Morsmordre
Czy chcesz zareagować na tę wiadomość? Zarejestruj się na forum za pomocą kilku kliknięć lub zaloguj się, aby kontynuować.
Wydarzenia


Ekipa forum
Login:

Hasło:

Wyrwa w murze
AutorWiadomość
Wyrwa w murze [odnośnik]10.03.12 23:08
First topic message reminder :

Wyrwa w murze

Średniej wielkości wyrwa, prowadząca tuż na tyły placu przy magazynach, skryta jest przed niepowołanymi oczami gęsto porastającym mur bluszczem, a także bujnym żywopłotem, z roku na rok coraz bardziej rozrastającym się z okolicznego mugolskiego osiedla mieszkaniowego.
Umiejscowiona tutaj stara ławeczka, schowana w cieniu jednego z hangarów wydaje się być miejscem bardzo bezpiecznym, niemalże idealnym do odetchnięcia choć przez chwilę, pozornie z dala od miasta, z dala od zgiełku i stresu. Mało kto ma o niej bowiem pojęcie - z jednej strony osłania ją porośnięty gęsto bluszczem mur, z drugiej zaś ściany magazynów i wysokie trawy, przez lata niestrzyżone, teraz niesforne, dzikie, nieprzeniknione. W powietrzu czuć przyjemny, balsamiczny zapach dziko rosnącego tutaj dyptamu, doskonale izolującego woń rozkładających się nieopodal górek śmieci, a niekiedy między kamieniami dostrzec można przemykające tędy myszy lub żaby. I choć niewiele osób ma pojęcie o istnieniu tegoż miejsca, jeszcze mniej słyszało o tutejszym tajemnym przejściu - gdy stuknąć różdżką w odpowiednią śrubę w metalowej konstrukcji magazynu, wymawiając prawidłowe zaklęcie, oczom ukazuje się kamienny kominek niespisany w żadnym z rejestrów Ministerstwa Magii i podłączony do Sieci Fiuu. Wystarczy tylko mieć przy sobie odrobinę czarodziejskiego proszku.

W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Rycerzy Walpurgii i +10 dla Śmierciożerców.
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wyrwa w murze - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki

Re: Wyrwa w murze [odnośnik]05.04.20 23:24
1 czerwca 1957
Wiedział, że prędzej czy później przyjdzie mu znaleźć się na polu walki. Wojna trwała i nigdy nie negował tego, że miał być przede wszystkim w charakterze uzdrowiciela dbającego o to, by ci, którzy stali na pierwszej linii frontu wytrwali na niej jak najdłużej w pełni sił. Przyświecało mu jedno przesłanie, gdy został poproszony o udzielenie pomocy. Choć posiadał pewne zdolności pozwalające bronić się, to liczył na świadomość dzisiejszego towarzystwa, że w pełni skupiał się na doskonaleniu swoich talentów uzdrowicielskich i ochronienie go przed śmiercią stanowiło równie ważne zadanie względem zdobycia punktu obserwacyjnego pewnego sprytnie ukrytego kominka. Samo palenisko nie interesowało ich; dużo ważniejsze pozostawało mieszkanie z doskonałym widokiem na wyrwę w murze. To je należało przejąć.
Czekając w cieniu budynku na pozostałych, raz jeszcze przejrzał zabrane ze sobą eliksiry. Dostrzegał w nich wyjątkową przewagę, gdyby przebieg nadciągających zdarzeń okazał się niezbyt szczęśliwy, dlatego każdą fiolkę owinął kawałkiem jedwabnego materiału, skrzętnie umieszczając je w oddzielnych kieszeniach szaty. Nieodłączny szal owinął wokół szyi i głowy, osłaniając się przed rozpoznaniem. Mimo ogólnej sytuacji wolał zachować niezbędne środki bezpieczeństwa: uniknąć rozpoznania tak długo, jak było to możliwe. Kaptur peleryny naciągnął na głowę dodatkowo, zaś sam jej materiał był wystarczająco opasły, by okryć go po czubki butów. Różdżka ściskana i obracana w palcach pozostawał ukryta. Czuł ciepłe drewno, które wkrótce miało zapulsować magią, rozgrzewając się jeszcze bardziej, licząc w duchu, że będzie mu dzisiaj służyła, dobrowolnie uginając się pod jego wolą wygłaszaną inkantacjami. Choć usilnie starał się pozostać spokojnym, wiedział doskonale, iż zdenerwowanie sączyło truciznę w żyły, czyniąc go wrażliwym na popełnianie błędu. Ukrywanie jej za maską obojętności nie potrafiło zmienić emocji będącej niczym peleryna, którą ubrał, jednak nie chciał okazywać niczego innego. Postanowił sprawiać wrażenie chłodu, którym zwyczajowo się obnosił, bowiem tego w jego cichej opinii potrzebowali.
Oczekując przybycia, patrzył pusto w kierunku wyrwy. Zastanawiał się, kto i w jakim celu stworzył do miejsce. Wiedział, że wykorzystywano je do szeroko pojętego przemycania ludzi oraz towarów, nie wyobrażał sobie innego przeznaczenia w aktualnej sytuacji, to interesowały go intencje stwórcy. Głęboka analiza była ostatnią rzeczą, której powinien się teraz podejmować, lecz to właśnie to uspokajało go, jednocześnie dając jeszcze jeden moment na znalezienie się pośród własnych myśli, niezmąconych cudzą ingerencją. Gdy jednak jego towarzystwo zjawiło się, uprzejme skinięcie głową spod kaptura było w zasadzie niewidoczne. Podjął się ruszenia dwa kroki za, nie chcąc ingerować, pozostając jedynie cieniem w znacznie większej walce.

