Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share | 
 

 Stare magazyny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next
AutorWiadomość
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Stare magazyny   10.03.12 23:09

Stare magazyny

Są to rozległe zabudowane tereny ulokowane w odległości trzydziestu jardów od nieczynnego już londyńskiego portu. Stare i wysłużone, obecnie zapomniane zarówno przez władze, jak i społeczeństwo, otoczone zostały betonowymi murami uwieńczonymi wielką żeliwną bramą wjazdową, od lat zamkniętą na kłódkę i chroniącą magazyny przed niepowołanymi gośćmi - głównie ze względu na niebezpieczeństwo zawalenia się niektórych konstrukcji, dziś przeżartych przez rdzę i wysłużonych. Ponure klockowate budowle górują ponad okalającymi je murami, strasząc powybijanymi szybami i odcinając się upiornie od tła, które stanowią urocze kolorowe domki mieszkalne należące do mugoli, niegdyś pracowników tegoż przybytku.
Miejsce to zdaje się żyć własnym życiem. Bujna roślinność, jeszcze jakiś czas temu rosnąca w odpowiednio wygospodarowanych do tego miejscach, dziś pokrywa niemalże większość betonowych placów a także - wdzierając się do środka - magazynowych podłóg pełnych najróżniejszych skrzynek, paczek i kartonów, tymczasem wszędobylskie góry śmieci sprawiają wrażenie rosnąć z każdym kolejnym dniem, zupełnie przez nikogo nieusuwane. Niekiedy dostrzec w nich można prawdziwe zabytki, chociażby puszki po konserwach sprzed kilkunastu lat. Wszechobecna rdza wyżarła w magazynowych drzwiach dziury, które z biegiem czasu stały się coraz większe, kusząco zapraszając do środka niepowołanych gości, zwłaszcza w obliczu zupełnej obojętności ze strony władz miasta, z czego najchętniej korzystają bezpańskie koty oraz psy, urządzając tutaj swoje legowiska.
Magazyny mają jednak swych amatorów także i wśród ludzi, szczególnie czarodziejów, podczas wojny stając się idealnym miejscem do wszelkich tajemnych pojedynków, załatwiania podejrzanych interesów, sekretnych spotkań, jak i kryjówką - czy to dla siebie samego, czy to dla cennych skarbów, których z pewnych względów nie powinno się trzymać nigdzie indziej. Podobno znaleźć tu można najprawdziwsze czarnomagiczne artefakty, nocami zaś spotkać najgroźniejszych z przestępców, szepczą między sobą ludzie, obserwując coraz to kolejnych Aurorów zapuszczających się w te tereny, zawsze jednak bez powodzenia. Lecz sprawa ta nigdy nie została nagłośniona, stając się tematem tabu - mało kto bowiem ma odwagę o tym mówić, bojąc się konsekwencji. Zwłaszcza po tym, gdy tydzień temu tuż za bramą odnaleziono ciało jednego z czołowych dziennikarzy Proroka Codziennego, jedynego, który odważył się zabrać głos w tejże sprawie.


Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 16:07

Opuszczone magazyny w dokach. Miejsce, w które nawet aurorzy zapuszczają się ze strachem. Miejsce, które upodobali sobie przestępcy, a w którym porządny czarodziej na pewno nie chciałby się znaleźć sam po zmroku. Idealne miejsce na codzienną nocną przechadzkę Ryana. Greywolfe nudził się od pełni do pełni, klan nie dawał znaków o planowanym polowaniu, jedyną rozrywką stały się więc dla młodego brygadzisty wieczorne posiedzenia w mniej lub bardziej paskudnych barach, gdzie brał udział w mniej lub bardziej udanych popijawach. Dotąd nie zdarzyło mu się upić, więc następnym punktem planu była wędrówka po nocnym Londynie - w tym jego najbardziej obskurnych dzielnicach. Można powiedzieć, że szukał zaczepki. Lecz nie do końca. Pojedynek z jakimś zbirem byłby miłą rozrywką, ba, nawet bójka z mugolskimi mięśniakami by nie zaszkodziła. Jednak sam nie zamierzał niczego inicjować. Raczej pomagał, gdy zobaczył, że przestępcy kogoś katuj, szantażują... A na takie akcje najlepsze stare magazyny w dokach.
Ciekawe, co mnie spotka tym razem, pomyślał, ściskając końcówkę ukrytej w lewym rękawie płaszcza różdżki, z prawą dłonią na rękojeści swego rodowego kordziku.


