Wydarzenia






 
IndeksIndeks  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy  RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  
Share
 

 Lecznica dla zwierząt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down 
Idź do strony : Previous  1, 2, 3
AutorWiadomość
Mistrz gry
Mistrz gry

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/t475-sowa-mistrza-gry#1224 http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/ https://www.morsmordre.net/t2762-skrytki-bankowe-czym-sa#44729 http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : naczelny mąciciel
Wiek : odwieczny
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
Do you wanna live forever?
OPCM : 99
UROKI : 99
ELIKSIRY : 99
LECZENIE : 99
TRANSMUTACJA : 99
CZARNA MAGIA : 99
Genetyka : Czarodziej
Lecznica dla zwierząt - Page 3 Tumblr_mduhgdOokb1r1qjlao4_500

Lecznica dla zwierząt - Page 3 Empty
PisanieTemat: Lecznica dla zwierząt   Lecznica dla zwierząt - Page 3 I_icon_minitime30.03.17 17:20

First topic message reminder :

Lecznica dla zwierząt

Z zewnątrz jest to niewielki, biały budynek znajdujący się bardzo blisko lasu. Kiedy gość staje przed drzwiami prowadzącymi do lecznicy, kołatka w kształcie wiewiórki trzykrotnie uderza w drzwi trzymanym w łapkach orzeszkiem, jeśli właścicielka jest w środku. Drzwi z reguły są wtedy otwarte, dostać się tu można z resztą także przez kominek znajdujący się w niewielkim holu, w którym goście mogą zostawić płaszcze. Dalsza część lecznicy składa się z czterech pomieszczeń, gabinetu do którego wchodzi się od razu z holu, jest to dość przestronne, zawsze czyste i uporządkowane pomieszczenie z biurkiem po środku, kilkoma szafkami pod ścianami oraz trzema krzesłami, jedno z jednej strony biurka, dwa z przeciwnej. Kolejnym pomieszczeniem jest zaplecze, już mniej uporządkowane, często wala się tu jakaś książka, czy prywatne drobiazgi właścicielki, jedynie szafka z lekami jest zachowana w idealnym porządku. Kolejne pomieszczenie to miejsce w którym mniejsze zwierzęta oczekują na zabieg, lub po nim wypoczywają czekając na swoich właścicieli, znajduje się tu kilka dość sporych klatek, gdzieniegdzie walają się zwierzęce zabawki. Ostatnie pomieszczenie służy do przeprowadzania zabiegów i mało kto ma do niego wstęp.
Z tyłu lecznicy jest także spory teren należący do niej, podzielony na dwa mniejsze wybiegi i jedną zadaszoną zagrodę. Bywa różnie, jednak zazwyczaj w całej lecznicy jest sporo zwierząt, od czasu do czasu w zagrodach, niemal zawsze w wielu klatkach.


Powrót do góry Go down

AutorWiadomość
Rory Prewett
Rory Prewett

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6716-roratio-prewett https://www.morsmordre.net/t6753-listy-z-nieba-rory https://www.morsmordre.net/t6769-plants-can-read-your-mind https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t6751-skrytka-bankowa-nr-1686#176204 https://www.morsmordre.net/t6754-r-g-prewett#176213
Zawód : botanik
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
and meet me there,
with bundles of flowers
we'll wait through
the hours of cold
OPCM : 5
UROKI : 5
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

Lecznica dla zwierząt - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   Lecznica dla zwierząt - Page 3 I_icon_minitime22.12.18 14:43