Ekwipunek: różdżka,
Eliksiry:  Eliksir ożywiający (1 porcja, stat.8 ), Felix Felicis (1 porcje, stat. 40, moc +20) [od Quentina], Eliksir ochrony (1 porcje, stat, 40) [od Quentina], Kameleon (1 porcje, stat. 40, moc +15) [ od Quentina]



One look in my eyes
The chase has just begun
Zachary Shafiq
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I am an outsider
I don't care about

the in-crowd
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 magic
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t5853-zaloz-szalik-bo-zmarzniesz https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]06.04.20 22:28
Strategiczne punkty miasta były im potrzebne, a właściwie niezbędne, aby utrzymać stosowny ład i przede wszystkim istotne wpływy. Niepozorna wyrwa w murze na pierwszy rzut oka w żaden sposób nie kojarzyła się z intersującym miejscem, lecz ukryty za nią kominek mógł przysporzyć im sporo kłopotów, jeśli odpowiednio go nie zabezpieczą. Był wręcz idealnym punktem dla uciekinierów tudzież intruzów pragnących nielegalnie przekroczyć granice Londynu, dlatego byli zmuszeni stworzyć punkt widokowy i mieć go pod ścisłą kontrolą.
Teleportując się nieopodal przejścia zaciągnął czarny kaptur na głowę i czujnym wzrokiem rozejrzał się po okolicy w poszukiwaniu ciekawskich oczu, które wówczas nie były im w zupełności potrzebne. Musieli czym prędzej przekonać właścicieli mieszkania w starej kamienicy do tego, aby opuścili je i pozostawili tylko do użytku Rycerzy Walpurgii . Szatyn przypuszczał, iż nie będzie to proste zdanie i być może będą chcieli stawiać opór – nie miało to jednak większego znaczenia, jeżeli wybiorą śmierć zamiast przysłużenia się sprawie to będzie tylko i wyłącznie ich wola. Do takowej każdy miał prawo.
Spostrzegł oczekującego, na niego oraz kolejnego z towarzyszy, Zacharego, jednakże nim udał się w jego kierunku wyobraził sobie twarz człowieka, którego widział dzień wcześniej w Dziurawym Kotle. Chciał przybrać rysy znacznie starszego mężczyzny, ewidentnie doświadczonego przez życie, na którego twarzy rozciągały się szerokie blizny podkreślone przez ostre kości policzkowe. Włosy miały stać się dłuższe i siwe, podobnie jak broda, a całe ciało nabrać masy tracąc przy tym na wzroście.
Wiedział, że to była jego jedyna szansa na metamorfomagiczną zmianę, albowiem nie mogli zwlekać i czekać na jego udaną próbę. Ostatnimi czasy nie miał z tym większych problemów, jednakże niejednokrotnie już przyszło mu mierzyć się z paskudną porażką i wtem z niewiadomych przyczyn pozostawał w swej własnej skórze. Czy było to winą braku skupienia, czy też nieodpowiedniego przygotowania – nie wiedział.
Zaraz po tym skierował się do towarzysza i kiwnąwszy mu głową czekał na ostatniego z nich.


| Ekwipunek: Maść z wodnej gwiazdy (1 porcja, stat. 32), smocza łza (1 porcja, stat. 29, moc +5), baza po klątwę, eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 17)





The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]06.04.20 22:28
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 97
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wyrwa w murze - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]06.04.20 22:44
Znał to miejsce dobrze, to właśnie tu zjawił się w towarzystwie nokturnowej uzdrowicielki, kiedy przejściem zawładnęły anomalie. Doskonale pamiętał, ile nocy upłynęło od tamtej pory; wbrew pozorom doki niewiele się zmieniły. Były tak samo brudne, cuchnące i atrakcyjne — to tu kręciło się najwięcej szemranych typów, to tu najłatwiej było o informacje. Dziś, to miejsce było istotne z innego powodu. Magiczne przejście mogło posłużyć wrogom, chcącym pod czujnym okiem Rycerzy Walpurgii i patroli ministerstwa wymykać się do i z Londynu. Zablokowanie magicznego kominka w oczywisty sposób zapewniało im przewagę nad szlamolubami, których przeznaczeniem była po prostu śmierć i do której rychło zamierzał doprowadzić.
Zjawił się na miejscu jako ostatni. Po drodze zatrzymały go ministerialne sprawy, nie spóźnił się jednak zbytnio. Podróż pod postacią gęstej mgły przecinającej niebo pozwoliła mu zaoszczędzić mnóstwo czasu. Odziany jak zwykle w czerń zmaterializował się pomiędzy czekającymi na miejscu już towarzyszami. Skinął głową Zachary'emu, którego rozpoznał bez trudu, uważnie i podejrzliwie spoglądając na drugiego obecnego. Ten wyglądał niepodobnie do nikogo. Może gdyby nie spodziewał się tu Macnaira i nie wiedział o jego darze, różdżka już dawno wbiłaby się w żebra obcego i niezachęcającego typa. Skąpym ruchem przemknął spojrzeniem po mężczyźnie, jedynie w myślach doceniając wyjątkowe umiejętności przyjaciela. Rozejrzał się dookoła, oceniając teren — szukając mocnych i słabych jego stron. Jedną z tych pierwszych, może kluczową, mogło okazać się mieszkanie ulokowane na przeciw wyrwy, z której musiał rozciągać się doskonały widok na interesujące ich miejsce. Wskazał na nie lekkim ruchem głowy, od razu ruszając w tamtym kierunku. Wiedział, że podążą zaraz za nim. Zaciągnął na głowę kaptur czarodziejskiej peleryny, twarz zakrył maską — nie służącą zabezpieczeniu tożsamości, lecz będącej symbolem wysokiej pozycji, jaką sprawował u boku Czarnego Pana. Lewą dłonią sięgnął po różdżkę, na wypadek, gdyby już teraz, po drodze, przyszło mu jej użyć. Kamienica mogła okazać się zamieszkała, a interesujące ich lokum zajęte. Wątpił jednak, by ktokolwiek mógł zaprotestować i spróbować ich powstrzymać.