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
30
15
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: /wieczór po przyjęciu na staż   14.08.15 16:27

Był wściekły. Niewymownie, całkowicie, zupełnie wściekły. Nigdy wcześniej ojciec nie ważył się go spoliczkować, nie ważne jak zaciekła była ich kłótnia. Nawet ta, w czasie której podpalili stół w jadalni. Co jego ojciec miał do jego zachowania? Co mu nie pasowało? Czyżby chciał, żeby Alexander płaszczył się przed Samaelem jak jakiś gówniarz bez charakteru? Przecież nie tak był wychowywany. Miał być Selwynem, dumnym w sposób stylowy i klasyczny. I taki do brody Merlina przecież był!
Myśli szumiały mu wraz z alkoholem w głowie, nie był pewny co bardziej. Z jednej strony głupotą było się poniewierać, gdy za równo osiem godzin miał być u Avery'ego w gabinecie. Z pubu w którym zapijał smutki wywędrował z zakupioną butelką ognistej whisky, prawie już pustą, po tym jak wcześniej wypił kilka... naście kolejek. Po trzynastej przestał liczyć. Zrobiony był podręcznikowo. Rozejrzał się. Genialnie, udało mu się trafić w takie miejsce, gdzie nikt nie bywał, a także którego nikt nie będzie żałował gdy już z nim skończy. Wziął głęboki łyk z butelki zerując ją, zamykając oczy i skupiając się na smaku i cieple płynącym po jego gardle. Otworzył oczy i rozejrzał się. Stary, na wpół zawalony magazyn. Idealnie.
Kochany ojczulek, ciekawe co by pomyślał gdyby go teraz widział?
- Zdrajca! - Wrzasnął, ciskając butelkę o drewnianą ścianę na przeciwko. Rozbiła się z hukiem, odłamki szkła lądując u jego stóp. Drewno. Drewniana ściana?
Roześmiał się prawie szaleńczo (obłąkany psychiatra?) i wyciągnął z kieszeni spodni swoją srebrną zapalniczkę. Podszedł do ściany i przyłożył płomień do drewna, lekko zamoczonego w alkoholu. Zajęło się momentalnie. Wziął płomień na rękę i patrzył oczarowany, jak ogień muska mu skórę. I wtedy usłyszał, że ktoś wszedł go jego magazynu. Odwrócił się, ściana ognia w tle, włosy czarne i rozczochrane, sięgające za ramiona i szaleństwo w oczach.
- Czego tu chcesz?! - ryknął, już wolną ręką ściskając różdżkę, stojąc na chwiejnych nogach.




If you're loved by someone
you're never rejected.


Ostatnio zmieniony przez Alexander Selwyn dnia 14.08.15 16:41, w całości zmieniany 1 raz
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 16:40

Zaglądając od niechcenia od magazynu do magazynu, Ryan wreszcie natknął się na coś *ciekawego*. Czarnowłosy mężczyzna na jego oczach podpalił starą, drewnianą ścianę magazynu. Dopiero po tym wyczynie zauważył jego obecność, odwrócił się, a w jego ręku momentalnie pojawiła się różdżka. A wiec czarodziej... Ryan zareagował instynktownie, prawą ręką wyciągnął z pochwy kordzik, lewą wyszarpnął z rękawa różdżkę i stanął w pozycji przypominającej spartańskich wojowników - w rozkroku, lekko pochylony w dół i do przodu, z lewą ręką nad głową, z różdżką niby włócznią i prawą opuszczoną wzdłuż ciała, ostrze kordziku skierowane w dół, imitując tarczę. Nie wyczuł smrodu wilkołaka od obcego, więc choć gotowy do walki, całkowicie się kontrolował. Zauważył chwianie się obcego, mógł nawet wyczuć zapach alkoholu. Wraża różdżka trzęsła się w ręce tak bardzo, że trudne do pomyślenia było, by jakiekolwiek zaklęcie mogło trafić w cel. Ale z rodzinnego doświadczenia Ryan wiedział, że ludzie nieprzewidywalni są najniebezpieczniejsi. Sam taki był. A zresztą... widok wesołych płomieni działał na niego uspokajająco.
- Ładny ogień - mruknął ledwo dosłyszalnym szeptem. Kordzik schował z powrotem do pochwy, uznając że w razie czego różdżka wystarczy. - Podzieli się pan?