przed ślubem, 6 IX

W przedślubnym rozgardiaszu nieśmiało zaproponował swoją pomoc, choć niekoniecznie czuł się na siłach, by zmierzyć się z małym zwierzyńcem Julii. Zdecydowanie wolał jednak stoczyć tego rodzaju bitwę niż znajdować się w oku ślubnego cyklonu. Przygotowania do tego wydarzenia zdawały się pochłaniać wszystkich - a on czuł się nie do końca na miejscu, kiedy rozprawiano o tym, czym różnią się dwa niemalże identyczne odcienie obrusów.
Mógł pomóc jedynie z roślinnymi zagwozdkami, choć niekoniecznie chciał wchodzić w paradę Ollivanderom, którzy mają przecież rękę do roślin i bez wątpienia zmierzą się z florystycznymi dekoracjami również bez jego wsparcia. Dlatego też uznał, że najlepiej będzie, jeśli usunie się w cień i odnajdzie schronienie w lecznicy zwierzęcych dusz.
Pojawił się w kominku w niewielkim holu; czarny, długi do kostek płaszcz powiesił na jednym z haczyków, a rękawy nieco za dużej na niego koszuli podwinął tak, by symbolizowały pełną werwy gotowość do pracy.
Chociaż tutaj mógł się do czegoś przydać - a przynajmniej miał taką nadzieję. Wściubił piegowaty nos do otwartego gabinetu, w którym nie widać było żywej duszy - o ich obecności poświadczyć mogły jedynie różnorakie odgłosy, komponujące charakterystyczną dla tego miejsca melodię. - Panno Lovegood? - z początku chciał odnaleźć tę jedną duszę (dobrą duszę lecznicy, bez wątpienia); zdecydowanie potrzebował jej wsparcia, bo sam nie wiedziałby, jak dokładnie może tutaj pomóc. Gdy wspominał swoje wizyty, ona zawsze gdzieś się krzątała w zakamarkach zwierzęcego hospicjum; i choć nie mieli okazji porozmawiać ze sobą nieco dłużej, Julia bez wątpienia ceniła sobie obecność eterycznej pomocnicy (o wyglądzie dziewczynki oraz charakterystycznych włosach utkanych z białej przędzy). - Halo? - zakrzyknął nieco głośniej, starając się zaanonsować swoją obecność. Nie miał pojęcia, gdzie mogła się znajdować, więc po prostu ruszył do kolejnego pomieszczenia - zagraconego zaplecza. Tam też zostawił swój kapelusz, gdzieś na stercie książek magizoologicznych (kilka z nich czytał z Julą, przynajmniej fragmentami; zaglądał jej przez ramię albo opierał się o bok zajmowanego przez nią fotela i tonem nieznoszącym sprzeciwu prosił ją o to, by jak za dawnych czasów przeczytała mu najbardziej interesujące ustępy swoim kojąco melodyjnym głosem).




kołyszę się na nitce nieokreślonych pragnień, palce zaczepiam o rozszczepione na liściu słońce, chwytam umykający wszechświat

Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
Susanne Lovegood

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
W moich snach, na zakręcie
Płaczą ludzie deszczem
Nie wiem jak, niepojęte
Ich twarze stają się
OPCM : 20
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 30
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
Lecznica dla zwierząt - Page 3 YwRlnu0

Lecznica dla zwierząt - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   Lecznica dla zwierząt - Page 3 I_icon_minitime27.12.18 17:43

Głęboki oddech przerwał skomplikowaną sekwencję ruchów, zrozumiałą prawdopodobnie tylko dla panny Lovegood - zwierzęta goszczące w lecznicy z zaciekawieniem śledziły tor białej, chaotycznej plamy, przemykającej z miejsca na miejsce. Za jej śladem z blatów znikały kolejne fiolki eliksirów oraz drobne przedmioty, mające ułatwić stworzeniom żywot, niezależnie od tego, czy był to nowy opatrunek, czy kolorowa zabawka, złożona przez samą Susanne. Tworzyła je z przeróżnych elementów, właściwie ze wszystkiego, co tylko nawinęło się pod palce i pozostawało bezpieczne dla futrzanych podopiecznych. Części łączone na słowo honoru wyglądały doprawdy cudacznie, chybotały się i odginały pod dziwnymi kątami jeszcze zanim jakakolwiek łapa zdążyła je sponiewierać. Zamarła w pół ruchu, trzymając stopę uniesioną nad podłogą, gdy usłyszała głos nawołujący z holu. Trzymając w zębach różdżkę, a w dłoniach pęk potencjalnych szmatek na nowe twory, cofnęła się, wychylając głowę za framugę, by przyjrzeć się przybyszowi, ale nie ujrzała nikogo. Zmarszczyła brwi, podążając dalej, aż dotarła do zaplecza. Włosy miała nieznacznie roztrzepane, pełne kolorowych piórek, gdzieniegdzie odznaczały się kolorowe, drewniane koraliki, przetarte już lekko od ciągłego przewracania w palcach. Błękitne tęczówki lśniły znad szarych półksięzyców - zmęczenie i bezsenność odciskały na pannie Lovegood piętno, ręce miała słabsze, jakby wątła siła i tak oddalała się od drobnych palców. Chaos w myślach idealnie przechodził na prezencję; wygnieciona, fioletowa spódnica sięgająca połowy łydki zdążyła się już pobrudzić mokrym piaskiem podczas zmieniania opatrunku, sweterkowa narzutka wisiała na jednym ramieniu - nawet nie pamiętała, kiedy spadła z drugiego. Mimo tego uśmiechnęła się, pokazując młodemu Prewettowi ząbki.
- Łołatio - przywitała go, wciąż trzymając różdżkę w zębach i wyglądając z drugiego pomieszczenia. - Świetnie, że jesteś, niedługo mamy połę kałmienia - poinformowała, kiwnąwszy głową i licząc na to, że ruszy za nią. Znalazła kawałek wolnego stołu, na który zrzuciła wszystkie szmatki i pierdółki, wreszcie chwytając różdżkę w dłoń - zaklęcie trwałego przylepca było przydatne, dlatego nie odkładała jej jeszcze. - Na szczęście jest w miarę spokojnie. Robiłeś kiedyś zabawki? - zapytała z nadzieją - profesjonalista w ich lecznicy, profesjonalista od zabawek, byłby na wagę złota!