Ekwipunek:
- różdżka, malachitowy pierścień, czarna perła, maska śmierciożercy
- maść z wodnej gwiazdy (1 porcje, stat, 40)
- wieczny Płomień (2 porcje, stat 32. z mocą 114 oczek)
- kameleon (1 porcje, stat. 40, moc +15)



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler

Świat smakuje jak machora
a machora jak ten świat,
kiedy przyjdzie na mnie pora
sam wyostrzę czarny bat.
OPCM : 40
UROKI : 20 +2
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +7
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5 +3
Genetyka : Jasnowidz
Wyrwa w murze - Page 6 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]08.04.20 13:54
Szafka zniknięć
Zmierzając powoli za Mulciberem, obracał w palcach różdżkę, jednocześnie próbując przeanalizować wszystko, co zauważył podczas wcześniejszych obserwacji. Specyfika tego miejsca nie pozwalała mu jednak dostrzec zbyt wiele. Miejsce to wyglądało dla niego tak zwyczajnie, jak tylko było to możliwe. Jego wyjątkowość potwierdzał tylko skrzętnie ukryty kominek pozbawiony ministerialnej jurysdykcji. Samego przejścia w murze nie traktował w sposób mogący cokolwiek zmienić, skoro było wykorzystywane znacznie wcześniej. Teraz miało znaleźć się pod ich kontrolą.
Moment, w którym znaleźli się przed drzwiami mieszkania, zlał się niemal całkowicie ze skrzypieniem zawiasów oraz wkroczeniem do środka. Własną świadomością zarejestrował wyciągnięcie różdżki spod peleryny. Co ulicha?! wykrzyczane przez mężczyznę nie powstrzymało go, kawałek drewna trzymany przezeń w dłoni także.
Expelliarmus — wypowiedział sztywno inkantację, unosząc różdżkę w stronę dostrzeżonej kobiety, ją obierając za cel, chcąc sprowokować reakcję mężczyzny. Proszenie o opuszczenie mieszkania traktował jako śmieszność, której nie mogli się dopuścić. Nie mieli prawa stawać na ich drodze, a skoro pozbawienie pary środków bądź życia miało pomóc, to tak właśnie musiało się stać.
Lamino, padło w jego stronę w odpowiedzi, jakby w jakikolwiek sposób powstrzymanie czaru rozbrajającego było w tej chwili możliwe. Shafiq skierował różdżkę ku niemu, zamierzając podnieść tarczę.
Protego — wymamrotał pod nosem, koniec różdżki unosząc nieco do góry, rozproszony zielonym błyskiem światła tuż obok w takt klątwy uśmiercające. Być może to dlatego nie udało mu się rzucić zaklęcia poprawnie, pozostając nieco zaskoczony tak dobranymi środkami. Nie zamierzał z nimi w żaden sposób dyskutować, skoro Macnair przebrany za zupełnie innego człowieka przybył mu z pomocą, a finalne Protego Horribilis mężczyzny nie zdołało powstrzymać nadciągającej śmierci. Ciało głucho upadło na podłogę, oczy pozostały otwarte, usta lekko rozchylone. Patrzył na świeże zwłoki tak samo jak na każde inne, z którymi otarł się w swoim życiu z tą jedną różnicą, że te były bezpośrednio powiązane z jego działaniami. Odważył się nawet do nich zbliżyć i przykucnąć, uważnie obserwując brak zmian zachodzących w martwym organizmie. Po chwili jednak uniósł głowę, spoglądając na kobietę znajdującą się pod wpływem kolejnej klątwy, po czym przeniósł wzrok na Mulcibera.
Możesz zmienić go w inferiusa? — zapytał, sugerując rozwiązanie, które wiele ułatwiłoby im, jak już tylko przejmą to miejsce i nałożą stosowne zabezpieczenia. W międzyczasie sięgnął po różdżkę i wyciągnął ją spomiędzy zaciśniętych palców. Zamierzał ją zatrzymać. Dodatkowy egzemplarz nigdy nie zawadzi.

Chciałbym zatrzymać różdżkę martwego mężczyzny



One look in my eyes
The chase has just begun
Zachary Shafiq
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I am an outsider
I don't care about