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
30
15
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 17:04

Mimowolnie zaczął trząść się trochę bardziej, gdy nieznajomy wyciągnął broń. Cóż za ładny kordzik pomyślał, gdy postawny mężczyzna schował mieczyk. Myślał gorączkowo, a od tego myślenia włosy zmieniły mu kolor na niebieski. Był jednocześnie smutny, wściekły i... trochę się bał? Co mógł zrobić w takim stanie? Podzielenie się niedolą nie brzmiało tak źle. Pobić mogli się zawsze później, choć wątpił że ma jakiekolwiek szanse. Mężczyzna był wyższy i zapewne bardziej umięśniony niż młody Selwyn. A różdżka? Jego różdżka latała mu w ręku jak motyl trzepoce się schwytany w słoik. Wzruszył ramionami, dając tym samym pozwolenie mężczyźnie by podszedł bliżej. Pal licho, że mógł go zabić, zgwałcić jego zwłoki i wrzucić po wszystkim w portowe wody, gdzie nikt nigdy by go nie znalazł.
Ciekawe czy Avery byłby wściekły, że tak łatwo stracił tanią siłę roboczą.
Popatrzył na rękę, w której nadal dzierżył mały płomień. Nie czuł parzenia. Nie czuł nic prócz smutku, wściekłości i strachu. Dmuchnął w płomień, a magia płynąca w żyłach jego rodu przy ogniu pozwalała sobie folgować, co w połączeniu z alkoholem w jego oddechu dało większy spektakl niż spodziewany. Płomień wyciągnął swój język do góry, zawijając się w spiralkę i odpryskując na boki. Szybko zgniótł płomień w dłoni i schował różdżkę (i tak na nic mu się teraz nie przyda) i zauważył, że mężczyzna stoi już na odległość trochę większą niż odległość dwóch wyciągniętych ramion.
Przypatrzył się na twarz mężczyzny, która nie wzbudziła w nim z resztą żadnych wspomnień. Nawet gdyby go znał, jego obecny stan nie pozwoliłby mu na rozpoznanie tego człowieka. Przybrał na kilka sekund wygląd nieznajomego, uśmiechając się na jego skonsternowanie, po czym wrócił do swojego poprzedniego oblicza. Dawał się wyszaleć swojej metamorfomagii. Wyciągnął rękę, zataczając się z lekka przy tym procederze.
- Alexander Selwyn - wybełkotał.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 17:16

Mężczyzna zdawał się nieco uspokajać, choć Ryanowi nie umknęły zmieniające się rysy jego twarzy. Metamorfomag..., pomyślał. Interesujące. Podszedł bliżej, lecz przystanął w miejscu, gdy z dłoni mężczyzny wystrzelił naglę język ognia. A niech mnie... kiedyś też się tak nauczę, stwierdził w myślach. Nie odebrał tego incydentu jako atak, na jego ustach gościł lekki półuśmiech. Wtedy usłyszał bełkotliwe przedstawienie się człowieka. Selwyn... szlachetna krew. Och, zapewne nie będzie przyjaźnie nastawiony do klanu. Ups... Ryan wcisnął różdżkę w głąb rękawa, jej końcówkę wciąż jednak ściskał kciukiem i wewnętrzną stroną dłoni. Zanurzył na moment lewą ręką w płonącym ogniu. Dawne blizny od oparzeń rozbłysły na nowo. Lekki ból, do którego tak się przyzwyczaił, był doprawdy kojącym uczuciem. Spojrzał w twarz mężczyzny, magicznie utrzymując falujący się płomień na lewej dłoni. Prawą wyciągnął przed siebie na powitanie. Ciekawe czy szlachcic zdecyduje się podać mu swoją, gdy usłyszy nazwisko?
Ryan Greywolfe. Miło mi poznać, panie Selwyn - Wyglądął na starszego od niego, co prawda metamorfomagia mogłą zakłamywać prawdziwy wiek... ale lepiej być na wszelki wypadek nawet nazbyt uprzejmym. Ostatecznie... może nawet mógłby mieć do tego osobnika interes gdy wytrzeźwieje... - Wyczynia pan istne cuda z tym ogniem...


