednią śrubę w metalowej konstrukcji magazynu, wymawiając prawidłowe zaklęcie, oczom ukazuje się kamienny kominek niespisany w żadnym z rejestrów Ministerstwa Magii i podłączony do Sieci Fiuu. Wystarczy tylko mieć przy sobie odrobinę czarodziejskiego proszku.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Perseus Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   24.02.17 17:10

Działał instynktownie, lecz niestety, niewystarczająco szybko - odmawiał jednak przyznania, że ten nic nieznaczący człowieczek mimo wszystko go zaskoczył. Zaskoczenie to kosztowało pannę Goshawk złamany noc; głuche chrupnięcie rozbrzmiało cicho w spowitej mrokiem okolicy, chwilę później zagłuszone całkowicie przez efekty dźwiękowe wywołane klątwą Avery’ego. Hopkirk wrzeszczał jak opętany, całkiem skutecznie zaspokajając niemalże namacalną potrzebę nasycenia się cierpieniem człowieka, który boleśnie przekonywał się o tym, że popełnił błąd; z gardła mężczyzny wydobył się zwierzęcy charkot, gdy Marianna dociskała jego rękę do podłoża, tym razem unieruchamiając go już na tyle skutecznie, by był niezdolny do uczynienia czegokolwiek, nawet po cofnięciu Cruciatusa. Perseus poczekał jeszcze chwilę, kontynuując działanie zaklęcia, obserwując pulsującą na zaczerwienionej skroni Hopkirka żyłkę, kalkulując w głowie jak długo musiałby czekać, by ta pękła - tym samym dał swojej towarzyszce wystarczająco dużo czasu na przemyślenie swojego kolejnego kroku, by następnie wymienić z nią porozumiewawcze spojrzenie, skinąć krótko głową i uciąć klątwę.
- Mam nadzieję, Alfardzie, że przemyślałeś już dogłębnie swoje poglądy - odezwał się nie za głośno, lecz doskonale słyszalnie. - A może potrzebujesz jeszcze odrobiny zachęty? - Zbliżył się nieco, czekając aż ich rozmówca zaczerpnie oddechu i doprowadzi się do stanu względnie komunikatywnego, pomimo wysoce niedogodnego położenia na zimnym bruku usianym drobnymi kałużami po popołudniowym deszczu. Obrócił różdżkę w palcach w geście wyczekiwania, jakby brak akcji zaczynał go już nużyć. Może tak właśnie było, ale jeśli tak, nie wróżyło to niczego dobrego dla Hopkirka. - Marianno… mogę? - zapytał, dopiero teraz łapiąc się na tym, że gdzieś w trakcie ich wieczornej wyprawy odrzucił decorum i tytułowanie kobiety panną Goshawk. Czy to nie najwyższa pora? - Jak się miewa twoja nauka czarnej magii? - kontynuował zapytanie, zatrzymując się tuż nieopodal leżącego na podłożu czarodzieja i stojącej nad nim kobiety. Żywy obiekt ćwiczeń i cel motywujących zaklęć rzucanych w słusznym celu, czyż to nie było połączenie idealne?