unosi nas wiatr, unosi nas mgła

beznamiętnie gra na czas
unosi się wiatr, unoszę się ja
pędzę z prądem, z biegiem lat

Powrót do góry Go down
Rory Prewett
Rory Prewett

Nieaktywni neutralni
Nieaktywni neutralni
https://www.morsmordre.net/t6716-roratio-prewett https://www.morsmordre.net/t6753-listy-z-nieba-rory https://www.morsmordre.net/t6769-plants-can-read-your-mind https://www.morsmordre.net/f77-weymouth-siedziba-rodu-prewett https://www.morsmordre.net/t6751-skrytka-bankowa-nr-1686#176204 https://www.morsmordre.net/t6754-r-g-prewett#176213
Zawód : botanik
Wiek : 20
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Zaręczony
and meet me there,
with bundles of flowers
we'll wait through
the hours of cold
OPCM : 5
UROKI : 5
ELIKSIRY : 15
LECZENIE : 5
TRANSMUTACJA : 5
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 2
Genetyka : Czarodziej

Lecznica dla zwierząt - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   Lecznica dla zwierząt - Page 3 I_icon_minitime29.12.18 22:38

Cała ona była jak z pogranicza snu i jawy.
Pojawiła się tuż obok niego, zdając się być czymś niezwykle zaaferowana; nie traciła czasu - od razu przeszła do rzeczy, a on - jedynie uśmiechając się mimowolnie pod nosem - pozwolił, by przejęła inicjatywę; w tym królestwie panowały niepodzielnie wraz z Julią, Rory był tu jedynie gościem.
Być może wygłupił się z tytułowaniem ją panną, lecz choć z opowieści Julii zarysowywał się w jego głowie dość wyraźny, wielobarwny obraz Lovegoodówny, to jednak - poza oficjalnym przedstawieniem - nigdy nie miał okazji porozmawiać z nią na tyle swobodnie, by przeszli na ty. Cieszył się jednak, że natychmiast skróciła dystans, który mimowolnie wytworzył. - W zupełności wystarczy Łoły - roześmiał się serdecznie, bez chwili namysłu ruszając w stronę odłożonych przez nią szpargałów maści wszelakiej. Trudno było odgadnąć, co można z nich stworzyć; z zaciekawieniem objął je spojrzeniem, nim - pozwolisz? - zgiął się odrobinę, po czym sięgnął po nie, jednym ruchem dłoni zgarniając je do prowizorycznego woreczka, utworzonego z dolnego fragmentu zielonkawej koszuli. - Tym chyba nie zamierzasz karmić żadnego ze zwierząt? - może nie był feniksem z ONMS, lecz o szmatkojadalnych stworzeniach jeszcze nie słyszał; tym półżartobliwym wtrąceniem pił do tego, po co jej te wszystkie drobiazgi - odpowiedź nasunęła się jednak sama, gdy Susi zaskoczyła go raczej niecodziennym pytaniem.
- Zdarzyło mi się... - odrzekł po chwili milczenia wynikającego z początkowego skonsternowania - wyczarować - w sposób niemający nic wspólnego z magią, no chyba że magia wyobraźni zaliczała się do tego szeroko definiowalnego pojęcia - coś zabawkopodobnego dla Miri albo Winnie'ego - potraktował to pytanie całkiem poważnie, jakby od jego umiejętności zależeć miało naprawdę wiele. - A co konkretnie masz na myśli? Dla kogo mają być te zabawki? I jakie istoty będziemy karmić? - zarzucił ją pytaniami, nie siląc się nawet, by pohamować entuzjazm; lubił próbować nowych rzeczy, a nie na co dzień ma się możliwość asystowania w takim miejscu.