the in-crowd
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 magic
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t5853-zaloz-szalik-bo-zmarzniesz https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]08.04.20 16:17
Uśmiechnął się pod nosem, kiedy z sukcesem udało mu się dobrać nową maskę i tym samym zmienić swe oblicze w razie, gdyby podczas misji przyszło im się mierzyć z nieplanowanymi okolicznościami. Zwykle dmuchał na zimne, lubił zachować wszelkie środki ostrożności, a takowym właśnie był jego dar – gen, który umożliwiał zmianę w zupełnie innego człowieka. Niedoceniający potęgi metamorfomagii byli naiwni, albowiem wyjątkowo wprawiony czarodziej potrafił z taką dokładnością zmienić swe ciało, że tylko veritaserum było w stanie wyciągnąć z niego prawdę.
Gdy ruszyli za Mulciberem zacisnął w swej dłoni wężowe drewno. Liczył, że przynajmniej wówczas, do niczego mu się nie przyda, albowiem nie widział większego sensu w przelewaniu czystej, magicznej krwi, jednakże jakikolwiek opór będą musieli stłumić w zarodku. Plan był jasny, potrzebowali tego miejsca do obserwacji i nie mieli czasu na zbędne dyskusje.
Przypuszczenia się ziściły – gdy tylko przekroczyli próg przywitano ich wyciągniętymi i skierowanymi przeciw nim różdżkami. Szatyn westchnął pod nosem wiedząc, co za chwilę miało się wydarzyć, jednak nim zaatakował zerknął na Mulcibera, który dowodził, a co za tym szło wydawał polecenia. -Avada Kedavra.- wypowiedział twardo, bez cienia zawahania, kiedy tylko uzyskał niewerbalną zgodę na atak. Nie zamierzał tracić sił w długich pojedynkach, albowiem prawdziwy wróg mógł zjawić się w każdej chwili i wtem musiał zachować pełną gotowość. Nieustannie w pamięci miał wydarzenia z Antykwariatu – nie tylko zostali zaatakowani, ale i finalnie założyli zbyt słabe pułapki, aby mieć pewność, że miejsce pozostawało pod kontrolą Rycerzy Walpurgii. Miał do siebie żal, był rozgoryczony nieudolnością i błędem przy zakładaniu klątwy, gdyż podobne nie powinny były mu się przytrafiać. Tylko cud uratował go przed śmiercią, właściwie to cud w postaci Belviny.
-Protego Maxima.- rzucił instynktownie, gdy promień zaklęcia pomknął wprost na Zacharego i już po chwili mógł zaobserwować jak tarcza takowy wchłania. Uśmiechnął się kpiąco pod nosem wiedząc, że to była krótka piłka – kobieta mimo próby uchronienia się przez niewybaczalną inkantacją stała się teraz niewolnicą Ramseya, który mógł nakazać jej wszystko. Dobrze, dzięki temu unikną lamentu i szlochu, bowiem łzy zdążyły się już zebrać w jej oczach na widok martwego ciała.
-Po co był ten opór. Nieładnie.- mruknął podchodząc do kobiety, której brodę zacisnął między palcami i zadarł do góry. -Mogliście grzecznie wyjść, a teraz.- westchnął rozkładając szeroko ramiona.
Wygiął wargi w kpiącym wyrazie słysząc słowa Zacharego. -Jednak jesteś szczęściarą, dostanie drugą szansę.- zaśmiał się ironicznie, po czym odsunął się ku tyłowi zerkając przy tym na Mulcibera. Musieli czym prędzej przejść do dalszych działań.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]08.04.20 17:30
Z lekkim, choć w żaden sposób nie zobrazowanym zaskoczeniem przyjął opór, z jakim się spotkali. Zdawało mu się, że czarodzieje doskonale rozeznawali się w aktualnej sytuacji, wiedzieli, jaka ich czeka przyszłość przy każdym braku współpracy, niesubordynacji. I wciąż nie potrafił przywyknąć do stale niegasnącej głupoty niektórych. Jakby pozbawieni byli reszty rozsądku. Bezmyślni. Durni. Mieszkańcy tego zapyziałego mieszkania, wyjątkowo przypominającego mu własną piwnicę na Nokturnie, w której wciąż trzymał grupkę wygłodzonych bachorów, dobyli różdżek. Był na to przygotowany, uniósł swoją bez wahania. Pierwsze zaklęcia ze świstem przecięły cuchnące stęchlizną powietrze — wciąż nie potrafił zrozumieć, jak można było mieszkać w takich warunkach.
Zerknął na Drew, nie musiał mu nawet kiwnąć głową; doskonale przecież wiedział, co czynić, nie od dziś zachowywał się niczym najwprawniejszy legilimenta, czytając mu w myślach. Zielonkawy błysk zaklęcia niewybaczalnego rozniósł się po pomieszczeniu, oświetlając ich sylwetki, w tym samym czasie on machnął swoją różdżką wycelowaną w kobietę.
— Imperio.— Zawsze sprawdzone, zawsze niezawodne. Od wielu lat lubował się w tym szczególnym zaklęciu. Tą jedną krótką, wyjątkowo potężną inkantacją zamknął w swojej lewej dłoni wolną wolę kobiety, której tarcza nie była wystarczająco silna, by mu się oprzeć. — Opuść różdżkę, nie będziesz atakować ani mnie, ani moich towarzyszy, których tu widzisz — polecenie było krótkie, konkretne. Nie wdawał się z nią w rozmowy i dyskusje. Nie zamierzał odbierać tej przyjemności Drew, który nie zwlekał. — Będziesz za to słuchać ich poleceń i wykonywać je bez mrugnięcia okiem — dodał, spoglądając na uzdrowiciela, by nie krępował się, jeśli miał przy okazji jakiś pomysł, co z nią zrobić. Jemu jeden już klarował się w głowie, ale wstrzymał się w powiedzeniem tego na głos. Skinął mu też głową, przenosząc spojrzenie surowych, zimnych oczu na równie chłodne i nieruchome zwłoki. Truposz miał szansę stać się całkiem przyjemnym pupilem.
Zadzierając czarną pelerynę przeszedł przez zwłoki i podszedł do okna, z którego doskonale widać było wyrwę w murze, gdzie ukryty miał być magiczny kominek. Nie powiedział nic, stał przy ścianie i wyglądał na zewnątrz, bacznie obserwując otoczenie. Nim ruszą na dół, z powrotem do wyrwy, chciał się upewnić, że nikt im nie przeszkodzi w nałożeniu odpowiednich zabezpieczeń.
— Zaraz się nim zajmę.— W końcu odpowiedział Zachary'emu, przeczesując spojrzeniem pobliski teren, w poszukiwaniu jakiegokolwiek ruchu pomiędzy opuszczonymi magazynami.