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   27.02.17 9:40

Hopkirk nie miał siły zebrać myśli. Wszystko, co działo się w tej zatęchłej, czarnej, odciętej od świata mgłą i wysokimi murami uliczce, zdawało się koszmarem. Potwornym snem, z którego obudzi się już lada moment, zrywając się na równe nogi ze swojego wygodnego łóżka. Pewnie obudzi nadobną małżonkę, pewnie z zażenowaniem przyjmie echo swego krzyku...a potem śmiechu; śmiechu ulgi, że to, co wykreował przemęczony pracą (a także pijacką przesadą) umysł było tylko ułudą, zbiorem dziwnych obrazów, zapewne wynikających z coraz częstszych przekazów gazet o nastaniu niefortunnych czasów dla przyjaciół mugoli.
Lub po prostu ludzi; Alfard nie rozumiał, co kieruje osobami, które są zdolne do takiego okrucieństwa, by...podzielić ludzi na klasy jeszcze bardziej? I tak arystokracja posiadała niesamowite przywileje, i tak brytyjskie społeczeństwo rozszarpała hierarchia szacunku i wpływów: dlaczego pragnęli stworzyć kolejną podrasę, uznając niemagicznych za zagrożenie? Chętnie podzieliłby się tymi spostrzeżeniami z nowymi znajomymi, ale nie potrafił wykrztusić z siebie żadnego słowa. I chociaż klątwa przestała działać i mężczyzna mógł nabrać spazmatycznego oddechu, to poza nim nie był zdolny do żadnego działania. Leżał bez sił na bruku, z policzkiem przyklejonym do kałuży własnych łez i śliny, wyciekającej z ust w trakcie krzyku, marząc jedynie o tym, by to wszystko się skończyło. Cruciatus; to musiał być mityczny Cruciatus, zaklęcie podłe, okrutne, obrzydliwe, bolesne tak, że Alfard miał wrażenie, jakby wraz z wrzaskiem cierpienia z jego płuc uleciało także coś więcej. Część jego osobowości, chęć do życia, do kłótni, do walki o swoje przekonania. Kiwnął tylko nerwowo głową a czoło uderzyło o zimne podłoże, z którego ciągle się nie ruszał, nie mogąc odnaleźć się w nowej czasoprzestrzeni, wypełnionej panicznym lękiem o powrót tego najgorszego bólu.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk https://www.morsmordre.net/t3750-odynka https://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 https://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 https://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Uzdrowicielka rodziny Burke, pomocnica Cassandry
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
6
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   02.03.17 19:27

Czuła, jak strużka krwi spływa po jej twarzy, co jakiś czas starała się otrzeć ją co jakiś czas, ale uszkodzone naczynka wcale nie chciały tak szybko się zasklepić, tym bardziej, gdy były tak delikatne jak te znajdujące się w błonie śluzowej nosa. Ale nie zwracała na to uwagi, ani na coraz większą ciemniejszą plamę na rękawie, która powstała od jej własnej krwi. Skupiała się teraz na Alfardzie, który zdawał się poddać i chyba powoli zaczęło do niego docierać w jakiej sytuacji się znalazł. Marianna mocno przycisnęła jego rękę do ziemi, gniotąc mu palce i nie pozwalając aby się ruszył. Nie ma bata, nie pozwoli się znowu tak podejść. Pozwoliła sobie złamać nos, teraz chciała się odegrać.
Nawet nie zauważyła gdy Perseus podszedł do niej bliżej. Ocknął ją dopiero jego głos, gdy zwrócił się do niej po imieniu. Zerknęła na niego delikatnie kiwając głową, bo przy każdym ruchu pojawiał się ból w środkowej części jej twarzy. Złamanie nosa nigdy nie było zbyt przyjemne.
Pomaga mi odpowiednia osoba - powiedziała tylko.
Nie chciała od razu zdradzać kto i dlaczego, ale nadal pamiętała swoje spotkanie z nim, to jak została potraktowana, to co się tam wydarzyło i czego się nauczyła. A nauczyła się czegoś na pewno, ale tylko czas miał pokazać, czy wystarczająco dużo. Czas i jej działania.
- Alfardzie - zwróciła się do niego. - Musimy cię ukarać. Za przystawanie z mugolami, za uznawanie ich równości… równości z czarodziejami. Słyszysz to, Alfardzie? Czy to nie brzmi idiotycznie? Jak ktoś, kto nie posiada magicznych umiejętności może być nam równy? Chcę byś za mną powtórzył i zapamiętał. Tylko czystokrwiści czarodzieje mają prawo do panowania nad światem, a mugole to istoty niegodne życia na ziemi.
Skierowała swoją różdżkę w jego stronę. Powinna dać mu się wypowiedzieć, liczyła na to, że jednak jest mądrym człowiekiem i zdecyduje się z nimi współpracować, jednakże… możliwość ćwiczenia czarnomagicznych zaklęć była kusząca. Mogła mu trochę pomóc podjąć decyzję, trochę go przekonać do odpowiedniego myślenia.
- Crucio - powiedziała, wykonując odpowiedni ruch ręką.