kołyszę się na nitce nieokreślonych pragnień, palce zaczepiam o rozszczepione na liściu słońce, chwytam umykający wszechświat

Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
Susanne Lovegood

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
W moich snach, na zakręcie
Płaczą ludzie deszczem
Nie wiem jak, niepojęte
Ich twarze stają się
OPCM : 20
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 30
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
Lecznica dla zwierząt - Page 3 YwRlnu0

Lecznica dla zwierząt - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   Lecznica dla zwierząt - Page 3 I_icon_minitime19.03.19 23:13

W jej świecie podziały znane szlachetnym rodom nie istniały - nie rozumiała ich nigdy, razem z całą tytulaturą: lady, lord, jakkolwiek ich zwali. Nie rozumiała, w czym te parę nazwisk jest lepsze, nigdy nie potrafiła na ich podstawie wskazać rodowodu - ubiór mówił jej więcej, ale nie tyle, aby rozumieć. Szanowała starszych, zwracając się do nich z należytym szacunkiem i uprzejmością, lecz różnica pokroju paru lat pozostawała praktycznie niezauważalna - mimo tego zaskoczenie nie zatańczyło w oczach ani głosie, do wtrąceń panny była przyzwyczajona. Mimowolnie przed oczami stanęło wspomnienie starszego brata Rory'ego, który jakiś czas temu polecił jej zwracanie się do siebie po imieniu. Bardzo miły gest, po nim prędko zrobiło się lżej i naturalniej.
- Rory - powtórzyła śpiewnie, już bez krępującej mowę różdżki - dziękuję - lekkie uzupełnienie, gdy pozwoliła jego dłoniom skraść naręcze materiałów. Zaśmiała się dźwięcznie, nawet przez chwilę zastanawiając się, czy któryś z podopiecznych nie porwałby się na pożarcie szmatek. - Tylko opatulić - sprostowała z małym wzruszeniem ramion, gotowa okryć każde drżące z zimna stworzenie, jakie znajdzie się w tych skromnych progach - ale dla tych znajdzie się inne przeznaczenie, potrzebują nowego życia - dodała tajemniczo, z istną malowniczością pozwalając cieniom zatańczyć na bladej twarzy, gdy poruszyła na jej tle szczupłymi palcami - na swój pokręcony sposób obrazując istnienie tajemnic i rytuałów, które nawet w nieznaczące strzępki potrafią wprowadzić trochę magii i wesołości.
- Przecudnie! - zachwyciła się, w mig uznając, że taki ekspert z pewnością wystarczy do zrealizowania małego planu. Okręciła się wokół własnej osi, powoli, zerkając na zapełnione klatki, po czym wskazywała kolejno - tam mamy wsiąkiewkę - pana wsiąkiewkę, to ta jaszczurka. Jest u nas od maja, dosyć długo, a nazywa się Sanana - od tyłu Ananas, nietrudno się domyślić, kto w tym przybytku nadawał imiona od końca - sądziłyśmy, że wydobrzeje prędko, ale gdy tylko zrobi się lepiej, natychmiast marnieje. Nie może się nudzić, kiedy nie śpi. Lubi piłki, nauczyłam go już odbijać ogonem - kiwnęła głową, zerkając na towarzysza. - Większość z tych stworzeń cierpi przez anomalie. Na przykład te nieśmiałki - wskazała sporą klatkę z elementami drzew - te gałązki - powiedziała ciszej, zasłaniając usta, by biedactwa nie słyszały. Nie lubiły być nazywane w ten sposób, tak sądziła. - Karmimy je kornikami i insektami, ale także lubią się bawić. Trochę kotów, one lubią dzwonki i nitki - wzruszyła ramionami. - Och i ona! To nasza mała znalezinka - powiedziała z troską, stając na palcach i sięgając do wysoko zawieszonej klatki - na szczęście wciąż była w stanie do niej dotrzeć. Do ślicznej sówki. - Miała przetrącone skrzydło. Już wszystko w porządku, ale nie chce wracać do lasu. Może czuje, że przeznaczenie czeka na nią gdzieś indziej. Uwielbia się wspinać, widzisz tę konstrukcję? - zapytała, głową wskazując koślawo powiązaną twórczość ze szmatek, lin i wszelkiego rodzaju sznurków.