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler

Świat smakuje jak machora
a machora jak ten świat,
kiedy przyjdzie na mnie pora
sam wyostrzę czarny bat.
OPCM : 40
UROKI : 20 +2
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +7
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5 +3
Genetyka : Jasnowidz
Wyrwa w murze - Page 6 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]11.04.20 14:52
Ściskając w dłoni dodatkową różdżkę, wstał, ostatni raz zaszczycając spojrzeniem zwłoki, które wkrótce zyskają nowy cel. Mając do czynienia z inferiusami wcześniej, wiedział, czego powinien oczekiwać. Mniej więcej. Tamte inferiusy były już dość posunięte w rozkładzie oraz użyciu. Ten tutaj miał być świeżym okazem ze śmierci sprowadzonej zaledwie przed momentem. Skinienie Mulcibera przyjął za cichą akceptację jego prośby. Tyle mu wystarczało. Nie czuł potrzeby pośpiechu. Precyzja, zadbanie o każdy szczegół było istotne w odniesieniu sukcesu, którego potrzebowali. Równie istotne pozostawało dopilnowanie, aby żadna niepożądana osoba nie wtargnęła tutaj, nim nie skończą. Nie wątpił, że po nałożeniu odpowiednich zabezpieczeń, wejście
Zachary nie miał jednak dostatecznie wielkich umiejętności, żeby tworzyć pułapki tego rodzaju. W tym zakresie całkowicie polegał na swoich towarzyszach, wiedząc, że posiadali możliwości sprowadzenia piekła na każdego, kto zechce próbować przejąć ich punkt obserwacyjny. Mógł zaledwie upewnić się, że intruz zostanie wykryty. Na szczęście znał ku temu odpowiednie zaklęcie.
Później się z nią zabawisz — wymamrotał cicho w stronę Drew, ledwie zwracając uwagę na to, co rzeczywiście zamierzał zrobią z klątwą spętaną klątwą Imperiusa. Gdyby nie to, że nie miała postawionych przed sobą rozkazów, nie poznałby, że znajdowała się pod jakimkolwiek zaklęciem. Rozważanie zupełnie innego przypadku pozostawił w niebycie, nie chcąc teraz roztrząsać wszelkich logicznych argumentów, w jaki sposób był w stanie rozpoznać wpływ czarnomagicznych klątw. Po prostu odwrócił się na pięcie i opuścił lokum, chcąc jak najszybciej znaleźć się na zewnątrz. Mając w pamięci widok z zajętego mieszkania, wiedział, jak powinien się poruszać, aby obłożyć obszar zaklęciem. Wpierw jednak obrócił różdżkę w palcach, odnajdując na niej znacznie wygodniejszy chwyt, luźniejszy, pełen bezpiecznego komfortu, nie sztywnego mierzenia w przeciwnika. Nikt się nie zjawił, co jednocześnie przyjmował z ulgą i rozczarowaniem, chcąc w pewien sposób wykazać się przed innymi, dać znak, że był Rycerzem wartym uwagi większej niż tej, którą poświęcano mu dotychczas. W pierwszej myśli żałował braku dodatkowego wyzwania, lecz w drugiej pozostawał spokojny, iż nic takiego nie miało miejsca. Unikanie bezpośrednich starć tak długo, jak tylko było to możliwe, traktował z wdzięcznością, mogąc cieszyć się spokojem oraz neutralnością pośród tych, którzy nie śmieliby podejrzewać go udział w wojnie. Taki stan rzeczywistości był dla Zachary'ego pośrednią gwarancją bezpieczeństwa oraz okazją na przedłużenie cienia obojętności, a także czasu poświęcanego na doskonalenie swoich umiejętności.
Z końcem różdżki uniesionym do góry oraz myślą wypełnioną zaklęciem Cave Inimicum ruszył ku przejściu. To właśnie tam zabezpieczenie miało się zaczynać: wykrywać niepożądaną obecność, informować o przybyciu intruza. Zatrzymawszy się tuż przed nią, zabrał się za wykonywanie obszernego i ruchu zakreślającego przestrzeń przed oraz nad nim, czując magię przepływającą przez różdżkę. Uwolnioną, rozpływającą się moc starał się w pełni kontrolować, siłą własnej woli oraz gestów rozciągając ją na przejście, zmuszając do podążenia za Zacharym, gdy zaczął się cofać. Powoli stawiał kroki w stronę mieszkania, roztaczając za sobą zabezpieczenie, obracając się we wszystkie strony, aby objęło jak największy obszar. Będąc już pod drzwiami budynku, czuł ogarniające go zmęczenie, ale starał się zachować precyzję w tym co robił. Choć czar był prosty, to jego umiejętności w tworzeniu takich zabezpieczeń nie należały do wybitnych i wiedział, że nim spróbuje z kolejnym, będzie potrzebował paru minut oddechu. Póki co kontynuował roztaczanie Cave Inimicum w kolejnych punktach, próbując docisnąć zaklęcie do granic budynków, nie chcąc zostawić ani jednego pustej luki, którą przeciwnik mógłby wykorzystać. Swoje kroki, zataczając koło po otwartej przestrzeni, powtórzył raz jeszcze, tym razem skupiając się na tym, aby bariera uniosła się do góry. Ból stawu związany z wykonywaniem wymachów ręki ignorował, wiedząc, że za chwilę minie. Delikatnie połyskujący koniec różdżki oraz nikła smuga wydobywająca się z niego były znakiem wciąż tworzonej ochrony. Dopiero, gdy zniknęły pozwolił sobie na oddech ulgi. Musiało się udać. Nie wierzył w nic innego przy tak wielkim wysiłku, który włożył w stworzenie tego zabezpieczenia.

Nakładam Cave Inimicum na zewnątrz



One look in my eyes
The chase has just begun
Zachary Shafiq
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I am an outsider
I don't care about

the in-crowd
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 magic
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t5853-zaloz-szalik-bo-zmarzniesz https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]11.04.20 19:44
-Z pewnością.- odpowiedział Zacharemu, choć spojrzenie wbił w przerażoną kobietę i posłał jej jeden ze swoich ciepłych uśmiechów. Mogła mieć pewność, że jakakolwiek niesubordynacja, która wydawała się niemożliwa na skutek działającego zaklęcia, skaże ją na podzielnie losu martwego mężczyzny. Zmienienie go w inferiusa było dobrym pomysłem i liczył, że Mulciber zdecyduje się na ów działanie. Macnair był świadom, iż Śmierciożerca posiadał większą moc od niego, dzięki czemu o wiele prościej będzie mu okiełznać trudne oraz niezwykle potężne zaklęcie. Pewnie gdyby mieli więcej czasu i możliwości sam podjąłby się owej próby nie tylko dla solidnego treningu, ale i rozrywki, bowiem posiadanie własnego zwierzaczka zawsze poprawiało morale.
Zaraz za uzdrowicielem ruszył do wyjścia z mieszkania, bowiem to nie ono miało być terenem objętym pułapkami oraz przekleństwem, a okolice wyrwy w murze, przez którą mogli przedostać się intruzi. Zmuszeni byli zabezpieczać Londyn na wszelkie możliwe sposoby, ponieważ wróg nie spał i z pewnością szukał słabego punktu umożliwiającego mu przekroczenie granic. Jeśli chcieli zachować obecny ład oraz porządek niezbędnym było wzmożenie działań, zmobilizowanie wszystkich mądrych głów i wcielanie ustalonych przez nich planów bezpieczeństwa. To nie był czas na odpoczynek, podobnie jak na świętowanie zwycięstwa, bo mimo sukcesu w ostatniej bitwie, to do finalnego starcia było jeszcze daleko. Szatyn czuł, że ono nadejdzie i wtem będą musieli być gotowi.
Nie zwlekając ani chwili dłużej udał się wraz z Zacharym do samej wyrwy, którą dokładnie obejrzał, a następnie przeszedł na drugą stronę, by móc zapoznać się z wielkością placu. Nigdy nie miał okazji być w ów miejscu, dlatego wolał poświęcić dłuższy moment na zapoznanie się z lokacją, jak na ślepo nakładać zaklęcia ochronne. Dostrzegając najważniejszy z magazynów uśmiechnął się pod nosem na myśl, iż faktycznie stanowił rewelacyjną kryjówkę – z dala od ciekawskich oczu, z jedynym możliwym przejściem na domiar zarośniętym bujną florą. Kiwnąwszy głową z uznaniem dla pomysłodawcy powrócił do towarzyszy i skupił swój wzrok na uzdrowicielu. Nieustannie szeptał pod nosem inkantacje oraz płynnie poruszał różdżką kierując się do mieszkania, co świadczyło o tym, iż już zaczęli.
Zacisnąwszy wężowe drewno postanowił dołączyć do Rycerza i tym samym rozpoczął nakładanie ustalonej wcześniej pułapki. Nie była ona nader skomplikowana, ani wyszukana, jednakże nawet dla zaawansowanego czarodzieja mogła okazać się kulą u nogi. Wizja średniowiecznej bitwy, hulających zaklęć rozpraszała wroga i dawała świetne pole do zyskania przewagi będącej nierzadko na wagę złota. Kierując rozciągającą się magiczną mgłą pragnął objąć jak największy teren – od muru po samą uliczkę i finalnie ścianę budynku, w którym znajdowała się ich wspólniczka. Zdawał sobie sprawę, iż plac objęty czarem nie był nader wielki, lecz z pewnością intruz musiałby wpaść w jego sidła przy próbie przedostania się przez wyrwę. Czas mijał i czuł że zeszło mu znacznie dłuższej niżeli Zacharemu, jednakże liczył się efekt, a z takowego był zadowolony. Pułapki miały ze sobą współgrać; wpierw powiadomić ich o obecności nieproszonych gości, a następnie wytrącić ich z równowagi powodując halucynacje i szatyn żywił nadzieję, że właśnie tak się stanie.