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
30
15
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 18:11

Alexander śmiało podszedł krok do przodu i uścisnął prawicę Greywolfe'a. Tak, słyszał o nich. Ale nie wyrobił sobie opinii. Teraz miał do tego okazję, choć wątpił by jego stan był sprzyjającą okolicznością. Był ciekaw, co mężczyzna sądzi o nim... Ach, pies to drapał, pomyślał. Zgasił płomień w swojej ręce, usiadł na gruzie przed ścianą i przez chwilę rozważał słowa mężczyzny. Obojętne mu w sumie było czy jego towarzysz usiądzie czy będzie stał. Gdy wreszcie przetrawił słowa Ryana skrzywił się paskudnie.
- Nie mów do mnie pan. Zbyt kojarzy się z, tfu, moim ojcem. Którego obecnie nienawidzę. - zamilkł na moment. - Poza tym założę się, że jestem młodszy od ciebie. Tak ze dwa lata przynajmniej... Może więcej.
Zamyślił się, czy chciałby jeszcze coś dodać. Chciał.
- A, i dzięki. Z ogniem. Rodzinny biznes. Fajerwerki.
Nie wiedział ile Ryan zrozumiał z jego bełkotu, miał nadzieję, że jednak wszystko.
- I też nie wydajesz się jakoś przestraszony tego żywiołu... - mruknął, biorąc cztery małe płomyczki na palce lewej dłoni. - Opowiedz coś o sobie.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 18:21

Ach tak. Znam to uczucie - odpowiedział na wzmiankę o ojcu. - Często zależy im tylko na nazwisku, a nie na rodzinie
Od niechcenia ruszył różdżką kilka kamieni, by ułożyć sobie z nich w miarę wygodne siedzisko. Musiał przy tym zagasić płomień na ręce, więc gdy usiadł wpatrzył się w płonącą wciąż ścianę magazynu. Ogień trzaskał wesoło, na szczęście ryzyko, że przeniesie się na inne budynki było niewielkie. Ot, trochę się popali i zgaśnie... zostaną tylko popioły, na które nikt nie zwróci uwagi... te myśli wpędziły go w dość melancholijny nastrój.
- Racja, nie boję się ognia. Jako dzieciak podpalałem co popadnie, choć nie miałem różdżki. Ogień mnie uspokaja... może z czasem nauczę się takich sztuczek jak twoje...
Westchnął głęboko, ręce oparł na udach, głowę miał lekko zwieszoną.
- Zostało ci jeszcze trochę tej whiskey? - zapytał bezpośrednio.


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
30
15
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 19:15

Alexander zaczynał czuć pewną sympatię do brygadzisty. Może to jego chęć do napicia się z nim, a może fakt iż nie musiał obecnie siedzieć sam ze swoim szaleństwem. Strzepnął płomyczki z dłoni i przypatrzył się konkretnie Ryanowi.
- Mogę zaraz przywołać - mruknął, nie spuszczając oczu z towarzysza.
Wątpił czy uda mu się ta sztuka. A tam, spróbuje z różdżką. Jak nie to jego skrzat zawsze może mu przynieść. Był swoją drogą ciekaw, czy da radę rzucić jakiekolwiek zaklęcie. Nigdy jeszcze się nie upił aż tak mocno, żeby poczuć nagłą chęć do wyspowiadania się mężczyźnie.
- To życie to jest jakieś parszywe trochę. No bo popatrz... Popatrz tylko, czego mi może jeszcze brakować? Młody, zdolny, szlachcic chędożony na dodatek. Właśnie zdobyłem staż u największego zgreda w calusieńkim Świętym Mungu i nie dałem mu się zrównać z ziemią. A tu nagle - zerwał się w tym momencie na równe nogi, podchodząc chwiejnie do ściany ognia, syczącej teraz i plującej gorącym drewnem, czując jak ciepło pieści jego lica. Chcąc czuć go więcej zdjął koszulę, mając przez chwilę kłopoty z odpięciem guzików. Rzucił ją gdzieś w bok, nieświadomy tego, że starannie ukrywana wielka blizna na jego plecach jest teraz doskonale widoczna. - A tu nagle wchodzi z buciorami ojciec. I jego Stowarzyszenie. Kim w ogóle oni są? - odwrócił się gwałtownie do Ryana. Tak gwałtownie, że zachwiał się i wylądował plecami na twardej ziemi.
Przypomniał sobie wtedy o whisky. Zobaczymy, czy jest w stanie na małe czary-mary. Wyciągnął różdżkę, prostując całą chwiejną rękę, wskazując w niebo i - nie wiedzieć czemu - wrzasnął:
- Accio whisky!