unosi nas wiatr, unosi nas mgła

beznamiętnie gra na czas
unosi się wiatr, unoszę się ja
pędzę z prądem, z biegiem lat

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Lecznica dla zwierząt - Page 3 3baJg9W

Lecznica dla zwierząt - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   Lecznica dla zwierząt - Page 3 I_icon_minitime13.05.19 22:25

Z sową Silvii było coś zdecydowanie nie tak. Dziś o świcie pojawiła się z połową piór sterczących nie w tą stronę co potrzeba i żałośnie zwisającym skrzydłem, którego nie pozwoliła dotknąć, a jedynie nastroszyła się i zahukała smętnie. Nigdy wcześniej nie wracała w takim stanie. Teraz jednak wyglądała jakby zaliczyła bliskie spotkanie z jakimś stworzeniem lub w locie zderzyła się z jakąś przeszkodą. Silvia, obudzona łomotaniem w szybę, wstała i otworzyła okno, a sowa wskoczyła do pokoju prezentując taki właśnie obraz nędzy i rozpaczy, choć najwyraźniej była w stanie dolecieć do domu.
Próbowała pomóc swojej sowie i ostrożnie ją obejrzeć, ale niestety nie znała się na leczeniu zwierząt. Wydawało jej się, że skrzydło mogło być zwichnięte lub nawet złamane, ale pewna nie była. Wolała tego nie dotykać. Nie pozostawało jej nic innego jak odczekać do nieco rozsądniejszej pory, a potem wziąć sówkę i udać się do najbliższej lecznicy, o której kiedyś opowiadała jej znajoma która posiadała spory zwierzyniec złożony głównie z kotów i kugucharów. Z Londynu na obrzeża położone nieopodal lasu dotarła Błędnym Rycerzem, sówkę wioząc w klatce okrytej materiałem i bardzo uważając, by podczas szybkiej jazdy nie poobijała się jeszcze bardziej. Raz po raz przepraszała ją w myślach za niedogodności w transporcie i żałowała, że nie może tak po prostu się teleportować lub skorzystać z sieci Fiuu, bo choć to pewnie też byłoby dla sówki stresujące, przynajmniej trwałoby dużo szybciej.
W końcu dotarła w okolicę lecznicy i resztę drogi pokonała pieszo, niosąc w ręku klatkę wciąż przykrytą materiałem. Miała nadzieję że w środku kogoś zastanie i że sowę będzie się dało wyleczyć możliwie szybko. Zastukała do drzwi, korzystając z kołatki w kształcie wiewiórki, a kiedy drzwi się otworzyły, wsunęła się do środka.
- Jest tu ktoś? – zapytała, rozglądając się. Wydawało jej się, że słyszała jakieś głosy, ale musiała poczekać aż ktoś z pracowników do niej przyjdzie i będzie mogła przedstawić swój problem z sową. Może to było tylko zwierzę, ale Silvia była do niej naprawdę przywiązana i zależało jej na dobru swojego pupila i towarzyszki, która była z nią już od paru lat i zawsze dobrze radziła sobie z roznoszeniem listów do właściwych osób. Dopiero dziś wróciła mocniej uszkodzona. Czekając na pracownika lecznicy zdjęła z klatki materiał i postawiła ją na jakimś blacie. Jej sowa siedziała na żerdce, spoglądając na nią z wyrzutem.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
Susanne Lovegood

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
W moich snach, na zakręcie
Płaczą ludzie deszczem
Nie wiem jak, niepojęte
Ich twarze stają się
OPCM : 20
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 30
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
Lecznica dla zwierząt - Page 3 YwRlnu0

Lecznica dla zwierząt - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   Lecznica dla zwierząt - Page 3 I_icon_minitime14.05.19 21:16