| Nakładam Zawieruchę.




The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]11.04.20 20:29
Uważnie rozglądał się wokół, taksując wzrokiem otoczenie wokół wyrwy. Jeśli w pobliżu mieli znaleźć się pierwsi chętni do opuszczenia Londynu za pomocą magicznego kominka, niefortunnie... umrą. Jeśli zaś pokuszeni zjawią się tu zakonowi szlamoluby, z przyjemnością zabawi się z nimi, tak jak lubił najbardziej. Brak jakiegokolwiek ruchu w porcie nie wywołał w nim żadnej szczególnej reakcji, ani zdziwienia, ani rozczarowania również. Bezemocjonalnie westchnął powoli, słuchając wychodzących towarzyszy. Ich kroki roznosiły się cicho po ścianach nędznego mieszkania. Przez to samo okno, przez które śledził otoczenie dostrzegł Zachary'ego, a następnie Drew, powoli zbliżających się do wyrwy. Zostając sam na sam z kobietą obejrzał się na nią i uśmiechnął się smutno, jakby prawdziwy ból wykrzywiał mu twarz.
— Zostaliśmy sami.— Jego spojrzenie napotkało oczy przerażonej kobiety. — Nie bój się. Od teraz jesteśmy sojusznikami. Nie skrzywdzę cię — obiecał, a jego głos stał się niemalże czuły i łagodny. Łatwo wchodziło się w rolę; czerpał z tego niemałą radość, w ułamku chwili zmieniając twarz, głos, spojrzenie.— Na razie — dodał, chociaż nie musiał być wobec niej szczery. Jej umysł był spętany, jej wola była jego wolą, ale wciąż była tylko zwykłym, szarym i nic nieznaczącym człowiekiem, który reagował intuicyjnie na wszystko, póki nie chciał inaczej. Kontrola, którą zyskiwał w ten sposób, władza nad inną istotą niosła ze sobą uczucie podniecenia i satysfakcji, jakiej nie dawało nic innego. Łechtały jego wybujałe ego, czyniąc go za każdym razem jeszcze bardziej aroganckim i pewnym siebie.
Ruszył w jej stronę, przelotnie lustrując ją wzrokiem. Nie ona była w tej chwili obiektem jego zainteresowania, a jej partner. Mąż, chłopak, kimkolwiek był, leżał teraz na ziemi z szeroko otwartymi oczami wpatrzonymi w sufit. Puste spojrzenie bezprawnie i gwałtem odebranego życia wyglądało na swój sposób pięknie. Zapatrzył się na moment na jaśniejący w oczach truposza blask. Ciało traciło swą temperaturę powoli, stygło, choć wciąż było gorące. Świeże. Być może inferius z niego stworzony niewiele będzie różnił się od zwykłego czarodzieja w pierwszych chwilach nowego życia. Czarna magia jednak miała swoją cenę, prędzej czy później i jego zwłoki się zmienią.
— Inferni— zażądał od swojej różdżki, domagając się posłuszeństwa i spełnienia jego woli. Zaklęcie było wyjątkowo silne, potężne. Wymagało od niego wyjątkowego skupienia i koncentracji, lecz miał to wszystko teraz. Był tu prawie sam, nikt nie mógł mu przeszkodzić. Wykonał zgrabny ruch lewym nadgarstkiem, czując własną magię, która przepływała przez całe przedramię.

| próbuję stworzyć nowego strażnika? z inferiusa



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler

Świat smakuje jak machora
a machora jak ten świat,
kiedy przyjdzie na mnie pora
sam wyostrzę czarny bat.
OPCM : 40
UROKI : 20 +2
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +7
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5 +3
Genetyka : Jasnowidz
Wyrwa w murze - Page 6 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]11.04.20 20:29
The member 'Ramsey Mulciber' has done the following action : Rzut kością