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 19:15

The member 'Alexander Selwyn' has done the following action : Rzut kością

'k100' : 7


Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 19:42

- Przynajmniej masz ojca - odpowiedział powoli Ryan. - Mój, cóż, porzucił swoją rodzinę.
Blizna na plecach Alexa nie umknęła jego czujnemu spojrzeniu. Na razie jednak wolał o nią nie pytać. Może gdy obaj się czegoś napiją.
- Stowarzyszenie? - spytał zamiast tego, wpatrując się z namysłęm we własne blizny na lewej dłoni. - Jakie stowarzyszenie, o czym mówisz?
Zamiast odpowiedzi usłyszał jednak głośną - i bełkotliwą - inkantację zaklęcie. Nic dziwnego, że nie zadziałało. Wstał i podał rękę leżącemu na ziemi Selwynowi.
- Ja spróbuję - Uśmiechnął się. - Accio Whiskey!


Powrót do góry Go down
Morsmordre
avatar

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Mistrz gry
n/d
n/d
O Fortuna
velut Luna
statu variabilis,
semper crescis
aut decrescis...
99
99
99
99
99
99
Czarodziej

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 19:42

The member 'Ryan Greywolfe' has done the following action : Rzut kością

'k100' : 51


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
30
15
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   14.08.15 22:28

Alexander czuł się co najmniej upokorzony. Choć w sumie nie ma co się dziwić, gdy jest się zalanym w trzy rzycie i próbuje używać magii. Ech, życie nie rozpieszcza, co zrobisz? Ano nic nie zrobisz.
Z wdzięcznością przyjął rękę Ryana, który pomógł mu wrócić na nogi i wrócić z powrotem do ich sterty gruzu, gdzie obaj usiedli.
- Gratulacje z zaklęciem - wybąkał. Oj, zawstydzony był Selwyn, a jak! - A z powodu ojca bardzo mi przykro. I niestety nie wiem zbyt dużo, ojciec w szale rzucił za dużo. Coś o jakichś rycerzach... - czknął. - Ale wymień, że ojciec się zmienił. Od zeszłego roku nie mogę go poznać. Zrobił się... Nigdy wcześniej mnie nie spoliczkował, wiesz? - powiedział to patrząc się na drugiego mężczyznę. - I nawet nie wiedziałem, że zna Avery'ego, wiesz?