Cieszyła się, że Roratio dołączył do niej w lecznicy - początkowo pracy nie było wiele, dlatego spokojnie mogli zająć się zabawkami, jednak wszelkie wypadki losowe, pory karmienia i drobne szczegóły, wplatające się w rutynowe czynności owego miejsca i burzące ogólne plany oraz porządki, znacznie komplikowały sprawę, jeżeli pracowało się w pojedynkę. Susanne instruowała lorda Prewetta, korzystając też z jego wiedzy na temat zielarstwa - wspólnie udało im się zmodyfikować niektóre pokarmy i zatroszczyć się o to, by dotarły do większości stworzeń, brat Julii okazał się też bardzo dobrą asystą przy zmianie opatrunków. Nie obawiała się zostawiać go ze zwierzętami, gdy w lecznicy pojawiali się czarodzieje przybywający po wyleczone pociechy, stawiający się z nimi na ogląd, lub przyprowadzający pierwszy raz w stanie mniej czy bardziej opłakanym. Kołatka zapowiedziała kolejną wizytę w połowie aktualnie wykonywanego zadania, a przez wzgląd na nieobecność właścicielki, przybyła do lecznicy kobieta musiała chwilę poczekać, nim Sue pojawiła się w gabinecie. - Moment! - zawołała, ostrożnie owijając zranioną łapę. Obdarzyła półprzytomnego kudłonia delikatnym uśmiechem, spoglądając w jego smutne oczęta, wciąż nieufne - rana była rozległa, stworzenie z natury nie ufało ludziom, nie dziwiła się więc. - Jesteś bardzo dzielny - powiedziała delikatnie, po czym zadbała o to, by bezpiecznie znalazł się na swoim miejscu w chronionej zaklęciami zagrodzie i dopiero wtedy ruszyła do korytarza, by wpuścić kobietę oraz jej pupila do gabinetu.
- Dzień dobry, przepraszam za zwłokę, mamy spore obłożenie - wyjaśniła prędko, nie wnikając w szczegóły. - Biedactwo - szepnęła, spoglądając na sowę, uwięzioną w klatce. Na pierwszy rzut oka nie wyglądało to, jak przypadek szczególnie trudny, lecz bez dokładnych oględzin Lovegood nie mogła snuć żadnych przypuszczeń. Wewnętrznie jednak odetchnęła z ulgą - im cięższe zranienia, tym trudniej było radzić sobie z nimi bez pomocy Julii, która była w lecznicy osobą decyzyjną. - Proszę opowiedzieć jak najwięcej. Czy sowa je? Zachowuje się inaczej, niepokojąco, jakieś odruchy? - wolała nie stresować ptaszyny, nim nie dowie się czegoś od właścicielki.




unosi nas wiatr, unosi nas mgła

beznamiętnie gra na czas
unosi się wiatr, unoszę się ja
pędzę z prądem, z biegiem lat

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Lecznica dla zwierząt - Page 3 3baJg9W

Lecznica dla zwierząt - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   Lecznica dla zwierząt - Page 3 I_icon_minitime15.05.19 21:58

Czekała ile było trzeba, podejrzewając że opiekunowie magicznych stworzeń także mieli sporo zajęć. Zwierzęta również cierpiały przez anomalie, szczególnie te dziko żyjące, którym nie miał kto pomóc i ich wyleczyć. Silvię wciąż przerażało to, co działo się od maja. Tyle się teraz słyszało o różnych nieszczęściach, aż nie mieściło się to w głowie, co wyrabiało się z magią, pogodą, ale także z ludźmi. I pomyśleć, że jeszcze rok temu żyło się tak spokojnie i miło! Teraz aż strach było wyjść z domu, i nie wiadomo było kiedy coś się poprawi i kiedy znowu będzie mogła używać magii bez strachu, teleportować się i nie bać się potworów w ludzkiej skórze takich jak ci, którzy spalili ministerstwo magii.
Po chwili jednak ktoś do niej wyszedł; była to młoda kobieta o niemal białych włosach i sympatycznej twarzy. Silvia przeszła za nią do gabinetu, niosąc klatkę z sową.
- Rozumiem, anomalie utrudniają życie nie tylko nam, ale też naszym pupilom – odrzekła, spoglądając na kobietę, ale potem znowu spojrzała na swoją sówkę. – Wróciła dziś wczesnym rankiem. Była cała potargana, a jej lewe skrzydło dziwnie zwisało, nie pozwoliła go dotknąć i obejrzeć. Boję się, że może być złamane, ale dla pewności wolałam żeby obejrzał ją ktoś, kto lepiej się na tym zna – wyjaśniła w skrócie to, jaki widok przedstawiała rano jej sowa. – Nie wyglądała na ranną, nie widziałam na piórach krwi, ale to skrzydło... I tak cud, że dała radę dolecieć do domu. Później już jedynie chodziła i pohukiwała. Nigdy wcześniej nie wracała w takim stanie. Nie wiem, co mogło jej się stać. Czy mogło ją coś zaatakować? Albo się z czymś zderzyła?
Zmarszczyła lekko brwi w wyrazie zmartwienia. Nie wiedziała jednak co spotkało sowę, czy mogła paść ofiarą jakiegoś większego stworzenia, czy po prostu niefortunnie zderzyła się z jakimś budynkiem lub innym obiektem. Co prawda sowy zawsze wydawały jej się stworzeniami bardzo zwinnymi i dobrze widzącymi nawet w ciemności, ale przy kapryśnej pogodzie wszystko mogło się wydarzyć.
- Ale będzie się ją dało wyleczyć, prawda? – zapytała po chwili. – Ile to może potrwać i czy możliwe będzie odebranie jej dzisiaj?