#1 'k100' : 60

--------------------------------

#2 'k10' : 9
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wyrwa w murze - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]12.04.20 14:11
Pułapka w oczach Zachary'ego zdawała się być nałożona poprawnie. Zgodnie z życzeniem nie zareagowała na obecność Drew, ale czynnik ten brał pod uwagę tylko i wyłącznie dlatego, że zabezpieczenie było dopiero nakładane. A może chodziło jeszcze o coś innego. Tego nie wiedział, nie mając odpowiednio precyzyjnej wiedzy w tej dziedzinie. Skończywszy nakładać prostą barierę, która miała go poinformować o niepożądanej obecności, skinął głową Macnairowi, zostawiając go samego, aby mógł skupić się w pełni i nikt mu specjalnie nie przeszkadzał. Kroki skierował z powrotem do mieszkania, w nim upatrując następnej okazji do zabezpieczenia tego miejsca. W końcu słowa Mulcibera jasno mówiły, że jego także miała słuchać. Obawiał się jedynie, że precyzja słów może być niewystarczająca; tym jednak będzie przejmował się później, gdy ewentualna niepożądana obecność nawiedzi to miejsce.
Cicho zamknąwszy drzwi do mieszkania za sobą, od razu ruszył w kierunku kobiety. Zatrzymał się, gwałtownie poświęcając swoją uwagę nowo powstałemu inferiusowi, lecz potrząsnął głową i stanął przed opętaną Imperiusem ofiarą, w myślach powtarzając sobie, że skupienie na wykonaniu zadania było najważniejsze. Przez dłuższą chwilę obserwował ją. Nie miał pojęcia, co powiedział jej Mulciber, ale wyglądała na nieco żywszą, spokojniejszą. Przytaknął własnej myśli, chwytając ją za nadgarstek.
Chodź — mruknął do niej, zmuszając, by wraz z nim podeszła w stronę okna. — Będziesz żyć tak jak żyłaś wcześniej — zaczął, sącząc pierwsze słowa wprost do jej ucha cichym głosem; spokojnym, opanowanym, pewnym siebie tonem zamierzał zatruć jej umysł rozkazami wiernej służby. — Będziesz pilnować tego miejsca. Swojego domu, wyrwy w murze. Nie pozwolisz nikomu przez nią przejść. Nie ustąpisz, nawet za cenę własnego życia. To miejsce, od dziś służy Czarnemu Panu. Ty również. — Starał się brzmieć swobodnie w przekazie. Gestem dłoni wskazał jej wyrwę. — Masz obserwować to miejsce;bronić go — powtórzył dosadniej, wkładając całą stanowczość w to, by rozkaz przyjęła bez jakichkolwiek oporów. Nie znał specyfiki rzucania Imperiusa i nie chciał o to w tej chwili wypytywać Ramseya. Własną ciekawość poskramiał na rzecz zdecydowanego działania. — Będziesz tu bezpieczna. Gdyby ktokolwiek śmiał pytać o niego — tu wskazał na inferiusa — masz mówić, że uciekł. Stchórzył, zdradził. Masz powiedzieć cokolwiek, byle z dala trzymać się od. tego tematu. Jeśli będą nalegać, masz pełne prawo pozbawić ich życia. Zrozumiałaś? — Zabrzmiał już głośniej, choć nadal cierpliwie podchodził do obranego zadania. Nie miał pewności, czy pokierował się wystarczającą precyzją, czy wszystkie zawoalowane polecenia właściwie osiadły w jej umyśle. Rzucił krótkie spojrzenie Ramseyowi, nie szukając u niego wsparcia, czy zapewnienia. Niemo pytał, choć twarz miał skrytą pod kapturem, choć tak naprawdę nie wiedział, o co miał pytać. Wzrok natomiast prześlizgnął się w stronę inferiusa wraz z całą uwagę Zachary'ego. Był ciekaw, co śmierciożerca zaplanował dla swojej nowej zabawki.

Wydaję polecenie kobiecie pod Imperiusem



One look in my eyes
The chase has just begun
Zachary Shafiq
Zawód : Ordynator oddziału zatruć eliksiralnych i roślinnych, Wielki Wezyr rodu
Wiek : 26
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
I am an outsider
I don't care about

the in-crowd
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
 magic
Rycerze Walpurgii
Rycerze Walpurgii
https://www.morsmordre.net/t5831-zachary-shafiq#137692 https://www.morsmordre.net/t5852-ammun#138411 https://www.morsmordre.net/t5853-zaloz-szalik-bo-zmarzniesz https://www.morsmordre.net/f145-wyspa-man-siedziba-rodu-shafiq https://www.morsmordre.net/t5866-skrytka-bankowa-nr-1444#138736 https://www.morsmordre.net/t5865-zachary-shafiq#138732
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]13.04.20 11:20
Skinął głową w kierunku Zacharego, zaraz przed tym jak ten skierował się do mieszkania kobiety, na znak, iż wszystko poszło zgodnie z planem. Pułapka zaczęła działać, był o tym przekonany, zatem pozostał już tylko ostatni, najtrudniejszy z założonych celi i liczył, że nie schrzani go równie mocno jak ostatnio.
Mulciber wciąż nie pojawił się na placu i Macnair przeczuwał, że zajął się sprawą w środku budynku najlepiej jak tylko potrafił. Potrzebowali solidnie ochronić owe miejsce i musieli włożyć w przygotowania wiele precyzji, bowiem nierzadko jedno przeoczenie rujnowało cały plan. Inferius był silną bronią, podobnie jak człowiek pod wpływem niewybaczalnego zaklęcia, który gotów był wysłuchać każdego ich rozkazu oraz co najważniejsze go wypełnić. Musieli mieć oczy w każdym możliwym zakątku Londynu, byle tylko uniemożliwić atak z zupełnego zaskoczenia.
Nie chcąc tracić ani minuty szatyn udał się ponownie w kierunku wyrwy, gdzie pragnął rozścielić przeklęte, starożytne runy. Ostatni błąd wiele go nauczył; musiał pamiętać o pełnym skupieniu, równowadze i trzeźwym umyśle pozbawionym nadmiernej ilości adrenaliny. W antykwariacie pomylił się o cal, jeden cholerny cal, który skazał go na niewyobrażalny ból rozchodzący się po całym ciele, każdym mięśniu i nerwie. Uczucia pękających organów nie mógł do niczego przyrównać, nawet jeśli drugi raz musiał to przechodzić – był przekonany, że gdyby nie szybka interwencja towarzyszy, a następnie Belviny mogłoby być z nim naprawdę źle.
Mając z tyłu głowy ryzyko nie odpuścił sobie tego planu. To była jego praca, był w tej dziedzinie pieprzonym wirtuozem i jeśli znów los skaże go na porażkę będzie musiał przemyśleć sobie pewne aspekty, tudzież znaleźć prawdziwy powód ostatniej niemocy. Zdarzały mu się wpadki, w końcu musiał przejść wiele praktyk, jednakże zazwyczaj skutki nie były równie opłakane.
Wpierw wyjął przygotowaną wcześniej bazę i umoczywszy w niej kraniec swej różdżki przysunął ją do muru. Wolnym ruchem zaczął kreślić odwrócone runy; dbał o każdy detal, każde pociągnięcie i ilość niezbędnej mikstury znajdującej się na wężowym drewnie. Oddychał równo i spokojnie chcąc uniemożliwić jakiekolwiek drżenie ręki, bowiem miał świadomość czym mogło się to skończyć.