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się



Ostatnio zmieniony przez Marianna Goshawk dnia 02.03.17 19:27, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   02.03.17 19:27

The member 'Marianna Goshawk' has done the following action : rzut kością


'k100' : 99


Powrót do góry Go down
Perseus Avery
avatar

Martwi/Azkaban/Zaginieni
Martwi/Azkaban/Zaginieni
https://www.morsmordre.net/t1103-perseus-julius-avery https://www.morsmordre.net/t1235-persowa-poczta#9205 https://www.morsmordre.net/t1120-cry-me-a-river#7293 https://www.morsmordre.net/f177-shropshire-dwor-averych https://www.morsmordre.net/t1181-perseus-avery#8549
wiedźmia straż
25
Szlachetna
Kawaler
vicious
vengeful
victorious
6
19
0
0
10
32
3
8
Czarodziej
nothing good ever stays with me

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   05.03.17 17:22

Czy zebranie myśli miało pomóc człowiekowi, który nie rozumiał gruntownych zasad rządzących ich światem? Hopkirk żył w naiwnym zaślepieniu, oddychał nie tlenem, a ułudą, wierząc w to, że czarodzieje mogą współistnieć z mugolami i że podobny układ może przynosić obopólne korzyści. Był w błędzie tak bardzo, jak tylko mógł być - czy naprawdę nie widział, że kodeks tajności był jarzmem ograniczającym magiczny świat, że mugole nie byli w stanie dać im czegokolwiek, co z góry przekreślało możliwości zachowania jakiejkolwiek równowagi? Alfard miał klapki na oczach, lecz klapki te można było - i należało - zedrzeć. Oczywiście nie bezboleśnie, lecz za to jak skutecznie! Takich jak on było zapewne wielu, lecz żmudna praca u podstaw niewątpliwie miała się opłacić. Przedsiębiorca z Pokątnej na pierwszy ogień, kolejna cegiełka w murze nowego, lepszego społeczeństwa.
Avery skinął głową nieznacznie, przyjmując odpowiedź odnośnie pobieranych nauk. Nie zadawał żadnych pytań, nie było to ani odpowiednie miejsce, ani czas, a tak naprawdę chwilowo w kwestii samorozwoju panny Goshawk nie interesowało go nic oprócz efektów. Usta szlachcica wygięły się w łagodnym uśmiechu, gdy słuchał krótkiego kazania zaadresowanego do Hopkirka, którego uszy z pewnością były już podatniejsze na słowa, a myśli bardziej skłonne przyswoić i zakorzenić nowe idee.
- No no - mruknął w oszczędnym wyrazie uznania, gdy okrutna klątwa bezbłędnie opanowała ciało mężczyzny, by rozrywać je bólem, jakiego najprawdopodobniej nigdy aż do dzisiejszego dnia nie był w stanie nawet sobie wyobrazić. Widział, jak wszystkie mięśnie Alfarda tężeją bez kontroli, jak jego twarz na przemian sinieje i blednie, jak ścięgna na jego szyi odrysowują się pod skórą razem z pulsującą spazmatycznie żyłą. Korzystając z chwili niewymagającej zaangażowania z jego strony rozrywki, Perseus sięgnął do wewnętrznej kieszeni płaszcza, by dobyć z niej elegancką, jedwabną chustkę i bez słowa podać ją Mariannie. Krew płynąca ciepłym strumyczkiem z jej rozbitego nosa musiała być dla niej sporą niedogodnością.
- Znaleźliśmy cię raz, znajdziemy cię więc i drugi, jeśli zajdzie taka potrzeba. Wtedy jednak nie będziemy już równie mili, dlatego gorąco zalecam zmianę postępowania - dodał jeszcze, pochylając się nieco nad czarodziejem i tym samym nieuchronnie prowadząc ich uroczą rozmowę do końca. Wszystko, co miało zostać powiedziane, powiedziane zostało. A ciąg dalszy? Był zależny od Alfarda Hopkirka.