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
Susanne Lovegood
Susanne Lovegood

Zakon Feniksa
Zakon Feniksa
https://www.morsmordre.net/t4789-susanne-echo-lovegood https://www.morsmordre.net/t5182-deszczowa-sowa#113703 https://www.morsmordre.net/t5758-kapelusz-z-niespodzianka#135806 https://www.morsmordre.net/f304-west-country-dolina-godryka-24 https://www.morsmordre.net/t5129-skrytka-bankowa-nr-1094 https://www.morsmordre.net/t5133-susanne-echo-lovegood#111350
Zawód : opiekunka zwierząt, naczelny treser królików
Wiek : 23
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
W moich snach, na zakręcie
Płaczą ludzie deszczem
Nie wiem jak, niepojęte
Ich twarze stają się
OPCM : 20
UROKI : 0
ELIKSIRY : 5
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 30
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 0
Genetyka : Czarownica
Lecznica dla zwierząt - Page 3 YwRlnu0

Lecznica dla zwierząt - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   Lecznica dla zwierząt - Page 3 I_icon_minitime18.05.19 22:49

Uchronienie się od anomalii stanowiło nie lada wyczyn - od miesięcy splatały się z codziennym życiem, teoretycznie dając szanse na przywyknięcie, lecz w praktyce - niespecjalnie. Najmniejsze zaklęcia burzyły porządek, spodziewane ryzyko potrafiło sprawić więcej problemów, niż zakładano, a w dodatku co chwilę na światło dzienne wychodziły nowe rewelacje, jeśli nie spowodowane magią samą z siebie, to sprowokowane dłońmi szaleńców. Poraniona moc sięgała zwierząt, wywołując dziwne mutacje, będące najtrudniejszymi przypadkami w lecznicy. U przybyłej sowy nie podejrzewała nic podobnego - wyglądało na to, że zraniła skrzydło w najbardziej z oczywistych sposobów, czyli mechanicznie. Choć może wdarło się zapalenie? Pokiwała krótko głową, marszcząc lekko brwi w zastanowieniu, gdy wsłuchiwała się w opowieść kobiety. Sięgnęła do jednej z szuflad, wydobywając dokumentację, którą należało wypełnić - przesunęła ją delikatnie po biurku, obok stawiając pióro.
- Możliwe, że to tylko zderzenie - jeśli nie ma innych śladów - potwierdziła spokojnym tonem, zerkając na lewe skrzydło, wyraźnie sprawiające sowie ból. - Może to pośrednia wina anomalii, jednak najważniejsze, by oszczędzić jej bólu i sprawnie wyleczyć. Proszę się nie martwić, skrzydło jest na swoim miejscu, na pewno sobie z tym poradzimy. Ważne, że zdołała dotrzeć do domu - dodała raźniej, posyłając kobiecie pokrzepiający uśmiech. Uszatka była naprawdę piękna i zadbana. Wprawne oko Sue dostrzegło to bez problemu, mimo sterczących piór oraz mizernie wyglądającego skrzydła - zwierzę miało swojego kochającego i dbającego człowieka. Za szybką reakcję należała się tylko pochwała, niektórzy niestety nie mieli tyle rozsądku, zwlekając z leczeniem i próbując działać na własną rękę, co często przynosiło tylko bardziej opłakane skutki.
- Zabiorę ją na ogląd i na jego podstawie dobierzemy najlepszą metodę leczenia, nie chcę pani wprowadzać w błąd, nim nie upewnię się co do urazu. W tym czasie może pani wypełnić dokumentację. Czy wcześniej występowały jakieś urazy? - zapytała, otwierając klatkę. Źle zaleczone mogły stanowić problem. - Jak się nazywa? - dodała ciszej, zerkając na właścicielkę. Chciała najpierw poznać się z sową, wierząc, że wtedy całość przebiegnie w o wiele lepszej atmosferze dla poszkodowanej.




unosi nas wiatr, unosi nas mgła

beznamiętnie gra na czas
unosi się wiatr, unoszę się ja
pędzę z prądem, z biegiem lat