|Nakładam Klątwę Kręgu IV poziom/ zużywam bazę pod klątwę






The eye sees only what the mind is prepared to comprehend
Drew Macnair
Zawód : Poszukiwacz i przemytnik artefaktów, fascynat nakładania klątw , właściciel Karczmy "Pod Mantykorą"
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler
Dan­ger is a beauti­ful thing when it is pur­po­seful­ly sou­ght out.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Metamorfomag

Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t6211-drew-macnair https://www.morsmordre.net/t4416-avari https://www.morsmordre.net/t4381-to-nie-jest-pokoj-zyczen https://www.morsmordre.net/f277-smiertelny-nokturn-13-18 https://www.morsmordre.net/t4418-skrytka-bankowa-nr-1139 https://www.morsmordre.net/t4417-drew-macnair
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]13.04.20 11:20
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością


'k100' : 31
Morsmordre
Zawód : Mistrz gry
Wiek :
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Wyrwa w murze - Page 6 Tumblr_lqqkf2okw61qionlvo3_500
Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Re: Wyrwa w murze [odnośnik]13.04.20 14:22
Zaklęcie wyjątkowo trudne okazało się nie być dla niego żadnym problemem. W całkowitej ciszy śledził zmiany, jakie zachodziły w martwym ciele; jak nieruchome palce drgnęły, jak powieki zamknęły się i otwarły ponownie. Inne, odmienione. Martwe, choć pobudzone znów do życia. Uśmiech wykwitł na jego twarzy. Pełen tryumfu i satysfakcji, lecz ukryty pod maską śmierciożercy, która nadawała jemu obliczu kamiennej i całkiem bezbarwnej pozy. Truposz zmieniał się z każdą chwilą, zrodzony z czarnej magii niszczał, gnił od środka. To były absolutnie fascynujące momenty. Nekromancja nie była ucieczką od śmierci, ani oszustwem, lecz układem, na którym zyskiwały obie strony. Był zadowolony z efektu.
Kiedy Zachary zjawił się znów w mieszkaniu, spojrzał na niego, przysłuchując się wydawanym przez niego poleceniom kobiecie, która wyraźnie się uspokoiła. Chłonęła każde jego słowo, zmuszona do posłuszeństwa i do wykonywania rozkazów każdego z nich.
— Wspaniale — przyznał bez ogródek, kiedy skończył. — Jak idzie Drew?— Pewnie teraz, kiedy był tam sam, nakładał klątwę, którą ciężko będzie komukolwiek zdjąć. Wierzył w jego umiejętności i wiedzę, nie brał pod uwagę niepowodzenia ani przez chwilę.
— Pójdziesz za mną — zwrócił się po chwili do bestii, którą stworzył. Nim jednak wyszedł, zabronił surowo: — Zostaw go.— Musiał mu być posłuszny, nie zaatakuje żadnego z towarzyszy, ani Rycerzy ani sojuszników. Nie dziś.
Ruszył do wyjścia i opuścił kamienicę, prowadząc za sobą inferiusa. Zatrzymał się daleko od wyrwy, stąd jednak miał na nią doskonały widok, podobnie jak na Macnaira, który robił swoje czary-mary. — Będziesz się ukrywał tu w pobliżu i pilnował wyrwy w murze — rozkazał istocie, nie spuszczając przejścia z oczu. — Zaatakujesz każdego, kto spróbuje przez nią przejść i każdego, kto będzie się wokół niej kręcił, każdego poza mną. Zabijesz bez wahania. Zgładzisz. Zniszczysz. — Rozkaz był prosty, nieskomplikowany. Wystarczył by utrzymać tego czarnomagicznego potwora tutaj, w pobliżu kominka i uniemożliwić śmiałkom skorzystanie. Inferius był silny, żądny krwi, bezwzględny. Poradzi sobie z każdym niewymagającym przeciwnikiem.

| Wydaję rozkaz nowemu strażnikowi



pan unosi brew, pan apetyt ma
na krew
Ramsey Mulciber
Zawód : Niewymowny
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Kawaler

Świat smakuje jak machora
a machora jak ten świat,
kiedy przyjdzie na mnie pora
sam wyostrzę czarny bat.
OPCM : 40
UROKI : 20 +2
ALCHEMIA : 0 +3
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 56 +7
ZWINNOŚĆ : 5
SPRAWNOŚĆ : 5 +3
Genetyka : Jasnowidz
Wyrwa w murze - Page 6 BfgY2uH
Śmierciożercy
Śmierciożercy
https://www.morsmordre.net/t2225-ramsey-mulciber https://www.morsmordre.net/t2290-ursus#34823 https://www.morsmordre.net/t2283-sorry-not-sorry https://www.morsmordre.net/f137-pokatna-3-6 https://www.morsmordre.net/t2922-skrytka-bankowa-nr-624#47539 https://www.morsmordre.net/t2326-ramsey-mulciber

Strona 6 z 7 Previous  1, 2, 3, 4, 5, 6, 7  Next

Wyrwa w murze
Szybka odpowiedź
Uprawnienia

Nie możesz odpowiadać w tematach