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
Gość

Gość

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   15.08.15 14:55

Po usadzeniu Selwyna w miarę stabilnie, Ryan wolną ręką podniósł z ziemi jego pustą już butelkę.
- Dzięki - powiedział, przelawając trochę whiskey z butelki pełnej do pustej. Podał ją rozmówcy. - I nie musi ci być przykro. Wiesz, kiedy był ojcem, był nawet w porządku. A teraz, cóż, już nim nie jest. Nie mam ojca, a on nie ma syna... Tak jest chyba nawet lepiej. - mówił luźnym głosem, z krzywym uśmiechem, wewnątrz jednak ogarnęło go dziwne uczucie... tęsknota pomieszana z żalem i nienawiścią... i niepewność, czy zrobił dobrze, dołączając do klanu Greywolfe'ów? To właśnie przez niego jego rodzina się rozpadła... Tfu, pomyślał, nie przeze mnie! Tylko przez tą namiastkę mężczyzny, która dałą mi życie...
- A, w cholerę by ich wszystkich! - mruknął już na głos. - Pijmy!
Obaj pociągnęli łyk ze swoich butelek, ognista whiskey przyjemnie paliła w gardle. Ryan zamyślił się na chwilę. Rycerze? Wywiad Greywolfe'ów donosił coś o jakichś Rycerzach Walpurgii, ale nie był to potwierdzone informacje, a jedynie plotki. Większość sił wywiadu szła ostatecznie na wyszukiwanie wilkołaków, na których trzeba zapolować. Ryan widział w sumie tylko, że to stowarzyszenie zrzesza czarodziejów czystej krwi, i ma na celu zwiększenie władzy czystej krwi. Ot, testament Slytherina. Niepokojące? Z pewnością. Niepożądane? Jak najbardziej. Ale czy niebezpieczne? Póki co niezbyt. Przy tych informacjach, które młody łowca posiadał, nie dziwiło go, że taki człowiek jak stary Selwyn należy do zgromadzenia.
- Może poznał go właśnie w tym stowarzyszeniu? - zasugerował gdy usłyszął nazwisko Avery. Liczny, szlachetny ród. Bynajmniej nie sympatyzujący z Greywolfe'ami. I vice versa. Łowcy uważali, że Averych zdecydowanie zbyt mocno ciągnie do czarnej magii. Zreszta, to napuszeni szlachcice, tfu!
- Ale żeby cię spoliczkować... - pokręcił głową. - Haniebne dla niego - stwierdził. - Chociaż to chyba nie najgorsze na co go stać... ta twoja blizna na plecach...


Powrót do góry Go down
Alexander Selwyn
avatar

Gwardia Zakonu
Gwardia Zakonu
https://www.morsmordre.net/t927-alexander-selwyn#4785 https://www.morsmordre.net/t999-fumea https://www.morsmordre.net/t937-lubisz-moze-teatr#4917 https://www.morsmordre.net/f84-boreham-palac-beaulieu https://www.morsmordre.net/t979-a-selwyn#5392
Stażysta w Szpitalu Św. Munga, hipnotyzer
21
Szlachetna
Kawaler
"Nie dajcie się tym ludziom, maszynowym ludziom z maszynowym umysłem i maszynowym sercem."
30
15
0
16
5
0
6
5
Metamorfomag

PisanieTemat: Re: Stare magazyny   15.08.15 19:37

- Wiesz, nie nam osądzać, co jest lepiej a co gorzej... Życie samo osądzi. Z dystansu. Czasu - bąknął, gdy Greywolfe podał mu butelkę.
Pili.
Jedyne co mogło się teraz stać Lexowi, to mógł tylko stracić przytomność. Podejrzenie, że jego ojciec poznał Samaela wśród członków tego tajemniczego stowarzyszenia przemknęło mu już przez głowę, jednak wolał tego obecnie nie roztrząsać.
- Jakby mi się tu ten tego... wiesz, zasnęło czy coś. To szy byyyłyś... Byłbyś w stanie mnie odstawić? W Hylands meszkam. - mowa przez chwilę zaczęła sprawiać mu trudność, więc odstawił butelkę na bok.
- A ta szramka - machnął w kierunku pleców nad głową - To akurat moja wina.
Czknięcie.
- Pierwsze użycie magii. Zapaliłem się, całe plecy jedna wielka rana. Cztery lata. Chwilę przed odkryciem... metaoo... merfao... tego no - dokończył przemowę, zmieniając szybko długość swoich włosów do tej normalnej, odstającej parę centymetrów od czaszki, a ich kolor na blond. Dorobił też sobie na chwilę kaczy dziób, kwaknął, a potem ze śmiechem wrócił do swojej normalnej twarzy.
- Wiesz, jestem psychiatrą w Mungu. Znaczy będę, bo stażystuję... U Averego... Chędożony zgreeed! - tupnął nogą. - Mogę ci profil psycholologiczny zrobić. Właśnie! A ty? Czym się właściwie zajmujesz? Pełni ni mo teroz.
Jeśli będzie pamiętał tę noc, to obieca sobie, że już nigdy więcej tyle nie pije.
Jeśli będzie pamiętał.




If you're loved by someone
you're never rejected.
Powrót do góry Go down
 

Stare magazyny

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 1 z 11Idź do strony : 1, 2, 3 ... 9, 10, 11  Next

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dzielnica portowa :: Doki :: Opuszczone magazyny-
Styl: Evandra + Cassandra



Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.



Baner small nobg

Morsmordre 2015-18