Powrót do góry Go down
Ain Eingarp
Ain Eingarp

Konta specjalne
Konta specjalne
http://morsmordre.forumpolish.com/ http://morsmordre.forumpolish.com/f47-sowia-poczta http://morsmordre.forumpolish.com/f5-powiazania http://morsmordre.forumpolish.com/f55-mieszkania http://morsmordre.forumpolish.com/f124-woreczki-z-wsiakiewki
Zawód : Wielość
Wiek : nieskończoność
Czystość krwi : n/d
Stan cywilny : n/d
I show not your face but your heart's desire.
OPCM : 0
UROKI : 0
ELIKSIRY : 0
LECZENIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
Genetyka : Metamorfomag
Lecznica dla zwierząt - Page 3 3baJg9W

Lecznica dla zwierząt - Page 3 Empty
PisanieTemat: Re: Lecznica dla zwierząt   Lecznica dla zwierząt - Page 3 I_icon_minitime20.05.19 12:35

Silvia także przekonała się nie raz, jak okropne potrafiły być anomalie i jak bardzo uprzykrzały życie. Nie tylko uprzykrzały, stanowiły wręcz zagrożenie, dlatego kiedy nie musiała unikała używania różdżki bez potrzeby dla własnego bezpieczeństwa. Cóż, na szczęście potrafiła gotować i sprzątać i bez jej użycia, w swojej pracy też nie musiała zbyt wiele czarować. Niemniej jednak wolałaby żeby wszystko wróciło do normy. Najbardziej przejmowała się losem dzieci, które cierpiały przez niestabilną magię dużo mocniej niż oni, dorośli.
Zwierzęta też cierpiały, choć jej sówka do tej pory szczęśliwie unikała poważniejszych incydentów z ich udziałem. Aż do dzisiaj, choć to wcale nie musiały być anomalie a po prostu uraz mechaniczny, możliwy do przydarzenia się nawet w normalnych warunkach. Sowa nie wyglądała inaczej niż zwykle, poza tym że zrobiła sobie krzywdę. Nie wyrosły jej jednak żadne dodatkowe części ciała ani nie zmieniła koloru ani rozmiarów.
- Mam taką nadzieję – przytaknęła. Obrażenia od zderzenia na pewno łatwiej było uleczyć niż jakieś anomalne skutki. Silvii naprawdę zależało na tym, by sowa była zdrowa, dlatego zareagowała możliwie szybko i przyniosła ją do lecznicy. Dobrze, że istniały miejsca takie jak to, gdzie pomagano poszkodowanym stworzeniom. A młoda blondynka sprawiała naprawdę miłe i rzeczowe wrażenie, wyglądała na kogoś, kto znał się na zwierzętach i opiekował się z nimi ze szczerej pasji.
- Dobrze, proszę ją obejrzeć. Niestety nie znam się zbyt dobrze na zwierzęcej anatomii i obawiałam się, że sama prędzej zaszkodzę niż pomogę – zgodziła się. – Wcześniej udawało się uniknąć takich zranień. Zawsze sprawnie radziła sobie z roznoszeniem poczty i nie znikała na bardzo długo. Nigdy też nie gardziła przysmakami sów ani nie zachowywała się w sposób odbiegający od normy. Sasanka to naprawdę dobra, wierna sowa, dlatego tak zmartwił mnie jej dzisiejszy stan.
Patrzyła, jak młoda kobieta ostrożnie wyciąga Sasankę z klatki. Sowa na szczęście należała do ptaków o łagodnym temperamencie, choć zahukała nieco boleśnie. Skrzydło zapewne dawało jej się mocno we znaki, ale Silvia wierzyła, że zaraz zostanie uleczone i sówka wróci do zdrowia. Magia działała cuda.




I show not your face but your heart's desire
Powrót do góry Go down
 

Lecznica dla zwierząt

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry 
Strona 3 z 3Idź do strony : Previous  1, 2, 3

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Morsmordre :: Londyn :: Dalsze dzielnice :: London Borough of Waltham Forest-
Styl: Caelan + Cassandra + Justine

Forum oparte na serii książek J.K.Rowling, niektóre imiona i nazwy własne są jej własnością.
Opisy częściowo pisane w oparciu o Pottermore.
Autorskie opracowania oraz pozostałe treści forum są własnością intelektualną twórców,
zabrania się ich kopiowania.


Baner small nobg

Morsmordre 2015-19