stars, hide your fires:
  let not light see my black and deep desires.
 
Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Wielość
nieskończoność
n/d
n/d
I show not your face but your heart's desire.
0
0
0
0
0
0
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   05.03.17 18:07

Nie słuchał kobiety; bełkotała coś nad nim niewyraźnie, puszczając z nosa bąbelki krwi - a przynajmniej tak to sobie wyobrażał, otępiały z bólu, dziwnie skupiony jedynie na ciemnoszarym niebie wyglądającym tuż za krzywo wybudowanych kamienic, czyniących z tajemniczego zaułka trumnę otwartą na gwiazdy. A raczej ich wspomnienie, Alfard nie widział bowiem żadnego światła, którym mógłby się pocieszyć lub w którego stronę mógłby powoli zmierzać, by uciec od odpowiedzialności i cierpienia. Panicznie bał się, że okrutna inkantacja ponownie przeszyje powietrze ostrym dźwiękiem, tuż przed tym, jak dołączy do niej promień zaklęcia. Hopkirk uważał się za silnego mężczyznę, gotowego stanąć w obronie słabszych: problem w tym, że w obecnej sytuacji to on znalazł się na pozycji ofiary, a nie zapowiadało się, by skądkolwiek nadeszła pomoc.
Wtulił się jeszcze mocniej w bruk, zerkając w górę, z jakąś straceńczą nadzieją na ujrzenie czegoś poza podbródkami tej morderczej dwójki i mgłą, spowijającą dachy kamienic. Liczył na patrol czarodziejskiej policji albo na zabłąkaną grupę aurorów, postanawiających posłuchać instynktu i właśnie tego wieczora skierować swoje ciężko podbite buty w ten rejon, by uratować niewinnego człowieka z opałów. Kłopotów. Problemów. Dość groteskowe nazwanie tej pijackiej przygody, w czasie której zwijał się z bólu, ponownie potraktowany Cruciatusem.
Klątwa wymazała jakiekolwiek naiwne myśli o ratunku, znów zamieniając mężczyznę w krzyczący i wijący się kłębek nieszczęścia i strachu. Rozrywano go, cięto, podpalano, łamano kości; wszystko na raz, wszystko ciągnące się w nieskończoność, tak, że pomiędzy wrzaskami bełkotliwie błagał o łaskę śmierci. Usta zawodziły i z jego gardła wyrywały się jedynie żałosne jęki, zakończone wraz z momentem cofnięcia klątwy.
Już nie był tak pewny swoich przekonań. Już nie był odważnym obrońcom ludzi każdego pochodzenia. Już nie czuł w sercu gorącego ognia, podsycanego alkoholem, gotowego zalać przeciwników świętym gniewem. Był tylko strzępkiem dawnego siebie, przerażonego tym, co może stać się za chwilę. Nie tylko jemu samemu, ale i rodzinie. Łkał cicho, bezgłośnie, nie dlatego, że wstydził się swej słabości, ale po prostu nie miał sił, by zalać się łzami. Dlaczego tak łatwo można było pogrążyć swoje ideały?
- Ja...ja...przepraszam - wychrypiał prawie niesłyszalnie, nawet nie próbując podnosić się z pozycji leżącej. - Musiałem być chory, mówiąc te brednie, ja...sądzę, że...mug...szlamy powinny zginąć, są ohydne, jak szczury - mówił z wyraźnym trudem, świszcząco, nie dowierzając, że usta bez problemu układają się w tak okropne słowa. - Zagrażają nam i...powinny sczeznąć - wychrypiał słabo, oddychając ciężko i głęboko, z czołem ciągle przyciśniętym do brudnego bruku.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Marianna Goshawk
avatar

Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t3736-marianna-goshawk https://www.morsmordre.net/t3750-odynka https://www.morsmordre.net/t3752-zielona-uzdrowicielka-zaprasza#69938 https://www.morsmordre.net/f283-pokatna-27-4 https://www.morsmordre.net/t3753-mari-goshawk
Uzdrowicielka rodziny Burke, pomocnica Cassandry
24
Czysta
Panna
Jam jest Myśląca Tiara,Los wam wyznaczę na starcie!
3
10
0
13
3
10
6
0
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Wyrwa w murze   07.03.17 1:02

Marianna sama zdziwiła się gdy zaklęcie jej wyszło i to… bezbłędnie. Była w niemałym szoku i patrzyła na mężczyznę z pewnego rodzaju przerażeniem? że coś takiego udało jej się zrobić. Ocknęła się dopiero gdy Perseus podsunął do niej swoją rękę z hutą. Kobieta nie bardzo wiedziała czy na pewno powinna ją wziąć, jednak płynąca krew była na tyle uciążliwa, że gdy tylko ściągnęła klątwę, którą opanowała ciało Alfarda zdecydowała się wziąć ją z ręki Avery’ego i szybko przyłożyła sobie do nosa. Pozwoliła Perseusowi się wypowiedzieć, sama zajęta ocieraniem zakrwawionej twarzy. Jednak nie trwało to długo, zajmie się sobą później, teraz musiała jeszcze coś dokończyć.
Czarodziej zdecydował się zmienić swoje poglądy, co ją ucieszyło. Jednak Ramsey miał zdecydowanie rację, ból potrafił nauczyć bardzo wielu rzeczy i chociaż Marianna na początku uważała to za kompletne brednie, teraz zauważyła, że było w tym sporo racji. Przytrzymując obolały nos również pochyliła się nad mężczyzną.
- Nie moimi słowami, ale może być - dodała od siebie lekko zachrypnięta. Krew spływająca do gardła nie była najprzyjemniejsza, ale już powoli przestawała krwawić. - A teraz się ogarnij, wróć do domu i prowadź życie prawdziwego czarodzieja, przedstawiające odpowiednie poglądy. Jeśli okaże się, że nauka była niewystarczająca, to wrócimy po ciebie. Ciebie i twoich najbliższych. Uwierz, nie zależy nam na cierpieniu prawdziwych czarodziejów.
Wyprostowała się wzdychając cicho. Obróciła się w stronę lorda Avery’ego i spojrzała na niego przysłaniając puchnący nos chusteczką. Wyminęła go bez słowa wiedząc, że i tak z nią odejdzie. Teleportacja była mało… widowiskowa. Lepiej wyglądały dwie czarne peleryny zgrabnie poruszające się pod wpływem ich ruchu i oddalające się sylwetki obserwowane przez obolałego mężczyznę leżącego na ziemi. W każdym razie gdy tylko się oddalili Marianna obiecała Perseusowi, że zwróci mu chustę, bo absolutnie nie chciała jej sobie zatrzymywać, obserwowała jak odchodzi, a następnie teleportowała się do swojego mieszkania, aby tam w swoich czterech ścianach móc spokojnie krzyczeć z bólu podczas nastawiania sobie nosa.

zt oboje




A ty? Czy ty? Już rozumiesz też
Czy chcemy czy nie, czeka na nas śmierć
Po tym co się tu stało każdy chyba wie
Pod drzewem dziś to wszystko zacznie się

Powrót do góry Go down
 

Wyrwa w murze

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Doki :: Opuszczone magazyny-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18